Wpisy oznaczone tagiem "dreaming" (11)  

xdazzlex
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

slayer
 
fauxury: Jedyne czego chce to chcę Ciebie nic więcej tylko Ciebie. Chcę zatracić się w twoich ramionach. Chcę byś był mój i nie musiała się z nikim Tobą dzielić. Mój na wyłączność. Byś był i nigdy nie odchodził.  #dreaming
Pokaż wszystkie (2) ›
 

thisdylan
 

582816_523571844322833_87449659_n.jpg


Męczę się z tym pieprzonym zderzeniem z bolesną rzeczywistością już od jakiegoś czasu. W zasadzie, to wszystko zaczęło się wraz z pójściem do nowej szkoły. Szczerze? Nie dotarło do mnie jeszcze, że to już definitywny i nieodwołalny koniec z gimnazjum. Przeżyłam w nim cudowne, niezapomniane trzy lata; poznałam niesamowitych ludzi, z wieloma z nich się zaprzyjaźniłam; po raz pierwszy się zakochałam, po raz pierwszy cierpiałam z powodu miłości. Nauczyłam się życia, zrozumiałam jak się zachowywać, żeby być dostrzeganą przez innych. A teraz... liceum. Czuję się, jakby nowe obowiązki, osoby, te wszystkie zmiany spadły na mnie niespodziewanie, tak jak grom z jasnego nieba. Nie radzę sobie z myślą, że staję się nieuchronnie dorosłym człowiekiem. Że niedługo zdam maturę, wyjadę z miasta, pójdę na studia, będę się jakoś realizować zawodowo, itd. Nie wyobrażam sobie tego. Tak bardzo tęsknię za gimnazjum. I nie tylko ja, bo sporo moich znajomych często wspominają stare, beztroskie czasy. Nie możemy już sobie pozwalać na olewatorskie podejście do nauki, w każdym razie ja staram się systematycznie uczyć i jakoś ogarniać. Robi się coraz trudniej, dziś miałam niemiłą konfrontację z językiem francuskim. Ale odkuję się jeszcze, w środę dam sobie radę, i jeszcze niejednych zadziwię. Jutro kartkówki, przepytywania, stres. Teraz śmieję się, jak bardzo narzekałam na nauczycieli w gimnazjum, na masę materiału, na zbyt krótkie przerwy (teraz zdążam zaledwie przejść z klasy do klasy, zjadać szybko kanapkę i tyle). Bułki z czekoladą, które były bez czekolady, najzwyklejsze wody mineralne, lizaki, wygłupianie się na dolnym hallu, leżenie na zwiniętych wykładzinach, spanie na polskim, rysowanie na chemii, kapska na fizyce, kłótnie... brakuje mi tego. Wiem, że muszę zacząć żyć od nowa, z czystą kartą. Muszę zaakceptować zmiany, bo są one nieodłączną częścią naszego życia. Wiele razy wychodziłam z trudnych opresji, miewałam ciężkie chwile, ale mimo załamywania się, zawsze jakoś dawałam sobie radę. I tym razem też tak musi być. Nie widzę innego rozwiązania.
W przyszłości na pewno osiągnę określone cele, chociaż tak naprawdę, to nie mam jeszcze pojęcia, czym się będę zajmować. Interesuję się amerykanistyką, kocham język angielski, więc może połączę pasję z karierą? Albo zostanę jakąś dziennikarską pracującą w znanym czasopiśmie dla kobiet/albo sportowej gazecie. Wszystko jest możliwe, ja w to wierzę, mam marzenia. Może to dosyć naiwne postrzeganie rzeczywistości, jednak zdaję sobie sprawę, że nic nie dzieje się bez przypadku, że osiągnę to, na czym tak cholernie mi zależy.

Na zdjęciu Niall Horan, uroczy irlandczyk, łączy nas miłość do jedzenia ;3.
 

hoppipolla
 
Potrzebny mi milion złotych, najlepiej od jutra (:
 

hoppipolla
 
Notka z rana:

W Seulu i Tokio jest teraz wieczór. 19.17. Pojawiają się i znikają na chodnikach miast, ludzie mali z magicznymi oczami i sercami. Nie wiem skąd się bierze to uczucie i czym ono jest, to pragnienie i tęsknota za tymi miastami, ludźmi, sercami. Nie rozumiem tych uczuć, pogiętych i nierozłożonych. Wyobrażam sobie, jak piją sake w przydrożnych małych sklepikach ulicznych o tej właśnie wieczornej porze. Gdzieś tam wierzą w prawdziwą miłość albo zostają zranieni na wskroś. Nie rozumiem tego dusznego żalu serca i przyciągania względem japońskiej wyspy. Ta przedziwna niezrozumiała i nie wytłumaczalna tęsknota za czymś, co przecież tak nieosiągalne. I to serce, które dźwigam niczym krostę. Ale krosta przecież zniknie, zatem tęsknota w końcu także zgaśnie.  Prawda?

---

Aktualnie w tokijskim mieście ranek. 6.15. Piją kawę i pędzą metrami z szybkością światła. Radzą sobie z ciężką kulturą i wracają do domów. Szczęśliwi i smutni. Gdzieniegdzie samotni. Czarne oczy nie przykuwające uwagi Tam. W głowie mej, nic więcej tylko uliczny korek. Tysiące słów niezrozumiałych uwikłanych w rozmowy o szczęściu.

Silence.

A może jestem Tam umówiona z kimś od lat?

6.25.

Dzień dobry Tokio.
 

webspot
 
When I first read about the gigantic, whimsical developments in Dubai, I felt a bit uneasy. None of it sounded even vaguely sustainable. But what did I know? Clearly the people paying for all this knew precisely what they're doing. But it appears the hazy sense of "but surely they can't do that . . ." may have been precisely the correct response.

Link: www.guardian.co.uk/(…)charlie-brooker-dubai-dream-c…

#english
 

 

Kategorie blogów