Wpisy oznaczone tagiem "dewiacje" (25)  

himawanti
 
“Drogówka”, “Wołyń”, “Kler”… Wojciech Smarzowski porusza kontrowersyjne tematy i robi kontrowersyjne filmy. Janusz Gajos na konferencji prasowej powiedział bardzo mądre słowa – “W filmie “Kler” nie ma nic, co mogłoby obrazić ludzi wierzących” – zgadzamy się z tym w pełni. Prawdziwie wierzący w Boga wiedzą, że człowiek jest grzeszny, że ulega pokusom, upada w mrok. Zdaje sobie też sprawę z sytuacji w katolickim kościele i wie, że prócz dobra dzieje się tam też wiele złego. Prawdziwie wierzący nie zakrywa uszu na wieść o kolejnej aferze w katolickim kościele, nie udaje, że problemu niema i nie odbiera każdej próby podjęcia dyskusji, jako formy ataku na kościół skażony patologiami i dewiacjami. Gajos ma racje, ten film nie obrazi ludzi wierzących. Obrazi tylko tych, którzy żyją złudzeniami, którzy chorobliwie wierzą w księży, a nie w Boga i którzy bezzasadnie myślą, że prawda zniszczy katolicki kościół. Tymczasem to prawda wyzwala ludzi z grzechu, oczyszcza zarówno kościół katolicki jak i inne kościoły chrześcijańskie skażone inkwizycją, faszyzmem, pedofilią...

Kler – polski film fabularny z 2018 roku w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego; premierowo pokazany na 43-cim Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w dniach 18–22 września 2018. Losy trzech księży: Kukuły, Lisowskiego i Trybusa przed laty związał tragiczny wypadek. Obecnie ksiądz Lisowski robi karierę pracując w kurii u arcybiskupa Mordowicza, ksiądz  Kukula ma problemy na parafii, a ksiądz Trybus jest proboszczem na wsi. W rocznicę wypadku duchowni obchodzą swoje ocalenie spotykając się razem. Losy trzech księży splotą się znowu, a przyszłe zdarzenia wpłyną na ich dalsze życie.

Zdjęcia do filmu były kręcone głównie w Czechach a niektóre w brzeskim Pałacu Goetzów (m.in. bibliotece i kaplicy). Film na różnych etapach produkcji – od rozpoczęcia prac nad scenariuszem, do powstania ostatecznej wersji – był konsultowany z przedstawicielami kościoła katolickiego: zarówno obecnymi, jak i byłymi księżmi. Podczas pracy nad filmem do reżysera zgłaszały się osoby skrzywdzone przez duchownych katolickich. Fragmenty zeznań ofiar księży pedofilów, jakie pojawiają się w filmie, zostały zaczerpnięte z książki: "Lękajcie się. Ofiary pedofilii w polskim Kościele mówią" Ekke Overbeeka.

Czytaj więcej na portalu antypedofilskim - stop pedofilii:

antypedofilskie-bractwo-himawanti.blogspot.com/(…)k…
  • awatar Suryadevi: Kościołowi zagraża sam kościół brnąc na ślepo w próby tuszowania tego, czego tuszować się nie powinno. Świetny film, warto obejrzeć.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

kciuk-pl
 
Sąd miejski w Moskwie podtrzymał decyzję merostwa, dotyczącą zakazu urządzania w Moskwie parad homoseksualnych przez najbliższe 100 lat...

Link: www.kciuk.pl/Moskwa-ma-spokoj-z-paradami-rownosc…
 

himawanti
 
Policja w USA aresztowała 31 lipca 2012 roku polskiego księdza z polskiej parafii katolickiej pod wezwaniem Matki Boskiej Częstochowskiej w Bostonie pod zarzutem posiadania i rozpowszechniania dziecięcej pornografii. Na jego komputerze znaleziono nagie zdjęcia małych dziewczynek wykorzystywanych seksualnie. Ksiądz został złapany na gorącym uczynku, gdyż w czasie wejścia policji na plebanię akurat ściągał zdjęcia brutalnie gwałconych dziewczynek w wieku 8-10 lat.

Około 39-letni duchowny katolicki stanął już przed sądem, ale oczywiście jak to katolicki ksiądz pedofil nie przyznał się do stawianego mu zarzutu. Taką katoliccy księża pedofile mają wyuczoną przez biskupów linię obrony przed sądem. Nigdy się nie kajają, zawsze zaprzeczają, święte narcyzy i zboczeńce! Aby franciszkański ksiądz Andrzej Urbaniak mógł wyjść z aresztu, musi zapłacić kaucję w wysokości 10 tysięcy dolarów. Sąd wydał również decyzję zakazującą 39-latkowi kontaktów z nieletnimi poniżej 16 roku życia (wiek ochronny w stanie), opuszczania stanu Massachusetts i korzystania z internetu.

Jak poinformowała prokurator Kate Clayman z Bostonu, polski ksiądz został aresztowany po dwumiesięcznym śledztwie. W trakcie postępowania śledczy ustalili, że duchowny ściągał twardą dziecięcą pornografię na jeden z parafialnych komputerów. Jak zaznaczyła prokurator Kate Clayman, w momencie, gdy policjanci weszli na teren maryjnej parafii katolickiej, 39-latek ściągał z internetu kolejne pornograficzne pliki poprzez sieć P2P. Wśród znalezionych materiałów było m.in. zdjęcie nagiej dziesięciolatki - podały skromnie niektóre polskie portale.

Ksiądz Andrzej Urbaniak, proboszcz polskiej parafii pw. Matki Boskiej Częstochowskiej w Południowym Bostonie (Our Lady of Czestochowa in South Boston) położonej przy ulicy Dorchester Avenue został dnia 31 sierpnia 2012, we wtorek po południu aresztowany pod zarzutem posiadania pornografii dziecięcej, jej ściągania w sieci P2P oraz udostępniania osobom trzecim celem zaspokajania seksualnego.

Ksiądz pedofil Andrzej Urbaniak jest polskim obywatelem z pochodzenia ale uzyskał już amerykańską naturalizację. W parafii służy od czterech lat, gdzie został przeniesiony z innej. Jest księdzem od 14 lat i przebywa na terenie USA od 2000 roku czyli 12 lat.

Kolejne posiedzenie sądu zarządzono na 31 sierpnia 2012 roku, gdzie można się nawet spodziewać wyroku. W związku z akcją policji, parafianie którzy przyszli w środę, 1 sierpnia 2012 roku na poranną mszę katolicką zastali zamknięte drzwi kościoła katolickiego aferami pedofilskimi skorumpowanego.

Franciszkański ksiądz pedofil podniecał się dziewczynkami w wieku poniżej lat dziesięć i to nie tylko gołymi dziewczynkami, ale zdjęciami na których wobec dzieci stosowana jest przemoc seksualna i gwałt czyli miał księżulo franciszkański kolekcję zdjęć gwałconych i torturowanych seksualnie dziewczynek w wieku lat 8-10 czyli w wieku komunijnym!

Więcej poczytasz na portalu STOP PEDOFILOM!
www.himavanti.org/(…)andrzej-urbaniak-ksiadz-pedofi…
  • awatar gość niedzielny: Oni tak widać święta maryjne i rocznice powstania teraz obchodzą. Ale to jakaś nowa moda wśród księży, bo kiedyś tak nie robili. Warto wspomnieć też drugiego franciszkanina, polskiego, z Katowic, co wpadł we Wrocławiu na molestowaniu dzieci z domu dziecka! Nazywa się Hubert S. i pisze o nim w necie. Zgrali się bracia mniejsi kapturowi od Franciszka z Asyżu!
  • awatar gość : Paranoja, zboczenia, pseudopatriotyzm, obłęd w oczach rozmaitych natanków! I pedofilia jako podłoże religijnej patologii czy może psychozy. Kiedyś takich zakony w celi za kratami trzymały, a teraz legalnie nie mogą uwięzić rozpasanych pobratymców, to ich przenoszą z parafii na parafię i tolerują. Jaki ten kościół jest tolerancyjny, ale szkoda, że dla ojców pedofilów, a nie dla in vitro czy aborcji.
  • awatar Anzelm: To już jest nudne, co parę dni kolejny ksiądz pedofil dzieci dyma. Trzymać się z dala od księży i kościoła, a dzieciom nie pozwalać na jakiekolwiek kontakty z tą pedofilską siecią.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

jamniczek-pl
 
Agorafilia
Dewiacja seksualna, w której bodźcem erotycznym są miejsca publiczne.

Agreksofilia
Jeśli twoim bodźcem seksualnym jest podsłuchiwanie innych podczas stosunku – ta dewiacja jest dla ciebie.

Akromotofilia
Dewiacja dla tych, którzy nie są rasistami – bowiem bodźcem wywołującym podniecenie seksualne jest kolor skóry partnera odmienny od naszego.

Akustykofilia
Podobnie jak w agreksofilii bodźcami są odgłosy o seksualnym charakterze.

Alghedonia
"Rzecz" dla masochistów, ponieważ rozkosz przeżywa się podczas doznawania bólu.

Algolagnia
Tym razem "coś" dla sadystów, czyli przeżywanie rozkoszy podczas zadawania bólu.

Alloapotemnofilia
Skrzywienie dla osób, które podniecają inne osoby posiadające amputacje.

Amaurofilia
Jeżeli podniecenie seksualne wywołują u ciebie zapachy jesteś amaurofilem.

Anasteemafilia
Dewiacja dla wielbicieli osób o niskim wzroście, gdyż to właśnie oni przyczyniają się do podniesienia poziomu libido u anasteemafilików.

Andromimetofilia
Czyli bodziec stanowią kobiety udające mężczyzn.

Aulofobia
Jeżeli instrument muzyczny napawa cię wręcz obsesyjnym lękiem z powodu swoich skojarzeń z członkiem – to przykro nam, ale jesteś aulofobem.

Apotemnofilia
Nic tak nie "kręci" jak własne ciało, koniecznie okaleczone, szczególnie apotemnofilów.

Arachnefilia
Niestety nie dla arachnofobów, gdyż podniecenie wywołują u arachnefilów pająki.

Asfiksjofilia
Dla ekstremistów. Bodźcem seksualnym jest przymus duszenia innych lub duszenia siebie przez innych, jak również wieszanie się.

Autagonistofilia
Rzecz dla miłośników teatru, opery itp., gdyż bodźcem jest szeroko rozumiana sceniczność.

Autoapotemnofilia
Bodźcem seksualnym jest odczuwanie potrzeby amputacji u siebie.

Autofetyszyzm
Tym razem dewiacja w sam raz dla egoistów. Do uzyskania satysfakcji seksualnej wystarcza własne ciało lub jego części.

Autofilia
Dewiacja przejawiająca się w trójnaki sposób. W pierwszym chodzi o zakochanie się w sobie, w drugim o formę fetyszu, gdzie fetyszem jest własne ciało, natomiast w trzecim uwielbienie okazywane przez inną osobę lub samouwielbienie.

Automonoseksualizm
Dla mężczyzn, którzy lubią przeglądać się w lustrze ubrani w kobiece ciuszki.

Autonefiofilia
Jeżeli na widok pieluszek nie jesteś w stanie poskromić swojego libido, to autonefiofilia jest twoim żywiołem.

Autopedofilia
Jeśli lubisz, aby twój partner traktował cię jak dziecko, abyś mógł osiągnąć satysfakcje seksualną – najprawdopodobniej jesteś autopedofilem.

Autoskoptofilia
Dewiacja dla fanatyków oglądania własnych narządów płciowych i własnego ciała.

Autossassinofilia
Polega na symulowaniu własnego zabójstwa, aby osiągnąć rozkosz.

/Ed.
Resztę wywaliłam. Spragnieni wiedzy niech szukają np. na sadistic.pl
  • awatar jamnick: @merveilleux: robisz coś z tym? (psycholog, psychiatra). Bo to niestety z czasem się pogłębia aż do osiągnięcia stanu niemożności wyjścia z własnego domu nigdzie (!).
  • awatar jamnick: @merveilleux: za jakiś czas możesz stanowić dla siebie :(
  • awatar jamnick: Poza tym myślałam, że nie jesteś osobą taką, jak ci, którzy twierdzą, że ktoś leczący się psychiatrycznie to wariat a pójście do psychologa/psychiatry to wstyd, merveilleux. Niemiłe zaskoczenie.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

hipokrytka
 
Hipokrytka: jestem zmęczona. Ale chyba bieganie na około problemu krzycząc bezsensownie może przynosić jakieś korzyści i nie mam tu na myśli poprawionej kondycji.

Tydzień się jeszcze nie skończył a już muszę zapisać go do tych bardzo udanych...

Zaczynam odnosić wrażenie, że charaktery b. często się powielają. Akurat w moim towarzystwie tylko dlaczego akurat... TE charaktery?!

Przeraża mnie pustota słów. To, że praktycznie nie mają żadnej mocy. Bardziej liczy się ton głosu... A nie to co się mówi. Bardziej liczy się kto mówi.

Czy to nie ironiczne? Że informacja, która rządzi dzisiejszym światem, praktycznie nie ma znaczenia?

Kolejna godzina aktywnie wypełniona niczym

***
Mój Gabrielu dlaczego wczoraj Cię nie było?
Też drżysz przed wejściem do środka? Też wolisz wędrować... znaczy siedzieć na tej ławce. Zawsze kiedy to ja podróżuję. Wybrałeś ładne miejsce. O której w niedzielę?
O 12?
Tym razem, Gabrielu nawet nie będę się obawiać. Będziesz moim Aniołem stróżem ?
 

zlosliwacywilistka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

hipokrytka
 
Hipokrytka: Ich sehe gern fern, trotzdem bin kein Fernsehfrek. Ich mag Krimi und Komedie fernsehen, aber ich mag nicht Stuholenlang vor Glotze hocken. Fernsehen ist brqem und billig. Sowohl Internet als auch Fernsehen ist eine gute Informationsqelle und das gibt uns viel Unterhaltung. Es verbessent(?) meine Allgemaibildung und meine Wissen uber Welt ohne treue Reisen.


ARGH!
  • awatar gość: bequem :P, verbesset und nicht "treue"- "teure" xD Czepialsken mich ^^
  • awatar gość: literówki! XD
  • awatar gość: Now we know who the ssebnile one is here. Great post!
Pokaż wszystkie (5) ›
 

hipokrytka
 
Hipokrytka: Związane włosy. Uparte spojrzenie.
Widzę te mieniące się rude kosmyki.
To co, że rude tylko latem, kiedy słońce rumieni ten głęboki kasztan.
To co. Że widziane tylko „dwa cholerne razy do roku” . To co.

To nieistotne, że farbowane. To nieistotne, że zapach rumianku równie sztuczny.
To nieistotne. Nawet jeżeli znowu smakujesz rumem. To co.
Nawet jeżeli refleksy na włosach przeniosą się na odbicia szklanki w bordowym winie.

Och tak. Śmiech, śmiech.  Smutnym jest to, że poza uczuciem zazdrości nie pozostało nic na tyle kruchego aby je podtrzymywać.
Ale nie nienawidzę Cię. Więc chyba znowu kłamałam kochany. Chyba znowu.
Cóż. „przykre”
***


No chodź Czytelniku. Czytelnico … ech kolejne skojarzenie?
No dalej. Zespólmy się. Aż do wyrzygania.
Czytelniku. Po raz kolejny zabiorę Cię w ten wyimaginowany świat. Aż do wyrzygania.
Będziemy powtarzać po raz kolejny utarte schematy człowieka, myśli.
Nieważne.
Beznadziejne.
Bezsensowne.
Obojętne.
Przysięgam, że będziesz spoglądać z obojętnością, może pobłażaniem. Rzadko z uznaniem. Raczej politowaniem.
Poprzeplatanie iluzji, magii i surrealizmu własnego oblicza. Idiotyzm szyb. I kompleks lustra.
Przeklniesz ze mną tych idiotów którzy  ośmielili się zabrać nam ten skrawek powietrza. Ten jeden oddech.  Z tych milionów.
Złodziei.
Razem ze mną zaśmiejesz się gorzko nad szklanką, bo nie kieliszkiem już, wódki.  Gorzko, gorzko.
A potem będziemy tańczyć całą noc. W górę i w dół. Wirująco i uderzająco.
Będziemy zamykać drzwi sejfów, otworzymy świątynie.
Oddamy fortunę na szczytny cel, by wykraść relikwie z kościoła.
A potem powoli będziemy upadać. Odbijając się od krawędzi tej złudnej rzeczywistości.

Czytelniku?
Jesteś?
 

hipokrytka
 
Hipokrytka: Hej, przyjacielu.
Pamiętasz mnie jeszcze?
Za czasów mojej szczeniackiej radości .
Problemów tak błahych,
Tego mojego małego podekscytowania.
Hej. Pamiętasz?
Wiem, że nie.
Przecież wiem.
Ale… Samo wspomnienie daje mi takie szczęście.
Hej, przyjacielu.
Nie wiem co zrobiłeś.
Naprawdę Nie wiem.
Ale.
Przypomniałam sobie o tobie.
Ej. Staruszku. Ile ty teraz masz tych lat?
Jak tam twoja siostra?
Jak tam duch twego dziadka.
A jak… nadal grasz czy już Ci przeszło?
Ej.
Szkoda, że już nigdy nie będzie nam dane zamienić chociaż słowa razem.
Szkoda, że to wszystko się ulotniło. Ale ej! „Braciszku” ja dorosłam.
Chciałabym Ci powiedzieć jak bardzo dojrzałam.
Ale mam wrażenie, że już byś mnie nie zrozumiał.
Chociaż nie.
Myślę, że teraz bardziej niż wtedy rozumiesz mnie najbardziej.
Chociaż.
Jesteś już tylko moim wyobrażeniem.
Mój ty psychopato.
Pamiętasz? ]


 

hipokrytka
 
Hipokrytka: Dziwny jest ten świat.
Pełen zakamarków, rzek, dróg, lasów i łąk.
Tyle w sobie ma „Tylko waszych miejsc” . Tylko moich też.
Czasem pajęczyna jest jedynie szarym kłębem gdzieś pod sufitem.
Czasem srebrne ma nici układające się w skrzydła lodowego smoka, gdzieś między gigantycznymi drzewami.

Czasem uśmiech dla jednej osoby jest błogosławieństwem, dla innej jest wyrokiem śmierci.
Czasem podniesienie powieki jest chwilą wzruszenia, czasem nic nie znaczącym gestem.
Wszystko zależy od tych miejsc.
Każde z nich, w których zatrzymaliśmy się chociaż na chwilę. Każde w którym dostrzegliśmy to gdzie jesteśmy. A nie kiedy i w jakim celu.
Pożółkłe kartki  książek, czy lśniące w słońcu plakaty koncertowe?
Marmurowe teatry, czy stalowe rusztowania. To wszystko taką samą wartość ma.
Mała cząstka kurzu niesie czasem więcej niż cząstka złota.

A my, zamiast rozejrzeć się. Poszukać nowych, „naszych miejsc” pragniemy uciekać. Po co uciekać z miejsca, którego nawet się nie poznało w pełni.
Znajdź mi miły miejsce u siebie. Chociaż nigdy tam nie byłam, opisz mi je. Pokaż mi w pełnej krasie.
Znajdź miejsce w które chciałbyś mnie wziąć. Kołysankę zanucić.
Pozrywać kwiaty.
Pobawić się. Bez perwersji, zdrady, wstydu, lęku, smutku, ironii i fałszu.
Chcę tańczyć długo…

 

hipokrytka
 
Wpis tylko dla znajomych
Hipokrytka:

Wpis tylko dla znajomych

 

hipokrytka
 
Hipokrytka: Skacząc między rzeczywistościami. Lawirując między świadomością a obłędem. Poskramiając siebie aby ugłaskać większą dzikość na korzyść szaleństwa.  Dyskretne niuanse szarości w kolorowej mozaice szczęścia. Ładnie wykończonej w złotej ramce powieszonej na białej ścianie. Gdzieś pod farbą przebiegają małe futrzaste potworki. Gumowymi pazurami drapiąc w białą zaporę. Zabijane przez lotki, pineski gwoździe, śruby, szpilki, kije, pręty, szklane odłamki lustra. Gdzieś przebiega kurz migocząc szarością.
Miękki zapach lakieru unosi się w gęstym powietrzu. Gdzieś dym przedziera się przez może kwiecistych wstążek unoszących się gdzieś w atmosferze. Zadrapania na łokciach wspominają upadki   na chropowata nawierzchnie wypaczeń moralnych. Holenderskie ignorowanie. Życie w apogeum życiowatości.  Tak marnie szablonowej. Żyć tak aby się nie przeżyć ale i nie przeminąć.  Złoty środek.
Tak stąpać delikatnie po rozżarzonych czubeczkach ognisk. Tańczyć gdzieś w ulotnej czerwieni. Płonąć tak krwawo. Zalewać się winną krwią. Wirować lokowaną rdzą w obrocie. Wbijać w gustowne rękawiczki farbowane ostrza. I przyszpilać kobiecością.
A potem dystyngowanie dygnąć i odejść w winnym aromacie prosto w niepamięć.

A potem obudzić się następnego dnia z przeświadczeniem że przed snem nie pije więcej wina. Bo ma  się po nim dziwne… sny?
 

hipokrytka
 
Hipokrytka: Śmieszne. Świat iluzji. Śmieszne, naprawdę śmieszne. Czuję się chwilowo lepsza.Dziwne, miłe... chyba. Kolorowe tulipany piękne przyozdabiają stół ;3
  • awatar gość: To masz jak ja minus tulipany ^^
  • awatar kaska: holenderskie? xD
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hipokrytka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Hipokrytka:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

hipokrytka
 
Hipokrytka: Dzisiejszego dnia wyjrzałam przez okno. Biały śnieg spadał z nieba, na co upadł? Nie patrzyłam.  Pamiętam tylko że było mi wtedy zimno. Jak w śnie ubrałam się, założyłam kozaki, szal, kapelusz.  Na dworze padało. Mocno. Wiatr roznosił białe zamarznięte krople po całym moim horyzoncie.
Pożar w moim sercu przykryłam zimnym okładem sympatii. Czy miłości? Chyba tak. Bo czuję zazdrość.
Płomienie gorzały w moim wnętrzu. Wrzały mi myśli. Ogień pożerał coraz większe terytorium. Zaczął się niewinnie lekkim pieczeniem w opuszkach palców, później zdradziecko przedostał się przez fortyfikacje ramion na bladość policzków. Przypiekając je na różowo.  Zostawił na wargach ciepło ostatnich dni lata. Powoli ten ogień pożarł również zimny okład i teraz mieni się na niebiesko. Z czerwieni ust puścił iskry w moje tęczówki, aby na brązowej palecie odtańczyły ten durny taniec rozkoszy.  Przeniosły się przez brzuch paląc niewinne motylki i przeobrażając je w dzikie feniksy.

A potem? Potem przyszła  jesień. Potem padało. Długo.
A potem? Potem była wiosna.  Różowa i fałszywa.
A potem? Potem znowu przyszło lato. I spaliło wszystkie łzy.  


Stare, ale cos w tym jest
 

hipokrytka
 
Hipokrytka: Czuję jak kreci się swiat. Narkotykowe uniesienie które nie ma w sobie nic z uniesienia i z narkotyków. Gorzki smak piwa, kłujący dym papierosów.  Wyobcowanie. Widok fajki w jej dłoniach budzi we mnie śmiech. Widok jego… ich rąk na jej tali również. Jej zapewnienia, że to nic. Jej duma z jego zainteresowania. Budzi we mnie śmiech. Czasami zadaje sobie pytanie czy mam rację. A może to ja jestem żałosna. Budzi to we mnie jeszcze jeden śmiech. Bo wszystko co ma ona jest nieszczere. Wykorzystuje ją. Ona się sprzedaje ciałem. Nie dosłownie. Ale oferuje, dopiero rozmowa przy niej zatrzymuje… chociaż niekoniecznie. Nie wiem. Nie jest w moim typie. Zastanawiałam się kiedyś dlaczego ona mówi w jego imieniu. Że on ją to on ją tamto. To nie musi być prawda, może być kolejnym który chce tylko wykorzystać łatwą dziewczynę. Wystarczy tylko poczekać. Po rozmowie.  Zaprzyjaźnić się. Poczekać. W końcu trafi w jego łapki.
Dziwka! Można by ją nazwać, ale nie. Ona nie jest dziwką.
Ona jest młoda. Naiwna, choć sądzi inaczej. Przesadzona. Obsadzona roli do której się nie nadaje, nie mówię, że ja się nadaje do swojej, ale chyba w niej mi do twarzy.  Ona mnie śmieszy. Ale może tylko mnie. Tylko po co przy mnie gra. To śmieszne.

I śmiech mój wypełnia moje płuca i życzę jej jak najgorzej i jak najlepiej. Moje słowa bolą i kłują ją częściej niż powinny.
Hipokryzja jest częścią mnie. Ale nie chce aby i ją mi zabrano.
Kass, Ame-chan i El-san.  Zostańmy tu. Ale uciekajmy cichaczem do tych od ktorych chcialas sie uwolnić. Hipokryzja uratowała mój tyłek po raz kolejny .
Idę spać. Bo gubię myśli.
Dobrze jest! ;>
 

hipokrytka
 
Wpis tylko dla znajomych
Hipokrytka:

Wpis tylko dla znajomych

 

hipokrytka
 
Hipokrytka: Lepiej. Jakoś urywkami. ale lepiej. Odrobinę.

Naprawdę czuję się zamknięta w szklanym pudełku. które za każdym moim ruchem przesuwa się ze mną. Przez co mogę się poruszać, ale wszystko czego dotykam,smakuje, wącham  ma jakiś niepełny kształt. Jest... Przeźroczyste.
  • awatar Ja.: Tylko pełnia ma wartość. Dzień Jedenasty.
  • awatar Lotar King: To bardzo ulotny model, z którym się borykasz..czy aby na pewno pragniesz się od niego uwolnić? Czy jest Ci z tym dobrze?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hipokrytka
 
Hipokrytka: Przeżywam załamanie nerwowe. Do diabła!
  • awatar Lotar King: Całkowity brak nadziei i wszelkiej chęci do życia to nie jeszcze nie powód w powątpiewanie w istnienie pojazdów mechanicznych na drogach oraz ich realizm. Można na nich polegać ;-)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hipokrytka
 
Hipokrytka: I patrzę na lustro, na jego gładziudką taflę. Patrzę na swoją dobrze zarysowaną szczeką, pokazującą moje uwarunkowanie urody.  Świadczącą o mojej arogancji i samouwielbieniu. I popędu do nieprzyzwoitego i zakazanego.  Widzę wyraźne, czarne brwi. Mimo braku pielęgnacji  podobają mi się, podkreślają mój charakter. Pokazują moją dwojakość, moje niezdecydowanie, moje wypranie z emocji . Podkreślają moją agresję. Lekko krzywy nos, na środku lekko złamany przypomina o burzliwej pełnej przemocy myśli przeszłości. Przypomina o złych intencjach. Lubie swój nos.
Wąskie usta nie przypadaja jednak pod mój gust.  Są za wąskie,  nie podobają mi się moje ząbki i uśmiech.  Taka wina ironicznych grymasów.
Moje uszy za to nie zdradzają nic. Okrągła muszelka ni to odstająca ni to przylegająca. Może lekko kusząca.
Za to moja szyja długa wygięta ładnie. Punkt zgięcia kuszący, świadczący o moim wyuzdaniu.
Tylko moje oczy jakieś dziwne. Długie powieki, długie ciemne, gęste rzęsy. Zmrużone. Ukywające te zwierciadła prawdy. To chyba prawda że w kłamcy najpiękniejsze są oczy.  Długie rzęsy zasłaniają błyski kłamstwa, długie, ostre powieki  odciągają uwagę. Ale i tak największą bronią jest ta niesamowita tęczówka. Często słyszę, że mam piękne oczy. Takie orzechowo-złoto- piwne.  Z iście czarną otoczką, mienią się wieloma odcieniami brązu. Wyraźnego i mocnego. Piękne, tak mówią. A ja tylko uśmiecham się cynicznie świadoma tego czego przyczyną jest ta barwa. I mrugam zalotnie, i trzepoczę rzęsami, bo tęczówka to rzecz iście diabelna w tym moim aniołkowatym ciałku. ;3
  • awatar Ja.: Straszysz. Demonizujesz. Wiesz, że każde ubarwienie to tzw. 'męskie kłamstwo'... Czasem przeraża mnie, ile mam w sobie z mężczyzny. A Ciebie nie? P.S. Co Ty masz do swoich ust?.. Ja nie rozumiem...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

hipokrytka
 
Hipokrytka: Nieważne.
Kolejny wspina się po ścianie. Śliskie zbocze, szklana zapora, niewidoczna. Wbija diamentowe ostrza w szkło i poczyna wspinaczkę. Strój jego ubogi, żałosny. Twarz zacięta i pewna. Mięśnie żelazne. Kości twarde. Wspina się w górę. Do mnie.
Dzień za dzień nieprzerwanie. Bez tchu, bez zahamowań, bez rozsądku.
Nieważne.
Wychodzę na ogród, złote jabłka lśnią w słońcu, idealny kształt, idealny smak, idealny kolor. Idealne.
Żadne z nich nie upadło na ziemię. Za  godne i cenne są by stać się jedynie użyźniaczem ziemi. Za piękne by pobrudzić się ziemią.
Każde z tych owoców ma w sobie ukrytą prawdę. Każde jabłko otoczone jest tajemnicą. Zrywam jedno. Gryz.
Zachwiał się. Zwisa ze stromego zbocza na jednej ręce. Diamentowe ostrze wypadło mu z dłoni. Chwyta rozpaczliwie ostrej krawędzi. Czerwień krwi sunie wzdłuż niewidzialnej ściany. Czerwień pokazuje drogę na szczyt. Do mnie.
Gryz, osuwa się w dół z agresją niesprawiedliwością upada. Jak jego wiara i ideały.
Jabłko ma słodki smak, gęsty sok zalewa mi usta. Mam ochotę wymiotować . widzę jego poległe szczątki, poharatane i zmasakrowane.
Nieważne.
Czeszę długie włosy. Idealny kolor idealna długość idealny krój.
Patrzę przez okno Widzę morze złota. Przepasanego srebrem poległej stali.  Spienione fale czerwieni i słonych łez.
Nieważne.
A więc kto osiągnie szczyt? Nieważne. Wspina się ktoś po śladach zaschniętej krwi. Uwolni mnie? Po co.
Nieważne.

Bo to tylko szklana góra waszego celu. Każda porażka to skaleczenie i kolejna struga na ścianie. Jabłka to marzenia a ja jestem dążeniem do ideału. Z tym że. Aby być na szczycie wcale nie trzeba wspinać się po ostrym zboczu i dokonywać własnego upadku…
...


Jestem zła. Bardzo zła. Niepewna i wściekła. I nie  nie chce czekolady!
  • awatar Ja.: Nie. Nie trzeba. Wystarczy najpierw znaleść się wyżej. Albo zająć miejsce Złego Czarownika, który wymyślił ogórd.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów