Wpisy oznaczone tagiem "depresja" (1000)  

colorfulblack
 
Zaczęłam czytać sporo książek, co prawda nie przepadam za jakimiś wymyślonymi historiami, raczej sięgam po reportaże, biografie, czy też poradniki. Muszę przyznać, że wkręciłam się, aż dziwi mnie ten fakt. Sęk w tym, że pozycje, które wybieram, często skłaniają do przemyśleń i filozofowania, przez  co nie wpływa to koniecznie dobrze na mój stan psychiczny. Znów się zastanawiam, czy nie zwiększyć dawki Seronil'u (tak btw. to nie pamiętam, kiedy ostatni raz wymiotowałam!), jednakże wolę przeczekać do zimy, bo przypuszczam, że wtedy będzie to bardziej potrzebne.

Hm.. mój młodziak był u mnie w weekend, znów się kochaliśmy. Zaczynam mieć wrażenie, że relacja ta sprowadza się powoli głównie do seksu. Co prawda mamy iść teraz jakoś wspólnie do kina, ale czas pokaże.
Za to prawdopodobnie w czwartek jadę z moim starszym do Paryża <jednak nie nastawiam się na to w 100% (ani w 80%), bo już dawno zauważyłam, że on lubi dużo obiecywać, a mniej robić. Jeśli już tam dotrę, to mam nadzieję, że będzie fajnie, w końcu spędzimy kilka dni razem.

Na uczelni doszły całkiem ciekawe <jak dla mnie> przedmioty.. historia sztuki, filozofia, estetyka, fotografia.. aż chętnie jutro wstanę rano na wykład.

Jednak czuję, że znów nadchodzą dni, w których to nie potrafię, docenić tego, co mam, a smutek ponownie z niewiadomych przyczyn wkrada się. Próbuję z tym walczyć. Może za dużo wina..?
  • awatar zjawisko dyfuzjii: Taka relacja też fajna `;D jakbys pojechala do Paryza to zazdroszcze <3
  • awatar Confus: Ja też staram się walczyć z tym jak bardzo nie doceniam tego co mam. Nie ważne ile wysiłku w to włożę zawsze przyjdzie taki wieczór gdzie wszystko jest mi obojętne.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Jutro Gniezno ale przez tę całą aferę z odejściem psychologa i przy braku kontaktu z Agą wcale się nie cieszę.

Dziś u pani doktor byłam i nie wiedziała że psycholog odeszła. Poszła ze mną do rejestracji - jestem pierwsza w kolejce ale brak wolnych miejsc. W autobusie znów łzy
 

gusia
 
Rozmawiałam z koleżanką.

Na nfz ciągle zmieniają się terapeuci a jak odchodzą mają w dupie pacjenta. Prywatna bardzo droga

Konkluzja jest taka że jak jesteś bogaty wyleczysz się z depresji. Państwo zaś zamiast skutecznie pomagać tylko mnoży pacjentów dla których brakuje miejsca w systemie
  • awatar Judyta Zagubiona: prawda, do tego jak już zaczynam się otwierać okazuje się że trzeba zmienić ;]
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gusia
 
Wczoraj była katastrofa emocjonalna. Dziś jest milczenie. Nie płacze i trochę się uśmiecham. W czwartek psychiatria i wcale nie mam ochoty iść.  Na hasło terapia reaguje alergicznie.

Biedna Aga i Teresa wczoraj się nasłuchały. Trudno. Czasem trzeba ten bełt z siebie do kogoś wywalić
  • awatar Countryside Girl: Terapia pomaga?? Sama się zastanawiam, czy iść do psychiatry, czy psychologa :/ Mam nawrót depresji, z którą przestaję sobie radzić :/
  • awatar Gusia: @Countryside Girl: oczywiście że pomaga, gdyby nie psychiatrzy i psycholodzy już dawno bym nie żyła
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Wkurzona ale bardziej rozwalona emocjonalnie. Marzę o tym żeby znaleźć się pod własną kołdrą we własnym łóżku i płakać
 

gusia
 
Pani psycholog odeszła. Koniec terapii. Wróciłam na listę oczekujących na termin do kogoś innego. Jestem załamana
  • awatar Pantokratorka: Dlaczego odeszła? Ale szkoda, odniosłam wrażenie, że złapałyście dobre wiatry :c
  • awatar Gusia: Nie wiem czemu. Dzwonili z rejestracji że odeszła i nie mają dla mnie nikogo. W poniedziałek nic o tym nie świadczyło
  • awatar Tooona: O to bardzo slabo :/
Pokaż wszystkie (5) ›
 

gusia
 
Cały dzień senna a wieczorem żywczyk :/
 

colorfulblack
 
Zwiększyłam dawkę Seronil'u do 60mg, bo miałam coraz częstsze napady bulimii. Odkąd biorę więcej tabletek, nie pamiętam, kiedy nastąpił ostatni z nich.
Jest lepiej niż było; to na pewno, lecz ciężko mi aktualnie się wypowiedzieć na ten temat, bo leżę w łóżku przeziębiona, a co za tym idzie - brak humoru.

Przeprowadzam się na kawalerkę, w końcu będę mieszkać sama, a nie z kilkoma obcymi studentami. Nie jest mi to dane, by przebywać w otoczeniu tylu osób na co dzień. Zaraz rozpocznę kolejny rok studiów. Ciekawe jak to będzie, czy bardziej się otworzę. Nie wiem, czy to przez to przeziębienie, czy co, ale znów jakoś mi gorzej. Ostatnio było fajnie.

Wpis do dupy.
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
Psychiatria zobaczyła mnie czekającą na psycholog i podeszła zapytać o wyniki

Psycholog zaś przemaglowała mnie zdrowo. Powrót emocjonalny do przeszłości i uświadomienie sobie że ja nie pamiętam czasu kiedy było dobrze

Padło pytanie do czego dążę i kompletnie nie wiedziałam
 

gusia
 
Tydzień temu skupiłyśmy się na terapii na moich wynikach i rozmawiałyśmy o moim obecnym stanie psychicznym w związku z tym że przychodzę do niej i do lekarza. I pękłam zmęczona tym 10 letnim stażem. Rozmawiałyśmy o tym jak doszło do tego że jestem tutaj u niej dziś i o tej małej zagubionej dziewczynce z nożem w ręku której emocje do dziś czuje. Dziś mamy rozmawiać o tym jak funkcjonuje w związku z tym że prócz depresji zmagam się z innymi dolegliwościami
 

gusia
 
Tak cholernie trudno jest czasem żyć
  • awatar doll_divine: Ale wciąż warto. Dla siebie. Dla rodziny. Dla małych Smarkaczy, którzy Cię lubią. Dla innych, którzy będą za Tobą tęsknić chociaż tego nie czujesz.
  • awatar dorothy: czasem
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gusia
 
Tak bym chciała być zdrowa i bez tej całej prochowni rozpoczynać pakowanie się. Tak bym chciała nie musieć co rano pamiętać o swojej dawce leku a wieczorem kłaść się do łóżka i normalnie zasypiać nie czekajac aż tabletki zadziałają. I choć lubię moją psycholog marzę o dniu w ktorym i ona i ta cudowna lekarka przestaną mi być potrzebne.
 

gusia
 
Stresuje się jutrem. Nie dość że wracam do pani psycholog na pranie brudów to jeszcze mam morfologie zrobić u tej okropnej pielęgniarki
 

gusia
 
Jutro terapia. Pierwsza po 3 tygodniach.  Czuję się jakbym zaczynała od zera
 

gusia
 
Takie dni jak ten się zdarzają. Nic mi się nie chce. Po obiedzie mama się położyła, ciocia też. Komp spakowany, książka też. Dobrze że Teoria leci. Szkoda tylko że wujek zadzwonił i babca krzyczy przez telefon. Jeszcze chwila do odjazdu do domu
 

gusia
 
W czwartek zadzwoniłam odwołać terapię bo muszę być w pracy. W piątek telefon z poradni że pani psycholog nie będzie. Co za fatalny przepływ informacji. A tak w ogóle to trzeci tydzień jej nie ma
 

deergirl
 
Chujnia. To chyba nie jest zaskoczenie. Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze jak myślę, że gorzej już nie będzie, a moja depresja nie jest już się w stanie pogłębić... no to niespodzianka. Za każdym razem tak mam, jest tragicznie, ale jakoś się zbieram i stwierdzam, że gorzej i tak już się nie poczuję, ale jakiś czas później to wraca ze spotęgowaną siłą. Akurat teraz przechodzę taki kryzys - znowu mam ataki paniki, płaczę bez powodu, nie mam na nic siły, skrajne zmiany nastrojów i przesypiam większość czasu. Jaki ten świat piękny.
Przez ten stan musiałam zrobić sobie przerwę na studiach i aktualnie czekam na decyzję dziekana dotyczącą udzielenia mi urlopu zdrowotnego. Z tym urlopem były niezłe jaja, może opiszę to w innym poście i ponarzekam na służbę zdrowia.
Studia to jednak pikuś, w porównaniu z tym, co się odpierdala u mnie w pracy. Dla przypomnienia: pracuję w sklepie z komiksami, a moja kierowniczka była atencyjną idiotką, skupioną jedynie na sobie, beznadziejną kierowniczką. Nie potrafiła zarządzać zespołem, potrafiła jedynie opierdalać za głupoty bla bla bla, powiedzmy, że się do tego przyzwyczaiłam.
Teraz jest jeszcze gorzej... albowiem ta "kompetentna" osoba została kierownikiem w innym mieście oraz została kierownikiem regionalnym (czyli sprawuje pieczę nad trzema sklepami, w tym nad naszym). Sklep nie ma kierownika na miejscu... nawet zastępcy nie mamy. Radźcie sobie jakoś... bez żadnego szkolenia, przygotowania, zero. YOLO. Do tego kierowniczce uderzyła sodówa do głowy od tego awansu i opierdala nas za każde byle gówno. Wszystko robimy źle, wszystko jest niezrobione, nie umiemy prowadzić sklepu... no nie umiemy, bo nas nikt nie wyszkolił. Moja psychika siada, dołożyli nam dużo nowych obowiązków, oczywiście żadnej premii, nic. Jak czegoś nie wiem i chcę się zapytać "regionalnej", to dostaję opierdol, że powinnam to już wiedzieć. Takie chorej sytuacji w pracy już dawno nie miałam. Najchętniej rzuciłabym to w cholerę, ale martwię się o współpracownice. W sklepie pracują 4 osoby, dwie pracujące tu rok (w tym ja) i dwie nowe, które pracują miesiąc... one sobie nie dadzą rady i boję się je zostawiać. Powinnam mieć je w dupie... jestem taka naiwna. Wkurza mnie też, że kierowniczka traktuje mnie jak idiotkę i mnie nie docenia. To ta druga ma "wszystkiego pilnować" i to ona załatwia jakieś tam sprawy. A to przecież ja siedzę tam codziennie, bo nie ma kto zmian brać. Raz się mi to podoba, a raz czuję się przez to upokorzona.
Daję im czas do października, jeśli sytuacja się nie poprawi, dam im wypowiedzenie, niech się męczą.
fb49beaf5440b91cf8eb03af14a922d2.jpg
 

hiddenplace
 
hidden_place:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gusia
 
Cały tydzień i ciągle odkąd wiem zastanawiałam się po co mi terapia. Wczoraj za domem plakałam to wiedziałam.  Dziś już nie.  Mimo to źle mi bo zadzwonili że pani Beata chora i nie będzie sesji.
 

gusia
 
Ulotka leku przeciwlękowego mówi o Uogólnionym zaburzeniu lękowym i podaje objawy:
- nadmierny lęk i niepokój
- niepokój ruchowy
- nerwowość/uczucie podenerwowania
- łatwe męczenie się
- trudności w koncentracji lub uczucie pustki w głowie
- rozdrażnienie
- wzmożone napięcie mięśniowe lub zaburzenia snu

Bardzo wiele pasuje do mnie. Zaburzenia snu, trudności w koncentracji, męczenie się, niepokój ruchowy. Objawy mogące świadczyć po części zarówno o mojej anemii jak i jak widać o GAD
 

gusia
 
Pani psycholog dziś zapunktowała. Rozmaawiałyśmy o przeszłości,  o minionych terapiach i czerpaniu z zasobów. Zapytałam ją co z tego mam. I nieodżegnywała się od odpowiedzi mimo że wymagała od niej pewnego podsumowania tego co już wie. I zrobiła to szczerze. Pokazując mi że poradziłam sobie

Powiedziała że trzeba wieliej odwagi by podjąć i wytrwać w terapii. Dla mnie to nie odeaga. To konieczność.  A że tak otwarcie i na 100% wchodzę w to wynika raczej ze zmęczenia materiału. Albo z mojego charakteru by nie używać półśrodków.

Mimo wszystko choć smutna wyszłam podbudowana
 

gusia
 
.... czyli terapia i zamęt w głowie
 

 

Kategorie blogów