Wpisy oznaczone tagiem "dół jak wół" (244)  

insomniaa
 
Ten rok jest jakiś spierdolony, a to dopiero styczeń minął ;/
Globalnie: pożary w Australii, III wojna światowa, koronawirus z Wuhan.
A u mnie: w Smoku co chwilę coś się psuje, muszę się użerać z pojebańcami, dobijają mnie spiny z ludźmi na których mi zależy, czuję się jak gówno, wyglądam jak gówno, jestem chodzącą reklamą nerwicy, a na dodatek spierdolił się fanpage Insomnii...

O co dokładnie chodzi?
Otóż nagle z mojego fanpage zniknęły wszystkie odnośniki do bloga. Później okazało się, że nie mogę linkować bloga, bo pojawia się komunikat, że "witryna narusza standardy społeczności". No tak, ktoś życzliwy musiał zgłosić. Jakby tego było mało: nie mogę wstawić linku w bio na Instagramie, nie mogę wysyłać linku w wiadomościach prywatnych na Messengerze i Insta, nawet nie mogę linkować w komentarzach. Linkowania nie można obejść żadnym przekierowaniem ani skracaczami linków. Czytelnicy nie mogą udostępniać u siebie żadnych postów z mojego fanpage. Czyli ogólnie PIZDA W SZAFIE.
Zasypałam wiadomościami Centrum Pomocy, przed chwilą też wysłałam formularz zgłoszeniowy i muszę czekać 2 dni na odpowiedź.
Mam nadzieję, że jakoś uda się naprawić ten błąd Matrixa.
A jeśli nie, to trzeba będzie trochę zmienić formę fanpage.
Na pewno nie porzucę blogowania.

“Nie rzucim ziemi skąd nasz ród...!”



A co mnie dobija już nie technicznie a psychicznie?
Bicie piany, robienie gównoburzy za moimi plecami, odwracanie kota ogonem i robienie ze mnie najgorszego człowieka pod słońcem. Pomagam, wysłuchuję, doradzam, jestem kiedy mnie potrzeba, poświęcam swój czas, swoje pieniądze - no taka jestem zła i najgorsza!
To śmieszne, gdy z pozoru dorośli ludzie zachowują się jak dzieci z przedszkola. Kolejna ważna relacja w moim życiu spierdoliła się właśnie przez to, że ktoś mi coś wytyka nie widząc przy tym swoich rażących błędów.
Trochę to przykre i krzywdzące, że pomagasz komuś i chcesz dla niego jak najlepiej, a on ubzdurał sobie w głowie, że masz złe intencje.
Może to dla mnie nauczka za to, że jestem za dobra dla ludzi.

Kiedy widzą cię jako silnego człowieka, myślą, że nie potrzebujesz niczego ani nikogo, dasz sobie radę sam ze wszystkim. Szukają cię, byś pomógł im nieść ich krzyż. Rozmawiają z tobą i myślą, że nie trzeba cię słuchać. Gdy znikasz, wszyscy to zauważają, ale kiedy jesteś, twoja obecność jest niezauważona. Od silnego człowieka wymaga się za wiele. Ma być herosem, skałą która nie opiera się falom, ma być niezniszczalny. Silny człowiek nigdy nie dostaje przebaczenia za chwile słabości; za to, że upada; za to, że traci kontrolę. Taką osobę wszyscy wyzyskują, czerpią całymi garściami z jego dobrego serca, tylko po to, by na koniec zdeptać go i zniszczyć.

Za dużo tego wszystkiego na mały gupi tusiowy łepek...

Zadziwiają mnie nieskończone podkłady jadu, który w sobie mam. Gdyby udało mi się przerobić je na ropę, albo chociaż olej rzepakowy, byłabym milionerką.

Muszę się jakoś zresetować. Nie wiem tylko czy mam wypić flaszkę wódki, zacząć medytować, wyjść na pole i krzyknąć KURWŁAAA! czy usiąść w kącie i się rozpłakać...
 

insomniaa
 
Codziennie w radiu słyszę "Something about Christmas time makes you wish it was Christmas everyday" i dostaję kurwicy, bo okresu przedświątecznego nienawidzę najbardziej na świecie.
"Święta, magiczny czas, czas odpoczynku, pojednania" - co za pierdolenie... Od kilku dni nie wiem nawet co to odpoczynek. Zapierdol w domu, rozpierdol w pracy, więcej roboty jeszcze przede mną niż za mną, a ja ledwo żyję. U(ś)pijcie mnie albo dobijcie.

Przed chwilą robiłam prezent dla Miśka, bo zachciało mi się hendmejdu. Co się nawyklinałam i upaćkałam to moje, ale mam nadzieję, że będzie zadowolony ;D
Miałam jeszcze robić dzisiaj ciasto, ale zrobię jutro, bo zapomniałam nasączyć suszone śliwki rumem. Przy okazji ja też się rumem nasączam. A co, należy mi się. Jak tu nie pić?

Smok się znowu zjebał i przy każdym skręcie brzęczy, jakby grał na gitarze, a ja modlę się, żeby tylko wytrzymał do nowego roku.

Pospinałam się ostatnio z... hmmm... skoro ja jestem koleżanką, to chyba powinnam napisać "kolegą", ale to określenie nie pasuje, bo zawsze był dla mnie kimś ważniejszym niż kolega. Nikt nie potrafi mnie wkurwić bardziej niż on. I tak sobie odbijamy piłeczkę, wbijamy szpilę za szpilą. Bo ja durna jestem. Mam to po braciszku.


Zimowe przesilenie - kumulacja ciemności i wszystkiego złego. Na szczęście już od jutra dni będą coraz dłuższe. Może w końcu pojawi się promień słońca w tej wszechobecnej czerni.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

W psychiatryku odmóżdżenie osiąga kulminację, bo wszystkim nam odpierdala ze zmęczenia. No i wtedy powstają takie kwiatki:

-Mówię szyfrem: kto kierowcą kurwa jest? (pdk)

-Co żujesz?
-Gówno xD

N. strzela mi nad uchem z gumowej rękawicy:
ja: -Przestań, bo ci tak strzelę z moszny.
N. -Ooo bo ja mam taki fetysz, że tak lubię.

N. zgina się, tańczy.
ja: -Co ty tak tańczysz? Przed sylwestrem ćwiczysz?
N. -Nie, jaja odklejam xD

-A znasz ten program "Do mnie do Poznania"? xD

-Czym się różni gej od pedała?
-Pedał jest na rowerze.
-Pedał się nie szanuje.
-To ty jesteś pedałem? xD

-Co ty robisz?
-Stawiam kojota.
-Jenota.
-Dziki, jelenie, kuny, jenoty...
-Geje, lesbijki...
-Liroy, Braun, Narodowcy xD

Bułgar zakłada fartuch:
-Ooo, Doktor Mengele założył kitel... xD


PS: Joe Cocker śpiewał kiedyś "You can leave your hat on". Dzisiaj rano dowiedziałam się, że "you can leave everything on" i też jest fajnie ;D Aj lajk it! <3

PS2: Merry Christmass Eve Eve! ;)
 

insomniaa
 
Insomniaa: Mogłabym napisać wiele, ale brakuje mi słów.
Może to przez to, że ja durna jestem.
Nie wiem.
Napiszę jedno:
ZABOLAŁO
 

insomniaa
 
Czasami mam wrażenie, że rozmawiając z niektórymi osobami w tle leci formułka "wszystko co powiesz może być użyte przeciwko tobie".

Cokolwiek bym nie zrobiła, cokolwiek bym nie powiedziała, cokolwiek bym nie napisała na blogu czy FB - zawsze ktoś się musi przyjebać.

Znasz to? Starasz się, robisz wszystko żeby było dobrze, a wzamian za to ludzie traktują cię jak śmiecia.
Wyciągasz do kogoś rękę, a on wbija ci nóż w plecy.
Ty do kogoś z sercem, a ktoś do ciebie z dupą.
Ale jeszcze przyjdzie koza do woza.
A wtedy wam powiem SPIERDALAJCIE ;>


Zbliża się Samhain i pogański koniec roku. Wtedy bariera między światami staje się cieńsza i do naszego świata mogą przenikać demony, duchy, zjawy. I można by pomyśleć, że to tylko słowiańskie legendy, ale zauważyłam, że w tym czasie z ludzi też wychodzi to, co najgorsze.

Jeśli trafisz na kogoś toksycznego, musisz wiedzieć, jak się zachować. Inaczej wyczuje twoje słabe strony i zacznie je drążyć, aby cię zniszczyć. Tak działają psychopaci. Biorą od ciebie wszelkimi sposobami to, czego teraz potrzebują, bo tak chcą. Kłamią, zwodzą i manipulują. To hieny i pasożyty. Czerpią energię z niszczenia innych.


Dzisiejszej nocy przypada nów. Z tej okazji odpalę czarną świecę w intencji kilku osób. Trochę się nazbierało...

“What was brought down upon me be returned but times three. Head to toe, skin and nerve. May you get what you deserve!”

 

insomniaa
 
Ostatnio czuję się tak jakbym tonęła w bagnie. Gdy do tej pory dla kogoś modelem organizacji pracy był chaos, to ciężko się później przestawić. Zaczynamy wszystko od zera. Trudno mi uwierzyć w to, że będzie dobrze. Nie pomagają nawet te gadki motywacyjne jak dzisiejsza.
Jest takie tureckie przysłowie: "Niedźwiedzie zjadają najsłodsze gruszki". Trzeba spiąć dupę i stać się niedźwiedziem, może się to opłaci.
Sama bym tu zwariowała. Dopóki jesteś tu ze mną to miejsce coś znaczy.

I tak to się żyje, od niedzieli do niedzieli.
W zeszłą niedzielę nawet nie mieliśmy czasu na odpoczynek.
O 7.12 nad ranem telefon od psychopatycznego grzybiarza ;D I teksty "-Zajebię go... Zamorduję... Pewnie siedzi już w gumiakach, nóż ostrzy i wygląda jak morderca" xD
O 8 służba nie drużba i beka z "Torbiela" xD
Później pojechaliśmy na DC i poszliśmy na grzybing w stałym patologicznym składzie. Olewam te wyścigi na FB kto więcej nazbiera - my idziemy w jakość, a nie ilość. Nazbieraliśmy trochę pięknych okazów, ale najważniejszy był chillout i głupawka xD Oczywiście były piosenki z N., M. który wlazł jak zwykle w te same krzaki, no i dialog o dziecku:
-Jak będzie córka, to będzie miała na imię Patologia xD
-A syn?
-Paralizator xD

Po południu pojechaliśmy zamknąć wrota piekieł a potem zrobiliśmy z Miśkiem moje autorskie grzybotto. Jak tylko będę miała więcej czasu to wrzucę przepis.

Wieczorem podjechaliśmy na mafijne ploteczki przy piwie ^^ Fajnie było tak się wyspowiadać, obgadać kogo trzeba i chociaż trochę zresetować głowę.

Niestety dzisiaj od rana znowu jazda... Jutro też nie pośpię, bo muszę jechać na szkolenie.
Padam na ryj. Wyśpię się w trumnie.

Byle do czwartku. Ale przez pierogowe opowieści do czwartku to ja chyba będę chodzić po ścianach xD


PS: nie ma to jak mieć wpisane w zawód "bicie piany" i robić z tego nie wiadomo jaki heroizm. Świnię niby też można ogolić, ale po co? Kwiku dużo, a wełny mało.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Smutno mi. Źle mi. Jestem zmęczona tym wszystkim, co się dzieje wokół mnie.
Pocieszyłabym się winem, ale...


"Now I will tell you what I've done for you
Fifty-thousand tears I've cried
Screaming, deceiving and bleeding for you
And you still won't hear me"
(Evanescence - "Going under")

W głowie mam takie I DON'T KNOW, że ja pierdole...
Jedno zdanie może człowieka cholernie rozczarować i chociaż to co napisane zawsze można usunąć, to słów nie można już cofnąć.
Możemy rozmawiać. Możemy milczeć. Walczyć lub uciekać. Zawsze jest wybór, o ile umie się za niego zapłacić.
Cokolwiek bym nie wybrała i tak zawsze płacę zbyt wiele...

Chciałabym, żeby po prostu było między nami NORMALNIE... :(
Za dużo wymagam...
Marudzę...
A chuj z tym... ;/

_________________________________________________________
Mało Cię ostatnio. Zbyt mało w powietrzu, którym oddycham.
 

insomniaa
 
"Don't turn away
There's still time
A tiny moment
Don't let go today
We can still shine
We are not broken (...)
Say nothing is over
Though everything's crazy
Be brave and trust me
It's not a game over
We gotta try harder
You gotta stay with me
There's nothing we can't reach
'Cause nothing is over"
(Sunrise Ave. - "Nothing is over")


Nigdy do tej pory nie potrzebowałam tyle siły ile potrzebuję teraz...
Ciągle wmawiałam sobie i innym, że jestem cyborgiem i ze wszystkim dam sobie radę. A teraz, wstyd się przyznać, przeraża mnie to wszystko i boję się, że tego nie udźwignę.

Egoizm niektórych ludzi wywołuje u mnie niesamowity wkurw. Jak tak dalej pójdzie, to mi się zaraz czarne świece skończą ;P

Czasem trzeba nas tylko dobrze wkurwić, żebyśmy sami się przekonali, że stać nas na dużo więcej, niż nam się wydaje.


Mam problem z piciem.
Tzn. nie taki jak sobie myślicie ;D
Chodzi o to, że mam problem z każdym napojem.

Np. ostatnio chciałam sobie zrobić dla odstresu chai latte. Herbaty sypnęło mi się hojnie, wyszło gęste jak smar do czołgu. No nic, wypiłam. Nie mogłam zasnąć do 4-tej O.O

A teraz piję wino.
Z butelki.
I nie wiem, czy czyni mnie to menelem, czy jednak perfekcyjną panią domu, bo nie brudzę kieliszka.

Potrzebuję się najebać i zresetować... I może wypłakać komuś w rękaw... Tyle razy ściągałam brzemię z ramion innych ludzi. Czy tym razem ktoś zrobi to samo dla mnie?
 

insomniaa
 
"Inside of me
All my life I've waited for you to find me
Taken from me and now I'll never know
just how it feels to need you
How far will you go for me till you break
I know you will leave me alone again..."
(E80 - "Parachute")


Nikt nie widzi twojego cierpienia, nikt nie widzi twojego smutku, nikt nie widzi twojego strachu, za to wszyscy widzą twoje błędy.
Dlaczego niektórzy są tak ślepi na drugiego człowieka? Dlaczego ludzie nie widzą nic poza czubkiem własnego nosa, nic poza własnymi potrzebami? Wszędzie sami egoiści, każdy martwi się tylko o własną dupę.

Podczas gdy ja staram się dla wszystkich, martwię się o wszystkich i robię tak, żeby każdy był zadowolony, to ze mną, moimi potrzebami i moimi uczuciami nie liczy się nikt. Pomagam każdemu tylko po to, żeby nie czuł się tak jak ja.
Bo przecież ja mogę zapierdalać, nie potrzebuję odpoczynku, nie potrzebuję urlopu, nie muszę nigdzie wyjeżdżać, nic mi się nie należy, mnie można mieć w dupie, mnie można oszukiwać, mnie można wyzyskiwać, na mnie można mieć wyjebane i odzywać się tylko jak jestem do czegoś potrzebna. Bo ja nie mam uczuć. Bo jestem cyborgiem.

Całymi dniami muszę zaciskać zęby i udawać, że wszystko jest w porządku, chociaż czasem naprawdę mam ochotę po prostu usiąść na podłodze i się poryczeć...

Najbardziej boli mnie to, że tak lekceważą mnie ludzie, którzy są dla mnie ważni i wydawało mi się, że ja dla nich też jestem ważna.
Za każdym razem powtarzają mi, że to był ostatni raz, że już więcej tak nie zrobią, a ja daję się nabierać... Fajnie tak bawić się moim kosztem?

A Ty zawodzisz mnie rok w rok i za każdym razem powtarzasz, że w przyszłym roku już tego nie zrobisz... Który to już raz?


Bawcie się dalej, ale już beze mnie.
MAM DOŚĆ
 

insomniaa
 
Jak miło w końcu zasiąść w moim Centrum Dowodzenia po tak długiej emigracji ^^

Tydzień temu w niedzielę byliśmy z Miśkiem na "rodzinnej" imprezie - urodzinach mojej Sis ;* Popite, pojedzone, a przede wszystkim pośmiane ;D
Tak się śmiałam z Braciaka w "golfie" aż na drugi dzień mi samej szyję powykręcało ;/

Zeszły tydzień był wyjątkowo ciężki...
Po 10h w psychiatryku, do tego wstawanie o 8 nad ranem wymęczyło mnie doszczętnie. Codziennie wstając rano czułam się jak po zderzeniu z pędzącym pociągiem.
Do tego wieczne spiny, "włajaż włajaż" i mantrowanie, żeby komuś nie wyjebać. Nie pozwolę sobie, żeby ktoś do mnie pyszczył i mnie szarpał.
"Szlachta baluje, frajer pracuje. Chuj ci na łeb pizdo jebana" xD
Życzymy miłego dzionka i smacznej kawki (pozdro dla kumatych!)

Poza pracą dobiły mnie jeszcze kłótnie, przez które nie raz ryczałam i nie spałam po nocach...
Ale ja przecież tylko marudzę...

Na weekend udało mi się nieco naładować baterie.
Najpierw w piątek na Soundsystem Street Festiwal, mimo że pod koniec już trochę przysypiałam.
A potem w sobotę, bo w psychiatryku odwiedził mnie Kriss i ustawiliśmy się na piwko z Ryśkiem (w ramach krissowego wieczoru kawalerskiego xD). Fajnie było spotkać moje kochane mordy. Poczułam się jak za starych dobrych czasów w technikum.

Nooo i śmieszkowałyśmy dużo z Kromeczką:

“-Proszę gumka na wynos!”


"-Na miejscu czy na miejscu?" xD

“-Ta broszka należy do Pierdzioszka”


Ale najlepsze było spanie pod beczką xD
No i "miss mokrego podkoszulka": "hej dziewczyny, ściągać kiecki, bo nadjechał Marek Marecki" xD


A teraz uprawiam łomżing (pigwa z miętą i mirabelka) i słodkie nieróbstwo. Tego mi było trzeba!


PS: mam kryzys ekonomiczno-seksualny: patrzę do portfela a tam chuj. Ale jak tylko wygrzebię się z kryzysu, to muszę iść do mojego psychoterapeuty. Mam kilka projektów na dziaby, w tym wspólny z Kromeczką. Kiedyś chciałam sobie też wydziarać koniczynkę, no ale...

PS2: Mercury retrograded all over me...
Dobrze, że właśnie dziś retrogradacja kończy się Czarnym Księżycem. Pora się ogarnąć i zacząć pisać nowy rozdział.
Kilka dni temu wyciągnęłam zakurzoną już talię tarota, by sprawdzić, co powiedzą mi karty. Wszystko składa się w logiczną całość:

“Everything comes with a price”


Nie wiem która cena jest wyższa: materialna, fizyczna czy mentalna...

PS3: przypominam, że zaczynają spadać Perseidy, a ich apogeum jak co roku otwiera moje święto ^^

__________________________________________________
I swear empaths can feel things way before they actually find out things. They can feel when they're being played. They can feel when their "friends" are being shitty. They can feel when something isn't right.
Mam instynkt silniejszy od przeciętnych ludzi. Wiem kiedy coś jest nie tak, kiedy ktoś kłamie albo robi ze mnie idiotkę. I bardzo tego nie lubię.


To, że komuś wybaczam, nie znaczy, że akceptuję to, co zrobił, albo o tym zapomniałam. Nie oznacza to, że znowu mu ufam. Wybaczam dla siebie, żeby przestać się dręczyć i ruszyć dalej, bo trochę ciężko się idzie ciągnąc gówno przez morze. Nie jest tak jak powinno być, nie wiem nawet czy jest dobrze. I tak sobie trwam zawieszona gdzieś pomiędzy "ogiń dym" a "płoń na stosie", zastanawiając się, czy bardziej chcę przytulić czy w łeb przyjebać.
Wiecie co mnie najbardziej wkurwia w ludziach? Kiedy z kimś się pohapiesz, ale tak już na etapie "wypierdalaj nara", a później ten ktoś pisze jak gdyby nigdy nic. Książkowy przykład rozdwojenia jaźni. Nie jeden psychiatra by na tym rodzinę wykarmił. Robi mi to w głowie jedno wielkie WHAT THE FUCK. Nie potrafię udawać, że nic się nie stało.
 

insomniaa
 
Nie przykładałam specjalnej wagi do astrologii, dopóki nie przekonałam się, że układ ciał niebieskich faktycznie ma wpływ na to, co się dzieje w moim życiu. To nie jest przypadek, bo nigdy nie wierzyłam w przypadki. Wszystko składa się w logiczną (choć metafizyczną) całość.

W związku z retrogradacją Merkurego obkładam się kryształami, piję koporski czaj (więcej o tym w najbliższym wpisie szamańskim) i odkurzyłam moją talię tarota. Taki mój "witchy chill". Muszę coś zrobić, żeby nie zwariować. Ostatnio czuję się tak, jakbym non stop była pod ostrzałem, a w plecach mam tyle noży, że mogłabym udawać jeża.

Wszystko się pieprzy, nic nie idzie tak jak powinno, co chwilę pojawiają się nowe problemy. Ludzie są nieobliczalni, wkurwiają się, warczą na siebie. Ciągle same kłótnie, fochy, nieporozumienia. Rzeczy się psują, hajs się dupy nie trzyma, nic nie chce współpracować. Cały czas pod górkę.
Całe to kosmiczne pokurwienie będzie trwać do końca miesiąca.
Jak się przed tym bronić?
Primum non nocere - czyli nie dolewać oliwy do ognia. Nie panikować. Nie przejmować się tym, na co nie mamy wpływu. Być wyrozumiałym dla wkurwionych ludzi, ustępować głupszym, schodzić im z drogi. Najpierw myśleć, potem mówić, a najlepiej częściej gryźć się w język. Nic nie planować. Nie zaczynać nowych projektów, a trwające w miare możliwości zapauzować. Słuchać swojej intuicji. A przede wszystkim: oczekiwać nieoczekiwanego.

Retrogradacja Merkurego, pełnia Księżyca, wczorajsze częściowe zaćmienie (a u mnie prywatnie bloody moon) - nie ma chyba lepszej okazji do pozbycia się negatywnej energii ze swojego życia. Czas odciąć sznurki, odczepić pijawki, ściągnąć z ramion ciężkie brzemię.
Pamiętacie legendę o Bazyliszku? Jak zginął? Zamienił się w kamień patrząc w lustro. Lustro to karma. Tym lustrem będę ja.
Choć serducho podpowiada, że powinnam odpuścić, to rozum mówi, że tak będzie lepiej. Czuję się rozdarta i zawieszona między tym, co chcę a tym co powinnam zrobić.

Dasiek powiedział mi kiedyś tak: "Dla ludzi twoją wartością nie jest twoje złote serce. Dla niektórych jesteś warta tyle, ile mogą na tobie zyskać".
I to mądre słowa były. A teraz na każdym kroku przekonuję się o ich prawdziwości.


Clean up how you feel about others. Release those heavy feelings. Walk away from "friendships" that makes you feel small and insecure, and seek out people who inspire you and support you. Never chase anyone. A person who appreciates you will walk with you. The biggest mistake one can make, is losing yourself in the process of valuing someone too much, and forgetting you are special too. Delete the people that make you feel bad about yourself or your life, unfollow them, delete their numbers, erase their texts. You attract the energy you focus on. Take no shit.
If you walked away from a toxic, negative, abusive, one-sided, dead-end, low vibrational friendship - you won. Be thankfull for closed doors, bad vibes and stuff that falls apart. It'll protect you from things not meant for you.

_________________________________________________________
Zeszłej nocy miałam sen, a wierzę, że sny mają drugie dno i ten nie był przypadkowy.
Śnił mi się ktoś, kogo aktualnie raczej nie chciałabym widzieć.
Śniło mi się, że byłam z przyjaciółmi w hotelu. Ujrzałam tego kogoś w tłumie, byłam pewna, że mnie rozpoznał. Chciałam pójść do pokoju, tylko nie pamiętałam numeru. Spotkałam go na korytarzu, na mój widok wzruszył się i uśmiechnął. Chciał przytulić mnie na powitanie, a ja zrobiłam krok w tył. Więcej nie pamiętam...

Ten sen był tak realistyczny, ciągle mam go przed oczami, a w głowie kołacze mi się przesąd, że jak ktoś ci się śni, to znaczy, że za tobą tęskni.
Co mam o tym myśleć?
Hmmm...
Nie pozostaje mi nic jak tylko czekać na kolejny sen...
 

insomniaa
 
"So save your breath, I will not care
I think I made it very clear
(...)
*I only wish you weren't my friend*
*Then I could hurt you in the end*
I never claimed to be a saint
Ooh, my own was banished long ago
It took the death of hope to let you go
So break yourself against my stones
And spit your pity in my soul
*You never needed any help*
*You sold me out to save yourself*
*And I won't listen to your shame*
*You ran away, you're all the same* "
(Slipknot - "Snuff")

[wałkuję tę piosenkę od kilku dni... nuta z przesłaniem...]


Nerwówka...
Czas ucieka, a nic nie rusza się do przodu. Wszyscy burczą i ciskają gromami, a ja muszę robić za piorunochron... Już mam tego dość. Niech się wszystko ułoży albo niech jebnie wpizdu - przynajmniej będę wiedziała na czym stoję.

Z tego stresu coraz więcej palę. W zeszłą środę tak mną telepało, że wypaliłam całą paczkę fajek. Myślałam, że się porzygam, nie wiem tylko czy od papierosów czy z nerwów...

Wiecie jak wiele można nauczyć się w 5 sekund?
1. jeśli myślisz, że zdążysz - nie zdążysz;
2. jeśli myślisz, że się zmieścisz - nie zmieścisz się;
3. nie wolno jeździć dwa razy szybciej niż dopuszczalna prędkość, bo kto szybko jeździ tego wolno niosą (w tym przypadku na szczęście tylko do warsztatu).

Wszystko przeciwko mnie, wszystko na "nie", kłótnie, nieporozumienia, ogólne nieogarnięcie, bezsenność, koszmary. I niech mi ktoś powie, że retrogradacja Merkurego to bujda.
(podając w oryginale za Insta: "Get ready as Mercury goes into retrograde. Arguments will flare up for no reason and misunderstandings will occur. Electronic equipment will break and go crazy. Your mind will feel a little cloudy. Things will go missing. You will have trouble sleeping. Dreams will be weird and nightmarish. All sorts of bizarre things will happen.")

_________________________________________________
Ja się nie zmieniłam, wciąż jestem taka sama, ale nie chodzę już tam, gdzie mnie nie chcą, nie dzwonię do tych, którzy nie odbierają, nie piszę do tych, którzy mi nie odpowiadają i odchodzę z miejsc, gdzie nie jestem mile widziana...

Jeżeli ktoś traktuje cię źle pamiętaj, że coś jest nie tak z nim a nie z tobą. Normalni ludzie nie niszczą innych ludzi.

Don't let people treat you like a cigarette, they only use you when they're bored and step on you when they're done. Be like drugs, let them die for you.

If some relationship can be destroyed by the truth it deserves to be destroyed by the truth.
NO MORE LIES!
 

insomniaa
 
"So you wanna play games with my head
But you make me fall apart, and wish that I was dead
Can't believe I fell for such a blackened heart
You played me for a fool and just used me from the start"
(BFMV - "Pretty on the outside")

I have this stupid fucking desire to fix broken people, because I understand them and I wish that someone like me would come along and fix me, so I feel like maybe I could be that person for them.
I was always doubting, belittling myself for the sake of others. I have spent too much time chasing toxic people, looking for harmony within the midst of chaos. They've unfairly convinced me I wasn't good enough. I guess this is the price I pay for carrying a big heart in a little world.
I learned... who doesn't look for you, doesn't miss you; who doesn't miss you, doesn't care for you. Destiny determines who enters your life, but you get to decide who stays. The truth hurts only once, and a lie every time you remember it. That there are three things in life that leave and never return: words, time and opportunities. Value whoever values you and don't treat as a priority whoever treats you as an option. I have to stop giving loyality to people who show time and time again they don't care that much. I can't prove to someone I'm worth it.

Remember what you must do
when they undervalue you,
when they think
your softness is your weakness,
when they treat your kindness
like it is their advantage.
You awaken
every dragon,
every wolf,
every monster
that sleeps inside you
and you remind them
what hell looks like
when it wears the skin
of a gentle human.

It is ok to lose your shit sometimes because if you keep your shit, you'll end up full of shit and then you'll explode and there'll be shit everywhere. A shit storm. And nobody wants that.

_________________________________________________________
W ciągu dnia myślałam, że ten wpis będzie wyglądał zupełnie inaczej: wiadro pomyj i szpila za szpilą. Wbiłam jedną i wystarczy, bo aż mnie samą zabolało. Nie potrafię być suką bez uczuć, chociaż wszyscy mówią mi, że powinnam... To, że ktoś mnie krzywdzi nie daje mi przyzwolenia, by też krzywdzić. To tak nie działa. Bezsensowne odbijanie piłeczki. Oko za oko aż wszyscy oślepną. Sumienie gryzie mnie i nie daje mi spać... W dzień warczę przez zaciśnięte zęby, a gdy przychodzi noc, to wyję w poduszkę. Nie wiem, czy bardziej się wkurwiam, czy bardziej boli mnie serducho...
Dobra, koniec tego marudzenia...
 

insomniaa
 

Dałam się zrobić w trąbę. Nie pierwszy raz. Który? Już nawet nie liczę. Za każdym razem powtarzałam sobie, że to już ostatni, że będę mądrzejsza, że nie dam się wykorzystywać.

Czas przestać wierzyć w bajery, bajeczki, poskładane tylko po to, by coś nimi osiągnąć. Człowiek może powiedzieć ci miliony pięknych słów, ale kiedy patrzysz na jego zachowanie, to dostajesz wszystkie odpowiedzi. Nie potrzeba słów tam, gdzie czyny świadczą same za siebie. Nie pomogą kłamstwa, obiecanki i mydlenie oczu.

Kiedy widząc osobę w potrzebie zawsze się zatrzymam by podać jej rękę, to co dostaję w zamian? Po dupie. I gdy nie jestem już potrzebna idę w odstawkę.
Ratowanie czy naprawianie ludzi to nie jest mój obowiązek. Muszę nauczyć się mówić "nie" i pozbyć się poczucia winy z tego powodu.

Trzeba sobie w końcu uświadomić, że jak ktoś raz cię wydymał, zrobi to ponownie. Trzeba zrozumieć, że niektórzy ludzie są tylko gównem opakowanym w piękny papierek.

Za dużo tego było we mnie, przelało się. Rzece nikt się nie dziwi, gdy wylewa, a człowiek jest słabszy od rzeki.
Żałuję tylko jednego w swoim życiu: dawałam zbyt wiele szans osobom, które nie były warte nawet jednej. Marnowałam czas. I po chuj...


"Y no se me pasa, no te supero
Solo en mi casa siento que muero
Tengo la plata y tengo el dinero
Pero no el corazón de acero..."

_________________________________________________________
Na 99% byłam pewna, że trafię właśnie w ten 1%.
Margines błędu, wcale mnie to nie dziwi.
 

insomniaa
 
"I feel numb
I can't come to life
I feel like I'm frozen in time
Living in a world so cold, wasting away
Living in a shell with no soul, since you've gone away
Living in a world so cold, counting the days
Since you've gone away
You've gone away
Do you ever feel me?
Do you ever look deep down inside
Staring at yourself, paralyzed?"
(Three Days Grace - "World so cold")


Zbytnia empatia może być bardzo destrukcyjna i toksyczna, zwłaszcza wtedy, kiedy chcesz brać cudze troski na swoje barki.
Coraz bardziej wierzę w to współodczuwanie bólu...

Zaniedbałam siebie i bloga...
Bo nie mam ostatnio siły na nic. Bo miałam na głowie ważniejsze sprawy. Bo trzeba było trochę polatać i coś pozałatwiać. Bo zawsze ktoś jest ważniejszy niż ja. Bo coś tam.

Nadal jakoś mi nie po drodze do urzędu, ale obiecuję, że po niedzieli wypełnię chociaż te dokumenty.
Smok ukurwiony, zatrolony, check się świeci, paliwa ledwo ponad rezerwę. Jutro muszę go posprzątać i zatankować. Warsztat musi poczekać.
Jestem w dość głębokiej i ciemnej dupie finansowej. Z jednej strony długi, z drugiej zamrożone pieniądze. I chuj, czekam i wegetuję modląc się o mannę z nieba.
A z takich prozaicznych rzeczy to bardzo chciałabym pójść do fryzjera, a nie mam kiedy i za co.

Pogoda też mnie dobija. Chujowa ta wiosna. Jak tak dalej pójdzie, to latem zamiast się opalać będziemy rdzewieć. Trzeba się chyba ocynkować. Ale jest jeden plus - nie trzeba robić formy do lata, bo lata nie będzie.

Jutro po pracy jadę do QK na Marlejki.
Muszę odreagować.

W niedzielę startujemy z tegoroczną edycją Projektu X.
Chciałam piec ciasta, wymyślać cuda na kiju itd., ale doszłam do wniosku, że przyjdzie jeszcze czas na bycie perfekcyjną panią domu i ogrodu, a teraz chcę po prostu spędzić miło niedzielę ze znajomymi, bez spiny i bez wypruwania sobie flaków.

...a co mnie cieszy ostatnio najbardziej?
To, że dla Puchatka jestem Prosiaczkiem ^^ <3


PS: psychiatryczny jeż przyjechał ze mną na Wylęgarnię. Nie pozwoliłabym go wyrzucić. Sentyment.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Ostatnio pisałam o snach i prosiłam, by przyśniło mi się rozwiązanie problemu.
Najpierw przyśniło mi się, że wybierałam się w podróż, w którą jednak nie mogłam pojechać. Później śniło mi się to, czego bym najbardziej chciała. Ale jak do tego doprowadzić? Nadal nie wiem...
Swoją drogą to zadziwiające, jak często zdarza mi się "przywołać" snem kogoś, kto się dawno nie odzywał. Telepatia?

_________________________________________________________

“Sprawiedliwość jest to istota teoretyczna, wcielona w zbiór indywiduów zmieniających się bez ustanku, których dobre intencje i pamięć są, jak one, niezmiennie wędrowne”


(Honoriusz Balzac)43
 

insomniaa
 
"No matter how many times
that you told me you wanted leave
No matter how many breaths
that you took you still couldn't breathe
No matter how many nights
that you'd lie wide awake
to the sound of the poison rain
Where did you go?
Where did you go?
Where did you go?"
(30STM - "Hurricane")


Złe przeczucia faktycznie się sprawdzają...
Sama nie wiem co jest lepsze: świadomość czy niewiedza?
Jedno i drugie dobija tak samo...

Dzisiaj rano jak na złość wszystko było na nie. Spojrzałam przez okno i pomyślałam sobie "To znak. Jeszcze jeden i na dziś odpuszczam". Po co kusić los?
To nie znaczy jednak, że się poddam. Wręcz przeciwnie - poruszę niebo i ziemię jeśli będę musiała.

Wiem, że cokolwiek bym nie napisała, to i tak te słowa lecą w pustkę...
Siedzę, gapię się w ciemność za oknem i myślami szukam twoich myśli...
           -            .            -
 

insomniaa
 
"Ones life is another's dream
What someone says a myth is one's normality
How can I
Believe there's another sun
Correct me if I'm wrong but I'm the chosen one
As night has taken what is left of day
And everything is like it's made of clay
I feel like I am the only one
Feeding my need to be reckoned as someone
And every day and every time I turn around
Searching for a sign so I can make a sound
But all I want is to flee"
(Amaranthe - "Burn with me")


Pisałam, że jest za dobrze i zaraz coś się spierdoli?
No i się spierdoliło... -.-


Zbyt wiele razy... Hmm... Nie... CAŁE ŻYCIE robiłam wszystko tylko po to, by spełnić czyjeś zachcianki albo by sprostać czyimś oczekiwaniom. By nikogo nie urazić, nie rozczarować, by nikt nie mówił, że chce mi pomóc, a ja jestem niewdzięczna i z tej pomocy nie chcę skorzystać.

W końcu zrozumiałam, że nie da się wszystkich na raz zadowolić, za to wkurwić wszystkich to już żaden problem (i bliżej mi raczej do tej drugiej opcji). Wyrosłam z uszczęśliwiania wszystkich moim kosztem. A przynajmniej tak myślałam...

Ale teraz, gdy w końcu chcę zrobić coś sama, to się zleciało stado doradców, wszyscy najlepsi i najmądrzejsi.
Nosz kurwa, czy nie można normalnie człowiekowi doradzić?! Odpowiedzieć na pytania, udzielić rady po ludzku?! Nieee, no po co... "Ja ci dobrze mówię, inni to debile i ty Tuśka też jesteś debil, bo co ty możesz wiedzieć"
Każdy zasłaniając się bezinteresowną chęcią pomocy chce mnie przeciągnąć na swoją stronę tylko dla własnych korzyści. Czuję się trochę jak taka padlina rozszarpywana przez sępy, a każdy chce wyrwać dla siebie jak najwięcej. Pierdolone pasożyty. Na samą myśl o nich aż nóż w plecach mi się otwiera ;/

Już sama nie wiem co mam robić i kogo słuchać...
 

insomniaa
 
"And it feels right this time
On this crash course with the big time
Pay no mind to the distant thunder
Beauty fills his head with wonder, boy...
Says it feels right this time
Turn it 'round, and found the right line
Good day to be alive Sir
Good day to be alive, he says...
Then it comes to be that
the soothing light at the end of your tunnel
was just a freight train coming your way"
(Metallica - "No leaf clover")


Znowu mam bałagan dookoła siebie, w życiu i w głowie, i nie mam siły, żeby go posprzątać... Jestem już zmęczona tym wszystkim, czuję się i wyglądam jak wrak.

Nie wiem skąd wziąć siłę, by stawić czoła wyzwaniom. Nie mam za grosz pewności siebie. Na każdą jedną osobę, która podnosi mnie na duchu, znajdzie się kilka osób, które mnie dobijają. Jedni mówią, że mam się nie poddawać, inni sugerują, żeby odpuścić. Ludzie to najgorsza trucizna. Dlaczego bardziej trafiają do mnie te negatywne słowa? Niską samooceną buduję coś w rodzaju tarczy. Jeżeli ktoś powie mi coś przykrego wtedy nie cierpię aż tak, ponieważ już to wiem.
Jak się pozbierać?
Może pora odwiedzić psycho-terapeutę.

Próbuję leczyć duszę przywołując "zieloną wróżkę". Po pierwszym kieliszku widzisz rzeczy takimi, jakimi chciałbyś je zobaczyć. Po drugim widzisz rzeczy jakimi nie są. Na końcu widzisz rzeczy takimi jakimi naprawdę są i to jest najstraszniejsza rzecz na świecie. Może właśnie dlatego nigdy nie wypiłam więcej niż jednego kieliszka Absyntu w jeden wieczór.


Dobrze, że jest ktoś, kto wmawia mi, że dam sobie radę, podnosi mnie na duchu, nie pozwala mi się poddać i przytuli, gdy mam łzy w oczach.



PS: Właśnie minęły moje imieniny (których przecież nie obchodzę, ale mimo to dwie osoby o nich pamiętały ^^).
Życzę sobie z tej okazji trochę więcej szczęścia, pewności siebie, a gdy wszystko pójdzie tak jak powinno, to jeszcze spokoju, bo już zapomniałam, co to znaczy.


PS2: Śffinka! ;D <pdk>
 

insomniaa
 
"No sleep
No sleep until I'm done with finding the answer
Won't stop
Won't stop before I find a cure for this cancer
Sometimes I feel like going down I'm so disconnected
Somehow I know that I am haunted to be wanted"
(The Rasmus - "In the shadows")


Teoria zaliczona za pierwszym razem na maxa.
No i to by było na tyle jeśli chodzi o pozytywy...
Wczoraj zjebałam plac, dzisiaj też. I to naprawdę głupimi błędami.
KURWA NOOO!!!
Mam takiego pecha czy po prostu jestem tumanem?
Nie wiem czy bardziej jestem smutna czy wściekła.

Najchętniej rzuciłabym to wpizdu i więcej bym tam nie jechała, bo już mam dość. Nie warto tłuc się tyle kilometrów dla pięciu minut egzaminu. Tyle hajsu, czasu, wyrzeczeń, nerwów i wypalonych fajek - wszystko na chuj. Tak wielu ludzi we mnie wierzyło, a ja wszystkich zawiodłam. Może po prostu się do tego nie nadaję?

Z drugiej strony nie chcę dawać satysfakcji pewnej "głupiej kurwie" (wtajemniczeni wiedzą o kogo chodzi), a na fejsbuku grupa wsparcia pisze, że mam się nie łamać i zbierać w sobie pozytywną energię.

Może faktycznie trzeba naładować baterie?
Jeśli tak, to pora spać.

_________________________________________________________
To ważne, żeby mieć przyjaciół, z którymi możesz robić więcej niż plotkować, pić i palić. Zaprzyjaźnij się z ludźmi, przy których możesz płakać, takich którzy wspierają Twoje cele życiowe i wierzą w Ciebie.

Dziękuję ;*
 

insomniaa
 
"If you only knew
How many times I counted
All the words that went wrong
If you only knew
How I refuse to let you go,
Even when you're gone
I don't regret any days I
Spent, nights we shared,
Or letters that I sent
It's 4:03 and I can't sleep
Without you next to me I
Toss and turn like the sea
If I drown tonight, bring me
Back to life
Breathe your breath in me
The only thing that I still believe
In is you, if you only knew"
(Shinedown - "If you only knew")



Bardzo chciałam coś napisać, ale przecież "nie znam jeszcze życia i ludzi". No tak, przecież głupia ze mnie gówniara, nie?
Postąpię więc według mojej ulubionej internetowej zasady: nie znam się, to się wypowiem.


Wszyscy popełniamy błędy. Ranimy innych ludzi. Ale czasem wystarczy jedno słowo, by runął mur. No właśnie - słowo. Trzeba rozmawiać, bo to właśnie cisza, niedopowiedzenia i domysły tworzą między ludźmi największy dystans. Niektórzy są zdania, że lepiej olać temat niż próbować coś naprawić. Przecież nie ma o czym gadać...

To dziwne usłyszeć "musimy kiedyś pogadać" od kogoś, z kim kiedyś rozmawiałeś codziennie...

Wczoraj przez pół nocy nie mogłam spać, a jak już zasnęłam, to śniły mi się dziwne rzeczy. Mnóstwo myśli kotłuje mi się w głowie. Może to ja popełniłam błąd? A może ktoś tu odwraca kota ogonem?
Mam ochotę przelać trochę swoich odczuć na klawiaturę, jednak stwierdzam, że nie warto uzewnętrzniać się publicznie. Każdy i tak zinterpretuje po swojemu, dlatego lepiej zostawić to dla siebie.

_________________________________________________________
To uczucie, kiedy ktoś na kim ci zależy uważa, że go skreśliłeś...
Ała...
:(
Myśl sobie co chcesz.
Mi jest już tylko cholernie przykro...
...ale kogo to obchodzi.
 

insomniaa
 
Pierwszy raz w tym roku zasiadam w moim centrum dowodzenia.

Końcówka grudnia była bardzo pracowita. Na szczęście mieliśmy parę rąk do pomocy - historia zatoczyła koło i do psychiatryka wróciło moje Pieczywko aka Kromeczka-Pięteczka ;D

W piątek na Wylęgarni zawitał Bąbelek. Wpadł na kawkę i pogaduchy, no i oczywiście po prezent urodzinowy (wiedziałam, że mu się spodoba! Teraz musimy pograć, zioooom!)
Później szybki szoping. Powinnam nagrywać tutoriale na yt jak wybrać outfit na imprezę w 10 min. Szkoda, że sobie tak szybko nie umiem wybrać, a planowanie stylówki na Sylwka wiązało się z przewróceniem szafy do góry nogami.

W noc przed Sylwestrem śniły mi się nomen omen dziwne rzeczy. Czasem mam wrażenie, że tymi snami wywołuję wilka z lasu. Tym razem też wywołałam.


Impreza Sylwestrowa była przezajebista!
Domówka, pełna chata ludzi, stół pełen żarcia, świetna atmosfera, głupawki, przypały. Miło wspominać, wstyd opowiadać ;D
I po co komu te napompowane bale, po co spina, kreacje? Nie trzeba pałacu by odstawić imprezę na sto fajerek ;D
Dziękuję wszystkim Mordeczkom za wspaniałe zakończenie roku! Oby w tym było jak najwięcej imprez w takim gronie!


Jeśli faktycznie "Jaki Nowy Rok taki cały rok", to mam przejebane. To był zły dzień. Pełen złości, płaczu, kłótni. Nie tak miało być.
Wszystko co nie zostało do końca przecierpiane i rozwiązane, powraca.
Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Zawsze można wyjść i pierdolnąć drzwiami. Owszem, mogłam to zrobić. Ale nie umiem, bo za bardzo mi na Tobie zależy...


Noworoczny wieczór spędziliśmy przed telewizorem oglądając głupią bajkę. Teraz chodzę i śpiewam "Egzorcystaaa za niecałe trzystaaaa" xD

W Sylwestra się nie wyspałam, bo od rana byłam w pracy. W Nowy Rok się nie wyspałam, bo spałam na kanapie (złożonej). Dzisiaj się nie wyspałam, bo też byłam w pracy na rano. Jutro się nie wyśpię, bo przychodzi ksiądz po kolędzie. Nosz kurffff....!

Rok 2019 miał być zajebisty. Jest dopiero jego drugi dzień, a ja już mam dość tej chujowizny.


PS: zakład z Bratem przyklepany. Czekamy do 5-go a potem pijemy wódeczkę (coś czuję, że chyba za moje...)
  • awatar goal digger: Super, że pożegnanie starego roku się udało, takie imprezy są najlepsze :D Co do pierwszego to u mnie też był beznadziejny, dawno nie miałam tak złego dnia. I głowie tylko mi chodziło "ogarnij się, bo potem będziesz cały rok tak miała". XD
Pokaż wszystkie (1) ›
 

insomniaa
 
[tytułowy cytat nieprzypadkowo z tej piosenki, którą w okresie przedświątecznym już wszyscy rzygają]

Przygotowania do świąt w toku, a oprócz tego milion innych spraw do załatwienia. Rok się kończy, trzeba pozamykać wszystkie sprawy, oddać długi, powyjaśniać pewne rzeczy z niektórymi osobami, żeby w Nowy Rok wejść z czystą kartą.

Nienawidzę tego zapierdolu przed świętami. Sajgon w pracy, milion obowiązków w chałupie, a do tego jeszcze prozaiczne sprawy których już i tak na co dzień jest za dużo.
Środa - dzień wolny tylko z nazwy. Ogarniałam chatę, wędziłam szynki, dekorowałam pierniczki, a chwilę wytchnienia miałam dopiero o 2 w nocy, kiedy urządziliśmy sobie z Bąblem nocne Polaków rozmowy.
Czwartek aktywny od 7 nad ranem. Koło południa wizyta u "psycho-terapeuty" ;D A później kolejna część "Szybkich i wściekłych", czyli "Fast & Tuśka" xD

Przeraża mnie weekend. Oczyma wyobraźni już widzę te dantejskie sceny. Ludzie przed świętami to złooo. Ale to już temat na osobny wpis.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
"Święta: czas pojednania, przebaczenia" - co za pierdolenie. Niektórych relacji nie warto ratować za wszelką cenę. Nie można zginać karku kiedy nie jest się winnym.

PS: Jak tu nie wierzyć w prorocze sny, skoro dzisiaj sprawdziło mi się wszystko o czym śniłam... No kurwa -.-

PS2: komuś chyba się coś mocno pojebało. Nie lubię jak ktoś się bawi moim kosztem.

_________________________________________________________
If this is just a game for you, let's play, but on my rules. Now it's your turn.
 

insomniaa
 
"Please bring me another tequila
I don't need a sober day just yet
I don't wanna try to get up
There's a dark cloud over my head
I don't need another umbrella
I'm already wet from head to toe
There's no need to wear a sweater
I'm way too deep in the cold"
(Sunrise Avenue - "Stormy end")


Kiedy mówisz sobie, że już nic gorszego nie może ci się przytrafić, to tak jakbyś rzucał losowi wyzwanie, a ten pokaże ci, że zawsze może być gorzej...

W najgorszych snach nie przewidywałam, że następstwem całej tej czarnej serii będzie pogrzeb...
O dziwo przyjęłam tę wiadomość bez emocji. Dopiero wieczorem wszystko we mnie pękło. To dziwne uczucie ściskające gardło i myśli powtarzane w kółko: "Jeszcze nie teraz, poczekaj aż wszyscy wyjdą..." A potem osunęłam się po ścianie na podłogę i zaczęłam wyć. Nie płakać, bo ciężko było mi uronić łzy. Czasem przychodzi taki moment, kiedy już brakuje ci łez i pozostaje tylko krzyk rozdzierający duszę i serce.

Nie raz zdarzyło mi się upaść, ale tym razem spadłam tak nisko, że naprawdę nie mam siły żeby się podnieść...


Dziękuję Wam. Nie muszę pisać komu, Wy wiecie. Dziękuję za wyrazy współczucia, za ten braterski uścisk i słowa "Trzeba sobie pomagać", za troskę, za to, że mam z kim pogadać gdybym tego potrzebowała.
A najbardziej dziękuję Tobie, za to, że jesteś i ocierasz łzy <3


Czy potrzebuję rozmowy? Nie wiem. Jeśli tak, to na pewno nie przez telefon czy messengera. Ciężko mi się otworzyć przed drugim człowiekiem. Nie umiem się żalić, bo to zawsze ja byłam tą, która wysłuchuje spowiedzi innych ludzi.
Nie potrafię rozmawiać, bo trudno ubrać w słowa to co czuję. Może wystarczy mi obecność kogoś bliskiego, kogoś komu mogłabym wypłakać się w rękaw, kto mógłby mnie przytulić i pogłaskać po głowie.

_________________________________________________________

“Niosła obrzydliwe, niepokojąco żółte kwiaty. Diabli wiedzą, jak się te kwiaty nazywają, ale są to pierwsze kwiaty, jakie się wiosną pokazują w Moskwie. Te kwiaty rysowały się bardzo wyraziście na tle jej czarnego płaszcza. Niosła żółte kwiaty! To niedobry kolor!”


(Michaił Bułhakow, "Mistrz i Małgorzata")

Wywróżyłam sobie same nieszczęścia tymi kwiatami...

Co jeszcze spadnie mi na głowę? Bo czuję, że limit jeszcze się nie wyczerpał.

Niech ten rok się już skończy...
 

insomniaa
 
"You used to captivate me,
By your resonating light,
But now I'm bound by the life you left behind.
Your face it haunts my once pleasant dreams,
Your voice it chased away all the sanity in me.
These wounds won't seem to heal,
This pain is just too real,
There's just too much that time cannot erase
When you cried I'd wipe away all of your tears,
When you'd scream I'd fight away all of your fears,
And I've held your hand through all of these years,
But you still have all of me"
(Evanescence - "My Immortal")


Są piosenki, które wyciskają serce jak gąbkę...
Kap... Kap... Kap...

Wszystko we mnie krzyczy, a gdy siadam nad klawiaturą, to brakuje mi słów. A przecież podobno na blogu "wszystko jest takie mądre i przemyślane i trafia celowo osobę do której ma trafić". Chyba jednak nie. Mam wrażenie, że wszystko co piszę trafia w próżnię...

Nie tak to miało wyglądać...

Co więcej mogę napisać...?


"My heart is just too dark to care
I can't destroy what isn't there (...)
Ooh, my smile was taken long ago
If I can change I hope I never know (...)
I only wish you weren't my friend
Then I could hurt you in the end
I never claimed to be a saint
Ooh, my own was banished long ago
It took the death of hope to let you go
So break yourself against my stones
And spit your pity in my soul
You never needed any help
You sold me out to save yourself
And I won't listen to your shame
You ran away, you're all the same"
(Slipknot - "Snuff")


Cholernie boli...


“Przejdzie. Wszystko przechodzi. Nie ma gorszego snu jak życie. I też przechodzi.”

 

insomniaa
 
[Przed chwilą chciałam wrzucić długi wpis, ale serwery się zawiesiły i wszystko poszło się jebać... Może to znak żebym jednak nie pisała publicznie tego co myślę? Coraz częściej zastanawiam się nad tym, żeby wgl usunąć tego bloga wpizdu...]


Cердце говорит "да", разум говорит "нет"...


"Ночной звонок. Где-то там,
Я знаю, в облаках высоко.
Ночной звонок. *Слышишь, я скучаю*
Знаешь, мне не легко без тебя..."
(Влад Соколовский - "Ночной звонок")


Вчера я была должна сказать "да"...
 

insomniaa
 
"Why do we stay
Here in the pouring rain
We didn’t make it to the last train
And now it’s up to you
I might be a tough call
We play the game to reach it all
And I don’t know
The right tracks for this train
This is something I can’t explain
Could you say something?
And I don’t know
The right words I should say
I never felt anything this way
Can’t you say something?
And break the goddamn silence"
(Sunrise Avenue - "Damn silence")


Przyszłam się tak trochę nad sobą poużalać, bo ojojane miejsca bolą mniej. Ojojoj boli mnie oko, noga spuchła i swędzi, grypa mnie dopadła i w dodatku mam okres. Piękna kumulacja, a dodajmy jeszcze do tego jesienny Weltschmerz. Przysłowie mówi, że nieszczęścia chodzą parami, a u mnie jak widać całymi stadami -_-

Myślałam, że listopad zakończy tą czarną serię, ale widzę, że na światełko w tunelu trzeba będzie poczekać do Nowego Roku. Ale jak znam życie, to w styczniu okaże się, że to światełko w tunelu to jadący pociąg...

Jeśli chodzi o szkołę, to jestem skazana na samokształcenie. Wałkuję tę książkę i za chuja nic nie rozumiem. Przydałby się ktoś, kto by mi po ludzku wytłumaczył z czego składa się samochód i pokazał co gdzie jest pod maską.

Ądżejki spędziłam zamulając. Gdy inni na imprezy zakładają kreacje, ja zakładam, że nigdzie nie idę. Czyżbym robiła się jeszcze bardziej aspołeczna? (A to jeszcze można??)

Jednak jak na wiedźmę przystało postawiłam sobie tarota. Coś wisi w powietrzu. Nie wiem jak powinnam zinterpretować tę wróżbę.

Przez cały dzień mam jakieś takie dziwne przeczucie...
Jutro okaże się, czy wczorajszy sen był proroczy.

__________________________________________________________
Nie można ludzi przyzwyczajać, że jest się dla nich zawsze. Że zawsze rzuci się dla nich wszystko i poda siebie na tacy z dodatkiem słodkich słów i gestów. Nie można. Ludzie wtedy zaczynają myśleć, że to im się należy i zwyczajnie przestają doceniać. Relacja staje się jednokierunkowa, a później pusta i prowadzi donikąd. Przyzwyczajenia są złe i "zrobię dla ciebie wszystko" też jest złe. Bycie dla kogoś na każde zawołanie nigdy nie wyszło mi na dobre. Nie chcę, żeby ludzie myśleli, że moją obecność dostali od życia gratis.

The worst feeling is when someone makes you feel special, then suddenly leaves you hanging, and you have to act like you don't care at all. When ignored by someone whose attention means the most to you, the reaction in the brain is similar to physical pain. That's why life hurts.
 

 

Kategorie blogów