Wpisy oznaczone tagiem "fat food" (1)  

un-thinkable
 
 Myślę, że po moim wieczornym wybuchu przyszła pora na chwilowy powrót do normalności.
 Otóż od jakichś 2, może 3 miesięcy wybieram się z dziewczynami na zumbę. Taki tam babski aerobik połączony z tańcem, stworzony z myślą o kobietach, dla których old schoolowy aerobik jest fopa i dlatego płacą 2x więcej za 'ulepszoną wersję'. No i ja też dążę do tego bycia nowoczesną kobietą, staram się jak mogę, snuję plany, że przestanę kiedyś palić, jeść mięso, zacznę nad sobą pracować, obiorę konkretne cele, zacznę nosić obcasy, zamiast je tylko kupować! W ogóle zmienię się w całkowicie inną osobę, która zawojuje świat! Taki super hiper sexi women capitan planeta go green!
Niestety! Moje obecne warunki fizyczne, biometeorologiczne oraz zawodowe nie sprzyjają takim zmianom w akurat TYM specyficznym danym momencie.
Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić takiego super cyborga wżerającego żeberka, pracującego w restauracji, popijającego piwko lub winko parę razy w tygodniu, palącego fajki od x lat, kładącego się spać średnio o 3-4 nad ranem i ruszającego o 9 rano na jakieś zajęcia z zumby! Na kacu gigancie, z worami pod oczami po ziemię, z fają w zębach i red bullem (kawy przecież nie pijam :D )... Odwołaliby zajęcia albo mnie nie wpuścili.
Później stwierdziłam, że skoro mam już jakieś wyrzuty sumienia, to pójdę do miasta zakupić różne pierdoły. Pech chciał, że przyszło mi do głowy coś, o czym teraz zapomniałam, no i nie poszłam. Boże! Daj zdrowie, żebym chociaż pomalowała paznokcie przed pójściem do pracy!
 Dla takich osób jak ja zalecam tatuaże i kolczyki oraz makijaż permanentny. Tzn. z tym ostatnim chyba trochę przesadziłam. Może ogólnie - jakikolwiek makijaż,żeby ukryć tę zmęczoną szarą gębę. Tatuaże są kul, bo wyraża się nimi siebie i bez względu co założysz, zawsze masz swój styl. Apropos tatuażos właśnie rozkminiam następny, ale mam zbyt dużo pomysłów. Jaram się max! Może kiedyś wrzucę jakieś foty.
To samo z kolczykami - raz na jakiś czas zmieniam ich kompozycję, ale ogólnie siedzą na swoich miejscach i nie muszę się martwić o biżuterię.
 Reasumując - z tego co napisałam wynika, że jestem 200 tonowym bydlakiem przekąszającym żeberka między 1 a 2 piwem, 3 a 4 papierosem i 5 a 6 czekoladą, który popina prawdopodobnie w klapkach kubota, wyciągniętej, porwanej i zmiętej koszulce i luźnych spodniach, coby nie przetrzeć dziur w miejscu, gdzie łączą się uda (całe szczęście,że przecież niewiele się ruszam!). Aczkolwiek mam swój styl, bo spod zafajdanych gaci, poza rozstępami, wystają jakieś rozmazane bazgroły, a uszami mogę klaskać, bo tak mi obwisły od miliona kolczyków.
Pomimo tego, że ta wersja jest pewnie bliższa prawdy, mam wywalone na zumbę, zdrowe jedzenie, antynikotynowy terroryzm i całą resztę!Tak mi wygodnie i chuj! xD
Peace!

"Kiedy zapach czekolady czuję, mówię sobie zostaw,
Kitkaty, M&M'sy, jak i mieszanka wedlowska,
nie daje mi pospać,przez to mam próchnicę,
chuj, nawet bez zębów będę wpierdalać słodycze,
na tony przeliczę, apetyt jaki hasz,
bo nie ma jak snickers, prince polo, mars."

;)
 

 

Kategorie blogów