Wpisy oznaczone tagiem "emigracja" (150)  

gablotka-szkolna
 
W 1944 roku, na zaproszenie premiera Petera Frasera do Nowej Zelandii przybyło 733 polskich dzieci, w dużej części sierot, które przeszły koszmar deportacji w głąb ZSRR. Muzeum Emigracji w Gdyni zaprasza nauczycieli szkół ponadgimnazjalnych do konkursu na najlepszy konspekt 45-minutowej lekcji poświęconej historii polskich dzieci, które podczas II wojny światowej znalazły schronienie w Nowej Zelandii. gablotka-szkolna.blogspot.com/(…)konkurs-dla-nauczy…
 

jazumst
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

caligo
 
fabularium:

“Razem (Toporska z mężem, Józefem Mackiewiczem) wiosłowali pod prąd, w kontrze do każdej utartej opinii i każdego społecznego, politycznego, ludzkiego fałszu. Płacili za to wysoką cenę klepania biedy. Na dom Barbara Toporska zarabiała podnoszeniem oczek w pończochach. Niezależnie od tego była poetką, prozatorką i felietonistką. Miała swoją indywidualną, niezależną, również od męża, drogę twórczą.”


www.polskieradio.pl/(…)Barbara-Toporska-niepokorny-…

Mackiewicz_i_Toporska.jpg
 

pieniadz
 
Ze statystyk wynika, że na emigrację do Polski każdego roku decyduje się coraz większa grupa obcokrajowców. Szacuje się, że ok. 234 tys. osób mają dokumenty uprawniające do pozostania na...
www.pieniadz.pl/Rosnie,liczba,emigrantow,osiedla…
 

caligo
 
fabularium: Nie sposób mieszkając w europejskim kraju odciąć się od najistotniejszych dla Europy problemów. Nie sposób nie próbować sobie wyrobić zdania na tematy trudne, wciąż niedokończone, wciąż aktualne (i pewnie długo jeszcze) jak: terroryzm, pomoc uchodźcom, zakaz noszenia burek, czy wzmożona aktywność ruchów neofaszystowskich.
Kolega z dawnych lat, Filetem zwany, popełnił melancholijny tekst o sobie samym (ale nie wyłącznie).

“Jestem uchodźcą. Zapomniałem o tym, bo przestało boleć, bo zapomniałem, że bolało. A bolało z różnych przyczyn. Wtedy tego nie wiedziałem, tłumaczyłem sobie, że z tęsknoty boli. Bolał brak godziwego miejsca do mieszkania. Przemieszczałem bawarskie wioski i chodziłem ulicami Passau z wykręconymi jelitami wpatrując się w okna domów i kamienic, i najzwyczajniej w życiu zazdrościłem światła w tych oknach. Nie byłem głodny z niedożywienia, byłem głodny normalności. Wypatrywałem innego świata nie wiedząc jaki i gdzie ma on być. Widziałem się w tych mieszkaniach z moją dziewczyną, widziałem jak razem siedzimy w ciepłym, przytulnym kącie. Nie myślałem o dwudziestu metrach kwadratowych, nie myślałem wówczas w ogóle o metrach kwadratowych. Marzyłem o pokoju z łóżkiem dla dwóch osób, o małej kuchni, lampie i magnetofonie. Nie wiedziałem co mówić, jak mówić, do kogo pójść, co zrobić aby mieć taki kąt. Z bezsilności jakieś coś wyżerało mi wnętrze. Wpatrywałem się w gwiazdy i w milczeniu jęczałem. Żebrałem wzrokiem u ludzi o pomoc. Obcy skazany na przepisy, których nie rozumie. Obcy skazany na ludzką solidarność. Obcy wystawiony na powodzenie lub niepowodzenie własnego sprytu, siły przebicia, zapartości, samodyscypliny, właściwości dostosowywania się, naginania się, kłaniania się w pas, lizustwa, szerokich i mocnych łokci. Obcy wystawiony na powodzenie i niepowodzenie w handlu swoimi ideałami. A co z innymi i obcymi, którzy tych cech nie posiadają? Wciąż mam wrażenie jak by mi ktoś pluł w twarz lub tępym nożem rozcinał skórę na plecach, słysząc głosy: po co tu przyjechałeś? Jak się nie podoba, to wracaj skąd przybyłeś. To nie jest twój kraj, to nie twoja kultura, religia, mentalność, język i to nie twoje światło w oknach kamienic. Te głosy kojarzą mi się z ostrzegawczym warczeniem zwierzęcia broniącego swojego terytorium. Tych głosów wciąż się obawiam ale już się ich nie boję, ponieważ po dwudziestu kilku latach, poznając i rozumiejąc już wiele przepisów oraz wystarczająco język, mogę się bronić. Jednak martwię się o siostry i braci, którzy przybywają z różnych stron i powodów na inne terytoria i nie rozumieją tego warczenia, i się nie potrafią bronić, i się boją. Mimo, że kiedyś nie musiałem się bać, że jakiś urząd wystawi mi decyzję pozwalającą lub zabraniającą mi pozostania na tym terenie, czułem wciąż jakbym stąpał po gorącym piasku, od czasu do czasu parząc sobie stopy. Być może stąpałem boso po lodzie, gdyż często odczuwałem strach i zimno, nie tylko wyłącznie w zimie. Nie musiałem udowadniać jak wielu przedtem, wielu wtedy, wielu potem i po dziś, że mam prawdziwy i poważny powód oddychania tym samym powietrzem co ci, którzy już tu są i uzurpują sobie wyłączność na to powietrze. I zadaję sobie pytanie, czy ktokolwiek musi uzasadniać swoją wolę bycia tam gdzie jego zdaniem powietrze mu sprzyja? Przebywania tam, gdzie uważa, że szanowanie godności i inności jest istotą bycia w zgodzie, także ze sobą samym? Życia tam gdzie nie brakuje wody i pożywienia? Życia tam gdzie pokój i wolność? Tam gdzie nie trzeba się bać.”



To zaglądanie do okien uprawiałam już w Polsce, kiedym to jeszcze niesamodzielna finansowo była, ale nieszczęśliwa jakoś w domu rodzinnym i marzyłam o własnym, i czułam, że to dalekie bardzo marzenie...

Przez większość życia miałam i pielęgnowałam jeden tylko dom: ten wewnątrz mnie. Niejednokrotnie był bliski unicestwienia, ale wiedziałam, że jak pozwolę mu umrzeć, to umrę i ja.  

Do słów Fileta klimaty muzyczne, które oboje lubimy:
  • awatar Wędrowiec: Witaj. Od dziecka przyzwyczajony do pracy dla domu i kraju. Od dziecka nie marzyłem by szukać czegoś lepszego, bo tu był mój dom, tu byli moi bliscy rodzina, przyjaciele. Tu gdzie byłem była zawsze piękna przyroda. Oczywiście tu gdzie byłem nie było kokosów, wiele razy gdy w wieku piętnastu lat jechałem do pracy za 3,15 za godzinę słyszałem kolegów komentarze, że im za taka kaes nie chciało by się z łóżka wstawać, ha ha ha. Oni rozsiadali się nad torami by pograć w karty. Ja wiedziałem, że muszę nauczyć się zawodu perfekt, potem zdobyć praktykę i dopiero żądać. Czas pokazał, że to ja miałem racje, nie musiałem zaglądać ludziom w okna bo byłem u siebie. Nie bałem się odrzucenia, bo to mój kraj i mój dom. Gdy chce pojechać gdzie indziej jadę jako turysta nie muszę liczyć na czyjeś dobre serce. Nie muszę płaszczyć się przed obcymi by mnie zaakceptowali. To by było dla mnie zbyt upokarzające i nigdy nie do zaakceptowania. AKCEPTUJE UCHODŹCÓW ALE TYLKO TAKICH KTÓRZY SZUKAJĄ SPOKOJU I PRACY
  • awatar fabularium: @Wędrowiec: Przy trudnych tematach zawsze mogę liczyć na Twój, Wędrowcze, komentarz. :-) Życiowe okoliczności bywają różne i pewnie niektórzy nie mieli wyjścia i musieli przeżywać różne upokorzenia. Jesteś zatem szczęśliwcem, że miałeś wybór. Zostać albo emigrować. Dumny jesteś, ale jeśliby od schowania własnej dumy do kieszeni zależało Twoje przetrwanie - jakbyś postąpił? Druga sprawa, że w czasie pokoju jest inaczej niż w czasie wojny. Dziś zresztą wojny prowadzi się inaczej niż w latach czterdziestych. W każdym razie możliwości są inne. Co do ostatniego zdania, to zgodzę się z Tobą oczywiście (zresztą nie wiem, czy są tacy, którzy szukają czegoś innego? Przecież terrorysta to już nie uchodźca - na mój rozum). Realnym uchodźcom należy pomagać, tylko wpierw trzeba by znaleźć metodę na ich właściwe wyłuskiwanie spośród tych, którzy chcieliby na tej wielkiej fali uchodźczej skorzystać.
  • awatar fabularium: @Wędrowiec: Jeszcze mi przyszła do głowy myśl taka, że i w "swoim" kraju można się czuć obco. Wystarczy, że jest się mniejszością, niepożądaną przez inną, większą grupę, która uważa, że do niej należy ustalanie, kto jest np. prawdziwym Polakiem/prawdziwym Niemcem itd. W historii mieliśmy tego przykłady, mamy i dziś. Może zatem zaistnieć sytuacja, kiedy to nigdzie nie wyjeżdżając, dozna się upokorzenia czy niesprawiedliwości. Pozdrawiam.
Pokaż wszystkie (11) ›
 

austria
 
Nie pomyslalabym, ze Niemcy beda na pierwszym miejscu.

biznes.onet.pl/(…)xd5q78…
  • awatar Do jutra: bo ?
  • awatar roisin: No. UK obstawialam
  • awatar Do jutra: nie wydaje mi sie zeby na wyspach bylo tyle firm budowlanych porejestrowanych co tutaj.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

pieniadz
 
Choć kraje europejskie nie mają planu na to, jak poradzić sobie z nadmiarem przybywających na kontynent uchodźców, to okazuje się, że do Europy mogą przybyć tysiące kolejnych imigrantów.
www.pieniadz.pl/Kryzys,migracyjny,w,Europie,nie,…
 

epartnerzy
 
Mało kto wie, że legenda i potęga Doliny Krzemowej to również zasługa pracujących tam Polaków. Magda Gacyk opowiada o tym, pokazując naszych rodaków na tle „krzemowej” rzeczywistości, pełnej utalentowanych, często wręcz ekscentrycznych, wynalazców i autorów technologii najwyższej generacji. Mieszanki wizjonerów pochodzących z różnych miejsc świata. Polscy bohaterowie książki to ludzie obdarzeni silnym charakterem, wytrwałością, a przy tym utalentowani i świetnie wykształceni. Przybywali tu w różnych momentach polskiej emigracji, uciekając z ojczyzny lub poszukując nowych możliwości, z rodzinami lub samotnie. Silicon Valley dała im szansę. Dziś należą do elity intelektualnej Stanów Zjednoczonych. Zajmują się tym, czym oddycha Dolina Krzemowa: teleinformatyką, biotechnologią, energią odnawialną, produkcją specjalistycznego sprzętu dla przemysłu komputerowego i wojska, nowymi technologiami w dziedzinie medycyny. Są naukowcami, wynalazcami, menedżerami lub właścicielami firm. Wielu z nich współpracuje z przedsiębiorstwami w Polsce, wspomagając w ten sposób rozwój najnowszych technologii w pierwszej ojczyźnie.

Seria Syzyf 2.0 to linia wydawnicza poświęcona kondycji współczesnego pracownika i zagadnieniom rynku pracy. To książki o wyborach dotyczących kariery i funkcjonowania w korporacji, o biznesie, o rodzinie w obliczu rosnącej presji na pracowników i zawrotnego tempa życia w codzienności nowych technologii.

Promocja tylko 16 listopada 2015 r. - sprawdź na stronie:
epartnerzy.com/okazja-dnia.xml

Poza promocją publikację znajdziesz na stronie:
epartnerzy.com/(…)scigajac_steve_a_jobsa__historie_…

Książka w formacie EPUB (bez zabezpieczeń DRM) na PC, e-czytniki, smartfony i tablety. Możliwość pobrania PDF z poziomu Biblioteki (dla zarejestrowanych).

Darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)scigajac_steve_a_jobsa_historie_po…


Ścigając Steve’a Jobsa. Historie Polaków w Dolinie Krzemowej - ebook.jpg
 

papugazusa
 
W ramach podsumowania mojego miesięcznego pobytu w Polsce, pokusiłam się o małą analizę typowych dla naszego kraju cech oraz naszejnarodowej mentalności. Mimo, że z Polski wyjechałam zaledwie pięć lat temu, dziś przez polską abstynencję, spowodowaną emigracją oraz obcowaniem z inną kulturą, mój zmysł obserwacji jest wyostrzony. Dzięki temu łatwo mi było zauważyć, co nas wyróżnia w świecie, z czego powinniśmy być dumni, czego nie doceniamy a czego powinniśmy się wstydzić.

Dziś zapraszam na pochwalną pieśń emigranta, który o dziwo nie będzie narzekać na kredyty, które de facto są miażdżące, ani na zarobki ani tym bardziej na NFZ, w ramach którego na wizytę u specjalisty czeka się podobno miesiącami. Dziś powiem Wam dlaczego Polska jest fajna!

czytaj dalej na witrynie Papugi:

www.papugazusa.pl/dlaczego-polska-jest-jednak-fajna/
 

pieniadz
 
Z najnowszych danych opublikowanych przez Główny Urząd Statystyczny wynika, że wzrasta liczba polskich emigrantów. Pod koniec ubiegłego roku poza granicami ojczyzny żyło już 2 mln 320 tys.
www.pieniadz.pl/Liczba,polskich,emigrantow,stale…
 

strawberry20
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

nietereska
 
  • awatar Nietereska: Polacy chcą wracać do kraju i wracają. Niestety, zastane tu warunki powodują, że ponownie żegnają się z ojczyzną. Być może na dobre!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

sweat.tears
 
sweat.tears: minely prawie cztery lata. cztery lata blood sweat and tears. cztery lata milosci, smutku, smiechu, pracy, szukania, znajdowania, gubienia.
Mam 30 lat. ja i bulimia mamy 5 rocznice jakos teraz. Nie bedziemy swietować.
czuje ze stoje w miejscu i czuje ze tyle sie zmienilo. chociaz nie ja. a tego bym sobie najbardziej zyczyla. chce sie zmienic. i bronie sie przed tym nogami i rekami.
moj rachunek sumienia wyglada tak:
pracuje na menedzerskim stanowisku.
zarabiam przecietnie.
moja praca mnie nudzi.
splacam dlugi ktore udalo mi sie narobic po splaceniu poprzednich.
kontynuuje wystepy z bulimia codziennie lub przynajmniej 4 razy w tygodniu.
mam w srodku bol, smutek, tesknote, nostalgie, nude, obrzydzenie, strach.
boje sie ze umre.
jestem zakochana z wzajemnoscia.
mam osiem pieknych tatuazy.
zapuscilam wlosy.
moje zeby sa w dramatycznym stanie. mam psychoze ze sie polamia przy kazdym kesie.
tesknie za moja siostra.
nie rozmawiam z moim ojcem.
moje jaja cofnely sie do brzucha. stalam sie pizda. kieruje mna strach wciaz podkarmiany żenująco niskim poczuciem wartosci.
tesknie za mna ktora byla na pohybel swiatu. ktokolwiek widzial ktolwiek wie...
  • awatar kelytom: nie można się załamywać, trzeba iść ciągle do przodu, ważne aby znaleźć motywacje, przybywać z kimś kto motywuje, Uwierz w siebie, będzie lepiej:)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

papugazusa
 
Papuga z USA: www.papugazusa.wordpress.com to to nowa ale prężnie rozwijająca się społeczność, która chce być zdrowa, wiecznie młoda i szczęśliwa. Wiecznie zajęci rodzice też coś dla siebie znajdą.

7.JPG



O mnie:


W Stanach znalazłam się przypadkowo, w zasadzie z racji męża. Od prawie 5. lat wychowuję tu dzieci oraz eksploruję ten kraj na własne sposoby.

Moja emigracja nie jest dożywotnia. Dzięki świadomości, że , jestem tu tylko na chwilę, staram się nie narzekać na Stany, które de facto mają wiele wad. Raczej traktuję je jako pole doświadczalne.

Lubię USA co czuć w większości moich tekstów.  Na swoim blogu, który poświęciłam odkrywaniu Ameryki, poruszam tematy, które mogą zainteresować imigranta, rodzica, podróżnika, czy ogólnie każdego, kto chce wprowadzić coś nowego do swojego życia lub zwyczajnie -dowiedzieć się czegoś innego.

Blog papugazusa.wordpress.com może być również traktowany jako przewodnik dla obecnego i przyszłego imigranta. Taka baza wiedzy, która zaoszczędzi Ci czasem i kilkuletniego „rozglądania” się w danym temacie.  Będzie dużo o życiu codziennym i niecodziennym. O narodowych świętach, am. kulturze, relacjach międzyludzkich, publicznych instytucjach, turystyce  czy zwyczajnie  o sprzątaniu, czytaniu, zakupach, organicznej żywności, szkołach, przedszkolach, modzie, urodzie, ciążach i innych nie tylko kobiecych rozrywkach. Mam nadzieję, że znajdziesz coś dla siebie.

7Na tym etapie tworzenia bloga nie jestem pewna czy np. gadżety z mojej kuchni są już dostępne w Polsce ale do czasu pisania o nich znajdę dla Was sposób, żebyście mogli je wypróbować.

Co do mnie samej… tak, w ramach kokieterii postanowiłam poprowadzić osobny cykl artykułów pt. Trochę o samej Papudze – czyli kogo czytacie. (patrz menu główne)

Cz. 1 znajdziecie TU

DO tej pory na stronie pojawiło się sześć działów.

PORADY DLA IMIGRANTA– to zakładka, w której znajdziecie artykuły z cyklu : „100 niespodzianek dla pol. imigranta”, „Czego nie robiłabym w PL, a ze śmiałością robię w USA”; notki na temat różnic kulturowych, stylu życia, dziwactw oraz ciekawych instytucji, które warto tu znać i odwiedzać.

STREFA KOBIETY – to dział o zdrowiu, urodzie, zakupach oraz innych babskich sprawach. Tu m.in. znajdziecie art. pt. Co robią Amerykanki, żeby dobrze wyglądać?

STREFA RODZICA-  to dział adresowany do tych opiekunów, którzy są ciekawi świata i chcą podejrzeć jak to się robi w Ameryce. Tu znajdziecie art. na temat kampani uświadamiających rodziców w różnych kwestiach np. „Mamo, błagam, nie potrząsaj” czy porady dotyczące wychowywania, dyscyplinowania, współdziałania i wzbogacania młodego człowieka.

PAPUGA DZIECIOM –  to kolejna rubryka, która odzwierciedla moje życie rodzica. W cyklu vlogowym „Papuga czyta dzieciom”, adresowanym do wszystkich dzieci oraz rodziców zainteresowanych bilingualnością swoich pociech, dzielę się najlepszymi wypisami z literatury amerykańskiej.

Kategoria „Montessori za darmo” –  natomiast- to miejsce, w którym dzielimy się pomysłami na darmowe pomoce/zabawki Montessori.

PODRÓŻE – to dział nie tylko dla tych, którzy planują zwiedzanie Ameryki czy nawet samej am. stolicy, skąd do Was zwykle piszę, ale również dla pasjonatów podróży i odkrywców świata. Za każdym razem, gdy wyjeżdżam do innych Stanów, piszę osobne cykle artykułów „z drogi” do poszczególnych rubryk.

Artykuły z cyklu pt. AMERYKAŃSKIE ŚWIĘTA, będą ukazywały się w zgodzie z am. kalendarzem dni świątecznych.

Zakładka „ZAPYTAJ PAPUGĘ” – jest do waszej dyspozycji.Tu postaram się odpowiedzieć na wszystkie Wasze pytania dot. Stanów, życia imigranta oraz innych nurtujących Was amerykańskich kwestii. Jeżeli wybieracie się do USA i macie pytania natury logistycznej, również z chęcią pomogę. Żadnego pytania się nie boję, choć zastrzegam sobie prawo do minimalnej prywatności

Miłego czytania

Wasza Papuga.

KONTAKT MAILOWY: papugazusa@gmail.com
 

strawberry20
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

misguide
 
misguide:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

austria
 
Fragment wywiadu z Andrzejem Stasiukiem

" (...) I jaka jest ta Polska?

Jest kapitalna – zmienna, szalona, pomylona. Polska jest jak kobieta fatalna. Wiemy, że wiedzie nas ku zgubie, ale nie chcemy jej porzucić ani zdradzić. Nawet jak w końcu znajdujemy jakąś porządną żonę, to i tak ją potem śnimy po nocach. W Anglii, w Ameryce. Nawet na Księżycu urządzalibyśmy sobie Wigilię i Zaduszki. (...)"


wiadomosci.wp.pl/(…)kat,title,Andrzej-Stasiuk-Polsk…
Pokaż wszystkie (3) ›
 

pieniadz
 
Jak wynika z danych opracowanych przez CEED Institute we współpracy z agencją Work Service, wzrasta liczba polskich emigrantów decydujących się na powrót do kraju. Dla Polski to świetna...
www.pieniadz.pl/Coraz,wiecej,polskich,emigrantow…
 

wild-child
 
emigracja.jpg






Kilka dni temu znalazłam w sieci ten dokument. Po obejżeniu go i przeczytaniu komentarzy, zaczęłam się zastanawiać...
Czyja jest wina w tym, ze tak duużo ludi wyjeżdżą za granicę... Czy to wina rządu, który nie potrafi zapewnić nowych miejsc pracy swoim obywatelom, czy ludzi, którzy (tak jak ci w filmie) którzy chcą pracować, a nawet poprawnie w ojczystym języku się nie potrafią wypowiedzieć. A moze to wina pracodawców, którzy oferują najniższą krajową, a moze jednak wina leży po stronie absolwentów, ktorzy za tę najniższą stawkę, pracować nie będą, bo magistrom nnie przystoi (ale zapominają jednak, zę przez pięć lat studiów nie zrobili nic, aby nabyć doświadczenie zawodowe).
Tego typu powodów, obarczających obydwie strony możnaby było wymyśleć więcej. Niemniej jednak, coraz więcej młodych ludzi ucieka za granicę, daje się poniżać pracodawcom i współpracownikom (żadko ktory Polak za granicą zna jakiś język obcy na tyle płynnie aby prowadzić konswersację), pracuje za niską stawkę, ale przecież jest taki fajny bo zarabia w euro lub funtach i moze się pochwalić znajomym, zę łyknął wielkiego świata,  bo co oni w tej Polsce wiedzą....


A jaka jest Wasza opinia na te temat?
Uciekam pisać esej, o bezrobociu wśród młodzieży, a jakże :]
Miłego wieczoru,
Lovely Mess
  • awatar apres: Ta niska stawka to przykładowo 8 euro za godzinę, podczas gdy w Polsce 8 zł. To znacząca różnica, tym bardziej, że polskie ceny są coraz bardziej zbliżone do zachodnioeuropejskich. Nie dziwię się emigracjom zarobkowym, bo czasem trzeba włożyć dumę do kieszeni. Ja widzę inne oblicze - sporo osób pracuje zgodnie ze swoimi kompetencjami za pieniądze lepsze niż w Polsce, wielu zarabia, by otworzyć w Polsce biznes, wracają z know-how.
  • awatar Lovely Mess: @apres: Obecnie jestem na wymianie akademickiej w Holandii. Nie wydaje mi się, aby ceny produktów (szczególnie żywności) w Polsce zbliżały się do zagranicznych...
  • awatar Jestem Arielka: Mam 26 lat, studia i dwóch techników. W czasie studiowania nie opierdzielałam się, douczałam się sama, odwalałam wolontariaty, praktyki, szkolenia. Mimo, że studiowałam dziennie to łączyłam to z pracą, miałam stypendium naukowe (więc nie byłam też przeciętna). Jeszcze w czasie studiowania dostałam propozycje kontraktu w Niemczech (w swoim wyuczonym zawodzie), rodzina dostała spazmu: że młoda jestem i głupia, że mam skończyć studia, że nie będę "za śmiecia u obcego robić". Obecnie pracuję w jednej z największych POLSKICH sieci jubilerskich. Za 7zł! Chociaż i tak tyle nie dostaję, bo mam odpowiedzialność finansową za wszystko, więc tak naprawdę zarabiam jakieś 700-800 zł. Umowę mam podpisaną na 1/4 etatu, żeby mi zusu nie trzeba było płacić. Od roku spazmatycznie szukam innej pracy, ale w moim mieście chyba takiej nie ma. Robię za śmiecia i "murzyna" we własnym kraju, u (tfu..tfu..) "swojego" i nie jetem w stanie nawet za to przeżyć. Dobrze, że mój mąż nieźle zarabia bo gdyby nie to ...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

lovespam
 
lovespam:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

austria
 
Znalazłam przypadkiem i dzielę się z Wami.
Warto zobaczyć, bo temat ciekawy.
Warto posłuchać, bo można usłyszeć.



Nie oceniam. Nie komentuję. Nie mówię, że się zawsze zgadzam.

Ale to było ciekawie spędzone 50 minut.
 

strawberry20
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów