Wpisy oznaczone tagiem "dda" (24)  

rzodkiewkamarchewka
 
Wpis tylko dla znajomych
mówiłam ci:

Wpis tylko dla znajomych

 

chudejestpieknexxx
 
Jak to możliwe, by osoba chcąca być chudą jednocześnie tak bardzo kochała jedzenie i na okrągło żarła? Nie wiem, ale możliwe jest na pewno i jestem tego najlepszym przykładem.
Nie mam pojęcia jak zniechęcić się do jedzenia... Brak mi motywacji do walki, wypala się czasem w ciągu kilku minut. Really? Podobno prawdziwą motywację powinniśmy odnaleźć w sobie. Ale najpierw trzeba mieć punkt zaczepienia - siebie. Co zrobić jeśli nie wie się kim się jest?

W poniedziałek zadzwonię do psychologa i zapiszę się na wizytę. Nie byłam u niej... Od czerwca? W każdym razie muszę z nią porozmawiać... Wiem, że powinnam rozpocząć terapię dda, być może jakąś jeszcze... Przy czym boję się stracić siebie, tej siebie która istnieje teraz, zafascynowana sztuką, psychologią, antropologią i od kilku lat nieustannie nadzorująca proces autodestrukcji. Swojej rzecz jasna.

Dumam tak i stwierdzam, że w sumie jestem nawet ładna. Gdybym miała trochę chudsze nogi, płaski brzuch i chłopięce biodra byłoby niemal idealnie...
Chciałabym być chudsza, wyższa i fotogeniczna. Chciałabym być topmodelką... Ale niestety, za niska i nie fotogeniczna. Nawet gdybym schudła nie mogłabym zostać modelką. It's so sad.


Tak by the way, czy któraś z Was, niebędąca na żadnej konkretnej diecie chciałaby odchudzać się ze mną na zasadzie codziennych wyzwań? Ustalałybyśmy jednego wieczora ile kcal jemy następnego dnia, czy głównym wyzwaniem będzie wytrzymanie bez słodyczy/pieczywa/itp danego dnia... Codziennie jakieś małe wyzwanie, które miałoby podnieść naszą samoocenę i motywację... Gdyby któraś była chętna - piszcie na priv.


1010631_542420669198460_2099003682_n.jpg


Chudych snów.
~Inde.
  • awatar Złośliwy Rdest: Wiesz, myślę, że prawdziwą motywacją by nie jeść jest desperacja i rozpacz. I to, że bardzo bardzo cholernie bardzo nie możesz już znieść ciała, w którym żyjesz. A ty... Sama przyznajesz, nawet je lubisz.
  • awatar Vivienne Kowalsky: Kochana, chyba wszyscy ludzie na ziemi kochają jedzenie i kochają jeść ale nie wszyscy są tacy jak My ! My potrafimy nie jeść mimo że kochamy jeść a to jest powód do dumy ! Mi już wybił taki wiek ze jedyne co mogę osiągnąć jeszcze to chudosc - bo na wszystko inne jest już dla mnie niestety za późno ... Ja tez tak samo miałam ale w końcu się opamietalam , pomyślałam: "Mam już 27 lat, niczego w życiu nie osiagnelam, jestem nikim . Siedzę w domu i wychowuje dzieci ... To weź sie w końcu za jedną rzecz która możesz jeszcze osiągnąć - chudosc" i się opamietalam, pracuje na moje jedyne osiągnięcie w życiu - bycie chuda ... Idzie mi ostatnio nie źle- zawzielam się bo nie chce umrzeć z napisem :Niczego w życiu nie osiągnęła ... Ja od dziecka małego pisałam sama scenariusze i rozdzielalam role po koleżanka ch I kolegach I graliśmy na urodzinach przyjaciół - mocno chciałam być aktorka i chce nadal ale jest już za późno ... Ty dasz sobie radę , walcz !.Codziennie powtarzaj sobie to co
  • awatar Vivienne Kowalsky: chcesz osiągnąć !:-*
Pokaż wszystkie (6) ›
 

lovespam
 
lovespam:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

sztuka.latania
 



'Boże mój, czemu bawią się tak, w imię czego N I S Z C Z Ą-M Ó J-Ś W I A T , i nadzieję na następny dzień i wiarę w sens?'


tumblr_mzyqieDYmr1t1o7jao1_500.jpg


D.E.P.R.E.S.S.I.O.N
Welcome again!
Wierniejsza od psa, zawsze wraca.

Podobno mam osobowość depresyjną, nerwicę natręctw, ED, DDA i inne pieprzone sprawy które lekarz potrafi zdiagnozować.
Ale to tylko podobno, lekarz po prostu był na prochach...
Pokaż wszystkie (5) ›
 

chowder
 
Być dzieckiem alkoholika, gdy przestaje się być dzieckiem nie jest łatwe. Nie jest fajne, nie jest spoko. Można udawać, że to nic, że na ciebie to nie wpływa i żyć w nieświadomości, ale to tylko walka na krótki dystans a potem i tak toniesz.
Mam takie jedno wspomnienie, wyraźne jak wczorajszy odcinek South Park. Poszłam do parku z mamą szukać taty. Spał gdzieś na ławce. Podniosłyśmy go i prowadziłyśmy do domu. Szedł oparty o wózek mojej siostry, miała wtedy niecały rok bodajże. Droga krzyżowa. Pamiętam każdą płytkę w chodniku. Ale to była moja rodzina. Niezmienna stała, mianownik mojego życia. Byłam niezłomna, ale ta myśl to nie była wpojona wartość, raczej ostatnia nadzieja.
Przerobiłam wszystkie standardowe sytuacje jakie mają miejsce w rodzinach, gdzie jeden z członków nadużywa, czyli bicie, przyjazdy policji, zbieranie z chodnika i wycieranie rzygowin. Ojciec wiele przepijał, jeśli nie większość. Towarzyszy mi wieczna nienawiść i niepokój. Czy trzeba będzie ich rozdzielać? Czy stracimy dom? Pytanie migały w głowie jak klatki filmowe. Kompletna pustka emocjonalna, ale z drugiej strony miałam co jeść więc na co miałam się skarżyć? Dzieci i ryby głosu nie mają, wiadomo. Ale było dziwnie. Całe dzieciństwo wspominam jako dziwne.
Wiem, że moje napady gniewu, mimo, że z zewnątrz tak śmieszne są naprawdę wynikiem jakiejś patologii, o którą się otarłam. Widziałam już łamanie szaf, wybijanie dziur siekierą i wytłukiwanie zastaw.  Zresztą nie trzeba mówić co widziałam więcej, nie o to tu chodzi żeby robić show ze swojego życia. Nie wiem, na ile winą mojego charakteru jest to, że taka teraz jestem a na ile winą okoliczności. Wiem i jednocześnie nic nie wiem.
Pamiętam idealnie dzień, jak mój ojciec nas porzucił. Wyszedł z domu na lekkim gazie po kolejnej awanturze, ciągnąc za sobą walizkę. Śmiesznie skakała na polnej drodze. Późno zauważyłam, że wyszedł bo siedziałam za domem, więc musiałam kawałek go gonić. Gdy dobiegłam spytałam go czy nawet się nie pożegnamy. Powiedział tylko, że teraz to już moje życie. I się odwrócił. Pamiętam to wciąż, jakby to było przed chwilą. Wczoraj. Teraz. Gul w gardle i jednoczesna wściekłość. Gdy wróciłam do domu zdemolowałam ogródek, wytłukłam wszystko co w nim było.
Nęka mnie ciągły perfekcjonizm, niezadowolenie z tego co mam, poczucie, że nic nie osiągam, ciągłe wewnętrzne napięcie i poszukiwanie ludzi do uratowania. Jestem tak potwornie, w huj dzielna, przez tą fasadę nic się nie przebije. Jestem niezłomna, opiera się na mnie rodzina, a raczej to co z niej zostało. Jestem jak falochron. Każdy mi mówi : "Ile ty osiągnęłaś! Pracujesz i stale jesteś w domu. Mama musi być dumna." Nie wiem czy jest.
Chciałam zaznaczyć "tylko dla znajomych", ale jebać to. Niech ludzie czytają. Nie mogę ciągle się oszukiwać. Może jak to opiszę, to sama zrozumiem gdzie są zębatki tego mechanizmu? Wciąż szukam.
  • awatar Release the Kraken: Długo sama przed sobą nie chciałam się przyznać, że jestem DDA bo mój ojciec był tzw. "kulturalnym" alkoholikiem - nigdy nie podniósł na mnie i na matkę ręki a z nałogu zdążył wyjść zanim zdążyłam go znienawidzić - i jestem mu za to wdzięczna - jednak nie zmienia to faktu, że pamiętam - pewne rzeczy się pamięta - wstyd, wściekłość, kłótnie, groźby i ta wieczna nerwowość.Jako na dziecko alkoholika i krewna dwóch bliskich nadużywających alkoholu i jednego narkomana nie mogę powiedzieć, że moja aktualna osobowość(pewne elementy są te same co u Ciebie, choćby ten pieprzony perfekcjonizm i niezadowolenie) nie była kształtowana przez przeszłość a w przeszłości byłam smutnym i skrzywdzonym dzieckiem. Ja miałam to szczęście, że mój ojciec jest teraz przy mnie i nie mogłabym sobie aktualnie wymyślić lepszego - mimo to zostały mi ciągoty do alkoholu - sama muszę siebie pilnować. Każdemu posiadającemu pijącego w rodzinie zostaje ślad w psychice - większy bądź mniejszy - od tego nie ma ucieczki.
  • awatar chojrak tchórzliwy pies: @Release the Kraken: dziękuję.
  • awatar chojrak tchórzliwy pies: @Louve: wiec wiesz jak to smakuje. zycie robi brzydkie psikusy...
Pokaż wszystkie (18) ›
 

sextasy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sextasy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sextasy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

sextasy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

pufal
 
Przemysław Pufal: Jestem #DDA I co z tego? Czyli jak sobie świetnie radzić w życiu będąc dorosłym dzieckiem alkoholika.
Wydanie II. sensownie.pl/160,jestem-dda.html
 

cot
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Cot:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

cot
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Cot:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

cot
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Cot:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

cot
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Cot:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

cot
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Cot:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

cot
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Cot:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

cot
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Cot:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

anela
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

beensect
 
Ja się za łatwo denerwuję. Za szybko daję się wyprowadzić z równowagi.
A denerwuję się na całego - trzaskam drzwiami, rzucam mięsem, walę w biurko, ślę impertynencje do monitora jeśli to coś w Sieci mnie zirytuje, dym mi idzie nosem albo łzy oczami. Mhm, najczęściej płaczę właśnie ze zdenerwowania, bo.
Bo nie lubię krzyczeć i nie lubię jak na mnie się krzyczy, bo od razu sztywnieję, gdy ktoś rzuci przekleństwem w moją stronę i musi ten paraliż znaleźć ujście, bo w 200 na 100 przypadków ja czymś się przejmuję bardziej od drugiej strony, lub - wcale nie specjalnie rzadziej - w ogóle się przejmuję i ta nierówność mnie martwi, bo jak ktoś się nie denerwuje to mu nie zależy. A mi rzadko zależy, więc jeśli mi zależy a komuś nie, to znaczy, że popełniłam błąd, dałam ciała a dojście do takiego wniosku też jest strasznie deprymujące.
I niby sobie powtarzam, że następnym razem muszę już być bardziej opanowana, ale dupa - nie jestem.

Do tego dochodzi jeszcze fakt, iż o dużo za dużo rzeczy biorę do siebie. I też się denerwuję.

I jeszcze bardzo mnie denerwuje głupota innych, a jej mam na co dzień pod dostatkiem. I wtedy sobie po raz n-ty uświadamiam, że niewiele mogę na to poradzić i.. się denerwuję.

Że niby mam nerwicę? Haha, paczka dziennie i paznokcie po knykcie zryte. Skoro ktoś pyta.
  • awatar Miss Moneypenny: Hah, cześć. Ostatnio się zrzeszam ze znajomymi w takich niepochlebnych klubach.
  • awatar gość: ja rzucam, wszystkim co pod ręką ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów