Wpisy oznaczone tagiem "dreamcatcher" (34)  

pakamera.pl
 
Szary lapacz snow - ozdoba do domu. Stworzony z licznych tasiemek, kordonka, wloczek, ozdobnych s.... Wiecej zdjec tutaj www.pakamera.pl/dodatki-dekoracje-inne-lapacz-sn…
 

justine145
 
Pokaż wszystkie (5) ›
 

kvvay
 
xKariii:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

chitith
 
Sny o kosmitach zawsze są najgorsze. Najbardziej upierdliwe, nieuśmiercalne i obrzydliwe istoty, jakie mogą pojawić się w śnie. Ohyda.
I dzisiaj też mnie dręczyli, nie ważne jak bardzo się starałam ich pozbyć...

Wbiegałam po drewnianych schodach, które miały prowadzić do mojego piętra, do mojego mieszkania. Klatka była przyciemniona, halogenowe żarówki ledwo dawały jakieś światło, panował półmrok. Już piętro przed moim przystankiem wiedziałam, że coś się czai. Coś mrocznego. Powoli pokonałam ostatnie schody, byłam bardzo ostrożna, czułam z tyłu czaszki promieniujący alarm. Niebezpieczeństwo!
Podeszłam do swoich drzwi. Za nic nie mogłam ich otworzyć. Widziałam kontem oka, jakoby sąsiad się z czymś mocował i w końcu też sam schował się czym prędzej za drzwiami. Niemalże czułam jego strach. Podeszłam do jego drzwi, błagając by otworzył. Nic, żywego ducha.
W końcu TO dostrzegłam. TĄ istotę.
Początkowo pomyślałam, że to kolejny sen o zombie, zgniotę mu czaszkę, albo przebiję mózg i po sprawie. Ale kiedy TO się wyłoniło wiedziałam już, że nie będzie tak łatwo. Ale postanowiłam walczyć. Naga istota o bladoróżowej, lepiej i śliskiej skórze. Średnio wysoka o trochę większej czaszce, niż ludzkiej, łysa na całym ciele, oczy jakoby zwężone w szparki, kreski. Długie kończyny, którymi za wszelką cenę starała się mnie złapać i przyciągnąć do otworu gębowego, w którym znajdowały się niemalże rekinie zębiska. Wszystkie długie i ostre, do rozrywania.
Będąc skrajnie zdesperowaną wołam o pomoc sąsiada: "Proszę! Chociaż powiedz jak to zabić! Chociaż daj mi jakąś broń, cokolwiek, to go zabiję, tylko powiedz!"
Cisza. Zauważam niewielki nożyk kuchenny. Kurna, lepsze to niż nic!
Miałam wtedy chwilę, bo akurat skopnęłam monstrum w dół, potoczyło się po schodach. Uparcie znów wróciło. Nie wydawało żadnych dźwięków. Obrzydliwy był dźwięk, kiedy miałam wymuszony kontakt z jego obślizłą skórą. Jakbym dotykała ślimaka. Fuj.
On stał na schodach, ja na piętrze zaglądając przez barierkę, przez którą kosmita wyciągał długie łapska. Dobrze chociaż, że nie miał pazurów.
Zaczęłam go dźgać tym nożykiem. Był twardy, cholera. Dodatkowo nóż zjeżdżał po jego obślizłym ciele. Dźgałam go w oczy, próbowałam poderżnąć gardło. Potem udało mi się wbić nóż w jego czaszkę. Nic go to nie ruszało.
Z zapałem co chwila, jak tylko była okazja wsuwałam nóż w jego mózg, ale to nic nie dawało!
Czułam jak cała się trzęsę z powstrzymywanego przerażenia. A co jeśli się nie uda? Na próbę przebiłam mu serce, płuca. Dalej żył!
W końcu udało mi się odkroić mu głowę. Żadnej krwi. Ale... on nadal się ruszał, jak gdyby nigdy nic. Z jego szyi wypłynęło coś... coś dziwnego. Upadło na posadzkę. Wyglądało jak... teraz jak sobie przypomnę, jak super twardy bób, do diaska! Bobopodobna istotka, jakoby dziecko (?) było tak śliskie, że wysunęło się ze swojej skóry...
Krzyknęłam i zaczęłam rozkrawać to coś i głowę kosmity na kawałki. Na coraz mniejsze kawałeczki, odcięłam kosmicie jeszcze więcej szyi - miał bardzo króciutka, głowa praktycznie osadzona była na ramionach... Ich blade mózgi pokrojone na kawałeczki, ich ciała, truchła, one nadal żyły, patrzyły się na mnie...
Chciałam się już obudzić, miałam dość.
 

chitith
 
Bardzo stary sen. Jeden z pierwszych, które dość dokładnie opisywałam scena po scenie. W samym śnie doprowadził mnie do płaczu, ale jak czytałam to raz jeszcze, hm... Nie potrafiłam się dostatecznie wczuć.
Ten sen miałam kilka dni po przeczytaniu DVD.


