Wpisy oznaczone tagiem "ewolucja" (118)  

neriel99
 
Dla znajomej wczoraj zrobiłam mapę szkoły, bo jest w pierwszej klasie i nic nie ogarnia xD
Na wstępie powiem, że albo się przeziębiłam, albo mam alergię, albo mnie zaraził chłopak siostry (przez zmianę klimatu; wrócili po pół roku z Walii 27 sierpnia, a w moje urodziny - 10 września - znów wyjeżdżają. Zrobię niedługo wpis z prezentami i z moim haulem).
 
Już z początku dziś przeraziłam się przedmiotami. Druga klasa liceum to nie przelewki.
Na początku miałam historię i - o zgrozo! - na dzień dobry pisaliśmy kartkówkę. Pięć pytań. Pięć odpowiedzi. Zdobyłam jeden punkt - standard w grupie, nie licząc 0 pkt. Tylko z dwie osoby miały 3pkt i dwie po 2pkt xD
Muszę na poniedziałek przeczytać cały pierwszy dział, który liczy jakieś 60 stron! Nie wiem, czy dam radę i wytrzymam te dwa lata historii ;-;

Na polskim... zostałam liderką grupy, która ma napisać interpretację jednej z ballad. Nie byłabym, ale ktoś przede mną był nieobecny i tak wyszło. Taka odpowiedzialność... ;-; Pracę trzeba napisać na następny poniedziałek, mamy tylko tydzień czasu. Mamy dużo lektur do przeczytania. Na drugiej lekcji przedstawialiśmy się. Większość mówiła o filmach, muzyce i o książkach. Ja postanowiłam powiedzieć gdzie mieszkam, o rysowaniu i że wiążę z tym przyszłość, oraz że idę na projektowanie graficzne. Miło mi było, że kilka osób się odwróciło i było zainteresowanych tym, co mówię. Tym bardziej, że raczej tak nie robili.

Angielski... niby spodobał mi się pan bo wydaje mi się, że się dużo przy nim nauczę, ale jestem trochę wystraszona. Jest spokojny, ale i tak samo bardzo, bardzo wymagający ;-;

Godzina wychowawcza - okazało się, że moim numerem w dzienniku jest... 13! Jest 34 osób w klasie, a mam nazwisko rozpoczynające się na "Z" - to przez to, że w klasie są trzy grupy. Jestem w pierwszej.

A wiecie jak się dowiedziałam o numerze w dzienniku?
Nikt nie chciał się zgłosić na skarbnika i łącznika z biblioteką - tak, zostałam jedną z nich. Bardzo się zdziwiłam i trochę załamałam. Nie miałam jednak za bardzo możliwości odmówić. Pani wybrała ten nieszczęsny numer, kiedy już nikt nie chciał się zgłosić na ochotnika, a potem przeczytała, ku mojemu zaskoczeniu, moje nazwisko. Kolejny obowiązek na głowie. Gorzej już być nie może... i ten pechowy numer... Było mi obojętne kim być, więc pani wzięła mnie na skarbnika klasowego. Kolega z numerem 7 został łącznikiem. Jednak mimo mojej niechęci, miło mi było kiedy zobaczyłam jak niemal cała klasa dźwignęła rękę, że się zgadza, bym była skarbnikiem. Wiem, że to było dlatego bo nikt nie chciał nim być i było im na rękę, ale sam fakt :)

Mój plan lekcji jest wypełniony po brzegi: mam na 8:00 i mam 7 lekcji ;/

Teraz dobre wieści:
Nie mam przez cały tydzień matematyki! Yay!

Jedyne co mnie pociesza to fakt, że mam w-f z wychowawczynią. A podobno u niej na lekcjach gra się cały czas w siatkówkę :3

A propos - już mam połowę wyzwania z przysiadami - yay! Dziś 140 ;)
squat-challenge-template1.png


Zostało mi do narysowania 4 małpy - czyli jeden karton A2. W poniedziałek zaniosę już nauczycielce te nieszczęsne rysunki ^^
  • awatar ♛ Savi ♛: Współczuję ;o; Ale dasz radę, wierzę w ciebie B) :D Dość sporo masz osób w klasie. ;o; Ja mam 26 c:
  • awatar ღ Colour of your dreams ღ: Rozumiem cię ja też jestem w 2 klasie liceum i mam 10 lektur. Na wstępie pisaliśmy opowiadanie, a ilość materiału ze wszystkich przedmiotów mnie przeraziła.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

caligo
 
fabularium: Dziś 'dzień biologiczny'. Tak, miewam takie właśnie (ostatnio coraz częściej), w trakcie których zajmuję się dłużej tematami z zakresu działania organizmu (przydatne w mojej nowej pracy), na co składa się m.in. wchłanianie, trawienie i wydalanie pokarmów. Szukając informacji o kwasach tłuszczowych natrafiłam na niezwykle ciekawy blog. Autorem jest młody biolog, który porusza interesujące mnie tematy i obecnie bardzo mi przydatne.
Tak więc dziś z rana zaliczyłam (nie)małą powtórkę z biologii - wpis jest pokaźny, ale warto było odświeżyć sobie pamięć. :)  

polowanie-na-zdrowie.blogspot.de/(…)czy-wierzycie-w…

Skamieliny_N_G.jpeg
 /ze strony www.national-geographic.pl/

W innym znowuż wpisie opowiada o (szczególnie amerykańskim) kreacjonizmie. Dziwi go jako biologa postawa niektórych naukowców (z różnych dziedzin), którzy "wyznają" kreacjonizm. Choćby taki biolog-kreacjonista, nieakceptujący dowodów TE, a badający przecież procesy ewolucyjne właściwie w każdym aspekcie swojej naukowej pracy, jednocześnie im zaprzecza.
Hmm. Jak napisał autor bloga:

“Być może jest to wynik dysonansu, gdzie irracjonalna myśl jako ta przyjemniejsza, być może emocjonalnie bezpieczniejsza, wygrywa z opisem świata rzeczywistego.”



/źródło cytatu: 'Polowanie na zdrowie'/
 

ebook-dokument
 
Autor: Ernan McMullin  

Doktryna stworzona przez Karola Darwina od początku była zapowiedzią filozoficznych emocji. Jej powstanie stawiało pod znakiem zapytania ustalone od wieków metafizyczne dogmaty. Zadrżały bezpieczne podstawy niezmiennego porządku rzeczy. Doszło do zgorszenia arystotelików i purytańskiej Anglii. Czy nie ma ucieczki od tragicznej historii ewolucji? A może gdzieś pod jej powierzchnią tli się światełko nadziei?

W swojej książce Ernan McMullin dowodzi, że traktowanie ewolucji i stworzenia świata przez Boga jako dwóch wykluczających się idei jest wyrazem niezrozumienia tych pojęć. Głębokość historycznej refleksji, rzeczowość i szerokość spojrzenia Autora sprawią, że każdy Czytelnik da się porwać tej filozoficznej odysei.

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech nowopowstałej wiary chrześcijańskiej, rozprzestrzeniającej się w Basenie Śródziemnomorskim przed blisko dwoma tysiącami lat, stanowiło wyobrażenie Boga jako „Stwórcy” wszechświata, odpowiedzialnego za wszystko, co istnieje. Odrzucone zostały popularne w tym czasie dualizmy, przedstawiające świat jako arenę walki między równomiernie rozłożonymi mocami dobra i zła. Materia miała być odtąd traktowana już nie jako niezależne źródło cierpienia i grzechu, lecz jako dzieło Bożego stworzenia. Zamiast być wiecznym, jak utrzymywało wielu greckich filozofów, kształtowany przez Boga wszechświat wyłaniał się w sposób stopniowy.       /fragment książki/


Szczegóły publikacji:
www.nexto.pl/(…)ewolucja_i_stworzenie_p88356.xml…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "dokument, literatura faktu, reportaże" znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-dokument-literatura-faktu-repor…
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

jetane
 
Felis catus jest  ostatnim i najdoskonalszym ogniwem ewolucji kotowatych. To małe zwierzątko jest maksymalnie przystosowane do życia na całej niemal kuli ziemskiej. Felis silvestris catus to gatunek inwazyjny. Czy tacy też byli jego praprzodkowie?
  KOTOKSZTAŁTNE NIMRAWIDY.
Pierwszymi  drapieżnikami wyposażonymi w  kocie cechy były paleokoty zwane nimrawidami. Dawniej zaliczane  do rodziny felidae, obecnie do podrzędu feliformia - kotokształtnych.   Nimrawidy pojawiły się w epoce eocenu ok 40 milionów lat temu. Wyglądały jak szablastozębne tygrysy. Dlatego nazwano je paleokotami. Miały krótkie pyski, zaokrąglone czaszki,  wciągane pazury i długie kły. Większość osiągała wielkość dzisiejszej pumy lub rysia. Tylko jeden rodzaj nimrawid -  eofelis - był  mniejszy. Jego gatunki osiągały rozmiar żbika. Nimrawidy dzieliły nisze ekologiczne z typowymi kotami przez wiele milionów lat w okresie oligocenu i miocenu. Ich wymieranie następowało powoli i prawdopodobnie zakończyło się ok. 5 milionów lat temu. Pomimo to wydaje się możliwe, że któryś z licznych  gatunków eofelis dał początek nowemu nieznanemu jeszcze paleontologom.  
 ZRĘCZNE  PROTOKOTY               Praprzodkowie dzisiejszych kotów wyewoluowali w epoce oligocenu ok. 27 milionów lat temu z linii wiwerowatych - viverridae. Pierwszy  gatunek protokota -    proailurus lemanensis to  drapieżnik trochę większy od kota domowego - dł. ok. 70 cm. - podobny do cywety. Miał długi tułów, krótkie kończyny, częściowo stopochodne i małe zaokrąglone uszy. Jego skamieniałości znaleziono w Europie i Azji. Prowadził nadrzewny tryb życia zbliżony do współczesnego margaja, który jak małpa potrafi przeskoczyć z gałęzi na gałąź i jak wiewiórka zejść z drzewa głową w dół. Niektórzy ewolucjoniści twierdzą, że z linii proailurusa pochodzą również mangusty, cywety i hieny. Nie zmienia to faktu, iż jest on protoplastą  wszystkich kotów.
Na początku epoki miocenu w Europie ok. 20 milionów lat temu pojawił się  pseudaelurus. Rodzaj ten rozrósł się tworząc wiele gatunków i istniał przez ok. 12 milionów lat. Opanował prawie całą Ziemię -  Eurazję, Amerykę Północną i część Afryki.
Pierwszym  najprymitywniejszym pseudelurem był pseudaelurus turnauensis. Drapieżnik palcochodny i trochę mniejszy od swego przodka proailurusa, bo wielkości kota domowego. To od niego wyewoluowały następne gatunki pseudelura np. lorteti wielkości rysia lub quadridentatus największy z najdłuższymi kłami. Amerykę Północną zasiedliły duże gatunki pseudelura z wyjątkiem filigranowego stouti, który wraz z turnauensis i lorteti  jest  kandydatem na praprzodka kotowatych, bo tylko jeden z nich mógł dać im początek. Obecnie żyjące gatunki kotów  są genetycznie mało zróżnicowane, co wskazuje na ich bliskie pokrewieństwo umożliwiające krzyżowanie międzygatunkowe.
Pseudelur  turnauensis żył w gąszczu mioceńskich lasów aż do zmiany klimatu. Kiedy pojawiły się stepy też dobrze sobie radził. Przetrwał do  8 milionów lat temu. Gdy tymczasem inne pseudelury wyewoluowały  później i wyginęły wcześniej ok. 10 m.l. temu. Turnauensis odznaczał się już typowo kocimi cechami. Pomimo jego małych rozmiarów naukowcy nazywają go wielkim drapieżnikiem - hipercarnivora. Posiadał bowiem uzębienie typowe dla właściwych kotów.      
SUPERDRAPIEŻCY  Z  DELIKATNYMI  KŁAMI.  
Tygrysy szablastozębne to po prostu koty sztyleto lub szablastozębne, bo z dzisiejszymi tygrysami słabo spokrewnione. Wywodziły się od gatunku quadridentatus.  Wskazuje na to jego wielkość - osiągał rozmiary dzisiejszej pumy - i wydłużone górne kły. Koty sztyleto i szablastozębne to osobniki potężnej budowy, jedne z  największych w dziejach ewolucji kotowatych. Ich przednie łapy były dłuższe i silniejsze od tylnych, a kły wyłącznie górne - dolne uległy zanikowi -  długie i cienkie u sztyletozębnych, nawet do 28 cm oraz trochę krótsze i grubsze u szablastozębnych do ok. 17 cm. Ciekawym elementem budowy ich żuchwy była kieszeń do której chowały się kły, gdy zwierzę zamknęło pysk. Polowanie za pomocą wydłużonych delikatnych kłów wymagało od zwierzęcia błyskawicznej reakcji na widok zdobyczy i umiejętności trafienia w nią, tak by natychmiast ją zabić. Inaczej upatrzone przez kota zwierzę mogłoby odrąbać mu kieł trącając go rogiem lub  kopytem. Można więc podziwiać refleks tych kotów. Godna podziwu jest jeszcze jedna cecha tych zwierząt. Naukowcy wykryli, że jeden ze smilodonów był gatunkiem społecznym. Zwierzęta te dzieliły się zdobyczą ze starymi i chorymi osobnukami. Dowodem jest ślad na zrośniętej kości łapy u jednego z nich.
Koty sztyleto i szablastozębne żyły na przestrzeni ok. 14 milionów lat. Ostatnie gatunki wyginęły ok. 10 tysięcy lat temu. Współistniały z  kotami nowej generacji takimi jak np lew jaskiniowy, którego wiek ewolucyjny był krótszy.
OD  PRAKOTA  DO  PANTERY  I  MRUCZKA.
Około jedenastu milionów lat temu wyewoluował w Azji potomek któregoś z mniejszych gatunków  pseudelura - schizailurus. To z jego linii rozwojowej zaczęły wyłaniać się kolejne rodzaje i gatunki kotowatych. Rodzaj pantherinae pojawił się ok. 10 m.l.temu. A z niego następny - panthera ok. 4 m.l.t. Ich ewolucja polegała na stopniowym powiększaniu masy ciała po każdej specjacji oraz przeobrażeniu kości gnykowej w cienkie więzadło, dzięki czemu ryczą zamiast miauczeć. Jeden z antenatów lamparta dał też początek przodkom rodzaju prionailurus ok. 6 m.l.t. Ich potomkowie to kot bengalski, kot rdzawy, kot kusy i taraj.
Równolegle z panterami wyłaniały się nowe rodzaje kotów od ok. 9 do 4 m.l. temu - pardofelis, caracal, leopardus, lynx. Później, bo ok. 6 do 4 m.l.t. powstały gatunki gepardów i pum.
Felis to najmłodszy rodzaj kotowatych. Wydzielił się ok. 3,6 m.l. temu. Należą do niego: kot arabski, kot błotny - chaus, kot czrnołapy oraz wszystkie odmiany żbika - silvestris, ornata, cafra i lybica. Ten ostatni był przodkiem naszych mruczków. Felis żyły w bardzo zróżnicowanych warunkach klimatycznych od gęstych wilgotnych lasów po pustynie. A kot domowy opanował całą Ziemię i jest jedynym pożytecznym zwierzęciem synantropicznym.  
Patrząc na nasze mruczki powinniśmy uświadomić sobie, jak silnych i ekspansywnych miały praprzodków. Obecny felis catus też może doskonale radzić sobie bez pomocy człowieka.
 

sprawaboga
 
Zdarza się coraz częściej, że nauka ma pewien problem z chrześcijaństwem. Przedstawmy tu przykład sytuacji, jaka wydarzyła się kilkadziesiąt lat temu. Pewien niewierzący profesor filozofii, stojąc w audytorium wypełnionym studentami, zadaje pytanie jednemu z nich [na końcu tego dialogu dowiesz się, kim był student nr 2]:

Profesor: Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?

Student nr 1: Tak, panie profesorze.

Profesor: Czyli wierzysz w Boga?

Student nr 1: Oczywiście.

Profesor: Czy Bóg jest dobry?

Student nr 1: Naturalnie, że jest dobry.

Profesor: A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?

Student nr 1: Tak.

Profesor: A Ty, jesteś dobry czy zły?

Student nr 1: Według Biblii jestem zły.


Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości: "Ach tak, Biblia!" (pomyślał profesor). A po chwili zastanowienia dodał:

“Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy, że znasz chorą i cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?”



Student nr 1: Oczywiście, panie profesorze.

Profesor: Więc jesteś dobry...!

Student nr 1: Myślę, że nie można tego tak ująć.

Profesor: Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeślibyś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła, ale Bóg nie...


Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej:

“Bóg nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem i zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa Chrystusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz mi odpowiedzieć na to pytanie?”




Student nadal milczy, więc profesor dodaje: "Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?". Aby dać studentowi chwilę zastanowienia, profesor sięga po szklankę ze swojego biurka i popija łyk wody:

“Zacznijmy od początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?”



Student nr 1: No tak... jest dobry.

Profesor: A czy szatan jest dobry?


Bez chwili wahania student odpowiada: "Nie".

Profesor: A od kogo pochodzi szatan?


Student aż drgnął: "Od Boga".

Profesor: No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz mi jeszcze synu: Czy na świecie istnieje zło?

Student nr 1: Istnieje panie profesorze...

Profesor: Czyli zło obecne jest we wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył wszechświat, prawda?

Student nr 1: Prawda.

Profesor: Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również i zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także i Bóg jest zły.


Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi...

Profesor: A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?

Student drżącym głosem odpowiada: "Występują".

Profesor: A kto je stworzył?


W sali zaległa cisza, więc profesor ponawia pytanie: "Kto je stworzył?"

Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok i zaczyna się rozglądać po audytorium. Wszyscy studenci zamarli. "Powiedz mi... - wykładowca zwraca się do kolejnej osoby - czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?"

Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:

Student nr 2: Tak, panie profesorze, wierzę.


Starszy człowiek zwraca się do studenta: "W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa Chrystusa?"

Student nr 2: Nie, panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.

Profesor: Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?

Student nr 2: Nie, panie profesorze.

Profesor: A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?

Student nr 2: Nie, panie profesorze. Niestety nie miałem takiego kontaktu.

Profesor: I nadal w Niego wierzysz?

Student nr 2: Tak.

Profesor: Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi, że Twój Bóg nie istnieje... Co Ty na to synu?

Student nr 2: Nic - pada w odpowiedzi - mam tylko swoją wiarę.

Profesor: Tak, wiarę... - powtarza profesor - i właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.


Student milczy przez chwilę, po czym sam zadaje pytanie: "Panie profesorze, czy istnieje coś takiego jak ciepło?"

Profesor: Tak.

Student nr 2: A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?

Profesor: Tak, synu, zimno również istnieje.

Student nr 2: Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.


Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta. Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:

"Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła - nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15 st.C.

Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi, profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem".


W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.

Student nr 2: A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?

Profesor: Tak - profesor odpowiada bez wahania - czymże jest noc, jeśli nie ciemnością?

Student nr 2: Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?


Profesor uśmiecha się nieznacznie, patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr: "Co mi chcesz przez to powiedzieć, młody człowieku?".

Student nr 2: Zmierzam do tego, panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.


Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie: "Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?".

"Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie - wyjaśnia student. Twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem.
A teraz, panie profesorze, proszę mi odpowiedzieć: Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?".

Profesor: Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.

Student nr 2: A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?


Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.

Student nr 2: Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych i nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji - zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją - nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?


W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie:

“Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład (student rozgląda się po sali): Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?”




Audytorium wybucha śmiechem.

Student nr 2: Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?


W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność, profesor wydusza z siebie: "Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę".

Student nr 2: A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej - stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?


Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi: "Oczywiście, że istnieje. Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy, obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.


Na to student odpowiada:

"Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła".


Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

Tym studentem był Albert Einstein.
--------------------------------------------------
Błogosławię w imieniu Jezusa Chrystusa

Kefas <>< :)
 

jetane
 
Dalecy ewolucyjni krewniacy lub przodkowie kotowatych to obok pseudaelurusa pratifelis, vishnufelis i sivaelurus. Dwa pierwsze to duże koty, mniej więcej wielkości pumy. Wywodziły się one od proailurusa, jak twierdzą jedni ewolucjoniści, inni wywodzą je od pseudaelurusa.  Jedynie sivaelurus wydaje się być mniejszym kotem. W jednym z artykułów podają, że żył on 43 miliony lat temu. W tym czasie z kotokształtnych istniały tylko nimrawidy, które prawdopodobnie pochodziły bezpośrednio od miacyd przodków wszystkich drapieżnych.
U zarania kształtowania się rzędów naczelnych i drapieżnych mogła nastąpić jakaś hybrydyzacja i introgresja między przedstawicielami obu tych rzędów. Specjacja przez introgresję często dyskredytowana przez naukowców, zdarza się jednak i można nią tłumaczyć podobieństwa genetyczne niektórych gatunków. Jeśli zbliżenie między pradrapieżnikiem i protomałpą nastąpiło wcześniej, niż 25 milionów lat temu to tym drapieżnym mogła być tylko mała nimrawida - eofelis. Istota wielkości kota domowego żyjąca w okresie eocenie. Jej potomkami mogłyby być wyraki i wymarłe gatunki drapieżnych małpiatek. Hybrydyzacja i introgresja naczelnego z nimrawidą nastąpiłaby około 45 do 35 milionów lat temu. Powstały gatunek miał szansę krzyżowania się z innymi gatunkami naczelnych aż do momentu, w którym zetknął się z pseudaelurusem około 18 do 14 milionów lat temu.
Wszystko to mogło się rozegrać nawet na przestrzeni ok. 40 milionów lat. Właśnie ten okres zdecydował o powstaniu hominidów, a nie jakieś dziwne i nietypowe środowisko, które według antropologów sprzyjało tylko jednym wybranym gatunkom małp człekokształtnych, a innym już nie. Bo co takiego się wydarzyło w ciągu ostatnich 6, 7 a nawet 10 milionów lat, że przodkowie dzisiejszych małp stali się ludźmi?
Dwunożność to skutek, a przyczyna nieznana. Rozrośnięty mózg to też skutek i znowu brak przyczyny.  Specjacja przez introgresję dzięki której nowy gatunek został wyposażony w odpowiednie dziedziczne cechy jest przyczyną dwunożności i wielkiego mózgu.
 

jetane
 
Obecnie jedynym gatunkiem inwazyjnym w rodzinie kotowatych jest kot domowy. Jednak powszechny pęd do sterylizacji tych zwierząt może w przyszłości znacznie ograniczyć ich populacje. A wtedy szczury będą miały wolną drogę do opanowania ludzkich osiedli. Szczury nie gniazdują tam gdzie żyją koty. Właściwie zamiast kotów powinno się sterylizować szczury. To ambitne zadanie na miarę dwudziestegopierwszego wieku dla każdego weterynarza.
Współczesne mruczki wchodzą w ciekawy okres rozwoju swego gatunku. Nie prowadzą już tak samotniczego życia, jak dawniej. Kontaktują się między sobą i zbierają w małe grupy. Takie zachowania być może w przyszłości spowodują przeobrażenie tego gatunku z typowo samotniczego w gatunek żyjący w małych grupach rodzinnych. Dzięki czemu koty staną się jeszcze bardziej pożyteczne. Będą polować stadnie i chętniej przebywać w towarzystwie ludzi.
 

jetane
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

rougestreet
 
Ludzie rozwijają sie w zawrotnym tempie, znacznie szybciej niż w przeszłości . Nasza ewolucja przyspiesza.
Jesteśmy coraz bardziej inteligentni . Zaledwie kilka lat temu jeździliśmy  na koniach, teraz nasza technologia jest coraz bardziej zaawansowana . To wszystko posówa sie w bardzo szybkim tempie.

Pozycja naszego układu słonecznego we wszechświecie ma wpływ na nas. Ziemia weszła już w pas fotonowy, który umożliwia wielkie przesunięcie . To wiąże sie ze zmianami
Geobiologicznymi. Zaburzenia warstwy ozonowej, zmiana kąta nachylenia ziemi i przesunięcie biegunów.
Zapowiadany koniec swiata jest przebudzeniem ludzkości , początekiem nowego "rozdziału ". Jest to przeskok w tak zwany piąty wymiar .

Wiele gatunków zwierząt jest na etapie wyginięcia w ramach korekty. Pojawiają sie nowe gatunki. Życie na ziemi rozwija sie, gdy nasz umysł i świadomość stają sie coraz bardziej wyrazniejsze. Nasze ciało oraz DNA ulega zmianie.
Częste występowanie katastrof naturalnych  jest częściowo ze względu na oczyszczenie sie Gai ( Gaia - teoria która głosi , ze ziemskie warunki klimatyczne oraz skład atmosfery i litosfery są stabilizowane i modelowane dzięki działaniu organizmów żywych . Biosfera, atmosfera, oceanu i gleby twarzą jeden żywy organizm nazywany Gaia ) w celu przygotowania do wstąpienia do piątego wymiaru.

W naszym układzie słonecznym zaistniało dyzo drastycznych zmian. Nie mówi sie o tym , aby ludzie nie zdawali sobie z tego sprawy.

Ocieplenie klimatu nie spowodował człowiek .
Nawet dwaj starsi profesorowie zrezygnowali ze swoich badan, ponieważ stwierdzili, ze cała globalna kampania ocieplenia klimatu jest oszustwem..




image.jpg


image.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)ewolucja_jezyka_polskiego_prowad…
Ewolucja języka polskiego prowadzi do nieporozumień...
TV: Za posiadanie 100 g koksu został skazany na 5 lat
Babcia: Kurde! Mam tonę w piwnicy!
ewolucja_jezyka_polskiego_prowadzi_2013-12-06_21-31-37.jpg
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)ewolucja_czlowieka_reklama_fast_…
Ewolucja człowieka. Wszystko zaczęło się od małpy, a skończyło na świni. Obrazek w sam raz na reklamę fast food.
 

pakamera
 
Lubicie origami? Albo jestescie milosnikami laczenia casualowego stylu z elegancka nuta?
Milosc .... Czytaj dalej : www.example.pl/modowe-origami-22087.htm
 

kciuk-pl
 
Choć masz rozum to wcale nie jesteś doskonałym dziełem ewolucji. Zobacz dlaczego

Link: www.kciuk.pl/Czy-wiesz-ze-jestes-ewolucyjna-pora…
 

muzungu2
 
  • awatar niezapominajkaa: KOSMOS ,kosmosem - ja najbardziej kocham na twoim blogu ADASIA JAK BYM CHCIAŁA TAKIE BOBO W DOMU .....TO SIĘ NAZYWA SZCZĘŚCIE :*
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kciuk-pl
 
Dlaczego my – jako jedyny spośród 300 gatunków małp – nie mamy sierści i chodzimy wyprostowani?

Link: www.kciuk.pl/Dlaczego-ludzie-sa-nadzy-a120542
 

 

Kategorie blogów