Wpisy oznaczone tagiem "dziwne" (466)  

jamniczek-pl
 
... przerażającego w tym głosie, słowach i 'teledysku'.

Pierwszy raz zobaczyłam to leżąc w łóżku.
Na szczęście około południa, nie pamiętam. Gdyby to była noc nie wiem, co by się we mnie zdarzyć mogło.

Znalazłam, o ile pamiętam, dzięki twitter.com/conspiracystory




“Tam nie ma nic.”


...
  • awatar kruk55: to się słucha tylko przed spaniem www.youtube.com/watch?v=ojLia2AXVug
  • awatar jamnick: @kruk55: 1. Nie mogę się powstrzymać: nie miej urazy, ale czemu napisałeś "to się słucha" (mianownik: kto co) zamiast "tego się słucha" (dopełniacz: kogo czego)? Być może obydwie formy są poprawne i ja o tym nie wiem. 2. Przerwałam po mniej więcej minucie, nie wciągnęło mnie jak bagno. Przyznaję. Może szkoda. Może nie. Ale, oczywiście, dziękuję Ci.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

jamniczek-pl
 
Od razu zaznaczyć muszę jedno: intencje nie są złe.

"W obecnym stanie prawnym rada gminy określając liczbę punktów sprzedaży alkoholu, nie uwzględnia w limicie piwa i alkoholu do 4,5 proc." - wiadomosci.onet.pl

Czyli, tak na mój chło... babski rozum, pan Kowalski bądź pani Kowalska zamiast kupić flaszkę wódki kupią iks piw. A to przyczyni się do wzrostu sprzedaży artykułów browarniczych.
popiwku.jpg

W sumie - czemu nie?

Ale.

"Polacy i tak kupią alkohol, tyle że w szarej strefie, bez kontroli tego, co tam sprzedają i bez opodatkowania." - Pan Mirosław Suchoń

Ludzie, których nie stać na zakup iluś tam piw, które mają maksymalnie do 4,5% (jeszcze nie wiadomo) zamiast butelki [czy ile tam zechcą] wódki będą człapać do kogoś, kto wysokoprocentowy alkohol im sprzeda.

Już tylko patrzeć co się będzie działo... odpukać. Naprawdę odpukać.
zatrucie.jpg


I nikt mi nie wmówi, że alkoholik i/lub pijak Robert albo Roberta alkoholiczka i/lub pijaczka, którzy od lat znęcają się nad najbliższymi i nie tylko otrzeźwieją i o godzinie 03:47 przeproszą za swoje zachowanie bo zabrakło im alkoholu.  
znec.jpeg


Nie. Nie jestem za tym, żeby im go udostępnić. Oczywiście.
Jestem za tym, żeby ich leczyć.
To brzmi ostro.
Jakby ich żywcem z domu, na golasa i pod prysznic... NIE!
Błagam, tylko nie to.
Chyba, że maltretowali.
A która osoba chora na alkoholizm nie maltretuje w taki czy inny sposób?

I tu mogłabym rozpocząć dyskusję...

... dlatego zamknę nim rozpocznę, ponieważ nie o tym jest ten wpis. Ten.

Zobaczcie, jak u nas jest. I zobaczcie, jak jest na zachodzie. Choćby pójście do psychologa. U nas: dlaczego? Tam: dlaczego nie?

Kontynuując. Żeby ich leczyć sami muszą tego chcieć.
Jeżeli nie chcą...? (Z reguły nie chcą.)

Ubezwłasnowolnienie nie jest takie proste. Do tego trzeba dużo nakładu sił. Psychicznych, przede wszystkim.
 

jamniczek-pl
 
Oglądałam kolejny dokument.

A w nim przypomniano zdarzenie, które miało miejsce 24 maja 1987 roku.

" (..) Ken Parks wstał z kanapy i będąc cały czas w stanie snu wyszedł z domu, potem wsiadł za kierownicę swojego samochodu. Przejechał 23 kilometry trasą, którą bardzo dobrze znał, kierując się do domu teściów, z którymi zawsze pozostawał w dobrych relacjach. (...)
W rezydencji Barbary i Denisa Woods'ów popełnił okrutną zbrodnię będąc tego zupełnie nieświadomym - w trakcie snu, jak utrzymywał później w sądzie.
nie_wiedzial_ze_zabijal.jpg

Używając kuchennego noża zadźgał na śmierć teściową i ciężko ranił teścia. Po całym zajściu Ken Parks wsiadł do samochodu i pojechał na najbliższy komisariat. Funkcjonariuszom zeznał, że chyba zabił kilka osób. (...) Sam niczego nie pamiętał od momentu zaśnięcia na kanapie przed telewizorem w trakcie oglądania 'Saturday Night Live'".

Został uniewinniony.

wiadomosci.onet.pl/(…)4yz9b…
  • awatar IMA:): Straszne
  • awatar st.anger: Też to kiedyś oglądałam. Zbrodnia doskonała.
  • awatar jamnick: @IMA:): Kiedy o tym myślałam wpadło mi do głowy pytanie: czy mogłoby mi się coś takiego zdarzyć? Tobie, jemu, jej?
Pokaż wszystkie (9) ›
 

jamniczek-pl
 
Czy coś te filmy łączy?
Można by rzec: nie.

Można...

Pierwszy z nich jest o makabryczno-fantazyjnej zemście nad gwałcicielem, drugi o kobiecie, która znajduje się na wysepce niedaleko brzegu i nie może uciec.

Nie potrafię sobie wyobrazić być na miejscu Nancy, ale potrafię, o nie dziwo, spojrzeć światu twarzą w twarz i powiedzieć: "Tak, chciałabym być mężczyzną." *
skora.jpg

Wiecie, że nie chodzi o to, że są "stare panny", faceci wolni.
Wiecie, że nie chodzi o to, że faceci zaliczają, kobiety są dziwkami.

Wiecie, że nie chodzi o to.


* Jednocześnie pozostając kobietą.

“Nie do zrobienia.”

  • awatar Szkotka: Kocham "Skórę w której.. ". Rewelacyjny film. P.S. Nie wiem jednak o co Ci chodzi ;)
  • awatar Judyta Zagubiona: A ja siee chyba domyślam o co Ci chodzi... jeśli to to co myslę to trudne decyzje przez Tobą, nic nierobienie chyba najgorsze, sama nie wiem, znam takich ludzi. a film dobry, ja lubue ogolnie jego kino
Pokaż wszystkie (2) ›
 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jamniczek-pl
 
Pani zbierała puszki. Poprosiłam, przysiadła się. Rozmawiałyśmy, opowiedziała mi swoją historię. Swoją, syna.
Miałam 1 złoty w portfelu więc jej dałam.
Powoli zbierała się, żeby dalej zbierać puszki. Zaproponowałam, że pomogę.

Wiesz, kiedy przestała mówić i zniknęła?

Gdy powiedziałam, że jestem lesbijką.
Mówiła o swoim synu i tak jakoś wyszło.

Patrzyła na mnie przez okulary, wpatrywała się dziwnie.
Jak w UFO albo w chorą psychicznie.
Z uśmiechem.

“Nie spłosz tej dziwnej istoty, wycofuj się powoli...”



I musiała iść.

Skoro tak jej się spieszyło...
 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Siemka :).
Mam pewne pytanie. Może ktoś z Was będzie znał odpowiedź. Otóż czasem przeglądam okienko na głównej stronie Pingera zatytułowane "Nowe blogi". Czasem znajdzie się tam coś ciekawego, ale w większości miejsce to zajmują blogi tego typu:
lfbzzlunny.pinger.pl/
figrg57.pinger.pl/
sreizlszsgm.pinger.pl/
torkil92aurelia.pinger.pl/
Nic więcej się z nimi nie dzieje. One po prostu są. Często widuję coś takiego, ale na stronie głównej nie pokazują się wpisy z tego typu blogów... Tak jakby ktoś je tworzył i od razu porzucał... Trochę dziwna sprawa. Czasem mam wrażenie, jakby takie blogi tworzyli ludzie z Pingera żeby podnieść popularność serwisu (im więcej blogów, tym lepiej, bo podnoszą statystyki portalu). Wątpię jednak żeby administratorzy posunęli się do aż takich działań! Moim zdaniem byłoby to nie w porządku. Poza tym, z tego co często widać, administratorzy dość rzadko sprawdzają portal, jakim jest Pinger. Więc wątpię, żeby to oni robili. Może ktoś wie coś więcej na ten temat?
  • awatar Lucilla: No, trochę to dziwne...
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @Lucilla: Ciekawa jestem, o co chodzi...
  • awatar MadBlackCat: Nie wiem czy twoja opinia nie jest nieco pochopna ;) Sama posiadam taki blog i bez problemu mogę ci wyjaśnić po co i dlaczego. Nie chce mi się tego punktować, więc wypiszę od tak. Po pierwsze, blogi wyłącznie dla zalogowanych, takie też mam ochotę nieraz przejrzeć, a bez własnego nie mam możliwości. Dwa, możliwość komentowania jako użytkownik, a nie anonimowy gość. Trzy, opcja dodania ulubionych blogów do obserwowanych zamiast szukanie po kolei takich blogów. Cztery, pisanie wiadomości do innych użytkowników, też czasem pomocne ;) I w zasadzie zaczynałam z zamiarem prowadzenia bloga, ale rozmyśliłam się zostawiając konto wyłącznie dla wyżej wymienionych korzyści i nic akurat nieznana mi administracja nie miała z tym wspólnego ;) Myślę, że takie konta mogą być właśnie tworzone z tych samych powodów co moje, więc spokojnie :)
Pokaż wszystkie (12) ›
 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

maluchna
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

jamniczek-pl
 
Wszystko idzie dobrze, kończę i efekt jest taki:
Liam_draw_19_09_15_1.jpg

Kurczę, może to nie wina tabletu ani pióra?  Bo jest coś transparentne i on "głupieje".
(Od kiedy przeczytałam "Ziarno demona" Koontza dziwnie się czuję pisząc to. Wolałabym unikać takich słów, określeń. Na razie.)

Nad ranem/rano, zanim pierwsza Osoba nie zaczęła się kręcić po domu bałam się wyjść by zrobić siku. Wiem, jest przy mnie Sally [o Bogu nie piszę, to oczywiste], ale bałam się. A skoro wierzę i się bałam... Zostawmy to. Moja sprawa.)

Wypróbuję Na całym w jednym kolorze, za jakiś czas. Może jutro. Może za dwie minuty. Może za tydzień.
Nie wiem.
  • awatar Gusia: coś tu jest nie tak, dla mnie idealne
  • awatar jamnick: @Gusia: co masz dokładnie ma myśli?
  • awatar Gusia: zamiast przecinka miał być znak zapytania :P jak dla mnie fantastyczny rysunek
Pokaż wszystkie (6) ›
 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

licho
 
To, że głupawka nawiedza w końcu każdego człowieka, jest oczywiste. To, że czasem ktoś jest tego świadkiem, jest nieuniknione. Ale skąd u licha biorą się ludzie, którzy uważają że to coś, co inni koniecznie muszą zobaczyć lub przeczytać?

Zaczytałam się, oj zaczytałam w blogu pewnej niewiasty, chwalącej się brakiem środków do życia, brakiem prądu, brakiem wody, tysiącami pomysłów na zarobkowanie bez wkładu własnego, finansowego i wysiłkowego, i tysiącami innych pomysłów.
Osóbka, która bez najmniejszego zażenowania opowiada o swoim... trudno orzec czy lokatorze, czy narzeczonym, jakim jest alkoholikiem, recydywistą, leniem, paskudą, darmozjadem, kłótnikiem, i czym tam negatywnym jeszcze może być. Osóbka która chwali się, że chodzi się myć do lokalu typu otwartego, bo nie ma ku temu u siebie warunków.
Chwali się również własnymi problemami prawnymi, wyrokami, nakazami, i wszelką szarpaniną, od kłótni sąsiedzkich, przez rodzinne, aż po problemy wyższego szczebla.
Jak również mnożeniem nierasowych zwierząt ku własnej uciesze, mimo wielu problemów natury prawnej, wynikających z zaniedbań zwierząt już posiadanych, czy też niezapewnienia im warunków.
Osoba, która popisuje się tym, że jest skłócona właściwie niemal z każdym, kto miał z nią większy kontakt. Osoba bezradna życiowo i sytuacyjnie.
Osoba, która mnoży po prostu masowo ogłoszenia ofert pracy, za którą według opinii byłych pracowników nie uiszcza należności... bo nie posiada własnych środków. Która podaje w ogłoszeniach i na stronach nieprawdziwe informacje o sobie, swojej sytuacji majątkowej i prawnej, a na wszelką krytykę, czy choćby niezadowolenie, odpowiada natychmiastowym atakiem.

Czy jest w tym sama? Nie zamierzam oceniać niczyjego stylu życia. Niech się każdy karmi tym, co mu słodkie. Ktoś chce mieszkać w szałasie - jego sprawa. Kto inny woli pałace - też jego sprawa.
Ale ktoś, kto chwali się takimi rzeczami publicznie, musi liczyć się z tym, że internet to oceni. Że w sieci nic nie zginie.

Dlaczego zajmuje mnie taka jednostka? Cóż, stałam się bohaterką jej legendy o wielkim pechu. Cóżem tak potwornego uczyniła? Ośmieliłam się na forum, na którym zamieściła ogłoszenie, stwierdzić że zwierzęta które posiada powinny zostać czasowo odebrane i wykastrowane. Jakże ja mogłam pisać takie potworności! Wszak kastrowanie jest tak niezgodne z naturą! A tu proszę! Całe stadko takich słodkich kociąt.
Osoba, która prosi w sieci ludzi o pieniądze na przetrwanie, i o ...jedzenie. Niepokojące, prawda? Ale cóż, jak to mówią, nie mój cyrk - nie moje małpy.

Tak oto ziemia się zatrzęsła, a ja dowiedziałam się, że zabiedziłam chorego konia. Jakiego, lub czyjego konia? Tego autorka niestety nie wie. Ale może dopisze nam brakujacą część tej wspaniałej legendy, bym mogła to pognębione zwierzę odnaleźć.
Okazuje się, że mam jako bohaterka tej noweli zacne towarzystwo. Są w nim przedstawiciele władz gminnych, policjanci i policjantki, całe sąsiedztwo pokrzywdzonej, jej rodzony brat, opieka społeczna, rząd, urzędnicy i urzędniczki, sędziowie, goście których zapraszała do swej posiadłości, byli pracownicy, wielkie koncerny, cała Unia Europejska, służba zdrowia, a nawet sklepowa z pobliskiego warzywniaka. Jakże więc smucić się, gdy tylu nas tam w komplecie?
Oczywiście samej autorce ani homofobia, ani antysemityzm, ani żywa nienawiść do wszelkiego przejawu władzy lub dobrobytu nie przeszkadza nazywać siebie szlachetną, tolerancyjną i szanującą innych.

Korci, ażeby podać adres owego bloga pod ocenę każdego, kto ten wpis przeczyta. Ale nie zrobię tego. Nie w tym tkwi metoda, by dorzucić tej biednej kobiecie zmartwień. Niby powinnam dorzucić jej kopa na tyłek, ale głupia jestem, naiwna, i wierzę że nie ma pojęcia co wyprawia.

Do niedawna zastanawiałam się sama, czy jakkolwiek nie pomóc. Jednak przykro jest czytać, że ktokolwiek, nawet osoba tak przepełniona niezrozumieniem świata i gniewem, samotnie siedzi w święta przy świeczce. Nachodzi człowieka pytanie, czy nie to właśnie jest przyczyną owego gniewu. Dziś zostałam ze swojego okazjonalnego altruizmu skutecznie uleczona.

Zaczęłam się po prostu zastanawiać, ile potrzeba osobie ewidentnie inteligentnej, by oszaleć.
Niemal każda wieś posiada takiego osobnika. Przeważnie oddalonego i odizolowanego od reszty, często osobę skazaną na samotność w wyniku niedopasowania do doskonale z sobą zaprzyjaźnionych ludzi, o utrwalonym trybie pracy i wypoczynku. Często osobę niegdyś mieszkającą w mieście, która po osiedleniu nigdy nie pogodziła się ze swoim losem i trybem życia, uciekając na swoją bezludną wyspę.
Kiedy właściwie "Zmieniam świat na lepsze" zaczyna ewoluować w "Ja kontra cały świat"? I kiedy "Ja kontra cały świat" zmienia się w ślepe atakowanie każdego, kto nie umiera z zachwytu? I czy da się taką osobę wyciągnąć z jej zapieczenia? Długo sądziłam, że potrafię przeanalizować zachowania i reakcje innych, wysnuć wnioski o ich powodach. Widocznie jednak czasem ta umiejętność mnie zawodzi. A może to mój niewyparzony język? Chociaż... gdy wszyscy krzyczą jak jeden mąż, że coś jest nie tak, istnieją dwie możliwości. Albo wszyscy nagle oszaleli i widzą rzeczy nieistniejące, albo jednak faktycznie coś jest nie tak, a zainteresowany nie przyjmuje tego do wiadomości.
 

jamniczek-pl
 

“Psycholog z University of Leicester opisuje na łamach czasopisma "Neurocase" przypadek 38-letniego mężczyzny, który po miejscowym znieczuleniu u dentysty, w marcu 2005 roku przestał zapamiętywać cokolwiek na dłużej niż 90 minut. I od tego czasu, dzień w dzień wydaje mu się, że jest umówiony na leczenie kanałowe właśnie dziś.”


ostatnie90.jpg

Całość wpisu: facet.interia.pl/(…)news-pamieta-tylko-ostatnie-90-…
 

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów