Wpisy oznaczone tagiem "eska rock" (23)  

myinspi
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

myinspi
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

kciuk-pl
 
Krakowa Radiofonii i Telewizji jednomyślnie zgodziła się, że żarty z Ukrainek to zakazana prawem dyskryminacja.

Link: www.kciuk.pl/Figurski-i-Wojewodzki-zlamali-ustaw…
 

usagichan
 
Danteマルチーナ:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

zuza1999
 
Na taki powrót fani czekali z niecierpliwością! Grupa Evanescence, dowodzona przez charyzmatyczną Amy Lee, wraca z trzecim studyjnym albumem. Krążek został nagrany z producentem Nickiem Raskulineczem, który ma na koncie współpracę m.in. z Foo Fighters, Rush, Stone Sour, Deftones i Alice in Chains. Płytę "Evanescence" promuje doskonale znany z anteny Eski ROCK singiel "What You Want".

Evanescence "Evanescence":
1. What You Want
2. Made of Stone
3. The Change
4. My Heart Is Broken
5. The Other Side
6. Erase This
7. Lost in Paradise
8. Sick
9. End of the Dream
10. Oceans
11. Never Go Back
12. Swimming Home
 

zuza1999
 
Miejsce: Klub Stodoła ul. Batorego 10 , Warszawa
Czas: Poniedziałek, 17 października 2011, 19:00
Cena od: stojące - 75 PLN / stojące w dniu koncertu - 85 PLN
Kategoria: koncerty
Gwiazdy: mona
Strona www: www.monatheband.com
Mona to amerykański zespół rockowy z Nashville.

O grupie zrobiło się głośno, kiedy dzięki singlowi "Listen to Your Love" wydanemu w grudniu 2010 roku, muzycy weszli na listę nominowanych w plebiscycie BBC Sound of 2011. Zespół zgarnął też nagrodę MTV Awards w kategorii Brand New for 2011. W skład grupy wchodzą Nick Brown – wokal/klawisze/gitara, Vince Gard – perkusja, Zach Lindsey – gitara basowa, Jordan Young – gitara, a swoją nazwę Mona zawdzięcza babci wokalisty. W maju 2011 roku ukazał się ich debiutancki album zatytułowany po prostu “Mona”. Płyta powstała w piwnicy domu w Nashville. Jej produkcją zajął się Rich Costey (Foo Fighters, Muse, Arctic Monkeys). Formacja Mona jest często porównywana do Kings Of Leon, którym towarzyszyła podczas kilku letnich koncertów.
 

zuza1999
 
Miejsce: Klub Stodoła ul. Batorego 10 , Warszawa
Czas: Wtorek, 25 października 2011, 19:00
Cena od: stojące - 55 PLN / stojące w dniu koncertu - 65 PLN
Kategoria: koncerty
Gwiazdy: The Subways
Grupa The Subways była gwiazdą Festiwalu w Jarocinie w 2008 roku - niezwykle entuzjastycznie przyjęty koncert The Subways przez wielu został uznany za najważniejszy moment festiwalu! Formacja miała zagrać w Jarocinie także w tym roku, jednak na przeszkodzie stanęło zapalenie gardła lidera. Teraz grupa wraca do Polski na koncerty klubowe!

The Subways to brytyjskie trio powszechnie uznawane przez branżowe media za nadzieję młodej gitarowej sceny indie. Mają na swoim koncie dwa krążki, wydany w 2005 album "Young For Eternity" oraz płytę "All Or Nothing" z 2008 roku. Oba wydawnictwa spotkały się ze znakomitym przyjęciem angielskiej prasy muzycznej. Dziennikarze podkreślali znakomity wokal lidera Billy'ego Lunna oraz przebojowość melodyjnych kawałków zawartych na obu płytach. Do największych przebojów grupy należą takie piosenki jak "Rock & Roll Queen", "Oh Yeah" czy "Girls & Boys". W roku 2009 towarzyszyli na scenie grupie AC/DC podczas wielkiego koncertu na stadionie Wembley. W tym roku ukaże się trzeci, bardzo wyczekiwany album grupy. W trakcie polskich koncertów spodziewać można się nowych numerów pochodzących z albumu "Money And Celebrity", którego premiera przewidziana jest na jesień tego roku. Producentem albumu jest jeden z najwybitniejszych angielskich producentów wszech czasów - Stephen Street. To człowiek odpowiedzialny za brzmienie krążków między innymi legendarnych The Smiths czy formacji Blur.
  • awatar thisisgreenday: Miałam na ich koncert pojechać ale nie bo za daleko :/ >:|
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

zuza1999
 
Miejsce: Alibi ul. Grunwaldzka 67, Wrocław
Czas: Środa, 26 października 2011, 19:00
Cena od: stojące - 55 PLN / stojące w dniu koncertu - 65 PLN
Kategoria: koncerty
Gwiazdy: The Subways
Grupa The Subways była gwiazdą Festiwalu w Jarocinie w 2008 roku - niezwykle entuzjastycznie przyjęty koncert The Subways przez wielu został uznany za najważniejszy moment festiwalu! Formacja miała zagrać w Jarocinie także w tym roku, jednak na przeszkodzie stanęło zapalenie gardła lidera. Teraz grupa wraca do Polski na koncerty klubowe!

The Subways to brytyjskie trio powszechnie uznawane przez branżowe media za nadzieję młodej gitarowej sceny indie. Mają na swoim koncie dwa krążki, wydany w 2005 album "Young For Eternity" oraz płytę "All Or Nothing" z 2008 roku. Oba wydawnictwa spotkały się ze znakomitym przyjęciem angielskiej prasy muzycznej. Dziennikarze podkreślali znakomity wokal lidera Billy'ego Lunna oraz przebojowość melodyjnych kawałków zawartych na obu płytach. Do największych przebojów grupy należą takie piosenki jak "Rock & Roll Queen", "Oh Yeah" czy "Girls & Boys". W roku 2009 towarzyszyli na scenie grupie AC/DC podczas wielkiego koncertu na stadionie Wembley. W tym roku ukaże się trzeci, bardzo wyczekiwany album grupy. W trakcie polskich koncertów spodziewać można się nowych numerów pochodzących z albumu "Money And Celebrity", którego premiera przewidziana jest na jesień tego roku. Producentem albumu jest jeden z najwybitniejszych angielskich producentów wszech czasów - Stephen Street. To człowiek odpowiedzialny za brzmienie krążków między innymi legendarnych The Smiths czy formacji Blur.
 

zuza1999
 
Miejsce: ERGO Arena ul. Gospody 39, Gdańsk
Czas: Sobota, 5 listopada 2011, 19:00
Kategoria: koncerty
Gwiazdy: Illusion
Jeden z najważniejszych zespołów w historii polskiego rocka - Illusion, powraca w oryginalnym składzie: Tomasz Lipnicki, Jerzy Rutkowski, Jarosław Śmigiel i Paweł Herbasch.

Muzycy pracują nad zestawem największych przebojów, któremu towarzyszyć będą dwa nowe utwory. Jesień natomiast przyniesie fanom zespołu serię wyjątkowych koncertów, w czasie których zostanie zarejestrowane wydawnictwo DVD, a jego produkcja i zaawansowanie multimedialne wyznaczą nowe standardy na polskim rynku fonograficznym.

Jako support wystąpią Flapjack i Tuff Enuff.
 

zuza1999
 
Miejsce: Atlas Arena ul. Bandurskiego 7, Łódź
Czas: Poniedziałek, 7 listopada 2011, 18:00
Cena od: 95 PLN / 115 PLN / 175 PLN
Kategoria: koncerty
Gwiazdy: 30 Seconds To Mars
Strona www: www.alterart.pl
Bilety na łódzki koncert 30 Seconds To Mars zaplanowany na 8 listopada sprzedały się w rekordowym tempie, po raz kolejny potwierdzając, że grupa dowodzona przez Jareda Leto ma w naszym kraju wielkie grono niezwykle oddanych fanów. 30 Seconds To Mars zagrają drugi koncert w Polsce. Odbędzie się on 7 listopada 2011, także w łódzkiej Atlas Arenie.
Zespół, stworzony przez braci Shannona i Jareda Leto oraz Tomo Milicevica, wydał do tej pory trzy albumy studyjne. Po wydaniu pierwszego z nich, zatytułowanego po prostu "30 Seconds To Mars", pełen emocji śpiew Jareda Leto oraz rockowa oprawa na stadionową skalę zaskarbiły zespołowi wielu fanatycznych wyznawców na całym świecie. Drugi album, „A Beautiful Lie” zawierający takie przeboje jak „The Kill” i „From Yesterday” w wielu krajach zdobył wielokrotną platynową płytę. Pod koniec 2009 roku, 30 Seconds To Mars wydali trzeci album, „This Is War” zawierający single „Kings and Queens”, tytułowy „This Is War” i najnowszy, opatrzony kontrowersyjnym teledyskiem “Hurricane”. 30 Seconds To Mars są wielokrotnymi zwycięzcami nagród MTV Awards. Nic dziwnego; ich wysokobudżetowe wideoklipy nakręcone z kinową fabułą i epickim rozmachem są naprawdę wyjątkowe. W sumie, 30 Seconds To Mars sprzedali na całym świecie ponad trzy miliony płyt, a ich teledyski na YouTube obejrzało ponad sto milionów osób. Ogromny sukces nie oddzielił członków zespołu od fanów, wręcz przeciwnie – kiedy tylko mają okazję, starają się być blisko swojego odbiorcy.

Uwielbiani przez publiczność, 30 Seconds postanowili złożyć jej hołd, produkując dwa tysiące różnych okładek ostatniego albumu i umieszczając na nich twarze fanów. Na koncertach grupa przełamuje bariery dzielące ją od wielbicieli. Udowodnili to także podczas występów w Polsce, spotykając się z fanami i zapraszając ich na scenę do odśpiewania z zespołem finałowej kompozycji. Czy tak będzie też tym razem w Łodzi? Bilety na drugi koncert są już dostępne.
 

zuza1999
 
Znakomici goście i przede wszystkim radosna, energetyczna muzyka - to wszystko znajdziemy na najnowszym albumie grupy Simple Plan. Od czasu wydania multiplatynowego krążka "Still Not Getting Any...", Kanadyjczycy zajęli miejsce w czołówce punkowego grania, a "Get Your Heart On!" jest dowodem na to, że mają w niej pewne miejsce. O tym, że kwintet z Montrealu wciąż jest w doskonałej formie, mieli okazję przekonać się na początku czerwca 2011 polscy fani, podczas koncertu grupy w Warszawie. Usłyszeli wtedy między innymi kawałek "Last One Standing" z czwartego krążka Simple Plan. Na płycie równie znakomitych utworów jest więcej. Do tego, w paru z nich, można usłyszeć gości, choćby Riversa Cuomo z grupy Weezer ("Can't Keep My Hands Off You"), brytyjską gwiazdę Natashę Bedingfield ("Jet Lag") oraz wszechstronnego K'naana ("Summer Paradise"). Dzięki nim, tej mieszance energetycznego punka z niesamowicie chwytliwymi melodiami nie sposób się oprzeć.
simple_plan_get_your_heart_on.jpg
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

zuza1999
 
Drugi album brytyjskiej, indierockowej formacji One Night Only - to dojrzalsza, ale równie przebojowa wersja debiutanckiego krążka „Started A Fire” z 2008 roku. Kwintet, w którego skład wchodzą George Craig, Mark Hayton, Daniel Parkin, Jack Sails oraz James Craig, po raz pierwszy zaprezentował nowy materiał w marcu 2010 podczas występu na festiwalu SXSW. Płytę nagrano w Brukseli, pod czujnym okiem producenta Eda Bullera (znanego ze współpracy z Pulp, Suede oraz White Lies), który sprawił, że nowe piosenki zabrzmiały jeszcze bardziej przebojowo. Porównywani przez recenzentów do The Pigeon Detectives, Arctic Monkeys, The Killers i The Lightning Seeds, zaczynali od przeróbek utworów Blink-182, New Found Glory oraz... The Beatles. Album promują doskonale znane z anteny Eski ROCK kawałki "Say You Don`t Want It" i "Chemistry".


One Night Only "One Night Only":

1. Say You Don't Want It
2. Bring Me Back Down
3. Forget My Name
4. Chemistry
5. Never Be The Same
6. All I Want
7. Got It All Wrong
8. Anything
9. Nothing Left
10. Feeling Fine
11.Can't Stop Now
one_night_only_one_night_only.jpg
 

zuza1999
 
Najwięksi fani U2 będą mogli poszczycić się kopią słynnych przeciwsłonecznych okularów Bono, która znajdzie się w specjalnym wydaniu albumu "Achtung Baby". Przygotowany z okazji 20- lecia premiery słynnej płyty luksusowy box w limitowanej edycji będzie zawierał parę ciemnych okularów, wzorowanych na słynnym gadżecie irlandzkiego wokalisty, a także 6 płyt CD, 4 DVD, 5 siedmiocalowych singli, 16 grafik, 84- stronicową książkę, magazyn fanklubu U2, naklejki oraz przypinki.
img5a4fmK.jpg
 

zuza1999
 
Piąty studyjny album grupy Coldplay zatytułowany "Mylo Xyloto" ukaże się 24 października. Producentami płyty są Markus Dravs, Daniel Green i Rik Simpson, a dodatkowe kompozycje i podrasowanie brzmień to dzieło Briana Eno. Poprzedni album Coldplay "Viva La Vida" z 2008 roku zdobył pierwszej miejsce w 36 krajach, w tym Wielkiej Brytanii i USA. "Mylo Xyloto" ukaże się w formacie cyfrowym, CD i na vinylu. "Paradise", kolejny singiel Coldplay po promowanym obecnie "Every Teardrop Is A Waterfall", pojawi się w sprzedaży 12 września.
imgIERh1S.jpg
 

zuza1999
 
Londyński dom Amy Winohouse będzie siedzibą fundacji charytatywnej założonej przez rodziców zmarłej w ubiegłym miesiącu piosenkarki. Podczas pogrzebu brytyjskiej gwiazdy, jej ojciec, Mitch Winehouse zapowiedział, że założy fundację charytatywną wspierającą ludzi walczących z nałogami, a także dzieci. "Wszyscy chcą, aby ta fundacja odniosła sukces: rodzina Amy, wytwórnia, przyjaciele i współpracownicy. Wszyscy zgodnie uznali, że najlepiej będzie, jeśli fundacja zacznie działać w jej starym domu. Mitch ma wielkie plany i potrzebuje miejsca, w którym jego współpracownicy będą mogli dobrze wykonywać swoje zadania"- donosi gazeta "The Sun". Urządzenie siedziby fundacji zostanie sfinansowane z dochodów ze sprzedaży najnowszego singla Amy - duetu z Tonym Bennettem, który ukaże się 14 września, czyli w dniu 28 urodzin wokalistki.
imgBrWN90.jpg
 

zuza1999
 
Fani grupy AC/DC złożyli hołd zmarłemu przed laty wokaliście Bonowi Scottowi, pielgrzymując do miejsca jego narodzin w Szkocji. Rockman, który obchodziłby w tym roku 65. urodziny, przyszedł na świat w szkockiej miejscowości Kirriemuir, ale w wieku zaledwie 6 lat przeprowadził się z rodziną do Australii. W Kirriemuir odbył się festyn Bon Fest, podczas którego zjeżdżający się z całego świata fani australijskiej formacji mogli świętować urodziny swojego idola. Scott był wokalistą AC/DC w latach 1974-80, zmarł w wieku 33 lat wskutek zatrucia alkoholowego.
acdc-black-ice-cover.jpg
 

zuza1999
 
Michael Eavis obawia się, że za 3 lub 4 lata festiwal Glastonbury przestanie się odbywać. 75- letni Eavis, który organizuje kultową imprezę muzyczną na swojej farmie w Somerset od 1981 roku, przyznaje, że problemy finansowe oraz konkurencja ze strony innych wakacyjnych festiwali każą mu wątpić w przyszłość Glastonbury. "Myślę, że Glastonbury się kończy. Prawdopodobnie zostały nam jeszcze 3 lub 4 lata. Inne festiwale brytyjskie jak Womad, czy Latitute, nie sprzedają się zbyt dobrze. Częściowo z powodu recesji, ale myślę, że ludzie mają również poczucie, iż wszystko już widzieli"- mówi Eavis w wywiadzie dla brytyjskiej gazety "The Times".
images.jpg
 

zuza1999
 
To najbardziej sensacyjny debiut roku! Mieli na koncie zaledwie dwa utwory, kiedy zostali okrzyknięci muzyczną rewelacją. Adam Anderson, czyli jedna druga duetu Hurts, opowiada nam o pierwszej płycie, wizytach w urzędzie pracy i życiu wywróconym do góry nogami.


Eska ROCK: Nie da się ukryć, że jesteście ostatnio bardzo zajęci. Koncerty, wywiady, festiwale. I nawet teraz akurat udało mi się złapać cię chyba w jedynej wolnej chwili, czyli na lotnisku…

Adam Anderson: Tak, właśnie lecimy do Dusseldorfu. Mamy występować na żywo w programie telewizyjnym. Potem jedziemy na festiwal, na którym gramy. Wiesz, to naprawdę zabawne. Dokładnie rok temu siedziałem w Manchesterze, z którego nie ruszałem się przez 10 lat. A tylko w tym roku byliśmy już w ponad 20 różnych krajach. To wielka zmiana w moim życiu. Jestem podekscytowany tym, co się dzieje.

ER: Wasza debiutancka płyta narobiła sporo zamieszania jeszcze na długo przed premierą. Gazety pisały, że jesteście debiutem roku, największą nadzieją roku i tak dalej i tak dalej. No to teraz okaże się czy spełnicie oczekiwania, bo nadszedł moment premiery, jak Ty mówisz- wreszcie.

A.A.: Tak, najbardziej cieszę się z tego, że nasza płyta nareszcie się ukazuje. Znamy się z Theo od czterech lat, więc mamy wrażenie, że przygotowania do tej premiery trwały niesamowicie długo. No i wreszcie kończy się to zamieszanie i niepewność, bo jest płyta. Ludzie będą mogli posłuchać tego krążka i ocenić, czy jest dobry, czy zły. Wszyscy wreszcie będą mieć własne zdanie na ten temat, a nie tylko wrażenia po przeczytaniu recenzji. I nawet nie wiesz, jak się z tego cieszę.

ER: To musiała być trochę dziwna sytuacja, kiedy nagraliście dopiero jedną, dwie piosenki, a myzyczny świat już zaczął się wami bardzo interesować i wszyscy zastanawiali się, co stworzycie i jakie to będzie. Nie stresowalo Was to, taka presja otoczenia?

A.A.: Śmieszna sprawa z ta presją, bo chyba my sami najwięcej od siebie wymagaliśmy, kiedy nagrywaliśmy tę płytę. Momentami było naprawdę ciężko. Byliśmy tak zdeterminowani i pracowaliśmy na tyle ciężko, że nawet nie czuliśmy ciśnienia z zewnątrz. A teraz nie jesteśmy zestresowani, raczej podekscytowani, tym co się dzieje. Jesteśmy zespołem, który ludzie albo pokochają, albo znienawidzą i nie możemy się doczekać, żeby zobaczyć, co wybiorą…

ER: Dopiero debiutujecie, a już macie grupę oddanych fanów, no i tez takich ludzi, którzy was krytykują. Ale- z tego co słyszałam- Tobie podoba się to, że jesteście trochę kontrowersyjni?

A.A.: Nie mam wątpliwości- gramy muzykę popularną. Widzisz jak się ubieramy, niektórych może to zaskoczyć. Poza tym piszemy ballady- dwóch facetów piszących ballady- tutaj w Anglii takie coś to prawie świętokradztwo. Dlatego wiemy, że sporo osób nas znienawidzi, tak po prostu. Ale to nawet dobrze. Bo dzięki temu być może ci, którzy nas lubią, polubią jeszcze bardziej. To trochę zawile, ale w ten sposób pojawiają się oddani fani. Ktoś ich nie lubi- ok, a ja ich uwielbiam. Poza tym wolę, żeby istniały obie grupy, niż gdyby każdy miał przechodzić obok nas obojętnie.

ER: Zespół Hurts powstał w nietypowy sposób, bo wszystko zaczęło się podobno od bójki przed pewnym klubem, to prawda?

A.A.: W Manchesterze, naszym rodzinnym mieście, był taki okropny nocny klub. Chodziliśmy tam, bo nie było żadnego innego ciekawego miejsca. Pewnego wieczoru, wtedy jeszcze nie znałem Theo, grupa moich znajomych wyszła przed budynek klubu i zaczęła się bić ze znajomymi Theo. Wszyscy walczyli, tylko my stanęliśmy z boku. Nie przepadaliśmy za bójkami, więc zaczęliśmy rozmawiać. Rozmowa zeszła na muzykę i szybko zrozumieliśmy, że mnie przydałby się ktoś taki jak Theo, a jemu kto taki jak ja. On potrzebował instrumentalisty, ja szukałem wokalisty. I tak to się zaczęło.

ER: Często podkreślacie to, że pochodzicie z Manchesteru. To rodzinne miasto wielu ważnych zespołów, tyle, że nie wszyscy są z tego dumi. A jak to jest z Wami?

A.A.: To zabawne, jak wiele dziwnych opinii krąży na temat Manchesteru. To miasto ma niesamowitą historię, jeśli chodzi o muzykę. Pochodzi stąd wiele ważnych grup. Ale ludzie często myślą, że to dołujące miejsce, w którym są tylko wielkie fabryki. A to nieprawda. To fajne miejsce, ze świetnymi, skromnymi ludźmi. Kiedy tworzyliśmy płytę, zainspirowało nas właśnie miasto. Tyle tylko, że staraliśmy się zapomnieć o tych wszystkich zespołach. Zależało nam, żeby zrobić coś oryginalnego.

ER: Na okładce płyty, na wszystkich zdjęciach, na koncertach, zawsze jesteście elegancko ubrani. Angielscy dziennikarze muzyczni żartują sobie nawet, że na pewno śpicie tez w garniturach…

A.A.: A to dobre! (śmiech) Przyznam ci się, że już od dawna się tak ubieramy. Zanim podpisaliśmy kontrakt płytowy, byliśmy bezrobotnymi kolesiami z Manchesteru. Wierz mi, to nie jest zbyt miła ani łatwa sytuacja. Co tydzień musieliśmy chodzić do urzędu pracy i tłumaczyć, dlaczego nie znaleźliśmy sobie zajęcia. Oczywiście, nie mieliśmy czasu na pracę, bo nagrywaliśmy płytę. W każdym razie te wizyty były dość dołujące, więc chcieliśmy zachować chociaż resztki godności. Dlatego zawsze ubieraliśmy się elegancko, Czuliśmy się fatalnie przed tymi wszystkimi urzędnikami, ale przynajmniej wyglądaliśmy dobrze. To była taka namiastka kontroli nad własnym życiem. Elegancja i prostota- i to nam zostało.

ER: Wasza debiutancka płyta nosi tytuł "Happiness", czyli szczęście. To trochę przewrotny tytuł, prawda?

A.A.: Kiedy zakładaliśmy zespół, 16 miesięcy temu, byliśmy w depresji. Życie każdego z nas wyglądało fatalnie. Nie mieliśmy ani pensa, ja nie miałem nawet gdzie mieszkać. Dlatego piosenki z tamtego czasu, jak „Wonderful Life”, miały nas podtrzymywać na duchu. Bardzo chcieliśmy być szczęśliwi, tylko niezbyt się to udawało, bo wszystko wokół było szare i smutne. Ale mieliśmy nadzieję. I liczę, że ludzie usłyszą to na naszej płycie. Jasne, czasem wszystko się sypie, ale bywa też znacznie lepiej. I chyba każdy tak ma, my, ty pewnie też. Droga do szczęścia bywa wyboista, ale ono jest osiągalne.Dlatego Happiness, czyli szczęście, to idealny tytuł dla naszej płyty.

ER: Na Waszej płycie pojawia się Kylie Minogue. Jak- będą debiutantenm- zaprasza się do współpracy takiego gościa?

A.A.: Po prostu, wysłaliśmy do niej maila. Kiedy już skończyliśmy płytę, poczuliśmy, że czegoś brakuje na tym krążku. Takiej wisienki na torcie. To Kylie okazała się ta wisienką. Dała nam taką kobiecą perspektywę. Pomyśleliśmy sobie: rok temu nie mieliśmy nic, więc co mamy do stracenia. Zaprośmy jedną z najpopularniejszych gwiazd muzycznych. I nie uwierzysz- dostaliśmy odpowiedź, że piosenka bardzo jej się spodobała, a tydzień później mieliśmy nagranie. To świetny moment na płycie. Udało nam się pokazać Kylie Minogue nie jako popową gwiazdę, ale tym razem raczej jej mroczną stronę.

ER: I chcesz mi powiedzieć, że mail wystarczył, żeby zaprosić do współpracy z debiutantami taką gwiazdę?

A.A.: Wiesz, mamy takie powiedzenie w Anglii: kto nie próbuje, ten nie ma.

ER: To do kogo zamierzacie teraz napisać?

A.A.: Teraz chyba wyślemy coś do Prince`a (śmiech)

ER: Dokładnie rok temu podpisaliście kontrakt płytowy, własnie ukazuje się wasza debiutancka płyta. Jaki był dla was ten ostatni rok?

A.A.: Właściwie nasze życie wywróciło się do góry nogami. Na pewno dojrzeliśmy w ostatnim czasie. Nie pamiętam drugiego takiego roku w moim życiu. Zanim podpisaliśmy kontrakt płytowy, mieszkaliśmy w Manchesterze, bez żadnych planów i perspektyw. Aż nagle wszystko się ruszyło. I to chyba słychać na naszej płycie, wszystkie te emocje… W ostatnich miesiącach wiele się działo i to jest naprawdę niesamowite.
z8144235Q,Hurts.jpg
 

panna-z-ksero
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów