Wpisy oznaczone tagiem "dominika" (36)  

epartnerzy
 
Żyjemy w czasach, w których wprowadzanie zmian to już właściwie codzienność. Ale jak te modyfikacje są wprowadzane? Czy powodują obawę lub niechęć załogi? Czy przynoszą oczekiwane efekty? Twoim celem przy wdrażaniu zmian ma być potrzeba poprawy sprawności organizacyjnej firmy – mająca na celu zmianę kultury organizacyjnej, a w konsekwencji poprzez zmianę mentalności i zaangażowanie załogi oraz wykorzystanie potencjału ludzkiego organizacji – maksymalizację zysków. Jestem przekonany, że treść podręcznika pomoże podjąć właściwą decyzję o czasie i trybie wdrożenia Systemu Zarządzania Przedsiębiorstwem (SZP). Gdy zanalizujesz przedstawione przykłady, jak robią to inni, Twoja wiedza pogłębi się i będziesz jeszcze bardziej zdeterminowany do optymalizacji funkcjonowania przedsiębiorstwa.


darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)Systemy_zarzadzania_przedsiebiorst…

Pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)systemy_zarzadzania_przedsiebiors…


W Salonie Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - GWARANCJA 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancja najniższej ceny ZAPEWNIONA!

******
Więcej publikacji pod adresem:
epartnerzy.com

Systemy zarządzania przedsiębiorstwem - techniki Lean Management i Kaizen - ebook.jpg
 

kolorowa115
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

krysztalik0wody
 
Paula-Donia-Zosia-czyli nasz świat: Cześć wszystkim
To ja Dominika i będę wraz z Pauliną prowadzić ten blog
#Dominika :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

blondeangel
 
Blonde Angel: Tego samego dnia, kiedy to rano dzwoniła Domi, pod wieczór Paweł oglądał jakiś arcy ważny mecz z chłopakami w pubie, więc miałam święty spokój. Wystarczył jednak jeden telefon i wpadła do mnie Madzia na winko. Już od progu widziała, że minę mam nieciekawą, a i nastrój jakoś tak średnio dopisywał.
- Co tam, czym się martwisz? - zapytała w końcu, kiedy nalałam nam po kieliszku Carlo Rossi.
- Pamiętasz moją świadkową?
- No tak, przecież na weselu siedziałam naprzeciwko. Coś z nią?
- I tak i nie. - westchnęłam. - Sama nie wiem. - przyznałam dość pokrętnie. Nie chciałam opowiadać nikomu o problemach Niki, zresztą, nie byłam upoważniona do rozpowiadania jej zwierzeń... Ale Madzia i tak potrafiła wszystko ze mnie wyciągnąć, a reszty się domyślała...
- No mówże po ludzku, co jest? Chora jest, pracy nie ma? Coś z tym jej gachem?
- To ostatnie.
- To znaczy?
- To znaczy kryzys mają, koleś się za innymi ogląda. - powiedziałam oględnie.
- Niech go w dupę kopnie, serio. - stwierdziła kumpela, biorąc spory łyk wina.
- Magda, to nie jest takie łatwe. Oni są razem już ponad 4 lata, to szmat życia jest. Ja myślę, że powinni spróbować się dogadać.
- Och, daj spokój. Wiesz, że z Artim rozstawaliśmy się już dwa razy, za każdym razem wyszło to na dobre. - machnęła ręką – Trochę niepewności się facetowi przyda.
- Jak na razie to ona ma pełno niepewności bo kręci się koło niego jakaś laska...
- A skąd pewność, że to nie on się koło niej kręci? - zapytała, a ja nabrałam podejrzeń.
- Madzia, a skąd pewność, że Sławek to kawał sukinsyna co chodzi na boki i zdradza? - zapytałam, bo jej reakcja wydawała się bardzo dziwna. - Madzia? Szczerze. Wiesz coś, czego ja nie wiem, tak?
- Tak.
- Opowiadaj.
- Aduś, on się przystawiał do mnie na weselu. Arti o mało go nie pobił w ogródku. - mówiła, a moje oczy stawały się większe, coraz większe...
- A... Ale jak to? Jak to było?
- Ano siadłam koło Ciebie, tak jak prosiłaś. Po prawo nie dało rady, bo się znajomi Pawła rozsiedli, a że niedaleko Twoich rodziców i świadków było miejsce, to zajęliśmy z Artem.
- No i?
- Jak dobrze wiesz, Arti nie pił, w poniedziałek miał delegację, musiał być trzeźwy jak świnka. Za to Sławek chętnie polewał i stawał się bardzo rozmowny, szczególnie w momentach, kiedy Domi wychodziła na przykład dopilnować zdjęć z ogrodzie, czy do toalety. No i uparcie polewał też i mnie. Ledwo moczyłam usta w kieliszku, wiesz, że na sam widok wódki robię się pijana...
- No dobra, ale co ze Sławkiem?
- Ano nic. Prosił mnie do tańca, odmówiłam, widząc minę Artka. Potem jeszcze coś marudził, pytał gdzie ja pracuję, opowiadał o sobie... Jak wróciła do stołu Twoja świadkowa, nie raczył zwrócić na nią uwagi, tak był zajęty opowieścią o swoim awansie w pracy. Gdy w końcu po paru chwilach mu przerwała i zapytała, czy nie poszedłby z nią zatańczyć, zbył ją krótkim: „Domka, ja rozmawiam!” i odwrócił się w moją stronę, kontynuując opowieść. W takim tempie, w jakim się poderwałam od stołu, to chyba odrzutowiec nie startuje.
- Domka? - nie mogłam tego przeboleć – Powiedział na nią DOMKA?
- No tak, co w tym dziwnego?
- Nienawidzi tego zdrobnienia! Po tylu latach on powinien to wiedzieć!
- No to może nie wie, a może specjalnie tak powiedział... Nie wiem. W każdym razie wyleciałam do ogrodu, niby na fajkę. A ten idiota wylazł za mną, że nam się tak miło gadało i dawaj, w amory! Na nieszczęście, za nim wyszedł też Arti. No i kazał mu, w krótkich żołnierskich słowach odpierdolić się od jego narzeczonej, czytaj mnie. Sławeczek coś tam niby marudził jak młody kogut na wiosnę, Artek się wkurwiał coraz bardziej... Doszłoby do rękoczynów, a ten cały Sławek lądowałby w pobliskiej fontannie, gdyby nie Twój tata. Wracał chyba z samochodu z tym Twoim bratem, co fotki robił...
- Z Michałem.
- No właśnie. I zapytał co się dzieje, czy jest jakiś problem... - powiedziałam, że nie, wzięłam Arta pod rękę, no i siłą wręcz wyciągnęłam go nad jeziorko. Powiedziałam, żeby przystopował, że to Twoje wesele, żeby go nie popsuł żadną burdą. Po jakiś 10 minutach zrozumiał, że ten Sławek to mi się generalnie ani nie podoba, ani nic. Wróciliśmy po kilkunastu minutach, na szczęście Sławka i Dominiki nie było przy stole. Potem cóż, unikałam go jak mogłam, sama widziałaś, że w pewnym momencie byłam królową parkietu...
- No widziałam i nadziwić się nie mogłam...
- Właśnie, wiesz sama, że taniec to katorga dla mnie, wolę siąść przy fajce i pogadać jak człowiek... Ale poszłam tańczyć, do tego Arti też się przekonał do muzyki, pobujaliśmy się parę kawałków. Potem jakoś już przy stole było sztywno, ale przynajmniej nie byłam narażona na zaczepki, bo do końca naszego pobytu na weselu, czyli do 3 rano, było dość spokojnie.
- Karwa, i co ja mam teraz zrobić Madzia? - załamałam ręce.
- To znaczy?
- Nie wiem, powiedzieć jej?
- Ta, i ja wyjdę na tą złą?
- Wiesz, wy się raczej już nie zobaczycie w życiu, chyba że przypadkiem. Zresztą, słuchaj, nigdy bym Cię nie podejrzewała o podrywanie Sławka. Sorry, spójrz na Arcziego. Zupełnie inny typ. Wysoki, barczysty, ciemny blondyn z jasnymi oczami, przystojny. Co Ty byś zobaczyła w średniej urody równolatku, chudym i do tego brunecie z ciemnymi oczami, co? Odmianę?
- Nie wiem Ad, ja bym nic nie mówiła, serio. Sądząc po tym co mówisz, to się lada moment rozleci, naprawdę i to bez mojej czy Twojej pomocy.
- Wiesz, wypadałoby żeby wiedziała jakiego cudownego ma chłopaka...
- A sama uwierzyłabyś w taką historię? Ada, jeśli chcesz powiedzieć, to powiedz. Ja to mogę potwierdzić, naprawdę. Ale zaręczam Ci, my wyjdziemy na te złe. - Madzia dolała sobie wina – Dolać i Tobie? - starała się zmienić temat. Szybko pojęłam i zaczęłam opowiadać o nowo otwartej pizzerii koło uniwerku.

I tak oto stoję przed dylematem... Powiedzieć, nie powiedzieć? Boję się, że wyjdę na tym jak Zabłocki na mydle. Że ich związek mimo moich słów przetrwa i będzie tak, jak przewiduje Magda – my będziemy podłe i złe, a Sławek będzie cudowny i dobry... Z drugiej strony, ja bym wolała wiedzieć... Tylko pytanie brzmi – czy bym uwierzyła? I czy ona by uwierzyła?
  • awatar KrakowskaGóralka: Wydaje mi się, że ja bym wolała wiedzieć. Usłyszeć prawdę od przyjaciółki niż dowiedzieć się później, gdy przybiegnę do niej spłakana, że stało się coś złego. Prawda jest taka, że tak czy owak będzie źle. Powiesz za wcześnie - wkurzy się. Dowie się, gdy będzie za późno - wkurzy się. Spotkajcie się. Wybadaj sytuację. Zobacz jak jest.
  • awatar Blonde Angel: @KrakowskaGóralka: rozmawiałam z nią dziś rano. Twierdzi że jest dobrze... sama nie wiem co robić.
  • awatar KrakowskaGóralka: @Blonde Angel: Ja bym powiedziała, bo sama wolałabym wiedzieć. Ty znasz Domi lepiej od nas. Wiesz jak może zareagować. (Dodałam dla Ciebie podpisy miejsc.)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

blondeangel
 
Blonde Angel: Z Dominiką kontaktu nie miałam od jakiegoś miesiąca. Zwaliłam to na brak czasu i jej liczne wyjazdy z pracy itp., ale coraz mniej mi się to podobało. Zostawiałam jej wiadomości, na które albo odpisywała lakonicznie, albo wcale. Przemknęło mi przez myśl, że mogła się obrazić, ale – serio – nie miała o co. Gdy w końcu zadzwonił telefon, była 7 rano.
- Masz chwilę?
- Dla Ciebie zawsze. - przeciągnęłam się na łóżku – Co słychać? Czemu się tyle lat świetlnych nie odzywałaś?
- Miałam małe... problemy. - zawahała się.
- Problemy? - aż usiadłam na łóżku – Co się dzieje?
- Nic takiego, kryzys w związku. Chyba zażegnany.
- Chyba? Opowiadaj. - zażądałam.
- Coś się popsuło między nami.
- Kłócicie się?
- Często, jak nigdy. Zdecydowanie było dużo kłótni i cichych dni.
- O co poszło?
- Pojechałam na tydzień do Berlina na delegację, jak wróciłam to widziałam, że coś jest nie tak. Potem się okazało, że u niego w pracy jest jakaś Martyna... Ona się z nim spotkała na kawę i...
- I?
- I nic. Niby mi o tym opowiedział, że raz z nią poszedł na kawę, po koleżeńsku. Ona podobno ma chłopaka, tyle że on jest za granicą... Ale mi się to nie podoba.
- No i wcale Ci się nie dziwię. Ale ona jest jakaś ładna?
- Przeciętna, zwykła. Ani ładna ani brzydka. W tłumie byś minęła i nie zauważyła. Ale podobno dużo rozmawiają...
- Noo, na te rozmowy to bym uważała. Tak się zaczyna, a potem okazuje się, że poluje na niego od dawna.
- Wiem o tym. Ale mam dość czekania. Cztery lata związku i jakieś niepewności, bo jakaś laska zechciała sobie z nim iść na kawę, dziwnym trafem akurat wtedy, kiedy mnie nie było...
- I co dalej?
- Nie wiem Ad. I to jest najgorsze... Niby się poprawiło, niby jesteśmy razem ale... Ja potrzebuję jakiejś stabilizacji. Wspólne mieszkanie nie jest żadną gwarancją, w każdej chwili on albo ja możemy spakować manatki i się wynieść. A latka lecą...
- Rozmawiałaś z nim o tym?
- Tak, ale co będzie dalej, to nadal nie wiem. Będę za dwa tygodnie w mieście, spotkamy się?
- Pewnie. Piątek, sobota?
- Sobota. Lecę, zaraz będę wysiadać z tramwaju. Buziaki.
  • awatar megi94: Kiepsko to wygląda, a Dominika ją poznała? Może to faktycznie tylko koleżanka? Czy raczej na to nie wygląda?
  • awatar Blonde Angel: @megi94: wiem tyle, co z w/w rozmowy. niestety, mi się wydaje, że ta cała Martynka to parol zagięła na Sławka. Niby jakiegoś chłopaka ma, ale nikt go na oczy nie widział... nie wiem. śmierdzi mi tu coś, i nie są to moje skarpetki ;)
  • awatar megi94: @Blonde Angel: jak mnie wkurzają takie laski mamusia nie nauczyła, żeby się nie wpierniczać w czyjś związek. Ale z drugiej strony jeśli on jest w porządku to Domi nir ma się co bać, a jeśli pierwsza lepsza koleżanka jest w stanie mu zawrócić w głowie, to... chyba nie warto...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

blondeangel
 
Tej nocy parkiet jest nasz. Niesamowity jest moment, gdy trzy ładne dziewczyny pojawiają się na parkiecie i nie ma faceta, który by się za nimi nie obejrzał. Tanecznym krokiem wchodzimy na salę i zaczynamy się bujać w rytm „coco jumbo”, by po chwili tańczyć do „ona tańczy dla mnie” i do innych, aktualnych hitów radiowych.
Macarena była niekwestionowanym hitem imprezy. Wokół nas zebrał się spory tłumek gapiów, gdy po kolei wykonywałyśmy oryginalne figury z teledysku. Btw, czy ludzie naprawdę tylko potrafią wyciągnąć ręce przed siebie, założyć je na głowę i podskoczyć? My znałyśmy cały układ i byłyśmy mega zadowolone – niesamowita zabawa, odtańczyć całość i zebrać oklaski całej sali i DJ-a!
Gdy tuż po 21.00 wchodzimy na parkiet, złazimy dopiero po półtorej godziny (bez przerw!), zmęczone, ale mega zadowolone. Przy stoliku jednym chaustem wypijam postawionego tam drinka.
- Tamci chcieli postawić Ci drina. – mówi Monika, gestem głowy wskazując sąsiedni stolik, przy którym jakiś brunet zaczyna się podnosić.
- Lecę do kibelka, a od niego nic nie chcę. – mierzę go wzrokiem, bo chłopak, chociaż przystojny, wygląda… nie wiem, podejrzanie? Trudno mi to wyjaśnić słowami, ale tak jest. Kobieca intuicja. Gdy po odstaniu swojego w damskiej toalecie (może ktoś z Was wie czemu w damskiej są wiecznie kolejki?) wychodzę, zauważam stojącego przy schodach bruneta i słyszę strzępki rozmowy:
- Jak to gdzie jestem, w pracy, spotkanie mam! (...) Mówiłem Ci kobieto o tym! (...) A co mnie to obchodzi, że mały ma gorączkę? To jedź z nim do szpitala a nie będziesz mi głowę zawracać! Narka! – kończy a ja patrzę na niego z politowaniem.
- Kawał ch..ja, a nie chłop. – stwierdzam głośno, żeby usłyszał, po czym odchodzę. Jakim to trzeba być chamem, żeby się o dziecko nie martwić, tylko na balecie siedzieć? Mnie się to w pale nie mieści, ale cóż, intuicja nie zawiodła. Przy stoliku siedzą zadowolone dziewczyny, a mina Domi oznacza jedno: znowu jakieś zabawy.
- Kochana, przykro mi, że nie wypalił panieński, który wymyśliłam. Powiedz mi bawisz się dobrze? – pyta, a ja potwierdzam skinieniem głowy – No to powiemy Ci, jaki był plan A. Plan A zakładał, że popołudniu zbieramy się u mnie na działce i robimy before party. No tu nie wypaliło, bo leje jak cholera… A potem od 19 do 21 jesteśmy w SPA. Niestety, określona ilość osób musiała wejść, jest sezon, wieczory są tam co 2 godziny dosłownie. W planach było jacuzzi, masaż, maseczki i sauna.
- Nikuś, nie wnikajmy w szczegóły, nie wypaliło, trudno. Teraz też jest super! – zapewniam ją, uśmiechając się.
- Ale że nie wypaliło, skompletowałyśmy Ci zestaw SPA „na szybko”. – wyjaśnia moja przyjaciółka i dostaję kolejne prezenty: ŻEL POD PRYSZNIC, PEELING DO CIAŁA TRUSKAWKOWY, SÓL DO KĄPIELI ORAZ MASŁO DO CIAŁA.
- Dzięki, kochane jesteście! – przytulam je mocno.
- To tylko namiastka spa, ale mam nadzieję że się wybierzemy jeszcze tam, tylko może poza sezonem panieńskim. – wyjaśnia Domi.
- A teraz może znów na parkiet? – pyta Ig.
- Nie kochane, teraz ja mam coś dla Was. – mówię i wyjmuję z torebki malutkie żabki. – To na szczęście i na rozmnożenie pieniędzy, a to wiadomo, każdej z nas się przyda! – ściskam je, a dziewczyny mają normalnie świeczki w oczach. – Domi, a teraz coś specjalnie dla Ciebie! – mówię i wyjmuję bransoletkę – Za zorganizowanie cudownego panieńskiego, za wszystkie komplikacje i problemy, za użeranie się z resztą aby ta impreza była niezapomniana! – mówię i widzę zaszklone oczy przyjaciółki.
- Dzięki kochanie, pierwszy raz widzę, żeby to od panny młodej goście na panieńskim dostali jakieś drobiazgi. Jesteś cudowna! – całuje mnie w policzek a ja wiem, że było warto.
Gdy znów pojawiamy się na parkiecie, czujemy na sobie wzrok jakiś 3 kolesi. Nie wiem, jak oni się dobrali czy zgadali ale wychodzi na to, że już sobie rozdzielili nasze skromne osoby pomiędzy siebie. Przy mnie pojawia się blondyn, a bruneci bujają się w okolicach Ig i Domi. Staramy się ich skrzętnie omijać, bo mają lepkie ręce, jeśli wiecie co mam na myśli. Tym sposobem robimy po sali kółeczko, ale kolesie nie odpadają.
- Ad, pokocham Cię na wieki jak go odpędzisz! – najwytrwalszy trafił się Idze, dlatego żeby pozbyć się natręta, zaczynam się koło niej bujać tak, jakby była moją partnerką, nie przyjaciółką ;) Dzięki Bogu, i ten kolo odpuszcza. Siadamy na kanapach ustawionych tuż przy wyjściu z sali tanecznej i oddychamy z ulgą, obserwując tańczących. Tymczasem koło nas pojawia się kolejny gostek, prosząc do tańca Domi. Ta odmawia przeczącym ruchem głowy, więc kolo, który chyba naprawdę jest zdesperowany, prosi do tańca mnie!
- No chyba śnisz! Nie zbieram ogryzków! – mówię, krzywiąc się. Co on sobie myśli, jedna mu odmówiła to może druga? No chyba właśnie tak myśli, bo właśnie zwraca się w stronę Igi, która aż się czerwona ze złości robi.
- Nawet kurwa nie podchodź! – syczy, a kolo nie proponując tańca, odwraca się i wieje :D Humor poprawia się momentalnie, bo z głośnika leci ulubiona piosenka Ig: „Cykady na cykladach” i znów królujemy na parkiecie, wyjąc refren.


Wieczór panieński skończył się o 3:20 rano, gdy wzywałyśmy taksówkę. Ledwo mogłam zebrać się do domu ze wszystkimi prezentami, w krótkiej sukience i wysokich szpilkach, a deszcz nie przestawał padać, jednak wyjątkowo mi to nie przeszkadzało. To był mój panieński, z prawdziwymi przyjaciółkami i z bolącymi stopami, z mnóstwem śmiechu, tańców, prezentów i innych anegdotek, których Wam tu nie przytoczyłam. I wiecie co? Ten panieński był najlepszy na świecie. Był idealny. I był MÓJ :)
  • awatar mama Frania ♡: Super miałaś wieczór panieński. Będziesz miała co wspominać. Fajnie mieć takie przyjaciółki.
  • awatar megi94: Oj kochana, te przyjaciółki Twoje to prawdziwe skarby;)
  • awatar Ania: Cudowny byl Twój panienski! Moze nie w spa i bez dodatkowych atrakcji ale mimo wszystko bije na glowe inne wieczory :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

blondeangel
 
- A teraz… Zabawy część druga! – Domi coraz bardziej się nakręca.
- Laska, znowu? – krzywię się – Tylko błagam, nie żadna prawda czy wyzwanie, bo odpowiem Wam na każde pytanie, powiem wszystko, przysięgam!
- Ale Ty nas słabo cenisz, nie dziewczyny? – krzywi się Iga – taka zabawa jest pospolita, a my pospolite nie jesteśmy!
- Dokładnie! My, niepospolite dziewczyny, będziemy bawić się w klubie pełnym ludzi w… KALAMBURY! – mówi Dominika.
- Ale to nie będą takie zwykłe kalambury, tylko ŚLUBNE KALAMBURY. – precyzuje Monika – Losujesz karteczkę i musisz związane ze ślubem hasło pokazać lub opowiedzieć o nim tak, aby nie użyć słowa z kartki.
- A na zwycięzcę czeka nagroda! – dodaje Dominika – Panimajesz?
- Panimaju, panimaju. To kto pierwszy, może Domi? – proponuję.
- No dobra. To losuję. – wyjęła torebkę prezentową i pogrzebała w kartkach. – No to ja opowiem. Czasem jest, czasem ich nie ma…
- Faceci? – pyta Iga, a my parskamy śmiechem.
- Ig, hasła są ślubne! – mówię, wycierając oczy.
- No co, facet do ślubu też jest potrzebny. – mówi obrażona, ale drgają jej kąciki ust.
- Wracając do hasła, to poprawiny. – mówię, a Nika odznacza plus przy moim imieniu na serwetce.
- Dobra, teraz kolej Igi. Losuj. – mówię, podając jej torebkę.
- O, hasło dla mnie! Potrzebujemy go pod ołtarzem! – cieszy się Iga.
- Facet, znaczy pan młody! – śmieję się – No to Ci się udało koleżanko!
I tak minęło kolejne pół godziny mojego panieńskiego – na zgadywaniu haseł ślubnych. Potem przyszedł czas na podliczenia.
- Panie i Panowie, Ladies and gentelmans! Z 27 haseł nasza panna młoda zgadła 16, także tego… And the winner is… Ada! – krzyczy głosem komentatora boksu Domi. – A teraz nagroda. Jakiego drinka dla zwyciężczyni?
- Może „Western Kaktus”? – proponuję – Nigdy go nie piłam, zawsze musi być ten pierwszy raz.
- Ok.! A w międzyczasie prezenty!
- Znowu? – pytam, ale dziewczyny ignorują moje marudzenie.
- Każda z nas miała za zadanie przynieść Ci jakąś rzecz, która przyda się na romantyczny wieczór z mężem! – mówi Iga i wyjmuje z torebki WINO – Moje ulubione, powinno Ci zasmakować chociaż wiem, że win nie pijasz. – mówi, podając mi butelkę.
- Dzięki kochanie! – ściskam ją, a po chwili przejmuje mnie Monika.
- Ja przyniosłam ŚWIECE ZAPACHOWE, porozstawiaj po mieszkaniu i zgaś światła. – mówi i ścisza głos – Robi się romantycznie a celulitu nie widać. – puszcza mi oczko i obie się śmiejemy.
- A to prezent ode mnie! – mówi Domi i wręcza mi papierową torebkę Marks&Spencer – Długo szukałam ideału, myślę, że taka Ci się spodoba. – tłumaczy, a ja wyjmuję z niej piękną satynową koszulkę nocną z ozdobną lamówką.
- Piękna, dzięki! – ściskam ją i nie mam sumienia powiedzieć, że nie śpię w koszulach nocnych bo nie umiem, wolę szorty i koszulkę.
- Mnie nikt niestety nie wtajemniczył w te prezenty. – dodaje mama.
- Nie szkodzi, od Ciebie i tak już dostałam wielki prezent. – mówię i całuję ją w policzek. Tymczasem z sąsiedniej sali zaczyna grać muzyka.
- O, już 21.00? Super, balet się zaczyna! – Domi zaciera ręce.
- Jaki balet? Znaczy impreza? – pytam, a zza ściany słyszę nieco przytłumione takty „Bałkanicy”.
- Tak. W piątki i soboty są tu imprezy z DJ-em. – wyjaśnia – Ale ściany są tam fajnie wyciszone. Słyszysz muzykę, jakby radio grało w tle, a tymczasem tam gra na pełny regulator.
- To co laseczki, idziemy tańczyć? – patrzę z wyczekiwaniem na wszystkie obecne kobitki.
- Na mnie nie licz! – mówi jednocześnie mama i Monika. Po chwili mama dodaje – My posiedzimy pogadamy, prezentów popilnujemy.
- O właśnie! – podchwytuje Monika – Ja i tak mam dwie lewe nogi do tańca.
- No to co, my lecimy! – podnosi się Domi i biorąc pod rękę mnie i Igę, mówi – Bójcie się, Aniołki nadchodzą!
  • awatar Margaret: teksty Igi mnie rozwalaja, jak ona coś palnie to klękajcie narody ;)
  • awatar Ania: ulalaaaj Blondi ile prezentów! też tak chcę! :D
  • awatar megi94: Iga mnie rozłożyła na łopatki ;D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

blondeangel
 
- Po jedzeniu pora na niespodziankiiii! – mówi Domi, a ja już zaczynam się bać.
- Domi błaaaaaagam! Prosiłam Cię, bez żadnych takich!
- Spoko laska, będziesz zadowolona! Oto prezent pierwszy! – schyla się i z torby wyjmuje… WAŁEK DO CIASTA – Oto idealny i wielofunkcyjny przedmiot domowego użytku! Wałek do ciasta, na męża, teściową i niesforne dzieci! – śmieje się i wręcza mi przedmiot.
- Wariatka! – zaśmiewam się, ale wałek biorę. A nuż się przyda… ;)
- A teraz robimy Ci test na dobrą żonkę. Mów przepis na rosół! Szybko, masz minutę!
- Kąpiemy kurczaczka w zimnej posolonej wodzie. Jak się zagotuje, zbieramy pianę z góry, dodajemy włoszczyznę: pietruszkę, pora i marcheweczkę, kostkę rosołową z kury i pół kostki wołowej oraz łyżeczkę sproszkowanego Magi, czyli staropolskiego lubczyku. W razie potrzeby dodajemy ziarenka smaku lub płynne magi, każdy przyprawia jak lubi. W osobnym garnku gotujemy makaron nitki.
- Źle! – krzyczy Monika.
- Buuu to nie rosół! – Domi pokazuje kciuki w dół.
- To najlepszy rosół pod słońcem, gwarantuję Wam! Może nie jest typowy, ale to udoskonalona wersja autorstwa Ady – znikąd pojawia się moja mama – Cześć córciu!
- Co Ty tu robisz? – pytam zdziwiona.
- Jestem na wieczorze panieńskim mojej córki, co w tym dziwnego? – pyta retorycznie i odwraca się stronę Dominiki – Spóźniłam się, plan A nie wypalił.
- Nie wypalił, ale też będzie super. – zapewniła Domi.
- Ej no! Mama wie więcej niż ja! Ja się tak nie bawię! – mruknęłam i założyłam ręce na piersi.
- Cicho tam! – ton Domi nie pozostawia złudzeń – Masz na pocieszenie, żebyś mężowi dobry rosołek podała! – rzuca we mnie torebką zupki ekspresowej: ROSÓŁ Z KURY WINIARY :D
- Dobre, dobre! – śmieję się, a kelner donosi kolejne drinki. Nie wiem nawet, kiedy wypiłam poprzedniego, na razie bawię się super.
- Ja też mam coś dla Ciebie córuś. – mówi mama – Powinnam Ci to dać w dniu ślubu, ale wiem, że musisz go dopasować. – mówi, podając mi małe welurowe pudełeczko.
- Czy to… To to o czym myślę? – mówię, otwierając. Tak! Mam przed sobą mój wymarzony pierścionek, o który nie mogłam się mamy doprosić! Pierścionek zaręczynowy babci, złoty z topazem w koronkowej oprawie! – Dziękuję! – rzucam się jej na szyję.
- Dobra, to teraz czas na konkurs. – mówi Nika przerywając miłą scenkę, a mnie opadają ręce – Nie bój żaby, konkurs pierwsza klasa. Masz chwilkę odpoczynku od wrażeń, a każda z nas napisze na karteczce rady dla przyszłej małżonki. Ty natomiast później będziesz czytać i zgadywać, kto Ci taką złotą myśl poddał. Zaczynamy! – wyjęła karteczki biurowe, kilka cienkopisów i dziewczyny zabrały się do pracy. Z uśmiechem przyglądałam się, jak zasłaniają swoje prace, żebym nie podejrzała co która pisze. Szkoda tylko że zapomniały bidulki, że charakter pisma Domi i Igi znam na pamięć, mamy pismo poznam z zamkniętymi oczami, a Moniki – to wyjdzie z prostej eliminacji pozostałych 3 kobitek :D Po 5 minutach i chyba 15 zapisanych kartkach, zaśmiewamy się, czytając co lepsze rewelacje typu: „Porozrzucane skarpetki=zupa gulaszowa” i „Dobry mąż to najedzony mąż” lub „Porozrzucane ciuchy to nie koniec świata ale okazja do wzbudzenia poczucia winy i wyłudzenia kasy na zakupy” :D
- No kochana, a jak Cię mąż wkurzy i będzie miał nastrój na awanturę to co robisz? – pyta Domi.
- Kłócę się? – bardziej chyba pytam niż stwierdzam.
- Nie kochanie! Idziesz do kuchni, bierzesz tą oto CEBULĘ – podaje mi warzywo – I krojąc, zaczynasz płakać! Łzy zmiękczą każdego faceta! – dodaje filozoficznie.
- Nie no, jesteście zajebiste! – śmieje się – Na to bym nie wpadła!
- No, a jeśli to nie podziała, to masz MARSA na osłodę życia, w końcu faceci są z Marsa, nie? – podaje mi czekoladowego batona – Może zjesz i zaczniesz go rozumieć?
- Ta, i zrobię się zielona! – pokazuję jej język – Ale co tam, przynajmniej cukier we krwi podniosę! – stwierdzam i biorę słodycze.
- A teraz… Zabawy część druga! – Domi coraz bardziej się nakręca.

C.D.N...
  • awatar Ania: motyw z cebula najlepszy! popłacz się i to zmiękczy meza! :D bomba!
  • awatar Klara.: ale super, dziewczyny mają zajebiste pomysły ;) po Twoim opisie widać, że wieczór panieński był super ;)
  • awatar megi94: hahaha rewelacyjne to Twoje dziewczyny;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

blondeangel
 
Dostałam cynk, że wieczór panieński odbędzie się 2 tygodnie przed ślubem. Poza tym nie wiedziałam nic, a po głowie chodziły mi różne wizje. Oczywiście, ja – naczelny niecierpliwiec Rzeczypospolitej, nie mogłam znieść faktu, że nie jestem doinformowana o każdym szczególe! Dopiero dzień przed dostałam smsa: „Sukienka, szpilki, czekaj o 18”. Pół soboty spędziłam na szykowaniu się, a drugie pół na wpatrywaniu się w aurę za oknem – a lało jak z cebra… Postanowiłam jednak, że co jak co, ale pogoda nie popsuje mi nastroju! Sukienkę zmieniałam 3 razy – żadna nie była dość dobra na taką okazję! Gdy skończyłam się szykować, zegar wybił 18, więc pędem zapinałam wokół kostki czerwone szpilki, chwyciłam torebkę i wybiegłam. Gdy podjechała moja świadkowa, rozpadało się na dobre. Rozłożyłam więc czarny parasol, a drogę do taksówki pokonałam biegiem. Domi jednak była wyraźnie zła.
- Co jest, boli Cię coś? – zapytałam, widząc jej minę.
- Nie, nic. Zdaje Ci się! – po czym poleciła taksówkarzowi ruszać. Zdziwiłam się, ale ok., niech będzie. Pod lokalem czekały na mnie już Iga i Monika, siostra przyjaciela Pawła i jedna z fajniejszych dziewczyn. (nie wiem jakim cudem, ale o niej na pingerze jeszcze nie było. Fatalne niedopatrzenie!) Rozglądam się po raz kolejny… Będzie nas 4? Gdzie reszta?
- Ad, wchodzimy! Chodź, chodź! – pogania mnie Iga a ja mam wrażenie, że dziewczyny nadrabiają miną. Wchodzimy do wielkiej restauracji umieszczonej w piwnicach jednej z przedwojennych kamienic w centrum miasta. Nigdy wcześniej tu nie byłam, więc rozglądam się z zaciekawieniem. Lokal ma klimat, to fakt. Ściany z czerwonej cegły, punktowe światła nadające fajny, kameralny wygląd, stare, jakby drewniane stoły i… nowoczesne kanapy oraz stary bar, oświetlony ledami. Całość robi wrażenie. Nigdy nie widziałam, żeby stary klimat tak fajnie współgrał z nowoczesnością. Projektant ma gust.
- Ej laski co się dzieje? – pytam, gdy zajmuję miejsce na olbrzymiej czerwonej sofie w loży dla VIP-ów i widzę ich nieciekawe miny.
- Kochana, Ty się nic nie martw, Twoim największym zmartwieniem teraz jest wybór alkoholu. – dodaje ze śmiechem Monika.
- Właśnie! Musisz podjąć ważną życiową decyzję! Najważniejszą, można by rzec! – wygłasza mowę Domi – Co pijemy? Wódka, piwo, wino, drinki, whisky, burbon?
- Drinki. – odpowiadam machinalnie – Jestem na razie na lekach, dużo nie mogę pić.
- Spoko! Kelner, cztery razy Sex on the beach! Misie, a może coś przekąsimy na początek? – proponuje Domi.
- A co tu mają dobrego? – pytam, przeglądając kartę.
- Najlepsze są paluszki drobiowe w cieście piwnym, podają je z najlepszym w mieście sosem słodko-kwaśnym i z frytkami lub ziemniaczkami zapieczonymi w łódeczki.
- Jej, wycieram ślinkę z brody! – mówię, oblizując się – Zamawiaj!
- Się robi, kierowniczko! – salutuje mi Domi i podnosi się z sofy – Idę zamówić, a Wy tymczasem zabawiajcie naszą pannę młodą! – mówi i ledwo znika za rogiem, pojawia się kelner i nasze drinki.
- Dobra laski, teraz spowiedź. – wiem, że Iga jak się uprze nic mi nie powie, dlatego skupiam się na Monice – Nie wiesz kochana gdzie jest reszta dziewcząt? – pytam uprzejmie i dodaję – Gdzieś się będziemy przenosić czy coś? Uchyl rąbka tajemnicy!
- Ada, ja nic nie wiem, serio. – rozkłada ręce Monika – Poważnie.
- O czym nic nie wiesz? – wraca Dominika, więc teraz zaczynam jej przesłuchanie.
- O tym co z resztą panienek na moim wieczorku? – pytam i widzę, jak z każdym słowem jej uśmiech blaknie.
- Mówimy jej? – pyta Igę, a ta zrezygnowana kiwa głową.
- Ad, problem polega na tym, że reszty nie będzie. – Domi ostrożnie dobiera słowa – Nasza Emila nie dostała urlopu i jak wiesz, siedzi w Jukej. Z tego co wiem i na ślub też nie przyjedzie. Karina tak samo, zresztą sama wiesz że dopiero nową pracę znalazła i to trzyzmianową… Paula jest za granicą u siostry, wraca za tydzień. Marika podobno dzisiaj rano wyjechała, złapali jakieś last minute czy coś.
- A to cwaniara, wymiksowała się koncertowo, bo w południe dzwonił do mnie Paweł, poszedł kupić mamie płyn do okularów i widzieli się w sklepie. – mruknęłam. – A co z Majką?
- O tej mi w ogóle nie wspominaj. – skrzywiła się – Proszę, nie pytaj.
- Dominiko, ale ja jednak pytam. – mówię poważnie – Mów. Zniosłam tyle, zniosę i resztę.
- Z nią miałam masę problemów, bo żaden pomysł jej nie odpowiadał. To za drogie, to nie takie, a to za daleko… I w rezultacie Majka wymiksowała się dziś rano, kilka godzin przed i przez nią przepadła nam rezerwacja w pewnym miejscu. Nie pytaj w jakim Ad, i tak już za dużo powiedziałam. Najpierw miałyśmy jechać w pewne miejsce, a tu dopiero po 20-21. No, ale dość smęcenia! Laski, zaczynamy zabawę z prawdziwego zdarzenia!
- Może po jedzeniu? – pytam, bo choć jest mi cholernie przykro, to widzę przepyszne danie, które właśnie przyniósł pan kelner i normalnie czuję ślinotok, a mój nos wariuje od nadmiaru wrażeń. Przysięgam też sobie w duchu solennie odpłacić się za to, że tak mnie wyrolowały, choć informacje o panieńskim dostały jakoś w połowie maja… A dziś mam zamiar bawić się do utraty tchu! – obiecuję sobie samej i sięgam po paluszka drobiowego, który wygląda smakowicie.

C.D.N...
  • awatar 10.: czekam na dalszy opis imprezy i zastanawiam się czy się pojawić na panieńskim kuzynki, z którą nie mam zbyt dobrego kontaktu, z drugiej strony obawiam się że może być jej przykro, kiedy nie przyjdę
  • awatar Blonde Angel: @10.: ale nie masz z nią dobrego kontaktu bo się kłocicie i macie odmienne poglądy, czy nie masz dobrego kontaktu bo rzadko się widujecie, odległośc, swoje sprawy itp? bo jeśli tylko to drugie, to idź ;)
  • awatar Ania: ludzie to sa swinie jednak. mam nadzieje ze bawilas sie super, a z Twojego opisu to sama bym tego dania sprobowala! uwielbiam kurczaka!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

kamilka2345
 
Kamilka2345: Siemka, nie chce mi się nic pisać. Głowa mnie boli, ale zajrzałam. Tera to powinnam odrabiać lekcje, a nie tu być na pingerze.. Ło jeju, głowa chce mi wybuchnąć.. -,-'
Powiem tylko tyle, że poniedziałek nawet ujdzie w tłumie, nawet fajny, ale koniec najlepszy, haha :D Ałaa..
A to kilka naszych zdjęć <3

Zdjęcie-0117.jpg

#JA

Zdjęcie-0115.jpg

#DOMINIKA

Ok, ja uciekam ;* Papatki, Kamila ♥
---> Pozdrawiam :D
 

blondeangel
 
Blonde Angel: Uff! Wszystkie prezenty dawno zakupione, a przed chwilą popakowane! I tak kolejno:
tata i teścio - panowie dostaną po zestawie kosmetyków i po krawacie :)
mama - charms do Pandory, który za nią "chodzi" już z miesiąc :)
teściowa - kosmetyczka z wyposażeniem :)
Paweł - etui do tableta z klawiaturą (bo marudził że ma za duże palce na dotykową klawiaturę :D ) plus jego ulubione perfumy i... pewien drobiazg, ale to tajemnica :)
Domi - kosmetyki i własnoręcznie zrobiony naszyjnik :D plus uroczy drobiazg "dodatek do stroju", ale nie zdradzę jaki ;)
Iga - jak wyżej, kosmetyki, naszyjnik i mały drobiazg typu "dodatek", jak i Domi :)
Madzia (znajoma z magisterki) - wieeelki zestaw kosmetyków :) Powinna być zadowolona, bo uwielbia takie prezenty :)
Marta - świąteczny kubeczek i kosmetyki, plus dorobione przeze mnie kolczyki :)

A Wy? Pochwalcie się jak tam Wasze prezenty? Co komu kupiłyście? I co dostałyście? :)
  • awatar Ania: jej Blonde majątek wydałas! ja kupilam tez tacie krawat i wode po goleniu :D a mamie wzielam zestaw z soraya powinna byc zadowolona. siostrze kupilam torebke a przyjaciolka dostanie ode mnie bransoletke lilou czy jakos tak :D bo jej sie bardzo podobala
  • awatar Klara.: u mnie Kamil dostanie rózgę ;d Bo ostatnio jest bardzo niegrzeczny :D
  • awatar megi94: u mnie się raczej mikołajek tak nie praktykuje tylko dla dzieciaków. Chrześniakowi kupiłam 2 duże auta i zestaw mniejszych plus słodycze, bo on niczym innym się nie bawi (a ma 1,5 roku) a siostrzenicy (5 lat) kupiłam ceramiczne bombki o różnych kształtach typu mikołaj renifer itp. z farbkami to samodzielnego pomalowania, książkę, kulę do kąpieli z wyskakującą zabawką, i 2 książeczki typu łamigłówki, literki itp i różnego rodzaje słodycze. Do tego z Magdą kupiłyśmy sobie dziś z okazji mikołajek bransoletki;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

blondeangel
 
Blonde Angel: - Mamy nowe mieszkanie, tralalala! – śpiewała mi do słuchawki Domi (dobra, fałszowała, ale dla moich uszu to była najpiękniejsza muzyka).
- Super! Nawet nie wiesz jak się cieszę! – miałam ochotę ją uściskać ze wszystkich sił!
- Ja bardziej! Boże, nawet nie wiesz jak się cieszę, że się ogarnął!
- Oj, ja chyba bardziej! – roześmiałam się – Kiedy się sprowadzacie?
- Pierwszego! Jestem normalnie przeszczęśliwa!
- Cieszę się razem z Tobą. – zapewniłam – Dobra kochana, kończę, bo jestem umówiona z Michasiem. Pogadamy jak przyjedziesz. Buziole!
- Buziaki słonko, do zobaczenia za dwa tygodnie!
*******************
Retrospekcja:
Jakieś dwa dni po weekendzie w domku zadzwoniła do mnie Dominika. Wyjaśniła mi, że wreszcie pogadała szczerze ze Sławkiem i była dość zadowolona z przebiegu rozmowy. Chłopak się po prostu przestraszył (?), myślał że potrwa to jakiś miesiąc-dwa, że zdąży pogadać z rodzicami, przyzwyczaić się do myśli że się wyprowadza. A Domi, kochana Domi w gorącej wodzie kąpana, pogadała z nim o mieszkaniu w poniedziałek, a w czwartek przedstawiła mu swoje propozycje mieszkań. Ale najważniejsze że chłopak przemyślał sprawę, doszedł do wniosku, że trzeba się usamodzielnić, no i wprowadzili się dopiero co do nowego mieszkanka :)
  • awatar Dillerka Czekolady: Miło się czyta takie historie :)
  • awatar Obywatelka Świata - : No to domi jest przeszczęśliwa, a to najważniejsze.
  • awatar Blonde Angel: @20-kilku letnia Bradshaw: obecnie to oboje są szczęśliwi bo się dogadali :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

blondeangel
 
Blonde Angel: - Halo? – mruknęłam niewyspana.
- Kotek, śpisz jeszcze? Jest po 10!
- Tak, śpię...
- Coś się stało? Jesteś chora?
- Nie. Pół nocy przekonywałam Dominikę, żeby pogadała ze Sławkiem, drugie pół że powinna z nim zerwać, a nad ranem doszłyśmy do wniosku że muszą odbyć poważną rozmowę...
- I to co streściłaś mi w kilka sekund zajęło Wam całą noc?
- Z przerwami...
- Nie dało się krócej?
- Rozważałyśmy wszystkie za i przeeeeciw. – ziewnęłam.
- Moja Ty prawniczko, za i przeciw. – dało się wyczuć uśmiech w jego głosie.
- Dobra, ja idę spać, jestem zmęczona. – mruknęłam zła. Dopiero nad ranem udało mi się usnąć, a ten mnie będzie rozbudzał!
- Nie idziesz spać. Jesteś ostatnio ciągle zła i przemęczona, nie widzisz tego?
- Widzę, no i?
- Zajmujesz się problemami wszystkich, ale swoich nie dostrzegasz.
- A mam jakieś problemy?
- Masz, zdrowotne. Jesteś cały czas zmęczona, niewyspana. Potrzeba Ci dawki świeżego powietrza. Ubieraj się, przyjeżdżam po Ciebie za pół godziny.
- Jak to, przyjeżdżasz? Nie jesteś w pracy?
- Jestem. Ale co z tego? Jutro dokończę raport, a teraz zrobię sobie wolne popołudnie, muszę Cię wyciągnąć z domu.
- A gdzie jedziemy?
- Zobaczysz. Szykuj się, niedługo będę!
  • awatar megi94: Blondie jak zawsze niezastąpiona przyjaciółka, mam nadzieje, że Dominice się wszystko poukłada, ale fakt faktem, musisz o swoje własne zdrowie też dbać bo będziesz zbawiać świat, a sama w szpitalu wylądujesz, chociaż wiem, że to się tylko tak łatwo mówi:D
  • awatar Blonde Angel: @megi94: oj Meg, jak dzwoniła do mnie co parę chwil to przecież nie powiem jej "sory Domi chcę spać". Nie mogłabym. A że to się złożyło razem z moim średnim samopoczuciem (zmiana czasu, przesilenie jesienne itp) to inna sprawa :)
  • awatar megi94: @Blonde Angel: oj wiem, znam to z autopsji, czasem chce się pomóc wszystkim dookoła a o sobie myśli się na samym końcu ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

blondeangel
 
Blonde Angel: - On nie chce ze mną mieszkać. – wyrzuciła z siebie Dominika zaraz po moim „halo”.
- Jak to nie chce? Powiedział Ci?
- Nie, ale…
- Od początku. – przerwałam jej.
- Bo Martyna, moja współlokatorka wyszła za mąż w zeszłym miesiącu i się wyprowadziła. Zostałam sama w dwupokojowym mieszkaniu. Uznałam, że to byłaby idealna okazja żeby razem zamieszkać, albo chociaż poszukać czegoś naszego.
- A on?
- Powiedział że powinniśmy się za czymś rozejrzeć. Uznałam to za dobrą monetę i zaczęłam przeszukiwać Internet.
- A on co, wycofał się?
- Tak. Znalazłam trzy fajne oferty, pokazałam mu. A on na to, że chyba to jednak za wcześnie i że się pospieszył z deklaracjami! Pospieszył się, rozumiesz?! Po 3 latach się pospieszył ze wspólnym mieszkaniem! – rozpłakała się.
- Nikuś, nie płacz proszę Cię. Rozmawiałaś z nim o tym?
- Nie. Powiedziałam, żeby to przemyślał a teraz jestem w drodze do domu. Zresztą, nie mam ochoty z nim rozmawiać. On chyba też nie, bo odkąd wyszłam od niego rano nawet nie zadzwonił. Ad, ja mam dosyć, rozumiesz? Ja nie chcę od niego Bóg wie czego, ślubu, zaręczyn czy dziecka, ja chcę tylko wiedzieć na czym stoję! Chcę troszkę stabilizacji, a nie wciąż być na dochodne, bo on mieszka pół godziny drogi ode mnie!
- A dlaczego mówisz to mnie? Nie uważasz, że to on powinien od Ciebie to wszystko usłyszeć?
- I co niby mam mu powiedzieć?
- To samo co mnie. Że chcesz wiedzieć na czym stoisz, potrzebujesz stabilizacji i pewności, że on jest zawsze, a nie tylko czasami.
- Mam wracać? – zapytała po chwili ciszy, niepewna.
- Nie wiem Domi. Jeśli planowałaś weekend w domu, to przyjedź, dwa dni Cię nie zbawią. Ty odpoczniesz i nabierzesz dystansu, a on może coś zrozumie i przemyśli sprawę. Ale jeśli chcesz to załatwić od razu, żeby nie było niedomówień, płaczów i nieprzespanych dwóch dni, to wróć.
- Przyjadę do domu. Spotkamy się?
- Ja jestem u cioci Haliny. Ale jak chcesz, mogę wrócić. – zaproponowałam.
- Nie, zostań. A ciocia jak się czuje?
- Już lepiej, ale nadal ma problemy z poruszaniem się. – westchnęłam – Dojeżdżamy na weekendy, pomagamy jej w domu, robimy zakupy itd… Ale jakbyś coś potrzebowała, to dzwoń.
- Będę dzwonić. – obiecała – Dziękuję że jesteś.
  • awatar Obywatelka Świata - : Jak dobrze mieć Cię w gronie przyjaciół. Umiesz pocieszać.
  • awatar Dillerka Czekolady: Wspaniała z Ciebie przyjaciółka :*
  • awatar Margaret: po 3 latahc nie umie sie zdeklarowac? cos z nim jest nie tak.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

blondeangel
 
Blonde Angel: Kochane moje ;) Ostatnio tutaj, na pingerze, dostałam na prv wiadomość mniej więcej takiej treści:

“wiesz co chyba Cię widziałam u mnie w mieście w galerii szłaś z jakąś brunetką z długimi kręconymi włosami (to chyba Domi była) i jak rozmawiałyście usłyszałam coś o pingerze. Miałaś na sobie rurki i zieloną kurtkę z kapturem, a Domi czarny płaszczyk. Jeśli to Ty to naprawdę jesteś ładna pozdrów Domi może jeszcze kiedyś Was spotkam i odważę się podejść”



Mniej więcej taka treść była, większość tekstu zapamiętałam ale na pewno nie całość, a to dlatego, że zaraz po odpisaniu przeze mnie konto zniknęło, a wraz z nim wiadomość :)
Ja wiem, że zakazane najbardziej pociąga, ale proszę, nie róbcie takich zgadywanek bo serio zacznę się na ulicy rozglądać, czy aby ktoś mnie nie śledzi ;)
A co odpisałam? Odpisałam tajemniczej osobie, że niestety nie spotkała mnie i Domi. Po pierwsze, zielonej kurtki u mnie nie uświadczysz, bo nie przepadam za tym kolorem. Po drugie, z Dominiką nie widziałam się już z miesiąc czasu, bo ciągle jej coś wypada (zresztą niedługo o tym będzie notka) No i zapytałam jeszcze, jakie to było miasto bo stwierdzenie "moje miasto" może dotyczyć całej Polski. Niestety, już bez odzewu ze strony tajemniczej czytelniczki ;) Tak więc - pudło, to nie ja ;)
P.S. Czy naprawdę wszystkie moje czytelniczki tak bardzo interesuje to jak wyglądam? Czy tak naprawdę to ma tak duże znaczenie?
  • awatar Obywatelka Świata - : Wiesz co różne są osoby. Niektórzy lubią wiedzieć z kim mają do czynienia.
  • awatar Blonde Angel: @20-kilku letnia Bradshaw: Brad, tutaj są w 90% osoby, które kojarzą mnie z blogowego pamiętnika. Już wtedy wiedziały, że nie wstawię tu swojego zdjęcia; cenię sobie anonimowosc i fakt, że na dobrą sprawę ludzie nie wiedzieliby gdzie mnie szukac. Współczuję Neli, gdy w Krakowie trwała "nagonka" i poszukiwania jej i chłopaków. Pomimo tego, że sama nie jestem tak popularna jak ona to wiem, że mogłoby się skonczyc podobnie - czego dowodem jest ten list, nie pierwszy zresztą. Już nie pierwsza osoba wypatruje mnie na ulicach wierząc, że gdzies tam sobie idzie blondynka z pingera. Zresztą czy miałoby znaczenie, czy Ty dodasz fotkę czy nie? I tak będę śledzić Twoje losy bo Cię polubiłam. Nieważne jak wyglądasz, wiem że jesteś bardzo wartościową i ciekawą osobą i to mi wystarcza.
  • awatar Obywatelka Świata - : @Blonde Angel: Mówię tylko, że różni są ludzie. Ja na szczęście nie mam tego "nieszczęścia" by ktoś mnie szukał w tłumie i szukał mi faceta. Gdybym przeczytała takie info to pomyślałabym, że to swoisty stalking. Myślę, ze czyta się wpisy, za to, że właśnie kogoś się polubiło i dlatego, że jest się ciekawym co u niego, ale grunt to zdrowa ciekawość.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

blondeangel
 
Blonde Angel: - Mam dość Emi. - przyznałam Dominice w trakcie naszej rozmowy.
- To znaczy?
- Ostatnio zaczyna mnie wkurzać. Wciąż mi wytyka, że po co mi wesele, tyle kasy w błoto tylko po to, żeby się rodzina najadła.
- A co to, jej kasa?
- Nie, ale kurde, nie jest miło coś takiego czytać!
- Aa. Czyli swoje żale wylewa przez neta? - domyśliła się Domi.
- Niestety. Serio, wolę być wiecznie niewidoczna na gg niż słuchać tego marudzenia... A ostatnio zapytała się, po co mi były te studia skoro i tak nie pracuję w zawodzie!
- Pf, jakby sama skończyła inne. I jakby ona miała pracę! - podsumowała Domi - Daj sobie z nią spokój. Po co z nią piszesz?
- Bo zagaja rozmowę? I wszędzie widzi spiski. Każdy chce ją tylko zgnoić, każdy ją wkurza, wszyscy są głupi i tępi a ona jest mądra, tylko jakoś nikt jej światłych rad nie stosuje...
- A myślałaś może moje słonko o tym, że ona jest zwyczajnie zazdrosna? Przypomnij sobie... Za krótko z nim chodzisz, za wcześnie na zaręczyny, ślub za szybko... Może to o to chodzi? Zwykła ludzka pospolita zazdrość i zawiść? Pomyśl, masz coś czego jej się nie udało osiągnąć po 4 latach związku z tym swoim.
- Może i masz rację... - zastanowiłam się.
- A ona czasem nie stała się taka zgryźliwa od czasu zaręczyn?
- Wiesz, tak! - zapaliła mi się żaróweczka - Ze dwa tygodnie wcześniej byłyśmy na kawie, normalnie gadałyśmy, śmiałyśmy się. A potem się jakoś popsuło...
- A widzisz.
- Wiesz co, w tej sytuacji ja nie wiem czy chcę ją zaprosić na ślub. - powiedziałam nagle.
- A chciałaś?
- Tak. Myślałam, żeby były ze mną moje najbliższe koleżanki. Wolę zaprosić kogoś innego na jej miejsce. Naprawdę.
- Przemyśl to jeszcze, do ślubu masz jeszcze rok. Nie podejmuj pochopnych decyzji.
- Domi, ona taka jest, nie przymierzając, od kilku miesięcy. Ja też mam swoje humory, ale nie wylewam ich np. na nią! Czasem mi się zdarza pomarudzić na zły świat, podłych ludzi czy ogólnie na niesprawiedliwość, ale nie wytykam jej błędów i nie podważam jej decyzji! To jej życie i jej wybory. Ona przyjęła go z powrotem mimo tego, co jej zrobił. Nie wypominam tego, chociaż to była dla mnie głupota. A ona? Wypomina mi wszystkich facetów i wszystkie moje głupoty, od Arka, przez Michała i Księcia, a teraz jeszcze Paweł za szybko się zdecydował! - wyrzuciłam jednym tchem.
- I słuchaj, ona tak tylko do Ciebie? - zdziwiła się Domi.
- Nie wiem. Ostatnio mi opowiadała, że była u jakiejś koleżanki na ślubie i nic jej się nie podobało. Państwo młodzi i goście nieciekawi, jedzenie do kitu a muzyka to disco polo.
- A czego ona się spodziewała po weselu? Mozarta i kurczaka z rożna? Czy może AC/DC i kaczki pieczonej po wiedeńsku?!
- Nie wiem Nika. Ale serio, jeśli tak miałaby obgadać do kogoś moje wesele, to ja podziękuję. Jako moja jeszcze koleżanka niech przyjdzie na ślub. Ale na weselu wolę widzieć sympatycznych, zabawowych ludzi, a nie wieczne marudy.
- A kogo zapraszasz? Masz listę?
- Mam listę. Ze znajomych będziesz Ty, Iga, Karinka, Marcin, Marta i Madzia, no i może jeszcze jedna moja dobra koleżanka, ale jej akurat nie znasz. Niedużo, ale jak dla mnie w sam raz. Sami przyjaźni ludzie.
- No i dobrze! - klasnęła w dłonie - Czternastu znajomych to idealna liczba.
- Wiadomo, że jedna czy dwie osoby mogą odmówić, ale mam nadzieję, że przyjdą wszyscy. - wyjawiłam - Bo Paweł też od siebie troszkę zapraszał.
- A on? Ilu znajomych przewiduje?
- Doliczyliśmy się u niego około 22 osób, ale to już z osobami towarzyszącymi.
- Tak dużo?
- No tak wyszło. - wzruszyłam ramionami. Było 20, ale wiesz... Doszły nam jeszcze dwie osoby po tym jak byliśmy na weselu.
- No tak. Aj, ja nadal nie mogę uwierzyć, że wychodzisz za mąż! - przytuliła mnie - Normalnie nie wierzę!
- Uwierz, bo welon poleci w Twoją stronę! - mrugnęłam do niej.
- Trzymam za słowo! - chwyciła mnie za rękaw - I ani mi się waż zmienić zdania! - po czym obie zaniosłyśmy się śmiechem.
  • awatar Obywatelka Świata - : Jak ja nie lubię takich osób jak Emi to takie wampiry energetyczne, to ja też jestem głupia bo nie skończyłam studiów, do tego nie pracuje w zawodzie. Przy najmniej nie pracuję. :P Ja nie rozumiem takich dziewczyn, czy jej w związku źle czy co? Ja tam przed welonami uciekam.
  • awatar Blonde Angel: @20-kilku letnia Bradshaw: szkoda tylko że Emila była inna. Zmieniła się strasznie i niestety Domi ma rację, że zmieniła się po moich zaręczynach... mam z nią kontakt od 9 lat, szkoda mi tej znajomości, ale jeśli ona się nie zmieni to niestety się rozejdziemy.
  • awatar Obywatelka Świata - : @Blonde Angel: Może Domi ma rację i jest to spowodowane zazdrością, może czas pogadać szczerz z Emi o co chodzi. Niektóre przyjaźnie nie potrafią przetrwać, chociaż wydawało się, że będą wieczne. Sama mam tak z Kim.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

blondeangel
 
Blonde Angel: - Kochana, co powiesz na wspólne wakacje? - zagaiła Domi przez fona - Ja i Sławek, Ty i Paweł, może jeszcze Karinka i Bartosz. Miejsce do ustalenia.

- Spóźniłaś się o jakiś tydzień kwiatuszku.

- Why?

- A bo zarezerwowałam domek nad morzem dla dwojga.

- Aaa, wersja romantiko! To nie przeszkadzamy! To może za rok, co?

- Myślę, że za pół roku w styczniu czy w lutym moglibyśmy na narty skoczyć. W grę wchodziłoby Zakopane i okolice.

- O, super! A nauczysz mnie jeździć?

- Możemy spróbować. - uśmiechnęłam się - Ale sama mistrzem nie jestem.

- Ale ustoisz na tym cholerstwie, a ja ni chu chu. No to jesteśmy umówione! Ja za tydzień wpadnę do domu na weekend, to się umówimy i w końcu dłużej pogadamy! Ciao!

- Ciao Bella! Miłego dnia!
  • awatar Ania: szkoda ze Domi nie jedzie z Wami pewnie bylo by bardzo wesolo ;-)
  • awatar KrakowskaGóralka: Baw się dobrze nad morzem i uściskaj swojego Księcia :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

kimb
 
Wpis tylko dla znajomych
KimB:

Wpis tylko dla znajomych

 

life-is-yours
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

domii-blog
 
dzisiaj bardzo niebiesko, w zasadzie wszystko oprócz dodatków. dzisiaj do szkoły poszłam w moich neonowych trampkach, jednak po powrocie do domu przypomniałam sobie że jesienią kupiłam sobie właśnie niebieski baleriny, nie wiem jak mogłam o nich zapomnieć, a świetnie pasują do dzisiejszej stylizacji. a na końcu mały lans na truskawki <3

~ jeśli nie masz ze mną codziennie kontaktu to odpowiadam na woje pytania ~ stylizacje jakie tu pokazuje noszę na co dzień, nie przychodzę do domu i szybko się przebieram, nie miałabym na to czasu ;)


tr11.jpg


tr1.jpg


tr2.jpg


tr3.jpg


tr4.jpg


tr5.jpg


tr6.jpg


tr7.jpg


tr8.jpg


tr10.jpg


tr12.jpg


tr13.jpg


tr13a.jpg


tr14.jpg

                         domii-blog.blogspot.com
  • awatar Gabi1657: kobieto, jakie piękne włosy *.*
  • awatar Sudołowa <3: ojj, normalne :D ale dzięki :D ;)
  • awatar Gabi1657: @Sudołowa <3: używam Nikona D80, aktualnie z obiektywem f1.8/50mm :) a tak przy okazji obcinałaś kiedyś włosy? :D zazdroszczę strasznie!
Pokaż wszystkie (4) ›
 

domii-blog
 
Długo zastanawiałam się czy założyć sobie pinger-a, jednak dzisiaj ktoś mnie do tego namówił. Bałam  się, że go nie ogarnę, ale chyba jednak dam jakoś radę. Prowadzę bloga o tematyce modowej.Moda to moje życie, więc pomyślałam " a czemu by nie spróbować? "i tak oto powstał DominikaBlog.
   
domii-blog.blogspot.com/

teraz parę zdjęć ulubionej stylizacji :)

krata 01.jpg


krata 02.jpg


krata03.jpg


krata05.jpg


krata07.jpg


krata08.jpg


krata04.jpg


krata06.jpg


kraty09.jpg


krata10.jpg


krata11.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów