Wpisy oznaczone tagiem "depresja" (1000)  

stylowki24
 
Nawet jeśli sami nie jesteśmy chorzy na depresję, to możemy znać kogoś, kto się z nią zmaga. Jak pomóc takiej osobie, a przede wszystkim – czego należy unikać? Dowiesz się w tym wpisie.

www.dlanastolatek.pl/jak-pomoc-osobie-z-depresja/

167667613.jpg
 

lalkazombie
 
Wpis tylko dla znajomych
Lalka Zombie:

Wpis tylko dla znajomych

 

lalkazombie
 
Wpis tylko dla znajomych
Lalka Zombie:

Wpis tylko dla znajomych

 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: miała być głodówka.
skończyło się dwoma dniami napadów i wymiotów.
czuję tak silną potrzebę wzięcia tabletek na przeczyszczenie, że głowa mała.
wiem, że nie mogę.
mam bana na przeczyszczacze, bo ostatnim razem prawie zeszłam z tego świata z ich powodu...
nie wolno mi.
wywoływanie torsji poszło jak z płatka- nie wyszłam z wprawy grzebania paluchami w gardle.
wszystko wyszło.
prawie.
jestem na siebie zła i zdołowana, a jak patrzę na tego bloga, chce mi się płakać jeszcze bardziej.
cele, których osiągnięcie z każdym dniem się oddala, a ja nie jestem w stanie nadgonić gubienia kilogramów.
pierwszym i najważniejszym celem było dla mnie osiągnięcie wagi 58kg, więc dlaczego nagle zaczęłam tak się spieszyć do tych 52-53kg?

za niecałe dwa tygodnie wyprowadzam się z domu rodzinnego i idę na swoje.
oczywiście, nie sama.
chyba przeraża mnie fakt, że przy partnerze będę musiała jeść (a już na pewno będę musiała zapomnieć o głodówkach) i nie schudnę do wymarzonej wagi.
kocham go najmocniej na świecie i nie chcę go okłamywać w tak ważnej dla mnie sprawie, jak jedzenie i waga.
u rodziców już od wielu lat mam wszystko obcykane i nikt nie zwraca uwagi na mój talerz lub jego absolutny brak, a w nowym otoczeniu i nowej dla mnie sytuacji wszystko to się zmieni.
wyjdę ze strefy komfortu...
muszę się ukarać trzema dniami głodówki.
nie mogę jeść.
nie mogę jeść.
nic.
potem chcę wrócić do jednego ciepłego posiłku składającego się z gotowanych warzyw/kasz/mięsa oraz herbat i ziół.
ponieważ podczas przeprowadzki jak i jakiś czas po niej, nie będę miała wagi kuchennej i (o zgrozo!) łazienkowej, będę musiała wszystko wyliczać na łyżki i przysłowiowe ‚oko’. tabele kaloryczne i kalkulatory mam w głowie, ale muszę przede wszystkim myśleć o zdrowiu.
chciałabym chudnąć kilogram tygodniowo, ale jeśli będę to robić wolniej, np. 0,5kg, to też dam radę, prawda?
chciałabym, aby ktoś mnie teraz przytulił i powiedział ‚rozumiem Cię’, ale wokół mnie, niema nikogo z takim problemem...
c h a o s .
s ł o w o t o k .
p u s t k a .
  • awatar LittlePlan: Nie każ się głodówką, znowu będzie napad i wymioty, a tego nie chcemy ;) brzydko pachnie z buzi i zęby się od tego mogą psuć. Ustal sobie wagę 52 kg niżej nie schodź :) dasz radę, jestem z Tobą <3
  • awatar tease: Zgadzam się z LittlePlan i dodatkowo absolutnie nie bierz tabletek! Trzymaj się kochana, no i pamiętaj, że żeby chudnąć trzeba jeść :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dodheimsgard
 
høst☾: “I will try to get over the sadness which for several days has overwhelmed me and which makes me depressed enough to die.”
pobrane (4).jpeg


pobrane (2).jpeg


pobrane (3).jpeg
  • awatar Andromeda: Wszystko dobrze, kochana?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

lalkazombie
 
Wpis tylko dla znajomych
Lalka Zombie:

Wpis tylko dla znajomych

 

ebook-obyczajowe
 
Autor: Justyna Bednarek   Jagna Kaczanowska  

Spędź wiosnę w Ogrodzie Zuzanny!

Wiosenna atmosfera powinna tętnić od miłości, tymczasem tętni, ale od... kłótni, nieporozumień i napięć. W wypieszczonym małżeńskim gniazdku, willi Jolancin, po raz pierwszy miał rozbrzmieć tupot małych stópek. Zamiast niego panuje cisza, która aż dzwoni w uszach.
Zuzanna po poronieniu pogrąża się w głębokiej depresji, a rozpacz kładzie się cieniem na jej małżeństwie. Wiola jest szczęśliwa u boku Krzysztofa, choć z biegiem czasu dostrzega, jak bardzo się od siebie różnią. Po przejściach z Sochackim Kazia zmienia się w bizneswoman, która twardo trzyma w garści księgowość i rachunki. Zyskuje na tym księgarnia, ale nie jej małżeństwo.
Tymczasem na horyzoncie pojawia się pierwsza miłość jej męża, niejaka Katarzyna. Najstarsza z pań Czaplicz zawsze powtarza, że miłość ma moc. Ale czy zwycięży i tym razem?


Szczegóły publikacji:
obyczajowe.masz24.pl/ogrod_zuzanny__warto_walczy…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z kategorii "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-obyczajowe.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

gusia
 
cieszę się że psychiatra wyznaje zasadę że stan fizyczny wpływa na stan psychiczny i kontroluje mnie czy jestem pod kontrolą specjalistów, a przy okazji kontroli enzymów wątrobowych kontroluje moją anemię i nie muszę do poz biegać dodatkowo. Wciąż pozostaje w euforii po piątkowym wyniku 11,3 hemoglobiny. Rok temu było 8.1

Jest mega.
 

gusia
 
Ciekawe czy znów pomyliłam godziny wizyty u psychiatry. Chyba tak bo mam wg mnie na 8.30 a właśnie weszła pacjentka z 8.30 więc chyba bhlam na 8 :/
 

gusia
 
Jutro idę do psychiatry. I zastanawiam się w sumie z czym idę. Dobrze że jej ufam. inaczej bym się już dziś stresowała.
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gusia
 
Trudno cieszyć się wyjazdem gdy dzieje się coś złego w rodzinie. Trudno cieszyć się wyjazdem gdy w perspektywie usg tego samego dnia co wyjazd. Zimą w sumie nie lubię wyjeżdżać. Na tydzień zabrałabym walizkę ubrań. Na jedną noc zważywszy że jadę pociągiem i wracam samochodem a w między czasie będę poruszać się po mieście i jadę od lekarza bezpośrednio od lekarza co włożyć i co ze sobą zabrać to już kompletnie nie wiem.

Dziś mam taki dzień że najchętniej wyszłabym w samej lekkiej sukience na dwór. Nienawidzę tej tony ciuchów i tego że przez rehabilitacje muszę chodzić w legginasach i bluzce. Od środy mam w pracy tunikę na przebranie bo wkurza mnie materiał. Z drugiej strony w każdej chwili może zrobić mi się zimno.

Nie chce mi się myśleć co będzie jutro. Czy w pociągu będzie zimno czy gorąco. Dojadę o czasie czy będę stać w polu. A co jak badania źle wyjdą i zespuje swoją obecnością weekend?

Najchętniej nie ruszałabym się nigdzie ze swojej kołderki aż pogoda się ustabilizuje (i nastrój)
  • awatar dorothy: Czasami każdy ma tak my częściej bo lubimy ciepełko
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

deergirl
 
LonelyDeer: Piątkowa impreza okazała się porażką, nie mogłam się tam odnaleźć, a dziewczyna, którą znałam z warsztatów zupełnie mnie olała... Gadała ze swoją koleżanką, nie zwracając na mnie uwagi, a jak była sama to nagle się do mnie przysuwała i rozmawiałyśmy, a jak zjawił się jej chłopak, znowu się odcinała... nie do końca rozumiem takie zachowanie. Mama co chwilę wychodziła na papierosa i tam gadała z ludźmi na potęgę, w tym z moimi instruktorami, a ja siedziałam sama. Chciałam wyjść, ale mama nie chciała, bym wychodziła w takim momencie, bo się uprzedzę i nie będę chciała już więcej wychodzić. Co prawda, później faktycznie było lepiej, instruktorzy zaprosili nas do swojej część stołu, ale mimo wszystko nie czułam się dobrze. Mama w pewnym momencie gdzieś zniknęła, więc zaczęłam zachowywać się swobodnie, okazało się, że po prostu się przesiadła tak, abym nie zauważyła. To było nawet miłe. Zauważyłam, że ludzie wolą z nią rozmawiać, jak zawsze. Do domu wróciłam o 2, ale mama miała rację - uprzedziłam się. Nie mam ochoty tam już chodzić i się z nimi spotykać. Może mi przejdzie, może nie.
Dzisiaj w nocy zdarzyła się niepokojąca rzecz... wyszłam do kuchni, aby się napić, w pewnym momencie zrobiło mi się słabo i upadłam. Po chwili obudziłam się na ziemi, nie wiedziałam co się stało. Jak weszłam do pokoju, znowu poczułam, że upadnę, więc powoli położyłam się na ziemi, i poczekałam aż przejdzie. Nie wiem czemu tak się stało. Czułam się względnie dobrze. Mam nadzieję, że było to jednorazowe. Nie mam zamiaru o tym mówić mamie, nie chcę jej denerwować. Trochę się martwię, bo idę dziś na zajęcia i nie chcę zasłabnąć w trakcie ćwiczeń. Może sobie odpuszczę? Chociaż Piotr ostatnio strasznie się wścieka, jak ktoś nie przychodzi... lepiej się nie narażać. Oby nic się nie stało.
ed43ddd48d29a4bfacda27261a61f3d5.jpg
 

deergirl
 
LonelyDeer: Znowu czuję dziwny niepokój, nie jest on spowodowany niczym konkretnym. Nie jestem w stanie się uśmiechnąć, nie mam na nic ochoty. Jedynie trzyma się mnie dobry apetyt - znowu jem normalnie. Chociaż mama mówi, że znowu schudłam... Mam wrażenie, że jak czuję się "grubsza" lub wiem, że przytyłam, to podświadomie chcę wrócić do poprzedniego stanu, przez co nie chce mi się jeść. Czasami przez cały dzień jestem w stanie nie zjeść nic i nie odczuwać głodu. Jednak ostatnio jem bardzo dużo, cały czas jestem głodna i dogadzam sobie kulinarnie. Może dlatego właśnie, bo mama powiedziała, że schudłam? Tak nie powinno być, mam nadzieję, że jest to jedynie nadinterpretacja mojego zachowania. Może przesadzam. Oby... ale skoro jem, to chyba wszystko jest w porządku.
Na moje ciało patrzę przychylniejszym okiem, moim zdaniem jest ok. Mam tylko problem z moją twarzą, jestem przeziębiona i wyglądam strasznie. Nie patrzę w lustro, by się nie dobijać. Wystarczy, że ludzie mnie taką widzą.
Denerwuję się przed dzisiejszą imprezą, nie wiem jak to będzie wyglądać. Stresuję się, że z nikim nie będę rozmawiać, będę cicho w kącie sączyć wodę z cytryną. Pod tym względem nie martwię się o moją mamę, ona zawsze znajdzie sobie towarzystwo i jest w centrum zainteresowania na każdej imprezie. Rozsiewa wokół siebie taką aurę, dzięki której ludzie po prostu chcą z nią przebywać. Niesamowicie jej tego zazdroszczę. Ona nie musi udawać, męczyć się, jest to dla niej naturalne, jak oddychanie. Jestem jej zupełnym przeciwieństwem.
4ccd3460e231a8f233d2a0d25827615a.jpg
  • awatar audacieux: Społecznie teraz też czuję się tak wycofana i strasznie zazdroszczę ludziom, którzy mają "to coś" w sobie, przez co aż chce się z nimi przebywać. A najlepsze jest to, że często Ci ludzie wcale nie muszę być od nas ładniejsi, chudsi, jakkolwiek niby 'lepsi', ale co kompleksy i swego rodzaju problemy... to jednak nie da się tego ot tak przezwyciężyć.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

deergirl
 
LonelyDeer: Jestem zmęczona, nie wiem co czuć, nie wiem co myśleć. Spektakl był faktycznie mocny i trudny w odbiorze, daje dużo przemyśleń. Nie chciało mi się schodzić do Piwnicy Kany, w ogólnie nie miałam na to ochoty. Znowu mam problem z komunikacją z ludźmi... jakoś trudno mi się rozmawia. Czuję się jakby nieobecna, jakby nic mnie nie dotyczyło.
Za to zaproszono mnie na urodziny pana Darka (aktora) i Kasi (menadżerki), pozytywnie mnie to zaskoczyło. Nigdy bym się nie spodziewała, że zaproszą mnie na zamkniętą, prywatną imprezę. Muszę im kupić jakiś uniwersalny prezent - zapewne alkohol. Dla pana Darka whisky, dla Kasi wino. Powinno być w porządku. Mimo, że się bardzo cieszę z zaproszenia, to jednocześnie się obawiam jutrzejszego wieczoru. Będzie tam dużo ludzi, których nie znam i nie wiem czy się z mamą odnajdziemy w tym towarzystwie. Najwyżej wyjdziemy wcześniej, ja nie mam siły zmuszać się do czegokolwiek - znowu mój nastrój mocno spada. Bez powodu. Jak zwykle.
e174266b6e553f3a06df8d6a891d42f7.jpg
  • awatar In_tenebris: Podobno największe problemy z komunikacją z innymi ludźmi naja osoby wrażliwe, czują się niezrozumiali przez otoczenie co często jest powodem ich zamknięcia się w sobie i drobiazgowego analizowania swego życia a to do szczęścia raczej nie prowadzi.
  • awatar LonelyDeer: @In_tenebris: To prawda, chociaż ostatnimi czasy kontakty z ludźmi lepiej mi wychodziły. Otworzyłam się na ludzi, widać u mnie duży postęp. Niestety czasami cofam się znów do punktu wyjścia i tracę cały postęp, jaki udało mnie się osiągnąć. Mimo to nie zamierzam się poddawać i będę starać się dalej walczyć ze sobą.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

xhipotermiax
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

deergirl
 
LonelyDeer: Dzisiaj idziemy z mamą do Kany na spektakl, na który trzeba się przygotować psychicznie. Instruktorka powiedziała, że sztuka jest dla niej wykańczająca fizycznie i emocjonalnie, widzowie czasem nawet nie klaszczą na zakończenie, bo są w zbyt dużym szoku i nawet nie wiedzą czy wypada to robić po takim widowisku.
Później może się uda zejść do Piwnicy Kany i pogadać? Byłoby fajnie, bo znowu ostatnio się odizolowałam od ludzi, trzeba się jakoś przełamywać. Chociaż nie zamierzam się dzisiaj malować - nie czuję się zbyt ładna, więc w makijażu będę się czuć jeszcze gorzej. Za to ładnie się ubiorę i wyprostuję włosy.
54578817be03a7d4d4d201e4bfcd1f3a.jpg
 

 

Kategorie blogów