Wpisy oznaczone tagiem "filip" (122)  

audiobook-kryminaly
 
Autor: Maxime Chattam  

Lektor: Filip Kosior  

Jeśli lubicie mroczne, przesiąknięte krwią thrillery, w których zło jest zarazem wszechpotężne i pospolite, z czystym sumieniem polecam powieści Francuza”. portal Dzika banda
Podczas akcji policyjnej wymierzonej przeciwko dealerom narkotyków śledczy dokonują makabrycznego odkrycia. Jeden ze złapanych handlarzy ma przy sobie torbę z ludzką skórą. Trop wiedzie na przedmieścia Paryża do przeznaczonego do rozbiórki domu, gdzie sprawca zbrodni pozostawił pamiętnik naśladujący Necronomikon. Jego lektura pozostawia niezatarte wrażenia, a użyty na okładkę surowiec przyprawia o dreszcze.
Nieugiętej porucznik Ludivine Vancker nic nie powstrzyma przed rozwiązaniem zagadki i dotarciem do źródła nieszczęść. Do korzeni zła…
„Bardzo lubię straszyć czytelników. Opisuję rzeczy, które naprawdę mogą się zdarzyć”. Maxime Chattam



Szczegóły publikacji:
akryminaly.masz24.pl/cierpliwosc_diabla.html
 

ringiding
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Leszcz <3:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

nela18
 
Nela18: -Gówno- burczałam pod nosem siedząc w salonie na podłodze i usiłując zaszyć sobie dziurę w staniku.
-Co robisz?- Spytał zaintrygowany i rozespany Przemek.
-Usiłuje sobie zszyć dziurę, ale ukułam się już dwa razy i poplamiłam stanik, a to mój jedyny biały. –Wymruczałam znów się kując- no do cholery! Nie może być aż tak trudne skoro tyle bab to robi,- zirytowałam się i wzięłam dwa wdechy.
-Daj to- Przemek wyrwał mi bieliznę z rąk i obejrzał. –No żal, jak możesz tego nie zszyć, przecież to mniej niż pół centymetra. Daj nożyczki bo jak patrzę na ten twój szew to mi ręce opadają. -Zajęło mu to mniej niż trzy minuty a ja gapiłam się jak debil, normalnie jakby robił jakąś wielką magię. –Masz. –Rzucił we mnie i poszedł do toalety.
-Dzięki- zadowolona włożyłam stanik i obejrzałam się w lustrze. –Ale ty jesteś dobry, prawie nie widać!
-Właściwie mógłbym zostać krawcem- krzyknął przed spuszczeniem wody w toalecie.
-Jesteś uszczypliwy, ale dziękuję!- Poszłam do sypialni i włożyłam koszulkę i jeansy. W międzyczasie zadzwonił dzwonek co oznaczało, że Arek jest na miejscu.
-Arek!- Krzyknął Przemek od drzwi.
-Jesteś boski, dzięki miłego dnia- ucałowałam go w drzwiach- schowaj się bo zmarzniesz w tych bokserkach- strzeliłam gumką od jego bielizny i założyłam kurtkę schodząc na dół.
-Jaki plan na dzisiaj?- Spytał mój ochroniarz.
-Szybka wizyta w restauracji, tak kontrolnie, żeby nie czuli się zbyt pewnie, że mnie dziś nie będzie. Zabieramy Filipa i z Piotrkiem jedziemy na zakupy. Roxie kończy koło czternastej to zabiera małego może podjadę na cmentarz do taty a pod wieczór jestem umówiona z mamą. Chyba, że będzie chciała się zabrać ze mną na cmentarz. –Wyjaśniłam ramowy plan.
-Ok. –Otworzył mi drzwi i zamknął je za mną gdy wsiadłam. Zawsze najpierw wsadzał mnie jakbym nie mogła sama wsiąść, a on rozglądał się uważnie zanim ruszyliśmy, ale nie marudziłam, żeby mu nie utrudniać pracy. Otworzyłam puszkę zimnej coli i wzięłam solidnego łyka czekając aż ruszy, po czym wybrałam numer bratowej.
-Marek! Musisz iść bo się nie wyrobisz! Zostaw ją i idź!- Krzyczał zanim powiedziała- Hej Neluś!
-Cześć  Siostra, Pa Siostra- uszyłam jeszcze i tyle by było z mojego brata.
-Hej, co u Ciebie? Jak ma się moja najsłodsza bratanica.
-Wspaniale- zapewniła. –Marek miał do ciebie dzwonić przez ostanie trzy dni, ale skoro jest zbyt zajęty to chyba ja to załatwię.
-No dawaj, co tam?- Zachęciłam. –Uważaj proszę bo obleje się colą- poprosiłam jeszcze Arka bo zahamował szybko i ledwo udało mi się uniknąć oblana się napojem.
-Sorry- odpowiedział wkurzony na faceta który jechał przed nami.
-Chcielibyśmy, żebyś została chrzestną Zośki, co ty na to?
-Serio?
-Tak, ja wiem jakie ty masz zdanie na temat kościoła, ale kto jak nie ty? Ja nie mam rodzeństwa.
-To nie tak, że ja się wymiguję Ola, jestem zaszczycona, ale ja jestem za tym żeby zrobić jak Paweł z Filipem. Póki sam nie zdecyduje, żadnej wiary przyjmować nie musi.  Nie chrzcili go i już.
-My już zadecydowaliśmy więc wetrzyj w swój pęknięty tyłek trochę pokrzyw, daj sobie siana z moją religią i przyjedź w na chrzest. Twój mąż już się zgodził. Tak na marginesie. –Zakrzyczała mnie, żebym więcej nie wciskała jej mojej filozofii. Za dużo przebywała z mim ojcem, czego nie omieszkałam jej wytknąć.
-Mój ojciec ma na ciebie za duży wpływ, a mój tyłek na cały czas szwy więc się z niego nie nabijaj, wiem że Marek płakał z radości, ale nie bój się popłacze się z bólu jak się zobaczymy. Jak to mój mąż się zgodził w ogóle? Kiedy?
-Wczoraj, wiedzieliśmy, że z nim pójdzie łatwiej. To co widzimy się w Szczecinie?
-Dobrze, dobrze już, ale jak zechce zostać satanistkom to ją poprę i sama kupię jej czarnego kota. Jestem zaszczycona Olka, miło że mnie prosisz. Nie odmówiłabym tej waszej małej beksie nigdy w życiu. –Uśmiechnęłam się zadowolona gdy usłyszałam śmiech bratowej.
-Ok., super będzie Was znów zobaczyć.
-Wiem, bo jesteśmy piękni i wspaniali- odparłam jak zwykle zbyt pewna siebie.
-Jesteście. Muszę kończyć, mała ma kupową minę- oznajmiła Olka.
-Miłego sprzątania kupy, pa!- Rozłączyłam się.
-Musimy skoczyć jeszcze po prezent na chrzciny i pogmerać w grafiku z ciocią. –Oznajmiłam patrząc na zdegustowanego Arka. -Chyba będziesz miał wolny weekend w Szczecinie. Zupełnie mi z głowy wyleciały te chrzciny a przy okazji mam jeszcze zostać chrzestną.
-Super, mama i siostra się ucieszą. –Uśmiechnął się zadowolony.
-Mogę spytać o tatę?- Upewniłam się.
-Mój ojciec był znęcającym się nad słabszymi, żałosnym alkoholikiem. Zmarł jak miałem siedemnaście lat. –Powiedział jakby mówił o kimś innym.
-Przykro mi, -bąknęłam bo nie bardzo wiedziałam co na to powiedzieć- a jak poznałeś mojego ojca?- Żeby zmienić temat wymyśliłam coś na szybko. Skrzywił się jakby przypomniał sobie coś złego.
-Facet mojej siostry szarpał ją na ulicy, twój ojciec wysiadł z auta i zareagował jako jedyny.
-Powiela stereotypy po ojcu?- Spytałam bo wiedziałam, że to częste u dzieci agresywnych ojców.
-Chyba tak, teraz spotyka się z jakimś normalnym gościem na szczęście. Twój ojciec zostawił jej swoją wizytówkę, więc poszedłem do firmy mu podziękować. Nie sądziłem, że mogę dostać pracę, zwłaszcza, że wtedy miałem mały problem z piciem. Też powielałem stereotypy.  
-A ja ci dałam alkohol- przeraziłam się.
-Spoko już się ogarnąłem. Nie pije. Nie martw się. Pułkownik powiedział mi, że jeśli się w sobie nie zbiorę i nie zawalczę o siebie i rodzinę to sam skopie mi dupę, wysłał mnie na treningi. Byłem po służbie wojskowej więc nie miałem dużo problemu, po dwóch latach pozwolił mi zacząć pracować. Od tego czasu minęły trzy lata a ja dostaje dobrą kasę i nie zawiodłem go ani razu. Nie mam zamiaru. To moja pierwsza prawdziwa praca na której mi zależy. Twój ojciec skopał mi parę razy tyłek jak w trakcie treningu miałem moment zawahania, ale uratował mnie przed samym sobą.
-Mój ojciec to fajny facet.
-Zdecydowanie. Lubię też twoją mamę, zagląda czasem do biura, jest urocza.
-Co masz na myśli.
-Suszy mu głowę że jest dla nas niemiły- roześmiał się głośno. –„Darek na prawdę, przestań się wyżywać na tych  chłopcach”. –Sparodiował ją a ja mało nie pękłam ze śmiechu.
-Moja mama nie zwraca uwagi tacie przy pracownikach- spojrzałam na niego bo coś mi się nie zgadzało.
-Zwraca jak myśli, że są sami.

Filip był przeszczęśliwi, że pozwoliliśmy mu jechać w wózku w kształcie auta, Piotrek chrypiąc opowiadał mi o służbie a ja wrzucałam co chwilę coś do wózka. Arek miał trzymać się na dystans, więc prawie rozpływał się w sklepowym bałaganie.
-Chcesz bułeczkę?- Piotrek podał małemu kajzerkę a ten zadowolony wgryzł się w nią od razu.
-Piotr, mieliśmy nie zdrabniać. –Uśmiechnęłam się do przyjaciela a starsza Pani uśmiechnęła się na to, że go pouczam.
-Wybacz Kochanie- wyszczerzył się i objął mnie.
-Kuba już na miejscu?- Upewniłam się że przyjaciel dotarł na swoje barmańskie szkolenie do Londynu.
-Nagrał mi się na pocztę o piątej, śpiewał. –Uśmiechnął się blondyn.
-The Calling?
-No- westchnął- a mi dupa na patrolu odmarzała. Są zakwaterowani, zaczynają za pół godziny- oznajmił spoglądając na zegarek. –Mam nadzieję, że to będzie tak dobry kurs jak on się nastawia, bo jak pojechał z tym chujkiem tylko po to żeby im znów tłumaczyli jak trzymać butelkę to mnie szlag trafi.
-Daj sobie spokój, on wie jak kogoś spławić. Nie jesteście za długo razem na takie wątpliwości?
-Ja nie mam wątpliwości, wkurwia mnie tylko jak jakiś chujek wokół niego dupą kręci. –Przewrócił oczami.
-Piotr, tobie śpiewa a nie chujkowi. –Sięgnęłam po młynek z pieprzem, ale zabrakło mi centymetrów. Zauważyłam skrzynkę po napojach stojącą kilka metrów dalej i miałam po nią iść, ale Piotrek stał już z moim młynkiem w ręku.
-Ten?- Upewnił się.
-Jesteś ideałem- wyszczerzyłam się. Świetnie się bawiliśmy zachowując się jak młode małżeństwo.
-Zaraz chyba mi plemniki umrą- pokręcił głową. –Nie mów do mnie jak do męża, bo cię klepnę w tyłek.
-Tylko nie tyłek- pogroziłam mu palcem wspominając to jak Tomek klepnął mnie z rana i mało go za to nie zabiłam bo szwy ciągle bolały. –Skoczysz ze mną jeszcze po bieliznę?
-Nie, kobieta w bieliźnie, obrzydliwość- postawił się zadowolony. –Mogę jechać- wzruszył ramionami śmiejąc się ze mnie.-Filip jedziemy z ciocią?- Spytał kucając koło małego a ten pokiwał głową.
-Tak- wyszczerzył się. –Mam?- Spytał o Roksanę.
-Mama będzie później kolego, teraz jest w pracy. Nie martw się, będziemy się dobrze bawić. –Zapewnił go biorąc go na ręce.
-Tak- mały wyszczerzył się. –Bawić. –Oni się ściskali a ja prowadziłam wózek i robiłam zakupy dorzucając też rzeczy z listy Piotrka.

Odstawiliśmy zakupy do samochodu i zabraliśmy małego do bawialni na godzinkę, żeby też miał coś z życia.
-Możesz skoczyć na kawę, nie ma sensu żebyś z nami siedział w bawialni- zaproponowałam Arkowi wypinając małego z fotelika.
-Nie ma mowy.
-Zadzwoń do taty i spytaj czy możesz mnie zostawić z Piotrkiem. Przecież to gliniarz- zniecierpliwiłam się.
-Chcesz ryzykować Filipa? –Pochylił się nade mną chyba też ciut wkurzony. –Nie jesteś sama, masz dziecko, rozdzielicie się na chwilę, mały zniknie ci z oczu, chcesz żeby ktoś zamiast na tobie wyżył się na dziecku? –Jego irytacja chyba zaniepokoiła małego bo się rozpłakał, tuliłam go do siebie i uspokajałam.
-Nel, on ma trochę racji, zginie ci gdzieś w labiryncie i będziemy się martwić, a jak Arek będzie chociaż przy wejściu to nie będzie stresu.
-Dobra, Jezu, chciałam dobrze. Możesz siedzieć i się nudzić w bawialni- przewróciłam oczami. –Nie płacz Bąku, nie ma się czego bać- uśmiechnęłam się do chłopca gdy spojrzał na mnie załzawionymi oczami.

Wygłupialiśmy się na trampolinach a mały miał niezły ubaw, Piotrek biegał za nim po wszystkich tunelach, zjeżdżalniach  a ja zabrałam go na tor gokartowy dla maluchów.
-Ciocia siku- mały przybiegł do mnie po tym jak go na chwilę zostawiliśmy samego żeby trochę odsapnąć.
-No to dawaj, lecimy- wzięłam go za rękę i zabrałam do toalety. Zawsze mnie bawiło jak siedząc na toalecie mały rozglądał się zanim zdecydował się załatwić swoją potrzebę. Machał nogami, czasem mruczał jakąś melodię.
-Co tak długo?- Piotrek czekał na nas pod drzwiami i porwał małego w ramiona gdy tylko wyszliśmy.
-Siku?- Mały rozłożył ręce jakby nie rozumiał.
-Trochę długie to twoje siku- przekomarzał się z nim blondyn. –Guzdrasz się.
-Nie- pokręcił głową.
-Tak.
-Nie. –Licytowali się gdy odbierałam nasze rzeczy z szatni. Mały dyskutował po swojemu a Piotrek odpowiadał mu jakby prowadzili poważną dyskusję.
-Naprawdę tak sądzisz, twoje poglądy są nieco kontrowersyjne. –Zrobił poważną minę a mały odpowiedział mu jakimś zabawnym bulgotaniem.
-To jak myślisz, pomożemy cioci wybrać teraz jakąś nieprzyzwoitą bieliznę, żeby miał w czym uwodzić wujka?
-Ajka?!
-Jajka będą później- zaśmiał się a ja popukałam się w czoło. Postawił małego, odwrócił się i głośno kichnął.
-Może ty go nie noś- ubrana przytuliłam Filipa patrząc jak Piotrek wydmuchuje nos. –Bo go jeszcze załatwisz.
  • awatar KrakowskaGóralka: Nie wiedziałam, że Piotrek jest policjantem :) Gratulacje :) Mały jest uroczy! :) We wcześniejszym poście padłam, jak napisałaś, że uderzył główką Arka :D Rośnie Mały Niewidzialny :)
  • awatar kalinaaa: Takie zwykłe dni są najfajniejsze :) Musieliście z Piotrem wyglądać naprawdę jak małżeństwo skoro się za wami oglądali ludzie z uśmiechem na ustach :) A poważna rozmowa Piotrka z Filipem, brak mi słów normalnie :D Będzie z niego artysta jak się patrzy :D
  • awatar Fizjoterapeutka: wooow, Piotrek policjantem? :) woow Ciekawe co z resztą niewidzialnych? Dzieciaki są urocze, ale jak dla mnie tylko kilka godzin, jakbym miała być dłużej pewniej by zaczęły irytować :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

nela18
 
Nela18:    Wróciłyśmy z dziewczynami do Roksany, gdzie chłopaki mieli na nas czekać po naszym obowiązkowym bieganiu. Wieczorem wybieraliśmy się na imprezę. Mieliśmy się uszykować razem i ruszyć w miasto.
-Cześć, co słychać? -Uśmiechnęłam się do Konrada otwierającego nam drzwi.
-Super od kiedy przyszłyście- przytulił nas wszystkie na raz. –Jak bieganie?- Stał w przedpokoju i czekał aż się rozbierzemy.
-Dobra ja musze się umyć- Kleo odwiesiła bluzę. –Roxie, mogę pierwsza?
-Paweł jest w łazience- przechwycił ją Łukasz i pocałował. Dziwnym trafem wszyscy stali jakby na drodze do łazienki.
-A co z moim synem- Roksana wstawiła adidasy do szafy.
-Z Pawłem- odpowiedział jej niby od tak Kuba -Po prostu siedzą razem w łazience- wzruszył ramionami.
-Może go myje- dorzucił się Piotrek i to było o jedno wyjaśnienie za dużo, Roksana biegiem puściła się do łazienki.
-Otwieraj!- Przywaliła z siłą godną Taysona w drzwi łazienki.
-Spoko w toalecie siedzi- Kasjan poczłapał za nią.
-Czego się spodziewałaś?- Tomek użył swojego najbardziej czarującego uśmiechu żeby stanąć w drzwiach i zastawić wejście.
-Hartman!- Wrzasnęła popychając go i wtedy zobaczyłyśmy małego siedzącego w wannie i Pawła ubranego w brudną koszulkę. –Synek?- Roxie klęknęła przy wannie. –Co wyście mu zrobili? -Odwróciła się wściekła jak diabli i zmierzyła chłopaków groźnym spojrzeniem.
-Odwróciliśmy się tylko na chwilę. –Tomek rozłożył bezradnie ręce. Szczęśliwy Filip siedział w wannie umorusany od góry do dołu farbkami miał zamalowane dosłownie wszystko. Włosy, uszy, nos w środku.
-Siedmiu facetów- podsumowała Karolina. –Jednego dziecka nie upilnowaliście.
-Zjadł coś?- Upewniłam się, ich przerażone spojrzenia odpowiedziały mi na pytanie.
-Ile?!- Roxie była nieźle wpieniona.
-Ledwo polizał pędzelek- zapewnił ją Kasjan- serio. Nie stresuj się. –Nie mogłam na to patrzeć wybuchnę łam śmiechem. Dołączyła się do mnie Kleo, też już chyba chwilę się wytrzymywała.
-Spokojnie Ruda, to dla dzieci, nie są toksyczne, sprawdziłyśmy z Kleo jak je kupowałyśmy. Nic mu nie będzie, zobacz jak jest szczęśliwy- wskazałam uśmiechniętego małego zmazującego farbę z czoła i malującego po wannie.
-Synek, co ty mi robisz- ucałowała małego i trochę się rozluźniła. –Przestraszyliście mnie tym szpalerem bezpieczeństwa. Myślałam, że może coś połknął.
-No coś ty, pilnujemy go- Kasjan odpowiedział jej jak gdyby byli najlepszymi nianiami na świecie.
-No właśnie widzimy- roześmiana Karola i objęła go w pasie.

   Siedzieliśmy wszyscy następnego dnia rano przy śniadaniu i nie mieliśmy sobie zbyt wiele do powiedzenia. Wszyscy byliśmy zmęczeni, mieliśmy zamiar zjeść i położyć się spać. Uśmiechnęłam się na dźwięk początku piosenki, od razu ją rozpoznałam. Dka -tylko ty kochanie, chłopaki kiedyś regularnie mnie tym katowali. Mój mąż romantycznie wepchnął sobie do ust prawie całą kromkę chleba i pocałował moje czoło obejmując mnie. Najśmieszniejsze z całej sytuacji było to, że wszystkie poza Sylwią spoglądałyśmy na swoich mężczyzn uśmiechając się uroczo. Wychodzi na to, że nie jesteśmy tak wyjątkowe jak myślimy. Chłopaki działają często swoim szablonem który już przetestowali. Karolina chyba usłyszała moje myśli bo spojrzała mi prosto w oczy gdy obserwowałam ją i bruneta mruczącego pod nosem tekst piosenki.
-Nie!- Zaśmiała się.
-Co? -Roksana podniosła głowę z piersi Pawła w którego siedziała wtulona. –Kpisz- przyjrzała się Kleo uśmiechającej się do Młodego.
-No co?!- Obruszyła się.
-Nic Kleo, po prostu miałyśmy reakcję łańcuchową na wieść o tym, że wszystkie złapałyśmy się na tą piosenkę. –Wyjaśniłam jej spokojnie. –Niewidzialni od razu mieli reakcję, przytul i pocałuj a my się połapałyśmy w sieć jak idiotki. –Sama nie wierzyłam, że jesteśmy takie sentymentalne.
-Zawsze się łapiecie, ale dziwne, że nie zauważyłaś kto jeszcze się złapał- Konrad uśmiechnął się szeroko i przeniósł wzrok na zadowolonego Piotrka.
-Goń się- blondyn oburzył się i uderzył go w ramię.
-Przecież to super, jak was nie Kochać- Szatyn podniósł się i przytulił Kubę i Piotra stając za nimi. –Możecie mnie pocałować, ale nic więcej-Wyszczerzył się widząc, że są rozbawieni.
-Podasz mi kawę?- Spytała Sylwia przecierając oczy.
-Jasne Kochanie- odpowiedział jej zadowolony.
-A ty na co się łapiesz?- Spytałam.
-Norah Jones, Love me tender. Uwielbiam tą piosenkę, tego co teraz nuciliście bym nie zniosła. Nie znoszę rapu.
-W końcu sam mi poradził- wzruszył ramionami Tomek gdy na niego spojrzałam.
-Co?- Zainteresowała się Sylwia.
-No, co poradziłem?- wtrącił się Konrad.
-Piosenkę do której miałem uwodzić moją żonę- odpowiedział mu Tomek.
-Tak?
-No, mówię o imprezie w akademiku, pierwszy raz jak już byłem zdesperowany, żeby mnie zauważyła.
-Nela, Ciebie? Ona świata poza Tobą nie widzi!- Roześmiała się dziewczyna.
-Boże co to był za projekt- pokręcił głową Kasjan, -ile on gadał na jej temat, miałem ochotę strzelić sobie w głowę.
-Nikt by nie płakał- klepnęłam go rozbawiona, więc odpłacił mi się tym samym.
-Płeć piękna byłaby zrozpaczona- uśmiechnął się od ucha do ucha.
-Musisz mi opowiedzieć- Sylwia była wyraźnie zaintrygowana.
-Jutro po bieganiu. –Zapewniłam.
-Tylko nie oszukuj- ucałował mnie mój mąż.

   Olly Murs wydawał nową płytę, więc w kalendarzu miałam zaznaczoną tą datę od bardzo dawna. Wielką czerwoną notatkę miałam zrobioną dzień wcześniej, żeby broń Boże nie zapomnieć w całej masie obowiązków.
-Aga, podeszłabyś dla mnie do Empiku?- Poprosiłam jedną z kelnerek po otwarciu.
-Oczywiście- zgodziła się bez wahania. Pobiegła chwilę po dziewiątej po moją płytę i parę minut po otwarciu salonu na starym mieście miałam swoją upragnioną płytę w rękach. Wrzuciłam ją do odtwarzacza w biurze i z przyjemnością spędziłam tam dzień odwalając papierologię.

-Cześć!- Kleo i Przemek zajrzeli do mojego biura.
-Hello- uśmiechnęłam się, byliśmy umówieni na śniadanie. –CO tam?
-Mamy coś dla Ciebie-wyszczerzyła się moja przyjaciółka a Przemek podał mi płytę Olliego!
-Cudnie, że pamiętaliście, dziękuję- uścisnęłam ich. –Bardzo jestem wdzięczna. –Wsunęłam pudełko do szuflady w której leżało już poprzednie.
-Tyle o tym gadałaś, że pewnie wszyscy już wiedzą, że dzisiaj to wychodzi. –Przewróciła oczami.
-Chcesz odsłuchać? -Spytał Przemek.
-Pewnie!- Wyszczerzyłam się. –Zamówicie sobie coś a ja puszczę na salę.
-Ok.- zniknęli z biura a ja odpaliłam płytę od początku delektując się każdą kolejną nutą. Zjedliśmy wspólne śniadanie, po którym Przemek biegł na kolejną rozmowę o pracę a Kleo miała załatwiać jakieś sprawy związane ze ślubem.

Gdzieś w środku dnia przybiegł do mnie Piotrek.
-Hej, spieszę się strasznie bo urwałem się z pracy, ale stwierdziliśmy z chłopakami dzisiaj, że ci kupimy tą płytę, żebyś była szczęśliwa. –Ucałował mnie zostawił płytę na barze i pobiegł dalej, zdążyłam tylko krzyknąć „dziękuję” i już go nie było.  Wychodzi na to, że będę miała całą kolekcję, nawet mnie to jarało, nie powiem. Całkiem szczęśliwa wracałam do domu, nawet moja kelnerka która kupiła dla mnie pierwszy egzemplarz była całkiem zadowolona, ze ona pierwsza mogła mi przynieść moją nową ulubioną płytę.

-Cześć Mąż, nie uwierzysz ile miałam dzisiaj szczęścia- uśmiechnęłam się widząc Tomka czekającego na mnie pod kancelarią.
-Poczekaj- wyszczerzył się- też sprawię CI przyjemność.
-Tutaj?- Roześmiałam się. –Trzeba było powiedzieć włożyłabym sukienkę.
-Nie tym razem- puścił mi oczko i z płaszcza wyjął płytę Olliego.
-Serio?- Opadły mi ręce.
-No co? Wziąłem tą dłuższą deluxe edition- wyjaśnił szybko.
-Przepraszam Kochanie, tak wziąłeś dokładnie tę którą chciałam. –Pocałowałam go czule ruszając do samochodu.
-Ale co?
-No bo ja, Kleo z Przemkiem i Niewidzialni też tą wzięli- pokazałam mu egzemplarze schowane w torebce.
-Serio?- Jęknął jak ja.
-No właśnie- cmoknęłam jego policzek. –Bardzo się cieszę, że pamiętałeś. Super, że chciałeś mi sprawić przyjemność, ale wszyscy moi najbliżsi już o tym pomyśleli.
-Będziesz miała do każdego miejsca egzemplarz. –Uśmiechnął się od ucha do ucha. –Do domu, pracy, samochodu.
-Tak, też o tym pomyślałam.
  • awatar megi94: 7 niań i jedno dziecko, oj Panowie się popisali, dobrze to nic szkodliwego;) Olly Murs Boże a już myślałam, że poza mną uwielbiają go tylko gimnazjalistki bo jak gdzieś puszczam jego piosenki to mnie wszyscy wzrokiem zabijają;) ale ty masz zgodnych przyjaciół, tak o ciebie dbają;)
  • awatar Nela18: Ja się zastanawiałam jak on mógł się cały wymazać po włosach, buzi, rękach i brzuszku. No chyba, że mu pomogli a tylko zgonili na najmłodszego :D
  • awatar KrakowskaGóralka: Panowie i dziecko = cos zmalowanego :D A co do płyty... Uroczy są ze tak o tym pamiętali :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

kamidin2
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Jopi:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kamidin2
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Jopi:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

etta.pinger.pl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

etta.pinger.pl
 


 "Ból to takie zjawisko, które tłumaczy Nam, że gdzieś popełniliśmy błąd. Zjawiliśmy się w nieodpowiedniej chwili i w nieodpowiednim miejscu. Poszliśmy nie w tą stronę, wypowiedzieliśmy nie to słowo. Ból to taka kara za pewną część życia. Ból daje nam czas na przemyślenie błędu, jaki popełniliśmy. Ból uświadamia Nas, że obraliśmy zły kierunek życia. Powinniśmy nawrócić lub wybrać inną drogę, zrobić cokolwiek by nie trwać przy tym co dotychczas."
Czuję, że on mija z czasem, ale mija.
W życiu każdego człowieka nadchodzi taki czas, w którym daje się odczuć utratę czegoś ważnego. Nie musi to być rzecz, czy bliski człowiek. Tracimy coś wewnątrz siebie. Na przykład wiarę, że kiedyś może być lepiej.

*     *      *

- Ej. – szepnęła. Chłopak spojrzał na Nią zaspanymi oczyma.
- Przepraszam, nawet nie spostrzegłem kiedy tak naprawdę zasnąłem.
- Nie musiałeś tutaj siedzieć. – powiedziała uśmiechając się.
- Chciałem.
- Dlaczego tutaj ze Mną zostałeś? – zapytała.
- Bo na nikim Mi tak cholernie nie zależy. Nikt tak bardzo nie zawładnął Moim sercem. Cokolwiek robię, staram się to robić względem Ciebie. Próbuję Ci pomagać, być – zawsze. Chcę Cię kochać. Chcę Cie obdarować swoją miłością. Chcę żebyś wiedziała, że jest ktoś, dla kogo jesteś ważna. – Kamila przerwała Mu kładąc palec na Jego ustach. Przygryzła lekko wargę, dając Mu znak żeby się zbliżył.
- Ja Ciebie też. – szepnęła, namiętnie łącząc wargi.

Moje życie to ciągła lista niepowodzeń. Ciągnąca się od jednego do drugiego. Z czasem przestało mi zależeć na tym by przetrwać. Bo po co?  
Teraz już wiem czego wcześniej nie zauważałam. Ja go kocham, ja go potrzebuje. Może to naiwne ale nie mam, żadnych obaw. Pierwszy raz nie martwię się o nic. Ufam mu w stu procentach. Tak to bardzo nieodpowiedzialne...

Kiedyś, już jakiś czas temu, popełniłam ogromny błąd, który teraz ciąży za mną gdziekolwiek spojrzę, czy pójdę. Byłam trochę innym człowiekiem. Nie wiem czy lepszym, czy gorszym. W każdym razie - innym. I chyba ta inność, chęć poznawania świata, ludzi, bycie niezależnym, bycie sobą, doprowadziło do tego, że jestem tu, gdzie jestem, z przeszłością nakreśloną wieloma błędami, nieuczciwością i egoizmem.
Chyba każdy z Nas czegoś żałuje. Rzecz jasna, po stracie. Każdy zrobił coś niepotrzebnie, za późno, zbyt pochopnie. Każdy choć raz poszedł w złą stronę, poznał niewłaściwego człowieka. Każdy z Nas kiedyś uwierzył w czyjeś słowa.
Można żałować wielu rzeczy - że się nie spróbowało, że się poddało, że się o czymś zapomniało, że się spóźniło, że się coś kupiło, że się nie odebrało telefonu, że się nie poszło, że się zaufało.
Tak. Najgorszą rzeczą zrobioną kiedykolwiek przeze mnie było ZAUFANIE nieodpowiednim ludziom.
A teraz wydaję się, że znowu to robię.

*     *     *
Ludzie uważają się za słabych. Nie walczą, bardzo często zbyt wcześnie się poddają, upadają, a co gorsze uciekają, jakby byli pewni, że są w stanie zostawić przeszłość za sobą.
Dlaczego nie walczymy? Tylko mówimy sobie, że to zbyt wiele, że nie podołamy, że to nie dla nas, nie na nasze możliwości. Dlaczego wmawiamy sobie kompletne bzdury? Dlaczego próbujemy się usprawiedliwiać przed czymś, co z góry uznaliśmy za zbyt trudne i dlatego odpuściliśmy? Dlaczego tacy jesteśmy? Dlaczego uważamy samych siebie za tak cholernie słabych?

*     *     *

Kabina prysznicowa powoli się rozsunęła. Jej mokre, opadające na ramiona włosy co jakiś czas wypuszczały kroplę wody, która swobodnie zsuwała się po nagich plecach. Zawinęła swoje kruche ciało białym ręcznikiem, po czym energicznie opłukała twarz wodą.
Mogłabym tak bez końca uderzać się czymś w twarz, tym samym robiąc sobie nadzieję, że to wszystko jest tylko złym snem. Mogłabym upijać się do nieprzytomności, by przez dłuższą chwilę tak po prostu zapomnieć.

- Cześć. – szepnął Filip, lekko rozproszony.
- Wejdź. – wycedziła przez zęby Kamila.– Przepraszam, że ja tak w samym ręczniku..
- Nie szkodzi. – zaśmiał się brunet.
- Chodź na górę, muszę się przecież ubrać. – odpowiedziała, zaprowadzając chłopaka do pokoju.
„Tak naprawdę to nie wiem, czy chciałam mieć teraz kogoś obok. Nie czułam się na siłach do rozmowy. Wolałabym zostać sama. Ale z drugiej strony, samotność nie jest dobrym doradcą. Zaczynam się bać życia, a najbardziej tego, że przyjdzie taki moment, w którym nie będę potrafiła sobie poradzić. Zgubię się i zginę, bo nikogo nie będzie obok.”
Ubrana w krótkie shorty, zieloną bokserkę i włosy zwinięte w kucyk w końcu opuściła łazienkę.
- Dziewczyna, która spędziła w łazience pięć minut, nie mając na sobie makijażu ani idealnie ułożonych włosów, wygląda tak nadzwyczajnie bosko. – szepnął chłopak zerkając znad laptopa.
- Przesadzasz. – syknęła.
- Pijemy? A to z jakiego powodu? – zapytała dziewczyna, unosząc w górę butelkę Johnego Walkera.
- A czy musi być jakiś powód?
- No niekoniecznie. – syknęła, powoli się uśmiechając. Wyszła na balkon, rozsiadając się na leżaku. Wzięła łyka dość mocnego trunku prosto z butelki, chwilę później odpalając papierosa.
- Czyli widzę, że się nie obijamy z piciem. Bez mieszania i innych tych dupereli. Mocna jesteś. – rzucił Filip, siadając naprzeciwko Niej.
- Szkoda mi czasu. – odpowiedziała, zaciągając się.
- Radzisz sobie? – zapytał, biorąc łyk alkoholu.
- Próbuję. Staram się jak mogę. Ale nie wychodzi. Czemu te cholerne wspomnienia tak bardzo siedzą mi w głowie?
- One zawsze będą Ci w niej siedziały. Choć nie wiadomo jak bardzo byś się starała to wszystko zapomnieć, to niemożliwym jest wymazać matkę z pamięci.
- Masz rację. Ale nie chcę już się męczyć. Dlaczego, kiedy miałam ją obok i była, jaki był wcale tak bardzo mi nie zależało na rozmowie z nią? A gdy już odeszła, tak na zawsze, zapragnęłam poznać ją lepiej, chcąc nadrobić te stracone przez nią lata.
- Człowiek docenia po stracie. To normalne i nie masz się o co obwiniać. – odpowiedział, podając Jej butelkę. Zgasiła papierosa w popielniczce, ogrzewając twarz w słońcu. Wypiła kilka łyków, po czym delikatnie się uśmiechnęła.
- Rób to częściej. – syknął chłopak, popijając.
- Że niby co? – zapytała.
- Uśmiechaj się. Pomimo wszelkich problemów i sytuacji, które niszczą Ci psychikę. Choćbyś miała udawać przed samą sobą, że wszystko jest dobrze, rób to. Pamiętaj tylko, że to pomaga, ale nie pozwala zapomnieć na zawsze.
- Ja nawet nie wiem, czy chciałabym zapomnieć na zawsze. Przecież to właśnie na wspomnieniach żyje człowiek. Na masie pięknych chwil, które może sobie odtworzyć w każdym momencie. Nie chcę wymazać mamy z pamięci, pragnę pogodzić się z Jej śmiercią.
- I tak trzymaj. – szepnął chłopak. – Oo, kończy się napój. – powiedział, machając Jej przed oczyma butelką.
- Kocham Cię wiesz?- wypaliła.
- Wiem.- odpowiedział jej krótkim pocałunkiem oznaczającym " ja ciebie też".
  • awatar Die Bitch!: Świetne *_* Masz talent :d Wpadnij do nas ;3
  • awatar My imaginary world♥: Magia nie odstępuje twojego opowiadania na krok jak widzę :) Pięknie to wszystko napisałaś. Pokazałaś w tym rozdziale prawdę o ludziach, o nas. Wspaniały, pełen magii rozdział. Czekam na następny :3
  • awatar Victoria Green: o kurka wodna! Czysta magia, jeszcze miałam taką idealnie pasującą piosenkę do tego. Czysta magia. Czytając ten rozdział rozbudziałaś moja tęsknotę za Twoim stylem, za powiadaniem, za postaciami. Kurcze, po prostu idealny. Piszesz juz kolejny? Czekam i przepraszam za zwłokę.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

etta.pinger.pl
 
Miesiąc później...    
Zatem wciąż jest do dupy.
-Czuje się... NO WŁAŚNIE JAK JA SIĘ CZUJĘ? - stawiam sobie retoryczne pytania. Jednocześnie przesiaduje na plaży z Filipem.  Słyszę szum mojego ukochanego morza. Dookoła nas biegają dzieci śledzone wzrokiem przez swoich kochających rodziców. Są szczęśliwe. DLACZEGO JA TAKA NIE MOGĘ BYĆ? - Chyba wiem.
- A więc co czujesz?- pyta mnie mój towarzysz. Biorę głęboki wdech. Zamyślam się.  Odpowiadam po chwili.
- To już nawet nie jest smutek. To jest pustka...
- "Życie może być czasem bardzo trudne, ale zawsze warto przebrnąć przez ból. Lepiej jest odczuwać wszystkie emocje, niż nie czuć nic."- zacytował.
- DLACZEGO  TO JEST TAK TRUDNE?- omal nie wykrzyczałam mu tego w twarz. - Nie mam już siły płakać. Przepraszam za to jaka jestem. - szepcze ostatkami sił.
- Nie przepraszaj.- po czym mnie bardzo mocno i zachłannie przytulił.
    Wciąż nie wiem czego on wyczekuje. Siedzi ze mną ostatnio cały czas. Chyba zbyt często. Zresztą gdyby nie on to już mnie tu by nie było. Przez ten trudny czas chyba powstała jakaś dziwna więź między nami. Nie mam pojęcia co do niego czuję. Jest wspaniałym przyjacielem ale boję się, że nic więcej. To wszystko jest takie dziwne i niepewne.

*     *     *

    Mijają tygodnie, jednego dnia jest lepiej, innego gorzej, jakoś się plecie, nie najlepiej. Tylko niczego nie da się zapomnieć.
Po prostu się nie da.  

*     *     *

    To już zbyt długo trwa. Muszę się ogarnąć. Po prostu muszę, ale chyba nie dam rady.

    Jest ciężko. Gdyby nie najbliżsi pewnie nie dałabym rady. Codzienne telefony i pytania ‘ jak się czuję ‘ trochę mnie podbudowują. Każdego wieczoru moim celem staje się otwarcie oczu rano. Na nowo staram się podołać postawionym sobie wyzwaniom. Nie poddaję się, choć i takie myśli przechodzą mi przez głowę. Niektórzy patrzą i zastanawiają się, jak potrafiłam sobie z tym wszystkim poradzić. Jak umiałam na nowo zacząć żyć. Wielu twierdzi, że skończyła się Nasza rodzinna udręka, że w końcu będziemy mogli spokojnie stworzyć idealną rodzinę. Ale oni nie wiedzą, co tak naprawdę pomiędzy nami było. Nie mają pojęcia ile prawdy było w tych wszystkich pogłoskach. Ludzie zazwyczaj wierzą na słowo, zamiast przyjść i po prostu zapytać, czy wszystko jest w porządku.

    Od śmierci mamy minął ponad miesiąc. Od tego czasu uczęszczam na terapie. Staram się. Choćby dla Dominika. Choć może nie tylko dla niego...

    - Kamila, chodź już, bo się spóźnimy. – krzyknęła z dołu mama. Wysoka kobieta, ubrana w czarne spodnie i ciemną koronkową bluzkę, kończyła właśnie poprawiać swoje włosy. Dopijała na szybko filiżankę herbaty, wrzucając do małej kopertówki, wszystko co najpotrzebniejsze. Zza okien dawało znać o sobie gorące słońce, którego promienie przebijały się przez kuchenne zasłony. Chodnikami podążali ludzie, zmierzający na plażę. Wydawało się, że to kolejne zwykłe popołudnie, dzień jak co dzień.
- Kochanie, nie będę dwa razy Cię upominać! Schodź na dół. – znów odezwała się mama, prawie gotowa do wyjścia. Po wysokich, drewnianych schodach powoli zbliżała się szczupła, piękna, uśmiechnięta dziewczyna. Ubrana w zwiewną czarną sukienkę, wysokie buty i włosy spięte w idealny kok, niechętnie podążała na dół. Skierowała swoje kruche ciało do kuchni, włączając ekspres.
- Ty chyba nie masz zamiaru jeszcze teraz pić kawy, nie mamy na to czasu. – rzuciła mama, kątem oka spoglądając na córkę.
- Idź popraw makijaż, ja się pospieszę. – uspokoiła mamę, szczerze się uśmiechając.

Taką ją zapamiętam kochającą matkę i zawsze uśmiechnięta, atrakcyjną kobietę.

tumblr_n4oqao0GWM1stgt9xo1_500.gif
  • awatar My imaginary world♥: Smutne a zarazem piękne c:/:c Cieszę się, ze wróciłaś :3 Muahahhahah PIERWSZA
  • awatar *Etta*: @My Paradise <3: Nie wierze... Ktokolwiek to w ogóle czyta?
  • awatar Light Of The Night: Bardzo się cieszę, że w końcu coś napisałaś :D Czekam na kolejny rozdział.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

etta.pinger.pl
 


    Gdyby istniała możliwość cofnięcia się do jednego wybranego momentu w życiu, jestem pewna, że każdy by ją wykorzystał. Znaleźlibyśmy się w chwili, gdy powiedzieliśmy o kilka słów za dużo, gdy poszliśmy w złą stronę, gdy zachowaliśmy się nieodpowiednio, gdy odpuściliśmy, gdy mogliśmy zrobić więcej, gdy przestaliśmy walczyć. Myślę, że każdy z nas naprawiłby swój błąd, udoskonaliłby przeszłość, znalazł nową ścieżkę i nie cofał się do momentu, w którym zniszczył wszystko. Prawda jest taka, że ja chciałabym teraz zrobić coś naprawdę dziwnego zważając na moją przeszłość. Poprosiłabym moją matkę o wybaczenie. O puszczenie w niepamięć tych kilku bolesnych słów. Boże... Dlaczego ja nie byłam przy niej jak mnie potrzebowała? Teraz jest już za późno...

*     *     *

     Słyszę pukanie do drzwi. Nie mam ochoty odpowiedzieć. Jestem zła między innymi dlatego, że nie wypełniło się moje przesłanie. Obiecałam sobie wcześniej, że więcej nie uronię łez osamotnienia. A co z tej obietnicy skoro w ostatnim tygodniu uroniłam kilka litrów?  
Zapewne znacie to uczucie zmieszanej tęsknoty, żalu, bólu, radości i niepohamowanej złości, która jest jednocześnie napędzana szczęściem. Każdy z nas przeżył już taki moment, w którym po prostu zaparło dech w piersiach. Każdy, bez wyjątku. W takich chwilach najbardziej boli niewiedza, brak możliwości jakiegokolwiek ruchu, bo nie mamy pojęcia czy będzie on odpowiedni i bardziej normalny niż sytuacja w jakiej się znaleźliśmy...  

- Proszę.- odpowiadam po kilku minutach. Dziwne co? Dominik nigdy nie odpuszcza. Potrafi stać pod drzwiami nawet kilka godzin. Zdaje mi się , że on też to przeżywa. Sama nie wiem... Czy można aż tak nienawidzić? Czy zanikły w nim wszystkie uczucia do matki? Do ojca? Jego śmierć matki w ogóle nie ruszyła? A może to maskuje? Minęły dwa dni od tego feralnego telefonu. Mój brat za moją namową organizuje pogrzeb. Sam z siebie by tego nie zrobił. Jeśli nie on to kto? To będzie trudne.
Po chwili wchodzi ale... nie Dominik. Filip.
- Po co tu przyszedłeś?- spytałam wyraźnie zbyt ostro.
- To takie trudne do zrozumienia?- spytał jakby ironicznie.- Odwiedzam Cię.
- Po co? Co cię obchodzi jakaś podłamana idiotka?
- Może tego nie widać ale zależy mi na tobie. Przez ten krótki czas poznałem cię dość dobrze by wiedzieć, że jesteś wspaniałą osobą. Jak się dziś czujesz?
- Jak się czuję? Jakby ktoś wyrwał mi część serca. Ktoś zły i niedobry podszedł do mnie i bez skrupułów pozbawił mnie pięknych momentów. To boli. Każdego dnia coraz bardziej. Czasami wydaje mi się, że serce zwalnia swoje tempo. Jakby zrozumiało, że dalsze istnienie tutaj nie ma już sensu.
- Boisz się, prawda? - zapytał. - Boisz się powrotu do rzeczywistości, do tych samych ludzi i tych samych miejsc. Boisz się samotności w swoich czterech ścianach. Boisz się rozmyślania nad tym co było i dlaczego nie można już tego zmienić. Boisz się tego, co znasz. Boisz się siebie.
- Nie lubię swojego życia, czy to dziwne?
- Nie. Ja na przykład nie lubię rodzynek, ale jakoś daję radę. Niektóre dziewczyny nie lubią oglądać horrorów, grać w piłkę nożną albo rozmawiać o samochodach. Inni nie lubią się uczyć, czytać książek lub przesiadywać w bibliotekach. Są jeszcze ci, którzy nie potrafią znieść samych siebie, i to już jest dość duży problem.
- Co wtedy?
- Wtedy potrzebne są zmiany, spontaniczne wyjazdy, stworzenie planów, które nigdy wcześniej nie przyszłyby nam do głowy. Ludzie uciekają, daleko i niepostrzeżenie. Myślą, że gdy wyjadą, wszystkie problemy zostaną w ich domach, za szczelnie zamkniętymi drzwiami. Podczas, gdy oni wiozą te problemy ze sobą, do swoich nowych, nieodkrytych przez serce miejsc. I na nic zdaje się ich ucieczka, pogoń za szczęściem, czy jak to jeszcze nazywają. Gdziekolwiek będziesz, zabierasz ze sobą wszystko, każdy kawałek duszy, najmniejszą część roztrzaskanego serca, a co najważniejsze samego siebie. Bo nie jesteś w stanie uciec przed czymś, co jest w tobie. Nie możesz wyjąć serca, włożyć do słoika, zakneblować pod łóżkiem i uciec. Po prostu nie możesz. Bo wtedy już zupełnie przestaniesz żyć.

*     *     *

Czy to prawda, że ktoś tam z góry zawsze nas obserwuje? Że nigdy nie jesteśmy sami? Że czuwa nad nami jak dobry Anioł Stróż? Że bardzo często chce nas ostrzec i krzyczy, ale jego głos jest niemy?
Wspaniale byłoby mieć kogoś, kto zawsze będzie obok; kogoś, kto nigdy cię nie opuści; nie powie, że musi już iść; nie pozwoli byś gubiła się w swoich czterech ścianach, nie poklepie po plecach i pozwoli się wypłakać, tylko kopnie w tyłek i będzie kazał wziąć się w garść; nie dopuści, abyś zapomniała oddychać, a jeśli nawet, to zrobi to za ciebie. Wspaniale byłoby mieć taką osobę, czuć jej obecność, słyszeć jej głos, odczuwać jej miłość...
___________________________________________________

Mam prośbę. Chciałabym wiedzieć czy ktokolwiek to czyta. Pozostawcie po sobie komentarz albo chociaż like. Tak orientacyjnie. Chce wiedzieć czy kontynuować to opowiadanie.
  • awatar My imaginary world♥: Współczuje jej :c Sądzę, że każdy miał tak w życiu, że chciał cofnąć czas i coś zmienić. Piękna końcówka, również chciałabym mieć przy sobie taką osobę. uwielbiam twoje opowiadanie, rozdziały spod twojej ręki( choć może raczej myszki i klawiatury) są po prostu świetne i emanują magią. Nie mogę się doczekać następnego :3
  • awatar Limited: Ja czytam, może z obsunięciami, ale czytam. Pięknie pizesz i proszę, nie przerywaj tego. Opisy, postacie wykreowane przez Twoją głowę, to coś cudownego. Kamila....nie jestosamofniona w swoich przemyśleniach! Pisz kochana !:* rozdział cudowny.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

etta.pinger.pl
 
      Obudziłam się przez promienie słońca, które przebijały się pomiędzy ciemnymi zasłonami w pokoju. Przetarłam zaspane jeszcze oczy, po czym usiadłam na brzegu łóżka z potwornym bólem głowy. Na stoliku nocnym stała butelka czystej, gazowanej wody. W ułamek sekundy dobiegłam do Niej opróżniając prawie do połowy. Ubrana we wczorajsze rzeczy ociągale poszłam do łazienki.  Napełniłam wannę do połowy wlewając masę zapachowych olejków. Umyłam włosy i zawinęłam je w ręcznik, tak samo jak resztę ciała. Nałożyłam delikatny makijaż na twarz, po czym zeszłam na dół żeby coś zjeść.
- Dzień dobry. – usłyszała męski głos dobiegający z kuchni. Podeszła bliżej przyglądając się blondynowi, który stał oparty o kuchenny blat w ręku trzymając kubek z gorącą kawą.
- Yy, cześć. – nieśmiało rzuciłam. – Nie wiedziałam, że ktoś tu jest. W ogóle to jestem nieubrana i ..
- Nie szkodzi. – przerwał. – Słodko wyglądasz, kiedy się tak rumienisz.
- Dziękuję. – skromnie wyjąkałam. Podeszłam bliżej Niego załączając ekspres do kawy stojący na szafce za Nim. – Ubiorę się. – rzuciłam zmierzając w kierunku schodów.
- Nie musisz. – zaśmiał się słodko biorąc łyk kawy. Podczas, gdy poszłam włożyć na siebie jakieś ubrania, Honor wyciągnął z lodówki warzywa i inne przysmaki, tym samym przygotowując kanapki. Zaparzył kawę, po czym starannie ułożył filiżankę razem ze stosem kanapek na stole. Usiadł naprzeciw miejsca przygotowanego chyba dla mnie, wciąż popijając chłodniejszą niż na początku kawę.  Wtedy na schodach odbijał się tupot moich stóp. Ubrana w krótkie jeansowe spodenki i przylegającą do ciała, czarną bokserkę z napisami ponownie zeszłam do kuchni siadając przy stole.
- Przygotowałeś Mi kanapki? – zapytałam zdziwiona uśmiechając się do Niego.
- Owszem. – odpowiedział.
- Miło z Twojej strony. – rzuciłam biorąc łyk czarnej kawy. – A w ogóle to skąd Ty się tu wziąłeś?
- Nie pamiętasz? – syknął wgapiając się w Jej tęczówki pytającym wzrokiem. –  Ja tu mieszkam kobieto... - Jesteś tu od dwóch tygodni a nic nie kojarzysz?
- Przepraszam... jestem zmęczona, i... - nie dokończyłam.
- Głowa cię boli, tak? Twój brat będzie niezadowolony.- przerwał mi. Spojrzałam w głębie jego niebieskich oczu. Nigdy tego nie dostrzegałam ale Honor jest naprawdę przystojny. Nie dostrzegałam bo jest przyjacielem moim i Dominika od wielu lat.
- Nie zrobisz tego. - zagroziłam.
- Czyżby?- spytał.- Braciszek nie będzie zadowolony, że ciągle coś odwalasz.
- Przecież nie jestem dzieckiem. – syknęłam lekko oburzona.
- Nie? – zapytał. – A co teraz zrobiłaś? – rzucił uświadamiając mi , że właśnie zamiast soli, użyłam cukru w celu doprawienia pomidora na swojej kanapce.
- O cholera. – zaśmiałam się. – Ale to jeszcze nic nie znaczy !
- Dzieciak ! Dzieciak ! – krzyczał wskazując palcem. Zrobiłam smutną minę i ściągając osłodzonego pomidora rzuciłam nim w Honoriusza.
- O ty niemądra dziewczynko. – syknął ściągając z twarzy warzywo . Śmiech roznosił się po całym domu. Stanęłam na drugim końcu kuchni w obawie przed zemstą Honora.
- Ja nie Ty żeby się tak zachowywać, dzieciaku. – powiedział siadając na krześle i biorąc moją kawę wziął łyka.
- Ej! – krzyknęłam. – Moja kawa! Spadaj! – podbiegłam i zajmując miejsce wyrwałam Mu z dłoni filiżankę, kontynuując posiłek.
- Pozmywam. – syknął udając obojętnego, a w rzeczywistości tryskał tęczówkami, jak słońce energią. Wykorzystując chwilę nieuwagi , momentalnie zdjął z mojej głowy zawinięty ręcznik wsypując na moją głowę połowę torebki cukru.
- Doigrałeś się! – warknęłam oburzona, po czym wyjęłam z lodówki ketchup . Zanim zdążyłam go otworzyć, Honor już znalazł się przy mnie wyrywając  butelkę z rąk i wyciskając zawartość na włosy i resztę ciała.
- Poddaję się! – krzyknęłam, ale to nic nie dawało. Oboje śmieliśmy się w niebogłosy wzajemnie się przepychając i udowadniając kto jest lepszy. Dawno nie czułam się tak wspaniale. Jak w dzieciństwie. Nagle Jego ciało przylgnęło do mnie opierającej się o szafkę kuchenną. Uniósł mnie sadzając na blacie. Delikatnie ogarnął z mojej twarzy kosmyki kasztanowych włosów zakładając je za uszy. Jego dłonie wędrowały po mych biodrach, a z czasem subtelnie gładziły policzek. Uniósł moją brodę ku górze i przyciągając do siebie zbliżył swoje usta do mnie. ( Tego w dzieciństwie nie było.) W tej chwili rozległ się dzwonek telefonu. Oboje spojrzeliśmy na siebie odsuwając się. Zeskoczyłam z blatu i ruszyłam w stronę telefonu.
- Kamila Karwowska?- spytała kobieta po drugiej stronie.
- Tak. O co chodzi?- odparłam
- Niestety mam dla pani złą wiadomość.- wstrzymałam oddech.- Pani matka zmarła kilka godzin temu.

Tak naprawdę to nie wiem, czy chciałam mieć teraz kogoś obok. Nie czułam się na siłach do rozmowy. Wolałabym zostać sama. Ale z drugiej strony, samotność nie jest dobrym doradcą. Zaczynam się bać życia, a najbardziej tego, że przyjdzie taki moment, w którym nie będę potrafiła sobie poradzić. Zgubię się i zginę, bo nikogo nie będzie obok.

*     *     *

Codziennie kłamałam. Nie tylko ludzi, mamę, czy choćby psa. Oszukiwałam tą dziewczynę, która każdego dnia patrzyła na mnie w lustrze. Nie byłam szczera nawet samej sobie, nie potrafiłam żyć, chociażby dla siebie. Od tamtego dnia wszystko się zmieniło i wszystko straciło sens. Prawda jest taka, że zawsze kochałam moją matkę,... zawsze.
Mama też udawała. Starała się być silna i twarda. Próbowała udowodnić, że świetnie damy sobie radę. Doskonale wiedziała, że to niemożliwe. Że nie da się ułożyć na nowo życia, gdy tylko się tego zapragnie. Czasem potrzeba wielu lat, by w końcu się ustatkować. Wielu ludzi, by dojść do siebie. I wspomnień, które staną się pięknym obrazem przeszłości...
tumblr_lgzta5PXok1qe0fdco1_500_large.jpg
  • awatar Light Of The Night: Czytając tytuł jakoś miałam przeczucie, że tak będzie...
  • awatar My imaginary world♥: Popłakałam się ;__; Szkoda mi |Kamili, większość matek okazuje uczucia swoim dzieciom, ale są także takie które tych uczuć nie potrafią okazać. Smutny rozdział, z którego emanuje magia potrafiącą wycisnąć łzy. Pięknie piszesz. Czekam na kolejny.
  • awatar Limited: *Nadrabiam* To nie fair. Życie Kamilii nabierało rumieńców a tu *BUM* i śmierć matki. To na pewno ios dla niej i jej poranionej psychiki. Nawet jeśli matka się nie opiekowała nią... Piszesz takie wciągające rozdziały! Chcę więcej ! Powodzenia i weny przy kolejnym rozdziale :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

etta.pinger.pl
 

  Z dedykacją dla paula110.pinger.pl
    Mieliście w życiu taki czas, w którym czuliście, że coś jest nie tak? Zadawaliście sobie pytania: A może jest zbyt dobrze? Może jest to tylko cisza przed burzą?
Musi być coś nie tak. Jestem przyzwyczajona, że nic mi nie wychodzi. A teraz? Czyżby Bóg dał mi drugą szanse? A może po prostu chwilowo zabrakło mu pomysłów? Sama już nie wiem...

*     *     *

    Rozsunęłam kabinę prysznicową. Włączyłam muzykę. Pozwoliłam by moje mokre włosy rozsypały się na moje gorące ciało. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Ubrałam się w niebieskie szorty szarą koszulkę i conversy.  Zrobiłam mocny makijaż  by  nikt nie zauważył zmęczenia  na mojej twarzy. Zmęczenia życiem... Muszę pójść na plażę. Potrzebuję odetchnąć.

Zdejmuję trampki. Czuje gorący piasek pod swoimi stopami. Wbiegam do morza. Impulsywnie... Czuje, że to jeszcze nie koniec, ale mam zamiar się cieszyć z tego co jest.
Moje życie nigdy nie było usłane różami. Czasem mam wrażenie, że ktoś ciągle mi podcina skrzydła. Mam nadzieje, że to się zmieni.

Delektuję się widokiem zachodu słońca. Słyszę krzyk. Znajomy.
- Kamila!- odwracam się. W oddali widzę Filipa. Podbiegam do niego i witam się z nim.
- Cześć? Czego chcesz?- pytam zbyt opryskliwie.
- Może się przyłączysz?- pokazuje mi grupę nastolatków grających w siatkówkę.
- Chętnie.- odpowiedziałam z uśmiechem.

Gra była jakaś dziwna. Niby to zwykła zabawa,  lecz ciągle mam wrażenie, że jedna z dziewczyn celowo chce mnie przewrócić.  Zdeterminowana przyspieszyłam tempa i natychmiastowo wpadłam w czyjeś rozgrzane ciało.
- Au. – pisnęłam leżąc na jakimś przystojniaku. Nasze oba rozgrzane ciała emanowały od siebie cholernym gorącem, który w tamtej chwili nas łączył. – Oo, Sory. Powinnam zejść. – zaśmiałam się odklejając się od dopiero teraz zauważonego Filipa.
- Przepraszam. – powiedział. – Powinienem był uważać.
- Nie szkodzi. – rzuciłam odwzajemniając Jego uśmiech.
- Braciszku, daj sobie spokój, lepiej idź poszukaj innych kąsków, a to zgniłe mięcho zostaw watahom wilków. – ironicznie parsknęła dziewczyna próbująca wcześniej mnie przewrócić poklepując chłopaka po plechach.
Nawet nie drgnęłam. Nie wyrzuciłam w kierunku dziewczyny żadnego słowa. Patrzyłam tylko jak się oddala i przybijałam pionę z ludźmi z drużyny.
-  Przepraszam Cię za Nią. – rzucił Filip.
- Nie musisz tego robić, nie zależy Mi na jakichkolwiek przeprosinach. Czy to od Niej, czy za Nią. Obejdzie się. – syknęłam zmierzając do swoich. Otarła tylko nogi z piasku, który w tamten dzień niesamowicie przyczepiał się do skóry. Odpowiedziałam tylko na parę pytań, typu ‘ Czy wszystko dobrze? ‘ , albo ‘ jak się czujesz? ‘ . Po czym po wspólnym okrzyku wszyscy wrócili znów na boisko zajmując swoje miejsca.
- No dajesz mała, dajesz ! – krzyknęła Wika, która była na stanowisku obrony. Kiedy znów miałam władzę nad piłką zamachnęłam się i uderzając z całej siły wcale nie oczekiwałam, że piłka znajdzie się w odpowiednim do tego miejscu. Miałam inny cel – wkurzająca mnie od kilkunastu dobrych minut, Wiktoria. Dziewczyna nie zdążyła odsunąć się, gdyż prędkość piłki była wystarczająco duża, a bliskość między nami bardzo mała. Natychmiastowo Jej twarz otrzymała potworny cios, a ciało z rozmachem osunęło się na ziemię. Ze strony drużyny Kamili rozbrzmiały oklaski i okrzyki, a połowa przeciwników podbiegła do Wiki otrząsając ją . Sędzia zaalarmował koniec meczu, po czym połowa ludzi rozeszła się.

*     *     *

    Było coś przed 23. Księżyc informował mnie, że pora już wybrać się do domu. Wyciągnęłam z kieszeni paczkę papierosów i odpalając jednego z nich zaczęłam dogłębnie ogarniać swoje myśli. Z każdym wciągniętym machem i wypuszczanym dymem doszukiwałam się powodów, dla których tu jestem. Na siłę próbowałam dociec, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Dlaczego mój ojciec bezskutecznie wmawia mi, że przechodzi na odwyk. Że już nie pije i szuka pracy. Dlaczego matka nie ma dla mnie czasu i nałogowo spędza dzień za dniem w pracy. Dlaczego to wszystko musi być takie trudne.
- Życie. – rzucił ktoś przysiadając się do Kamili. Rażące światło księżyca oświetliło twarz bruneta. – Pewnie zastanawiasz się dlaczego jest takie trudne.
- Może i tak. Czas na Mnie. – powiedziałam próbując wstać, ale momentalnie straciłam równowagę.
- Oo, chyba ktoś za bardzo świętował zwycięstwo. – rzucił kładąc sobie moją rękę na plecy i unosząc mnie w górę za kolana.
- Będziesz Mnie tak niósł jak jakąś głupią pannę młodą? – zapytałam śmiejąc się.
- Tak. Nie puszczę Cię w takim stanie samej do domu. – odpowiedział, po czym wyciągając z mojej dłoni niedogaszonego peta rzucił go do wody.
- Dlaczego nie mogę iść sama? – zapytałam bełkocząc.- Filip! Pytam cię o coś?
- Bo jesteś pijana.
- Nie jestem! – krzyknęłam .
- Zobaczymy jutro. – rzucił.
 
*    *     *

„ Jest zbyt miły. Nie mogę Go pokochać. Boję się kolejnej miłości. Ostatnio wszystko leci mi z rąk, a ja nie chcę już nikogo ranić. Życie nieźle skopało mi tyłek. Ale chcę już w końcu wrócić na właściwą drogę. Bez płaczu, bólu i głębokich uczuć.”
zachod_slonca_nad_morzem.jpg
  • awatar Karaliene♥: Piękny rozdział ;)
  • awatar My imaginary world♥: Zastanawiam się w jaki sposób z rozdziałów wypływających spod twojej ręki( choć może raczej myszki i klawiatury) emanuje taka magia? Trzy słowa opisujące rozdział? BRAK MI SŁÓW ;3 Z niecierpliwością czekam na kolejny ;D
  • awatar Light Of The Night: Na miejscu Kamili pewnie bym podeszła do tej laski i jeszcze ją skopała XD
Pokaż wszystkie (5) ›
 

skomplikowane.pl
 
Klaudyna Turczyńska: skomplikowane.pl/(…)okiem-faceta-nowy-czlonek-rodzi… Dzisiaj na blogu debiutuje mój mąż. Proszę o wyrozumiałość, aby mi potem nie wypominał, że parenting to złooo ;)
 

etta.pinger.pl
 

Dla Light Of The Night.
    Życie... lista chwil, rozczarowań, myśli, załamań, łez osamotnienia. "Jest ta­ki mo­ment, kiedy ból jest tak duży, że nie możesz oddychać. To jest ta­ki spryt­ny mecha­nizm. Myślę, że przećwiczo­ny wielok­rotnie przez na­turę. Du­sisz się, in­styn­ktow­nie ra­tujesz się i za­pomi­nasz na chwilę o bólu. Boisz się nawrotu bez­dechu i dzięki te­mu możesz przeżyć." Życie... jest chwilą,... wiadrem łez osamotnienia. Przynajmniej  moje tak wygląda...

*     *     *

    Siedzę z Filipem na  plaży. Letni wiatr obwiewa moją twarz a kasztanowe włosy latają na wietrze. Podkulam nogi, dotykam brodą kolan, siedzimy w głębokiej ciszy, ale mi to nie przeszkadza. Jestem ciekawa na co liczy. Praktycznie się nie znamy a on jakby nigdy nic codziennie od kilku dni ze mną przesiaduje. Dla mnie jest to w swego rodzaju terapia. A dla niego? KIM DLA SIEBIE NAWZAJEM JESTEŚMY?  Pytam w myślach samą siebie. Widzę jak chłopak bierze głęboki oddech.
- Dlaczego się tniesz? Dlaczego...?- spytał. Wiedziałam, że kiedyś o to zapyta, ale nie sądziłam, że dojdziemy do tego zakrętu mojego życia tak szybko.
- ...trafiłam do szpitala?- kiwa głową.- Jestem tchórzem dlatego tak skończyłam. Ale nie mogę się poddać. Kiedyś się poprawie... obiecuje.  Wiem, że jestem słaba.
- Przynajmniej masz jakąś nadzieje.
- Nie jestem pewna czy to coś da. Dziś jest dobrze a jutro wszystko się wali.- odparłam spoglądając na swoje palce przesłaniające słońce.  
- Dlaczego to robisz?- spytałam spoglądając w jego piękne zielone oczy. Bez wątpienia mi się podobał, po za tym był  dobrym przyjacielem ale  nic więcej.
- Co robię?
- Siedzisz ze mną? Przychodziłeś do szpitala. Czego naprawdę ode mnie chcesz?- spytałam mimowolnie.
- Nie rozumiem...
- Dobrze wiesz o co chodzi.
- Aha... już rozumiem. Myślisz, że chce czegoś więcej?- kiwam głową- Nie, może z czasem... narazie przyjaźń mi wystarcza.
- Więc po tygodniu znajomości jestem już przyjaciółka.
- Jeśli ci to przeszkadza...- przerywa mi.
- Nie, oczywiście, że nie.- odpowiadam.- po prostu... dziękuje, że jesteś.- dotykam jego dłoń i spoglądam mu głęboko w oczy.
- Ja też ci dziękuje.- odpowiada mi Filip. A ja uśmiecham się po kryjomu.

*     *     *

Boże,
pomóż mi, bo już nie daję rady. Dłużej nie wytrzymam. Ja nie chcę tak żyć. Nie chcę w ogóle żyć.
Wiem, że brzmi to strasznie i nie powinnam tak mówić. Przepraszam.
Jestem słabym człowiekiem. Nie umiem walczyć. Może dlatego, że ciągle spotykają mnie złe rzeczy i po prostu już nie wierzę w lepszą rzeczywistość.
Chcę umrzeć. Naprawdę.
Nie chcę żyć nadzieją. Nie chcę wierzyć w lepsze jutro. Nie chcę łudzić się, że może pojutrze, a może za kilka lat, będzie lepiej.
Powiesz mi kiedy w końcu zacznie być pięknie?
Czy całe moje życie aż do śmierci będzie pasmem niepowodzeń?
Kiedy uda  mi się ocalić cząstkę siebie, nie tracąc nic w zamian?
Czy nadejdzie dzień, gdy będę bała się śmierci, a nie czekała na nią z utęsknieniem?
Daj mi jakiś znak, mały szczegół, który dla mnie będzie znaczył wiele. Chcę cieszyć się każdego dnia rano, przeżywać każdą chwilę jak najpiękniej i zasypiać z uśmiechem na ustach.
Pomóż mi nauczyć się żyć.
Daj mi powód bym chciała żyć.
Pokaż, jak powinnam żyć.
Chcę tylko być szczęśliwa, czy proszę o zbyt wiele?

Tak było jeszcze tydzień temu.

Boże,
Dziękuje Ci za Filipa. Może on jest tym znakiem? Tym szczęściem...  

*     *     *
    Kiedyś nadchodzi taki moment, w którym musisz podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Musisz zdecydować. Zostać tutaj czy iść dalej. Pomóc w potrzebie czy stać się egoistą. Trwać w samotności czy wyjść do ludzi. Stworzyć rodzinę czy poświęcić się pracy. Żyć czy umrzeć.
  • awatar Light Of The Night: Wchodzę, zaczynam czytać i niespodzianka, dziękuję! Jestem mile zaskoczona. A co do rozdziału... No mam nadzieje, że Kamila przejdzie jakoś przez wszystko i zacznie patrzeć inaczej na to, co ją otacza. Mam nadzieje też, że Filip nie podda się szybko i będzie się starał (:
  • awatar My imaginary world♥: I kolejny raz czytając rozdział czułam magię, która wprost z niego emanuje : ) Mam nadzieję, że Kamili uda się to wszystko poukładać i w końcu być szczęśliwą. Z niecierpliwością czekam na kolejny ;3
  • awatar Expirion.: Jezu, zakończenie.. I pytanie retoryczne na temat Filipa! Super! Bardzo mi się podoba <3 Dziś mam mało czasu, więc skromny komentarz, aczkolwiek powiem tylko tyle, że coraz bardziej rozbudowujesz opowiadanie, ukazując miejsca i postaci, a nie tylko "formę pamiętnika". dobry krok naprzód! :*
Pokaż wszystkie (5) ›
 

etta.pinger.pl
 
 

Hobbit. Oglądał ktoś? Ja mam zamiar się za niego wziąć w ten lub następny weekend. Wrażenia?
                       
                            *     K A M I  L A *

Podobno rozmowa pomaga. Dodaje otuchy, przedstawia całą sytuację z innej, czasami lepszej strony. Druga osoba próbuje przemówić do nas, że następnym razem będzie lepiej, że nic się nie stało, warto spróbować jeszcze raz. I tak bez końca. Ale jeśli jest się zamkniętym wewnątrz siebie, jeśli coś blokuje i nie pozwala na żadne ludzkie odruchy, wtedy nie ma już żadnego ratunku. Nie pomoże rozmowa, kawa, a nawet papieros. Na złamane serce nie ma lekarstwa...

*     *     *

Byłam świadoma od dłuższego czasu. Moje powieki były zbyt ciężkie bym wcześniej mogła je podnieść. Z dnia na dzień ciążyły na nich kolejne kilogramy. Kilogramy smutku,  niepowodzeń, żalu, łez osamotnienia...
-W końcu się obudziłaś- usłyszałam głos pielęgniarki- Już idę po lekarza.- odparła.
- Nie, nie trzeba poradzę sobie.
- To dobrze - wyszła.
- Jak się czujesz?- usłyszałam tan sam głos  co w samolocie, to był Filip.
- Fizycznie? Słabo. Psychicznie? Bywało gorzej.- odparłam z kwaśną miną. Spojrzałam w te same zielone tęczówki  co kilka dni wcześniej. Były takie głębokie.  To zniewalało. - Co ty tu robisz?
- Pamiętasz co mi obiecałaś w samolocie?
- Nie.
- Powiedziałaś, że się jeszcze spotkamy. Nie odezwałaś się więc sam zamierzałem zrobić pierwszy krok. Zadzwoniłem ale zamiast ciebie usłyszałem głos twojego brata. Nie miałem pojęcia, że cierpisz na depresje, że jesteś załamana. Przez te kilka godzin nawet polubiłem .
- Cieszę się. Co u ciebie?
- Wszystko... - wziął głęboki oddech jakby nie mógł nic powiedzieć- w porządku- odparł po chwili.
- Mi możesz powiedzieć, naprawdę.
- Nie potrafię...
- Spoko poczekam.
- Ale ja nie mam pewności czy kiedykolwiek będę mógł.
- Chodzi o moją dziewczynę...
- Nie żyje?- spytałam zakładając najgorsze.
- Gorzej... Zdradziła mnie.- mogłam się domyślić. Zdrada to najgorsza rzecz, które może dopaść chłopaka.  Przynajmniej tak słyszałam.
- Musisz jak najszybciej o tym zapomnieć. Na złamane serce nie ma lekarstwa... Nie jesteś tego wart. Uwierz mi. - spojrzałam mu prosto w twarz.
- Skoro zgrywasz taką silną to dlaczego tu jesteś?
- Nie zgrywam silnej. Wcale taka nie jestem. Jestem zbyt słaba by wygrać walkę z własnym życiem. Zawsze przegrywam...- JESTEM ZBYT SŁABA. PRZEGRYWAM. Powtarzam sobie to w kółko. Może czas to zmienić?
- Widzę, że sami sobie nie poradzimy z własną psychiką. A razem? Co ty na to?- zaskoczył mnie. W ogóle się nie znamy  a on proponuje coś takiego. Coś jest nie tak. Może jestem już przewrażliwiona.
- Dla kogo te kwiaty?- spytałam pokazując na bukiet róż na stoliku.
- Dla ciebie.-odparł.
- Z jakiej okazji?
- Czy to ważne? Proszę, przemyśl moją propozycje.
- Postaram się ale taka sytuacja może być uciążliwa.
- To znaczy? Liczysz na coś więcej?
- Nie, po prostu z czasem...
- Jeśli nie chcesz... Myślałem, że ty też poczułaś tą dziwną więź ale najwyraźniej się myliłem.- zaczął wstawać z miejsca.
- Nie, nie odchodź możemy spróbować.- Szczerze nie wierzyłam w to, że nam się to uda bez rozczarowań. Bo wstydem nie jest próbować, ale w ogóle nie spróbować.

*     *     *

Ludzie popełniają błędy, to normalne, przecież nikt nie jest idealny. Niektórzy z nich próbują te błędy naprawić, inni mają to gdzieś. Naprawienie swoich błędów to również naprawienie siebie, zmiana złych cech, pozbycie się ich. Zmiana wewnętrzna człowieka nie jest wcale łatwa, bo przecież każdy chce być sobą. Ale odpowiedzmy tak szczerze: ile tej oryginalności jest w każdym z nas?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za poślizg. Musicie mnie zrozumieć. Kilka rozdziałów teraz będzie nudniejsza będę budować teraz pewną więź między Kamilą a Filipem by później was  zaskoczyć.
  • awatar Expirion.: Hobbit - oglądałam. Osobiście znużył mnie ten film.. Ale ogółem polecam :) Rozdział super jak zwykle! ;) Końcówka jest mega <3 Bardzo lubię twoje opisy i dialogi i oh.. wszystko prawie no! :D Zdziwiła mnie szybka obecność tego chłopaka z samolotu, ale poza tym bardo ciekawie opisałaś wszystko. :D
  • awatar My imaginary world♥: Co do Hobbita'a...kocham ♥.♥ Film moim zdaniem jest, bardzo dobry. Nie ukazuje oczywiście wszystkiego; postaci, krajobrazów, istot magicznych dokładnie jak sobie wyobrażałam ale nie jest źle. Serdecznie polecam ;) Rozdział jak zwykle fantastyczny! Końcówka najlepsza :3 Opisy i dialogi są po prostu magiczne. Ale, że ten chłopak z samolotu tak szybko w szpitalu...? o.O Rozumiem Cię. Sama muszę tak czasem robić w moim opowiadaniu, najpierw jest spokojnie a potem...bum! :D z niecierpliwością czekam na następny! Druga chlip, chlip ;_; Ale drugie miejsce też nie najgorsze xD
  • awatar Light Of The Night: Czasami przydaję się coś monotonnego w życiu, czy w opowiadaniu, bo ciągłe zaskoczenia mogą niektórych wypalić..
Pokaż wszystkie (7) ›
 

cekisia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
story of my life.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

etta.pinger.pl
 


                  Szczęściarz. Człowiek, któremu wszystko jest po drodze. Nie przegrywa. Nie cierpi. Niezależnie w co włoży ręce, zawsze mu się to uda. Nie potyka się. Nie upada. Nie wie co to pech. Nosi przy sobie czterolistną koniczynkę? Codziennie spotyka kominiarza? Czarny kot nigdy nie przebiegł mu drogi? Ma w domu milion porcelanowych słoników z podniesioną trąbą? Nie. Po prostu jest szczęściarzem, wielkim przeciwieństwem mnie - dziewczyny wiecznie nienawidzącej życia.

*     *     *

                Spoglądałam przez okno przez wiele godzin. Widziałam oddalające się lotnisko. Coraz mniejsze, bardziej oddalone.
Żegnam mój kraj, rodzinę, problemy, marzenia, życie...
Zostawiam tu przyjaciół, wspomnienia, wszystko... tak po prostu.
Wiele o tym myślałam ale wciąż mam wątpliwości.
A jeśli tam będzie jeszcze gorzej?
Jeśli zamiast ciągle się osuwać... osunę się na dobre?
Może mi się wszystko zwali na głowę.
Równie dobrze mogę odnaleźć tam swoje przeznaczenie i nigdy więcej nie uronię kolejnej łzy osamotnienia?

*     *     *

           Momentami wydaje mi się, że powoli uczę się żyć. Że staram się zapełnić pustkę, która ogarnęła moje serce. Ale nadchodzi też taki czas, który powtarza mi, że jestem zbyt słaba by wygrać walkę z przeszłością.

*     *     *

          W samolocie dominuje biały kolor oraz zapach lawendy. Zamykam oczy. Ronie kilka łez.
-Mogę się dosiąść? -słyszę cichy melancholijny męski głos. Dlaczego teraz kiedy się rozkleiłam?
-Jeśli sobie tego życzysz.- odpowiadam po chwili namysłu. Czuje miły, delikatny zapach męskich perfum. Otwieram oczy. Zauważam dużo wyższego ode mnie bruneta o zielonych oczach.  Siedzieliśmy przez chwile w ciszy.  Słychać było tylko przytłumione rozmowy kilku osób w samolocie. Nic dziwnego. Jest późno.
-Jestem Filip i mam dziewiętnaście lat. A ty co mi powiesz o sobie?
-Kamila siedemnaście lat. Numer buta też mam podać? - wycedziłam przez zęby.
-Oj nie spinaj się tak. Po prostu się nudzę. Dlaczego płaczesz? -  w tym momencie coś znowu zaczęło się we mnie łamać. Znowu miałam to uczucie... żalu, wyrzutów sumienia. Widok umierającej siostry, nagłówków gazet. Wszystko przeze mnie...
Czuje jak się staczam.
-Nie twój interes.- odpowiadam.
-Spoko. Dokąd lecisz?
-Do nowej rzeczywistości. Do miejsca, w którym mam nadzieje znajdę swoje miejsce na ziemi. - o dziwo się uspokoiłam. Moje oczy nadal się iskrzyły ale już nie tak bardzo. Może to dobrze, że się przysiadł.
-Takiego miejsca ze świecą szukać. Jesteś polką? Świetnie mówisz po polsku.-
-Tak, jestem z Sopotu. A ty? - spytałam zaciekawiona.
-Z polskiego miasta w stanie Waszyngton.
-Żartujesz? Też tam jadę. - dziwny zbieg okoliczności. Nie wierzę w zbiegi okoliczności.
-Nie, nie żartuje. Na serio tam mieszkam. Po co się tam wybierasz?
-Mam tam mieszkać z bratem. - odpowiedziałam.
-Na jakiej ulicy? - nie wiem dlaczego mu ufam. Moja kolejna wada. Za bardzo ufam ludziom.
- Chyba na zamiejskiej. A co Cię tak to interesuje?
- Nie wiem tak po prostu. Mieszkam niedaleko. Mogę Cię odwieść z lotniska. Jeśli chcesz oczywiście.- powiedział z uśmiechem.
-Dzięki, brat po mnie przyjedzie. Ale możemy się jeszcze kiedyś spotkać jeśli chcesz. Nie znam tam nikogo- no i palnęłam.

*    *    *

Wymieniliśmy się telefonami gadaliśmy przez cały lot. Mam nadzieje, że jeszcze go spotkam. Wydaje mi się, że skądś znam Filipa.
Nie to tylko moja chora wyobraźnia.

*     *     *
Gdyby istniała możliwość cofnięcia się do jednego wybranego momentu w życiu, jestem pewna, że każdy by ją wykorzystał. Znaleźlibyśmy się w chwili, gdy powiedzieliśmy o kilka słów za dużo, gdy poszliśmy w złą stronę, gdy zachowaliśmy się nieodpowiednio, gdy odpuściliśmy, gdy mogliśmy zrobić więcej, gdy przestaliśmy walczyć. Myślę, że każdy z nas naprawiłby swój błąd, udoskonaliłby przeszłość, znalazł nową ścieżkę i nie cofał się do momentu, w którym zniszczył wszystko.

*     *     *

Weź się w garść. Pozbieraj części siebie, które upadły. Weź głęboki oddech. Zapomnij o wszystkim, co ciągle ciągnęło cię w dół. Oderwij się od dawnej codzienności. Zawalcz o swoją przyszłość. Staraj się. Nigdy nie mów, że jesteś słaba. Nie wmawiaj sobie, że nie dasz rady. Zrób krok do przodu, a potem następny i jeszcze kolejny. Wygraj. Zostaw dawną siebie daleko z tyłu i wygraj. Przecież wiem, że potrafisz. Ale ja nie...
Możesz mi wierzyć albo nie, ale gwarantuję ci, że kiedyś będzie lepiej. Odnajdziesz to, czego ciągle szukasz i za czym czekasz, i stwierdzisz, że nie było warto. Spotkasz człowieka, którego utraciłaś gdzieś po drodze i zrozumiesz jak wielkim błędem to było. Wyjedziesz, daleko stąd i spojrzysz na swoje życie z zupełnie innej strony, a wtedy zrozumiesz, że wystarczy tylko trochę poczekać, a dostanie się to, czego od zawsze się pragnęło. Daj czas swemu szczęściu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Starłam się ale chyba nie wyszło. Zostawiam wam rozdział do oceny.  Z dedykacją dla Expirion.
  • awatar Expirion.: Zaskoczyłaś mnie dzisiaj totalnie! Czym? Otóż zapanował w dzisiejszym rozdziale spokój, przepełniający dogłębnie moje serce. Podoba mi się, że Twoja twórczość składa się głównie z Twoich określonych i charakterystycznych tylko dla Ciebie motywów. Forma pamiętnika lub czegoś w tym rodzaju, wszystkie myśli, sentencje i uczucia zawarte w tekście idealnie emanują <3 Nie widać u Ciebie pośpiechu, co mi się bardzo podoba. Mimo, ze piszesz o czymś tak naturalnym, oczywistym i banalnym w jednym to zaciekawiasz, przyciągasz uwagę czytelnika, dajesz do myślenia, bardzo wiele... :) Niezmiennie mi się podoba. Pokochałam już to, ze między tym wszystkim są przerwy w czasie. Jakby bohaterka pisała pamiętnik w swoich myślach, w głowie. Do tego piosenka tak idealnie dopasowana... Rozpłynęłam się. Birdy, kochana Birdy <3 Skarbie, wiem że moja ocena jest chaotyczna ale tylko i wyłącznie dlatego, ze nie wiem jak wyrazić to co czuję, czytając twoje dzieło. To jest piękne. :) I na samym końcu tak bardzo
  • awatar Expirion.: piękna niespodzianka. Dziękuję aniołku :* Matko nie zmieściłam się w jednym komentarzu.. ;_; Zła ja. xd HA, PIERWSZA. *.*
  • awatar Light Of The Night: Bardzo mi się podoba. Nie potrafię powiedzieć więcej na ten temat, bo się wstydzę, że także pisałam.... Tobie to wychodzi po prostu o wiele lepiej :D
Pokaż wszystkie (6) ›
 

cekisia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
story of my life.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

cekisia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
story of my life.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

cekisia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
story of my life.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ann89
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Wrześniowa:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

cekisia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
story of my life.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

megi94
 
megi94:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

cekisia
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
story of my life.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów