Wpisy oznaczone tagiem "drogo" (30)  

gdzietuwyjsckrakow
 
To wszystko w jeden z dzień w Zakopanem

20401218_1352472294800082_479925687_n.jpg

Pochodzę z południa Polski i choć często bywam
w rodzinnych stronach raczej nigdy nie chodziłam na wycieczki po górach. Tak jest, gdy mamy coś na wyciągnięcie ręki to tego nie doceniamy. Teraz postanowiłam nadrobić zaległości i zwiedzać rodzime tereny. Nie lubię trudnych szlaków, klamer
i łańcuchów. Preferuje łatwe, spacerowe i widokowe trasy.

20370946_1352472318133413_125715223_n.jpg

Dolina Kościeliska
Idealnym pomysłem okazała się tu Dolina Kościeliska. Busy do Kościeliska odjeżdżają z parkingu obok styku Krupówek z ulicami Nowotarską i Kościeliską, bilet kosztuje 5 zł. Wysiadamy, jak łatwo się domyślić, na przystanku dolina Kościeliska. Następnie przechodzimy na drugą stronę ulicy i cofamy się kilka metrów do początku szlaku. Tam czeka na nas kolejne zdzierstwo, czyli 5 zł za wejście do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Jak już wyskoczymy
z gotówki idziemy cały czas prosto. My zaliczyłyśmy mały przystanek na oscypka i żyntyce w bacówce znajdującej się na szlaku.

20401261_1352472314800080_1644789982_n.jpg

Trasa jest piękna. Malownicze widoki na góry, potok Kościeliski, oraz formacje skalne zwane bramami np. Bramą Kantaka sprawiają, że spacer, chociaż długi jest niezwykle przyjemny. Mniej przyjemny jest punkt docelowy wycieczki, czyli Hala Ornak. Zatłoczona,
z mnóstwem turystów i nikła szansą na dopchanie się do baru w schronisku. Chciałyśmy jak najszybciej opuścić to miejsce.

20370557_1352472281466750_1326073450_n.jpg

Staw Smreczyński
Tusz przed Halą Ornak troszkę zboczyłyśmy z trasy
aby wspiąć się stromym i dość męczącym szlakiem nad Staw Smreczyński. Widok wart był wysiłku. Według góralskich legend staw ten nie ma dna. Wolałam nie sprawdzać czy to prawda.

20370891_1352472254800086_620118398_n.jpg


20370429_1352472264800085_2057990442_n.jpg

Karczma U Wnuka

21691398_1398132093567435_106456285_n.jpg

Skoro jesteśmy w klimacie Doliny Kościeliskiej to pozostaniemy na ulicy Kościeliskiej. Tam w jednej
z najstarszych zakopiańskich chałup mieści się karczma U Wnuka. Zarówno budynek jak i sama restauracja mają bogatą historię. Był to jeden
z pierwszych piętrowych domów w Zakopanem, w którym znajdowały się różne instytucje np. urząd gminy
i poczta. W końcu za sprawą ślubu niegdysiejszych właścicieli w chałupie otwarto karczmę, która prosperuje do dziś.

21849366_1398132100234101_2095164133_n.jpg

Wystrój oczywiście w 100% góralski: drewno, regionalne- kwiatowe motywy, bielony kominek, ławy. Wszystko robi dobre wrażenie podtrzymywania tradycji stylu zakopiańskiego. Gorsze wrażenie wywarły kelnerki, gdyż po menu oraz złożyć zamówienie musiałam iść osobiście. Na szczęście dania
i rachunek już przyniosły.

21905567_1398132090234102_689951315_n.jpg

Zamówiliśmy moskola i golonkę. Moskol był bardzo udaną wariacją na temat tradycyjnego placka z mąki, ziemniaków, wody, soli i opcjonalnie jajek. Dlaczego wariacją? Ponieważ obsypany został słuszną warstwą sera, boczku i innych dodatków. Razem smakowało wybornie i nasyciło mnie na resztę dnia. Golonka
w niczym nie ustępowała partnerowi. Dobrze przyrządzona, delikatna, podana z chrzanem
i musztardą, które pięknie nadawały jej ostrości.

21850282_1398132086900769_397627668_n.jpg

Cały obiad był oczywiście niebotycznie drogi, jak to w górach- powiedziała góralka.

21905624_1398132083567436_676407997_n.jpg

Podsumowując po spacerze Doliną Kościeliska oraz podziwianiu piękna Stawu Smreczyńskiego polecam Wam porządny obiad w historycznej karczmie U Wnuka.

Ogólna ocena:
Dolina Kościeliska 9/10
Staw Smreczyński 8/10
U Wnuka 9/10
 

gdzietuwyjsckrakow
 
W jednym z wpisów zachwycałam się olsztyńską plażą miejską nad jeziorem Ukiel. Minął rok od naszego pobytu w tym mieście, a ja dalej uważam to miejsce za jedno z najpiękniejszych, jakie widziałam. Co jeszcze podobało mi się na plaży? Czy wszystko
w Olsztynie zasługuje na medal?

14182424_1055827787797869_1126270207_n.jpg

Plankton
Jeśli plaża to oczywiście leżaczki i drineczki
z palemką oraz przybrzeżny bar jak z amerykańskich filmów.
Plankton sprawdza się tu idealnie. Ma stylowe
i ładnie urządzone wnętrze, hipsterskie leżaki zrobione z palet oraz wysokie ceny.
Jedynie mój drink z palemką był tak naprawdę… piwem ze słomką. I to piwem Specjał, które pierwszy raz widziałam w wersji lanej właśnie na plaży miejskiej w Olsztynie.
Jeśli plaża to oczywiście leżaczki i drineczki
z palemką oraz przybrzeżny bar jak z amerykańskich filmów.
Plankton sprawdza się tu idealnie. Ma stylowe
i ładnie urządzone wnętrze, hipsterskie leżaki zrobione z palet oraz wysokie ceny.
Jedynie mój drink z palemką był tak naprawdę… piwem ze słomką. I to piwem Specjał, które pierwszy raz widziałam w wersji lanej właśnie na plaży miejskiej w Olsztynie.

21397619_1387638244616820_1792329283_n.jpg


21397177_1387638297950148_1260709105_n.jpg

Muszę przyznać, że jestem zachwycona Planktonem
i gdybym nie mieszkała na drugim końcu Polski byłabym tam z pewnością stałym klientem. Atmosfera pozwalała mi się poczuć jak bohaterka serialu 90210 (kontynuacji kultowego Beverly Hills 90210), który uwielbiam.

21397454_1387638134616831_1026969179_n.jpg


21397436_1387638187950159_1726040650_n.jpg

Podsumowując Plankton to byłby perfekcyjny plażowy bar, gdyby nie te ceny.
Ogólna ocena 9/10.

Villa Pallas

21363106_1387633891283922_411159451_n.jpg

rzez ten cały czas doświadczania wspaniałości Olsztyna musieliśmy gdzieś mieszkać.
Padło na hotel Villa Pallas oddalony około 10-15 minut spacerem od centrum i kilka przystanków od dworca PKP. Jedynie wejście do hotelu ciężko było znaleźć.
Dobre położenie generowało dość wysoką cenę, ale jakoś  to przeboleliśmy.

21397637_1387637761283535_1765988951_n.jpg


21396918_1387638017950176_385000982_n.jpg


21443273_1387633981283913_630299611_n.jpg


21443285_1387637887950189_1509979476_n.jpg


Co prawda po wystroju pokoi oczekiwałam więcej niż późnych lat 90 i wczesnych 2000… Ogólnie powodów do narzekania raczej nie było. Dobry room serwis
i śniadania na wysokim poziomie z bardzo rozbudowanym szwedzkim stołem. Jadalnia wprawdzie jest troszkę nieustawna i lepiej nadaje się na wesela niż hotelowe śniadania, ale ich smak to rekompensował.


21397052_1387637837950194_23604313_n.jpg


21397626_1387634101283901_564846595_n.jpg


21442217_1387637984616846_1353607653_n.jpg

Dziwna i troszkę nieprzyjemna sytuacja miała miejsce zaraz przed naszym wyjazdem. Podczas wymeldowania
w pokoju, w którym spaliśmy włączył się alarm przeciwpożarowy. Pani z recepcji nie wyglądała na przekonaną, że to nie nasza wina, ale nie miała innego wyjścia jak tylko nam uwierzyć.
Podsumowując, niby wszystko spoko, ale pojawiła się parę rys na wizerunku Villa Pallas.
Ogólna ocena 7/10.

21443026_1387637934616851_1709009244_n.jpg

To już ostatni wpis z wspomnieniami z magicznego Olszyna. Czy wszystko mnie zachwyciło? Niemal wszystko, z drobnym wyjątkiem opisanym wyżej, który zły nie jest, ale na kolana mnie nie rzucił.

14193681_1055827711131210_1543175125_n.jpg

Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się odwiedzić Olsztyn i pójść do tych wszystkich knajp, do których nie miałam okazji.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Czasem gdy robię zakupy i prowadzę intensywne poszukiwania wymarzonej sukienki/ butów/ torebki/ lakieru do paznokci/ prezentu dla bliskiej osoby  (niepotrzebne skreślić) opadam z sił. Wtedy ratują mnie kawiarnie w centrach handlowych. Niektóre są spoko, a inne należy omijać szerokim łukiem. Jak jest z Loża Cafe?

21362965_1387119838001994_1567262148_n.jpg

Podczas wspomnianych wyżej zakupowych łowów wybrałam się na kawę do Loży. Pierwsze co mnie pozytywnie zaskoczyło to o dziwo kameralna atmosfera. Wydaje się to niemożliwe na najbardziej zatłoczonym piętrze najczęściej odwiedzanej galerii handlowej w mieście. A jednak, siedząc w stylowej Loży na wygodnych miękkich sofach możemy nieco się wyciszyć i naładować baterię przed dalszymi zakupami.


17078480_1218624781518168_1339714771_n.jpg


Odpoczywałam popijając pyszną i dużą cafe latte z syropem orzechowym podaną przez bardzo miły personel. Syrop był tak słodki, że z powodzeniem mogłam zrezygnować z cukru, co bardzo mnie bardzo cieszyło. Niestety za taką przyjemność się płaci, ale wysokie ceny to norma w kawiarniach w Galerii Krakowskiej.

17160428_1218624801518166_475270165_n.jpg

Podsumowując Loża Cafe dobrze sprawdzi się jako przystanek w szale zakupów lub jako miejscówka na ploty z przyjaciółką gdy do odjazdu pociągu zostało jeszcze sporo czasu.
Ogólna ocena 9/10.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Byłoby mi dużo łatwiej ocenić tę kawiarnię gdybym nie kojarzyła tej nazwy z Nowym Jorkiem. Skąd pomysł na taką nazwę?

21074002_1377341058979872_1076116002_n.jpg

No właśnie, skąd? TriBeCa to część dolnego Manhattanu. Wiedząc to spodziewałabym się wystroju nawiązującego do tej dzielnicy Nowego Jorku. Nie dopatrzyłam się go. Kawiarnia jest urządzona poprawnie, ładnie i kolorowo. Do dyspozycji mamy wygodne, modne, kolorowe krzesła i sofy, w których przyjemnie spędza się czas popołudniami i rozsmakowuje w ofercie Tribeci.

19512289_1325190200861625_380800582_n.jpg

Kawiarnia ma mnóstwo ciekawych propozycji w menu jak na przykład koktajle piwne czy wyśmienita miętowa kawa mrożona.

13014832_975273699186612_759116710_n.jpg

Cafe latte wypadła troszkę gorzej od wspomnianej wyżej poprzedniczki ze względu na zbyt intensywnie przebijający się smak cynamonu. Za to Tort Tribeca wyborny :)

12919215_964349723612343_2013114804_n.jpg

No i przepyszne ciasta. Szczególnie sernik Oreo,
w którym faktycznie można poczuć smak popularnych ciasteczek. No
i rozpływający się w ustach sernik z malinami
i białą czekoladą. To połączenie jest perfekcyjne. Jeśli jesteście fanami mocno czekoladowego brownie, Tribeca będzie dobrym adresem.

19551291_1325190114194967_741573517_n.jpg

Niestety wszystkie te pyszności kosztują sporo. Kawiarnia ma ceny wybiegające ponad średnią, za to obsługa raczej trzyma się średniego poziomu.

11696779_847282505319066_1336071851_n.jpg

Ciekawostką jest, że kawiarnie Tribeca w Krakowie znajdują się przy muzeach lub galeriach. Moim zdaniem to świetny pomysł, ponieważ często po zwiedzaniu mam ochotę na kawę lub deser.

Podsumowując, genialne smaki rekompensują mi braki
w wystroju. Polecam Tribece na kulturalną randkę. Najpierw muzeum, a potem pyszny sernik Oreo
i miętowa mrożona kawa. Tylko przygotujcie się na dość wysoki rachunek.
Ogólna ocena 7/10.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jak zwiedzanie, pływanie i wakacyjna aktywność to i głód :) Gdzie iść w Giżycku, gdy po wszystkich spacerach i atrakcjach zgłodniejemy?

14172093_1055829121131069_1681545240_n.jpg

Przewodniki polecają wiele miejsc. Z wszystkich rekomendacji wybraliśmy dwa: Bar Omega i Tawernę Siwa Czapla. Oto jak wypadły:
Bar Omega
To miejsce ma specyficzny klimat, jak sama nazwa wskazuje- barowy. Pomimo tego jest niezwykle popularne. W momencie, gdy przyszliśmy wszystkie stoliki były zajęte i cudem załapaliśmy się na jeden, który właśnie się zwolnił.
Aby zamówić trzeba było odstać swoje w długiej kolejce. Przynajmniej mogliśmy się spokojnie zastanowić, jakie danie wybrać, aby podczas składania zamówienia dowiedzieć się od pani
w podomce i siateczce na głowie, że się skończyło :P Szybka zmiana decyzji i równie szybko wydane posiłki. Po takiej formie spodziewaliśmy się cen niskich jak w standardowym barze. Zdziwiliśmy się, bo nasz obiad kosztował tyle samo ile w dobrej restauracji na krakowskim Rynku Głównym
z kelnerem, który jest na każde nasze skinienie.
Przynajmniej smak potraw była adekwatny do ceny. Pstrąg zamówiony przez mojego Lubego rozpływał się w ustach i zachwycał doborem przypraw.

14159331_1055837981130183_706804481_n.jpg


14151875_1055838014463513_506789331_o.jpg

Moja zupa rybna (którą jadłam pierwszy raz
w życiu) od razu skradła mi serce. Wyrazisty smak i mój ulubiony sposób doprawiania sprawiły, że stała się moją faworytką wśród zup.

14137855_1055837991130182_1912165302_n.jpg

Na drugie danie wzięłam pyzy z mięsem. Spodziewałam się rozlazłych klusek bez smaku,
a dostałam pyszne, sycące pyzy o konkretnym smaku z dużą ilością mięsa.

14182613_1055838027796845_1612731511_n.jpg

Kropką nad “i” okazało się regionalne piwo Rybak. Wyśmienite! Bardzo delikatne i orzeźwiające. Od tego czasu szukam go w każdym sklepie, ale nigdzie nie znalazłam :(

Tawerna Siwa Czapla

14111610_1055836667796981_1715517198_n.jpg

To lokal o zupełnie innym charakterze niż Bar Omega. Nie mamy tu do czynienia z samoobsługą, kelnerki są bardzo miłe, dużo miejsca w tym przepiękny ogródek. Podobieństwo widać jedynie pod względem cen- wysokie.

14159347_1055837797796868_789383855_n.jpg

Wydawać by się mogło, że Siwa Czapla wypadnie lepiej, ale niestety filet rybny, który zamówiłam szału nie zrobił. Był smaczny, dobrze przyrządzony, delikatny, ale bez fajerwerków. Frytki również.

14138316_1055837781130203_212963789_n.jpg

Podsumowując w Giżycku jest gdzie dobrze zjeść. Miasto ma do zaoferowania pyszną mazurską kuchnię, której możemy posmakować w wielu miejscach, jednakże musimy być przygotowani na wydanie trochę grosza.  Osobiście polecam i Siwą Czaplę i Bar Omega, z tym, że ten drugi lokal odrobinę bardziej ze względu na piwo Rybak.
Ogólna ocena:
Bar Omega: 7/10
Tawerna Siwa Czapla 7/10
FB:www.facebook.com/omegagizycko/
www.facebook.com/SiwaCzapla/
WEB:baromega.pl
siwaczapla.pl
 

gdzietuwyjsckrakow
 
W sumie to ani nie jogurt, ani nie lody, tylko mrożony jogurt. Pewnie większość z Was w dzieciństwie robiła lody z "Danonków". Pamiętacie ten smak przesadnie zmrożonej śmietany z wodą? Zapomnijcie o nim. Feel the Chill to nie to.

13819297_1029229227124392_1426111680_n.jpg

Te jogurtu mrożone są pyszne. Prawdziwie kremowe
z delikatnym jogurtowym posmakiem, który nie dominuje a nadaje niepowtarzalności.
Oprócz "lodo-jogurtu" mamy do wyboru mnóstwo różnych posypek i dodatków. Nie mogłam sobie odpuścić moich ukochanym M&M.

13730760_1029229190457729_150007964_o.jpg

Cały proces wygląda w ten sposób: od przeciętnie miłej Pani dostajemy kubeczek i sami nakładamy masz deser. Następnie oddajemy pojemniczek Pani
z obsługi, która go waży. Płacimy. I tu pojawia się problem, bo gdyby nie voucher na 10zł od All in Card mój mały deserek kosztowałby aż 16 zł. To zdzierstwo i pomimo, że jogurt mrożony smakuje dobrze nie jest warty takiej ceny.

13819554_1029229280457720_1074498017_n.jpg



13816977_1029229507124364_399979805_n.jpg

Minusem jest też gakeriana lokalizacja. Stoliki
i krzesła na wyspie w korytarzu Galerii Kazimierz nie sprzyjają rozkoszowaniu się smakiem deseru.

13817215_1029229167124398_215825454_n.jpg

Podsumowując, myślę że raz można sobie pozwolić na takie szaleństwo i przepłacić za mrożony jogurt
w Feel the Chill, aby poznać jego cudowny smak.

Ogólna ocena 6/10.
 

botakchcialam
 
Wpis tylko dla znajomych
nielubietruskawek:

Wpis tylko dla znajomych

 

gdzietuwyjsckrakow
 
6 powodów, dla których nie warto pójść do Ratuszowej

17321328_1226176364096343_10747519_n.jpg

W sumie zawsze korciło mnie, aby zaglądnąć do lokalu w podziemiach Ratusza. Na Wieży Ratuszowej już byłam. Wejście kosztuje 5 zł i możemy podziwiać całkiem ładną panoramę Starego Miasta.
W podziemia zapuściłam się dzięki All in Card (www.facebook.com/AllInCardpl/?fref=ts)
i wygranym bonie na 30 zł do Ratuszowej.
Gdyby nie ten voucher bardzo żałowałabym mojej decyzji. Tym bardziej, że na wizytę zdecydowałam się w Dzień Kobiet, czyli miała być to elegancka kolacja z ukochanym. Dlaczego nie była? Oto 6 powodów, dla których definitywnie odradzam Wam ten lokal.

17274712_1226176360763010_450188708_n.jpg

1.    Ceny. Po prostu astronomiczne. Gdyby nie All in Card zapłacilibyśmy za kolacje około 70 zł. Na szczęście koszt pizzy, dania głównego i dwóch herbat obniżył się o voucher.
2.    Jedzenie. Hmmm szału nie było. Kurczak faszerowany pomidorami i mozzarellą był bez smaku i do tego w rozmiarze mini. Pizza okazała się całkiem smaczna i odpowiednia rozmiarowo tylko dla jednej osoby.
3.    Brak dbałości o klienta. Przy tak wysokich cenach i renomie miejsca spodziewałabym się, chociaż darmowej przystawki. No i jakiejś ekstra promocji dla pań z okazji Dnia Kobiet.
4.    Obsługa. Nikt nie wskazał nam miejsca, pomimo, że poprosiłam o stolik dla dwóch osób. Kelnerzy byli raczej na średnim poziomie.
5.    Teatr. Tak, wiem, że brzmi to dziwnie. Już wyjaśniam. W podziemiach Ratusza mieści się filia Teatru Ludowego. Nie byłoby w tym nic złego gdyby nie fakt, że ludzie czekający i idący na spektakl przechodzą przez restauracje i zaglądają gościom
w talerze. Na domiar złego nasz stolik był zaraz przy drzwiach do sali teatralnej, gdzie gromadzili się widzowie z biletami. W lokalu jest jeszcze drugie pomieszczenie, ale tam, jak się dowiedzieliśmy, są miejsca tylko dla dużych grup. Słabo.
6.    Wystrój. Miejsce ma potencjał. Piękna piwnica, do której pasowałaby średniowieczna aranżacja i stroje z epoki dla kelnerów. Zamiast tego jest wielka lodówka z napojami i krzesła jak z góralskiej karczmy.

17238339_1226176380763008_1288572386_n.jpg

Jednym słowem tragedia (dobrze, że nie grecka). Za taką cenę dostać takie rozczarowanie to skandal.
Podsumowując, już nigdy tam nic nie zjem. Wam też nie polecam. Drogo, mało, kiepsko, brzydko i nie komfortowo.
Ogólna ocena 1/10.

17238864_1226176437429669_1574390800_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
18788363_1299803163400329_1120510480_n.jpg

Czyli moje wielkie (małe) rozczarowanie.
Gdy tylko zobaczyłam w Internecie zdjęcie pancakes wiedziałam, że muszę ich spróbować
i że się w nich zakocham. Nie myliłam się. Mój pierwszy raz z tymi puszystymi naleśnikami o smaku Oreo był w Warszawie w Manekinie. Po pół godziny czekania na miejsce zjadłam pyszne, duże i sycące naleśniki, podane przez miłą kelnerkę i warte swojej wysokiej ceny.

18644536_1295474720499840_883521709_n.png

Wyobraźcie sobie moją radość, gdy odkryłam, że
w Krakowie na ul. Dolnych Młynów 10 otworzyli Mr. Pancake. Wizytę w tym miejscu odkładałam na specjalną okazję. Padło na najważniejsze święto
w roku, czyli moje urodziny. To był błąd.
W Mr. Pancake praktycznie wszystko jest na “nie”. Wystrój ładny, ale do bólu hipsterski. Ja rozumiem, że jest teraz taka moda, ale bez przesady żeby wszystkie nowe knajpy wyglądały tak samo. Menu lokalu daje szerokie pole do popisu, jeśli chodzi o wygląd. Można pójść
w cukierkową słodycz, cyrk, zabawki, Francję, Amerykę, Kanadę i mnóstwo innych rzeczy, które kojarzą się z tym rodzajem naleśników. Jedyne, co wygląda spoko to ściana z ciekawie wkomponowanymi miejscami na doniczki z zielenią.

17974394_1259222614125051_774404324_n.jpg

Druga rzecz na “nie” to obsługa. NIE podają menu do stolika. NIE podchodzą, aby przyjąć zamówienie. NIE przynoszą dania do stolika, tylko dostaje się jakiś pager, który może być fajnym rozwiązaniem
w tanim barze szybkiej obsługi, a nie w lokalu gdzie za dwie porcje naleśników i dwa napoje płaci się prawie 60 zł. NIE wykazują zainteresowania klientem, który podejdzie do baru, obsługują
z grymasem niezadowolenia na twarzy. NIE zasługują na napiwek.

17965554_1259222717458374_1916657614_n.jpg


Co do samych pancakes mam mieszane uczucia. Zamówiłam naleśniki z magic stars oraz dodatkową gałką lodów w piątkowej promocji za 1 zł. Spodziewałam się większej porcji
i zdecydowanie większej ilości gwiazdek. Było słodko, smacznie, ładnie na talerzu, ale nie sycąco. Nie najadłam się, a jeśli tyle płacę to oczekuje zaspokojenia głodu.

17974559_1259222694125043_763029692_n.jpg

Podsumowując, na drogi deserek z grymaśną obsługą można wybrać się raz, no może dwa, jeśli ktoś bardzo lubi pancakes. A potem pozostaje tylko liczyć, że gdzieś jeszcze otworzą restaurację
z pancakes na wyższym poziomie.
Ogólna ocena:4/10.
FB: www.facebook.com/pankejkkrakow/?fref=ts
WEB: mrpancake.pl

17974581_1259222647458381_2019155452_n.jpg
  • awatar greene69: Obsługa w lokalach jest bardzo ważna, bo sądzę, że bardziej wpływa na naszą ocenę niż samo jedzenie:)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gdzietuwyjsckrakow
 
WPIS PRZEZNACZONY DLA OSÓB PEŁNOLETNICH

Kraków miastem, które nigdy nie śpi. Zapraszam Shine'a!
Dawno nie pisałam nic o żadnym klubie. Właściwie to tylko jeden mój post dotyczył klubu. Był to pierwszy wpis i opisałam w nim Ministerstwo (gdzietuwyjsckrakow.pinger.pl/m/17878051). Lokal już nie istnieje, a ja mogę się przyznać, że tam pracowałam. Mam z tego miejsca mnóstwo fajnych wspomnień, nawiązałam tam wiele przyjaźni oraz poznałam miłość mojego życia.
Nie zmienia to faktu, że po 1, 5 roku niemal codziennego bywania w klubie miałam dość na następne 5.5 roku.

16118322_1176189302428383_1907988206_n.jpg

Do Shine poszłam na urodziny przyjaciółki. Lokal bardzo mi się spodobał. Jest mega dużo miejsca
a wystrój zaliczam do lepszych, jakie widziałam. Motyw tych parasolek- genialny!

16117346_1176189092428404_13243826_n.jpg


16118514_1176189399095040_1741571829_n.jpg

Pod względem cen nic w klubach się nie zmieniło. Drogo. Mój, nawiasem mówiąc dobry, Cosnopolitan kosztował 21 zł, a zrobiła do miła barmanka.

16128882_1176189072428406_1903400869_n.jpg

Muzyka, jak łatwo się domyślić- klubowa. Są lepsi i gorsi dj- e, trafiłam akurat na tego bardziej utalentowanego.
Nie zmieniło się też to, że kluby rządzą się swoimi prawami i jeśli nie zapisałeś się na wydarzenie na FB to płacisz za wstęp. W tym przypadku 10 zł.
Podsumowując, to były bardzo udane urodziny
i świetnie się bawiłam. Z całą pewnością mogę polecić klub Shine na dobrą całonocna imprezę.
Ogólna ocena 8/10.
Adres: ul. Starowiślna 16, Kraków
krakow.shineclub.com.pl
web.facebook.com/ShineClubKrakow/?_rdr
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gdzietuwyjsckrakow
 
WPIS PRZEZNACZONY DLA OSÓB PEŁNOLETNICH

14907799_1106251636088817_692980604_o.jpg

Ahoj! Zacumujemy dziś Pod Grotami. I bynajmniej (dla laików) nie chodzi o skalne groty, lecz
o grot, jako żagiel.
Taka nazwa nie jest przypadkowa. Wnętrze małego baru jest urządzone właśnie w żeglarskim stylu: hamaki, mapy, flagi pirackie, ster i mnóstwo innych świetnych detali. Wystrój bardzo przypadł mi do gustu. Uwielbiam taki klimat i antresole.

13453925_1010065779040737_1138066631_n.jpg


13472194_1010065825707399_1414290707_n.jpg

Załoga pubu jest równie wyjątkowa. Mili ludzie
z pasją. Jedna z barmanek prowadzi nawet bloga poświęconego rodzajom piwa (piwologia.wordpress.com).

13451026_1010065739040741_760765346_n.jpg

Skoro już o piwie mowa, to piraci z Pod Grotami pija właśnie ten złocisty trunek. I to nie takie zwykłe piwo, tylko to unikalne, którego nie dostaniemy w każdym sklepie czy barze. Ja szczególnie upodobałam sobie Miss Lata (tak, to nazwa piwa) z dość oryginalną etykietką. :P Taka przyjemność kosztuje troszkę więcej niż standardowo, bo 11 zł. No, ale czego się nie robi, aby rejs był udany. :)

13451239_1010065702374078_1700212640_n.jpg

Podsumowując, radzę dokonać abordażu na Pod Grotami.
Ogólna ocena 10/10.
Lokalizacja: Kraków ul. Szewska.

13473877_1010065869040728_911009853_n.jpg
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gdzietuwyjsckrakow
 

14805567_1099907876723193_993886674_n.jpg

Tak, wiem, że temperatura bynajmniej nie sprzyja jedzeniu na zewnątrz. Na swoje usprawiedliwienie powiem, że do Kumpira poszłam jeszcze
w październiku, a fotografuje wszystkie miejsca,
w których jadam i o każdej porze.
I wiem również, że pewnie czeka mnie ogrom krytyki, gdy powiem, że tradycyjny krakowski Kumpir jest moim zdaniem paskudny. Za duży, zamulający, kiepsko przyprawiony, wygląda jak kupa i nie chodzi tu o kupę ziemniaków z dodatkami, którą w rzeczywistości jest.

14826328_1099907860056528_1968463084_n.jpg

Nie tylko mi się smakowało, ale również nie podobało. Budka z Kumpirem jest przy Hali Targowej, jak zawsze obleganej przez wszelkiego typu żulernie. Mało tego, tragiczne stoliczki
i krzesełka są otoczone przelewającymi się koszami na śmieci, na których żerują gołębie. Brrry. Darowałam sobie fotografowanie śmietników. Przy takich warunkach spodziewałam się, że ziemniak będzie kosztował nie więcej niż 12 zł. Zdziwiłam się, gdy zobaczyłam ceny w przedziale od 12 do 20-kilku zł.

14813647_1099907866723194_64220797_n.jpg

Podsumowując, krakowskiego Kumpira trzeba spróbować. No, więc spróbowałam i już go tam nigdy nie kupię. Może w innej budce znajdę lepszego ziemniaka.
Ogólna ocena 3/10.
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

gdzietuwyjsckrakow
 

13649548_1022178974496084_1620473565_n.jpg

Uwielbiam sushi, ale lubię się też najeść, a tego z pewnością nie można dokonać jedząc roladki
z ryżem i surową rybą. Zwykle porcje są małe. Tak też było w restauracji Yana Sushi.
Co prawda zamówiliśmy całkiem spory zestaw (25 sztuk) o firmowej nazwie Yanasushi
i muszę przyznać, że naprawdę mi smakowało. Szczególnie uramaki i cudownie pyszne nigiri. Doznania smakowe były na wysokim poziomie, tak wysokim jak cena 82 zł. Do tego dwa japońskie piwa i kolacja wyniosła nas 109 zł. Drogo no, ale niczego innego się po sushi nie spodziewałam.
Z resztą bywało drożej.

12825441_953516041362378_736475482_n.jpg

Pozostając z sferze doznań muszę przyznać, że te estetyczne mnie nie powaliły. Wnętrze wygląda przeciętnie. Jest parę akcentów związanych
z dalekim wschodem, ale nie wykorzystują one potencjału, jaki daje Japonia, jako motyw przewodni: wachlarze, japońska kaligrafia, manga, siedzenie na poduszkach przy niskich stolikach
i wiele innych ciekawych rzeczy.

804561_953515984695717_2107806925_n.jpg

Z obsługi natomiast jestem zadowolona. Pani była uprzejma i potrafiła pomóc w wyborze gdyż dobrze znała serwowane specjały.
Podsumowując, chodzę na sushi "od wielkiego dzwonu”, bo to droga przyjemność. W Yana Sushi ceny nie są najwyższe na rynku, a jedzenie dobre, więc jeśli pojawi się kolejna okazja to na pewno tam wrócę. Was również do tego zachęcam.
Ogólna ocena 8/10.
Lokalizacja: Kraków ulica Zwierzyniecka.

12516406_953515951362387_578384521_n.jpg
  • awatar chelsjesss: Wygląda bardzo smakowicie! Ja jeszcze nigdy sushi nie jadłam, ale na pewno spróbuję :)
  • awatar onlylove<3: Sushi jest pyszne :# :) :* i nawet tanie w tej knajpie :) Świetny wpis :* Zapraszam do mnie
  • awatar Hachie: Niestety nigdy nie miałam okazji zjeść sushi, a bardzo chciałabym, gdyż interesuję się kulturą japońską... A co do wnętrza zgadzam się z Tobą, mało "japońsko" tam! :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 

13522585_1016084365105545_2098523672_n.jpg

Od lat restauracja Miód i Wino zachęcała mnie do wejścia przede wszystkim wystrojem widzianym przez okna. W końcu nadarzyła się okazja na zjedzenie tam kolacji. Byłam bardzo podekscytowana iiii... spotkało mnie wielkie rozczarowanie.

12833293_954474494599866_690308718_n.jpg

Klapa dosłownie od progu, ponieważ kelner w ogóle nie zauważył naszego wejścia! Po 10 minutach oczekiwania przy stoliku wybrałam się do baru
i zapytałam czy ktoś nam poda menu. Nieco zaspany, ale ubrany w uniform oddający staropolski klimat restauracji kelner przeprosił i wreszcie zajął się pracą.
Dostaliśmy menu, które również nie spełniło naszych oczekiwań. Pozycji było niewiele, mało wyszukanych i piekielnie drogich. Zamówiłam placki ziemniaczane z gulaszem z jelenia. Uwielbiam dziczyznę, ale gulasz mnie nie zachwycił. Smak mięsa nie był wystarczająco dobrze wydobyty
i podkreślony, a raczej został zdominowany przez przyprawy.

12834855_954474474599868_841773733_n.jpg

Pstrąg w warzywach z ziemniakami, zamówiony przez mojego chłopaka był bardzo przeciętny, nie wyróżniał się niczym. Lepsze jadłam w małych knajpeczkach nad Soliną.

12833397_954474464599869_1946122527_n.jpg

Przed daniami głównymi otrzymaliśmy darmową przystawkę: dwa rodzaje chleba ze smalcem i muszę przyznać, że to właśnie starter smakował najlepiej z całej kolacji.

12834462_954474514599864_1134760799_n.jpg

Niestety pomimo zabiegu z gratisową przystawką, który bardzo sobie cenie w restauracjach, Miód
i Wino poniosło klęskę. Smak nijaki a cena ogromna bo za nasze dwa dania i dwie herbaty zapłaciliśmy aż 109 zł! Porcje były spore, ale jednak nie na tyle duże aby mogły tyle kosztować.

12833411_954474801266502_766706856_n.jpg

W Miód i Wino wszystko właściwie jest duże. Sale są wręcz ogromne, dlatego masywne stoły i krzesła dobrze się w nich sprawdzają. Wystrój oddaje sarmacki klimat, podkreślony skórami upolowanych przez szlachciców zwierząt oraz flagami z herbami arystokracji. Jednakże przy tak wielkiej powierzchni takie dekoracje to wciąż za mało
i ściany odrobinę świecą pustkami. Pomieszczenie jest długie i wąskie dlatego może sprawiać problemy przy urządzaniu i pewnie stąd niezwykle drażniący mnie pomysł zastawiania drzwi stolikami. Nawet jeśli owe drzwi nigdzie nie prowadzą to można je wykorzystać w kreatywny sposób.

12822010_954474507933198_92704118_n.jpg

Podsumowując Miód i Wino z pewnością nadaje się na przyjęcie dużej ilości bogatych gości podczas sarmackiej biesiady. Dobrze sprawdzi się na imprezy okolicznościowe
w staropolskim klimacie. Na szczęście szlachta zawsze należała do zamożnych.
Ogólna ocena 3/10.
Lokalizacja: Kraków ulica Sławkowska.

12822009_954474521266530_188728776_n.jpg


10455522_954474524599863_1976228217_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 

13101283_984614514919197_1546930093_n.jpg

Mam szczęście w konkursach organizowanych przez All In Card ponieważ wygrałam już drugi bon. Tym razem do modnego Atelier na krakowskim Kazimierzu.

13077305_984614591585856_1346667276_n.jpg

Miejsce modne, więc wystrój też musi być
w trendach. Duże szare sofy i żywe kolory na poduszkach, których jest cale mnóstwo oraz ocieplające wnętrze drewniane stoły świetnie sprawdzają się w tak ogromnym lokalu, który jest ciągle pełny. Do tego dizajnerskie miejsca do siedzenia na oknach i jeden z najlepiej urządzonych ogródków, jakie widziałam.

13101310_984614638252518_1293113328_n.jpg

Idąc za ciosem modnie musi być też w menu, dlatego jeśli sernik to z ciastkami Oreo, które są ostatnio bardzo trendy, lodami, orzechami i sosem karmelowym. Prawdziwa bomba słodkości. Sernik trochę za bardzo się kruszył, ale był na prawdę pyszny, szczególnie ta część z Oreo. Uwielbiam sernik i uwielbiam te ciasteczka, a więc dla mnie to połączenie idealne.

13090304_984614528252529_1698595065_n.jpg

W ramach wygranego bonu do dowolnego deseru dostałam kawę gratis. O ile klasyczna biała kawa
w Atelier niczym się nie wyróżniała to ciasteczko, które do niej dodają było genialne. Pyszne, mięciutkie, ale nie kruche i finezyjnie wyglądające. Pierwszy raz takie jadłam.

13082170_984614518252530_1781812224_n.jpg

Już niejednokrotnie pisałam, że za nowe trendy płaci się sporo. Zapłaciłam 12 zł, ale gdyby nie bon to biała kawa i sernik kosztowałyby mnie aż 21 zł. Mam nadzieje jednak, że bycie nie miłym nie jest w modzie i to tylko zły dzień kelnerki sprawił, że poziom obsługi był kiepski.
Podsumowując, Atelier sprawdzi się, jako miejsce na ciacho z przyjaciółką. O ile znajdziecie wolny stolik i będziecie mieć sporo kasy albo kupon zniżkowy.
Ogólna ocena 7/10.
Lokalizacja: Kraków plac Nowy.
  • awatar fit_dreams: Od dawna obserwuję Twojego bloga, miło, że interesujesz się i korzystasz z naszego krakowskiego projektu :) W imieniu całego teamu All in Card zapraszam Ciebie i całe grono odbiorców do udziału w kolejnych konkursach, aktualnie w grze są vouchery do Soya Cafe i Schizofrenii! :) www.facebook.com/AllInCardpl
Pokaż wszystkie (1) ›
 

ringiding
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Leszcz <3:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów