Wpisy oznaczone tagiem "domino" (50)  

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

miloscnazawsze
 
Rozdział 11 "Świat biegnie do przodu,śmiało skreśla nas "
Czy przeżyłem ?
Tak.
To tak łatwo jest teraz powiedzieć...
Owszem przeżyłem,ale do dziś już nie odkryję dzięki komu.Może dzięki sobie ? Może dzięki Elerze ? Dzięki Bogu ?
Tak. Teraz już wiem,że Bóg istnieje.
Ale co tak naprawdę się wtedy stało na moście tego pamiętnego dnia ?
Poczułem nagłe ciepło,choć Elera stała dobre 20 metrów ode mnie.Pamiętam jak zacząłem na nią krzyczeć,dlaczego mnie nie uratuje.Odpowiedziała mi wtedy że "To mój własny wybór.Skoro chcę zniszczyć najcudowniejszy prezent,dar od Boga - życie"
Byłem wkurzony,że znów mi o Nim gadała.Ale podeszła do mnie i śmiało wyciągnęła dłoń.
-Zaryzykujesz nowe życie ? Ze mną ?
Chwyciłem jej dłoń i już  po chwili stałem w jej mocnym objęciu.
-Nawet nie wiesz jak się bałam.-szeptała.Po jej policzkach płynęły łzy.Łzy szczęścia.

Od tamtej pory zacząłem zupełnie inne życie.Nauczyłem się żyć z wiatrem i pod wiatr,wziąłem za zadanie by sprzeciwić się losowi i zrobić coś innego.Czy sie udało ?
Postanowiłem wraz z Elerą uciec z tego miejsca.Na zawsze.Zniknąć...Żyliśmy na własną odpowiedzialność.Jak dwójka przyjaciół.Zacząłem rozumieć,co takiego jest w tej dziewczynie,że aż tak mnie intryguje.Była nieziemska w swojej osobowości i charakterze.Jej pogląd na świat,chęć do pokazania mi innego życia,była i nadal jest pełna podziwu.
Mieszkam we Wrocławiu,gdzie czuję że nie brakuje mi niczego.Nadal marzę by zamieszkać w domku na polanie,by móc codziennie mieć bezpośredni kontakt z naturą i niebem.By móc dziękować Bogu.
Mam kochającą rodzinę.Czego mi brakuje do szczęścia ?

Elera zginęła podczas niefortunnego skoku na bungee, pięć lat po tym jak uciekliśmy z domu dziecka.Zawsze o tym marzyła.Była wspaniałą dziewczyną,najlepszą przyjaciółką i człowiekiem,który nie zasłużył na tak młodą śmierć.Jednak ludzie odchodzą,a my nic na to nie poradzimy...
Spełniła swoje marzenie,a ja wierzę że teraz jest gdzieś w górze z Bogiem.
Nie zapomnę nigdy jej starań jakie włożyła w to by mnie zmienić,bym mógł poczuć smak szczęścia !

Lunę spotkałem miesiąc temu na ulicy.Umówiliśmy się na kawę,wszystko sobie wytłumaczyliśmy.Okazało się iż Elera była jej starszą siostrą.Nie spodziewałem się tego,ale życie płata różnorakie figle.
Luna to imię pochodzące od nazwy greckiej lub hiszpańskiej 'księżyc', natomiast Sol od 'słońca'. Sol to prawdziwe imię Elery.
Nigdy więcej nie spotkałem dziewczyny nigdzie...

Matki jak i ojca nigdy nie odnalazłem,choć może nie za bardzo nawet chciałem.Nie czułem większej potrzeby, ani takiego sensu.
Rodzeństwo, również zaginęło.

Mam kochającą rodzinę z bliźniaczkami - Elerą i Luną.Chyba nie muszę tłumaczyć skąd pomysł na te imiona... Kiedyś im to opowiem,ale sądzę że to będzie inna historia....

*Przeczytałeś ? Zostaw po sobie ślad !*
__________________________________________
Hej :D
Przepraszam,że tak nagle to zakończyłam,ale powody techniczne nie zostawiały mi nic innego jak właśnie koniec.
*UWAGA !*
Przenoszę bloga na panttera.pinger.pl/ . Ten blog zostanie zawieszony już jutro, z problemów technicznych. Wszystko wróci do normy na nowym blogu, dodam was ponownie do obserwatorów, pojawi się nowe i o wiele ciekawsze opowiadanie. Więcej informacji w ostatnim wpisie tam !
Jeszcze raz przepraszam za tak nagłe zakończenie 'Domino' ale naprawdę powody techniczne mi nie pozwalały...-.- Wybaczcie :*
ha.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

miloscnazawsze
 
Dedyk dla :wiewiorka.susel.pinger.pl/
Wszystkiego Najlepszego kochana po raz enty <3 Susełkuuuu :* Dzięki że jesteś <3
Nasze NRD <mwahahah> :D
_____________________________________
Życie jest na prawdę takie cholernie popieprzone,czy to tylko moje indywidualne odczucia ? ( !!! )
Nie mam pojęcia już jak dalej żyć,co robić...
Czuję się gorzej niż załamany tym wszystkim.Otaczająca mnie sytuacja jest jak kula trzymająca mnie w środku.Nie moge uciec.
Boję się.
Po prostu się boję.
Nie wiem co się dzieje...
Chcę odejść,zniknąć...

-Zostajesz zawieszony na okres miesiąca.To tyle.Do zobaczenia.-okrągła babka,czterdziestoletnia,z wyglądem sprzątaczki (ale mimo wszystko jest dyrektorką ośrodka) wstaje,czekając aż wyjdę.
Wyklinam ją w duchu,wstaję,ciężko na nią spoglądam,ignoruję wysuniętą w moim kierunku dłoń i odwracając się o 180 stopni, wychodzę z gabinetu.
Młoda sekretarka,żegna mnie sztucznym uśmiechem,spoglądając na mnie z dołu,zza blatu.Ja również żegnam ją sztucznym uśmiechem i wychodzę na korytarz na trzecim piętrze.
Panujące tu zasady są całkowicie niedorzeczne.Jakiś absurd.

Wchodzę do pokoju,siadając na łóżku.Świat wiruje mi przed oczami.
-Co jest ?
Spoglądam na dziewczynę.Jej długi brązowy warkocz,swoim zwyczajem opada na jej prawym ramieniu,przysłaniając delikatnie napisy na obcisłej koszuli.Siedzi po turecku,bacznie mi się przyglądając.
-Co ma być ?
Patrzy na mnie nadal,tym samym wzrokiem,jakby chciała mi powiedzieć bez słów,jakąś zaszyfrowaną wiadomość.
-Pieprzone życie...! -parskam ironicznym śmiechem,opierając czoło na dłoni,lewej ręki.
-Nie mów tak...Wszystko ma jakiś sens.
-Czyżby ?
Kiwa głową.
-Zaufaj Bogu.On wie co robi.
-Bóg ? Nie ma Boga...
-Słucham ?
-Bóg nie istnieje.Nie tu.Nie w moim życiu.
-Trzeba spróbować go odnaleźć..
-Z pewnością...-odpowiadam sarkastycznie,siląc się na sztuczny do granic możliwości uśmiech.
-Dominik to nie tak.
Patrzę na nią lekko zdziwiony.Pierwszy raz zwróciła się do mnie po imieniu.W jej słowach,moje imię zabrzmiało jak drogocenny klejnot..Pierwszy raz w życiu...
-To jak ?!
Zrywam się na nogi.
-Nie ma Boga ! Bóg nie istnieje ! Rozumiesz kurwa,On nie istnieje ! Przestań mi pieprzyć te monologi.Jakby Bóg był,to nie pozwoliłby na moje cierpienie,na to żebym został sam,żeby wszystko traciło sens,żebym ja tracił sens...życia....! Moje życie nigdy nie miało sensu ! I nie będzie miało.Bo to koniec.Rozumiesz ? Koniec...Pozdrów Boga kiedyś ode mnie, możne cię usłucha !-mówię coraz bardziej wściekły.
Nie patrzę już w oczy Elery,po prostu wybiegam z pokoju i szybkim krokiem idę w kierunku holu.Sięgam ręką do kieszeni po czerwoną zapalniczkę.Podpalam fajkę,nie zważając czy inni to widzą czy nie.To nie ma już znaczenia.W końcu to już koniec.
Pcham drzwi, wyjścia głównego,słysząc ostatnie słowa z głośników na korytarzu:
-Dominik Sienkiewicz do gabinetu ! Natychmiast !
Zatrzaskuję drzwi i biegnę przed siebie.Zatrzymuję się na mostku,nad ulicą.Spoglądam w dół.Na mojej twarzy pojawia się uśmiech szczęścia.Zamykam oczy.Wreszcie będą mógł zniknąć.Zapomnieć.Odejść.
Puszczam się delikatnie poręczy,oddzielającej most od ulicy.Czuję zimny powiew wiatru.Wciągam resztkami sił powietrze do płuc.Ciepło.Otula mnie ciepło.Otwieram gwałtownie oczy.

*Przeczytałeś ? Zostaw po sobie ślad !* :)
gtgtgtgt.jpg

Starałam się jakoś to napisać,bo wiem że obiecałam na dziś ten rozdział.Cociaż już nie miałam ochoty go pisać,bo życie mi się wali beznadziejnie.Dosłownie jak w opowiadaniu...Jakiś koszmar..Rodzina,przyjaciele...wszystko zanika.Yhr !
No cóż.Wiem że jutro będzie lepiej ! Musi być ! <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

miloscnazawsze
 
Rozdział 9 "Umieraj stąd...bierz co Twoje i won ! "
Coraz bardziej uświadamiam sobie fakt że moje życie od momentu kiedy stałem się pełnym mieszkańcem domu dziecka,zrobiło się monotonne i nudne.Bez większej akcji.Brakuje mi...adrenaliny.
Czuję jak się zmieniłem i jak nadal to robię.Zacząłem palić i stałem się bardziej pewny siebie.Chodź straciłem już nadzieję że kiedyś cokolwiek się zmieni.
Siedzę wpatrzony w okno, swojego pokoju.Znów myślę o matce,Rafale i ojcu...Rzeczywiście byłoby lepiej gdyby nie żyli.Nie musiałbym ciągle się o nich martwić.Cholerne życie.
Odwracam wzrok od okna,spoglądając teraz uważnie na Elerę.Jest w niej coś intrygującego, co sprawia że pragnę ją poznać na wylot.
Szybko jednak rozganiam te myśli,zatracając się w kilku łykach alkoholu.
-Dlaczego pijesz ?-wyrywa mnie jej głos.
-A dlaczego ludzie piją ?
-Bo sobie nie radzą bądź chcą zaimponować znajomym.
Spoglądam na nią wzrokiem z typu "To po co się głupio pytasz ?".Ona szybko wyłapuje moje spojrzenie i mówi dalej.
-Ale to kompletny bezsens.
-Co ?-pytam,chodź wcale mnie nie interesuje jej zdanie na ten temat.
-Zatracanie się bez granic w używkach,pozwolenie na to by płyn z procentami opanował Twoje ciało..To bez sensu kiedy robisz coś,co doskonale świadczy o tym jak bardzo sobie nie radzisz,kiedy jesteś jeszcze na tyle silny by móc walczyć.Walczyć do końca !-ostatnie dwa zdania mocno akcentuje,wbijając we mnie swoje spojrzenie.Pomimo iż przed chwilą kompletnie nie miałem zamiaru słuchać jej słów,teraz obserwuję ją z podziwem i czymś na pozór szacunku.
Udaję obojętność.
-Skąd możesz to wiedzieć ? Nigdy nie miałaś takiego życia jak ja,nigdy nie sięgałaś po używki wyższego stopnia,nigdy...
-Nigdy ?-przerywa mi.
Patrzę na nią z ironią.
-Jesteśmy oboje gdzieś,gdzie trafiają osoby bez dalszego losu życia.Nie wiesz nic jakie miałam życie.Ale to nic...W końcu nie musisz wiedzieć.
-Pieprzona logika.-wyduszam z siebie i od razu żałuję że to powiedziałem.Dziewczyna spogląda na mnie takim wzrokiem,że nawet nie musi podchodzić i mnie uderzać.Nie musi mówić na mnie najgorszych rzeczy świata.Jej spojrzenie mi wystarcza.Spojrzenie któro boli bardziej niż odrzucenie,czy zdrada.Spojrzenie jak ogień na ciele.Spojrzenie mówiące jednocześnie że rozmowa zakończona.
fgfgfgfgfg.jpg

Wychodzę na dwór,by poczuć po raz pierwszy od dłuższego czasu powiew zimna i zapach zamarzniętej ziemi.Spoglądam w niebo.Przez chwilę zapominam o świecie.Marzę by stanąć obok Boga i powiedzieć mu co o nim myślę,powiedzieć jak bardzo mnie zranił sprowadzając na ziemię i pozwalając na tyle nieszczęść.
Wracam do pokoju, zderzając się w drzwiach z Luną,co sprawia że resztę wieczoru spędzam ponownie na myśleniu.

*Przeczytałeś ? Zostaw po sobie ślad !*
___________________________________________
Czeeść.
Dziś krótki wpis,dla wszystkich którzy chcieli od dłuższego czasu trochę krótsze...:P
W kolejnym rozdziale będą emocje i zwrot akcji,jakiej chyba nikt z was się nie spodziewa.
I jeszcze tak na przyszłość dla Was : *To jest chłopak,który jak każdy facet zmienia dziewczyny i zarywa do wszystkich,więc nie zdziwcie się jeśli będzie z jedną się całował a z drugą umawiał.To się jeszcze zmieni w jego charakterze,ale musicie poczekać* No..to chyba tyle :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

miloscnazawsze
 
Rozdział 8 "A ja nie mieszczę łez,zagryzam wargi... "
*Błagam przeczytajcie ten rozdział,jest bardzo ważny*
Pisałam go na pełnym spontanie,po spacerze na świeżym powietrzu,po przemyśleniu kilku spraw.Myślę że wyszedł lepiej niż pozostałe...:)
No ale sami ocenicie.Starałam się wkręcić akcję i więcej dialogów.Nie wiem jak wyszło. ( ? )
__________________________________________

Młoda dziewczyna na oko dwudziestoparoletnia,uważnie się na mnie spogląda.Na jej twarzy widnieje ledwo zauważalny uśmiech i nieco zdziwienia,mieszanego ze skrępowaniem.
-To nierealne marzenie.-słyszę jej niepewny głos.Wzbudza pożądanie,swoim wyglądem i ciałem.I mimo iż jest ode mnie starsza czuję że jestem nią oczarowany.Niska ciemnooka szatynka, o ciemnej karnacji.Zupełnie nie pasuję do roli psychologa.
W odpowiedzi na jej pytanie "Co jest moim marzeniem",usłyszała "Ty".Krótkie,pełne szczerości 'Ty'.
-Wszystko jest realne.-Mówię,choć wiem,że tak nie jest.
-Ale nie to.-odpowiada ze śmiechem,przepełnionym nutą kpiny.
-Bo co ? Bo jesteś starsza,a ja...
-To nie tak...-Przerywa mi,nadal się uśmiechając.-To jest jak...-jej wzrok wędruje ku oknie-Jak zima i lato,jak niebo i ziemia,jak ciepło i zimno,jak zupełnie inna metamorfoza.-znów spogląda na mnie-Jesteś z innego świata.
-To stańmy się jednym.-mówię nadal poważnie.
Chwilę na mnie patrzy,jakby ze współczuciem czy żalem,ale po chwili jestem już pewny że tak nie jest.
-Za wysoka liga kochanie.
Przybliża swoją twarz ku mojej,delikatnie ją dotykając,swoją gładką dłonią.Wpatruję się w jej oczy,cudem powstrzymując się od dotknięcia jej bladych,małych ust swoimi.
Odsuwa się ode mnie,wstając i kierując się do drzwi.Jestem zbyt rozkupiony by móc wypowiedzieć jakiekolwiek słowo,czy wykonać jakikolwiek ruch.
Sięgając do klamki,odwraca się do mnie i mówi ostatnie na dziś już swoje słowa:
-Jesteś rozkoszny.
om.jpg

Siedzę na zimnych,wąskich schodkach,prowadzących do zamkniętych drzwi na strych.
Wykonuję tę samą czynność,co wczoraj.Papieros - czerwona zapalniczka.Rozkoszuję się chwilą spokoju,wdychając ciężki dym do płuc.Czekam na Lunę,z którą się tu umówiłem w niewiadomym dla nas celu.
Zjawia się chwilę po czasie.
Wita mnie rozkosznym pocałunkiem,choć znamy się ledwo od paru godzin.Daje mi tym do zrozumienia,że oczekuje ode mnie czegoś więcej,niż tylko zwykłej rozmowy i wypalonej fajki.
-Co wiesz o Elerze ?-mówię po parunastu minutach rozmowy.
-Po co Ci informacje o takiej jak ona ?
Podpala kolejnego papierosa,nawet na mnie nie patrząc.Wzruszam ramionami.
-Jest tu od urodzenia.Nie warta uwagi.Sądzi iż wie wszystko,jest przesłodka aż nadto,,spokojna,uporządkowana.Nigdy nie wykracza poza własne zasady,których pilnie się strzeże.Jest perfidnie głupia.Nienawidzę jej krótko mówiąc.
Nie pytam dlaczego i od kiedy,ani skąd to wie.Zapewne ma swoje powody,których nawet nie chciałbym wiedzieć.Trzymam się teorii że jeśli będzie chciała,to sama mi to powie,jeśli uzna to za stosowne.
Nic nie mówię.
Zapada cisza.Ale wręcz przeciwnie niż niezręczna.
Nie wiem kiedy,ale nasze usta się łączą, a rozgrzane ciała, są bliżej siebie, stając się prawie jednością.Nie potrafię określić ile to trwa,ale nie chcę by to się kończyło.

Wracam do pokoju,z zadziornym uśmiechem na twarzy.Zauważam że Elera bacznie mi się przypatruje,ale ignoruję to szybko kładąc się spać z pragnieniem porządnego snu.
W głowie niesie mi się melodia piosenki i słowa "Jaki był ten dzień,co darował co wziął ?"

*Przeczytałeś ? Zostaw po sobie ślad !*
_________________________________________
Nareszcie wiosna,wiosna,wiosna ! <3
Dzięki za wszystkie miłe komentarze od Was,naprawdę wiele dla mnie znaczą.Aj. :* Jesteście najlepsi !
  • awatar Escape from here.: BOŻE BOŻE BOŻE, EEEEEEEDDDD ! Zajebistej muzyki słuchasz! <3 A co do rozdziału to równie przepiekny ;3
  • awatar Desolation.: Nono akcja się zaczyna :d kurde intryguje mnie ta Elera ? tak ona właśnie wydaje się taka ciekawa i już wiem że nie lubię Luny ._. wolę Elere choć ich nie znam , ale już wole :d więc czekam kochanie czekam :d
  • awatar яαρє fσя ∂яυgѕ.: Piękny rozdział <3 Muzyka świetnie pasuje, przynajmniej moim skromnym zdaniem (przy okazji jest zajebista ;D) Masz talent i to wielki. Rozwijaj go, kiedyś, w najmniej oczekiwanym momencie, Ci się przyda. /Magda
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

miloscnazawsze
 


-Widzę że nie znasz zasad tu panujących. Domyślam się że jesteś nowy,bo nie znam cię choćby nawet i z widzenia.-Siedzę w dużym gabinecie,który w wyglądzie przypomina mi nieco gabinet dyrektora szkoły.Całe pomieszczenie jest urządzone starannie i dobranie.Jak w każdym gabinecie,ogromne biurko stoi na tle okna -najczęściej wychodzącego na  południową stronę świata- tak by 'przesłuchiwana' osoba,siedząca naprzeciwko została oślepiona promieniami słonecznymi.Do tego oczywiście za biurkiem jest skórzany fotel,o ogromnym wyglądzie.Zaś żeby 'wezwana' osoba poczuła się bardziej niemoralnie i gorzej swoja mniejszością,jest usadawiana na malutkim drewnianym krzesełku. Fascynujące !
Tak jest i teraz.
Jasne promienie słoneczne,rażą mnie niemiłosiernie,a nikomu nie śni się nawet by zasłonić to cholerne okno.
-Imię i nazwisko.-spoglądam na babkę za biurkiem.Ma na oko 45 lat i nie wydaje się być zbyt sympatyczną osobą.
-Dominik Perman.
-Od kiedy u nas jesteś ?
-Od wczoraj.-Babka uważnie spogląda w papiery,po czym udawanym wzrokiem spogląda na monitor starego,dużego komputera.
-To wszystko wyjaśnia.Zapoznaj się z tymi arkuszami,w innym wypadku,przeprowadzimy sobie bardzo sympatyczną rozmowę.-Mówi do mnie sarkastycznie,podając kilka kartek A4. -O 17 przyjdzie do Ciebie psycholog.Twój pokój jest na czwartym piętrze.
Wychodzę,zastanawiając się jakim cudem stąd uciec.Mam czarno przed oczami.Nic nie widzę.Moje oczy chwilę sie przyzwyczajają do normalnego światła,a po chwili idę w kierunku wskazanego mi pokoju.Po drodze wyrzucam kartki do kosza na śmieci.
rrrrr.jpg

Wchodzę do pokoju oślepiony promieniami słonecznymi -po raz kolejny tego dnia.Siadam na łóżku i dopiero teraz zauważam na przeciwko siebie dziewczynę,również siedzącą na łóżku pod ścianą.Ma brązowe włosy,związane w warkocz sięgający jej do pasa.Jej twarz jest lekko pucułowata.Chwilę mierzymy się wzrokiem,po czym wstaję i mówię:
-To mój pokój.
Odpowiada mi cisza.
-Słyszysz co mówię ?!
-Jak najbardziej.
Robię wzrok przemądrzałego dziecka.
-Ja w nim również mieszkam.Witam.-Dziewczyna wstaje, robiąc krok w moją stronę.Dopiero teraz zauważam że jest całkiem przy kości.Odruchowo się cofam,co wywołuje u niej spontaniczny śmiech.-Jestem Sol,ale wszyscy mówią mi Elera..
Nic nie odpowiadam,odwracając się tylko za siebie i wychodząc.W drzwiach wpadam na jakąś inną dziewczynę,tym razem szczupłą blondynkę.Nie przyglądam jej się długo,ale zdążam zauważyć że ma nieziemskie oczy i uśmiech.Mijam ją z odruchowym uśmiechem na twarzy,kierując się w stronę korytarza.

Po półgodzinnym spacerze po budynku,siadam na ziemnych schodkach,wyciągając z kieszeni papierosa.Chwilę uważnie się na niego patrzę,po czym podpalam czerwoną zapalniczką.Rozkoszuję się chwilą uwolnienia od świata.
-Mogę ogień ?-spoglądam na dziewczynę,siadającą obok mnie na schodkach.Jest to ta sama z którą się zderzyłem w drzwiach.Spostrzegam że z bliska ma jeszcze piękniejsze oczy,bardziej przeszywające.Uderza mnie zapach rumianka,jakim emanuje dziewczyna.
-Jasne.-podpalam jej długiego papierosa.Dziewczyna wypuszcza z ust dym,na chwilę przymykając oczy.
-Luna.
-Co ?-spoglądam na nią zdziwiony.
-Mam na imię Luna.-dziewczyna przewraca teatralnie oczami,okazując znużenie.-A Ty ?
-Dominik.
Chwilę gadamy,po czym dziewczyna idzie w niewiadomym mi kierunku,a ja odchodzę w stronę pokoju.Zastanawia mnie jej imię- Luna. A tamta dziewczyna z pokoju ? Sol ? Przecież nie ma nawet takiego imienia ! Coś mi tu nie pasuje.
Resztę godzin,spędzam na obmyślaniu imion obu dziewczyn,oraz na stworzeniu złowieszczego planu.

*Przeczytałeś ? Zostaw po sobie ślad !*
________________________________________________
Hej :)
Co do całego opowiadania,nie mam pomysłu jak to sensownie rozkręcić,jest tak nudne i beznadziejne że masakra. ;_;
Dzięki że w ogóle ktoś to czyta !
Muszę jak najszybciej to zakończyć...:/
  • awatar Karaliene♥: Fajne ;) Nie kończ ! ;)
  • awatar Lewandowska *,*: naprawdę dobry jest :) zaczęłam pisać opowiadanie :) przynajmniej tak to ma wyglądac ;d wpadnij i zostaw kom pod nim <3 dziekuję :)
  • awatar Desolation.: Jak zwykle sie tylko krytykujesz -.- jest dobrze ale no czekam na rozkręcenie akcji i te dziewczyny o co z Nimi kaman ? o.O no dawaj byle szybko kocham :d jakoś tak akcja powoli staje się hmm... no mniej dołująca :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

miloscnazawsze
 



-Mamo co to za budynek ?-dobiega mnie cichy głos Rafała,spoglądającego z dołu na matkę,z którą mierzę się poważnym bolesnym wzrokiem.
Wszystko nagle traci sens.
-Nie zawsze możesz mieć co chcesz...-słyszę stłumiony głos matki,która obejmuje mnie troskliwie wzrokiem.-To nasz nowy domek...-kuca obok małego brata,uśmiechając się z przymusu do niego.Przytula go mocno,chcąc dać mu pewność,że to idealny pomysł,że powinien być już spokojny i szczęśliwy.
Zaciskam ręce w pięści.
-Zrozum...-szepcze,podchodząc do mnie i kładąc swoją dłoń na moim ramieniu.Spoglądam w jej oczy,w których dopiero teraz zauważam łzy,z trudem powstrzymujące przed wypłynięciem.-Zaopiekuj się nim kochanie.-mówi spoglądając ukradkiem na Rafała,stojącego bezradnie obok.Matka robi krok w tył,nadal nie odrywając ode mnie swych oczu.
-A dlaczego ty z nami nie idziesz ?-pyta smutno Rafał,spoglądając na nią.Matka ociera ukradkiem łzy,spływające jej po policzkach.Uśmiecha się,choć wiem że sobie już z tym nie radzi.
-Przyjdę do ciebie jak najszybciej kochanie.-spogląda na niego.Nawet ja nie wierzę w te słowa.Tak sztucznie wypowiedziane.Z takim trudem przez zaciśnięte od bólu zęby.
Odwraca się,ginąc mi coraz bardziej z oczu,w dali.
Czuje jak Rafał mocniej ściska moją dłoń.
Przeklinam los.
Tracę siłę.
Spoglądam na ogromny budynek,wahając się czy aby na pewno tam iść.Nie mam nic do stracenia,ale równocześnie tak wiele.
yhyhyh.jpg

Gubię się we własnych myślach.Chcę zasnąć,odpocząć,poczuć wreszcie że jestem bezpieczny,choćby przez chwilę.Ale czy na pewno ?
Zamykam oczy,czując pod rozgrzanym ciałem,miękko wyścielone łóżko.Zatapiam się w bezgranicznej przyjemności,leżenia w nim.
Tysiące myśli przelatuje mi przez głowę.
Boję się.
Boję się o to co jest teraz.
Otwieram oczy,wpatrując się w ciemny sufit,wysoko nade mną.
Jaka czeka mnie teraz przyszłość ?
Jaka teraz czeka przyszłość Rafała ?
Co mam zrobić ?  
Zamykam ponownie oczy,chcą pozbyć się jak najszybciej natarczywych myśli,chcąc odpocząć,zasnąć.Być może już na zawsze ?

Coraz więcej odgłosów do mnie dociera.Chwilę się wsłuchuję w każdy z nich,po czym otwieram oczy i spoglądam na otaczające mnie pomieszczenie.Przez głowę przemyka mi myśl - pierwsza tego ranka - że świat zamyka się w tych czterech ścianach,a za nimi pustka.
Wstaję,podchodząc do okna.Pada śnieg.Cały krajobraz,pokryty jest białym puchem.
Przed oczami ukazuje mi się mały chłopczyk,bawiący się w śniegu i robiący niezdarnego aniołka.Po chwili podbiega do niego młoda kobieta i chwytając za ręce,otrzepuje go całego,lekko się uśmiechając.Po oczach rozpoznaję że jest to moja matka.
Szybko kręcę głową,w celu rozgonienia chwili wspomnień.
Czuje otaczające mnie ciepło,chwile spokoju,radości,która po chwili przeradza się w ogromny strach.Wybiegam z pokoju,nie zważając na śmiech wywołany najprawdopodobniej z mojego powodu.Przyzwyczaiłem się dość szybko,do takiej reakcji na mój widok.To coś zupełnie nie porównywalnego z tym co było kilka miesięcy temu.
Biegnę przed siebie,jakby z jednym celem.Bo właśnie mam w tym momencie jeden cel.Mijam wąskie korytarze,zapełnione dziećmi,siedzącymi na parapetach.Wbiegam po schodach na trzecie piętro,dopadając do drzwi pośrodku korytarza.
-Nie ma go,wyszedł.-słyszę odpowiedź.Nerwowo wybiegam ponownie na korytarz,uważnie się rozglądając.Zauważam wpatrzone we mnie zdziwione oczy,przepełnione jakby pierwszym od wielu dni śmiechem.
-Nowy ?-dobiega mnie niski dziewczęcy głos.Odwracam się w mgnieniu oka,mocno potrząsając dziewczyną.
-Gdzie on jest ?!
-Kto ?
-Gdzie on jest ?!
-Nie wiem o kim mówisz !
-Znajdź go !-mówię czując napływające łzy do oczu.Rzucam się na kolana,zakrywając twarz dłońmi.Przeszywa mnie nagły ból.Straciłem go ?
Zaciskam z całych sił oczy i pięści.Zagryzam wargi do krwi.
-Rafał...-szepczę błagalnie,licząc że jeszcze kiedyś go odnajdę.Że nasze drogi jeszcze przeplotą gdzieś...Ile słowa ważyć będą gdy spotkamy się tam ?

*Przeczytałeś ? Zostaw po sobie ślad !*
___________________________________________
Akcja niby trochę się rozwinęła,ale wciąż mało. Stanowczo za mało.
Cóż *jak dalej to przewidujecie* ? :)
Piszcie w komentarzach,na priv. Czekam ! :*
Dzięki za aktywność ^^
  • awatar Tranquility.: Matko, masiakra, ! Czadowe to wszystko i wgl! ;oo czekam na dalszy ciąg wydarzeń, bo nie mam pojęcia co bd dalej, zaskakujesz mnie coraz bardziej! <3
  • awatar Escape from here.: Uwielbiam tą piosenkę <333333
  • awatar Kto czyta książki, żyje podwójnie !: Robi się coraz ciekawiej, ale racja, mało. Chciałabym więcej i z niecierpliwością czekam. :* Pięknie piszesz w tym muszę cię pochwalić. Tak estetycznie, a akacja jakby toczyła się w rzeczywistości. Wszystko przeżywam dogłębnie. Coś czuję, że i w "Domino" się zakocham <33. W wysłanej wiadomości się pomyliłam, miałam na myśli opowiadanie - "Malachit", ależ ze mnie niezdara, uff.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

miloscnazawsze
 
*Uwaga dla wszystkich moich obserwatorów*
Jeśli komukolwiek nie podoba się "Domino" to byłabym wdzięczna jeśli by nie rezygnował z obserwacji mojego bloga.Jeszcze parę rozdziałów i będzie nowe.O wiele wiele lepsze.Coś jak "Expirion" i "Die" :)
Więcej o nowym opowiadaniu tu :miloscnazawsze.pinger.pl/w/2082/ciemnosc/wpisy

Nuta:
__________________________________
"-Tam jest lepiej niż tu.-przekonywała mnie matka,swoim wycieńczonym głosem.Spojrzałem na nią poirytowany.
-Zostanę z Tobą.Nie będę szedł do tego burdelu !
-To nie burdel,pójdziesz tam i to bez dyskusji,inaczej wszyscy tu pomrzemy !-po raz pierwszy od dłuższego czasu podniosła na mnie głos.Jej zmarznięte dłonie,trzymały Rafała,który chciał natychmiast zasnąć.Matka mu na to nie pozwalała,tłumacząc że zamarznie,jeśli zaśnie.-Jutro cię tam zaprowadzę,a dziś proszę cię żebyś oszczędził sobie tych słów,dobrze wiesz że nam jest też ciężko.-spojrzała na mnie ostatni raz.Nie chciało mi się już żyć,nic mi się nie chciało !
Dom dziecka,to najgorsze miejsce jakie sobie mogłem wtedy wyobrazić;wolałem zginąć z głodu niż siedzieć z tymi cholernymi bachorami,w jednym budynku.Nie mogłem zostawić tak po prostu matki.Samej.

Przez głowę przechodzą mi myśli,że może właśnie teraz po raz ostatni siedzę tu z moją jedyną rodziną,być może widzę ich po raz ostatni,po raz ostatni słyszę.Wciągam do płuc mroźne powietrze,dotleniające mój mózg,pragnąc się porządnie wyspać.Czuję ledwo jak na mojej sinej od zimna dłoni ląduje z nieba jasny,malutki płatek śniegu,który już po chwili topnieje.Wpatruję się zmęczonymi oczami,w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą on widniał.
Spoglądam w górę,na ciemne niebo,widząc obraz padających śnieżynek.Mrugam kilkakrotnie,by pozbyć się ich z oczu.Wpatruję się długo i nie przerywanie w niebo,może oczekując na to że w końcu zobaczę Boga,który odpowie mi na moje rutynowe pytanie : "Dlaczego ?!" ...
nh.jpg


Otwieram oczy,widząc przed sobą zatroskany wzrok matki.Wstaję i idę za nią,gdzieś przed siebie,gdzieś w dal,gdzieś gdzie nie mam pojęcia co mnie czeka.Liczę na najgorsze.Spodziewam się bólu i zła.
Młody Rafał dzielnie kroczy - trzymając matkę za rękę - uważając by się nie poślizgnąć na zamarzniętym lodzie.Jestem wściekły,zły za to że to on,a nie ja idzie obok matki,za to że jest szczęśliwy,że nie zdaje sobie sprawy z tego co go może czekać,z tego co się dzieje.Ale w głębi duszy czuję mimo wszystko podziw,że jest na tyle silny,by wypowiedzieć słowa kierowane do matki "Nie martw się mamusiu,jestem z Tobą !".Czuję że jest mi wstyd,za to że ja tak nie potrafię.

Stajemy przed wysokim,ogromnym budynkiem.Mrużę lekko oczy,by zobaczyć w ciemności gdzie jesteśmy.Nagle uświadamiam sobie co to za budynek.Czuję przeszywającą mnie wściekłość.Chcę krzyczeć ! Ręce zaczynają mi się trząść.Oddech jest cięższy,serce bije mocniej i szybciej.Spoglądam na matkę,która próbuje zachować spokój.Latarnie oświetlają lekko ogromny budynek,ukazując nam potężny napis nad drzwiami głównymi "Publiczny dom dziecka".
  • awatar Czym jest życie i prawdziwa miłość ∞: Świetne, mi tam się podoba i na pewno będę czytać dalej ^^ Może w tym domu dziecka nie będzie tak źle, wiem że to dla niego straszne ale może później będzie lepiej :)
  • awatar Fuck you, bejb.: Najlepsza końcówka. Bardzo dobrze opisujesz pewne sytuację, ale najlepiej emocje. Nie wiem co napisać daalej ;c Hm..czekam na ciemność <3 :)
  • awatar Desolation.: Wstawaiaj byle szybko :d podoba mi się jak zwykle... chociaż ta sytuacja mnie już dobija ;x chce żeby zaznał szczęscia... no szkoda mi Go i tej matki co ona tam przeżywa.. Przecież nie łatwo tak oddać dziecko. Ehh no liczę, że to się jakoś ułoży i będzie chodź chwila *szczęścia* kurcze kocham kocham kocham no ! czeeeekam :d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

miloscnazawsze
 
Ubóstwiam:

"Jeszcze niecałe 2 miesiące temu miałem wszystko.Jedyne o czym marzyłem to o najnowszym telefonie,większych kieszonkowych i jakimś super wypasionym motorze,żeby było trochę więcej szpanu wśród kolegów i dziewczyn.Teraz?Teraz marze by mieć chodź trochę chleba w ręce.Dziwne,że tak nagle Bóg potrafi odmienić nasz los,nasze życie,myśli,marzenia...Może to i lepiej?Chcę zapomnieć,o tym co się działo jeszcze dziś w nocy.Płomienie ogrzewające nasze ciała...I nagły ból.Ogień.Wszędzie ogień.Jasność i ten żar...Nasze jedyne miejsce gdzie mogliśmy się podziać stanęło w płomieniach.Ojciec nie uszanował nawet i tego,by móc gdzie spać.Matka ciągle płacze.Nie mamy gdzie pójść.Już teraz zupełnie.
Patrzę na kamienicę,do której jeszcze wczoraj wchodziłem wąskimi drewnianymi schodkami,na trzecie piętro.Stawałem przed drewnianymi,pomazanymi drzwiami,wsłuchując się w rytmicznie bijące serce,po czym wchodziłem do wnętrza,przesiąkniętego alkoholem i papierosami.Wnętrza gdzie w ściany wdzierał się już prawie na stałe szloch matki i krzyk małego brata..Teraz ten obraz ginie,ginie na moich oczach.I zostaje pustka.Wielka czarna-pustka.
hhh.jpg

Dom dziecka.Przemknęło mi to przez myśl kiedy spojrzałem na małego Rafiego,siedzącego u matki na kolanach wtulonego w ciepły koc.Nie pozwolę matce na to by go tam oddała.Pomimo wszystko ale musimy się trzymać razem,nie pozwolę by jakiś głupi los zniszczył nasze życie rodzinne.Jest coraz gorzej.Nie wiem jak dalej sie to potoczy.Może wcale nie dożyję jutra?Po jaką cholerę pisze to wszystko w tym pieprzonym zeszycie?!Komu to potrzebne?Marnuję tylko czas i kartki które mogły posłużyć na rozpałkę by nas ogrzać choć trochę...Za późno,ja siedzę i resztkami długopisu piszę te koszmary.Nie chce tego pamiętać,chcę zapomnieć na zawsze,ale jednocześnie czuje że pisząc to będę mógł sobie jakoś pomóc.
Jedzenie.To chyba jedyne o czym teraz myślę.Patrząc na matkę słyszę w głowie jej radosny śmiech,wesołe oczy.Taki obraz mam ciągle w głowie sprzed roku.Była piękna jesień.Wszyscy spacerowaliśmy po parku,nawet ojciec...Jeszcze wtedy był taki dobry.Był jak anioł.Teraz?Teraz nie ma już nic...

Siedzę.Siedzę i patrzę na te wszystkie młode szczupłe dziewczyny,stojące pod kamienicami i uważnie się nam przyglądające.Może czekają właśnie na mój ruch,kiedy do nich podejdę i spytam 'Ile biorą ?', a może po prostu gdzieś w głębi duszy współczują,mi takiego losu...?
Tak młode,tak głupie ! Marnują swoje życie,swój los,siebie.W wyzywających ciuchach - z lumpeksu,kupionych resztkami pieniędzy,zarobionymi na ulicach - przemieszczają się pomiędzy drzewami,starymi autami i kamienicami,lada chwila za walących się.
Co pewien czas widzę jakiegoś mężczyznę-niekiedy nawet kobietę-z papierosem w ręce,uważnie obserwującą młode dziewczyny,w różowiutkich ubraniach,ze szpilkami i pończochami na nogach.Po chwili papieros w ich ręce gaśnie,zadeptywany niedbale butem,a później widzę już tylko jak taki pijak,lub pijaczka podchodzą do 'młodych' o coś pytają,a potem we dwoje znikają gdzieś za rogiem kamienicy.
Zapada zmrok,czuję jak moje ciało mimowolnie się trzęsie,próbując mnie ogrzać.Spoglądam z trudem w bok,gdzie siedzi zziębnięta matka z bratem.Gdzieś w tle widzę ojca,przemieszczającego się z butelką taniego piwa,za drzewami.Przysuwam się bliżej do matki,obejmując ją jednym ramieniem,a drugim przytulając Rafała.
nhnh.jpg

Widzę matkę,siostrę,mojego starszego brata i Rafała z jedną dziurą w promiennym uśmiechu,czekającym na nowego stałego zęba.Ojciec podchodzi do matki,mocno ją obejmując i szepcząc coś do ucha.Uśmiecha się,a po chwili już oboje się śmieją.Jej pełne blasku oczy,uśmiech,twarz,wydają sie nie być zmęczone,dłonie świeżo co z wklepanym kremem Nivea,obejmują młodego Rafała,podbiegającego ze łzami w oczach do niej.Kuca i całuje w czoło,coś mówiąc.Na twarzy małego Rafiego pojawia się niepewny uśmiech,a po chwili widać już jak z zapałem bawi się zabawkami,jakby nie pamiętając że przed chwilą wdepnął bosą stopą w klocka lego.Wszystkie meble błyszczą,od czystości.Wchodzi siostra i przytula się do ojca,a potem ten daje jej banknot stu złotowy i uśmiecha się do siebie.

Otwieram oczy i zdaję sobie sprawę że to był tylko sen.Sen z mojej przeszłości,która być może już nigdy nie wróci."
___________________________________________
Jeśli ktoś czytał to być może zauważył pewien wątek który użyję w kolejnym rozdziale.Ten - dłuższy,liczę że Wam się spodoba.Mało się dzieje,aczkolwiek...
*Nie mnie oceniać - zostawiam to Wam*
  • awatar Tranquility.: Um czadowe, ale chłopak piszący pamiętnik, lub jakieś notatki mnie rozwalił. Jednak sytuacja koszmarna ;< czekam na kolejny! ;*
  • awatar Czym jest życie i prawdziwa miłość ∞: To wszystko jest takie smutne, szkoda mi Dominika ale z tego co widzę jego wcześniejsze życie opierało się tylko na pieniądzach to przykre.. Oczywiście całość bardzo mi się podoba i czekam na kolejny ^^
  • awatar † Respect For Love †: cudowne *.* ps. dziekuje za miłe słowa ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

miloscnazawsze
 
"Miesiąc.Już miesiąc znoszę to piekło.Ile jeszcze?Czy da sie to jakoś zatrzymać?Chce zniknąć.Na zawsze.Boże dlaczego...? Myślę coraz częściej po co mi takie cholerne życie.Nie byłem w szkole.Musiałem zając się młodszym bratem.Ojciec nie wrócił do domu.A matka jak ta głupia płakała za nim.Dziś wrócił nad ranem,od razu w drzwiach uderzył matkę.Stanąłem w obronie,ale sam oberwałem i to 2 razy mocniej.Nie pozwolę mu na to.
gggg.jpg


To wszystko można by było tak łatwo skonczyć,ale głupie decyzje matki nam na to nie pozwalają.Ona nie zostawi ojca,nawet gdyby się nad nią znęcał do śmierci.Przekonam ją.Ale nie dziś.Właśnie słyszę jak ojciec wyklina na matkę.Krzyk.Cisza.Znów ją wyklina.Kłócą się.Matka płacze.Uderzył ją.Cham jeden.Po raz kolejny.Cisza.Słyszę kroki...Wszedł do pokoju...
To już koniec.Ja tego nie przeżyję.Psychicznie mam dość.Fizycznie?Właśnie mnie uderzył.Wyszedł bogu dzięki na piwo do tych swoich kolesi...Jeszcze tydzień.Poczekam,aż troche to wszystko ucichnie.Tak myślę.Musi ucichnąć.Sąsiedzi nic nie pomogą,sami maja podobne sytuacje.Na dworze jest coraz wiekszy mróz.Nie mamy czym palić w piecu.Jest coraz zimniej.Żeby tylko Rafał dał rade.Jest za mały żeby mieć takie nieszczęście obok siebie.Szkoda mi cholernie go.Tak bardzo mi szkoda,że musi to widzieć codziennie na oczy.
W głowie ciągle kołaczą mi się myśli,że nigdy wcześniej nie zauważyłem że moi "przyjaciele" byli przy mnie tylko dlatego że byłem bogaty.Ilu ich zostało prawdziwych ?Który z nich mnie odwiedził ? Czy któryś z nich jeszcze o mnie pamięta ? Żaden...
Muszę być stanowczy.Moje życie się zmieniło,a ja muszę nauczyć się żyć w takim miejscu.Cholernie trudny wyczyn.Test z życia,którego prawdopodobnie nie zdam.Przegram życie...Już przegrywam !
_______________________________________________
Rozdział nie wyszedł mi tak jak to zaplanowałam,a ponadto jest za krótki.Liczę że mimo wszystko ktoś zechcę to w jakiś sposób szczerze ocenić. :)
Kolejny dłuższy i ciekawszy,wreszcie się coś rozkręci w akcji ! :D
  • awatar Tranquility.: świetne i nie narzekaj lamko! ;D
  • awatar CytrynnQax33: U mnie jest 16 stopni . Ha !
  • awatar муѕzкα ♥: Przypomina mi pewną historię.. Co do rozdziału to smutam, bo jest krótki. Czekam na jakąś akcje, która to rozkręci. Wiem, że masz talent i się nie zawiodę. Fajny odcinek. <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

miloscnazawsze
 
Nuta która mam nadzieję ułatwi wczucie się w ten cały klimat tego chłopaka...Ja się przy niej zawsze wzruszam..
MIŁEGO CZYTANIA :)

Idąc ulicą czułem jak wyśmiewali sie ze mnie.Że nie mam super ciuchów,sexy wyglądu i kasy jak dawniej.Nabijali się z mojej rodziny.Uwierzcie mi,ale na moim miejscu te wyśmiewania były by waszym ostatnim problemem w danej sytuacji.
Pamiętam te pierwsze dni.Były najgorsze.Jak wróciłem do domu..Demolka.Wszystkie rzeczy porozrzucane,jakieś szkła z butelek po alkoholu...Szok.Strach.Drgawki.To pierwsze co poczułem w moim ciele.Tak strach.Przed tym co sie dopiero miało STAĆ.Moje ręce zaczęły lekko drgać,chwyciłem do ręki pudełeczko z neospazminą."Spokojnie,tylko spokojnie.To tylko błaha kłótnia."myślałem.A mama?Gdzie Ona teraz jest..?A co jeśli On...Nie nie mogę teraz tak myśleć.Zacząłem nerwowo wbiegać do każdego pokoju w mieszkaniu.Nie zajęło mi to zbyt dużo czasu.Powierzchnia była tam nie duża.
gfgfgfgfgfg.jpg

Leżała.Leżała na łóżku ze szklanką wody w ręce.Szybko podbiegłem,sprawdzając puls."Głupek!"-myślałem"Po jaką cholerę ja sprawdzam puls.Ona musi żyć!MUSI!"Spojrzała w moje przestraszone oczy.
-Dominik...To nic.-położyła swoją dłoń na moim policzku.Zobaczyłem siniak na jej twarzy.Serce zaczęło mi mocniej bić.Nie mogło tak się stać.Jakim prawem ojciec ją uderzył?
-Co się stało ?!-pytałem nerwowo.
-Nic.Nic sie nie stało.To tylko kłótnia.Nic mi nie jest...-wziąłem duży wdech.Czy ona kur** żartuje?!
-Mamo...-szepnąłem,powstrzymując gniew.-Powiedz prawdę,przecież widzę.-wstałem szybko,stając wyprostowany nad nią.
-To tylko kłótnia.-powiedziała stanowczo.-Już się nie powtórzy.Obiecuję.-Cholera nie!Niech mi nie mówi że to nic!Wybiegłem z mieszkania,trzaskając za sobą drzwiami.Wiedziałem że nie powinienem jej teraz tam,tak zostawiać.Ale nie potrafiłem,stać przy niej i słuchać tych kłamstw...Nie potrafiłem.
Bo to wcale nie jest takie proste,gdy ma sie całe życie w rozsypce.Co ja wtedy mogłem wiedzieć o prawdziwym życiu?Byłem tylko błahym nastolatkiem,z głupimi marzeniami.A teraz się wali,wali coraz szybciej,wali wszystko,tak po prostu z minuty na minutę!
Pamiętam te dni,całe miesiące,gdy chciałem uciec od tych problemów,zapomnieć...
To nie było łatwe zadanie w takim wieku w jakim byłem.By dobrze się zaprezentować przed kumplami,by nie pić,nie palić,nie puszczać sie...Ale z czasem,zaczynałem to powoli olewać.Te wszystkie zakazy,nakazy,słowa.Opuściłem się w nauce,zacząłem palić.Pić.Brać...Teraz kiedy to piszę,jest mi nadal trudno.Mam łzy w oczach,kiedy myślę o tym że wiem teraz jak mogłem sobie pomóc,tak łatwo.Ale już teraz za późno.
  • awatar Fuck you, bejb.: serio daje niezłego kopa w banię, a wiem, że wymyślasz ją sama ;3 ale nadal mam dreszcza po całym ciele jak to czytam <3 kurde, fajne, chcę zobaczyć jak dalej się potoczy. jak się z tego pozbierają, nie wiem chce już wszystko wiedzieć. aaa i chodź do mnie dodałam kolejny rozdział, o którym zapomniałam XD
  • awatar No cry...: Świetne, czytając to mam wrażenie, że stoję tam koło Dominika. Takie tematy zawsze poruszają, w ogóle niesamowite, że sama to wymyśliłaś. Pisz kolejny ;)
  • awatar муѕzкα ♥: Piosenka <3 Co do rozdziału to jest naprawdę fajny :) Rozkręć to jeszcze bardziej.. :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

miloscnazawsze
 
Klimat...:

Przez całe życie zastanawiasz się jak żyć,aby być wszędzie dobrze postrzeganym.Aby wszyscy cię lubili.Jak pogodzić dobro ze złem.Jak uzyskać szacunek?Chciałbym wam opowiedzieć moją historię,która wydarzyła się jakieś 3 może 4 lata temu.Chciałbym żebyście mogli zobaczyć jak zdobyć szczęście i być szczęśliwym...

Był grudzień 2009 roku.Byłem zwykłym przeciętnym 16-latkiem.Chciałem mieć wszystko.I prawie miałem.Kolegów,szacun,szpan i kase.Ale nie zdajecie sobie sprawy że tak w ciągu jednej chwili coś co macie,może się nagle zawalić.Zniknąć.
bvbvb.jpg

Miałem piekny duży dom,własny motor,psa,popularność,masę pieniędzy.Wydawać by się mogło że nawet uszczęśliwiało mnie to że sprzątaczka wszystko za mnie robiła,matka była w domu i z fajką w ręku,oglądała na ekranie dużej plazmy jakiś hiszpański serial.Nie brakowało mi niczego...
Ale w końcu,nie wszystko trwa wiecznie.Ojciec zaczął znikać na całe dnie,wracał późno w nocy.Budziłem się słysząc jak krzyczy na matkę,na brata.Po pewnym czasie zaczęło się coś znacznie gorszego.
Matka straciła pracę,ojciec zaczął pić,siostra się wyprowadziła,brat przepuszczał wszystko tak jak ojciec na narkotyki i alkohol.A najmłodszy z nas wszystkich-Rafał,miał wtedy ledwo pare lat.Jednym słowem zaczęła z nas się tworzyć rodzina patologiczna.Jak myślicie ile czasu można znosić to,że ojciec bije matke,rodzeństwo się puszcza? Miesiąc,trzy...?Ja wytrzymałem niecałe 4 miesiące.Z każdym dniem było ze mną coraz gorzej...Pamiętam te dni,jakby to było ledwo wczoraj.Początki były najgorsze.Kiedy to wszystko się zaczynało tworzyć na moich oczach.Bo wyobraźcie sobie,że pewnego dnia wracacie do domu i słyszycie:
-Kochanie,straciłam pracę.Ale nie przejmuj się jakoś sobie poradzimy.Ojca się zapisze na jakąś terapie,wyprowadzimy się.Damy radę,będzie dobrze...
Czułem się jak jakiś głupek."Damy radę,będzie dobrze."Jak te słowa mogły ranić.Parę dni później komornik zabrał nam dom.Wprowadziliśmy się do jakiejś nędznej kamieniczki,z widokiem na podwórze,w którym roiło sie od pijaków,dziwek i brudu.Ojciec szybko sobie znalazł towarzystwo.Pamiętam jak na moich oczach,matka płakała,chcąc jakoś sobie radzić.Ja?Ja z resztą też się przejmowałem.Starałem się trzymać jak tylko mogłem.Dawałem sobie jeszcze jakoś radę,chcąc się odnaleźć w tym wszystkim.Do szkoły chodziłem w podbrudzonych rzeczach,z pustym żołądkiem.Nie mieliśmy co jeść,w co się ubrać,jak zapłacić za najprostsze rachunki.Szkołę zacząłem coraz bardziej traktować mniej poważnie,chociaż wiedziałem że muszę sie zacząć uczyć,by w przyszłości móc jakoś poratować matkę,rodzinę...Ale to było mało.To był dopiero początek tego całego "piekła".Kładąc się spać na jednym łóżku z matką i dwoma braćmi,myślałem o tym jak kiedyś w szkole,na podwórku czy od kolegów słyszałem o takich patologicznych rodzinach.Nigdy mi nie przyszło do głowy,że ja mogę się znaleźć w takiej sytuacji,praktycznie z dnia na dzień.
ccccc.jpg

Cześć :)
Wyszło jak wyszło,może trochę dziwnie,ale postarajcie się wczuć w klimat Dominika,kiedy jest mu dosyć ciężko opisywać. Hmm ?
Dzięki za tyle miłych komentarzy i wiadomości od Was ! :*
  • awatar Karaliene♥: Piękny opis ;o Cudownie piszesz, to jest boskie opowiadanie ! Pomysł na medal ;)
  • awatar Desolation.: Pięknie to opisałaś , takie to dołujące i zarazem szczere ;x jestem ciekawa kto mu pomoże i wgl.. nie rozumiem jedynie tego iż jak stracił pieniądze to i też przyjaciół ? ehh szkoda już mi Go i zarazem polubiłam bohatera mam nadzieję że mu się ułoży no i czekam , czekam kurczę wstawiaj byle szybko :D
  • awatar No cry...: Brak słów :x. To jest świetne, bardzo mi się podoba, że tak wczuwasz się w sytuację, przez co staje się to bardziej realne. Genialne. Pozdrawiam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

miloscnazawsze
 
*Prolog*
O czym jest ta historia ?
O pewnym młodym chłopaku,który praktycznie z dnia na dzień traci wszystko: dom, przyjaciół, rodzinę, szczęście...
To historia o chłopaku który ma codziennie w domu 'demolkę'.A potem matka wysyła go do domu dziecka.I wszystko się wali coraz bardziej.Traci nadzieję na lepsze jutro,nie widzi sensu życia.
Ale pojawia się ktoś...kto wszystko wywraca do góry nogami...
Kim jest ta inspirująca osoba,która postanowi wyciągnąć Dominika z nieszczęścia ? Czy to się uda ?

okładka:
okładka domino 2.JPG

To teraz kilka słów ode mnie.
To będzie kilku rozdziałowe opowiadanie,dosyć krótkie wpisy...
Nie będzie charakterystyki,myślę że zrozumiecie dlaczego,gdy ukaże się pierwszy rozdział. To wszystko by zepsuło daną atmosferę.Jeden główny bohater:Dominik.I w sumie tyle.Napięcie,emocje,strach...To będzie właśnie tym nasycone to wszystko.
A więc lecimy ! PIERWSZY JUŻ NIEBAWEM.

+Większość z Was zapewne kojarzy coś przez mgłę trochę lepiej lub gorzej że Agnieszka to moje imię. :D Aczkolwiek na okładce jest Rita gdyż będzie to od teraz mój "pseudonim artystyczny".Imię to jest mi bardzo bliskie sercu więc...:) Każdy ma jakieś swoje zachcianki,tak więc *Ta-Dam !*
*Pozdrawiam bardzo serdecznie wiecznasamotnosc.pinger.pl/ od której zapoczątkowałam pomysł,aby stworzyć okładkę książki. Myślę że nie obrazisz się zbytnio..* :)

Jakieś pytania odnośnie mnie,bloga lub opowiadań - ask.fm/aggggga - chętnie odpowiem; nie gryzę,zazwyczaj :P
  • awatar MADA FAKA DŻENTELMEN :* .: No czekam, czekam ♥ Już sie nie mogę doczekać ;3 ♥
  • awatar Desolation.: ogólnie czytałam no ciekawi mnie ta osoba myslę iż to będzie jakaś dziewczyna taka serio inteligenta i ona go wyciągnie. I może jakiś mały romans między nimi. No ten teges. Lubię takie wątki , ale jak tak nie bedzie to jakoś zrozumiem xd Więc ogólnie mi się opowiadanie podoba takie nietypowe czekam niecierpliwie na 1 rozd i mam nadzieję że zakocham się w Nim jak w "die" ojej no mam taką wielką nadzieję. Kończąc napisze jedno *kocham już to* tak no właśnie czekam czekam <3
  • awatar Z życia młodego ratownika: pikne +__________+
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (21) ›
 

pakamera
 
Chcialam Wam przedstawic karafki francuskiego rzezbiarza�Etienne Meneau, inspirowane naczyniami k.... Czytaj dalej : www.example.pl/winne-naczynia-7792.htm
 

pakamera
 
Ponizsze projekty�sa oble, piekne i doskonale leza w dloni.

Zastawa stolowa, Aldo Bakker:


.... Czytaj dalej : www.example.pl/oble-14617.htm
 

 

Kategorie blogów