Wpisy oznaczone tagiem "do wszystkich" (5)  

lordwmordewol
 
Ile razy będę jeszcze wymazywać ten przeklęty tekst. Chcę określić co dzieje się w mej podświadomości, co sprawia iż budzę się w środku nocy i wpatrując się w śpiące miasto, zadaję sobie masę pytań. Na większość odpowiedzi znajdują się na wyciągnięcie ręki. Delikatnie gładzę go po policzku, zupełnie jakby za chwilę miał się obudzić. Niech śpi. Wiele dla mnie robi, mimo tego iż nie ma ze mną lekko.
Znowu się boję. Nigdy nie jest tak iż szczęście zostaje z Nami na długo. Ile to potrwa? Miesiąc, rok może pięć lat? Ale czy przypadkiem, oznacza to iż powinnam cieszyć się każdym słonecznym dniem? Bo kiedyś go zabraknie. Ucieknie. Zamieni się w stłuczony w furii talerz. W krwawiący nos. W wykrzyczane słowa których nie da się cofnąć.
Zawsze to się tak kończy. Przykłady takiego zanikania szczęścia mam od małego dzieciaka. Nie możesz mieć zbyt wiele, gdyż później utrata tego jeszcze mocniej boli.
Może i mam trochę skrzywioną psychikę. Ale według mnie każdy ma ją na swój sposób powykrzywianą. Tylko że każdy boi się zapewne zgoła innych rzeczy.
To jest strach który budzi się codziennie i szarpie mną delikatnie.
Co będzie dalej? Czy dam radę? Czy utrzymam się na tej fali? Tak wiele pytań dotyczące przyszłości, przez niechcącą zasnąć przeszłość.
Depresja w stanie umiarkowanym. Fobia społeczna nasila się. Jeśli mam gdzieś już sama wyjść, wychodzę maksymalnie na 15 minut. Byłam ostatnio w większym mieście. Musiał mnie na chwilę zostawić i załatwić coś w urzędzie. Musiałam wyjść z poczekalni. Jednakże na zewnątrz było jeszcze gorzej. Uciekałam przed niewidzialnym wrogiem aż w końcu zatrzymałam się na korytarzu, dochodząc do wniosku iż tutaj nikt inny nie stoi. Chciało mi się płakać, ale nie chciałam Go martwić. Więc tylko rozbolała mnie głowa by później zakręcić moim światem, śniadanie usilnie szukało drogi wyjścia, a powietrze stało się takie ciężkie i trudne do pobrania przez mój organizm. Ale w końcu wrócił. Fala szczęścia rozlała się po moim ciele. Zauważył że coś ze mną nie tak. Na pks dotarliśmy okrężną drogą. Boję się powiedzieć "kocham Go".
Moja  przyjaciółka bierze ślub. Tak bardzo się cieszę. Naprawdę się jej należy. Będzie na pewno wspaniałą mamą. Zbyt wielu przyjaciół straciłam, gdy Ci dowiadywali się trochę więcej o mnie i moich lękach. Ale Ona zawsze przy mnie stała. Razem płakałyśmy, razem się śmiałyśmy i razem próbujemy utrzymać tą niezwykłą złotą nić która nas łączy. Przecież nasze dzieci będą razem się bawić, prawda? Jej będą wołać na mnie ciocia a moje na nią również ciocia. Teraz, gdy dzieli nas odległość, boję się że stracę ją tak samo jak inną bliską mi osobę. Nie chcę tego i stanę na głowie aby do tego nie doszło.
Chcę znaleźć wyjście. Błądzę po korytarzach szukając właściwej klamki. Niestety mam w dłoni tylko złoty klucz.
Jak tam moje morale? Całkiem wysokie. Dlaczego... Cieszę się. Tak, zdecydowanie jestem szczęśliwa. Póki to trwa, będę się cieszyć. Z tego iż akurat przestało padać gdy poszłam z psami na spacer, z tego iż poszłam sama kupić chleb, z tego iż mam dla kogo żyć, z tego iż przeszłość powoli zasypia, z tego iż nareszcie uwolniłam się od swego domu. Jestem szczęśliwa, bo zwracam uwagę na każde małe szczęście. Mój ulubiony truskawkowy jogurt i grahamki na śniadanie. Herbata waniliowa. Pocałunek, gdy On wychodzi do pracy wcześnie rano. Tak. Mam dobre życie.
Wystarczy zwracać uwagę na takie drobnostki, by dojrzeć iż każdy z nas w taki czy inny sposób, ma dobre życie. Trzeba się tylko starać aby było jeszcze lepsze. Swoimi czynami i zachowaniem. Dobrymi uczynkami.
Niech każdy, chociaż raz w tygodniu (jeśli nie codziennie), zrobi coś dobrego. A to pomoże starszej Pani z zakupami. Powie coś dobrego obcej osobie. "Hej! Tak Ty! Świetnie dziś wyglądasz!". Wystarczy niewiele aby otworzyć się na drugiego człowieka i poprawić mu humor tylko zwykłym uśmiechem.
Dziękuję.
 

lordwmordewol
 
Coraz trudniej jest nabrać oddechu przez gęste powietrze. Coraz trudniej jest poruszać się przez ciernie wokoło wyrastające znikąd. Mrugasz i czujesz jakby powieka za chwilę miała rozryć te delikatne oko, sprawiając iż się rozpłynie. Oddychasz i przy każdym wdechu czujesz niewyobrażalny ból rozrywanych płuc wraz z żebrami. Krzyczysz ale wychodzi Ci tylko nic nie znaczące charknięcie, przez zdartą do krwi tchawicę i podziurawione struny. Nie możesz nawet zacząć płakać. Przecież już to robisz.
Co można zrobić w takiej sytuacji? Najrozsądniej będzie chyba oszaleć, aby nie dać się zniszczyć. Pomieszać niebo z piekłem, dobro ze złem, życie ze śmiercią i łzy ze śmiechem. Ale będziesz żyć. To, to czy "jak", bardzo Ci przeszkadza?
Możesz także zrobić tak jak ja. Wyłączyć się. Wyłączyć smutek. Pozbyć się radości. Odseparować się od strachu. Wyzbyć się gniewu. Pozbyć się wszelkich uczuć i pozostać w tej stałej formie, aż będzie lepiej.
Ale co wtedy, gdy już będzie lepiej, a ty jednak nadal jesteś wyłączony? Doprawdy, nie wiem. Nie wiem jak z powrotem się włączyć. Nie wiem jak tą całą maszynerię popchnąć do przodu. Chcę czuć. Nie chcę żyć na granicy nocy z dniem. Ale żyję, nieprawdaż? Nie poddałem się i nadal trwam, prąc ku alegorii mego życia.
Idzie tak żyć. Nie. Nie mówię Ci abyś tak żył. Wolałabym już czuć ten cały ból i obezwładniającą bezradność. Człowiek może stać się tak samo jak i ziemia, niezwykle jałowy. Oczywiście niezwykle łatwo jest zachować pozory przy innych ludziach. Niezwykle łatwo jest uśmiechnąć się i powiedzieć "wszystko w porządku". Nawet jeżeli dopiero czekasz, aż wszystko się poukłada.
Na co czekasz? Walcz. Bo inaczej skończysz jak ten kretyn topiący się własną krwią. Walcz. Bo inaczej skończysz jak nieszczęśnik który zniknął nawet o tym nie wiedząc. Walcz. Bo inaczej skończysz jak szmaciana lalka bez żadnych uczuć, a to jest gorsze od śmierci. Walcz. Bo inaczej ktoś inny będzie za Ciebie walczył. I to ktoś inny będzie cierpiał swój i Twój ból. Chcesz tego? Chcesz aby ktoś inny cierpiał zamiast Ciebie, tylko dlatego gdyż Tobie nie chce się walczyć? Nie mów iż nie ma takiej osoby. Jest zawsze. Czasami nawet nie zdajemy sobie sprawy z istnienia takowej osoby. A czasami, ta osoba jest zbyt blisko. Walcz. Bo ty masz tą szansę i możesz walczyć. Walcz. Bo tylko ty możesz wziąć swój los we własne ręce.
Dlaczego to robię? Dużo widziałem w swoim życiu. Według mnie, najgorszą zbrodnią, jest obarczanie kogokolwiek swym bólem. Ale to nie jest na chwilkę, czy na pięć minut. To jest na całe życie. Później musisz się przyglądać, jak ta druga osoba marnieje. Jak powoli sama nie może więcej udźwignąć. Aż w końcu umiera. Tego widoku nie pozbędziesz się ze swych wspomnień nigdy. Uwierz mi na słowo. Więc walcz. Zanim ktoś inny będzie walczył za Ciebie. Jeśli nie masz sił, ja mogę wziąć odrobinę Twego bólu. Od tylu osób już go wzięłam, iż jedna osoba nie zrobi mi różnicy. Więc walcz. Walcz. Po prostu walcz.
IMG_1591.JPG
  • awatar Coma Black: Uwielbiam
  • awatar Expirion.: Lekko mnie przeraziły Twoje słowa, jednak mimo wszystko spodobało mi się. Daje motywację, choć trzeba to zrozumieć, co jest tu napisane. Trzeba mieć talent do takich rzeczy i Ty go masz! Zapraszam :)
  • awatar Coma Black: Ciągle wracam do Twojego bloga, czytam Twoje wpisy, za każdym razem odkyrwam je na nowo. Piękne
Pokaż wszystkie (3) ›
 

lordwmordewol
 
Każdy z nas doświadczył zapewne tego nieziemskiego uczucia.Gdy serce szybciej zaczyna bić,gdy dana osoba jest dla nas wprost doskonała,gdy nic po za nią się nie liczy.Nic nie jest w stanie przysłonić nam obrazu tejże wspaniałej osoby.Każde jej wypowiedziane słowo,zdanie czy nawet litera jest ważne.Mimo tego iż czasami się pokłóci z tą tak drogą osobą to szybko zapomina się o zwadzie uśmiechając się ciepło.Zapewne ta osoba ma wadę i to nie jedną,lecz mimo to trwacie uparcie ciągle przy tej jednej kochanej osobie.Nie wiecie jak to się dzieje iż akurat was ze sobą los złączył iż splótł drogi waszego życia.Jednak..pewnego dnia nagle ta osoba znika i odchodzi z tylko krótkim "pa".Chociaż czasami nie mamy tyle szczęścia i nie możemy już się z nią pożegnać.Boli.Nie tylko psychicznie ale również fizycznie.Krwawi wasz serce i cała dusza tonie we łzach.Nie mogąc tego zrozumieć pytacie w koło Boga "dlaczego"...On od razu nie odpowiada,tak jakby chciał dać wam czas na ochłonięcie.Dopiero gdy trochę się pogodzicie z odejściem tej ważnej osoby w waszym życiu,uśmiechnie się dobrotliwie tak jak dobry ojciec i odpowie spokojnie"mam dla Ciebie kogoś lepszego".Gdy tylko spotkasz się wzrokiem z tą już inną lepszą osobą,zapominasz o bólu i wylanych łzach.Wtedy wiesz iż opłacało się parę razy coś stracić aby zyskać tak wspaniałą jedyną w swoim rodzaju osobę.Macie także pewność iż ta osoba kocha was równie mocno(a może nawet bardziej).Nigdy jej nie wypuszczajcie chyba że sama ta osoba będzie chciała odejść.
Pisząc ukochana osoba,mam na myśli wasze drugie połówki,czy też wasze uzupełnienie.Kogoś kto maluje wasz szary Świat we wszystkie kolory tęczy.Kogoś na kim wam zależy całym sercem...kogoś kogo nie możecie zostawić nawet gdy czasy są ciężkie gdyż wiecie iż po tym czasie nadejdzie dla was czas uśmiechu i radości.Kochacie tą osobę a ona was.Wtedy cały Świat przestaje się liczyć.Wtedy myśli są klarowne a serce spokojnie bije.Wtedy przez cały czas chcielibyście szeptać tej osobie czule "Kocham Cię".

Dziś bez zdjęcie,gdyż jestem na wyjeździe a aparat został w domu razem z kartą.Ach!Dedykacja oczywiście.Dla najcenniejszej osoby w moim Świecie..Kocham Cię Myśku,moja Księżniczko Alaski...Kocham i nigdy nie przestanę.Gdyż nie potrafię już Cię nie Kochać....Kocham Cię...
  • awatar Inna od innych: Swoją bajkę już mam... Te wszystkie dodane zdjęcia są Twoje ? Gdy to przeczytałam, od razu inaczej na nie spojrzałam. Świetne. Do wpisu mogę tylko napisać - nić dodać, nic ująć.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

lordwmordewol
 
Czasami naprawdę zdarza się taki dzień iż jesteś niemal pewny że wszystkie nieszczęścia i pechy kumulują się na Twojej osobie.Wtedy najchętniej zniknął byś daleko,zaszył się gdzieś w ciemnej jaskini czy nawet leżał w lesie i czekał na wilki aby Cię pożarły...Ale STOP!Zatrzymaj się i swoje łzy które powoli po policzkach płyną Ci!Nawet po najgorszej burzy i nocy zawsze wstaje dzień i wychodzi słońce.I właśnie tej myśli powinieneś się trzymać.Wiem,że jest ciężko.Wiem,że czasami sił do walki już brak.Wiem,że często zanosisz się płaczem.Ale nie możesz się poddawać.Upadniesz na pewno,jeszcze nie raz i nie dwa,lecz powinieneś zapamiętać także te dobre chwile i czyny innych które chociaż w małym stopniu,ale pomagają Ci powstać na jedno kolano-a z tej pozycji jest o wiele lepiej wystartować z powrotem prosto w niebo.Wiesz dlaczego nie wolno Tobie zbyt długo leżeć na dnie?Po jakimś dłuższym czasie zapomnisz że masz skrzydła,a innym trudno będzie Cię podnieść gdyż nie będą chcieli poświęcić siły swoich skrzydeł czy też ciągnąć Cię na siłę w górę.Lecz trafi się także taki inny człowiek,który nie zapomniał o swych skrzydłach-lecz już je dawno stracił w walce o to aby wzbić się w niebo.Usiądzie obok Ciebie-nie będzie Cię na siłę ciągnął w górę-bez skrzydeł jest to przecież niemożliwe.Ale zrobi coś,co o wiele bardziej Ci się przyda-przypomni Ci iż posiadasz skrzydła.Dzięki tej osobie ponownie wzbijesz się do góry,w niebo.A ta osoba?Pójdzie dalej z lekkim uśmiechem,szukając i pomagając innym zapominalskim.Dlaczego to robi?Gdyż mimo tego że on nie ma skrzydeł już wcale,to chce aby inni sobie o ich posiadaniu przypomnieli-aby byli szczęśliwi.Wie jako to ból stracić parę przepięknych skrzydeł.Nic che aby kogokolwiek innego to spotkało.Więc szuka i przypomina każdemu kto ma problem z lataniem,iż posiada parę skrzydeł które mogą go wzbić ponad prochy ziemi...
IMG_1596.JPG
Pokaż wszystkie (5) ›
 

lordwmordewol
 
Życie jest zaskakujące...jak wiele z niego potrafimy wyciągnąć zanim staniemy przed śmiercią i powiemy iż "me życie było cudowne"?Zastanówcie się przez chwilę.Czy potrafiliście by spokojnie wyciągnąć ku śmierci ręce wiedząc iż całe wasze życie było wspaniałe i umieracie przeżywszy je całą pełnią w każdym calu?Otóż to.A więc na co czekać?Na okazję?Na szczęście?Nie ma co liczyć na zbieg okoliczności.Trzeba wziąć życie we własne ręce i starać się o to aby leżąc już na łożu śmierci stwierdzić iż było wart żyć!Jeśli my tego nie zrobimy, to kto?Rzeczywiście czasami jest ciężko.Życie nie podkłada wam nóg ale kopie z całych sił i okłada pięściami.Lecz to właśnie wtedy trzeba chwycić życie za nadgarstki krzyknąć STOP i stać się panem własnego losu.Podnieść się,jeśli nie raz to do skutku.Faktem jest iż życie stara się nam komplikować siebie ze wszystkich sił,lecz o to właśnie chodzi abyśmy się nie poddali a ciągle gnali do przodu.Nie poddawali się tylko zagryzali mocno zęby i z zaciśniętymi pięściami dawali ze siebie wszystko.Nie stać z boku obojętnym gdy ktoś nie radzi sobie sam.Wyciągnąć dłoń i pomóż mu do cholery!Czasami nawet tylko to iż raz mu pomożesz wystarczy aby on sam później próbował się podnieść!Pomoc od kogoś innego jest naprawdę ważna i cenna.Nawet od tych najmniej spodziewanych osób.W końcu chyba każdy chce stanąć przed śmiercią z uśmiechem i powiedzieć jej "miałem/am wspaniałe życie..teraz mogę odejść"...
  • awatar Inna od innych: Napisałeś to jako rada dla innych ludzi, czy sam siebie próbujesz przekonać jak powinieneś żyć?
  • awatar SiewcaZwątpienia: @Inna od innych: Jest to rada dla wszystkich którzy zwątpili.Jeśli przy okazji okaże się iż przekonałem się do tego,wyjdzie na dobre.
  • awatar SiewcaZwątpienia: @Krystyna Łyskawa: Mam rację?Piszę to co na pewno każdy z was wszystkich nosi w sercu ale nie może przyozdobić tego w słowa i wypuścić do świata.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów