Wpisy oznaczone tagiem "deser" (635)  

gdzietuwyjsckrakow
 
W tym roku wyjątkowo rzadko jadłam lody, ale nie przeszkodziło mi to w odkryciu kilku perełek,
w tym Lodów Rzemieślniczych z Wiślnej 8.

43951173_282677032576110_6265105027019309056_n.jpg

Skąd taka (słaba) nazwa? Nie mam pojęcia. Budka
z lodami znajduje się na rogu Basztowej i Długiej, więc do Wiślnej jest kawałek.

43878394_314047322741011_1071177397811806208_n.jpg

Pracuje tam względnie mila pani, u której na niewielkie pieniądze kupimy spore porcje pysznych lodów. Mieszanka dwóch smaków wielkości 2 gałek kosztuje jedyne 4 zł.
Wszystkie warianty, które jadłam były pyszne, ale szczególnie polecam słony karmel i mascarpone
z malinami.
Podsumowując mam nadzieję, że za rok znowu będę mogła rozsmarować się w lodach rzemieślniczych
z Wiślnej 8. Do zobaczenia!
Ogólna ocena: 7/10.
 

cesaria
 
Cesaria: Panna cotta in progres mistiquekitchen.wordpress.com/(…)truskawkowy-deser-… no ile można lodów jeść :)
Truskawki może i mrożone, ale smak deseru to niebo w gębie.
 

cesaria
 
Cesaria: Karpatka z masą malinową. Normalnie ślinotoku można dostać :) Byle ciasto było zimne, z lodówki.
 

divineee
 
Divineee: Czekoladowa fontanna, czekoladowe fondue spicypudding.vivaldi.net/2017/11/06/fondue-na-slodko/ wszystko jedno i tak do kawy pasuje :)
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Znacie takie miejsce, do których przychodzicie raz
i jest świetnie, przychodzicie drugi raz i jest słabo, a potem znowu ok? To jedno z nich.

38239059_1725036834210291_3182950557409083392_n.jpg

Pierwsza wizyta w Bococa:
Piłam zielone smoothie z młodym zielonym jęczmieniem, bananem, pomarańczą, sokiem ananasowym i miodem, które było pyszne, sycące i w dobrej cenie- 14 zł.

38251058_1725036890876952_1111247982394605568_n.jpg

Druga wizyta w Bococa:
Jadłam pyszne i za drogie ciasto marchewkowe, które popiłam paskudną kawą.

38250052_1725036840876957_8517242532508205056_n.jpg

Trzecia wizyta w Bococa:
Dałam drugą szansę kawie- nie poprawiła się. Zjadłam nie wartą swojej ceny przypadającą się tartę z kozim serem i za dużą ilością pora.

38284474_1725102434203731_9155368702965710848_n.jpg

Jedynie w miarę dobra obsługa i wystrój pozostają niezmienne. Wnętrze jest skromne jednak posiada kilka mocnych akcentów, przez co sprawia wrażenie niewymuszonego bycia trendy.

38063280_1725036867543621_3088879950309097472_n.jpg


38264130_1725036880876953_8790768997927747584_n.jpg

Podsumowując z czystym sumieniem polecam Wam Bococe na smoothie. Jeśli chcecie dokonać czystki
w portfelu idźcie tam na deser, ale nie na tartę.
Ogólna ocena 6/10.

38289173_1725036874210287_1285265548828999680_n.jpg


38391665_1725036877543620_4231201857881505792_n.jpg


38405305_1725036887543619_7361734602890674176_n.jpg
  • awatar Gniazdo Os: nieraz chciałam tam zajrzeć ale skoro mówisz, że kawa nie dobra to chyba dam sobie spokój xD
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Odkrywam urokliwe i pyszne miejsca Podgórza dzielnicy, która do tej pory była dla mnie traktowana po macoszemu.

20117411_1342932649087380_189600620_n.jpg

Już dwa razy byłam w Emil Kreci Lody, ale za pierwszym razem jedynie na kawie, która jakaś wybitna nie była.

20136558_1342932952420683_1978880729_n.jpg

Podczas drugiej wizyty postanowiłam spróbować ukręconych przez Emila lodów. Marakuja mnie nie powaliła. Była zbyt mocno wodna i mało tam było smaku marakui. Dużo lepiej wypadła Nutella. Największym plusem lodów jest niska cena: 3 zł.

37940913_1718947694819205_4331399665325965312_n.jpg

Równie kiepsko jak marakuja wypadła obsługa, która była raczej nie miła.
Z wystrojem też szału nie ma: szaro, buro i biało. Jedynie widok na Rynek Podgórski robi dobre wrażanie.

37977773_1718947714819203_8523405630189338624_n.jpg

Podsumowując kupcie gałkę słodkich lodów u Emila
i idźcie odkrywać piękne Podgórze.
Ogólna ocena 6/10.

20121113_1342932632420715_1321941728_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Co takiego wyjątkowego mają w sobie Lody z Czernichowa? Nic. Czy są smaczne? Tak.

36623349_1680513761995932_4268963403621466112_n.jpg

La Klasa Lody z Czernichowa to budka znajdująca się obok Jubilatu. Ma kilka krzesełak, jednakże nie zachęcają one do pałaszowania lodów na miejscu. Do ponownej wizyty zachęta natomiast bardzo miły pan z obsługi, standardowa cena 3,50 zł za gałkę i pyszne lody.

36659276_1680513738662601_4813808970378510336_n.jpg

Skusiłam się na dwa rodzaje: słony karmel i róża. Obydwa okazały się strzałem w dziesiątkę pod względem walorów smakowych.
Warte uwagi jest również to, że w La Klasa nie ma dużego wyboru, co może sugerować, że faktycznie są to prawdziwe lody rzemieślnicze.

Podsumowując polecam Wam spacerek bulwarem wiślanym z lodami z Czernichowa w ręku.
Ogólna ocena: 7/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jak ja uwielbiam letnie festiwale jedzeniowe!
W niedzielę 10 czerwca odbyła się kolejną edycja Najedzeni Fest.

35079072_1646910655356243_5237975233247313920_n.jpg

O festiwalu pisałam Wam już przy okazji Najedzeni Fest: Po ziemniaki.
Postanowiłam poświęcić temu festiwalowi drugi wpis ze względu na perełki, które odkryłam na edycji Piknik, Targi Dizajnu Kup Se.
Co to za perełki?
Po pierwsze lemoniada. Najpiękniejsza na świecie lemoniada z czarnego bzu z grejpfrutem za jedyne 7 zł.
Podana przez bardzo miłych panów pracujących
w foodtrucku Twój Zdrowy Słój.

35228028_1646911065356202_2936139355506343936_n.jpg

Jakby tego było mało to słoik możemy zabrać ze sobą i nawet dostaniemy pokrywkę do niego. Genialne!
Po drugie lody arbuzowe. Uwielbiam lody, uwielbiam arbuzy, nie znoszę sorbetów. Te lody sorbetem nie były. Miały mleczno- arbuzowy smak i biły na głowę towarzyszące im Oreo.

35235269_1646911422022833_353282822695288832_n.jpg

Skoro już jesteśmy w temacie Najedzeni Fest to wspomnę o mega dobrych i sycących gofrach na wytrawnie, które jadłam podczas edycji odbywającej się w Forum.

17102014_1216672828380030_220632075_n.jpg


17124415_1216672831713363_1755018250_n.jpg


17092247_1216672835046696_1812264194_n.jpg


17124811_1216672861713360_524048105_n.jpg

Przy okazji można było nabyć tam wiele osobliwych produktów jak piwo Dwa winne Misie, które smakuje jak wino. Oczywiście tanie nie było :(

17101685_1218037394910240_1250092529_n.jpg


17105584_1216672821713364_1569523186_n.jpg

Podsumowując polecam Wam Najedzeni Fest. Jeśli tylko będziecie mieli okazję to wybierzcie się na kolejną edycje.
Wszelkie info znajdziecie na Facebooku.
Ogólna ocena 10/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Hej

Niemal od miesiąca próbuje dodać tu wpis recenzujący Meho Cafe.
Niestety Pinger za każdym razem upiera się, że to spam. Drogi Pingerze, to nie spam, tylko recenzja! Ogarnijcie się!
Ponieważ nie mam innego wyjścia zostawiam Wam link do tejże recenzji na Blogspocie:gdzietuwyjsckrakow.blogspot.com/(…)na-kawe-do-jozef…
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Piękne mamy lato tej wiosny w Krakowie. Taka pogoda sprzyja jedzeniu na zewnątrz. Jak jedzenie w plenerze to oczywiście foodtrucki. Jak foodrtucki to Bezogródek.

33995689_1633878909992751_4686113614073954304_n.jpg

W krakowskim zagłębiu foodtrucków jak zawsze pełno ludzi, ale po chwili spaceru udało się nam znaleźć miejsce i wybrać posiłek. Postawiliśmy na węgierskie lawasze. To był doskonały wybór, bo kosztowały po kilkanaście złotych i bardzo dobrze smakowały, szczególnie mój, czyli bezmięsna wersja z warzywami i dużą ilością sera. Pani z obsługi miała świętą cierpliwość do ludzi z długiej kolejki i za cichy głos, aby informować ich
o gotowych zamówieniach.
Lemoniadę kupiłam w trucku z naleśnikami
i szczerze mówiąc nie przypadła mi do gustu.

34011445_1633877779992864_7085151138663628800_n.jpg

Niestety lawasz nie zaspokoił w pełni naszego apetytu, dlatego skupiliśmy się na tajskie lody
z popularnego Rolls & Rolls. Mam mieszane uczucia… Już raz jadłam tajskie lody sprzedawane w budce na Szewskiej i one wygrywają z Rolls & Rolls. Dlaczego? Ponieważ lody na Bezogródku miały niejadalny kubeczek i oprócz sosu nie było możliwości kupienia innych dodatków jak na przykład pianki lub żelki. Również zaskakująco szybko się roztapiały. Wybrany przeze mnie smak- Knopers dupy nie urwał. Paradoksalnie bardziej smakowało mi mango, a ja nie lubię owocowych lodów. Czy te lody są warte 10 zł od sztuki? Nie. I nie pomaga tu nawet miła obsługa.

33836572_1633878023326173_349097982655725568_n.jpg

Podsumowując zachęcam Was do posiłków w bezogródkowych foodtruckach. Szczególnie polecam węgierskie lawasze, a lody tajskie raczej odradzam.
Węgierski foodtrack: 8/10.
Rolls & Rolls: 3/10

33901918_1633878846659424_4113270998055256064_n.jpg


34123105_1633882159992426_7185516823494787072_n.jpg
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Pierwszy raz próbowałam legendarnych ciastek Cinnabon. Jakie zrobiły na mnie wrażenie?

22811627_1425806240800020_1910250538_n.jpg

Na samym dole, w Galerii Krakowskiej jest mało zachęcająca do wysepka Cinnabon. Czemu mało zachęcająca? Bo stoi na korytarzu, którym przemieszczają się podróżni między dworcem autobusowym, dworcem kolejowym, przystankami autobusowymi i tramwajowymi “Dworzec Główny”. Jednym słowem tłumy ludzi patrzą, co akurat jecie i jak lukier z ciastka brudzi Wam brodę.

29633741_1571426296238013_1578158238_o.jpg

Bardzo chciałam spróbować ciasteczek Cinnabon, ale nie chciałam siedzieć w tak zatłoczonym miejscu. Proste rozwiązanie- wzięłam na wynos. Skusiłam się na klasyczne ciastko cynamonowe oraz na wariacje
z białą czekoladą. Skorzystałam z rozdawanej wtedy w centrum handlowym zniżki i zapłaciłam nieco mniej za słodkości, które i tak są sprzedawane
w przystępnych cenach (spodziewałam się wyższych).
Wrażenia? Mega, mega, ekstremalnie słodkie. Zjadłam 1,5 ciastka i miałam dość słodyczy na cały dzień, a takie cuda się u mnie nie zdarzają. Cinnabon były pyszne, a klasyczna wersja to idealnie dobrane proporcje cynamonu i pysznego ciasta, jednak pokonały mój apetyt na słodycze.
Z pewnością kupię je jeszcze nie raz, ale tym razem zjem tylko jedno- to mniejsze.

22752288_1425806307466680_1653225142_n.jpg

Podsumowując nie wyobrażam sobie, że można być wielbicielem łakoci i nie poznać smaku kultowych Cinnabon. Należy jednak uważać, bo ich słodycz łatwo przedawkować.
Ogólna ocena: 8:10.
Adres: Kraków ul. Pawia- Galeria Krakowska, poziom -1.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Słyszałam plotkę, że ponoć chcą zlikwidować wszystkie knajpy na terenie dawnej fabryki papierosów na ulicy Dolnych Młynów i postawić tam hotel. Trzeba korzystać póki się ta i jadać w nich póki jeszcze istnieją. Na dodatek ostatnio otworzyło się kilka nowych na przykład Pinoteka.

29472158_1565163970197579_8572083917643841536_o.jpg

Do Pinoteki wybrałam się z przyjaciółką- Karo
w niedzielę na obiad. Wybór dnia nie był przypadkowy, ponieważ to właśnie w niedzielę Pinoteka ma przecudną promocje: do dania głównego deser za 1 zł.

29387067_1565163613530948_3721371583235751936_o.jpg

Jako danie główne zamówiłyśmy Pinoteka Burger? Muszę przyznać, że był wyśmienity i pierwszy raz ubrudziłam sie tylko trochę (a nie cała) jedząc burgera. Dobrze skomponowane dodatki i odpowiednio wypieczone mięso oraz chrupiący boczek sprawiły, że to jeden z lepszych burgerów, jakie jadłam. Do tego dwie sałatki, jako dodatki.

29496869_1565162966864346_4877535573402714112_o.jpg

Deser, czyli mus cytrynowy w słodkimi chrupkami to prawdziwa poezja smaków. Rzadko decyduje się na desery z silnym owocowym akcentem, ale to był naprawdę dobry wybór. Delikatnie kwaśny mus idealnie równoważył słodki smak kruszonki.

29386365_1565163763530933_3046928672561823744_o.jpg

Obsługa w Pinotece jest miła i niesamowicie wyluzowana, a ceny nie powalają z nóg. Burger kosztuje 29 zł, a herbata 9 zł.

Wystrój mnie zachwycił. Było dość eklektycznie
z przewagą loftowego stylu i to właśnie jest sposób urządzania wnętrz, w którym ostatnio się zakochałam. Mnogość różnorodnych dodatków łagodzi surowość industrialnego loftu, nadaje mu przytulności i wydobywa to, co najlepsze.

29386514_1565163423530967_3791365144840241152_o.jpg

Ogólnie wszystko świetnie i w samych superlatywach, ale mam jedno drobne zastrzeżenie. Wybór jest strasznie mały. Jeśli chodzi o dania główne to wybieramy pomiędzy burgerem, burgerem, burgerem, a żeberkami. Makarony, sałatki oraz desery są do wyboru tylko dwa. No przydałaby się tu taka sama rozmaitość jak w wystroju. Jedynie karta alkoholi jest odpowiednio rozbudowana.

Podsumowując zachęcam Was do skorzystania
z niedzielnej promocji w Pinotece i zamówienie dokładnie tego, co ja- burgera i musu cytrynowego. Śpieszcie się smakować, bo knajpy w Krakowie tak szybko odchodzą
Ogólna ocena: 9/10.
Adres: Kraków ul. Dolnych Młynów
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kameralna, przytulna, mała kawiarenka w centrum Krakowa.

26754169_1499564946757482_252880610_n.jpg

Takie urokliwe miejsca jak Żarówka sprawiają, że zazdroszczę Włochom tradycji picia kawy.

15151438_1124506454263335_1276776632_n.jpg

Kawiarnia znajduje się w zaciszu podwórka kamienicy przy ulicy Floriańskiej.
Wnętrze jest malutkie, ale bardzo kolorowe
i przytulne. Gdy pogoda sprzyja radzę usiąść przy stoliku przed kawiarnią, bo to jeden z lepszych ogródków, jakie znam, ponieważ jest z dala od ruchliwej ulicy.

15128670_1124506220930025_394550716_n.jpg


26793920_1499564960090814_860116510_n.jpg

Miła obsługa poda nam pyszną kawę. Zamówiłam słusznych rozmiarów latte w cenie 10 zł. Polecam również ciasta i tarty dostępne w Żarówce. Były wyśmienite i zniknęły tak szybko, że nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia, tylko mogłyby być większe.

26755344_1499564943424149_1860391372_n.jpg

Podsumowując kawa w przerwie w pracy, albo poranne spotkanie z przyjaciółmi to doskonały powód, aby znaleźć ukrytą w zaciszu podwórka Żarówkę.
Ogólna ocena 7/10.
Adres: Kraków ul. Floriańska.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Data 19 listopada to dla mnie wyjątkowy dzień. Wtedy razem z moim Lubym obchodzimy rocznicę naszego związku. Wiąże się z tym pewna tradycja,  a właściwie Tradycyja.

23782217_1450995344947776_1089562500_n.jpg

Co roku od 6 lat chodzimy do restauracji Tradycyja, aby uczcić naszą rocznice. Wybraliśmy ten lokal nieprzypadkowo. Jest niezwykle elegancki i doskonale nadaje się na wielkie okazje. Wystrój nawiązuje do śródziemnomorskich klimatów: obrusy w kratę, kolumny, aniołki namalowane na ścianach.
Jest również kilka nieoczekiwanych akcentów jak na przykład pikowany szezlong.

23772090_1450995518281092_42111481_n.jpg


23758427_1450995384947772_527975497_n.jpg

Obsługa reprezentuje bardzo wysoki poziom dopasowany to stylu restauracji. Jednakże w tym roku kelnerka wydała mi się zbyt nachalna.

23846136_1450995508281093_1178318495_n.jpg

Najlepsze w Tradycyji jest jedzenie. Znajdziemy tam niezwykłe i wysublimowane połączenia smakowe. W tym roku postawiłam na makaron  linguine z krewetkami, pomidorkami koktajlowymi, rozpływającym się w ustach serem oraz sosem winno-maślanym. Wino chardonnay idealnie dopełniło potrawę sprawiając, że rocznicowa kolacja smakowała wyśmienicie.

23805548_1450995374947773_451738902_n.jpg

Ceny w restauracji są mega wysokie, ale to wyjątkowa okazja, która warta jest kolacji dla dwóch osób za 114 zł.
Tradycyja nie jest jedyną tradycją tego dnia. Po kolacji chodzimy też na deser do Wedla. W tym roku zjadłam ekstremalnie słodką i pyszną bezę.

23782185_1450995364947774_1135744801_n.jpg

Podsumowując spędziliśmy w Tradycyji już 6 rocznic i mam nadzieję, że jeszcze wiele razy odwiedzimy ten lokal. Polecam go na eleganckie, romantyczne randki.

Ogólna ocena 9/10.
Adres: Kraków Rynek Główny.

23845102_1450995534947757_1347356713_n.jpg
  • awatar st.anger: Zycze, by każda rocznica była słodka i pikantna
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Gdy tylko usłyszałam o inicjatywie Restaurant Week chciałam wziąć udział w tym wykradzeniu. Podczas tego niezwykłego tygodnia możemy zjeść trzydaniowy posiłek w jednej z wybranych restauracji za jedyne 49 zł.

22854854_1427190143994963_1572752272_n.jpg

W tym roku postanowiłam sprezentować na Dzień Chłopaka mojemu Lubemu elegancką kolacje w ramach Restauant Week.
Wybrałam restauracje Impresja w Holiday Inn Kraków City Center. Szukałam czegoś wykwintnego, co byłoby odpowiednie na odświętną okazję. Impresja nie tylko sprawdziła sie perfekcyjnie, ale przerosła moje oczekiwania.

Wystrój elegancki, nieco zachowawczy, ale to hotelowa restauracja, więc ciężko tu oczekiwać jakiegoś szaleństwa, gdyż wszystko musi pasować do ogólnej konwencji. Bardzo podobały mi się klimatyczne, czarno- białe zdjęcia starego Krakowa, które pasują do lokalizacji.

22834625_1427190123994965_141946502_n.jpg

Wszystkie dania były prawdziwa poezją. Przystawka, czyli krem z pieczonego batata i dyni, smakował wyśmienicie i był niezwykle delikatny.

22782127_1427190113994966_1800823345_n.jpg

Drugie danie królowało w tym spektaklu smaków. Tortellini faszerowane szałwią, bobem i ricottą, podawane na quinoa z karmelizowaną marchewką i cukinią było jedna z najlepszych rzeczy, jakie
w życiu jadłam. Przyrządzone było perfekcyjnie.

22811311_1427190117328299_175862319_n.jpg

Ukoronowaniem kolacji był deser: mus z limonki serwowany z limonkowym mascarpone w wiórkach kokosowych i kawiorem z marakui. Smakował po prostu orgazmicznie i został podany na zimnym kamieniu, co dodawało mu atrakcyjności.

22834326_1427190150661629_47407007_n.jpg

Zdziwiło mnie, że ja i mój chłopak dostaliśmy taki sam deser, a w mim menu przewidziany był inny. Nie narzekałam, ponieważ był pyszny. Po chwili kelnerka podeszła i poinformowała, że zaszła pomyłka. Zapytała czy podać mi właściwy deser. Podziękowałam i powiedziałam, że z przyjemnością zjem ten. Gdy skończyłam kelnerka i tak przyniósł mi deser z mojego menu, czyli mus z pieczonego jabłka i rabarbaru gotowanego w brandy, serwowany z żelem malinowym. Smakował równie wyśmienicie.

22782036_1427190120661632_1106355888_n.jpg

Jak widać obsługa Impresji jest na najwyższym poziomie. Kelnerzy z tej restauracji zdeklasowali cały personel, z jakim do tej pory miałam do czynienia. Byli najlepsi!
Jakby tych wszystkich wspaniałości było mało to oferta Restaurant Week obejmowała jeszcze darmowy koktajl z Martini i tonikiem. Od Impresji dostaliśmy również starter w postaci pieczywa
i masła, nalewkę po posiłku na dobre trawienie
i całe mnóstwo zniżek na ich ofertę.

23718396_1449117941802183_1359461541_n.jpg

Podsumowując jestem zachwycona i całkowicie zakochana w restauracji Impresja. Dzięki Restaurant Week miałam okazje przeżyć niesamowitą kulinarną przygodę. Gdyby nie ta inicjatywa zapewnie nie byłoby mnie stać na kolacje w tym miejscu.
Ogólna ocena 10/10.
  • awatar st.anger: Smaczne jedzenie i obsługa z klasa-ideał.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
W Cafe Lisbona, nowej kawiarnianej miejscówce, odnalazłam cząstkę słonecznej Portugalii
w jesiennym Krakowie.

22446895_1415435631837081_650559207_n.jpg

Miałam ochotę na południową szybka kawę. Po wycieczce do Wiednia nie mogę odzwyczaić się od picia kawy. Przechodziłam akurat ulicą Dolnych Młynów i zauważyłam, że otworzył się nowy lokalik. I to akurat kawiarnia. Nie zastanawiałam się długo nad wejściem do środka.

Lokalik jest dobrym określeniem, bo Cafe Lisbona jest malutka, ale niezwykle klimatyczna
i przytulna. Bardzo miło spędziłam tam czas.

22414695_1415435655170412_474855940_n.jpg

W kawiarni obowiązuje samoobsługa (kelnerka i tak nie zmieściłaby się na tym metrażu, więc to dobre rozwiązanie). U względnie sympatycznej pani zamówiłam caffe latte i zapytałam, czym są uroczo wyglądające małe ciasteczka, których na ladzie było całkiem sporo. Okazało się, że to tradycyjne portugalskie słodkości nadziewane budyniem - Pasteis de Natas. Skusiłam się na jedno i nie pożałowałam. Było wyśmienite. Z wierzchu kruche
i chrupiące, a wypełniająca środek masa budyniowo- jajeczna rozpływała się w ustach. Za kawę
i ciasteczko zapłaciłam 15 zł. Dużo biorąc pod uwagę mikroskopijną wielkość Pasteis de Natas.

22447181_1415435668503744_892985210_n.jpg

Podsumowując, Cafe Lisbona polecam nie tylko osobom zakochanym w Portugalii, ale też tym, którzy tak jak ja, nie byli tam nigdy, a są otwarci na słodkie przysmaki z tego kraju.
Ogólna ocena 8/10.
 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Dzień dobry :P.
Wczoraj (29.09.2017r.) miałam spotkanie organizacyjne w uczelni ;).
Oczywiście Luna ze mną była :D
1.jpg

2.jpg

Będę miała obowiązkowy basen, a mój plan zajęć jest fajny i ciekawy :P.
Tygodnie parzyste.
Poniedziałek:
08;00 - 09;30 Wiedza o literaturze polskiej (wykład)
09;40 - 11;10 Podstawy warsztatu zawodowego: warsztat prasowy (warsztat)
11;20 - 12;50 Historia mediów (wykład)
13;00 - 14;30 Historia mediów (ćwiczenia)

Wtorek:
11;20 - 12;50 Język jako podstawowe narzędzie komunikacji medialnej (wykład)
13;00 - 14;30 Historia mediów (wykład)
14;40 - 16;10 Wiedza o literaturze polskiej (ćwiczenia)
16;20 - 17;50 Historia Polski XX wieku (wykład)

Środa:
11;20 - 12;50 Podstawy filozofii (wykład)
13;00 - 14;30 Współczesne systemy polityczne (wykład)
14;40 - 16;10 Podstawy prawa (wykład)

Czwartek:
WOLNE

Piątek:
WOLNE

Tygodnie nieparzyste.
Poniedziałek:
08;00 - 09;30 Wiedza o literaturze polskiej (wykład)
09;40 - 11;10 Podstawy warsztatu zawodowego: warsztat prasowy (warsztat)
11;20 - 12;50 Współczesne systemy polityczne (ćwiczenia)

Wtorek:
11;20 - 12;50 Język jako podstawowe narzędzie komunikacji medialnej (ćwiczenia)
13;00 - 14;30 Podstawy prawa (ćwiczenia)
14;40 - 16;10 Historia Polski XX wieku (wykład)
16;20 - 17;50 Historia Polski XX wieku (ćwiczenia)

Środa:
09;40 - 11;10 Podstawy filozofii (ćwiczenia)
11;20 - 12;50 Kultura języka (warsztaty)
13;00 - 14;30 Kultura języka (warsztaty)
14;40 - 16;10 Język jako podstawowe narzędzie komunikacji medialnej (ćwiczenia)

Czwartek:
13;00 - 14;30 Technologia informacyjna (warsztaty)
14;40 - 16;10 Technologia informacyjna (warsztaty)

Piątek:
WOLNE

Na basen trzeba się zapisywać samemu, terminy także wybieramy sami :).
Dzisiaj (30.09.2017r.) za to z mamą, babcią i dziećmi pojechaliśmy do Western City.
Dzieci grały w cymbergaja,
3.jpg

Później oglądaliśmy pokaz rewolwerowców,
4.jpg

5.jpg

6.jpg

7.jpg

Marika i Jaś jeździli na koniku,
8.jpg

9.jpg

A później zostali zamknięci w areszcie :D.
10.jpg

Przejażdżka na byku była obowiązkowa! Marika bardzo dobrze się trzymała, aż w szoku byłam :D.
11.jpg

12.jpg

Ale później chyba ją ten byk zmęczył :P.
16.jpg

Rzut podkową.
13.jpg

14.jpg

Ja też brałam udział ;).
15.jpg

Więcej wygłupów! :D.
19.jpg

Jak mogłabym nie zabrać Luny ze sobą?
17.jpg

Tak patrzy na tę gwiazdę... Chyba chciałaby, choć przez jeden dzień, zobaczyć jak to jest być szeryfem... :P.
18.jpg

To nie wszystkie atrakcje! Był pokaz tańców indiańskich, rzucaliśmy nożami i włócznią w pnie, strzelaliśmy z łuku i jeździliśmy kolejką! Było na prawdę ekstra! A w Western City ostatni raz byłam jak miałam jakieś 3 lata :P.
W drodze powrotnej zajechaliśmy do restauracji na obiad. Luna zażyczyła sobie zdjęcia pamiątkowe :P.
20.jpg

21.jpg

Objadłam się okropnie :P. A na deser babcia zamówiła mi i sobie (mama nie chciała, a dzieci podjadały od nas) szarlotkę z gałką lodów waniliowych :). Rewelacja :D.
Dodatkowo wybraliśmy się jeszcze na spacer po lesie. Babcia znalazła dwa prawdziwki, a mnie zaciekawił bluszcz (to raczej był winobluszcz) na ścianach pałacu przy lesie. Koniecznie chciałam zobaczyć w jaki sposób przyczepia się do murów. Zrobiłam zdjęcia. Wygląda to naprawdę interesująco :P.
22.jpg

23.jpg

Wycieczka udała się w 100% :D. Jak tylko będzie czas i możliwość, to pewnie wybierzemy się gdzieś jeszcze :).
Pozdrawiam :).
  • awatar Kate - Writes: O, no to super musiało być. Też bym pojechała do takiego miejsca, ale niestety na razie brak mi na to czasu. Bardzo mi się natomiast podoba twój plan zajęć. Zwłaszcza te wolne czwartki i piątki. Czegoś takiego to nie ma nawet u mnie, a nasza szkoła jest znana z tego, że mnóstwo zajęć nam przepada. Ten bluszcz pokochałam od pierwszego wejrzenia. Moja cząstka duszy biologa chce wiedzieć jak to się tam trzyma, bo na pewno to bardzo fascynujące.
  • awatar Kate - Writes: Jak myślisz, czy rozwielitka jest zdolna do okazywania uczuć? Czy mogłaby być zdolna do zemsty?
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @Kate - Writes: I to jak! Jakbyś kiedyś miała czas i chęci, to polecam! Plan jest super! Co prawda, na 8;00 mam tylko w poniedziałki, a reszta dni to zajęcia popołudniowe, to i tak jestem bardzo zadowolona :D. Przepadają Wam zajęcia? Pewnie musicie gonić materiał... O tak! Co do bluszczu, to tak samo jak ja! Też go pokochałam ^^. Te małe kółeczka/przyssawki to przylgi. Winobluszcz przyczepia się nimi do chropowatych powierzchni, ale także posiada wąsy czepne, tak samo jak winogrona :P.
Pokaż wszystkie (12) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kilka razy pisałam Wam już, że uwielbiam Rzeszów. Dobrze czuje się w tym mieście, ponieważ nie jest tak zatłoczone jak Kraków i posiada dużą ilość ciekawych knajp.

21175764_1380640978649880_1621520229_n.jpg

Prawie zawsze, gdy jestem w Rzeszowie idziemy na lody :) Byliśmy już kilka razy u Myszki i we Fragoli. Przyszedł czas na coś nowego i trafiliśmy do Rzeszowskiej Manufaktury.
To właściwie tylko budka z lodami i miłymi paniami… ale, z jakimi pysznymi lodami. Skusiłam się na polecony przez znajomą słony karmel, który choć dobry przegrywał z genialnym smakiem bezy z maliną. W niecodziennej ofercie można było znaleźć też lody San Escobar o smaku czekolady i rumu, które również polecam.

19970814_1339089942804984_453101055_n.jpg


20045828_1339089796138332_671125702_n.jpg

Z lodami w dłoni spacerowaliśmy po słonecznym Rzeszowie odkrywając jego cudowne zakątki, na przykład studnie z żabim posążkiem. Całowałam, ale żaba nie zmieniła się ani w księcia, ani w księżniczkę. Według jednej z legend czarownik zamienił złą księżniczkę w ropuchę, za co został wtrącony do lochu i tam umarł. Księżniczka długo błąkała się po mokradłach wydając żabi dźwięk “rzesz”, a echo odpowiadało jej: “uw”. Zrozpaczony król w końcu znalazł innego maga, który zdołał odczynić zły urok. Odmieniona księżniczka w ramach wdzięczności osuszyła mokradła i założyła na nich miasto- Rzeszów.

21175639_1380640958649882_2083592222_n.jpg


21208321_1380640988649879_880577067_n.jpg

Nasz spacer dobiegł końca na ulicy Adama Mickiewicza w Muzeum Dobranocek. Bilet kosztuje jedyne 7 zł, a w niewielkim obiekcie możemy podziwiać duży zbiór gadżetów związanych z dawnymi dobranockami, takimi jak: Kot Filemon, Jacek i Agatka, Smerfy, Muminki, Bolek i Lolek, Reksio, Krecik, Miś Uszatek i wiele innych. Oprócz tego w muzeum znajdują się rękopisy scenariuszy odcinków, oryginalne kukiełki i foliogramy wykorzystywane do produkcji wspomnianych bajek.

21150784_1380641071983204_618142034_n.jpg


21244452_1380641078649870_629127229_n.jpg


21150828_1380640945316550_321429945_n.jpg

Za każdym razem odkrywam nowe, magiczne miejsca Rzeszowa i Wam również polecam spacery po tym urokliwym mieście, lody z Rzeszowskiej Manufaktury oraz miłe wspomnienie dzieciństwa w Muzeum Dobranocek.
Ogólne ocena:
Rzeszowska Manufaktura Lodów: 8/10

Muzeum Dobranocek: 7/10.

21208348_1380641051983206_1461006890_n.jpg


21208498_1380641028649875_1846096350_n.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
To, że postawiłam sobie za cel spróbować wszystkich krakowskich lodów to już wiemy. Good Lood zachwalają wszyscy na każdym kroku. Co te lody mają w sobie?

13820417_1040522815995033_698464030_n.jpg

Przed napisaniem tego wpisu musiałam wybrać się do Good Lood aż dwa razy, żeby dobrze posmakować ich wyrobów ;)
Jak już wspomniałam w tytule to obecnie najpopularniejsza krakowska lodziarnia. Dlatego przed zakupem lodów należy odstać swoje w mega długiej kolejce.

20120748_1342932759087369_263175079_n.jpg

Gdy już się naczekałem mogłam spróbować intrygującej śmietanki ze Skały oraz przesłodkiej krówki ciągutki. Czy różnica między śmietanką ze Skały a zwykłymi lodami śmietankowymi jest wyczuwalna? O dziwo tak. Myślałam, że będzie smakowała identycznie, ale w Good Lood’owej śmietance nie ma śladu posmaku chemii czy konserwantów. Jest delikatna i słodka jak prawdziwa wiejska śmietanka.

13936974_1040522809328367_399530790_n.jpg

Przy następnej wizycie wróciłam do krówki ciągutki, w której się zakochałam i dobrałam do niej truskawkową Margaritę- wegański sorbet. Ogólnie nie lubię sorbetów, ale uwielbiam Margaritę, więc się skusiłam. Nie pożałowałam! Sorbet z Good Lood nie przeszywał zimnem przy każdym kęsie i nie smakował jak woda (większość sorbetów zapewniła mi właśnie takie doznania), był słodki i zalatywał dobrze zrobioną Margaritą.

20117333_1342932705754041_1792815450_n.jpg

Obsługa w lodziarni odznacza się anielska cierpliwością, skoro pomimo tylu klientów panie dalej są miłe.  Ceny Good Lood oferuje dość przystępne.
Teoretycznie stoliczki, aby zjeść lody na miejscu są. W praktyce siedzenie przy nich oznacza ciągłe poczucie osaczenia i oczy wszystkich osób stojących w kolejce zwrócone na nas,
w momencie gdy akurat brudzimy się lodem. Polecam, zatem spacer po okolicy, na przykład po Kazimierzu, gdy zdecydujemy się na Good Lood na Placu Wolnica.
Podsumowując, Good Lood to pozycja obowiązkowa na mapie każdego lodomaniaka będącego w Krakowie.
Ogólna ocena: 10/10
FB: www.facebook.com/LoodIsGood/
Web: www.goodlood.com
  • awatar st.anger: Oj,spróbowałabym tych o smaku Margarity.
  • awatar tica: Ja jadłam karmel z solą też bardzo dobre, ale jednak nic nie przebije tych ze Starowiślnej :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów