Wpisy oznaczone tagiem "fantasty" (21)  

timesummer
 
The Best Time Summer: Pamiętajcie
o
tym
aby
położyć
kwiaty
pomiędzy
smutnymi
liśćmi
życia
4d3087a0ac891952ffdee78f1bcd18b0.jpg


64e0486a8fcfce022a772d5f785022a2.jpg


964b2b8bd4dae29522b24ab1c6104f8e.jpg


tumblr_nf5474APbs1rcf4rko1_250.jpg


tumblr_static_tumblr_static_f2u477u8jzkso0kkw4osw0408_640.jpg


tumblr_static_tumblr_static__640.jpg


a77b0fbc4c40f1810e25032cfe8d9164.jpg


tumblr_ojj06sZAaR1ublox3o1_500.jpg


beautiful-fall-girl-girls-Favim.com-2251137.jpg


blonde-clothing-fall-fashion-Favim.com-2202544.jpg


img-thing.jpg


tumblr_static_tumblr_static__64.jpg


goodbye-winter-and-hello-spring-4.png
  • awatar goal digger: Zdecydowanie jeden z moich ulubionych blogów z inspiracjami <3
Pokaż wszystkie (1) ›
 

timesummer
 
The Best Time Summer: Musisz
postanowić,
że
nie
zrezygnujesz,
dopóki
nie
osiągniesz
celu.

10986285_986549094688922_698562963_n.jpg


vintage-quotes-sunset-sunshine-Favim.com-2010064.jpg


tumblr_n1foumehJW1s7ir2to1_1280.jpg


alone-goals-hair-happy-Favim.com-2982284.jpg


k9ytnu-l-610x610-swimwear-black-black+lace-lace+bikini-black+bikini-sexy-sexy+bikini-preppy-musthave-brazilian+bikini-tumblr-tumblr+swimwear-tumblr+bikini-pinterest-beach-summer-holiday+outfit-holi.jpg


8c18ea1eb36d91f090da62133a6e895e.jpg


1346926203970850.jpg


0357072dc81522f03387b74903e6b24d.jpg


large.jpg


tumblr_m9uhf3tsRr1rza3wxo1_500.jpg


tumblr_niunroGpAO1rdn61no1_500.jpg


tumblr_nwwdmftFD71tv4hrso2_1280.jpg


6d5ab7c2d16b48ccb2b98e657f4e8d3f.jpg
Pokaż wszystkie (6) ›
 

wielkamarzycielka987
 
Boshe, Vici, uważaj! - krzyczałam z całej siły.
Gdy ten widząc uśmiechniętą przyjaciółkę rzucił ją prosto przed portal, co musiało boleć.
- Lily, szybciej! Bo Cię złapie!
- Ja, w myślach modląc się i pod nosem powtarzając, że to tylko sen, leciałam jak najszybciej mogłam, na już lekko zmęczonych skrzydłach. Gdy z lekkim szwankiem dotarłam do Vici cyklop... Zeżarł portal! Ugasił jedyne wyjście! - Zaczęłyśmy krzyczeć zapłakane. U- uuu- uciee- uciekajmy! Krzyknęła zapłakana, przestraszona Vici, ciągnąc mnie za rękę.
Ja, nie wiedząc o co jej chodzi, potykałam się co chwila, ponieważ ona leciała trzymając mnie, a ja nie miałam kiedy rozłożyć skrzydeł. C- cy- cyklop! Wyjąkała Ruda. Ja, odwracając się, zobaczyłam to. Biegnącego jednookiego za nami, na nas. Gdyby ktoś poczuł w tej chwili mój strach, nie wiem czy by przeżył,jednak bardziej martwiłam się co z moją przyjaciółką.
Vici! Vici! Odedźwij się proszę! - krzyczałam.
Tu jestem - odparła słabym głosem ruda.
Zaraz do niej podleciałam i jak najszybciej się dało odleciałam z nią jak najdalej.
Zbliżała się noc. Siedziałyśmy pod ogromnym grzybem. Zmarźnięte, głodne, chciałyśmy już zasnąć.
Gdy nagle z oddali usłyszałyśmy dźwięk ruchów, był to prawdopodobnie człowiek, jednak gdy istota do nas podeszła, zaspane krzyknęłyśmy.
- Witajcie, nazywam się...
 

