Wpisy oznaczone tagiem "deszcz" (679)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Pisząc to, wspominam, że dokładnie rok temu byłam
w mojej pierwszej podróży do Azji.

20191028_145546_2.jpg

Przed wyjazdem usłyszałam, że są dwie grupy ludzi: ci, którzy raz pojadą do Azji i chcą tam wracać
i ci, którzy raz pojadą do Azji i uznają, że nigdy więcej. Zdecydowanie jestem w tej pierwszej grupie.

87340776_2682046548509310_7040531341900775424_o.jpg

Przed wyjazdem przeczytałam mnóstwo artykułów, które informowały o wielu rzeczach, ale też o wielu nie powiedziały. Poniżej moje złote rady dotyczące podróży do Tajlandii i Kambodży. Pominę tu tak oczywiste rzeczy, jak na przykład wzięcie paszportu, bo liczę, że każdy, kto wybiera się do Azji, wie, że paszport jest konieczny.

20191025_203441.jpg

1. Pakowanie

Dziś spakowałabym się zupełnie inaczej. Nie wzięłabym połowy ciuchów. Dlaczego? Bo europejskie są na grube na tamten klimat. Większość garderoby radzę kupić na miejscu, tym bardziej że przepiękne spodnie w słonie, etno sukienki, bluzki z ciekawymi wzorami i inne śliczne ubrania sprzedawane są ta na każdym kroku (nie ma sklepów, są stragany i targi)
i kosztują grosze. Przede wszystkim są dużo lżejsze niż te nasze, co ma ogromne znaczenie, gdy żar leje się nieba, a Wy musicie mieć zasłonięte kolana
i ramiona, zwiedzając świątynie i pałace.

20191027_024802.jpg


20191025_184336.jpg

2. Ceny i pieniądze

Bilety do i z Bangkoku kosztowały około 2000 zł. Na miejscu wszystko jest ekstremalnie tanie, zwłaszcza w Kambodży. Wszędzie można płacić kartą, polecam Revoluta, który u całej naszej paczki sprawdził się świetnie. W Tajlandii przyda się nieco gotówki
w bathach tajskich, a w Kambodży w dolarach amerykańskich (ich waluta- riel, jest niewiele warta). Zachęcam do dawania napiwków w gotówce. Wszystko było tak niemożliwie tanie, że czasem było nam aż głupio, że płacimy tak niewiele za coś mega smacznego, za jakąś świetną atrakcję lub piękną sukienkę.

75576435_711531075998065_2678475089074192384_n.jpg

3. Deszcz

Leje i to codziennie. Leje to mało powiedziane. Napierdala deszczem przez godzinę albo dwie po południu. Kurtka przeciwdeszczowa? Zbędna. I tak będziecie cali przemoczeni. A potem szybko wyschniecie, bo po deszczu znowu będzie mega ciepło.

74517399_2350619991865953_4519295035597914112_n.jpg

4. Makijaż

Cóż... Trzeba być oszczędnym. Od rana do popołudnia jest tak ciepło, że wszystko spływa, a po południu następuje wodospad deszczu, a potem znowu gorąc. Cały czas się pociłam, przebierałam się po trzy razy dziennie. Do makijażu używałam lekkiego koloryzującego kremu CC i maskary do rzęs. Wystarczyło i doskonale zdawało egzamin. No
i oczywiście bibułki matujące to konieczność.

75625371_518908558974994_1616869373773873152_n.jpg

5. Woda

Pijcie dużo, ale nie wodę z kranu tylko tą
w butelkach i to nie otwieraną przy Was. Najlepiej pić pyszną i świetnie nawadniającą wodę kokosową prosto z kokosa. Tak, jak pisałam, człowiek poci się niemiłosiernie.

74495410_421634795198183_8815988410234699776_n.jpg

6. Szczepienia

Zaszczepcie się koniecznie! Ja sczepiłam się na WZW typu A i dur brzuszny. Sczepienie na tężec, błonicę i polio (to jest jedno szczepienie) miałam jeszcze aktualne. Na malarię i dengę przenoszone przez komary szczepionek nie ma, dlatego warto zakupić bardzo, ale to bardzo mocny środek na komary. Polecam Muggę. Na wściekliznę szczepi się dopiero po ugryzieniu zwierzęcia i szczepionka jest bardzo bolesna. Dlatego wystrzegajcie się małp. Nie są fajne, nie karmcie ich, bo mogą Was ugryźć w palec.

IMG_20191029_171205_109.jpg

7. Higiena i bezpieczeństwo

Naczytałam się, że to Azja, więc będą inne standardy higieny, że będzie brudno i karaluchy wszędzie. Było czyściej niż w niejednym miejscu w Polsce, a karaluchy widziałam całe dwa w ciągu miesiąca i to nocą przy śmieciach. Zarówno Tajlandia jak i Kambodża dały mi się poznać jako berdzo bezpieczne kraje. Nie odczuwałam żadnego niepokoju spacerując nocą, nikt na mnie nie zwracał uwagi.

IMG_20191030_195245 (1).jpg

8. Buty

Przydadzą się Wam jakieś klapki lub sandały, które łatwo się ściąga i zakłada. Dlaczego? Ponieważ do świątyń wchodzi się boso. W Tajlandii można kupić przepiękne sandały. Na spacery po dżungli czy to tej zielonej, czy miejskiej i ruchliwej dżungli Bangkoku lub Phnom Penh weźcie zakryte buty. Natomiast buty do wody zostawcie w domu. Zarówno plaże, jak i dno morskie są piaszczyste.

IMG_20191028_090750_164.jpg

9. Zakupy

Targujcie się na straganach i o taksówki i tuk tuki. W sklepach, restauracjach i hotelach nie ma opcji targowania. Co do wyposażenia sklepów spożywczych to nie mają zbyt dużego wyboru alkoholu, a czekoladę
w ogóle jest trudno znaleźć. Za to jest całe mnóstwo różnych finezyjnych słonych przekąsek.

20191027_030209.jpg

10. Transport

Jeździjcie taksówkami i tuk tukami. Są mega tanie,
a przejażdżka tuk tukiem to frajda. Ulice dużych azjatyckich miast są ruchliwe i często nie mają chodników, a jeśli już mają, to chodnik robi za powierzchnię handlową, więc miejskie spacery są wątpliwą przyjemnością. Bez problemu wypożyczycie też skuter (ale nigdy, NIGDY nie zostawiajcie paszportu jako depozyt w wypożyczalni). Ruch drogowy w Azji przypominał nieskoordynowaną ławicę rybek. Na szczęście Azjaci są bardzo uprzejmi na drodze i uważają na białych kierowców. Wszyscy tam trąbią na potęgę, ale w ten sposób dają znak, że będą wykonywać jakiś manewr. W Tajlandii działa też coś na wzór naszego Ubera.

76751446_2572483996174533_956037549468418048_n.jpg

11. Ping Pong Show

Idźcie koniecznie! Ale nie dajcie się naciągnąć na kasę. Naszej czwórce udało się pójść na pokaz na najbardziej turystycznej ulicy na wyspie Phuket za 1000 bathów (czyli 100 zł). To był bezcen. W osobnym wpisie opiszę Wam, jak tego dokonaliśmy ;)

75282171_2521598391289743_90537970729222144_n.jpg
 

pajabier4444
 
I znowu miałam nie pisać, ale śniły mi się tak ciekawe rzeczy, że grzechem byłoby ich nie opisywać.
Otóż śniło mi się, że, jako dorosła już osoba, byłam w prywatnej szkole muzycznej I. stopnia, do której w rzeczywistości uczęszczałam.
Szkoła mieściła się w paru salach pewnego przedszkola.
I w tym śnie właśnie tam byłam i obserwowałam lekcję fortepianu swojej koleżanki - Wiktorii.
Ona w tym śnie była chyba w piątej klasie, a w realu ma teraz 23 lata.
Ona grała tak super w tym śnie, że ja aż byłam w szoku  i pani Lidia, która mnie również w realu uczyła fortepianu, też była w szoku, że ona się tak przygotowała.
Ja początkowo byłam w tej sali i słuchałam, jak ona gra, ale potem wyszłam na korytarz, do szatni (ta sala znajdowała się na dole).
Tam jednak słyszałam ten komentarz pani Lidii co do gry koleżanki.
Potem śniło mi się, że wyszłam z tego przedszkola i spacerowałam po lesie z jakimś mężczyzną.
Bałam się, że on mnie porwie i mi coś zrobi, ale nic takiego się nie stało. Był dla mnie bardzo miły.
Zrobiło się chłodno i zaczęło padać, więc postanowiliśmy wrócić, a ja poczułam wtedy ulgę, że mnie nie skrzywdzi.
No i wróciliśmy do tego przedszkola.
Potem śniło mi się, że właśnie z całą szkołą muzyczną gdzieś jechaliśmy jakimś autokarem.
Bałam się, bo w pewnym momencie kierowca zaczął szybko jechać. Pomyślałam wtedy - ,Co za idiota! Chce nas pozabijać? /)".
Zaczęłam szukać jakiegoś pasa bezpieczeństwa i, na szczęście, znalazłam go, ale, gdy go zapięłam, kierowca zaczął zwalniać.
Potem śniło mi się, że schudłam.
Powiedziałam to babci, a ona na to, że za mało jem.
Zaczęłam płakać i krzyczeć, że to nieprawda i się kłóciłyśmy.
Rano przed wybudzeniem śniło mi się natomiast, że jadłam sernik wiedeński.
Oba sny, zarówno ten, gdzie kłóciłam się z babcią, jak i ten z sernikiem, były bardzo realne.
Po tym śnie z babcią obudziłam się i poczułam ulgę, że to tylko sen, a przy tym z sernikiem było mi szkoda, że to mi się tylko śniło, bo był naprawdę pyszny :D.
I tak oto wyglądają moje sny.
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

ebook-obyczajowe
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

tomaszm21
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ebook-kryminaly
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ebook-kryminaly
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)deszcz_ma_hipnotyzujaca_moc.html…
Jeśli wystarczająco długo patrzy się na deszcz i nie myśli o niczym, człowieka stopniowo ogarnia uczucie, że jego ciało się uwalnia, otrząsa z rzeczywistości świata. Deszcz ma hipnotyzującą moc.
 

klaudia_mimi
 
DZIEŃ 16.Opisz scenę, w której bohater zmaga się z uzależnieniem. Czy wygra, czy przegra ze swoją słabością?

Staram się. Ze wszystkich sił. Ale czuję, jak moja „silna” wola powoli i nieubłagalnie przegrywa tę walkę…
Próbuję o tym nie myśleć! Ale to trudniejsze niż się zdaje. Bo im bardziej staram się o tym nie myśleć, tym intensywniej o tym myślę…
Nie mogę się poddać! Ale gdzieś podświadomie ja już się poddałam…
Spoglądam na komodę. Ona tam jest ukryta… Niby na „czarną godzinę”, ale dziwnym trafem codziennie dokupuję tam nową, bo poprzednia w niewyjaśniony sposób znika…
Niemalże słyszę „zjedz mnie”, ale jeszcze próbuję z tym walczyć… Nie mogę się poddać, nie dzisiaj! Przecież obiecałam sobie, że wygram!
Ale niemal słyszę burczenie w brzuchu i wiem, że tylko jedna rzecz może coś na to zaradzić…
Powoli jak w transie podchodzę do komody. Wyciągam spod sterty bluzek kolorowe dziś zakupione opakowanie.
Tylko mały kęs i nic więcej! Ale czuję, że od jednego kęsa to dopiero się zacznie…
Zdejmuję kolorowy kartonik, odwijam sreberko i moje zęby zatapiają się w czymś lekko twardym o przyjemnie słodkim zapachu.
Mmm, czekolada…
No dobra, jeszcze dziś pokusa wygrała, ale jutro już się nie poddam! Na chwilę obecną jest całkiem niezły wynik – czekolada: 200, ja: 2. Nie jest źle, prawda? Jutro wygram!
I nie, ja wcale nie jestem uzależniona od czekolady, to ona jest uzależniona ode mnie…
[Dziś z przymrużeniem oka, takie lekkie poczucie humoru, bo jest ono potrzebne, zwłaszcza przy takiej pogodzie ;) Poza tym trochę poeksperymentowałam ze stylem pisania itp. – mam nadzieję, że się podoba. A przyznać się – ile osób w taki sposób „wygrywa” walkę z czekoladą? :P]

A co do złej pogody – czasami udaje mi się zrobić nieziemskie zdjęcia Drake’owi! :D
*moje ulubione nr 1*
20161127_110708.jpg


20161127_110838.jpg


20161127_110845.jpg


20161127_110927.jpg


20170514_160958.jpg

*moje ulubione nr 2*
20170514_161037.jpg


20170514_161110.jpg


20170514_161115.jpg
 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Kategorie blogów