Wpisy oznaczone tagiem "dziewica" (42)  

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)powtarzaja_mi_podczas_seksu_ze_j…
Chłopcy wciąż powtarzają mi podczas seksu, że jestem ciasna i już mnie denerwuje wyjaśnianie tego każdemu, że to dlatego, ze jestem DZIEWICĄ
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)tak_bardzo_roznie_sie_od_dziewcz…
Tak bardzo różnię się od dziewczyn w moim wieku. Nie puszczam się, nie mam żadnych szkodliwych nałogów, jestem dziewicą. Czasem zastanawiam się, czy to na pewno ze mną wszystko jest w porządku.
 

adamambler
 


Siedzę przy małym stoliku na ulicznym patio w cafeteri na el Caminito. Na porysowanym czasem blacie stolika, stoi butelka zmrożonego piwa Quilmesa, obok pusty kufel, którego nie używam, bo tutaj piwo smakuje lepiej z butelki. Siedzę przy stoliku, sączę zimne piwo i próbuję wyobrazić sobie jak wyglądały narodziny tańca który odmienił świat. El Caminito, mały zaułek w La Boca, portowej dzielnicy biedaków – ulica kolorów, najsłynniejsza z ulic Buenos Aires, fasady budynków ciągnących się w pierzeji, wymalowane są na żywe kolory: niebieski, czerwony, różowy, pomarańczowy, beżowy, zielony, żółty. Te kolory na budynkach, to pomysł jednego z argentyńskich artystów z lat pięćdziesiątych XX wieku, ale miejscowi opowiadają że na takie same pstrokate kolory były malowane te domy już dawniej. Bliskość stoczni i portu, sprawiała że robotnicy często zabierali z sobą resztki farb z pracy i malowali nimi kawałek domu, chcąc utrzymać je w żywym odnowionym wyglądzie. A że farby z zasady nie było wiele, to i każde okno, attyki, naczółki, kapniki, gzymsy, frontony, balkony czy parapety miały inny kolor. Może to bliskość portu, a może te żywe kolory, ściągały w te okolice pierwszych tancerzy,  kiedy na bruku ulicy, jeszcze niezdarnie, ale pełni pasji, szukali pierwszych kroków tanecznych, pierwszych ruchów ciała, do tańca przygrywano im na bandeonie, argentyńskim instrumencie przypominającym akordeon. Rzadziej tańczono we wnętrzu lokalów, ukrywając się przed wzrokiem publiki, najczęściej ten taniec rodził się spontanicznie, na ruchliwej pełnej ludzi ulicy.



Aby opowiedzieć historię narodzin tańca który odmienił świat, trzeba cofnąć się prawie półtorej wieku do tyłu, bo składa się na nią specyfika argentyńskiego życia w ówczesnych czasach i miłość i namiętność która nieodłącznie wiąże się z jakąkolwiek relacją między kobietą i mężczyzna.

Argentyna była młodym krajem z ogromną przewagą hiszpańskiej społeczności. Od XIX wieku kraj rządzony był przez Brytyjczyków, którym udało się w końcu zbudować kolej żelazną między północą państwa a jego południem. To właśnie rozwój komunikacji spowodował decyzję rządu, aby zaludnić puste tereny Argentyny, dostępne w końcu dzięki działającej linii kolejowej. Argentyna rozpoczęła ostrą  reklamę w Europie, jako nowy kraj dla europejskich emigrantów, pełen darmowej ziemi i naturalnego bogactwa. Wkrótce do jej portów zaczęły przybywać statki wypełnione biednymi emigrantami z Europy. Licznie przybywali mężczyźni z Italii, Hiszpanii, Portugalii, przywożąc na argentyńską ziemię swoją kulturę i zwyczaje. Niestety ta nowa ogromna fala emigracji stworzyła jeden wielki problem, najczęściej emigrantami byli mężczyźni, rzadziej pojawiały się całe rodziny, czy też samotne kobiety. Wkrótce w całym kraju zaczęło brakować kobiet. Rząd aby pomóc uregulować ten problem, zalegalizował prostytucję, która miała pomóc samotnym mężczyznom egzystować w  kraju, gdzie na jedną kobietę przypadało kilku mężczyzn.



To właśnie w takich miejscach, w burdelowych barłogach, na brukowanej ulicy przed nimi, na której mężczyźni czekali w kolejce na swoją kolej, wśród niewystarczająco wielu, ciężko pracujących prostytutek, oferujących mężczyznom swoje kilka minut czasu, narodził się taniec który odmienił cały świat. Tango.

Hiszpańscy emigranci przywieźli z Europy flamenco i habanere, niemieccy wiedeńskiego walca, italijscy tarantele, polscy polkę i mazurka, na bazie właśnie tych tańców można szukać genezy powstania pierwszego tanga. I takie były ruchy pierwszych tancerzy, spontaniczne, pełne marzeń i tęsknoty rodzącej się gdzieś w głowach czekających na swoją kolej przed burdelami, podnieconych spotkaniem z kobietami mężczyzn. Dla których krótki akt seksualny miał zaspokoić ich potrzebę kontaktu z kobietą. To pewnie tam, wśród mężczyzn czekających na swoją kolej, narodził się pierwszy taneczny ruch, taki dzięki któremu tancerz, mógł zaimponować prostytutce, lub wzbudzić zainteresowanie innych przechodzących kobiet. Wśród dziesiątek cabaretos, w których mężczyźni spędzali swój wolny czas korzystając z wina i prostytutek, wewnątrz setek tanich burdelos które wypełnione były każdego razu, gdy do portu zawijały statki z wyposzczonymi marynarzami, którzy przez miesiące marzyli o gorącym ciele kobiet, gdy spędzano bydło do miasta, a pilnujący je gauchos (południowo-amerykańscy pasterze krów, odpowiednik amerykańskiego kowboja), z pełną pieniędzy kieszenią, płacili kobietom za krótkie chwile spełnienia, w upale południowo-amerykańskiego nieba, w gwarze portu wypełnionego skrzypieniem zacumowanych okrętów, w rżeniu koni ciągnących załadowane towarem wozy, wśród krzyków ładowaczy, upychających argentyńskie bogactwa na dziesiątki statków zdążających do Europy, wśród biedy i płaczu każdego z tych emigrantów, tęsknoty za krajem swoich urodzin. Wszystko to odpowiednio wymieszane, w odpowiednich proporcjach stało się miejscem narodzin najbardziej niezwykłego tańca, jaki stworzył człowiek.



Dzisiaj el Caminito jest również zapełnione ludźmi, większość to  turyści którzy licznie odwiedzają najsłynniejszą ulicę Buenos Aires, niektórzy siedzą na patios przy stolikach pijąc piwo, inni stoją w grupkach na rogach ulicy, tak samo jak wiek temu stali guapos, prawdziwi mężczyźni, marynarze, górnicy, gauchos, poszukiwacze złota – obserwując przechodzące muger (kobietę), i kiedy dostrzegali tą właściwą, podchodzili do niej i zaczynali prezentować przed nią siebie, prowokowali ją tanecznymi ruchami. Czasem pytali się:

- Seniorita, me permite este baile? (Czy zatańczy pani ze mną?)



Już później kiedy tango panowało na ulicy, wystarczyły gesty, w których guapo unosili znacząco głowę prezentując siebie, wskazywali na trotuar będący sceną taneczną. Jakże przypomina to świat ptaków, które tańczą przed samiczką, stroszą swoje piórka, ukazują jej swoje kolory, prężą ciało, napinając mięśnie, zapraszając dziobem do tańca, którego finałem ma być kopulacja. Podobnie było na el Caminito i innych ulicach zapełnionych biednymi emigrantami. Guapo wybierali swoją parega (partnerkę do tańca). Ale to one wówczas decydowały kogo wybrać, ich decyzja wśród guapo powodowała czasem rozlew krwi, jeśli było więcej chętnych na ładną kobietę, a wśród tej dysproporcji ilościowej między kobietami i mężczyznami, łapano za noże i lała się krew. Wygrywał silniejszy, tym bardziej imponując swoją męskością partnerce. W wieczornym upale dnia, w popołudniowym skwarze, w chłodzie nocy, na brukowanej ulicy, wśród dziesiątek małych cafeteri, cabaretos i burdelos rodził się taniec który miał odmienić świat. Tango.



W burdelu w Buenos Aries,

opowiada historię, Prostytutki

I mężczyzny który zakochuję się w niej

Najpierw jest pragnienie

Potem ……..pasja!

Potem ….. podejrzenie!

Zazdrość! Gniew!  Zdrada!

Gdzie miłość jest najwyższą stawką,

Tam nie można ufać,

Bez zaufania

Nie ma miłości

Zazdrość

Tak, Zazdrość! Aż do szaleństwa…….

Roxana!

Nie musisz ubierać tej sukienki dzisiejszej nocy,

Roxana!

Nie musisz sprzedawać swojego ciała każdej nocy….

Jej spojrzenie na twojej twarzy

Jej dłoń w twojej dłoni

Jej wargi pieszczą twoje ciało

To zbyt dużo abym mógł to znieść

Roxana!

Dlaczego moje serce płacze?

Roxana!

Uczucie z którym nie mogę walczyć

Jesteś wolna, możesz mnie opuścić

Ale nie oszukuj mnie

I proszę

Uwierz mi kiedy mówię

Kocham cię

Fragment „El Tango de Roxanne”

 z „Moulin Rouge!” filmu Baza Luhrmanna



Zrodziło się jak zawsze z pasji i namiętności tych mężczyzn dla których nie wystarczało tylko kilka minut bliskości z prostytutkami, z tanich burdelów. Zawsze nasza męskość pragnie kobiecego podziwu i tak pojawiło się tango w którym mężczyzna prowadził kobietę pokazując jej w tańcu swoją namiętność, męskość i podziw dla jej kobiecości. I rozpoczęła się gra, która była tylko tańcem, gdzie mężczyzna ukazywał jej siłę swojego ciała, zdobywał ją, a ona oddawała mu się na oczach publiki, uciekając i wracając i w końcu publiczność która obserwowała ten taniec, zapragnęła również oddać się temu drganiu, nie zważając na moralność, na konwenanse nienagannego zachowania narzuconego od wieków, zapragnęła  zatracić się w jego wirze, w prowokujących spojrzeniach, pieszczotliwych dotykach, w mocnych tanecznych ruchach naśladujących posiadanie kobiecego ciała, i w tych delikatnych imitujących oddawanie się mężczyźnie i nagle w jednym tańcu, którego narodziny odbywały się w bólach porodowych wśród jęków płaczących i tęskniących emigrantów, którego wodami porodowymi były soki złaknionych wyposzczonych męskich ciał, gdzie krew pierworodna obmywała krew lejącą się z ran innych zalotników, gdzie pierwszym krzykiem noworodka były dźwięki bandeonu, a pierwszymi wypowiedzianymi słowami były te wydobyte ze skrzypiec i fortepianu – ukazał się pierwotny taniec zakochanych, taniec samca i samicy, taniec bez blokad jakim była cywilizacja, czysty taniec dwojga pragnących siebie ciał.



Jest wiele genez tego tańca, ale siedząc na el Caminito, odczuwam tylko ten jeden, właściwy, prawdziwy, rzeczywisty, tak podobny to tego jak narodził się kiedyś z jazz. Tango ewoluuje do dnia dzisiejszego, jego największy moment triumfu, to zaakceptowanie go w Paryżu na początku XX wieku, gdzie przyjęto go entuzjastycznie i mimo że w wielu krajach tańczono go przez lata w ukryciu (nawet w Argentynie gdzie się narodził był przez wiele lat zakazany), nic już nie potrafiło zatrzymać jego ekspansji i świadomości tego że taniec pary może być przepełniony namiętnością i erotyką. Już po tym każdy kolejny taniec: twist, salsa, foxtrot, swing, rock and roll już tylko korzystały z rewolucji jaką stworzyło tango, stając się pierwszym tańcem pary, kobiety i mężczyzny, w czasie którego kręcono się w kóło w objęciu i w przytuleniu, i zezwolono aby iskry namiętności skrzyły się między tańczącymi. To pierwszy taniec gdzie dotyk ciał tancerzy stał się nakazem, a prowokacja erotyczna naturalnym krokiem tanecznym, i równocześnie przestał być nieprzyzwoitością, to pierwszy taniec kojarzący się bardziej z grą wstępną, z pieszczotami, flirtem jaki prowadzimy przed aktem seksualnym, i równocześnie przestano kojarzyć go ze sprośnością, to pierwszy taniec który sprowokował seksualną wolność i między innymi dzięki niemu udało się wywalczyć akceptację publicznych pieszczot przez zakochanych. Nie było łatwo, zaadaptować tango wśród ówczesnego społeczeństwa, gdzie publiczny pocałunek zakochanych był bardziej rozwiązły niż kobieca nagość, a przytulanie i zbliżanie się ciał w sposób jaki propagował to ten taniec, kojarzył się już z publiczną pornografią. Ale tango spowodowało że każdy chciał je zatańczyć, że zapominano o zasadach wpajanych przez rodzinę i kościół, że nie patrzono już czy kobiety obnażają swoją kolana, a guziki ze szczelnie zapiętej bluzeczki odpięte  są nieomal do biustu, nie patrzono już na tulącą się do mężczyzny kobietę jak na wszetecznice, nie rugano całujących się na ulicy zakochanych. Choć do rewolucji seksualnej była jeszcze długa droga, taneczne ruchy tanga wyzwoliły w nas demona seksualności na zawsze pokazując, że erotyka, namiętność i miłość mogą być częścią naszego codziennego życia. I wiem jedno, bez tych narodzin i bez tego bardzo dziwnego poczęcia w tanich burdelikach biedoty w Buenos Aires, nasz świat w jakim dzisiaj  żyjemy, byłby z pewnością dużo mniej kolorowy, niż ulica kolorów el Caminito w la Boca jednej z dzielnic Buenos Aires.
7-715-tango.jpg

newego_LARGE_t_641_105002511.JPG
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)karolina_jakie_ladne_mam_imie_d.…
Św. Karolina patronka
dziewcząt i chłopców
chcących zachować
czystość do ślubu ;)
jakie ładne mam imię ;D
karolina_jakie_ladne_mam_imie_d_2013-11-01_22-22-08.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)_mamusiu_mowi_15letnia_basia_dzi…
- Mamusiu - mówi 15-letnia Basia
- dzisiaj w szkole badał nas wszystkich pan doktor...
- No i co?
- Okazało się, że tylko jedna z nas jest jeszcze dziewicą.
- Oczywiście ty?
- Nie, nasza pani profesor.
_mamusiu_mowi_15letnia_basia__2013-10-28_20-25-56.jpg
 

zasmakujzyciax3
 
Jesteśmy razem już trochę czasu i postanowiliśmy zacząć uprawiać seks. On był doświadczony, starszy o 3 lata. Ja się nadzwyczajniej w świecie bałam. Rozmawialiśmy dużo o zaufaniu, o tym jak to będzie.
Ale gdy miało do tego dojść.. panikowałam, znaczy się po prostu nie mogłam. On zrozumiał ale widziałam, że był na mnie zły. I wiedziałam, że przecież tego chciałam. ze to właśnie z nim chciałam to zrobić.
I zrobiłam. pomyślałam sobie, że to właśnie on, że to ten jedyny, że to na niego czekałam, że i tak wystarczająco długo z tym zwlekaliśmy- był bardzo wyrozumiały.
I gdy wszedł we mnie czułam się cudownie, nie czułam jakiegoś wielkiego bólu ani nic w tym rodzaju, a on nagle przerwał i zapytał się czemu go oklamałam, że nie jestem dziewica!?
ubralam sie i wyszlam. padał deszcz, było zimno. oczywiscie pobiegl za mna. mowil ze to dla niego dziwne, ze nie tak wyglada seks z dziewica a ja tylko powtarzalam "nie oklamalam cie"

przeprosil mnie, ale ja nadal nie wiem czy mi wierzy. ?
i jak to mozlilwe ze nie mialam blony ?
nie wiem co mam robic, z kim o tym rozmawiac.?
jestem zrozpaczona:(



tumblr_lm7c58nomZ1qeqojlo1_1280_large.jpg
  • awatar .::Sophie::.: To smutne że tak sie zachował , ale z tego co wim to zerwanie błony nie zawsze występuje przy pierwszym razie poza tam jeżeli chcesz z kims o tym porozmawiac to może warto z mamą przyjaciółką albo ginekologiem . Nie przejmuj sie :)
  • awatar zasmakujzyciax3: on stwierdzil, że ja nie miałam błony i że z kimś to juz robilam, a ja jestem dziewica. eh :(
  • awatar This is the life on Mars: błone można stracić przy jeździe konnej, przy ćwiczeniach gimnastycznych np szpagat albo przy masturbowaniu sie - powinnas mu to wytłumaczyc
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

kciuk-pl
 
Na licytacji kupił je Japończyk, niejaki Natsu (nie podano nazwiska). Catarina Migliorini jest 20-latką z Brazylii a aukcja (prawdziwa) przeprowadzono na potrzebę filmu dokumentalnego kręconego przez Australijczyków.

Link: www.kciuk.pl/780-tys-za-jej-dziewictwo-a111429
 

lubieznadziewica
 
To wcale nie było tak, że chciałam na Ciebie wpaść. Zaproponowałeś mi ciche i ciepłe miejsce, a do tego kubek gorącej herbaty.
Nigdy nie szastałam pieniędzmi na tyle, żeby na zwykłą herbatę wyjść do jakiejś knajpy sama. Ale Ty to zmieniłeś. Nauczyłeś mnie innego życia.
Tego popołudnia zaprosiłeś mnie na gorącą herbatę do pobliskiej kawiarni. Mówiłeś, że czujesz się odpowiedzialny za mój upadek, a mi głupio było odmówić. I tak siedzieliśmy w milczeniu naprzeciwko siebie. Ja pijąc zieloną herbatę, a Ty gorącą kawę z 2 kostkami cukru.
Gdy nagle spojrzałeś na mnie i odezwałeś się pierwszy.
 

lubieznadziewica
 
Tak naprawdę, to wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Był deszczowy dzień, a ja zapomniałam parasolki. Mój obraz był rozmazany przez wodę na okularach, a płaszcz przemoczony, przez przejeżdżające nieostrożnie samochody. Biegłam na szpilkach nie patrząc przed siebie.
Tak wpadłam na Ciebie.
Przewróciłam się, a Ty podałeś mi rękę i pozwoliłeś schronić się pod parasolem.
 

lubieznadziewica
 
Przygotowuję wystawę i składam ulotki. A tak naprawdę myślę w jakich pozycjach pogłbyś mnie dziś ujarzmiać.
 

lubieznadziewica
 
Zamknij moje oczy i przewiąż je jedwabną przepaską. Zwiąż moje ręce atłasową wstążką. Pozwól mi poczuć na wyschniętych od niecierpliwości ustach smak lekkiej goryczy, wrażliwości i strachu przed namiętnością.
Dotknij jeszcze raz opuszkami mojego policzka, a językiem delikatnie drażnij się z moją szyją i zagłębieniem obojczyka.
Delikatnie obejmij mnie w talii i spraw by dreszcz rozkoszy rozszedł się po moim kręgosłupie.
Spraw bym tej nocy umarła w Twoich ramionach.
 

kciuk-pl
 
Czy istnieje jakiś wiek w którym najlepiej jest stracić dziewictwo? Czy zależy to od indywidualnego charakteru? A może dziewictwo powinno się tracić dopiero po ślubie? Kiedy powinien być pierwszy raz? Im wcześniej tym lepiej? A może warto zaczekać?

Link: www.kciuk.pl/Kiedy-stracic-dziewictwo-a102137
 

blog-sex
 
Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, gdzieś w mrocznej grocie… smocze truchło leżało na ziemi. Flaki wylewające się z brzucha bestii okręcały się wokół kopyt białego jak śnieg rumaka. Zbroja rycerza go dosiadającego lśniła jakby własnym blaskiem, mimo spowijającej całą pieczarę mgły. Przyjechał tu przecież po śmierć. Nie mógł więc pozwolić sobie na to, by przejść do legendy w brudnej zbroi. Pieśni o jego chwalebnej walce i niezmierzonej odwadze były już niemal na ukończeniu, a skrybowie i najlepsi artyści w pobliskim grodzie czekali tylko na powrót jego ciała. Nic więc dziwnego, że przez kilka ostatnich dni tyle samo czasu poświęcał doglądaniu pracy polerujących jego zbroję płatnerzy, ile ostatnim doskonaleniom fechtunku.

Lecz okazało się, że to nie szczątki kolejnego śmiałka będą wiezione do zamku, a głowa smoka nabita na kopię, stanie się główną atrakcją przyjęcia na cześć rycerza. Bohater zawstydził się swego wcześniejszego zwątpienia. Wbrew wszelkim złym przeczuciom , znów okazało się, że siła smoczych zębów i pazurów jest niczym wobec czystego serca, szczerych intencji i pełnej odwagi duszy. Rycerz jeszcze raz zadumał nad zmiennością losu. Wczoraj jedyne, co tak naprawdę miał, to swe męstwo, a jedynym, czego pragnął było godne miejsce w pieśniach dla potomnych. Teraz smocza głowa leżała w sakwie, a naga księżniczka Agnieszka wtulała się w jego lśniącą zbroję. Obejmował ją mocno swymi ramionami dbając, by nie spadła z konia, gdy ruszyli do wyjścia z pieczary.

Księżniczka kuliła się w objęciach rycerza. Jej twarz wyrażała tysiące emocji. Ulga spowodowana wyzwoleniem ze szponów bestii zmącona była niepewnością. Zasłaniała swą nagość jak mogła, a ufność i wdzięczność mieszała się w niej z obawą przed rosłym rycerzem. Będąc tak obnażoną w jego ramionach obawiała się także o swój najcenniejszy skarb, zastanawiając się w trwodze, czy rycerz zapanuje nad swymi emocjami i nie zechce odebrać jej wianka. Musiałaby wtedy rzucić się z najwyższej wieży do fosy, by ratować swój honor. Czuła mocną, zaprawioną w bojach dłoń swego wybawcy na swych nagich biodrach, niemal na pośladku, tak niedaleko jej bezbronnej, golutkiej pupy. Ale na szczęście dłoń ta trzymana na wodzy jakby niewidzialną siłą, nie pozwalała sobie na nic. Choć na początku ten jego dotyk w tym miejscu powodował u niej drżenie, po chwili poczuła się jednak bezpieczne czując go tam na sobie. A nawet, gdy od czasu do czasu rycerz podnosił rękę, by poprawić przyłbicę, czułą niemal dyskomfort wywołany nieobecnością jego dłoni w tamtym miejscu. Nagie piersi zakrywała swą ręką. Ale i tak było widać ich więcej niż zwykle. Po przyciśnięciu do ciała ich górne, odsłonięte, krągłe fragmenty wydawały się pełniejsze niż normalnie. Choć widziała, że rycerz, po rycersku, stara się na nią nie patrzeć, jednak jego wzrok mimowolnie często wędrował w tamte rejony. Czuła wtedy takie dziwne mrowienie. Jego twarz była lekko spięta i wyglądała, jakby starał się nie okazywać żadnych nieprzyzwoitych emocji. Jednak gdy jego wzrok na ułamek sekundy dłużej zatrzymał się na jej częściowo odsłoniętych piersiach, poczuła jakby sapnął, a jego dłoń na jej biodrze jakby odrobinę, niemal niezauważalnie zacisnęła się. Ale momentalnie chrząknął i popatrzył w drugą stronę, jakby wyglądając czegoś na drodze.

Mogła mu się wtedy przyjrzeć uważniej przez chwilę, choć znaczną część twarzy zakrywał mu jego hełm zwieńczony bogato zdobionym pióropuszem. Pierwsze na co zwróciła uwagę, to jego niebieskie oczy. Oczy tak pełne ciepła i spokoju, które kontrastowały z ostrymi choć szlachetnymi rysami naznaczonej bliznami twarzy. Jego zakuta w stal i oczywiście wyprostowana niczym strzelista wieża sylwetka wydawała się tak niezwykle dostojna. Wszystko, począwszy od wyszukanego pióropusza, poprzez stylowo, ręcznie grawerowane części pancerza, kończąc na mieczu zdobionym drogimi kamieniami świadczyło, że jest on szlachetnego urodzenia. Był tak nieznośnie nieprzenikniony i milczący. Ciągle pamiętała jakie ogarnęło ją przerażenie, gdy bestia zaskrzeczała na jego widok. Wydawał się przy niej niewielki, a po prostu zamachnął swym mieczem i uderzając konia ostrogami ruszył do przodu, nie czekając aż strach sparaliżuje jego ruchy. Nie wiedziała, co się wydarzyło później, gdyż miała zasłonięte oczy. Usłyszała jedynie jakiś łomot i dziki pisk, który wprawił ją w przerażenie. Gdy wciągał ją na swe kolana, nie czuła już trwogi. A teraz… teraz patrzył gdzieś w dal swymi niebieskimi oczyma i księżniczka zastanawiała się o czym myśli, tak wyglądając czegoś na drodze. Jednak nie trwało to długo.

Jej kobiece gładkie kształty, tak różniące się od jego topornej powierzchowności, przyciągały jego wzrok ponownie i ponownie. Trochę nawet bawiło ją, kiedy zauważała jak po rycersku stara się nad tym panować. Jak stara się nie urągać godności niewiasty w jej niekomfortowej sytuacji. Ale nawet mimo rycerskiego poszanowania kobiecego honoru, nie był w stanie do końca oprzeć się jej urokom. Teraz czuła jak spogląda na biel jej gładkich, miękkich ud. Dało się zauważyć jak niby niepostrzeżenie zerka na jej zaciśnięte mocno kolanka, a gdy poruszyła nimi stremowana, dłoń na jej biodrze o ułamek milimetra przesunęła się w ich stronę, jakby chciała ich dotknąć. Jego wzrok zaczął coraz częściej, niebezpiecznie wędrować wyżej, wzdłuż ud, w okolicę jej delikatnego brzucha i bioder. Księżniczkę zawstydzało to, gdyż sama mogła dostrzec górną część kępki kręconych, brązowych loczków pomiędzy mocno zaciśniętymi udami. Zarumieniła się lekko na myśl, że rycerz może oglądać jej tajemne włoski, jednak na szczęście nie robił tego nachalnie. Poza tym był jej wybawcą i bohaterem. Gdy doszło to do jej świadomości, poczuła, że należy się dzielnemu rycerzowi ta odrobina przyjemności i lekutko poluzowała swe uda nie odrywając ich jednak od siebie. Popatrzyła nawet na chwilę w inną stronę, by mógł sobie pooglądać bez obaw o posądzenie o afront . Ale nawet spoglądając gdzie indziej, niemal fizycznie wyczuwała które miejsca, które rycerz właśnie oglądał. Powodowało to, że pojawiały się u niej takie dziwne, przyjemne ciarki w tych wstydliwych rejonach. Gdy jednak poczuła jak rycerz delikatnie przyciąga ją do siebie, zapaliła jej się czerwona lampka i ponownie skierowała wzrok na jego jakby uporczywie nad czymś myślącą twarz. Ten oczywiście zmieszany znowu spojrzał na drogę.

Kręta kamienista ścieżka prowadząca z góry wiła się w nieskończoność. Gdzieniegdzie mijali porozrzucane kości zwierząt rozszarpanych przez smoka. Okolica wyglądała na ponurą i niebezpieczną, ale nie robiło to żadnego wrażenia na rycerzu. Księżniczka nigdy sama nie zapuściłaby się w tak ponure rejony, teraz będąc nagą, czuła podwójnie grozę otoczenia. W trwogę, wprawiały ją nawet cienie rzucane przez suche gałęzie martwych krzewów. Przytuliła się na ten widok bardziej do rycerza i cieszyła się, że jej naga pupa przylega do jego uda i nie musi w samotności nią tutaj świecić. Zauważyła masę rys i wgnieceń na jego tarczy zdobionej herbami rodowymi. Te wszystkie ślady i zadrapania mówiły wiele o jego męstwie i odwadze, więc księżniczka nawet teraz w tak strasznym miejscu, na którego mrocznym tle tak bardzo zaznaczała się jej biała nagość, czuła się bezpiecznie będąc w jego ramionach. Popatrzyła na swe obnażone, delikatne ciało, które łatwo każdy zwierz czy nikczemnik mógłby skrzywdzić, szczególnie tutaj, z dala od wszelkich ludzkich osiedli i przeszedł ją dreszcz. Ale gdy jeszcze raz popatrzyła na pokiereszowaną w bojach tarczę rycerza i pomyślała, że wszelkie stworzenie czyhające na nią, tak teraz bezradną, musiałoby najpierw z tą tarczą i jej właścicielem się zmierzyć, od razu wszelki niepokój minął. Mogła być cała naga za taką osłoną, choćby i pośród stada wilków. Przywarła mocniej swą goła pupą do jego kolana, na którym siedziała i poczuła ulgę, że jest ona chroniona teraz przez tak dzielnego rycerza. Nawet przycisnęła jego dłoń bardziej do swych bioder.

Czekała ich jeszcze daleka droga do miejsca, w którym rycerz pozostawił swoje samotne obozowisko. Jej bohater dzielnie znosił trudy drogi i pokus, ale gołej księżniczce trudy podróży zaczynały dawać się we znaki. Agnieszka mimo nagości, czuła się coraz bezpieczniej w jego ramionach, jednak było jej bardzo niewygodnie. Bolała ją ręka w łokciu od ciągłego zasłaniania piersi. Poza tym wielogodzinna droga zaczynała ją nużyć. Postanowiła wysondować najpierw reakcję srebrnego rycerza i na kolejnym podskoku jej dłoń osunęła się jakby bezwiednie ukazując nagiego, bezbronnego sutka. Tak jak się spodziewała, rycerz momentalnie spojrzał na niego. Chwilę wytrzymała to spojrzenie udając, że nie zauważa jak dociekliwie bada on wzrokiem wszelkie nieregularności jej delikatnej, czerwonej skórki na sutku. Przecież był rycerzem, więc powinien lepiej się zachowywać. Z drugiej jednak strony, pomyślała księżniczka, nawet tak dzielny wojownik ma prawo do odrobiny słabości. Patrząc ufnie na niego opuściła powoli dłoń całkiem w dół. Jej nagie, białe piesi ukazały się oczom rycerza w pełnej okazałości. Oczywiście przykuły one jego uwagę. Na dodatek przy każdym stępie konia, chyba złośliwie, podrygiwały do góry, co wyglądało zabawnie. Jednak nie miała zamiaru dłużej męczyć się z tą ręką. Poza tym, mimo tego że wstyd sprawiał, iż lekko się rumieniła pozostając tak odkryta, świadomość jak rycerz zerka na jej cycuszki i jak ma przez to problemy z utrzymaniem równego oddechu, wywoływała u niej jakąś taką dziwną przyjemność. Ta przyjemność sprawiała, że jej sutki zaczęły lekko nabrzmiewać. Wstydziła się tego, ale ufnie patrzyła na dzielnego rycerza, a ten po rycersku niemalże przekonująco udawał, że nie zauważa reakcji jej pełnego niewinności ciała. Objęła go wkoło szyi wolną już ręką, bo tak jej było wygodniej. Czuła się teraz tak bezbronna jak nigdy. Tak bezbronna a jednocześnie bezpieczna. Jej nagie piersi podrygiwały sobie odsłonięte tuż przy oczach rycerza, jej sutki były nabrzmiałe, co zapewne nie uszło jego uwadze i wstydziła się tego, ale jednocześnie czuła, że przy nim może sobie pozwolić na bycie obnażoną. Przecież to był jej wybawiciel. Tak wiele mu zawdzięczała. Jej prawa pierś ocierała się o stalowy korpus jego zbroi i było to takie dziwnie przyjemne.

Rycerz tymczasem coraz częściej zerkał w dół na jej kępkę. Księżniczka pomyślała, że skoro już tyle odsłoniła, to może pozwolić sobie na to, by było jej jeszcze wygodniej. Jakby poprawiając się oparła się bardziej w tył, tak, że jej owłosiony trójkącik odsłonił się. Agnieszka zauważyła, że rycerz już nie krył się, tylko niemal bezceremonialnie chłonął wzrokiem jej nagości. Przez chwilę jakby chciała je zakryć dłonią, ale powstrzymała się. Pomyślała, że tak będzie lepiej dla dalszej podróży, jeśli srebrny rycerz napatrzy się na jej wstydliwe miejsca do woli. Prawie fizycznie czuła jak pełnym ciekawości wzrokiem stara się przedrzeć przez krzaczki jej tajnych włosków, by dojrzeć jej delikatną szczelinkę. Powstrzymywała swój wstyd jak mogła najbardziej, ale z drugiej strony przyjemne było tak być gołą w dłoniach wybawcy. Patrzyła na siebie nagą, tak półleżącą w jego ramionach. Jej uwolnione już całkiem piersi poruszały się na boki niemal świecąc sterczącymi sutkami. I nawet jakby zaczęło jej się podobać to, jak poniżej nagiego pępka, jej naga kępka jest tak bezbronna wobec rycerza. Że może być tak otwarta, a jednocześnie nie czuje strachu. Przecież był on szlachetnego urodzenia i wiedział jak zachować się wobec dam .

Spojrzała z ufnością w oczy wybawcy. Wiedziała, że nie zrobi jej krzywdy, był rycerzem. Ale wiedziała, że był oprócz tego mężczyzną. On także popatrzył jej w oczy i poczuła jak ręka, którą obejmował ją w koło pleców, delikatnie jakby niezauważenie, przesuwa się wzdłuż boku do góry. Patrzył na nią z wielkim szacunkiem, ale nie mógł się oprzeć i poczuła jak jego palce niby przypadkiem, niby bardzo delikatnie, dotknęły jej piersi od dołu i delektowały się jej miękkością. Nie zaprotestowała, a on nie posunął się dalej. Podążali tak leniwie do przodu, a on głaskał ją sobie po spodzie nagiej, kołyszącej się piersi, czasem tylko mocniej ugniatając. Jego druga dłoń przesunęła się na jej biodrach bardziej na przód. Księżniczka obserwowała z zapartym tchem jak jego kciuk głaszcze ją w miejscu, gdzie z przodu było zgięcie jej uda, tak niedaleko jej włosków. Mimo tych jego nie do końca przyzwoitych zachowań, czuła się bezpieczna i choć ciągle wstydziła się, to nie był to wstyd paraliżujący, a raczej taki przyjemny. Oczywiście cały czas sprawdzała, gdzie rycerz kieruje swe spojrzenie. Zauważyła, że teraz jego uwaga częściej niż na piersiach koncentrowała się w okolicach jej owłosionego trójkącika. Chyba szczególnie interesujące były dla niego jej śnieżnobiałe fałdki delikatnej skóry wokół niego. Jego szorstki kciuk gładził ją w okolicy i miała wrażenie, że z chęcią dotknąłby tej jej delikatnej skórki. Tak się wstydziła, że ją tam teraz tak ogląda, ale udając, że tego nie zauważa nie chowała swego skarbu. A nawet poruszyła swymi udami. Zauważyła, że w ruchu jej muszelka jest jeszcze bardziej interesująca, co potwierdziła jego reakcja, gdy niemal westchnął na ten widok. Choć… zdawała sobie sprawę, że nawet tak szlachetny rycerz ma swoje ciemne strony i widziała w jego oczach, że chciałby jej zrobić tam teraz różne straszne rzeczy i to być może nawet wbrew jej woli, jednak ciągle zachowywał się po rycersku. A ta świadomość, że tak dzielnie panował nad sobą sprawiła, że oparła się jeszcze wygodniej wystawiając swą, tak wyjątkowo niczym nie chronioną szparkę bardziej na widok. Teraz pomimo włosków, dokładnie było widać przecinającą ją szczelinę. Popatrzyła na jego silną, męską dłoń tuż obok niej i poczuła się tam tak bezbronna. Lekko przestraszyła się, ale jednocześnie zrobiło jej się tak milutko. Poczuła coś w rodzaju pragnienia, by on tam w nią wtargnął i odczucie to było coraz silniejsze. Nawet nieświadomie wystawiła ją jeszcze bardziej na ułamek sekundy i wtedy ogarnęło ją przerażenie. Przecież była dziewicą! Bała się co by było, gdyby w nią wtargnął, ale jednocześnie było to dla niej takie emocjonujące i nie potrafiła się przed tymi myślami obronić. Świadomość, że musi zachować swój wianek do ślubu była silnie w niej zakorzeniona i tak bardzo ją deprymowała. Spojrzała w oczy rycerza mocno zagubionym wzrokiem, a on jakby pojął to wszystko, co dzieje się w jej wnętrzu. Poczuła, że znalazła w jego wzroku takie zrozumienie, które uspokaja choć na moment.

Księżniczka zastanowiła się, co rycerz zrobi dalej. Powoli zbliżał się wieczór, a on wiózł ją nagą, odsłoniętą do swego samotnego obozowiska. Choć ciągle czuła się bezpiecznie w jego objęciach i pragnęła jego dotyku, zaczęła się zastanawiać czy nie za bardzo sobie pofolgowała wystawiając na takie ryzyko swe cenne dziewictwo. Może mogła się cały czas skulona zasłaniać? Choć nie był nachalny i pewno wiedział co to honor, czuła, że pozwala sobie na więcej niż na początku. Może niepotrzebnie pozwoliła mu głaskać swą pierś? Ale to było takie przyjemne… Naszły ją na moment jakieś dziwne obawy. W chwili trwogi, delikatnie, jakby bez przekonania, ale spróbowała odsunąć dłoń rycerza odrobinę od swej piersi. Jednak nie ustąpił. To samo z dłonią na dole, a jego kciuk przesunął się nawet odrobinę bliżej jej dobrze widocznej szparki. Poczuła, że niekoniecznie panuje już nad tym, co się może wydarzyć. Że rycerza wiąże wiele przyrzeczeń, ale wobec jej nagości mogą okazać się one bezwartościowe. Poczuła taką niepewność. Słońce zachodziło, obóz był coraz bliżej, a tam pewno było legowisko rycerza. Legowisko rycerza, który już nie za bardzo reagował na jej delikatne opory. Legowisko rycerza, który trzymał ją nagą silnych dłoniach, oglądając jej odsłonięte, nabrzmiałe sutki. Legowisko rycerza, który gładząc jej pierś, z coraz większą ciekawością i zaintrygowaniem patrzył na jej nagą muszelkę.

Patrzył na nią spokojnym wzrokiem. Tak… ten jego wzrok sprawiał, że jej obawy zmniejszały się, ale nie znikały. Nie znikały, ale mimo to, powodowały coraz większe ciarki przechodzące przez jej ciało. Ten spokój w jego oczach i dodatkowo ta… pewność siebie. I ten jego dotyk na piersi. I to, jak ona sama jest wobec tego wszystkiego, a przede wszystkim wobec siebie … bezbronna. I to, w jakim jej wianek był teraz niebezpieczeństwie. To wszystko sprawiało, że jeszcze nigdy chyba w życiu nie czuła się tak podekscytowana.

W końcu zobaczyła jego obozowisko. Niewielki namiot z namalowanymi herbami jego i jego krewnych, kilka skór i futer porozrzucanych na polanie w lesie. Nie bał się zostawić tego bez nadzoru. Nikt nie zapuszczał się w te rejony od czasów, gdy smok grasował po okolicy. Ściągnął ją z konia i zostawił tak stojącą nago, a sam podszedł w stronę polany, rozpalił niewielkie ognisko i zaczął układać legowisko. Na szczęście noc była bardzo ciepła, więc układał je na wolnym powietrzu. Na spód poszły skóry jakiś dzikich zwierząt, a na górę wybierał te z najmiększymi futrami. Księżniczka nie omieszkała zauważyć, że tworzy tylko jedno szerokie miejsce do spania. Właśnie jej się przypomniało, jak nie reagował na jej opory i ten pewny wzrok, jakim na nią patrzył... Dodatkowo to uczucie nagości między udami sprawiło, że poczuła, że o zgrozo… robi się wilgotna. Układając posłanie czasem tylko zerkał na jej kępkę między udami. Czyżby on myślał, że będzie tam naga leżała tak blisko, na tym legowisku? Czyżby on miał jakieś zamiary wobec jej muszelki, na którą spoglądał? Myśląc tak poczuła dziwne mrowienie między udami. Rycerz nie zważając na nią, układał „łoże”, a w jej głowie pojawił się jakby bunt na tę myśl, ale im bardziej się buntowała, im bardziej zastanawiała się, czy on jej chce robić coś na tym posłaniu, tym większe ciarki tam pod brzuszkiem czuła. On w tym czasie zrzucił z siebie zbroję, zostając jedynie w kaftanie i spodniach z grubej tkaniny. Ułożył się wygodnie na legowisku. Dopiero wtedy na nią spojrzał i bezczelnie wskazał miejsce obok siebie. Agnieszka chwilę pomyślała, że przecież nie będzie spać na ziemi i wstrzymując oddech, znowu się zasłaniając, powoli kołysząc biodrami ruszyła w stronę rycerza. Bała się, ale jednocześnie była bardzo ciekawa, co się wydarzy. Przecież jej wybawca zachowywał się do tej pory kulturalnie. Cała spięta ułożyła się niezgrabnie przy nim patrząc cały czas jak z coraz większą zachłannością obserwuje jej nagie ciało.

Wpatrywał się i wpatrywał, aż poczuła się odrobinę niepewnie. W pewnym momencie podniósł swą dłoń i zbliżył ją do niej. Ona drgnęła i zatrzymała jego rękę swoimi dłońmi.

- Nie, proszę ... – mówiąc to zrobiła proszący wyraz twarzy - jestem dziewicą.

On tylko uśmiechnął się, odsunął delikatnie, acz stanowczo jej dłonie i dotknął jej policzka.

- Spokojnie – powiedział takim głosem, że nie potrafiła się przed nim obronić. – Zaufaj mi. - Mówiąc to bezceremonialnie złapał jej sutka i zaczął go miętosić - Chyba nie myślisz, że chcę cię skrzywdzić? – mówiąc to z ciekawością gładził jej nabrzmiały guziczek, kciukiem jakby zakreślając kręgi po jego czerwonej skórce. - Nie myślisz tak, prawda? – zbliżając swą twarz w do jej twarzy patrzył z takim ogniem w oczach na jej dręczoną pierś. – Prawda? – wyszeptał jeszcze raz.

- Prawda – odpowiedziała patrząc z przejęciem na swe naprężone, obnażone dla jego dłoni sutki, a jej całe ciało drżało jakby przechodziły ją ciarki.

Księżniczka lekko, ale nieumiejętnie protestowała, gdy jej wrażliwy punkcik był bezceremonialnie męczony. Ale nie potrafiła ukryć, że zabawa jej piersią sprawia jej niesamowitą przyjemność.

- No dobrze – powiedział rycerz i bez ogródek odsunął jej dłonie na boki, by nie mogła się nigdzie zasłonić. Nie bacząc na protesty, rozsunął szeroko jej uda przytrzymując jedno z nich w górze. – O, ja właśnie tak lubię. Rozumiesz? - Była teraz jak na widelcu, trzymał ją rozszerzoną przed sobą pożerając wzrokiem. Księżniczka jakby oponowała przed takim jej ułożeniem, ale po chwili zaprzestała oporów.

- Rozumiem – odpowiedziała cicho głębiej oddychając. Odsunął dłoń z jej rozszerzonego uda, a ona posłusznie zostawiła je uniesione i rozwarte. Teraz była cała otwarta dla niego. Mógł spokojnie z powrotem zająć się jej sutkami i porozmawiać. Naprawdę tak lubił. Teraz dokładnie widział jej szparkę między włoskami. Widział jak rozszerza się przy każdym poruszeniu, jaka jest tam delikatna. I jaka wilgotna w środku. Księżniczka cała drżała w pomieszaniu obawy z ekscytacją. Miała przed oczyma, jak jej dziewictwo jest teraz w takim wielkim niebezpieczeństwie i jeszcze na dodatek sama potulnie otwiera się. Tak bardzo nie chciała się rzucać z wieży do fosy, ale ta chęć oddania teraz wszystkiego była silniejsza. Jedyne co mogła zrobić, to patrząc z ufnością na rycerza liczyć na jego litość.

- Wiesz - powiedział – we wschodnich krainach w haremach jest wiele dziewic. Ukrywając się tam przed zemsta sułtana, wiele z nich skosztowałem, a dziewicami pozostały… możesz być spokojna o swój skarb - mówiąc to popatrzył na jej rozkraczoną, w pełni dla niego otwartą szparkę, z której już niemal sączył się strumyczek. Agnieszka widząc jego pełen pożądania wzrok była przerażona, ale nie śmiała zacisnąć ud . Przy każdym najdrobniejszym poruszeniu kolejne kropelki rozkoszy wypływały z pomiędzy jej rozgrzanych płatków – Co my tu mamy takiego miłego? – jego ton się zmienił, a Agnieszka wstrzymała oddech patrząc jak przesuwa swą dłoń na jej włoski między udami i tarmosi je jak kotka. Agnieszka lekko jakby chciała zacisnąć udo, ale dostała klapsa po jego wnętrzu i utrzymywała się cały czas otwarta dla rycerza i jego zabaw. On tarmosił ją za loczki i za wargi bezceremonialnie, jednocześnie patrząc na nie czule. Naprawdę widziała jak mu się podoba to, co z nią robi. Jej zresztą też sprawiało niesamowitą przyjemność. A gdy wsadził w jej mokre wnętrze palec tak, że aż zachlupało i gdy poczuła go w sobie, nawet zaczęła cichutko pojękiwać, choć się tego trochę wstydziła. Pocałował ją w policzek, a ona zacisnęła się na jego palcu. – Tak lubię – dodał zabawiając się jej dziewczęcymi, dziewiczymi wargami. Była już przygotowana na najgorsze i pewna, że fosa jej nie ominie. Zresztą miała to już gdzieś. Chciała, by zrobił z nią to, o czym usłyszała podsłuchując plotki swych dwórek, gdy jedna z nich opowiadała, co jej zrobił inny rycerz zastając ją samą w stajni.

- Jest sposób - powiedział zmieniając ton i patrząc w jej oczy, choć jego palce ciągle bezczelnie delektowały się jej wrażliwą, wystawioną dla niego szparką i jej rejonami. Na twarzy Agnieszki, która pojękując nie mogła się skupić mając bezceremonialnie męczoną cipeczkę, pojawiła się odrobiona ciekawości. Spojrzała na niego, ale chyba nie za bardzo spodobała jej się odpowiedź – mam tu takie mazidło… teraz daj dupcię i wypnij ją do mnie.

Księżniczka jakby lekko przeraziła się, ale ciągle była rozgrzana. Tak więc gdy rycerz nie pytając o zdanie, bezceremonialnie przekręcił jej biodra i wystawił do siebie nagi tyłek księżniczki, nie zdążyła za bardzo zaprotestować. Dopiero gdy zauważyła, jak macza swój palec w mazidle i zbliża go do jej pupy zaczęła się wyrywać. Jednak nie na wiele się to zdało, gdyż rycerz przytrzymywał ją mocno.

-Nie, błagam… Zobaczysz, dostaniesz za swoje… Ani nie próbuj…! – zaczęła skomleć, ale nie było żadnego ratunku. Rycerz jakby nigdy nic. Przytrzymał ją ze znawstwem, jakby był przyzwyczajony do takich reakcji i nie zważając na nic rozszerzył jej pośladek. Wtedy poczuła jak nie przejmując się niczym, ładuje w nią palec nasmarowany czymś tłustym. Najgorsze było to, że nie robił żadnej taryfy ulgowej. Żadnego przyzwyczajania. Po prostu wetknął go w nią na siłę i poczuła takie wielkie upokorzenie i jakby ją coś przewiercało. Chciała, by jak najszybciej się to skończyło, a on tylko cierpliwie okręcał jej palec w tyłku nasmarowując go dokładanie dla siebie. Kręcił nim i kręcił, a to uczucie upokorzenia wzbierało w księżniczce i wzbierało i było tak intensywne, że z jej oczu pociekły łzy. Rycerz wyciągnął palec na chwilę, by napchać kolejną porcję smaru w tyłek księżniczki. Agnieszka znowu zaczęła go wyzywać od najgorszych, ale gdy tym razem jego palec zbliżał się do jej tyłka, razem ze złością pojawiało się coś jeszcze. Najpierw była to jakby rezygnacja, gdy wciskał się w nią znowu bez żadnej refleksji i tak sobie jej tylną dziurkę penetrował, a potem… potem poczuła coś na kształt odczucia pełnego zniewolenia. I to zniewolenie pomieszane z resztkami złości sprawiało, że pojawiło się u niej coś, czego nie doświadczyła nigdy wcześniej. Taki rodzaj dziwnej przyjemności zupełnego oddania się.

On znowu popatrzył na nią czule i pocałował w policzek.

- No widzisz? I o co tyle krzyku – zapytał kiwając głową – Taka Śpiąca Królewna to nawet nie drgnęła!

Księżniczka ciągle załzawiona powiedziała tylko – Łotr! – ale gdy te wiercenie w tyłku ustało, rzeczywiście jakby zaczęło go jej brakować.

Rycerz wstał, a księżniczka skuliła się zawstydzona siedząc na futrze. Gdy stojąc tak, wyciągnął swego nabrzmiałego, rycerskiego, pragnącego jej pupy penisa, niemal przeraziła się, a świadomość czekającego ją losu budziła jednocześnie przerażenie i ekscytację.

Stał nad nią gotowy i patrzył.

- No… – powiedział spokojnie.

Księżniczka spoglądała z przestrachem do góry w jego oczy. Od czasu do czasu jednak jej wzrok spoczywał na jego penisie chcącym jej to zrobić. Nie poruszyła się ani o milimetr, nie wiedząc czego się od niej tu teraz oczekuje.

- Dziewczynom z haremu robiłem to tak, że ustawiały się na czworakach, rozszerzając szeroko uda. Wtedy lepiej wchodzi.

Agnieszki wcale nie interesowało to jak on to robił dziewczynom z haremu. Ale gdy usłyszała zachęcające – ty też pokaż mi, jaka potrafisz być grzeczna i uległa - coś w niej się obudziło. Najpierw wezbrała w niej złość na myśl, że miałaby pokazać, jaka to jest grzeczna i uległa. A potem… potem wyobraziła sobie niechcący, co by poczuła, ukazując właśnie teraz tę uległość. Znów ogarnęła ją ta dziwna przyjemność, tak, że zapragnęła poczuć to naprawdę. Mimo strachu obróciła się delektując się każdym objawem swojej uległości. Ta świadomość, że jest czyjaś, że się podporządkowuje do zrobienia jej takiej strasznej rzeczy i ekscytacja z tym związana była nie do przezwyciężenia. Wypięła się i czekała. Czeka aż rycerz złapie ją za biodra i… wtedy właśnie z przerażeniem pojęła, że to, co jej chce zrobić, nazywa się bez owijania w bawełnę… że zerżnie ją sobie w jej książęcy tyłek. Poczuła ogromne skrępowanie, gdy ta myśl wdarła się jej do głowy, ale wiedziała także, że być może nigdy już nie będzie miała okazji przeżyć takiego czegoś. A poza tym… przecież to był jej wybawca i mimo tego co jej robił, ciągle czuła się przy nim bezpieczna.

Nie zdążyła dokończyć tej myśli o bezpieczeństwie, a poczuła jak rycerz łapie ją za biodra i nadziewa jej pupę na siebie. Czuła to samo, co przy palcu, ale zwielokrotnione do kwadratu. Rozdzierający ból, który poczuła szybko zniknął gdzieś w tej mieszaninie emocji która teraz szalała w jej głowie. Czuła go w sobie cały czas. Jej dłoń jakby podświadomie dotknęła szparki i wsuwała się w nią synchronicznie z ruchami rycerza. Czuła jak jego penis pęcznieje w niej, a świadomość jak ją teraz traktuje zwiększała jej ekscytację. Ciągle jeszcze nie za bardzo godziła się ze swym losem, ale wiedziała, że mu się to należy i cieszyła się, że obędzie się bez konsekwencji. Że może zasmakować bycia rżniętą bez utraty swojego wianka. Że może zjeść ciasteczko i mieć ciasteczko. W końcu poczuła, jak jego ciało napina się i tężeje, a z ust rycerza dobiegł ją zduszony dźwięk. Oparł się o nią swym potężnym ciałem, usłyszała jego ciężki oddech tuż przy uchu i takie dziwne ciepło rozlało się w jej tyłeczku. To było takie przyjemne patrzeć jak zrobiła mu dobrze. Jak jej rycerz jest w pełni usatysfakcjonowany. I widzieć ten błogostan na jego tak mało wyrażającej do tej pory uczuć twarzy. Patrzyła jak padł wyczerpany obok niej i pogrążył się w spokojnym śnie. Przytuliła się do jego silnego ramienia i także zasnęła. Rano obudziła się i poczuła wielki ból tyłka.
-----------------------------------------
Kolejnego dnia dotarli do zamku. Rycerz zabrał nagrodę, dopilnował, by pieśni o nim napisane wiernie oddały jego wielką odwagę i powędrował dalej, szukać kolejnych okazji do okrycia się chwałą i wyzwolenia kolejnych księżniczek. Agnieszka poślubiła królewicza ofiarowując mu w posagu swe dziewictwo i silne polityczne koneksje z pobliskimi księstwami. I choć to nie z rycerzem dziewictwo straciła, to jednak on nigdy nie zniknął z jej pamięci. Wszyscy w koło jej usługiwali jak to księżniczce, ale ciągle czuła takie przyjemne mrowienie, gdy pomyślała jak sama miała okazję posłużyć swym tyłkiem czyjejś rozrywce. I, choć osobno, rycerz i księżniczka Agnieszka żyli długo i szczęśliwie.
 

kciuk-pl
 
W rytuałach dotyczących narodzin czy śmierci na świecie panuje równouprawnienie, ale utrata cnoty do nich nie należy. Tu wszystko kręci się wokół kobiety. Więcej czytaj na stronach Focusa.

Link: www.kciuk.pl/Ona-i-jej-blona-a66381
 

kciuk-pl
 
Teraz niebo jest bardzo białe. Kolory-niebieskie, purpurowe-wygląda, jak wielka eksplozja”. I ten głos, Matka Boża mówi, że to jest głos wewnątrz ciebie. (Głos) „To Jest twoje ostrzeżenie przed Karą!”. Błysk, ogień i głos wewnętrzny. Końcowe Ostrzeżenie

Link: www.kciuk.pl/W-niewoli-krwawej-Pani-a63523
 

kciuk-pl
 
Co byś zrobił(a) za nowego iPhone’a 4? W Polsce z dwuletnią umową z operatorem jest w zasięgu naszych portfeli. Ale w innych krajach wart jest dużo więcej. Dużo, dużo, dużo, dużo więcej.

Link: www.kciuk.pl/Chinska-nastolatka-odda-dziewictwo-…
 

luzaki.org
 
Przychodzi młoda dziewczyna do lekarza i mówi ze wleciała jej pszczoła do pochwy. Lekarz: Znam tylko jedną metodę posmaruje swojego penisa miodem i ją wywabie.
Dziewczyna: no ale ja jeszcze dziewica nie chce tak stracić dziewictwa ... ale jak mus to mus tylko proszę delikatnie
Lekarz powoli wkłada i wyjmuje po minucie zaczyna ją ruchać z całych sił

Dziewczyna: Przestań co Ty robisz ?!?!
....

www.luzaki.org/lekarz-i-dziewica-t7864.html
 

 

Kategorie blogów