wielkamarzycielka987
 
,,Gdy tylko słońce wstanie, idźcie na północ. Tam, przez magiczny portal wrócicie tam, do szkoły swej, a na całym świecie pokój zapanuje" - przeczytałam głośno.
- Hmm... A to ciekawe... - westchnęła głęboko Victoria.
- Nawet bardzo. - odparłam.
W liście jeszcze się coś znajdowało. To kompas. Wskazuje nam gdzie mamy iść. Po godzinie chodzenia, bo skrzydła były zbyt zmęczone, doszłyśmy. Było koło godziny 20.00.
Następnego ranka wyruszyłyśmy. W trakcie lecenia zachciało nam się jeść. A jako że jesteśmy tak właściwie aniołami, to nie musimy jeść za często. Po drodze mijaliśmy wiele przeszkód, trudniejszych, czy łatwiejszych.
Rozglądając się za portalem spotkałyśmy cyklopa. Ten, jako ogromy jednooki potwór nie chciał nas wpuścić, trzeba było go przechytrzyć.
- Tylko jak? - głęboko obie westchnęłyśmy.
- Już, wiem, mam pomysł! - krzyknęła Victoria.
- No to może mi go zdradzisz zamiast krzyczeć? - odparłam.
-Ah, no tak. Wybacz. - ze śmiechem odparła - a więc tak: Gdy jedna będzie chciała przejść dołem, druga zacznie latać u  góry, podczas gdy cyklop zacznie ją odganiać, ta na dole przeleci, zwróci uwagę jego, podczas gdy druga będzie przelatywała i razem udamy się do portalu.
- No cóż, spróbujmy. - Odpowiedziałam.
- A więc chcesz być na dole czy na górze? - uśmiechnęła się Victoria.
- Wolę Cię nie narażać, będę na dole, w razie czego szybciej zginę.
- Heej, ty już tam nie wróż. - odparła z uśmiechem Victoria.
A więc frunę na sam dół próbując przelecieć. Nagle na góre słyszę strzepot skrzydeł Victori. Victoria próbuje odwrócić uwagę cyklopa. Udało się jej. Więc szybko przelatuję pomiędzy nogami i szybuję do góry. Cyklopie, tutaj jestem! - krzyczałam z całej siły. Gdy on się odwrócił, Victoria go pięknie wywinęła. Gdy nagle on...
 

wielkamarzycielka987
 
- Lily, tam jest potwór! - Krzyczała Victoria.
- Chodź, polećmy wyżej, może nas nie zauważy.
- Victoria, ciszej! On tu jest! Leć za mną.
I poleciałyśmy na zachód, w stronę słońca.
Jednak gdy leciałyśmy, Victorię złapał facet z nożem, za nogę. Na szczęście, ona, mając skrzydła i siłę, bez problemu mu uciekła.
Wkońcu po kilkunastu godzinach latania wkońcu zobaczyłyśmy wróżkę. Jednak była ona całkiem spora, miała może z 50 centymetrów, gdy inne wróżki miały 20-40 cm wzrostu. Gdy nam się już przedstawiła, zaproponowała nocleg, ponieważ w nocy są tu naprawdę groźne zwierzęta czy potwory.
Po chwili namysłu zgodziłyśmy się. Wkońcu to była jedyna miło wyglądająca osoba w ciągu ostatnich kilkunastu godzinach.
Po bezpiecznie spędzonej nocy podziękowałyśmy i poleciałyśmy na najwyższe drzewo by odpocząć, gdy ujrzałyśmy ślicznego, białego ptaka, był to prawdopodobnie gołąb, który miał dla nas list z tajemniczą wiadomością...
------------------------------------------------------
Znowu rozdział krótki, ale mój mózg jakoś nie pracował i nie miałam pomysłu na dalsze przygody Lily i Victori.
 

wielkamarzycielka987
 
- Chciałabym by na świecie nie było zła.
- A ja chciałabym byśmy ja i Lily miały skrzydła! - wtrąciła się Victoria.
- Dobrze, wasze życzenia zostały spełnione, jednak Lily, chciałabym Ci uświadomić że ta kraina jest na innej planecie.
Chwilę potem anioł znikł, a nam zaczęły wyrastać piękne, białe, duże skrzydła.
-Lily, patrz, ja latam! - krzyknęła Victoria, machając skrzydłami jak piękny ptak.
Po chwili i ja się zaczęłam unosić nad ziemią, nie pamiętając słów anioła o tym, gdzie jesteśmy.
Gdy nagle zza drzewa dobiegał okropny, szyderczy śmiech, który dopiero usłyszałyśmy na dole. Tajemnicza postać bardzo szybko biegała, i gdyby nie skrzydła raczej zginęłybyśmy. Istota próbowała łapać nas za nogi, wymachując tuż przy nich, nożem. Na szczęście mogłyśmy wysoko latać, gdy nagle pojawiło się to coś...
------------------------------------------------------
Przepraszam, że rozdział jest naprawdę krótki, ale jutro jest szkoła i trzeba niestety spać, a nie książki pisać.
 

wielkamarzycielka987
 
- Lily, tu jest smok! Ogromny, ziejący ogniem smok! On nas zabije! - Victoria krzyczała mi tuż przy uchu.
- Widzę, zachowaj spokój, inaczej będzie źle.
Więc próbowałyśmy przejść koło niego po cichu jednak Victoria kichnęła bardzo głośno, a przynajmniej wystarczająco by nas smok usłyszał. Tak więc mając za sobą smoka pobiegłyśmy do tunelu.  
- Lily, schowaj się bardziej!
- Nie mam miejsca, ponieważ ten tunel jest bardzo mały, a ja mam prawie 185 cm wzrostu!
- Ohh, nie przesadzaj, posunę Ci się, wkońcu mnie nie obdarzono wzrostem, w wieku 17 lat mam przecież niecałe 168 cm wzrostu...  
- Ja bym chciała mieć tyle, nienawidzę być wysoką! Dodaję - W każdym razie musimy być cicho, inaczej nas wykryje... Po dwóch godzinach wkońcu wyszłyśmy z tunelu i udałyśmy się w kierunku zachodu. Nagle zza krzaczka dobiegał jakiś dźwięk, dźwięk łkania.
Gdy podeszłyśmy do miejsca skąd wydobywał się dźwięk ujrzałam wraz z Victorią niemowlaka, to była dziewczynka.
Miała prześliczne brązowe oczka i fioletową sukieneczkę. Była tam sama. Sama jak palec. Nie mogłyśmy jej tak zostawić, poza tym było bardzo zimno a ona nie miała nic poza cieniutką sukieneczką. Więc zostałyśmy z nią. Jak się okazało wciąż miałyśmy ze sobą plecaki, w których znalazła się narzutka, kołderka, ponieważ miało być przedstawienie oraz kilka kanapek i 3,5 litra wody.
Tak więc Jessica, bo tak nazwałyśmy dziewczynkę leżała na kołderce przykryta cieplutką narzutką, dodatkowo ją przytuliłyśmy. Zjadłyśmy po kanapce, wypiłyśmy wodę a Jessice dałyśmy pół kanapeczki i troszeszkę wody, wiem, że 4-7 miesięczne dziecko powinno jeść co innego, ale nie miałyśmy nic oprócz tego.
Na szczęście będąc na koloniach nauczyłam się rozpalać ognisko. Kolonie się do czegoś przydają. Wkońcu zmęczone padłyśmy.
Rano obudziłyśmy się wcześnie. W pewnym momencie Jessica zaczęła się świecić i śmiać.
Nagle nad głowami ukazał nam się mały anioł który powiedział - Jesteście dobre. Opiekowałyście się mną. Jesteście wybrankami. Dlatego będziecie miały jedno życzenie, które się spełnią.
Zamurowało mnie, jednak zaczęłam myśleć na marzeniem. O! Już mam! - Aniele, moje marzenie to...
 

wielkamarzycielka987
 
- A wy co się gapicie?! Chcecie dostać?!- krzyknęli do nas, idąc w naszym kierunku.
- Victoria, szybko, zawracamy!
I tak, wybiegając ze szkoły, trafiłyśmy w lesie, którego o dziwo, wcześniej nie widziałyśmy. Był taki inny, magiczny. Gdy weszłyśmy trochę dalej, ujrzałyśmy stworzenie o niesamowitej urodzie, któro miało skrzydła, nieskazitelnie błękitne oczy, dosyć bladą skórę, delikatną, pudrową sukienkę, brązowe włosy, także pudrowego kwiata w nich, oraz w ręce coś z typu brązowej różdzki, z białym dzwoneczkiem, a wszystko takie malutkie i olśniewające. Siedziała na lekko fioletowym kwiatku. Gdy mała istotka nas zauważyła, od razu odleciała od dwa kwiatki dalej, ale po chwili podleciała bliżej i się cichutko zaśmiała. Potem swoim piskliwym, cieniutkim głosem, wzbudzającym zaufanie, nas przywitała.
- Witajcie, co wy tutaj robicie?
- Po chwili odpowiadamy - Nie mamy pojęcia, wbiegłyśmy tu, ponieważ uciekałyśmy.
- Dlaczego uciekałyście?
- Nieważne, gdzie jesteśmy?
- Znajdujecie się w Krainie Magii i Wróżek.
Po czym Victoria do mnie szepcze
- O rany! To najprawdziwsza wróżka i najprawdziwsza kraina!
Po czym wróżka odpowiada - Tak Victorio, to prawda, jest to nieprawdopodobne, lecz prawdziwe.
Nagle zza drzewa dobiega koszmarny dźwięk. Po czym wróżka, która ma na imię Elizabeth, krzyknęła
- Uciekajcie stąd! Grozi wam niebezpieczeństwo!
Jednak my, zdezeorientowane pobiegłyśmy w głąb lasu, a tam...
 

ren24
 
   Alichino poprowadził Livie do jednego z pustych pokoi.
   - Nie ukrywam że ciesz się z naszego spotkania - zaczęła Livia - lecz może nie wyjaśnisz jak się tu znalazłeś?
   - O to samo mogę zapytać Ciebie - zaczął, delikatnie jeżdżąc wierzchem dłoni po jej odsłoniętej skórze. - Więc jaka jest odpowiedź?
   - Heh.
   Livia oplotła rękami Alichino i uśmiechnęła się do niego. Białowłosy mężczyzna odwzajemnił uśmiech i począł całować dziewczynę po szyi i ramionach.
   - Mmm, naprawdę zmężniałeś przez te lata, lecz chyba już Ci mówiłam że nie możemy być razem. Mówiłam że muszę być z nim ...
   Alichino przerwał jej nagłym, stanowczym pocałunkiem. Livia nie sprzeciwiała się, sama odwzajemniła pocałunek. Po chwili pchnęła go na kanapę i usiadła obok niego, kładąc głowę na jego udach.
   - Heh i tak Cię nie oddam i ty o tym dobrze wiesz - powiedział przeczesując pasma czarnych włosów.
   - Wiem. Ja Wszystko wiem o wszystkich, taka już jestem.
   - To jedna z rzeczy, które w tobie kocham.
   - Też Cię kocham... Jego tez kocham, a raczej zaczynam - Livia zatopiła swe błękitne oczy w czerwień tęczówek Alichino - sam zdajesz sobie z tego sprawę, że to nie nieuniknione.
   - ... tak zdaje - odpowiedział z niechęcią - wkurza mnie nie dość że nie mogę Cie mieć i muszę oddać Cię mu, to nawet nie mogę dotknąć prawdziwej ciebie - skończył zaciskając zęby.
   - Niedługo zrozumiesz czemu to ciało było konieczne. Szykuje się coś czuje to. Niestety nie mogę jeszcze jednoznacznie stwierdzić co to będzie. Jeszcze nie wszystko jest ustalone. Jedyne co wiem to to co powiedziałam Ci przed laty, że ja będę w ceterum tego wszystkiego i właśnie dlatego jest potrzebne to ciało.
   - A nie mogłaś po prostu zdać się na mnie. Wiesz że bym Cię obronił.
   Alichino przejechał dłonią po jej twarzy i zamilkł. Oczy Livii zwykle, niezwykle niebieskie niczym najczystsze wody mórz, teraz zabarwiły się bielom. Mężczyzna patrzył jak jej zwykle czarne źrenice stepują miejsca wnikającej w nie bieli. Zwykle czarne włosy zaczęła pokrywać biel. Z jej ust znikały ostatnie ślady różu. Pasma białych włosów unosiły się, lekko opiewając ciało Livii. Alichino nie spuszczał z niej wzroku, ze spokojem  na twarzy głaskał jej bladą twarz i czekał. Nie trwało długo jak włosy zaczęły odzyskiwać swój dawny czarny kolor, a tęczówki zabarwiły się na niebiesko. Livia zamknęła oczy po czym zaczęła nimi powoli mrugać, by wreszcie ujrzeć uśmiechniętą twarz biało włos-ego.
   - Witam z powrotem - powiedział.
   - Co...? Co się stało?
   - Nic, zupełnie nic. Zasłabłaś powinnaś jeszcze trochę odpocząć. śmiało możesz zasnąć, nic Ci nie zrobię.
   Livia spojrzała na niego podejrzliwie, lecz poczyniła jak jej powiedział. Z niewidomego jej powodu wydawało jej się że może mu zaufać.



***********************

Oha :* jako że nie wiem kiedy będę mogła mieć okazie dodać nowy rozdział,a już się o niego pewna ktośka dopomina :D to daje wam taki króciutki rozdzialik, co prawda chciałam napisać dłuższy rozdział, a to miała być jego część, ale co tam macie i czytajcie, o ile komuś się w ogóle chce czytać ten szajs, pewnie i tak każdy już wie co i jak, kto z kim i o co w tym wszystkim chodzi.

Buziaki wasza Ren :* :* :*
  • awatar Lisa Angels: Ren, moja ty :* rozdział super i mam nadzieję, że niedługo pojawi się kontynuacja, kocham alichina i będę mu kibicować. ja chce więcej i tylko mi nie mów że teraz musisz nas pomeczyc bo to my będziemy męczyć ciebie! <3 :* weny życzę.
  • awatar Seiti: Niee, ja nieee wiem kto z kim itp. Oczywiście, że chce. Szkoda tylko, że krótki. :(
  • awatar Szkic do współczesnego obrazu: heh te zamieszanie jest pewnie spowodowane tym ze tak długo nie dodawałam nic, ale nie martw się za niedługo pojawi się rozpiska co i jak bu się nie pogubić, ale najpierw muszą wyjść na jaw pewne sprawy :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

ren24
 
Livia obudziła się nie zdając sobie z prawy z darzeń, które miały miejsce uprzedniej nocy. Wstała i rozejrzała się po pustym pokoju.
   - Dziwne, nie ma go? - Wypowiedziała myśli na głos. - Może jest w łazience.
   Podeszła do drzwi prowadzących do przestronnej łazienki po czym je otworzyła. Ku jej zdziwieniu nie zastała go tam . Rozejrzała się jeszcze raz po pokoju i poszła pod prysznic.
 
   Stwierdziła iż stróżki ciepłej wody dobrze na nią podziałały. Owinięta w sam ręcznik wyszła z łazienki i podeszła do łóżka.
   - Ktoś tu był - stwierdziła chwytając ubrania które ktoś przyniósł podczas jej nieobecności w pokoju.
   Westchnęła i zaczęła ubierać naszykowane dla niej ubrania. Górę garderoby oprócz czarnego stanika stanowiło skórzane bolerko z długimi rękawami w kolorze czerwonym, a dół czarne skórzane spodnie, z paskiem na biodrach jak i trochę powyżej kolan. W górę paska na kolanie po bokach spodni biegło łączenie z siatki i w równych odstępach pasków na których były gdzieniegdzie przymocowane ćwieki, w dół zaś były związane skórnym sznurkiem. Livia założyła czarne buty na obcasie z czerwoną podeszwą, związała długie pasma czarnych włosów w wysoki kucyk i wyszła na korytarz.  

   Livia weszła do gabinetu Aviry, która tylko ją ujrzawszy zostawiła to czym się obecnie zajmowała i podeszła ją uściskać.
   - Dobrze że jesteś - puściła ją i odsunęła się od niej na krok - właśnie miałam po siebie kogoś wysłać. Muszę Ci kogoś przedstawić - wskazała dłonią na siedzącą na kanapie białowłosą dziewczynę - Livio to jest Sevou.
   -Miło Cię znowu widzieć - rzuciła beznamiętnie w stronę białowłosej.
   Szklistooka drgnęła, nie rozumiała jak czarnowłosa mogła zachować taką obojętność po wczorajszym zajściu. W szklistych oczach pojawił się błysk. Dziewczyna wiedziała że nie doceniała następczyni Aviry i że musi pogodzić się ze swoim błędnym osądem. Wstała i z wysoko podniesiona głową podeszła do Livii patrząc wprost w jej niebieskie oczy. Livia uśmiechnęła się cynicznie, nie zamierzała ugiąć się pod wpływem jej wzroku.
   - Livio nie wiem czy już wiesz, ale oto mój najbardziej zaufany człowiek - powiedziała Avira.
   - Doprawdy - odpowiedziała nie spuszczając oczu z Sevou.
   -Tak i mam nadzieje że po twoim przejęciu władzy stanie się kimś takim dla Ciebie. Będzie twoja ochroną, wsparciem , dobrą radą, ale najważniejsze jest to iż będzie twoja przyjaciółką.
   Niebiesko oka chciała już coś powiedzieć, lecz białowłosa wyprzedziła ją zwracając się do Aviry.
   - Oczywiście pani że tak będzie. Na początku miałam co do tego pewne wątpliwości - spojrzała na Livie - lecz po wczoraj miało miejsce pewne zajście które uświadomiło mi iż nie miałam racji. Zrozumiałam że będzie ona dobrą następczynią oraz to że jest godna oddania za niż życie w chwili gdy będzie to konieczne.
   Wyspowiadawszy ostatnie słowo skłoniła się Livii. Jedną rękę miała ugięta z przodu zaś druga trzymała z tyłu.
   - Pozwolisz iż swą służbę zacznę już dziś - powiedziała z wciąż pochylona głową.
   Livia otworzyła szeroko swe niebieskie oczy. Nie rozumiała czemu białowłosa zmieniła o niej swoje zdanie w ciągu zaledwie jednego spotkania. Nie zdawała sobie z prawy iż wczorajszego dnia spotkała ją dwukrotnie i że to właśnie to drugie spotkanie sprawiło zmianę jej postawy. Jednak nie dane jej było się nad tym długo zastanawiać gdyż w rozmyślania wyrwał ją dzwoniący telefon.
   - Tak słucham - Avira odebrała telefon. - Co teraz! - Z jej twarzy znikną uśmiech. - Tak rozumiem ... Nie powiedz mu że oczywiście że ciesze się z jego wizyty ... Dobrze rozumiem wpuść go.
   Avira odłożyła słuchawkę.
   - Dziewczyny będę musiała was niestety wyprosić. Niestety, ale w nieoczekiwanych okolicznościach muszę przyjąć gościa. Mam nadzieje że mi wybaczycie.
   - Oczywiście pani - odpowiedziała Sevou i pokierowała się ku wyjściu.
   Za nią bez zbędnych pożegnań odeszła Livia. W przejściu minęły wysokiego białowłosego mężczyznę o czerwonych oczach. Livia mijając go widziała jego lekki uśmiech na twarzy który pojawił się dosłownie chwile przed ich wyminięciem. Odczekawszy chwilę zwróciła się do Sevou.
   - Kim był ten mężczyzna?
   - Jaki mężczyzna?
   - Jak to jaki, ten którego przed chwilą minęliśmy - niebieskooka przystanęła krzyżując ręce.
   - A ten - na twarzy szklistookiej szło dostrzec podenerwowanie - To nikt ważny pani. Lepiej już chodźmy dowiesz się wszystkiego w swoim czasie.
   - W swoim czasie czyli kiedy? - Spytała Livia nie mając najmniejszego zamiaru ruszać się z miejsca.
   - To zależy od tego czego chcesz się dowiedzieć - usłyszała w swoim uchu ciepły baryton, który sprawił iż poczuła dreszcze na ciele.
   - A ty tu czego? - Spytała niebieskooka rzucając spojrzenie na narzeczonego.
   - Jak to czego? Przyszedłem po ciebie mam do ciebie kilka pytań. Sevou mogłabyś nas zostawić?
   - Oczywiście - szklistooka odpowiedziała czarnowłosemu i odeszła.
   - A więc, o co chciałeś się mnie zapytać.
   Zaczęła Livia, idąc powoli przed siebie gdy nagle poczuła nagłe szarpnięcie i wylądowała plecami na ścianie. Likan staną przed nią i bacznym wzrokiem swych krwisytch oczy badał jej osobę.
   - Kim ty tak naprawdę jesteś? - Zadał dręczące go pytanie.
   - Co? Co to za pytanie, chyba już Ci kompletnie padło na ten łeb - prychnęła na niego - odsuń się bo nie zamierzam z tobą dłużej przebywać.
   - Chyba zadałem Ci pytanie - powiedział świdrując ją oczyma - teraz oczekuje na nie odpowiedzi.
   - Już Ci powiedziałam że Ci na łeb  padło, a teraz mnie puść - odepchnęła go i zaczęła iść przed siebie.
   - Naprawdę nie masz nic do powiedzenia co do wczorajszego zdarzenia? - Livia zatrzymała się i obróciła do krwistookiego.
   - Jakiego zdarzenia? - Zapytała zdziwiona.
   - Jak to? Czyżbyś nie pamiętała? - Zapytał zdziwiony.
   Livia nic nie odpowiedziała, lecz nie musiała. Likan dostrzegł tą skrywaną niepewność w jej niebieskich oczach. Uśmiechną się i zaczął iść. Przeszedł obok niebieskookiej tylko na chwile się przy niej zatrzymując. Położył dłoń na jej ramieniu i wypowiedział:
   - Jesteś bardziej interesująca niż można było się tego spodziewać.
   Po tych słowach odszedł zostawiając ją samą.

   Livia stał na moście nad oczkiem wodnym, studiując przy tym papiery dostarczone jej przez Sevou. Nic kompletnie z nich nie rozumiała, a w dodatku ciągle po głowie chodziły jej słowa Likan. Chciała wiedzieć co takiego niby miało wczoraj miejsce. Pogrążona w stercie papierów nie zauważyła jak ktoś do niej podszedł.
   - O czym tak myślisz - usłyszała ciepły głos w swoim uchy.
   - A nic takiego tylko... - zaczęła otulona słodkim zapachem, lecz po chwili zdała sobie sprawę ze nie wie nawet z kim mówi. Odwróciła się szybko i wylądowała na klatce piersiowej nieznajomego - kim ty...
   - Uważaj jeszcze zrobisz sobie krzywdę, a tego bym nie chciał - powiedział białowłosy nieznajomy, którego Livia widziała gdy wychodziła od Aviry.
   - Ach okej, a tak w ogóle jestem Livia. Dziękuje za troskę choć się nie znamy ... - zaczęła, lecz ten znowu jej przerwał.
   - Heh - obdarował ją uśmiechem, który wywołał w niej niepokój - Livio może nie zdajesz sobie sprawy lecz my się już znamy.  
   - Co ... - nie zdążyła dokończyć gdy ten chwycił ja i przejechał po jej kręgosłupie sprawiając tym samym iż opadła niczym jakby zasnęła.
   Białowłosy pochwycił ją i trzymając mocno odgarną jej pasma czarnych włosów z twarzy. Jego czerwone oczy parzyły na śpiącą twarz czarnowłosej, gdy nagle obróciły się w zupełnie inną stronę. Białowłosy bacznie rozejrzała się po otoczeniu zatrzymując na jednym z okien.
   - Powinieneś raczej patrzeć na mnie, a nie okna - delikatna dłoń Livii obróciła twarz czerwonookiego w swoją stronę. - Dawno się nie widzieliśmy Alichno - powiedziała z uśmiechem.
   - Oj dawno Livio. Ciesze się że mogę wreszcie znowu porozmawiać z prawdziwą tobą.
   - Ja tez się z tego cieszę. A teraz może przejdźmy w ustronniejsze miejsce na pogawędka.
   - Tak masz racje to nie jest zbyt dobre miejsce na rozmowę.
   Livia uśmiechnęła się i poczęła iść w stronę domu, a wraz z nią Alichno, który jeszcze raz rzucił spojrzenie w stronę owego okna. oboje odeszli nie zdając sobie sprawy iż są obserwowani przez parę bacznych złotych oczu.




****************************

Oha kochani tak wiem, wiem że długo mnie nie było i w dodatku pojawiam się i daje wam taki marny rozdzialik ale co ja mogę !!!! dobrze że przynajmniej  udało mi się ten rozdział w końcu dodać !!!!
Buziaki Ren :* :* :*
  • awatar Lisa Angels: wcale nie był kiepski, wręcz przeciwnie, był cudowny. niech żyje alichino!
  • awatar Nieposkromiona Dziewczyna: Wreszcie !!! Ren <3 jaki marny błagam Cię :) Ciekawi mnie (tak jak Likana) kim jest Livia ta dobra Livia ta zła Kocham je obie <3 Już się nie mogę doczekać następnego rozdziału !!!
  • awatar Seiti: Ja tu sobie czytam a tu nagle koniec! Jak to, w takim momencie?! Ja też chce wprawiać czytelników w taką ciekawość co dalej. Ni nie wytrzymam, ja chce wiedzieć kim ona jest!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

jowka
 
No dobra. Cza zapoznać się z miniblogiem.
jakoś go narzaie nie obczajam. :)

______
hejka.
mój pierwszy wpis. (no drugi.. ;p)
miło jest się podzielić z kimś czyś swoim haa :)
szybko i wygodnie
to Fajnie.
________
Może coś o mnie:
interesuję się fantasy, książkami i informatyką.
Lubię oglądać filmy (fantasy :d) i dobrze zjeść.
uwielbiam pisać swoje opowiadania, powieści.
Samokrytyczka, otwarta optymistka - mogłabym sie nazwać.
mieszkam na wsi, ale planuje wyjechać do internatu od września. hmm. może Poznań :)
narazie nie wiadomo.

no to narazie tyle. jak co to do potem
paaa :*
  • awatar 18wredna@: I jak z tym internatem? Udało Ci się wyrwać ze wsi?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

szatanek97
 
***
Miasto kości (ang. City of Bones). Jest moją najbardziej ulubiona książką jaka przeczytałam! Opowiada o dziewczynie o imieniu Clarissa (Clary). Pewnego dnia Clary postanawia pójść do nowojorskiego nocnego klubu "Pandemonium" ze swoim najlepszym przyjacielem Simonem. Uwagę dziewczyny przykuwa chłopak o niebieskich włosach. Nawet tańcząc Clary nie może oderwać od niego oczu. Nagle zauważa jak tajemnicza nieznajoma razem z chłopakiem wchodzi do osobnego pomieszczenia. Clary idąc za nimi nie wiedziała, że od tamtej pory jej życie się zmieni... całkowicie się zmieni.
Zachęcam wszystkich do przeczytania tej książki ponieważ jest przesycona humorem oraz miłością, nie mówiąc już o tym, że baardzo mocno wciąga ! :)

Miłego Czytania ! : *
  • awatar gość: Super już czytam 3 część Miasto Szkła
  • awatar Szatan♥: Ja już przeczytałam wszystkie teraz czekam na następną część : ))
  • awatar ιииα иιż ιииι!: ja właśnie czytam odnowa bo nic nie pamiętam ;DDD
Pokaż wszystkie (4) ›
 

tina1stm
 
Nie jestem pewna czy pójdę we wtorek do szkoły bo jestem bardzo chora fanie nie?:D :D :D :D :D

jutro to : 18.03.1008 xD
 

tina1stm
 
xxxxxxxxxxMimixxxxxxxxxx: nie jestem pewna ale chyba dziś mamy na 7.50 i jestem nie spakowana nie ubrana rozczochrana i tak sobie leżałam w łóżku i o kimś myślałam



a tak w ogóle to czemu mody nie można łączyć z magią?Buntuje sie!
a tu kilka fajnych modnych magicznych obrazków:
 

tina1stm
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
xxxxxxxxxxMimixxxxxxxxxx:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

tina1stm
 
xxxxxxxxxxMimixxxxxxxxxx: Jezu dziś mam zły dzień Moja przyjaciółka Sandra ,cały czas specjalnie robi mi przykrość i cały czas próbuje mnie zawieść co ja świsnęło że to robi ?
  • awatar AttentioN: moze nie zauważasz czegos waznego co ona chce CI pokazac.. ? Spójrz na to inaczej.. Moze ma ku temu powody Pozdrawiam
  • awatar Marta611: A może jest zazdrosna o adama i zapomniała że ty już z nim nie chodzisz
Pokaż wszystkie (2) ›
 

tina1stm
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
xxxxxxxxxxMimixxxxxxxxxx:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

tina1stm
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
xxxxxxxxxxMimixxxxxxxxxx:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

tina1stm
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
xxxxxxxxxxMimixxxxxxxxxx:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

tina1stm
 
xxxxxxxxxxMimixxxxxxxxxx: Zmieniłam hasło na moje konto!!
Tata sie nawet nie skapnął i mogę wchodzić kiedy chce
:D:D:D:D
 

 

Kategorie blogów