Wpisy oznaczone tagiem "elf" (146)  

nightfirefly
 
Kilka zdjęć Efimery, zrobionych okazjonalnie na przemiłym wyjeździe (pozdrowienia dla Bazikotka!)

Jak ja kocham lato <3

Green girl.jpg


Camomille girl.jpg


Zielnik Arseniusza (a tak naprawdę dzieło Bazikotka, w którym można znaleźć informacje o postaciach z jej opowiadania oraz "magiczno-zielarskie" ciekawostki)

Zielnik Arseniusza 1.jpg


Zielnik Arseniusza 2.jpg


Zielnik Arseniusza 3.jpg


Zielnik Arseniusza 4.jpg


Zielnik Arseniusza 5.jpg


Fairy tale.jpg


Forest fairy.jpg


Efimera.jpg


Firefly
  • awatar ms moth: Ale piękna kolorystyka jest na tych zdjęciach <3
  • awatar ||yoursong||: Śliczne zdjęcia :) a zielnik brak słów po prostu <3
  • awatar Alys27: Jak Bazi stworzyła takie cudeńko jak ten zielnik?! :0 Jakiej naprawdę jest on wielkości?
Pokaż wszystkie (11) ›
 

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Siemanko ;).
Harry dość często twierdzi, że wyglądam jak elf :P. Mówi, że mam elfie uszy, a to, że zapuściłam (i zapuszczam dalej) włosy dodatkowo podkręca moją elfią urodę :P. Kto wie... Może mam jakieś elfickie korzenie. Problem w tym (dla mnie żaden problem, raczej powiedziałabym, że to zaleta), że skoro jestem elfem, to jednak nie takim zwykłym. Czuję się bardziej wojowniczo i zamiast łuku i strzał znaczniej odpowiada mi miecz dwuręczny. Jeżeli atakuję to pełną parą z okrzykiem bojowym! Chyba nie potrafiłabym siedzieć cicho w zaroślach i atakować z ukrycia. To nie moja bajka. Poza tym jak na swój wzrost i posturę (trochę niska i bardzo chuda) to jestem dość silna. A tak wracając do kwestii włosów, moim zdaniem długie też pasują do wojowniczki. Najlepiej rozpuszczone lub niedbale związane w kucyk, kitkę - jak zwał, tak zwał. Podsumowując: jestem wojowniczką o elfiej urodzie :P.
78194_wojowniczka_zbroja_miecze.jpg

filing_images_69dcf5a72fb1.jpg


Źródła zdjęć (obrazków):
www.tapeciarnia.pl/78194_wojowniczka_zbroja_miecze
samequizy.pl/elfia-wojowniczka-1-2/
  • awatar Kate - Writes: Elfy walczące mieczem też istnieją. Przykładowo Thranduil - trzecia część Hobbita "Bitwa Pięciu Armii" - sceny kręcone w Dale. Albo Gil-Galad - "Sillmarillon"
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @Kowalski, opcje!: Dwuręcznym? ;).
  • awatar Kate - Writes: @Wiky the Metal-Punk!: No nie, jednoręcznym...
Pokaż wszystkie (4) ›
 

evilcupcake
 
Tytuł może być nieco mylący, bo wygląda to tak jakbym przez cały czas miała się rozczulać nad warzywem. Chętnie bym to zrobiła, bo znalazłam idealną, siedmiokilową dynię i jak dotąd zrobiłam najlepszą wykrajankę. Nie obeszło się bez wpadek. Przy lewym oku omsknęło mi się ostrze i rozcięłam miejsce między okiem a ustami, więc postanowiłam je zszyć i polecieć z tym motywem jeszcze w kilku miejscach. ;)
dyńka.jpg

No i żeby mnie lalki w nocy nie rozszarpały za to, że miotałam nimi na prawo i lewo żeby wymyślić jakieś stroje na halloween na ostatnią chwilę, to łapcie (dużo) zdjęć. Wyjątkowo dzisiaj bez żadnej pullip i wdzięczyć się będą Tarja i Sevi.
May the spook be with you!
1a.jpg

1w.jpg

D.jpg

E.jpg

2w.jpg

J.jpg

z3.JPG

PicMonkey Collage.jpg

z4_meitu_12.jpg

z5_meitu_13.jpg

z6_meitu_14.jpg

z7_meitu_11.jpg

Do następnego opętania!
  • awatar Idemo: Ale extra wyszła ta dynia-lampion ! I super pomysł z przeszyciami- wygląda jeszcze bardziej spooky <3 Panny znakomicie oddały Halloweenowy nastrój, szczególnie Tarja ze swoim creepy makijażem :)
  • awatar errorchan: Traja wyglądała by odpowiednio na halloween w każdym stroju. Jej makijaż przyprawia o dreszcze. A dynia cudna - wygląda jak żywcem wyjęta z "Miasteczka Halloween"
  • awatar SugarFirefly: Ooo dynia wyszła super! Zdjęcia z latarenką bardzo fajne :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

evilcupcake
 
Jak widzicie trochę straciłam zapał do blogowania, ale nie dlatego, że lalki przestały mnie interesować. Co to to nie! Studia, Frida i życie zabierają mi trochę więcej czasu niż mogłam przewidzieć, ale od czasu do czasu cyknęłam tu jedno zdjęcie, tam dwa, ale głównie pullipowatym lub monsterkom (które niedługo będą się wysypywać z witrynki).

Tarja jest u mnie od kwietnia, ale dopiero niedawno przyszła do mnie jej "nowa" głowa. Arrival miał pojawić się na blogu zaraz po obcykaniu nowej lalki, ale okazało się, że żywica nie najlepiej zniosła podróż. Całe szczęście acbjd szybko napisało do Doll Family i teraz mogę się cieszyć nieuszkodzoną łepetynką mojej ślicznej elfki. (która na makijaż sobie poczeka do końca sesji)

PicMonkey Collage.jpg
Żabka i kotek znalazły już nowe właścicielki (uszkodzona głowa również). ;)
PicMonkey Collage1.jpg
Właśnie o tym wcześniej wspominałam. Niby pod wigiem niewidoczne, ale sama świadomość, że to uszkodzenie tam jest by mnie doprowadzało do szaleństwa. xD
SAM_7310.JPG
Piękne, piękne i jeszcze raz piękne.

I żeby nie było, zrobiłam kilka zdjęć blankowej uszatej, mam nadzieję, że nikt nie będzie miał przez nie koszmarów.
SAM_7688.JPG

SAM_7687.JPG

SAM_7690.JPG

SAM_7693.JPG

SAM_7697.JPG

SAM_7699.JPG

SAM_7702.JPG

SAM_7708.JPG

Jeśli ktoś jest ciekaw jakim modelem jest Tarja, to jest to Doll Family-A Auriel, czyli firmowo facet.
  • awatar SugarFirefly: Uh, dlaczego ja nie widziałam na mailu tego wpisu? Wrr..Pinger! Dobrze, że pokazałas link do niego na FB... Super zdjęcia! A co do pękniętej główki to też bym wymieniała, bo nie lubię płacić za coś, co przychodzi popsute i do naprawy (szczególnie BJD, które kosztują niemało)
  • awatar chiriann: To prawdziwa piękność, nawet w tym lekko makabrycznym wydaniu! Mnie też zawsze mierzi każda najmniejsza nawet rysa, choćby i zasłonięta, więc w pełni popieram reklamację.
  • awatar Idemo: Ja tez ostatnio mam mało czasu i siły na lalkowanie i blogowanie ^^; Też mam mnóstwo nieobfoconych "barbiochów", sesje dollfowe też nienajlepiej, jedynie jakies randomy czasem zrobię :/ Bardzo fajnie wyszły te fotki Tarji, sa takie mega creepy, te "krwawe" łzy z wełny są extra !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

zorena
 
Zorena: Noc spadających gwiazd: "Nieznajomy"

Acalia jechała właśnie przez pobliski las na swym nowym wierzchowcu, którego dzięki hojności gospodarza nabyła w małej wiosce nieopodal. Uśmiechnęła się. Wiedziała jak sobie radzić, zamrugała parę razy oczkami i dostała sporą zniżkę. Wybrała dosyć szybkiego i zwinnego gniadosza. Dostojnemu zwierzęciu nadała imię Saoirse. Jazda na tych zwierzętach nie różniła jak się okazało szczególnie od jazdy na leśnych stworzeniach. Elfka uniosła wzrok na piękne błękitne niebo i zaciągnęła się wieczorną bryzą. Nagle zupełnie niespodziewanie poczuła wstrząs a następnie mocne uderzenie o ziemie. Trochę oszołomiona rozejrzała się. Saoirse leżał wijąc się i żałośnie rżał z bólu, dostrzegła strzałę pod jego lewą łopatką. Wstała i chwyciła za miecz. Nie była to bowiem zwykła strzała. Smukły, błyszczący grot, najlepszej jakości cisowe drewno, śnieżnobiałe lotki z błękitnymi końcówkami to mogło oznaczać tylko jedno- królewska straż ojca. Stała dzierżąc miecz i czekała na cios. Nie zamierzała się poddać, nawet za cenę życia. Otaczał ją ciemny las i cisza, nieprzenikniona cisza. Wiedziała, że wezmą ją z zaskoczenia, tak jak zwykle. Miała rację, nagle z ciemności wyskoczyło  dziesięciu wojowników. Mruknęła, zero oryginalności. Otoczyli ją i zamknęli w kółeczku ich ciał. Ukradkiem rozglądała się za jakąś drogą ucieczki, zobaczyła gałąź na tyle niską, że bez problemu wskoczyłaby na nią i uciekła, wiedziała, że nawet ona nie zdoła pokonać dziesięciu najlepiej wyszkolonych żołnierzy z całego leśnego królestwa.
-Księżniczko Acalio, dajemy ci szanse. Oddaj się w nasze ręce dobrowolnie a nie stanie ci się krzywda-odezwał się wyniośle jeden z nich, dziewczyna zaczęła się śmiać.
-Po moim trupie!-wrzasnęła i jednym silnym pchnięciem wbiła ostrze miecza w brzuch jednego z mężczyzn.
Elf jękną boleśnie i zgiął się w pół, korzystając z okazji wyjęła miecz z rany i wskoczyła na jego plecy a następnie na gałąź. Księżniczka strasznie żałowała, że nie widziała ich min, korzystając z zamętu zeskoczyła z drzewa i zniknęła w ciemności. Biegła co tchu. Gdy była już daleko odwróciła się aby sprawdzić czy jest ścigana. Nagle zderzyła się z czyś twardym, siła uderzenia była tak wielka, że z żałosnym jękiem upadła dwa metry dalej. Oszołomiona rozejrzała się nerwowo. Zobaczyła przed sobą mężczyznę, najpewniej człowieka. Nieznajomy uniósł wzrok i ich spojrzenia się spotkały. Świat się zatrzymał. Wpatrywała się w tę błękitne oczy, biła od nich odwaga, męstwo, spokój... Trwało to może sekundę. Acalia otrząsnęła się i nagle poczuła przeszywający ból w kostce.  Zerknęła na zaczerwienioną kończynę.
-Cholera-mruknęła, wściekła, zdawała sobie sprawę, że to ją spowolni-Eee... wybacz mi-zwróciła się do niego.
Przejechał swą ręką po tyle głowy przeczesując jednocześnie kruczoczarne, dłuższe włosy.
-Nic się nie stało, wybaczam-odrzekł lodowatym tonem-Ja chyba wyszedłem z tego bez szwanku-podniósł się z ziemi.
Elfka chwyciła się gałęzi i stanęła na nogach lecz ból w kostce sprawił, że natychmiast upadła. Człowiek podbiegł do dziewczyny.
-Nie ruszaj się, trzeba to patrzeć-zerknął na nogę.
-Nie, ty nic nie rozumiesz! Gonią mnie!-Acalia próbowała się podnieść, ale nieznajomy uniemożliwił to jej.
-Co kto cię goni?-zmarszczył brwi.
Usłyszeli trzask łamanych gałęzi, grupka elfów przedzierała się przez las.
-Muszę uciekać-szepnęła z paniką w głosie.
Czarnowłosy popatrzył w stronę hałasu a potem na nią. Westchnął ciężko.
-Zostań tu-nakazał twardo-Czekaj aż wrócę.
Pobiegł w stronę pościgu. Księżniczce serce waliło jak młot. Co nieznajomy zamierzał zrobić? Usłyszała jego głos:
-Hej, ona jest tutaj chodźcie!
Czy... on właśnie jej pomógł? Nie znał jej, nie wiedział kim jest a mimo to bronił jej? Za wszelką cenę starała się zrozumieć motyw jego działania, ale nie znalazła go. Przypomniała sobie o swoim wierzchowcu, mimo iż posiadała go tak krótko, zdążyła się do niego przywiązać. Kuśtykając i opierając się o drzewa mimo ogromnego bólu szła dalej. Po dłuższej chwili dotarła w miejsce gdzie leżało powalone zwierze. Koń żył, choć ledwo, przyjrzała się bardziej ranie i zauważyła, że strzała wbiła się tuż obok serca, na szczęście go nie uszkadzając. Chciała ją wyjąć aby jak najszybciej przynieść ulgę rannemu zwierzęciu, ale poczuła, że dotarcie tutaj zabrało jej całą energie a ból nasila się. Położyła się obok wierzchowca, powoli zaczęła otaczać ją ciemność lecz ta broniła się przed utratą świadomości chwilkę walczyła z samą sobą, ale okazała się zbyt słaba i w końcu odpłynęła...

Cullen biegł przedzierając się przez leśną gęstwinę. Co właściwie zamierzał zrobić? Z jakiegoś pokręcanego powodu, gdy zajrzał w te piękne, złote oczy poczuł, że po prostu musi jej pomóc. Otrząsnął się, na razie to miał na ogonie jakiś dziesięciu elfów. Co powinien zrobić? Musiał ich wywieść w pole. Zatrzymał się. Jeden z wysokich wojowników podszedł do mężczyzny.
-Gdzie on jest?-zapytał bez krztyny emocji w głosie-Jeżeli nas oszukałeś...
-Nie, takie długie, rude włosy, żółte oczy, to ona?-założył ręce na piersi, zauważył wyraźne zainteresowanie ze strony rozmówcy, uśmiechnął się w duchu.
-Tak to ona, gdzie jest?
-Powiem wam jeżeli coś z tego będę miał i jeżeli powiecie mi kim ona jest-postawił warunki patrząc hardo na grupkę.
-Powiedz a będziesz miał co zechcesz-odparł tamten.
-Wybiegła z lasu, kierowała się na wschód-zobaczył jak kąciki ust elfa podnoszą się.
-Głupiec-prychnął i z całej siły uderzył Callena w brzuch.
Mężczyzna wygiął się w pół i osunął na ziemie sycząc z bólu, pościg minął go i ruszył we wskazanym przez nim kierunku. Człowiek zaczął się śmiać, plan się powiódł. Wiedział, że jeśli powie tak po prostu bez żadnych warunków, gdzie znajduje się dziewczyna elfy domyślą się, że to podstęp. Teraz przez dłuższy czas ma z nimi spokój. Przypomniał sobie o tajemniczej nieznajomej, o tych cudowny oczach... Wzdrygnął się. Przecież on jej nawet nie znał. A jeśli kogoś zamordowała, albo ma inną rzecz na sumieniu? Tak czy inaczej klamka zapadła. Teraz już musi jej pomóc. Poszedł w to miejsce gdzie nieznajoma miała na niego czekać. Nie było jej tam. Zmarszczył brwi i kucnął przy ziemi. Ścieżka naznaczona była krwią. Oświeciło go. Przecież elfka zraniła się w nogę, to pewnie jej krew. Czym prędzej pobiegł za krwawym śladem. Znalazł ją. Leżała nieprzytomna obok nieżywego zwierzęcia. Westchnął.
-Wypadałoby się nią zając-mruknął.

Powieki nieznośnie opadały ilekroć elfka próbowała je podnieść, w końcu po licznych próbach otworzyła oczy. Zdziwiona zauważyła, że leży na jakimś puchatym futrze a jej noga została opatrzona. Rozejrzała się. Znajdowała się na jakiejś polanie, wokół nie był nikogo. Przeciągnęła się i podniosła. Spojrzała w górę, słońce znajdowało się na najwyższym punkcie na niebie-było samo południe. Ciszę przerwał odgłos łamanych gałęzi pod czyimiś stopami.
-Obudziłaś się-mruknął jej wybawca, ten sam, który pomógł jej także z pościgiem-Przeleżałaś dobre trzy dni.
-Trzy dni!?-niemal zapiszczała. Niedobrze. Zazwyczaj nie pozostawała długo w jednym miejscu-Eee...-odchrząknęła-Tak czy inaczej, dziękuję ci za pomoc-dodała nieco spokojniej-Jeżeli mogłabym się jakoś odwdzięczyć to proszę mów-uśmiechnęła się.
-Nie pogardził bym jakimiś pieniędzmi, ale sądząc po twoim zajęciu nie zarabiasz fortuny-wskazał na leżącą nieopodal lutnię-W takim razie po prostu uznaj, że zrobiłem to bezinteresownie-lustrował ją jakby była jakimś dwugłowym potworem-Jeżeli mogę spytać...co ty właściwie masz na sumieniu?-dziewczyna wbiła wzrok w ziemie.
-Ja... nie mogę ci powiedzieć, nie ufam ci-wyszeptała-Wiedz jedynie, że nie popełniłam żadnej zbrodni-odważyła się podnieść wzrok.
-Rozumiem-mruknął tamten-W takim razie nie jestem ci już potrzebny. Twoja noga wydobrzała, poradzisz sobie-uznał przyglądając się jej.
-Zaraz a co z moim koniem?-zaczęła się gorączkowo rozglądać-Czy on...?
-Tak.
Cisza przerwała ich rozmowę. Księżniczka ponownie wbiła wzrok w ziemie nerwowo kopiąc dziurę czubkiem skórzanych butów.
-Dobrze, a zatem muszę cię już opuścić-zaczął zbierać swoje rzeczy-Jak masz właściwie na imię?-zapytał.
-Ja... jestem... Alia-wydukała nerwowo-A jak zwą ciebie?
-Cullen.
Spakował wszystko do juków i wsiadł na potężnego, karego ogiera. Rzucił jeszcze jedno, ciekawe spojrzenie na dziewczynę i ruszył z miejsca galopem. Elfka stała przez chwilę w miejscu patrząc na oddalającego się jeźdźca. Poczuła jak zimny powiew mrozi jej ciało, zarzuciła na siebie ciepły płaszcz i ruszyła do najbliższego miasta.

***

Ostatni dźwięk lutni zagłuszono gromkimi brawami. Bard ukłonił się. Wielu słuchaczy sypnęło groszem pod nogi dziewczyny prosząc o jeszcze jedną pieśń, ta uśmiechnęła się zadowolona i spełniła ich życzenie. Zgrała jeszcze pieśń, którą niegdyś nauczyła ją jedna ze służących. Po występie usiadła, nie miała w ustach nic od feralnego poranka. Podszedł do niej właściciel gospody, na jego dosyć okrągłej i pooranej zmarszczkami twarzy malował się szczery uśmiech.
-Co podać panienko? Za tak wspaniały występ należy ci się sowity posiłek i nocleg.
-Dziękuję, dobry z ciebie człowiek. Zadowolę się jakimś prostym daniem, może być cokolwiek-odparła.
Po chwili postawiono przed nią baraninę z grochem i wino, podziękowała raz jeszcze i zabrała się za jedzenie. Po chwili wszystko znikło z talerza. Już miała zapytać o pokój, gdy drzwi budynku otworzono z hukiem. Oczy wszystkich zwrócone były na wbiegającego właśnie malca.
-Ojcze! Ojcze!-krzyczał do gospodarza-Elfy!-wysapał a oczy księżniczki rozchyliły się szeroko-Oni kogoś szukają tatku! Mordują wszystkich, którzy wchodzą im w drogę!-jego ostatnie słowa wywołały chaos.
Kilku gości pośpiesznie rzuciło woreczek z pieniędzmi w stronę mężczyzny wybiegając w przerażeniu, inni  zaczęli uciekać do pokojów. Acalia stała w miejscu oszołomiona. Przez nią mordowano niewinnych, przez nią po ziemi spłynęła krew wielu ludzi. Miała ochotę wybiec pościgowi na przeciw i przestrzelić im bezwzględne serca. Zamiast tego wiedziała iż zapewne otoczyli miasteczko i nie zdoła się wymknąć. Wiedziała, że musi zaufać nieznajomemu. Podbiegła do gospodarza.
-Posłuchaj mnie. Jesteś dobrym człekiem i nie chcę aby tobie i twojej rodzinę stała się krzywda a jeżeli mnie tu znajdą tak zapewne będzie. Oni szukają mnie. Proszę... błagam ukryj mnie gdzieś-spojrzała na niego błagalnie.
Podrapał się po głowie a jego wzrok powędrował na niewielką zapadnię w podłodze.
-Dobrze, dobrze zrobię to-wskazał ręką na zapadnie-wejdź do spiżarni, ukryj się w pustej beczce a ja ich zatrzymam-nakazał.
Skinęła głową z wdzięcznością. Czym prędzej pobiegła we wskazanym kierunku i już po chwili zanurkowała w mrok. Ciemne pomieszczenie było wręcz wymarzoną kryjówką. Szybko weszła do pustej beczki zamykając ją szczelnie za sobą. Nagle usłyszała krzyki i piski przerażonych ludzi, na górze ktoś zapewne przewracał stoły oraz inne rzeczy. Serce zaczęło walić jej jak młot z mizernym skutkiem próbowała zapanować nad głośnym i szybkim oddechem. Ktoś wszedł do spiżarni. Słyszała jego kroki. Skuliła się przerażona tłumiąc odgłos oddechu w kolana.
-Arim, na górze jej nie ma-usłyszała głos jakiegoś mężczyzny.
-Jest cwana. Jak to możliwe, że jeszcze jej nie złapaliśmy? Nie znała świata poza borem, jak to możliwe, że tak wspaniale sobie radzi?-odpowiedział mu rozmówca-Chyba jej nie doceniliśmy, władcy jej nie docenili. Powiedzieli mi, że łatwo ją złapiemy.
Jeden z nich oparł się o beczkę z Acalią. Myślała, że serce wyskoczy jej z piersi. Słyszała jego oddech, czuła jego bliskość. Przerażona zamarła.
-I co? Mówiłem, że jej tu niema-usłyszała głos gospodarza-Proszę abyście stąd jak najszybciej wyszli. Wypłoszyliście mi wszystkich klientów.-dodał rozzłoszczony.
Wszyscy trzej opuścili pomieszczenie. Młoda elfka odczekała jeszcze chwilę i opuściła kryjówkę. Cicho wspięła się na górę. Zastała tam `właściciela gospody.
-Ufff... jakoś udało mi się ich pozbyć-uśmiechnął się serdecznie-Jak dobrze, że nic ci nie jest. Chodź, dam ci konia, na którym będziesz mogła uciec.
W tym momencie ktoś przebił jego serce na wylot. Mężczyzna chciał coś powiedzieć, ale do ust napłynęła mu krew. Bezwładny upadł na podłogę. Zaskoczona dziewczyna uniosła wzrok. Zobaczyła Cullena.
-Jak mogłeś to zrobić!-wykrzyczała.
-----------------------------------------
Przepraszam, że tak dawno nie było rozdziału, ale... a zresztą nie będę was okłamywać- miałam lenia :p No cóż, mam nadzieję, że mnie za to nie udusicie ;) Przepraszam za błędy jeżeli takowe zobaczycie. Miłego czytania!!!
  • awatar SallyLou: Leń każdemu się zdarza, ale przebaczam bo widzę podwójną porcję do czytania. Grasz na moich zszarganych emocjach. Ten tajemniczy Cullen zaciekawił mnie ( słabość do niebieskookich ;)). Tylko jego zachowanie jest dla mnie niezrozumiałe. Dlaczego zabił właściciela gospody? Tyle pytań, a rozdział urywa się w najbardziej intrygującym momencie. Zżera mnie ciekawość co dalej :D
  • awatar Kochająca Książki *.*: Mega ciekawie się zapowiada ;) uważam, że Cullen zabił gospodarza, bo ten był w zmowie z elfami. Cóż, okaże się w następnej części, której juz teraz nie mogę się do doczekać :) Pozdrawiam
Pokaż wszystkie (2) ›
 

malinek2000
 
Wczoraj  napadła mnie wena na rysowanie i musiałam coś narysować.  Miałam pomysł żeby narysować elfa  no i jest elf ale nie taki jak planowałam :p

Jeszcze mojej elfki nie skończyłam ( bo ja nie potrafię skończyć  rysunku tego samego dnia XD)  Muszę włosy skończyć , nos poprawić i cieniowanie twarzy..

Jak skończę to wstawię tu zdjęcie ^^

Ogólnie NICZYM się nie wzorowałam i praca jest tylko i wyłącznie moim pomysłem !




11868669_985138501552780_2081815681_n.jpg




Jak wam się podoba? :)



Ps. Dziś znów miałam dziwny sen XD ogólnie coś ostatnio mam takie wyraziste sny i do tego codziennie takie mam !! XD
  • awatar zabawawlalki: Cudowny *.* pozazdrościć talentu. Czekam na efekt końcowy :D
  • awatar gość: Cudowny *.* pozazdrościć talentu. Czekam na efekt końcowy :D moj login: zabawawlalki
  • awatar Malina2000: @gość: Jak skończę to napiszę ci na sd :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (19) ›
 

hairlovelo
 
IMAG5852.jpg
Czyli ciąg dalszy. Kosmetyki do makijażu oczy, czyli coś co lubię najbardziej. Jeśli chodzi o tusze, to planuje wykończyć wszystkie resztówki i dopiero wtedy kupić nowy. Już jeden wylądował w koszu: maskara od Astora Big&Beautifull w fioletowym opakowaniu, która przyznam, że bardzo lubię i co jakiś czas wracam do niej. No ale nie ważne, jej już nie ma.
IMAG5823.jpg
*Oriflame wonder lash: najstarsza i chyba w najlepszej kondycji (odporna na upływ czasu) maska którą bardzo lubię używać kiedy mam więcej czasu. Idealnie wydłuża rzęsy niesklejająca ich. Silikonowa szczoteczka jest dosyć drobna. jedyny minus to to, że kosmetyki Oriflame trzeba zamawiać przez katalog.
*Max Factor 2000 calorie: bardzo lubię te tusze, łatwo można uzyskach efekt dłuższych rzęs i przy okazji nie sklejają ich, zdecydowanie wolę wersje z czerwonym paskiem gdyż jej szczoteczka jest półokrągła co mi znacznie umila aplikacje. Fajny tusz na co dzień.
*L'oreal volume million lashes: kolejny ulubieniec, zawsze gdy jej używam słyszę "ale masz długie rzęsy". Uwielbiam, ale raczej nie używam jej na co dzień tylko na specjalne okazje. Czarna wersja jest na tyle ciekawa, że jest... brokatowa. Aż sama byłam zaskoczona kiedy doszła do mnie do domu, widocznie nie doczytałam dokładnie jej opisu. Na szczęście brokat jest dosyć subtelny i jeśli użyje się cienie to już wcale nie jest widoczny.
*Astor Big*Beautifull Butterfly: o którym już wspominałam. Ta wersja nie podpadła mi do gustu. Szczoteczka okazała się fatalna (w kształcie litery s) i zupełnie mi to nie odpowiadało. podejrzewam, że oprócz szczoteczki nie różni się od pozostałych wersji.
*Bourjous Volume Glamour Max Definitions: polubiłam się z tą maskarą chociaż dość toporna silikonowa szczoteczka nieszczególnie przypadła mi do gustu. Dobrze używało mi się jej na co dzień i efekt był również zadowalający. Nie sklejała, nie kruszyła się.
IMAG5825.jpg
Eyelinery w żelu to nie za bardzo moja bajka. Zazwyczaj wymagają ode mnie cierpliwości oraz pochłaniają mój czas, dlatego raczej wole użyć czegoś innego i te tak leżą, i leżą... Nie chce się wiec wypowiadać bo po prostu nie poznałam jeszcze dobrze tych kosmetyków. Teraz mogę powiedzieć, że eyeliner Elf jest bardziej kremowy i został do niego dołączony pędzelek do aplikacji.
IMAG5829.jpg

*Maybelline master precise: eyeliner w pisaku, który stał się moim ulubieńcem. rzadko był nie posłuszny i wyjątkowo dobrze dogadywał się z moją ręką. Ponadto jest dosyć odporny na upływ czas, mam go już jakiś czas i jeszcze mi nie wysechł.
*Essence eyeliner pen: jest raczej przeciętnie dobry, żadna rewelacja ale też żadnych wad nie mogę mu wytknąć.
*L'oreal super liner: turkusowy eyeliner czyli UWAGA BUBEL. Najgorszy jaki w życiu miałam. Po prostu sama woda o lekkim seledynowym zabarwieniu. Może dam mu jeszcze jedną szanse aby przekonać się ostatecznie i wyrzucić bez żadnego ale.
*L'oreal super liner: tym razem czarny. Dość mieszane mam uczucia co do niego. Czerń jest okey, wszystko ładnie, ale końcówka jest zaokrąglona przez co nie można zrobić kociej kreski. Trochę słabo jak na eyeliner. Wcześniej podbijałam nim kolor na oku jeśli kreska wychodziła za blada.
IMAG5833.jpg
*Maybelline Master Kajal: niby kredka ale kreska wychodzi dość mizerna, za to super spisuje się po prostu w roli cienia. Lubie ją łączyć z ciemniejszym cieniem albo nawet używać solo bo naprawdę daje rade. Co tu dużo mówić.
*Alverde: fioletowa kredka do oczu, jest na pol twarda na pół miękka dzięki czemu nie rozmywa się ale wiadomo jak to kredka, super ostrego wykończenia też nie ma. Rzadko jej używam ale jak na kredkę jest okey.
*Miyo Eye Liner: plusem kredki na pewno jest to, że można nią zrobić kreskę nawet na cieniach, a czerń jest naprawdę czarna. Jest raczej miękka, ale bardziej pól na pół.
*Pierre Arthes: zdecydowanie gorzej wypada niż poprzedniczka, czerń jest trochę wyblakła no i użyciu jej razem z cieniem można zapomnieć. Jak więc widać słaby średniaczek.
*Emily: miękka, niebieska kredka niestety czasami odbijała mi się na górnej powiecie ale mimo wszystko lubiłam ją używać. Ładny, intensywny kolor i wygodna aplikacja.
*Gosh: ta biała kredka jest moim ulubieńcem, nawet do tego stopnia, że lubię używaj jej solo na górnej powiece. Podoba mi się połączenie białej kreski i czarnego tuszu. Jej trwałość jest naprawdę dobra. Trzyma się cały dzień a dobrze naostrzona jest bardzo precyzyjna. O taaak.
IMAG5837.jpg
* I Heart Makeup I <3 obsession: moja najnowsza zdobyć, to już druga paletka tego producenta. Myśle, że teraz jest za wcześnie coś o niej mówić.
*H&M Mickey: zastanawia mnie przypadkowe podobieństwo z poprzedniczką... anyway. Zastanawiam się co mnie kiedyś skłoniło do wybrania tak niepraktycznych w moim przypadku kolorów. Mimo wszystko brąz jak widać dawał rade. Chociaż jak tak na nią patrze to mam ochotę na kolorowy makijaż...
IMAG5841.jpg
*Manhattan Mat Perfect: zaskoczył mnie swoją pigmentacją, także radze na niego uważać. Tak intensywny kolor w tak niskiej senie to naprawdę perełka. Mimo wszystko granat to nie moja bajka.
*Astor Perfect Stay: raczej nie należy do moich ulubieńców, wszystko przez dość słabą pigmentację. Od razu straciłam do niego cierpliwość.
*L'oreal Color Infallible: chociaż zdjęcie nie oddaje prawdziwego odcienia to naprawdę bardzo go lubię. Dobrze się w nim czuje, cień ma niezwykle dobra pigmentację i jest naprawdę trwały. Jedyny minus, że przy aplikacji się osypuje, mimo iż nakładam go pacynką. No cóż, wybaczam mu to.
*NYC: kolejne tanie i dobre cienie, jestem pozytywnie zaskoczona. może nie jest to hit, ale pigmentacja i tak jest dobra, a cień doskonale łączy się z innymi. W dyskontowych drogeriach internetowych można dostać go za kilka złotych. Wart swojej ceny.
*Astor: po przygodzie z fioletowym cieniem ten pozytywnie mnie zaskoczył. Tutaj pigmentacja jest zadowalająca, a cień jest wygodny w użyciu. Na żywo niestety odcień wychodzi trochę mnie atrakcyjniej.
*Nie chce nawet wiedzieć ile ten cień ma lat. nie wiem jakiej jest firmy, ale ona pewnie już nie istnieje. Nieważne, ważne że ten cień spisuje się doskonale i po mimo   upływu czasu nie podrażnia skóry.
IMAG5842.jpg
Lovely Classic nude make up: przyznam, że cena i odcienie sa bardzo kuszące, ale... a pigmentacją jest już gorzej. Cienie spisują się naprawdę średnio, jeśli nie powiedzieć, że raczej słabo. Aplikowane na mokro powinny dać lepszy efekt ale jeszcze nie próbowałam, bo paletka jakoś tak poszła trochę w kont.
*Essence Glomour to go: tak jak poprzednie raczej dają średni efekt, jestem natomiast zadowolona z nich jeśli zaaplikuje je na mokro. Jeśli chodzi o odcienie to jest ich 8 ale są naprawdę ciekawe.
*Manhattan Perfect Eyes: o których niedawno wspominałam, więc nie będę się powtarzać, raczej też tylko na mokro, inaczej efekt jak dla mnie jest słaby.
IMAG5846.jpg
Maybelline: niestety ale znowu trafiłam na BUBEL. Pigmentacja jest koszmarna więc nawet nie zdołałam wyciągnąć innych wniosków.
*Inglot Integra: kiedyś moim ulubieńcy, dziś po prostu trochę mi się znudziły. Są naprawdę dobre. bardzo dobre. Nie osypują się, dają naturalny efekt, super współgrają z eyelinerem a jednocześnie są trwałe i dobrze na pigmentowane.
*I Heart Makeup Go TO Heaven: chyba mogę przyznać, że to ulubiona paletka ostatnich czasów. Cieni mogę spokojnie używać bez bazy nie tracąc na efekcie. Wiadomo: pigmentacja plus trwałość.
IMAG5848.jpg
*Rimmel Glam'eyes: tylko 4 odcienie ale jednocześnie nic więcej nam już nie potrzeba. Polubiłam te cienie, doskonale do siebie pasują, nie potrzeba bazy i nie osypują się. Dla mnie minusem jest kształt przegródek, chociaż flaga WB wygląda efektywnie.
*NYC Indywidual eyes: długo były to moje ulubione cienie. W paletce umieszczono bazę i rozświetlasz, cienie mają dobrą pigmentacje i dają matowy efekt, który bardzo lubię. Trochę takie wszystko w jednym.
IMAG5850.jpg
*Manhattan Marcel Ostertag: rzadko używam tych cienie a to głównie dlatego, że mam do nich jakieś takie mieszane uczucia. Sama nie wiem, ale tak jak mówiłam na razie zbyt mało razy jej użyłam.
*Avon: po pierwsze nie moje odcienie (były prezentem) po drugie pigmentacja, słaba pigmentacja. To wszystko.
*Wibo: jak widać dorwałam się do jednego cienie i mu nie odpuszczałam. A tak na poważnie bardzo dobra paletka, tym bardziej biorąc pod uwagę cenę. Używałam bez bazy i pigmentacja jest naprawdę dobra. Trwałość może nie jakaś najlepsza ale też dobra. Nie osypują się i ładnie się komponują.
IMAG5851.jpg
*Manhattan Eyeliner: używam jako kredki do brwi i jest moim ulubieńcem. Nie tworzy płaskiego efektu wiec efekt jest naturalny. Im bardziej stępiona tym naturalniej więc jedynie ją "podtemperowuję". Jest niezawodna gdyś utrzymuje się na skórze dłużej niż cienie, więc używam jest w trudniejszych warunkach. Kredka jest raczej miękka i na jej minus dość szybko się zużywa...
*Pierre Rene Eyebrow set: czyli cienie do modelowania brwi z woskiem. To pierwsze cienie do brwi na jakie się zdecydowałam i to był strzał w 10. Obawiałam się, że cienie dadzą zbyt słaby efekt w stosunku do moich wymagań i nie będą trwałe. Ta paletka dala mi totalne zaprzeczenie moich obaw. Czasem używam najciemniejszego odcienia (ale tylko "miejscowo", gdy w brwi pojawi się większy ubytek i by wyrównać koloryt), ale zazwyczaj tego średniego, mimo iż brwi mam ciemno brązowe. Cienie mają naprawdę dobrą pigmentacje i w normalnych warunkach trzymają się przez cały dzień.
IMAG5853.jpg
I tak to wygląda powciskane jedno przy drugim. Uff to wszystko.
Z chęcią dodałabym coś jeszcze od siebie ale muszę lecieć. Coś was szczególnie zainteresowała, albo macie jaką swoją opinie na temat tych kosmetyków?
  • awatar noveline: fajny blog - dodaję do obserwowanych :) Też mam tą paletkę pierre rene do brwi, ale aktualnie używam maybelline color tattoo permament taupe ;]
  • awatar famanoi: ale tego masz! :D
  • awatar Orzeszkowa<3: Wow, sporo tego masz :D
Pokaż wszystkie (16) ›
 

bazikotek
 
Podpisuję się pod hasłem marketingowym - wpadłam po uszy w Zelfy :P
Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z owymi stworkami, polecam odwiedzić najbliższy sklep z zabawkami, albo większy hipermarket. Zelfy, to taka współczesna wersja figurek Rainbow Trolli, które na pewno kojarzycie:
9989390564_8c699499c9_b.jpg

W przeciwieństwie do tych drugich, Zelfy są bardzo różnorodne i kolorowe - niektóre mają skrzydła, niektóre ogonki, są Zelfy morskie i o kocich uszkach, magiczne, mitologiczne, a wszystkie łączy uroczy pyszczek i czupryna nastroszonych włosów.
Ich producentem jest australijska firma Moose (w Polsce dystrybucją zajmuje się Epee). Do tej pory wydano 5 serii Zelfów z czego każda liczy po kilkanaście figurek. Do tego można wybierać w je w trzech rozmiarach - Lil Zelf (3 cm, będące jednocześnie nakładkami na ołówek), Medium Zelf (7 cm) i Large Zelf (12 cm). Łatwo policzyć, że to spora gromadka do kolekcjonowania.
Osobiście preferuję średniaczki, bo mają najładniejsze pyszczki i są wygodne w ustawianiu, pozowaniu i nie zabierają dużo miejsca.
Pierwszym Zelfikiem, który trafił w moje ręce była Lunanne. Kojarzy mi się z czerwcową nocą i świetlikami, głównie przez włosy, które zdają się świecić w ciemności:
Lunanne.jpg

Prawdziwy "heartbeat" jednak przeżywałam w związku z Garnym, fioletowo-czarnym Zelfem z 1 serii, praktycznie nie do zdobycia w Polsce. Ten przybył do mnie z Teksasu, ślicznie zapakowany w zeberkowy papier...
paczka w zeberkę.jpg

...z miłym liścikiem i całą masą cukierków (paczka przybyła akurat na Dzień Dziecka :))
Garny with sweets.jpg


Garny Zelf.jpg


Garny.jpg

I jak tu go nie kochać?
Zupełnie tylko nie rozumiem czemu Zelfy są promowane jako dziewczyny. Uważam, że mają na tyle zróżnicowane kolory i pyszczki, że śmiało można je podzielić na damskie i męskie, więc u mnie w domu są sami chłopcy.
Last but not least dołączył do grupy Piorunek, odrobinę mniejszy od pozostałych, ale nadrabiający niesamowitym wyglądem (ma śmieszne różki):
Piorunek.jpg

Uchowało mi się opakowanie i BIO małego potargańca:
Piorunek BIO.jpg

Ach, prawie zapomniałam o malutkiej Angelali,która obecnie dzielnie towarzyszy mi na ołówku.

Zelf Angel.jpg

Coś na podsumowanie? Myślę, że nie muszę wiele pisać, bo sądząc po pustkach w sklepach na regałach z Zelfami, nie ja jedna mam na ich punkcie bzika.
A co Wy sądzicie? Podobają się Wam Zelfy, czy ani trochę?

źródła: Flickr, własne
  • awatar SugarFirefly: Uwielbiam Zelfy razem z tobą XD
  • awatar EvilCupcake: Moja pierwsza reakcja na Zelfy "Yhhh, reaktywacja Trolli?", jakoś tak spłynęły po mnie jak po kaczce. Teraz mam już listę tych które chcę, a w domu pięć małych i jednego średniaka. XD Martwię się, że Sketalii już nie kupię, bo w US już dawno ją wyprzedali a do nas nie dotarła. :c
  • awatar Alys27: Hah, zdjęcie z cukierkiem jest.. no.. słodkie :D Ogólnie bardziej podobają mi się większe lalki, ale Zelfy też mają swój urok.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

yukki10
 
Hejka!
Przepraszam was za to, że przez ostatnie trzy dni nie dodałam na tego bloga żadnego posta. Przez te dni owszem miałam dużo czasu na rysowanie ale żebym coś stworzyła muszę mieć wenę, inspirację oraz spokój. Szkoda, że to już koniec majówki. Jutro znowu ta okropna szkoła. Ja w ciągu tych wolnych dni nic akurat specjalnego nie robiłam. Piątek cały przesiedziałam w domu, sobotę trochę u babci i również w domu, a dzisiaj byłam u jednej i drugiej babci. Tam w na wsi u babci mam zazwyczaj właśnie idealne dla mnie warunki do tworzenia. Narysowałam małego człowieczka siedzącego na kwiatku, w sumie sama nie wiem jak tą istotkę z mojej wyobraźni nazwać: elf, wróżka, a może Calineczka XD. OK, niech będzie to elf. :)
2015-05-03 21.13.27.jpg

Przyznam, że się do tego szkicu nie przyłożyłam.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nightfirefly
 
No i mamy niedzielę. Pierwszy marca. Prawie wiosna;)

Jak ten czas szybko leci! Ostatnio robiłam porządki i powywalałam mnóstwo figurek z Kinder niespodzianek.

Zostawiłam tylko jedną, bo jest naprawdę urocza.
Nie wiem co to za postać, ale chyba ma związek z Dzwoneczkiem Disneya. Ktoś wie, rozpoznaje ją?

Fairy.jpg


Czekam na IOSa, który już lada chwila będzie w domu. Obiecuję zrobić jakiś krótki arrival.

Póki co wrzucam "półkowe" zdjęcie Snow Miku dla wszystkich tych, którzy o nią pytali. Bardzo chcę zrobić jej porządną sesję, ale nie mam w tej chwili czasu :(

Jak widać Miku ma na sobie inne wdzianko i puchate nowe butki.

Snow Miku doll.jpg


Chłopaki też czekają na jakieś zainteresowanie. Nowi w drodze, a tu tak mało ubrań! Ile by się ich nie kupowało, zawsze czegoś brakuje. A to butów, a to spodni...

To jak z dzieckiem: kosztowne i wymagające lol
A jak jest większa gromadka, to się zaczynają jazdy XD

Na koniec Emek w bardzo wakacyjnym wydaniu. Oj czekam na lato, ach! <3

Summer Boy.jpg


Firefly
  • awatar mij.: Ta wróżka której figurkę posiadasz ma na imię Barwinka i jest zimową wróżką. :)
  • awatar wredotka1989: @Mijukku: I siostrą cynki Dzwoneczka ;) Moje siostrzenice oglądają Wróżki prawie na okrągł..
  • awatar ~ImperfectDolly~: Ta figurka to postać z filmu "Dzwoneczek i sekret magicznych skrzydeł" Periwinkle. Twoja Miku wygląda słodko w tym wdzianku <3 Ach no i oczekuję arrivalu twojego IOSka~
Pokaż wszystkie (17) ›
 

arianna
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

arianna
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

amenti
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

ryugopor
 
Witam wszystkich gorąco.

Mój ostatni post był 35 dni temu..

Więc teraz dodam mą pracę na konkurs. <3 Tematyka świąteczna.


Sandra-elf.png


Może to nie jest cud a'la Da Vinci, ale narysowałam męską, umięśnioną dziewczynę-golema - Sandrę Fearstone jako świątecznego elfa. To był jedynie pretekst to narysowania nietypowej dziewczyny.. Plus nie dbam o nią. :V Więc niech ma prezent.

Wiem, że buty ssą, ale pomysłu nie miałam.

Pa~
Pokaż wszystkie (8) ›
 

amenti
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

amenti
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

amenti
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

amenti
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

amenti
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nightfirefly
 
Arrivala mam już za sobą, to teraz przejdę do opisu samej żywiczki :D

Arrival tutaj --> nightfirefly.pinger.pl/m/21930740

Nie mam porównania do innych moldów Resinsoula, bo to mój pierwszy pan od nich, ale muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem!

Żywica jest idealnie gładka, wręcz aksamitna! Żadnych niedoróbek. Dla porównania: Lutsowe chłopaki przychodzą niewysandingowane (samemu trzeba się namęczyć), więc tu RS bije ich na głowę.

Gładkość i kolor żywicy jak dla mnie są doskonałe

Resinsoul Song body 1.jpg


Resinsoul Song body 2.jpg


Do tej pory myślałam, że JR Delfy i Kid Delfy są ustawne. Resinsoulowy Song wygrał tę batalię na złoty medal.

Dawno nie miałam w rękach tak lekkiego i idealnie pozującego BJD! (np.Magical Angel 1/3 jest niestety ciężki i nie chce grzecznie pozować, ale to może wina jego sajzu :P?)

Zakochałam się w jego rączkach:

Resinsoul Song hands.jpg


Detale - widoczne zagięcia na dłoni (bardzo fajnie to wygląda)

Resinsoul Song hand.jpg


Usta i nosek:

Resinsoul Song lips.jpg


Logo jest na tyle główki:

RS logo.jpg


Urocze spiczaste uszka:

Resinsoul Song face.jpg


Stopy:

Resinsoul Song feet.jpg


Jeszcze raz mój chłopiec

Resinsoul Song body 3.jpg


Mam nadzieję, że szybko dostanie swój faceup i będę mogła oficjalnie go przedstawić :D

Firefly
Pokaż wszystkie (11) ›
 

 

Kategorie blogów