Chłopak bezgranicznie zakochany w słodkiej dziewczynie, wreszcie wyznaje jej miłość.
Ona mówi wprost - nie kocham cię, ale jak dasz mi czas może się to odmienić.
Chłopak codziennie niemalże, przez trzy lata odwiedza ją i obdarowuje pięknymi prezentami.

“Prezenty cieszą, tylko wtedy, kiedy podarowane zostają przez osobę, którą kochasz”


Dziewczyna po skończeniu szkoły wyjeżdża, nie dawszy chłopakowi odpowiedzi. Ten postanawia ją odnaleźć, ale przez brak pieniędzy jego podróż trwa pół roku.
Dociera wreszcie na drugi kraniec świata, do Indii i tam odnajduje dziewczynę.
Staje przed nią z uśmiechem, pewien swego, że dziewczyna wreszcie wyzna mu uczucia.
Ona długo milczy, a uśmiech powoli ściera się z twarzy chłopaka. Dostaje zawrotów głowy i idzie do łazienki (gdzie nakierowuje go dziewczyna) po leki uspokajające.
Chłopak przypadkowo rozsypuje je.
- Często coś psujesz, jeszcze trochę a zabronię ci tu przychodzić - odpowiada ze śmiechem dziewczyna.
Chłopak zbiera tabletki i w trakcie przerywa. Idzie do pokoju dziewczyny i staje pośrodku. W kącie zauważa łóżeczko, a wśrodku śpiące dziecko.
Dziewczyna nagle pojawia się przed nim.
- Wiesz czemu przyjechałam do Indii? - chłopak milczy, więc dziewczyna kontynuuje. - Indie uważane są za kraj magii i cudów. A w moim życiu zdarzył się cud.
- To dziecko...
- Jest nasze! Twoje i moje.
- Nie wierzę ci! Tyle lat czekałem, przekonany, że w końcu mnie pokochasz!
- Ale to naprawdę..! - dziewczyna przestała się uśmiechać.
- Nie! To niemożliwe! Nigdy nawet nie trzymałem cię za rękę, nic!
- Przestań! Ja nie kłamię!
- Jak możesz jeszcze tak mówić! Złamałaś mi serce..
Dziewczyna złapała go za nadgarstki.
- Czemu mi nie wierzysz?
- Uważałem cię zawsze za najmądrzejszą dziewczynę w klasie. Ba! W szkole. Dlatego zgodziłem się tyle czekać, wierząc, że wiesz co robisz. A ty po prostu... - po jego policzkach pociekły łzy. Dziewczyna też płakała.
Wreszcie odskoczyła od niego i klasnęła w dłonie. Pochyliła głowę i ustawiła się jak do modlitwy. On zaskoczony wpatrzył się w nią, przestając płakać.
- Skoro mi nie wierzysz, mogę zrobić tylko jedno. Udowodnię ci. Za prawdę odbiorę sobie życie!
- Nie! Przestań! - krzyknął tylko, bo w pomieszczeniu i tak nie było żadnych niebezpiecznych przedmiotów.
- Oddam wszystko, moje ręce i nogi, serce, nerkę, wątrobę, każdy inny organ, byleby nasza miłość trwała wiecznie! - krzyknęła dziewczyna, upadając na kolana.
Nagle zaczęła krzyczeć i zwijać się na podłodze, a spod niej wypływała gęsta krew, która zaczęła pokrywać podłogę.
- Niee! Coś ty zrobiła?!
Nagle dziewczyna znieruchomiała, a ostatnie co wyszeptała było:
- Za prawdę i miłość... kocham cię!
Chłopak opadł na kolana obok niej i zaczął płakać, płakał histerycznie i krzyczał. W tym czasie i dziecko leżące w łóżeczku zaczęło cicho kwilić.
- Nie... nie mogę bez ciebie żyć - powiedział wreszcie i przypomniał sobie jej słowa.
- Oddam wszystko, moje ręce i nogi, serce, nerkę, wątrobę, każdy inny organ, byleby nasza miłość trwała wiecznie! - krzyknął, waląc się pięścią w pierś.
Nagle i on krzyknął, łapiąc się za serce i zwalił się na ziemię, bez życia. Na jego ustach trwał delikatny uśmiech.
- Kocham cię - odparł jeszcze, a jego oczy zamknęły się na zawsze.
Dzieciątko pogłębiło swój płacz.
Ich dusze unosiły się, jakby w innym wymiarze i pomimo tego, że ich ciała były rozdzielone, nadal odczuwali ten sam ból.
I ciągle.
I ciągle.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

chitith
 
Jestem ciekawa, czy uda mi się go dobrze opisać. Ale może dzięki temu w przyszłości będzie mi coraz lepiej szło opisywanie snów, które mogłyby służyć czasem za całkiem całkiem opowiadania ^^
A teraz zapraszam do czytania!


Pod pustynnym piachem tylko przez chwilę mogłyśmy poczuć się bezpieczne. W sekretnym pokoiku schowanym na końcu świata, pod pustynnym piachem.
Ale czułam go już, że jest blisko. Czułam to na karku, czułam jak moje włoski jeżą się nieprzyjemnie. Szperacz był blisko.
Trzask drzwi oznajmił mi, że jest tuż za rogiem. Ratowałam się ucieczką, ale gdzie miałam uciekać? Skoro był tak blisko moja nadzieja wygasała...
Ale wtedy ciotka powiedziała... nie, przypomniała mi. O tej jaskini. Monety musiały być bezpieczne. Musiałam je chronić nawet za cenę swojego życia.
Wtedy on wpadł do środka.
Przerażenie wzięło górę i zdążyłam tylko usłyszeć jak ciocia pogania mnie, mówi, że go zatrzyma, tylko muszę się spieszyć.
Powiedziała mi wcześniej, gdzie znajduje się ta jaskinia. Nie miałam problemu ze znalezieniem jej, jakbym od zawsze wiedziała, że właśnie tam się znajduje, chociaż wejście do niej można było łatwo przeoczyć.
Ciotka używała przepływu prądu przeciw Szperaczowi, który chciał dostać monety. Monety z przyszłości.

Odnalazłam Luk w pustyni. Było to wejście do Pradawnej Jaskini.
Przede mną rozpościerała się tylko najciemniejsza ciemność. Ale... wiedziałam gdzie iść. Czułam, a wręcz widziałam jak słowa Pradawnych formują ścieżkę... Rozpoczęłam morderczą pogoń w dół, do wnętrza ziemi, po schodach. Dotarłam do najgłębszej otchłani jaskini. Tam czekało na mnie Wejście.
Wejście było bardzo ciasne, podobnie jak sam luk, który prowadził pionowo w górę. Ledwie mieściłam się w nim, a co dopiero, pomyślałam, jak będę się wspinać... Nie miałam czasu do stracenia. Była tam drabina. Starożytna, drewniana...
Zaczęłam się wspinać najszybciej jak potrafiłam. Ocierałam łokcie i ręce o skały, obijałam kolana o szczeble drabiny, szorowałam plecami o tylną ścianę skały, ale nie przestawałam się wspinać.
Pnąc się w górę, nie mogłam się zatrzymać ani na chwilę, poznając wiedzę pradawnych ludów. Tylko z początku starałam się czytać skrypty, które pojawiały się przed moimi oczami na ścianach jaskini. Lecz ściany szeptały: "twoje oczy zapamiętają wszystko, pnij się w górę, szybciej, szybciej, szybciej...".
Moje mięśnie były skrajnie wyczerpane, ale wchodziłam wyżej, ciasnym szybem, drabiną, w górę. Wyżej, szybciej, mój oddech zamieniał się w parę. Nie wiem ile czasu minęło. Kilka minut, czy godzin, czy dni... dotarłam na górę.
Tam czekał mnie krótki zjazd w dół. Słyszałam wycie i zawodzenie pradawnych, tysiące, miliony melodii mieszało się ze sobą.
Na końcu tego śmiertelnego pościgu była odpowiedź. Tylko po to, by uchronić monetę z przyszłości. Ostatnią.
Znowu zaczęła się mordercza wspinaczka. Moje oczy zapamiętywały każdy szczegół, mój umysł wydawał się być jednak pusty. Zachodziły mnie wątpliwości, ale szepty pradawnych wzmogły się.
Nie byłam sama.
Dotarłam w końcu na szczyt.
Tak czekały mnie zagadki. Dzieci z zagadkami. Z farbami, kredkami... a wokół kręcili się uśmiechnięci dorośli. Gotowi mi pomóc. Kolory, mnóstwo barw i składników.
W końcu, po wielu próbach odpowiedziałam poprawnie na dwie z nich. Trzecie było wiedzą pradawnych. Znalazłam się w maleńkiej wewnętrznej jaskini. Światło, ostre światło biło z góry.
Wyciągnęłam monetę i przedmiot podobny do pisaka. Czułam, że jest zrobiony z czegoś mocnego, niezniszczalnego.
Otworzyłam dolne wieczko i przyłożyłam do niej monetę. Była o połowę większa. Nie było możliwości, by tam weszła. Ale wtedy odezwali się pradawni. Mówili co mam robić, najwyższe techniki alchemii, a może były to zwykłe reakcje chemiczne... Może magia? Nie wiem. Ale moneta nagle stała się sypka jak piasek. Wsypałam ją do wieczka. Zamknęłam. Potrząsnęłam, a ona... zachrobotała, jakby obijając się o ścianki. Potrząsnęłam znów. Moneta! Otworzyłam wieczko i zajrzałam do środka. Była tam! Nie miałam czasu się dalej zastanawiać, bo w tym samym momencie coś przysłoniło słońce, coś spadło na mnie z góry i wessało jak do rury odkurzacza...
Wylądowałam na kolanach w niewielkiej przyciemnionej komorze ze sterylnie białymi ścianami. Na łóżku spał mój tata. Rozejrzałam się. Okna. Za oknami była rozgwieżdżona pustka, ciemność. Kosmos. Byłam w kosmosie. Może nawet już w innym gwiazdozbiorze, w innej galaktyce... Byliśmy. Weszła moja ciotka. Na twarzy błądził jej delikatny, uspakajający uśmiech. Podeszła do mnie, przytuliła, pogłaskała po głowie. Dopiero teraz dostrzegłam jak bardzo była zmęczona.
Przez ramię miałam przewieszony plecak. Położyłam go ostrożnie. Wyjęłam maskotkę, która wyglądała jak postać z jakiejś bajki, z niebieskimi włosami i maską na prawej połowie twarzy.
Miała on pod spodek niedostrzegalny suwaczek. Przesunęłam po nim palcem. Otworzył się. Wyjęłam z niego... pisak. Odkręciłam wieczko. Moneta nadal tam była.
Nikt nic nie mówił. Wszyscy rozumieli.
Tylko nie ja. Co się działo? O co taka wielka sprawa o jedną monetę. W dodatku mogła być podrobiona... Zresztą... to tylko zwykła moneta..?
Cała wiedza pradawnych została zablokowana.

- Monety posiadają swoją historię. Gdyby ludzie z przeszłości się o niej dowiedzieli byłby to koniec świata. My byśmy nigdy nie istnieli. Nie byłoby żadnej przyszłości. Czarna dziura, nic, pustka. To było najważniejsze zadanie ludzkości. Nigdy ci tego nie zapomnimy. Wybacz nam.
Tak oto stałam się częścią załogi z przyszłości, wędrując poprzez przestrzeń, pokonując miliardy lat świetlnych, by powrócić na Ziemię. Z Przyszłości.

Na jednej z monet wyryta była data 24 644.
Czy Ziemia będzie jeszcze istnieć..?
 

chitith
 
Sny, mary, koszmary, marzenia senne. Każdy z nas je ma. Jedne bywają dziwniejsze od drugich. Niektórzy próbują je interpretować. Niektórzy wierzą, że sny coś znaczą. Niektórzy mówią, że w ogóle nie śnią.
Ja jestem ludzkim łapaczem snów - jak w tytule "dreamcatcher", a tu przykład jak wygląda prawdziwy: th09.deviantart.net/(…)large_white_dream_catcher_by… - śnię codziennie nowe sny. Dla mnie sny są, jak... jak gry, jak filmy, czy książki. W nocy się nie nudzę :)
Czasami śnię ten sam sen. Wiem wtedy, że ostatni był nieudany, albo trzeba w nim coś poprawić, coś innego uzyskać, czy zrobić...
Czasami śni mi się dalszy ciąg innego snu. Te lubię najbardziej. Mam w nich największą władzę.
Władzę w śnie? Nie jestem jakimś specjalistą, nie uprawiam OOBE czy tym podobnych. Czasem mi się zdarzy w śnie, że "obudzę się w śnie", albo inaczej "zrozumiem, że śnię". Wtedy sen staje się elastyczny, możesz go układać dowolnie, spełniać swoje zachcianki.
Lubię śnić sny erotyczne. A nie cierpię z braku takowych igraszek. Lubię, bo mogę mieć jakich zechcę, ilu zechcę, intensywnie, czasami tak bardzo, że aż się budzę :)

Wstawki Dreamcatcher w tytule będą oznaczać sen, który mam zamiar opisać. Zamieszczać będę tylko te ciekawsze, bardziej rozbudowane. Mogą być nawet ciekawym pomysłem na książkę.


Pozdrawiam, chitith.
  • awatar She's a whiskey in a teacup: Jaaa... Podziw! Masz świadome sny! Ja nigdy takieggo nie miałam, albo raczej uświadomiłam sobie, że śnię ale nie umiałam zmienić snu...
  • awatar chitith: Ano miewam. Ale tylko, kiedy to jest 2-3 sen z rzędu, albo jak śpię po 12 godzin XD
  • awatar She's a whiskey in a teacup: @chitith: To i tak fajnie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

ladvarian
 
  • awatar Katia ♛: 2,3,7,8,9,10 :) śliczny mix. xoxo
  • awatar StiflerCaroline: Faaajne :D Ostatnio dużo ludzi ma tatuaż w kształcie tego łapacza snów i mi też zaczęło się to podobac. :P
  • awatar PIERONEK. d:: łapacze snów ;p i te fioletowe włoski *.*
Pokaż wszystkie (3) ›
 

ladvarian
 

Uwielbiam muzykę, ostatnio pomaga mi odnaleźć się w transie, leżąc zaćpana do granic możliwości, palę patrząc w siebie, a dźwięki to jedyne co pomaga mi wrócić do rzeczywistości.
Sigur Rós <3 ubóstwiam, polecam. Czyste piękno...
 

satou
 
Pierwszy dzień ostatniego roku szkolnego w liceum. Jestem naprawdę przerażona. Przez kilka godzin wszyscy nauczyciele uświadamiali mi, że za kilka miesięcy będę pisała maturę. Ciągłe gadanie o prezentacji, rozszerzeniach, studiach i fakultetach kompletnie mnie zdołowało. Jestem w czarnej dupie. Nie wiem, co będę robiła po liceum, co będę zdawała na maturze, o czym napiszę prezentację i skąd wezmę kasę na ewentualne studia. Ech, wszystkiego mi się odechciewa. Poza tym całkiem w porządku. Co prawda wszechobecna gimbuziarnia wszystkich denerwuje, ale cóż, my kiedyś też byłyśmy młode... ; D Czuję się naprawdę staro, grr. Matura... Czymże jest owa matura przy ogromie wszechświata... : D

Z B. jak najbardziej w porządku. Wczoraj mieliśmy małe spięcie, które w sumie ciągnęło się przez dzisiejsze popołudnie, ale wieczorem się godziliśmy ; > I na razie wszystko idzie w dobrą stronę, czego prawdę powiedziawszy się nie spodziewałam. Jest dobrze!

Niee, nie będę wspominała o minionej sobocie. Szkoda moich nerwów. Nigdy więcej wolnego. Pierdolejszyn. 24 dni! ♥

"Samotność jest jak deszcz.
Z błękitu mórz unosi się ku zmierzchom;
sponad bezkresu równin porą przeszłą
ku niebu zdąża, co nią zawsze włada.
Dopiero z niebios na miasto opada."

Mózg rozjebany.
 

justine145
 
*łapacz snów* :D
robiony pierwszy raz w życiu dlatego tak dziwnie wyszedł. następnym razem raczej zrobię mniejsze na każdym paznokciu niż taki jeden duży przez wszystkie :P
1.JPG
2.JPG
3.JPG
Pokaż wszystkie (7) ›
 

kapibarka
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gochapik
 
Pierwszy wpis w nowym roku, i moja pierwsza kolekcja :)

DREAMCATCHERS :)

yellow

do prac2.jpg


green


do prac3.jpg


beige 1


do prac4.jpg



beige 2


do prac5.jpg


blue


do prac6.jpg


red


do prac7.jpg


:)

zapraszam:
www.facebook.com/GochaPik1
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

lavaskriva
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Kategorie blogów