Wpisy oznaczone tagiem "depresja" (1000)  

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

wendywho
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

wendywho
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

pajabier4444
 
Po studiach zapadłam już totalnie na zdrowiu, ale wcześniej też chorowałam.
Prawdę mówiąc, to od urodzenia byłam chora.
Ci, co czytali wcześniej mojego bloga wiedzą, że jestem wcześniakiem, że mam retinopatię wcześniaczą i z tego powodu nie widzę, że łapałam ciągłe infekcje, że miałam 5 operacji, w tym ostatnia, w liceum z powodu wady wrodzonej (zawinięcie trzustki wokół dwónastnicy).
Otóż, wracając do meritum, jak już wcześniej mówiłam, totalnie się rozłożyłam po studiach - zaczęłam z powrotem tracić wagę, choć wcześniej też wiele nie ważyłam, po przy wzroście 160 cm., miałam maksymalnie 43 kg.
Tylko od klasy I. do II gimnazjum ważyłam 50-52 kg, a tak praktycznie zawsze byłam za chuda.
Poza tym, już po studiach totalnie rozłożyłam się, cały czas leżałam w łóżku, bo nie miałam na nic siły i odczuwałam dolegliwości gastryczne (zaparcia, zgagi, nudności, uczucie przelewania w brzuchu, bóle w prawym podżebrzu, wzdęcia, w ogóle też bóle całego brzucha).
W nocy często się wybudzałam między godz. 1.00, a 3.00 albo bardzo źle sypiałam, bardzo niespokojnie.
Przez całe życie, jak i potem    po studiach, miałam stany lękowe, stany depresyjne, byłam bardzo nerwowa, wręcz nadwrażliwa emocjonalnie.
Można to przeczytać we wcześniejszych moich wpisach, jaki miałam stan.
Prawdę mówiąc, jeszcze teraz też mam takie momenty, ale jest to najczęściej związane albo z nietolerancjami jakiegoś pokarmu, z zatruciami chemią (mam nadwrażliwość na substancje chemiczne), złymi reakcjami na dodatki do żywności, z różnymi infekcjami itd.
Powiem szczerze, że nigdy bym nie pomyślała, że w jednym człowieku może być tyle różnych chorób i toksyn i, że tyle jest w stanie wytrzymać i to przez tyle lat.
Otóż, jak po studiach już totalnie zapadłam na zdrowiu, to najpierw mama z babcią zadecydowały, że zrobią mi prywatnie rezonans magnetyczny brzucha, czy jest wszystko ok. po operacji, którą miałam w liceum.
Tam nic takiego nie wyszło, tylko stan zapalny jelit, cysta na wątrobie 4 mm., no i oczywiście ta trzustka obrączkowata, że miałam operację.
Co się działo dalej, napiszę niedługo.
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: mam na imię Martyna.
mam 29lat.
jestem bulimiczką.
wymiotuję kilkanaście razy dziennie.
wszystko co zjem- zwracam.
nie robiłam tego od kilku lat, jednak problemy w związku, napięcie w pracy oraz coraz niższa samoocena sprawiły, że musiałam dać upust emocjom.
kiedy nie mieszkałam sama, jeszcze jakoś się pilnowałam- wymiotowałam rzadko lub dopiero, gdy uważałam, że teren jest na tyle bezpieczny, że mogę to zrobić.
teraz?
nie mam hamulców.
nikt mnie nie pilnuje.
na obecną chwilę, najlepszym dla mnie rozwiązaniem byłby powrót do rodziców, którzy mimo wszystko umieli na mnie wpłynąć i z każdym nawrotem, nie pozwalali, by to się bardziej rozwinęło.
teraz mogę liczyć tylko na siebie.
muszę się ogarnąć.
sama.
postanowiłam codziennie zapisywać:
-co zjadłam
-samopoczucie
-dni bez wymiotów
jak jakaś AA.
zważę się dopiero pod koniec miesiąca, by dodatkowo się nie nakręcać.
jestem kłamczuchą.
jest mi wstyd.
przepraszam.
________________

zniszczyc-siebie-czym-sa-anoreksja-i-bulimia-1710436.jpg
  • awatar Indira: <przytul> Proszę, dbaj o siebie, proszę.
  • awatar MalusCorporis: Kochana, będę trzymać za Ciebie kciuki najbardziej jak się da! Nie pozwól chorobie zniszczyć swojego życia... Napisz do mnie jeśli chcesz z kimś pogadać/wyżalić się :*
  • awatar krucha_perfekcja: bardzo Wam dziękuję za wsparcie <3
Pokaż wszystkie (8) ›
 

xhipotermiax
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

gusia
 
Przy depresji powinnam być na lekach nasennych. Czasami nie wiem czy tak naprawdę budzi mnie ból czy budzę się z powodu choroby. Leki nasenne jednak odpadają dopóki nie zostanę uregulowana przeciwbólowo. Poradnia leczenia bólu odwolała jednak miesiąc temu wizytę bezterminowo. W poniedziałek chyba tam zadzwonię dowiedzieć się jak wygląda sytuacja bo trudno normalnie funkcjonować jeśli niemal każdej nocy budze się
  • awatar Papierowє strzępki ℳiℒości ❤: Cześć ☺️ żeby wyjść z depresji potrzebujesz zmienić sposób myślenia. Musi być coś co tę chorobę pogłębia. Musisz to porzucić, odciąć się od tego. I nie jestem głupim znawcą, który pisze Ci pseudoporady nie wiedząc o czym mówi. Doskonale Cię rozumiem kochana. Przechodziłam przez to. To była prawdziwa depresja i tego się nie da opisać. Ktoś kto tego nie przeszedł, nigdy tego nie zrozumie. Dlatego nigdy nie szukaj zrozumienia wśród takich ludzi, którzy nigdy dwepresji nie mieli i nie miej im tego za złe, że nie rozumieją. Jeśli chcesz porozmawiać o tym z osobą, która Cię zrozumie i dowiedzieć się jak z tego wyszłam to napisz do mnie ☺️
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gusia
 
funkcjonowanie z ciotką wariatką to jak rolercoster, już dziś przez nią płakałam, nie chce pisać szczególów, i  chciałam do domu wracać. jestem na działce ze względu na babcie. kocham ciotkę, przecież ona i babcia były przy mnie od urodzenia i mną się zajmowały, ciocia potrafi być naprawdę dobra ale i jak nikt inny napsuć mi krwi. Zastanawialam się nawet nad odwołaniem terapii. Ale podchodziłam do tematu jak do jeża i w efekcie byłam na wylocie gdy pani Hania zadzwoniła. Poszłam i znowu wrócilam w lepszym nastroju. Niesamowita jest ta babka. Uwielbiałam moją pierwszą psycholog z tej poradni, to była młoda, energiczna i bardzo ciepła babeczka. Tej z powodu wieku trochę się przestraszyłam (najczęściej pracowałam z mlodymi osobami) i wydała mi się trochę sztywną formalistką. Od pierwszej wizyty wyczulam jednak że chce mi pomóc i widzi na to sposób. Przyszłam kiedyś na sesje kompletnie rozbita i choć nie wierzyłam w jej metody relaksacyjne przyniosło mi to ulgę. Stopniowo coraz lepiej się z nią czułam. A już kompletnie pokochałam ją od czasu gdy rozmawiamy przes telefon. Obecnie nasze sesje skupiają się bardizej ku temu abym wyładowała swoje emocje, wyrzuciła z siebie wszystko a ona pokazuje mi jasną stronę. Chwilami gdy ryczę w słuchawkę czuje jej desperację by mi pomóc, ulżyć. Coraz bardziej zastanawiam się jak funkcjonowałabym gdybym została teraz sama.
 

gusia
 
Czy z depresji można się wyleczyć?

Rokowanie w depresji jest uzależnione od kilku czynników: wieku, dotychczasowego stopnia aktywności towarzyskiej i zawodowej pacjenta czy wsparcia rodziny chorego w jego walce z chorobą. Jeżeli przed pojawieniem się stanów depresyjnych pacjent był aktywny zawodowo, a jego relacje z rodziną były silne i bliskie, szybciej i łatwiej wróci do stanu sprzed choroby. Podobnie jest w przypadku chorych na depresję, których rodziny wykazują się empatią i pomagają w procesie leczenia.

Depresja powoduje pewnego rodzaju niepełnosprawność życiową. Cierpiąca na nią osoba nie zawsze jest w stanie wyjść z łóżka i pójść do pracy. Towarzyszą temu trudności z koncentracją uwagi oraz spowolniony tok myślenia. Utrapieniem staje się noc, gdy nie można zasnąć albo człowiek budzi się wczesnym rankiem, nie mogąc kontynuować snu. Kolejnym objawem są myśli samobójcze, które w depresji pojawiają się jako bardzo realne - przerażają, zawstydzają, potrafią mieć charakter wewnętrznego przymusu.

Depresja jest stanem, w którym nie widzi się żadnego wyjścia. Męczy wykonywanie najprostszych czynności, więc codzienne sprawy stają się ogromnym wysiłkiem. Spada zaufanie i szacunek do samego siebie. Zanika wszelka nadzieja, także na to, że ten stan kiedyś się skończy. Pojawiają się nieracjonalne poczucie winy oraz wyrzuty sumienia. Chory nieadekwatnie ocenia siebie, nie wierzy w swoje możliwości. Wszystko widzi w czarnych kolorach. Świat staje się nocą. Ludzie depresji noszą w sobie nieustanny lęk. Mają świadomość, że coś jest nie tak, ale nie są w stanie tego zrozumieć ani zmienić.

Depresja odzwierciedla się także w życiu duchowym: modlitwa staje się ciężka, pusta, głucha, pojawia się poczucie odłączenia od Boga. Osoba w depresji spotyka Boga, ale na innym poziomie - wie, że On jest blisko, ale nie ma poczucia głębokiego odczuwania Go. Objawy depresji przypominają strapienie duchowe, lecz ona trwa dłużej i przejawia się w całym funkcjonowaniu człowieka.

Depresja oznacza ograniczenie aktywności życiowej: stopniową utratę dotychczasowych zainteresowań, trudności w podejmowaniu różnych czynności i działań (aż do skrajnego zaniechania tych czynności  na przykład niemożność wstania z łóżka, wykonania najprostszych czynności higienicznych, jak ubranie się, umycie, uczesanie) stopniową utrata energii życiowej i zmniejszenie wrażliwości na bodźce emocjonalne (apatia), wzmożoną męczliwość i przewlekłe zmęczenie z ograniczeniem codziennej aktywności. Czasami występuje pobudzenie psychoruchowe z poczuciem zwiększonego napięcia wewnętrznego, niepokoju oraz niemożnością znalezienia sobie miejsca.

Myślenie depresyjne to pesymistyczna ocena własnej przeszłości, teraźniejszości i przyszłości, utrata poczucia własnej wartości, zaniżona samoocena, poczucie bycia bezwartościowym, niepotrzebnym.

Lęk wprawdzie nie jest typowym objawem depresji, ale bardzo często jej towarzyszy. Pacjentowi, choć ma poczucie stale utrzymującego się lęku, trudno określić, czego konkretnego się boi (lęk nieokreślony). Niejednokrotnie ma charakter przewlekły - jego nasilenie stopniowo narasta i zmniejsza się (lęk wolno płynący) - i często jest umiejscawiany gdzieś w środku ciała, na przykład w klatce piersiowej.
 

gusia
 
Narastające poczucie utraty sensu życia, bezsens życia, poczucie beznadziejności, myśli rezygnacyjne, myśli o śmierci są w tym stanie naturalne. Może to być pragnienie śmierci drogą naturalną („chciałbym usnąć i więcej się nie obudzić”, „proszę Boga o śmierć”, „chciałbym ulec jakiemuś wypadkowi”), aż do myśli o popełnieniu samobójstwa. Myśli te pojawiają się często wbrew woli pacjenta, który stara się sobie z nimi radzić, ignorować je, ale z czasem staje się to coraz trudniejsze.

W przebiegu depresji często występują też inne mniej typowe dolegliwości, które często utrudniają właściwe rozpoznanie i bywają przyczynami błędów diagnostycznych. Wśród nich należy wymienić następujące grupy objawów:

- Zaburzenie koncentracji uwagi, poczucie pogorszenia pamięci i funkcji poznawczych, które stopniowo ustępują wraz z postępującym leczeniem depresji i poprawą nastroju.

- Zaburzenia snu w depresji przejawiają się często trudnościami w zasypianiu i utrzymaniu snu, sen często jest płytki, przerywany. Charakterystyczne dla depresji jest również częste budzenie się w godzinach porannych (3.00–5.00 rano) z możliwością ponownego zaśnięcia przy mniejszym nasileniu depresji, albo z niemożnością ponownego zaśnięcia u osób z depresją w znacznym stopniu nasilenia. Zaburzenia snu w przypadku depresji mogą również

występować pod postacią nadmiernej senności zarówno nocnej, jak i w ciągu dnia. Trudno się wtedy wybudzić ze snu nocnego, pacjenci twierdzą, że „przesypiają całą noc i cały dzień” z krótkimi przerwami.

- U kobiet mogą wystąpić zaburzenia cyklu płciowego i zaburzenia miesiączkowania


- Dla typowych postaci depresji charakterystyczne jest tzw. dobowe wahanie samopoczucia. Pacjenci zazwyczaj gorzej czują się w godzinach porannych, południowych i bardzo trudno im jest rozpocząć dzień. W godzinach wieczornych mają wrażenie nieco lepszego samopoczucia i aktywności. W procesie postępującego leczenia depresji wieczorne godziny lepszego samopoczucia „wydłużają się” w kierunku najpierw godzin południowych, a potem rannych. Ale są też pacjenci z depresją, którzy lepiej czują się w godzinach porannych niż wieczornych, albo też nie mają poczucia dobowych wahań swojego nastroju.

Depresja to choroba nawracająca – mówi dr n. med. Iwona Patejuk-Mazurek, psychiatra z Kliniki Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, i dodaje - 75 proc. chorych zachoruje ponownie w ciągu 2 lat od poprzedniego epizodu. Jednocześnie jest to najlepiej dająca się kontrolować choroba psychiczna, tzn. im szybciej rozpoczniemy terapię, tym szybciej uzyskamy efekty. Lekarze są w stanie pomóc choremu w ciągu kilku tygodni, tak by normalnie funkcjonował w rodzinie, w pracy. Jednak z badań Światowej Organizacji Zdrowia wynika, że w co drugim przypadku po wyleczeniu depresji pojawia się jej nawrót.

Ważna jest także swego rodzaju rehabilitacja, tzn. podczas leczenia depresji trzeba odpocząć, nauczyć się, aby nie obciążać się nadmiarem obowiązków.
 

gusia
 
Z nieznanych mi powodów pinger twierdzi, że pierwsza i najważniejsza cześć mojego artykułu jest spamem i nie chce mi go opublikować. Całość dostępna na moim drugim blogu. Serdecznie zapraszam!

wpogonizaniebem.blogspot.com/(…)depresja-artyku.htm…
 

gusia
 
Dlaczego ja?????

Obecnie, rozpatrując przyczyny chorób psychicznych, w tym depresji, często korzysta się z tzw. modelu biopsychospołecznego. Uwzględnia on jako przyczyny depresji m.in.:

- czynniki biologiczne (np. czynniki genetyczne, zmiany poziomu neuroprzekaźników w mózgu, stan zdrowia somatycznego, choroby przewlekłe, uzależnienia),

-  czynniki psychologiczne (np. stresujące wydarzenia życiowe i sposoby radzenia sobie z nimi, relacje małżeńskie, rodzinne i relacje z innymi osobami),

-  czynniki społeczne i kulturowe (np. sieć wsparcia społecznego, poczucie samotności, sytuacja zawodowa, szkolna, materialna, mieszkaniowa).

Zaleca się również badanie wzajemnych relacji wyżej wymienionych czynników, ponieważ często występują one równocześnie. Najczęściej choroba psychiczna, w tym depresja, jest efektem współdziałania kilku różnych czynników należących do kilku z wymienionych kategorii.

Leczenie farmakologiczne epizodu depresyjnego (potocznie nazywanego depresją) u około 1/3 pacjentów po pierwszej kuracji nie przynosi zadowalających efektów. U około 2/3 osób z tej grupy obserwuje się poprawę po zmianie leku. Jednak u około 5—15% chorych, nawet pomimo wielokrotnych zmian leków, czy rozszerzenia kuracji o inne, dodatkowe leki i terapie nadal nie przynosi efektu. Należy więc zwrócić jeszcze większą uwagą na inne niż farmakologiczne aspekty leczenia depresji: na sytuację rodzinną, socjalną, niedawne i aktualne wydarzenia życiowe, czy też aspekt samotności i możliwości wsparcia ze strony bliskich.

Bardzo istotna jest analiza stanu zdrowia somatycznego. Dolegliwości bólowe czy przewlekłe stany chorobowe sprawiają, że pacjent nie może nie może skupić się na pracy z terapeutą i na poprawie swojego samopoczucia gdyż sprawy zdrowotne dominują jego codzienność na tyle mocno, że jest on w stanie skupić się jedynie na nich.
 

gusia
 
Co powoduje depresję?

To pytanie wciąż pozostaje bez jednoznacznej odpowiedzi. Jedna z najpopularniejszych hipotez zakłada, że jest ona związana z chemiczną nierównowagą w mózgu. W największym uproszczeniu chodzi o to, że z różnych przyczyn niektórym ludziom brakuje hormonów szczęścia. Jest to oczywiście nazwa nieprofesjonalna, ale pomaga ona wyobrazić sobie rolę neuroprzekaźników, takich jak: serotonina, noradrenalina i dopamina, których niedobór ma być odpowiedzialny za występowanie depresji. Istnieje wiele neuroprzekaźników, ale te trzy, - a szczególnie serotonina - mają podstawowy wpływ na depresję. Na podstawie tej hipotezy koncerny farmaceutyczne rozpoczęły własne badania i produkcję leków antydepresyjnych.

Osoby podatne na depresję nieustannie powtarzają w myślach negatywne wydarzenia ze swojego życia. Ponadto mają więcej kłopotów z wykonaniem zadań i częściej niż inni doświadczają  obsesyjnych myśli związanych z wątpliwościami w jakość wykonywanych przez nią czynności, na przykład: „Jestem beznadziejny”, „Nie dam rady”, „Nic nie potrafię”, „Nic mi nie wychodzi”.

Osoby doświadczające depresji są czarnowidzami, ponieważ negatywnie postrzegają siebie i otaczający je świat. W czarnych kolorach widzą zarówno przeszłość, teraźniejszość, jak i przyszłość.
Kiedy mamy depresję zaczynamy robić mniej i mniej, z powodu zmęczenia, trudności w spaniu/jedzeniu i z powodu negatywnego stylu myślenia. Chcemy zostać w łóżku, albo zostać w domu i nic nie robić, odizolować się od ludzi, przyjaciół, rodziny.

Zwiększenie naszej aktywności, czy ćwiczeń fizycznych może mieć ogromny wpływ na nasze samopoczucie i nastrój,Zużyjemy niekorzystne zasoby adrenaliny, które tworzy lęk i złość. Stymulujemy ciało, by produkowało naturalne antydepresanty.

Techniki relaksacyjne

Uziemienie – naprawdę się rozejrzyj: co widzisz, słyszysz, czujesz (dotyk, węch, smak) trzymaj jakiś przedmiot, który daje ci ukojenie.

Ćwiczenia fizyczne – spacer, pływanie, siłownia, rower. Jeśli nie możesz znaleźć motywacji….użyj reguły 5 minut. Powiedz sobie, że będziesz to robić, tylko przez 5 minut. Po 5 minutach, możesz przestać to robić, albo kontynuować Rób wszystko krok po kroku, jeden krok na raz -nie planuj zanadto

Rozpieszczaj się– zrób coś co naprawdę lubisz, albo coś relaksującego

Pozytywny dialog wewnętrzny – dodawaj sobie odwagi mówiąc: Dam radę to zrobić,

Jestem silna/ny i kompetentna/ny – znajdź afirmację która ci pomożeUżyj wizualizacji Bezpiecznego miejsca.

Powiedz sobie: “To przejdzie, to jest tylko chwilowe”. “Przetrwałam/em poprzednim razem, i teraz też dam radę”. Kiedy znajdziemy się w tunelu i boimy się że nie mamy wyjścia, że to pułapka, nie ma sensu się zatrzymywać, trzeba iść naprzód, by dotrzeć do końca tunelu – bo tam jest światło i czeka na nas.

Wizualizuj siebie, jak robisz rzeczy, które kiedyś sprawiały ci przyjemność, czy chciał(a)byś znowu robić, oraz jak z sukcesem realizujesz różne obowiązki.

Poszczególne rzeczy terapeuta dostosowuje indywidualnie do pacjenta. Razem wypracowują sposoby na zmniejszenie napięcia i redukcje stresu. W ciężkich przypadkach depresji raczej nie są stosowane. Na tym etapie praca z pacjentem polega w szczególności na odbudowaniu własnego ja poprzez wykonywanie najbardziej prozaicznych czynnościach jak codzienna toaleta, regularne (nawet krótkie) spacery czy zadbanie o swój wygląd (czyste, codziennie nowe ubranie).

Jak nie pomagać

„Przesadzasz, inni mają gorzej” – to komunikat, w którym zarzuca się osobie w depresji, że wyolbrzymia swój problem i że wystarczy odrobina wysiłku, by sobie z nim poradzić. W końcu reszta świata radzi sobie świetnie.

„Inni mają gorzej” – pewnie, przecież na świecie ludzie cierpią z głodu, pragnienia, giną w wojnach, a nad tym wszystkim wisi widmo globalnej katastrofy ekologicznej.

Nie dajemy zatem drugiej osobie prawa do odczuwania emocji, które często towarzyszą depresji: smutku, żalu, złości, lęku. Czy chodzi o to, że innym jest gorzej? Nie, rzecz w tym, że tej konkretnej osobie jest źle.

„Nie możesz tak ciągle się nad sobą użalać” – a dlaczego nie? Każdy ma prawo czuć się gorzej.

„Weź się do roboty. Przestań się lenić” – z żadnych dostępnych badań nie wynika, aby dzięki pracy i aktywnościom depresja minęła jak ręką odjął.

W TOP 10 najpopularniejszych komunikatów, które mają nieść pocieszenie osobom w depresji, są także: uśmiechnij się, wyjdź do ludzi, weź się w garść, wszyscy miewamy doły, trzeba jakoś żyć dalej, masz dzieci, musisz więc sobie poradzić. – Osoba w epizodzie depresji, rozpoznawanym na poziomie klinicznym, najczęściej nie znajduje motywacji do działania, trudno jej myśleć o przyszłości, snuć jakiekolwiek plany, przeżywa przygnębienie. Kiedy słyszy komunikaty w stylu „weź się w garść”, „inni mają gorsze problemy”, „przestać się wreszcie smucić” tak naprawdę nie jest w stanie odebrać ich jako formy wsparcia. Wręcz przeciwnie, ma poczucie, że nikt nie rozumie jej problemu i pozostaje z nim sama. To powoduje, że czuje się też bezradna tu i teraz, a nawet wpędza w poczucie winy: swój stan rozpatruje w kategoriach osobistej porażki – wyjaśnia dr Karolina Zalewska-Łunkiewicz.

Musimy mieć świadomość, że depresja wiąże się ze zmianami na poziomie przekaźnictwa neurochemicznego w mózgu. Osoby chore nie tylko odczuwają permanentny brak energii, ale też ich funkcje poznawcze, takie jak koncentracja uwagi, pamięć, filtrowanie informacji płynących z zewnątrz ulegają osłabieniu. Cierpiący z powodu depresji mają na przykład tendencję do wyłapywania i zapamiętywania negatywnych treści. Pozostawienie takiej osoby przez najbliższą rodzinę czy przyjaciół może doprowadzić się do skrajnego stanu, w którym będzie potrzebna nie tylko psychoterapia i farmakoterapia ale też hospitalizacja. Tu nie ma mowy, żeby samą siłą woli wyjść z choroby. Oczywiście zdarzają się przypadki nieleczonej depresji, która ustępuje samoistnie. Jest to jednak proces wydłużony w czasie i pozostawia po sobie często realne zniszczenia.

Badania kliniczne pokazują, iż znacząco wówczas wzrasta ryzyko nawrotów epizodów depresji w przyszłości – tłumaczy dr Zalewska-Łunkiewicz. – Afirmujące komentarze, czy wszelkie pseudoporady o automotywacji adresowane do osób w depresji, są często przywoływane przez zwolenników antypsychiatrii. Zwykle argumentują oni, że leczenie farmakologiczne i hospitalizacja są w przypadku zaburzeń psychicznych bezzasadne. Jako psychoterapeutka nie zgadzam się z tym stanowiskiem. Stan niektórych osób w depresji jest na tyle poważny, że psychoterapia nie wystarcza i należy zastosować farmakoterapię.

Jak zatem zwracać się do osoby w depresji?

Gdy na depresję zapada osoba bliska, trudno czasem powściągnąć emocje i zachować racjonalność. Dla dobra chorego trzeba jednak to zrobic i...

Po pierwsze, swoją pomocą nie przytłaczać, lecz ją dawkować. Po drugie, nie uszczęśliwiać na siłę. Po trzecie, zachować wytrwałość, nie zrażać się niepowodzeniami, oferować pomoc regularnie. Po czwarte, nie podważać autorytetu lekarza i terapeuty.

Wierzę w ciebie; nie rozumiem tego, co przeżywasz, ale bez względu na wszystko, jestem z tobą; zróbmy coś razem; zawsze możesz na mnie liczyć; jesteś dla mnie ważny/ważna; każdy ma prawo do słabości - czy nie brzmi to lepiej niż „weź się w garść”?
 

dodheimsgard
 
czuję silną potrzebę wyrzucenia z siebie swoich emocji do ludzi, których mogłoby to minimalnie zainteresować, którzy mogliby się minimalnie przejąć, którzy zadając pytania pomogli mi przemyśleć to wszystko jeszcze głębiej. jednocześnie nie oczekując usilnie odpowiedzi.

czuję się jakbym utknęła w warszawie. brud, pustota, nieistotność, chaotyczność. a jednocześnie odcięcie od tego wszystkiego co się na nią składa. kwarantanna mi nie pomaga, to miał być czas, gdy będę naprawiać swoje życie i zaczęłam to robić i........... wszystko runęło. najpierw powoli, potem coraz szybciej i od wczoraj jestem już tylko kupką gruzu. nie wiem co jeszcze da się ze mnie zbudować. czy to co było przed izolacją, coś wartościowszego czy może ledwie trzymający się szałas. nie daję sobie rady.
nie daję sobie rady.
nie jem, mój żołądek wywraca się we wszystkie strony, nie umiem nawet wstać z fotela. nic już nie potrafię. a przecież jednak wychodzę na spacer, maluję się, robię zdjęcia, w jakiś pokraczny sposób idę naprzód. i jednocześnie nie ruszam się z miejsca. cały wszechświat leci, a ja tkwię w dokładnie tym samym jego miejscu co wcześniej. wszystko się zmienia, a ja tylko zapadam się do środka, nie chcę zostać czarną dziurą, nie chcę zabierać nikogo ze sobą. to jest mój problem, tylko mój.

marznę. szeroko otwarte oczy nic nie widzą, muzyka odbija mi się od uszu niezauważenie. przepełniony pęcherz boli a ja nie potrafię wstać od kilku godzin. nie potrafię nawet zabrać się za nic konkretnego. nawet to piszę na kilka razy, a pomiędzy robię jakieś bezsensowności.

czuję, że mam za mało czasu. na robienie rzeczy żeby miały sens, na życie żeby miało sens. na mnie, na innych. mam dosyć.

nie ma mnie we mnie. znów obudzę się w którymś momencie nie wiedząc co się w ogóle działo. jestem w sobie ostatnią osobą. dysocjuję. moje mechanizmy obronne są spierdolone. chcę wrócić. nie mogę wrócić. nie mogę sobie na to pozwolić dopóki wszystko się nie uspokoi, jestem zbyt krucha. tarzam sie w popękanych porcelanowych twarzach.

chcę zniknąć. nie żyć.
nie być, nie myśleć, nie jeść, nie pić, skoro gniję już od środka to i od zewnątrz czas najwyższy.
 

gusia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gusia
 
Jak zwykle po cichu i niezauważalnie dla nikogo. Bo przecież depresja to nie grypa. Nie widać jej ani nie słychać. Podstępna żmija. Gdy się zorientujemy że naprawdę jest źle będzie to już stan ostry. W tej szarej codzienności pod szyldem nicniedziejstwa objawy łatwo się ukrywają. Łylam je z tabletkami antydepresyjnymi by chociaż na chwilę oddalić kryzys, przedłużyć bezsensowną egzystencję.

Nie chce nikomu zwalać się teraz na głowę by się mną opiekowali. I tak wszystkim jest ciężko. Zresztą to nie jest mój styl. Jeśli nikt nie zauważy i nie wyciągnie ręki poradzę sobie sama. Jak zwykle. Miną LATA terapii zanim się tego nauczę.

A tymczasem sesja spadła i nie mam gwarancji czy to nie koniec. Nie chce pytać bo boję się odpowiedzi. Balansowanie na krawędź to nie od dziś moja specjalność
  • awatar Coel: Pamiętaj, że zawsze możesz napisać. Podzielić się ze mną wątpliwościami. Ja jestem na dziwnym etapie. Rano, gdy wstaję, czuję się beznadziejnie, bo wiem, że nie mam po co wstać. Z drugiej strony, zaczynam odczuwać ciekawość i ekscytację co do niektórych rzeczy, czego wcześniej nie było. No i jeszcze są ataki paniki, lęku a dziś nawet koszmar. A to wszystko muszę znosić bez leków.
  • awatar Gusia: @Coel: normalnie sie popłakałam :*
  • awatar paulkaa: Wspóczuje zlego samopoczucia :( Trzymaj sie, wszystko sie ulozy :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gusia
 
Nie ma to jak informacja na dwie godziny przed sesją że ta upragniona i wyczekiwana od tygodnia rozmowa się nie odbędzie. Nic tylko się pohlastać na przekór. Powoli zaczyna mi brakować siły i chęci do życia
  • awatar Coel: Wiem, co czujesz. Ostatnio też mnie to spotkało tydzień przed sesją. Miałam tyle do powiedzenia terapeutce. O moich postępach, odczuciach, wątpliwościach. A tu nic.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gusia
 
Dzięki Bogu dziś lepszy dzień, w takin stanie jak wczoraj byłam nic tylko się zabić

Dzień jak co dzień, każdy taki sam. Kiedy będę miała dość?
 

gusia
 
jadę na oparach, jeszcze wypełniam obowiązki domowe ale nie wiem jak długo to potrwa, nic mi się nie chce i brak mi celu, poza stałymi porami psa muszę sama sobie czas organizować a że mam teraz cały czas świata to mogę pozwolić sobie na popuszczanie smyczy, wiedziałam że w końcu moje drugie ja wyjdzie na zewnątrz,
 

gusia
 
Gdyby nie moja psycholog nie poradziłabym sobie. Nie wyobrażam sobie by teraz zostać samej. W rozmowie telefonicznej babeczka okazała się jeszcze bardziej cudowna. Już przy pierwszej rozmowie gdy płakałam w słuchawkę czułam to i wczoraj też - wielką desperację i chęć przyniesienia mi ulgi, pomocy. Psycholog z powołania? Czy osoba która we mnie coś zobaczyła i stwierdziła że można mi pomóc/że ona wie jak i umie to zrobić. Nie ważne. Chciałabym już móc usiąść przed nią i porozmawiać. Wczoraj gdyby były była rano sesja byłyby zajęcia relaksacyjne bo tak byłam nakręcona.
  • awatar Coel: Ja już też nie mogę się doczekać czerwcowej sesji. Wczoraj przypadkiem trafiłam na jakieś uspokajające nagranie. Byłam tak napięta, że już mi było wszystko jedno, czy mi pomoże. Ale usiadłam, wykonywałam polecenia i pięknie wszystko odpuściło. A męczyłam się w zasadzie od zeszłego piątku.
  • awatar Gusia: @Coel: strasznie mi ciebie szkoda, nie wyobrażam sobie co by się ze mną stało gdyby nie sesje, a i tak jest mi cholernie ciężko
  • awatar Coel: @Gusia: wiesz, mam wsparcie w postaci męża. Ostatnio w czasie nocnego ataku okazał mi dużo wsparcia, co było kojące. Długo myślałam, że "w nocy nikt mi nie pomoże, nie ma lekarzy, a on nie wie, jak postępować w razie mojego ataku". A tu niespodzianka. I choć tylko tak naprawdę powiedział "spokojnie, daj sobie czas, jestem tu", pogłaskał mnie po plecach, a potem zaproponował, że możemy gadać tak długo, aż będzie mi lepiej, to naprawdę wiele to dla mnie znaczyło i już nie mam takiego lęku przed nocą.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

gusia
 
Czekam aż nadejdzie taki dzień gdy mój świat znowu będzie normalny

Nie chce mi się żyć w tym szaleństwie
  • awatar Indira: Nie sądzę, żeby powrót do rzeczywistości z grudnia czy stycznia był możliwy; raczej będziemy się musieli odnaleźć w nowej.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów