Wpisy oznaczone tagiem "fit" (1000)  

jamniczek-pl
 
impo.jpg

No, mi też imponuje.

Rzeźbię w mięsie. Nie w mięśniach.

Dobrego dnia tym, którzy mają w dupie odchudzanie i takie tam.
I dobrego dnia tym, którzy za chwilę ruszą pobiegać.
Jeżeli obydwie strony zachowują zdrowy dystans (a propos biegania ;) ) - to dobrze.

Strzała, dobrego piątku w każdym zakątku.

-*-

Czwartku.
Ym.
Dziękuję, K.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

kraseczka
 
W powietrzu czuć już jesień.
Nie wiem, jak wy, ale ja lubię tę porę roku.
O ile dopisuje pogoda, jest słoneczko i około 20 parę stopni.
I w ogóle wrzesień jakoś tak dobrze mi się kojarzy.
W sierpniu na urlopie w PL była moja koleżanka.
Zanim wyemigrowała znałyśmy się 20 lat .
Od podstawówki.
Zmieniła się już dawno , nie było można na nią liczyć i w ogóle.
No i napisała wiadomość że jest w PL i kiedy możemy się zobaczyć.
Odpisałam jej, że mi pasuje wtedy i wtedy, chyba że ma jakiś inny do zaproponowania termin.
No i co cisza.
A była na urlopie 2 tygodnie.
Nawet nie odpisała.
Potem ja napisałam do niej , ale jak się okazało wróciła już do domu.
I ze tak jej głupio, ale im ma więcej czasu, tym ciężej jej się zorganizować.
No żal.
I to nie pierwszy raz kiedy tak zrobiła.
Nawet jak przyjeżdżała na tydzień lub na parę dni to zawracała gitarę i nie przychodziła.
Wtedy starałam się to zrozumieć.
A i jeszcze przy okazji wyszła inna kwestia, że zaczęła gadać z dziewczyną z którą się pokłóciłyśmy z X lat temu, która akurat jej odwaliła straszne świństwo. Więc cóż,tacy znajomi nie są mi potrzebni.
Chyba całkowicie ograniczę z nią kontakt.
Od jutra zmieniają mi rozkład jazdy busów. Będę wychodzić z domu 5.25 a wracać 17.10 .
Mam już dosyć tego.
4 h zmarnowane na dojazdy, ale nie stać mnie na wyprowadzkę.
Ciągle jakieś zdrowotne problemy, przez które ciężko odłożyć kasę, na wynajem kawalerki musiałabym wydać 2/3 pensji. Zastanawiam się nad wynajęciem jakiegoś pokoiku chociaż.
Ale zarabiam 2000 na rękę i odłożyć coś z tego będzie ciężko. A chciałam uzbierać na prawko i samochód jakiś.
Ale te dojazdy wysysają ze mnie całą energię i chyba będę musiała się zdecydować. Szkoda tylko, że nie mam jakiejś koleżanki z którą mogłabym wynająć. Będę musiała mieszkać z zupełnie obcymi ludźmi, ale cóż takie życie . Doradźcie co byście zrobiły na moim miejscu.
Co to diety i ćwiczeń to lipa oj lipa.
Brak czasu i wymęczenie tymi dojazdami powoduje że w tygodniu mam naprawdę mało energii. Ale staram się .
A taką figurkę już miałam i to zmarnowałam. Szkoda.
Tyle teraz na jesień super ciuszków , a ja nie mam figury .
  • awatar tease: Ja bym jednak poszukała pokoju do wynajęcia. 4h to dużo na dojazd. Młoda jesteś a 1/3 dnia spedzasz w drodze. ile mogłabyś zrobić innych rzeczy w tym czasie. Przy okazji poznalabys nowych ludzi, spróbowałabys czegos innego może twoje nastawienie by się zmienilo bo cos ostatnio widac ze kiepsko z toba psychicznie. A moze nowa praca by się też znalazla. trzeba ryzykowac poki sie ma mozliwosc. A z toksycznymi znajomymi nalezy zerwac kontakty.
  • awatar szachimatONA: Hej. Jeśli mieszkasz w mieście, to wynajmij pokój w akademiku lub bursie/internacie nawet jeśli nie jesteś studentką. Za 500 zł będziesz miała pokój samodzielny. A ochrona fajni ludzie i tak dalej. Ja tak mieszkałam zanim poznałam męża :) I nie chciałam jakiejś kawalerki czy pokoju z obcymi ludźmi. W akademiku nikt nie jest anonimowy. Jak Ci ktoś sprzątnie komputer i go zauważysz to beknie za to, a w takim mieszkaniu nieraz na czarno mieszkają bez umów zupełnie obcy ludzie i nie wiadomo co to za psychole, często podają fałszywe nazwiska bo nikt ich nie sprawdza okradają wspólokatorów, ćpają... dla kobiety to raczej ryzykowne jest. Na samochód spokojnie odłożysz tylko nie kupuj trumny na kołach typu czikłeczento tylko sejczento. Lepiej kupić 25 letnie audi niż 10 letniego matiza. Co do znajomych. Ja z niektórymi zerwałam całkowicie kontakt. Jak ktoś ma syf w moje życie wprowadzać to nie jest mi to potrzebne :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

kraseczka
 
Na piątek miałam zaproszenie na dwie rozmowy o pracę. A ja co - odmówiłam- bo bałam się wyjść.
U nas w MOPSIE trwa tzw. ,,sezon". Okres składania nowych wniosków. Masakryczne kolejki i masa roboty.
Kierowniczka powiedziała, że jedyne usprawiedliwienie w sezonie to - szpital.
Jedną rozmowę miałam do Zarządu Dróg, drugą do laboratorium.
Wypisać się nie wypiszę, bo mnie by nawet kierowniczka nie wypuściła.
Na żądanie nie chciałam brać, bo teraz przy tych kolejkach to byłyby strzał w kolano. Bo jakby mi na tych rozmowach nie poszło to tu umowę nie wiem czy by mi przedłużyli- a mam do końca września.Na żądanie brać w sezonie to się bałam.
No, nic może kiedyś jeszcze się uda zmienić pracę- kto wie.
Chudnąć też nie chudnę , bo ani nie trzymam diety ani nie ćwiczę więc ogólnie lipa.Jedynie dużo chodzę.
  • awatar black5775: Ty serio tak? Tyle marudzisz na tą pracę, narzekasz a jak trafiła się okazja do zmiany to nawet nie spróbowałaś??? Urlopu na żądanie nikt nie może (a raczej nie powinien Ci odmówić), dzwonisz i mówisz ze masz straszne zatrucie, że wymiotujesz jak kot albo mega biegunka i co też kazali by Ci przyjść? i gdzie byś przyjmowała petentów? w toalecie? Według mnie postąpiłaś bardzo głupio, poza tym zwolnienie od lekarza chyba też honorują a nie tylko szpital i czy z taką kierowniczką chcesz pracować? Chcieć czegoś i nie podjąć żadnej próby żeby to mieć to trochę słabe. A tak już poza tematem to czy Ciebie przypadkiem nie złapała lekka depresja? Z tego co zauważyłam wpisy są jakieś takie pesymistyczne, może warto porozmawiać z kimś o tym.
  • awatar black5775: Nie chciałam zabrzmieć agresywnie i nie oceniam Cię tylko po prostu może warto z kimś porozmawiać bo z depresji chyba ciężko wyjść samemu.
  • awatar kraseczka: Raczej nie mam depresji. Po prostu wpadam tutaj się wyżalić i pomarudzić. Faktycznie , szansę miałam ale bałam się że jak na tych rozmowach mi nie pójdzie to tu zostanę z niczym.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

kraseczka
 
Nie mam już sił walczyć ze swoim uzależnieniem.
Ze swoją słabością.
Ze swoją słabą wolą.
Ze swoim obżarstwem.
Dziś dzień zaczęłam dobrze.
Jajecznica z 3 jaj na masełku, kawusia, chlebuś .
Potem zaczęłam robić sobie obiad na dwa dni.
Miała być zapiekanka (makaron,cukinia,pieczarki, pomidory i na wierzch ser pleśniowy).
No i już obrałam te pieczarki i cukinię, pokroiłam to - minęło prawie pół godziny.
Swoją drogą w międzyczasie zaczęłam się zastanawiać jakim cudem niektórzy robią szybki obiad w 20 minut?
Mi tyle czasu zajmuje obranie, umycie i pokrojenie warzyw a co dopiero zrobienie obiadu.
No to przygotowałam sobie te warzywka, pomidory zblendowane już się wygotowywały do gęsta, makaron się gotował no to zaczęłam kroić ser.
No i ukroiłam kawałek żeby spróbować tego sera. Z tej akurat firmy kupiłam pierwszy raz i miałam dać znać facetowi jak będzie smakował.
No i się zaczęło.
W mojej głowie pojawiła się myśl. Ale bym zjadła jeszcze tego sera Poleciałam do sklepu i kupiłam dwa. Zjadłam je. Dwa całe krążki sera pleśniowego.
Teraz jest mi tak niedobrze że nawet tego obiadu z którym bawiłam się ponad godzinę nie chce mi się go jeść.
  • awatar szachimatONA: Najważniejsze to się nie poddawać ;) życie jest jak gra w której masz nieskończenie wiele szan:) więc jak upadasz to warto wstać i grać od nowa :) Mówi się trudno jutro będzie lepiej!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

szachimatona
 
Dziś byłam w ogródku. Muszę się przyznać że coraz bardziej jara mnie ogrodnictwo. Nigdy nie myślałam że ja- taki korpo szczurek :D Zawzięty pracownik biurowy wychowana i mieszkająca w wielkim mieście, odnajdę się w rękawiczkach z konewką i dziabką do chwastów a jednak! A jaka radość jest wielka jak się patrzy na rosnące warzywka kiedy sama siejesz je z nasionka a później są pierwsze kiełki że nie możesz za bardzo odróżnić tego warzywa od kiełkującego chwastu, potem gałązki są coraz większe aż pojawiają się kwiaty i owoce :)) satysfakcja to dla mnie większa niż pochwała od szefa :D W dodatku wszystko jest ekologiczne no i jestem zupełnie samowystarczalna. Przeżyłabym jedząc tylko to co mam w ogrodzie z niewielką ilością rzeczy ze sklepu. Do sklepu w sensie supermarketu chodzę tylko po przyprawy i oliwę z oliwek, ew olej kokosowy choć jak dla mnie jest za bardzo przetworzony i wolę piec na smalcu ( naturalnym) mąż mówi że lepiej smakują kotlety na smalcu :D Od takiej babuni ze wsi kupuję mleko i śmietanę, twaróg i jajka :) ma ładnie czysto i schludnie :) a ceny - śmieszne wręcz. Masło robię sama mikserem bardzo prosto się robi :)

Bardzo mnie też cieszy że mój synek lubi ogródek i ma możliwość wychowywania się wśród natury, oglądania jak roślinki rosną i ma możliwość codziennej obserwacji przyrody. Wie które zwierzę to ślimak, które to biedronka, wie jak wygląda pszczółka i motylek nie tylko z obrazka. Mam takie nieodparte wrażenie że ta przyroda strasznie pociąga moje dziecko i na tym etapie widać, że jest ono częścią natury. Mój synek zupełnie inaczej zachowuje się na placu zabaw a zupełnie inaczej w swoim ogródku. Tutaj zna każdy kącik. Rozkłada kocyk zrywa też źbła trawki i układa obok siebie. Tyle jest ciekawych patyków i kamyczków że plastikowe zabawki nie są przydatne. Mamy część ogródka warzywną i część wypoczynkową. Obie te części odgradza wąska piaskowa ścieżka. Dziś byłam świadkiem jak moje dziecko przepuściło żuczka :D na ścieżce :D Synek powiedział do niego "o pjosie" i zszedł na trawę, a owad zgrabnie popędził dalej, po czym synek wszedł na  ścieżkę i poszedł po swoją konewkę cały czas oglądając się na żuczka. Mam nieodparte wrażenie, że dzięki temu kawałkowi naszego nieba on czuje, że jest częścią natury i uczy się do niej szacunku :)

Nie uwieżycie co dziś zrobiłam. Kupiłam las :D Kawałek o wielkości jednego ara :D Małe sosny. Zamierzam ogrodzić ten las i tam postawić ul/ule. Moja działka jest częścią dużego lasu. Więc będę miała miód leśny! Ale to dopiero za rok :) Pszczelarstwo to niestety drogie hobby. Planuję też posadzić tam kilka leszczyn żeby pszczólki miały blisko no i może przyjdą do nas wiewiórki zimą? :)Ciekawe jak moje Małe Kochanie zareaguje na wiewiórkę :) jeszcze nie widział. Już sobie wyobrażam synka ubranego w puchową kurtkę i wycieczkę do lasu zimą :)

W następnym roku planuję kupić kurnik. Na allegro można dostać już za 1000 zł. Myślę że dziesięć kur znoszących jajka by moją rodzinę świetnie zaopatrzyło :) Babcia już się zadeklarowała że mi odsprzeda na drugi rok kurki :D zaklepałam też kaczkę i gęś. Tylko najgorsza trauma dla mnie będzie to że trzeba będzie je później zlikwidować :( :( już ustaliliśmy z mężem że jeśli nie będziemy mogli tego zrobić to oddamy je na zimę mlecznej babci jak my to mówimy :D Jednak człowiek przywiązuje się do zwierząt :) Niby rosołek pyszny ale może lepiej jednak będzie nam kupować mięso kiedy nie będziemy widzieć jak się ten żywot kończy? A może dorośniemy do tego żeby ... no wiecie :( nie wiem :)

Dieta:
Dziś przyniosłam z ogródka cały kosz pomidorków koktajlowych - smak... nie do opisania zupełnie inny od tego jaki znam z supermarketu. Nie wiem jak to określić ale każdy kto jadł takie pomidorki wie że te z własnego ogrodu smakują.. słońcem :)
Śniadanie:
I 20 takich pomidorków zjadłam przy śniadaniu :)
Moi mężczyźni jedli twaróg ze szczypiorkiem i śmietaną i chleb żytni na zakwasie ( sama robię ) z masłem i pomidorki z cebulą i śmietaną.
Obiad:
Na obiad zrobiłam mielone oczywiście na smalcu i bez żadnej mąki czy bułki tartej, ziemniaczki z koperkiem i masełkiem, i ugotowałam kukurydzę jemy ją z solą himalajską :)
Ja zjadłam tylko pół kolby kukurydzy - kupiłam nasiona bez gmo i pięknie wyrosła. Na jednym patyku mam po 5 kolb :) Moi faceci wsuwali aż im się uszy trzęsły. Synek objadł pięknie całą kolbę - bez soli :) kotleta mielonego i trochę ziemniaków :)
Kompot był dzisiaj mailinowo- jeżynowy.
I co najważniejsze - jedynie sól himalajska była z supermarketu :D
Jestem dumna.
Zjadłam dziś 200 kcal i koniec na dziś :)

Na kolację planuję zrobić dla nich pancakes z mąki jaglanej :) Kaszę jaglaną kupuję w młynie w wiosce i mielę w zwykłym tanim młynku z allegro :) Zrobię sos malinowy i podam je ze słodką śmietaną :)
Mam nadzieję że się nie skuszę.
Muszę wytrwać na diecie do grudnia :)
W następnym roku będzie wychodzenie z diety i małe porcje :)

Następny rok też będzie rokiem rewolucji. Przekonuję męża do kupna drewnianego domku na działkę ale ciężko i opornie mi to idzie. Twierdzi że nasz budżet tego nie wytrzyma :D a ja jestem zakochana w drewnianych pachnących domkach i co teraz? Chciałabym weekend wśród natury bez betonu i hałasu :) Jak przekonać M?


WAGA:
Ciekawe ile jutro pokaże waga :)
Nie mogę się doczekać ważenia.
Każdy spadek na wadze to dla mnie wielki sukces i krok do takiego wyglądu jaki mnie satysfakcjonuje.
Przechodząc obok sklepów z sukienkami mówię sobie ostatnio " ciebie kupię, ciebie też o i ciebie, już niedługo" hehe to dobry znak :D
 

kraseczka
 
W końcu jakieś wolne.
Jest czas by tutaj do Was zajrzeć i napisać.
Bo w tygodniu mam naprawdę mało czasu.
Cały czas szukam lepszej pracy, wysyłam aplikacje i CV ale kiepsko.
Ze zdrowiem też kiepsko. Od 2 miesięcy ciągle boli mnie gardło, trochę głowa ogólnie osłabiona jestem.
Z reguły mam to co roku, ale nigdy aż tyle nie trwało.
W tamtym roku pomogły mi leki przeciwalergiczne, w tym już nic nie pomaga.
Poszłam do laryngologa, powiedział że to od migdałów. Chyba trzeba będzie wyciąć. Ale nie wiem, zastanowię się. Bo jak się okaże że to jednak nie migdały to się wkurzę.
Co do diety i ćwiczeń lipa. Brak sił i czasu. Przychodzę wykończona i jeszcze to gardło na dodatek sprawy nie ułatwia.
Ważę już 57 kg, a już przecież ważyłam 49 kg. Masakra jak to człowiek potrafi zbłądzić .
3 lata prawie zdrowo się odżywiałam i regularnie ćwiczyłam i nagle wszystko się zmieniło.
Zaczęłam się obżerać.
No nic może kiedyś mi się uda wrócić do tej wagi i dobrego samopoczucia.
Co do S to różnie bywa. Widujemy się raz w tygodniu na 3-4 h i tyle.
Męczy mnie to.
Niby planujemy razem przyszłość ale ta teraźniejszość mnie bardziej dobija.
  • awatar mąka krupczatka: Polecam olej z wiesiołka w kapsułkach. Jest dobry na cere i odporność! :)
  • awatar szachimatONA: A ile teraz ważysz i ile masz wzrostu :) ?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

joela
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

erin123
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

szachimatona
 

Mąż nawet już zauważył że nie jem. Zauważył też że chudnę w końcu od tego momentu w którym zaczęłam post 92,5 kg teraz jest 88,5 kg to już 4 kg w dół.
A od momentu w którym w ogóle zaczęłam się odchudzać jakieś 2mce temu - 99kg... to już jest spadek prawie 12 kg :)
M zaczął mówić że niezdrowo jest tak nie jeść, w dodatku wczoraj spacerowałam 10 km i powiedział że i tak od tego nie schudnę. Musiałabym spacerować tak codziennie. Nie wiem zazdro chyba mu się włączyło bo...
Dziś waga wskazuje 88,5kg! :)
Coraz mniej mnie jest :D
Fajnie
4 kg w 8 dni..
nieźle co?
Nie jestem głodna.
Wczoraj zjadłam banana piłam kawę i słodką herbatę.
Czuję się świetnie.
Dziś mnie boli głowa trochę ale to bardziej ze zmęczenia i nie ma znaczenia czy bym jadła czy nie tak samo bolałaby mnie głowa :)
Już coraz bliżej do 83 kg :)) jak osiągnę będę już dużo szczęśliwsza.
Szczytem marzeń jest 76kg.
Od tego momentu mogę delikatnie przystopować ze zrzucaniem wagi.
Zapomniałam jakie to piękne jak chudnę.
Ogólnie muszę nieskromnie powiedzieć że mam ładną budowę.
Czasami śmieję się sama z siebie że nigdy nie wygrałam na loterii bo wygrałam sylwetkę od natury.
Nawet kiedy tak przytyłam że ważyłam powyżej 90 kg i byłam na badaniach u lekarzy to się dziwili i kazali mi kilka razy stawać na wadze bo nie wierzyli że tyle ważę bo nie wyglądam na taką wagę.
Mam taką figurę że tłuszcz rozkłada się równomiernie.
I teraz jak chudnę to zaczynam mieć taką "wysportowaną" sylwetkę.
Jak byłam szczupła wyglądałam tak jakbym niewiadomo jak dużo trenowała, w sensie równomiernie rozłożona tk. tłuszczowa zarys mięśni na brzuchu czy na ramionach, a moje treningi ograniczały się do spacerów i okazyjnej jazdy na rowerze :D
  • awatar Jędza z piekła rodem: O matko, zazdraszczam :D u mnie wszystko idzie w brzuch w pierwszej kolejności :P
  • awatar szachimatONA: @Jędza z piekła rodem: Najgorsze jest to że nie wiem po kim tak mam bo nikt z mojej rodziny nie ma takiej "śmiesznej" sylwetki :D
  • awatar szachimatONA: Pamiętam jak się dziwiłam że można tak ćwiczyć i nie mieć 6-paka na brzuchu. U mnie sześciopak był po zrobieniu a6w. Moi znajomi się śmiali mam łydki jak z żelaza twardsze mięśnie niż faceci :D kazali mi iść na kulturystykę :D dopiero bym była chyba 1miejce kulurystek jakbym tak zaczęła trenować :D ale niee...nie podobają mi się tak umięśnione kobiety - po za tym coś takiego niezdrowe jest bardzo- dużo testosteronu i kortyzolu przez takie cwiczenia
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nimfa25
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dziarixmaziarix.pl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

kraseczka
 
Dziś niedziela. Dzień odpoczynku.
Wczoraj po 10 latach pobytu w Danii moja siostra zjechała do Polski.
Ciekawa jestem jak się tutaj znowu odnajdą.
Mają domek postawiony, ale trochę do dokończenia jeszcze trzeba kasy.
No ale tak czy inaczej życzę im powodzenia.
Ja dalej jestem załamana szukaniem pracy.
Bo oferty pracy w moim zawodzie są ale tak marne, że szkoda gadać.
Przykładowo w takim Sanepidzie, w laboratorium praca 7.30-15. No to już widzę że niepełny etat, wynagrodzenie 2200 brutto. No litości.
To ja w głupim MOPSIE zarabiam więcej.
Aplikację wyślę, ale jak mi zaproponują taką stawkę to chyba ich wyśmieje. To już moja kolejna taka oferta pracy , która wymaga specjalistycznego wykształcenia a płacą grosze.
Co do diety to lipa. Mam rozepchany żołądek, cera mi się pogorszyła. Czy serio znowu muszę dobić do 60 kg żebym się ogarnęła. Dużo nie brakuje. Ważę już 56 kg. A ważyłam już 49 kg. No szok.
Gdzie ta moja motywacja???
Kiedyś sobie obiecałam że jak dobiję do 45 to kupię sobie oryginalne spodnie levis albo wrangler. Bo mi się marzą. Ale od celu się bardzo oddaliłam.
Ostatnio na ulicy szłam za super ładną panią. Wychodziła z pracy, zadowolona, elegancko ubrana , na obcasikach, trochę jej pozazdrościłam. Ja też tak wyglądałam. I to straciłam. 3 lata zasuwania na figurę, trzymania michy i ćwiczeń. I nagle bum. Koniec. Zaczyna się obżarstwo, lenistwo i marudzenie. Jak? Dlaczego??? Nie wiem.
Byłam na tej gastroskopii. Wszystko wyszło okk. Chociaż tyle.Co do S. Jesteśmy razem już 7 miesięcy a ja nawet nie zostałam u niego na noc nigdy. Jeżeli chodzi o seks wszystko jest ok, tyle że ja po prostu nie mam kiedy. Na weekend za bardzo nie mogę bo wtedy nie zdążę ogarnąć nic w swojej chacie, w tygodniu do roboty trzeba iść i jeździć  z tymi tobołami w jedną i drugą też męczące. Męczy już mnie mieszkanie w tym domu, serio. Ok koniec marudzenia. Do następnego.
  • awatar zjawisko dyfuzjii: No ciekawe jak się siostra odnajdzie :P Ja też mam problem bo chcę mieć pracę a też znaleźć nie mogę :( Uwierz, że jak będzie źle z figurą to sama się automatycznie ogarniesz :D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kraseczka
 
Czemu ten urlop tak szybko mija?
Jutro już ostatni dzień urlopu plus czeka mnie gastroskopia.
Ciekawa jestem co tam mi wyjdzie.
Wczorajszy dzień spędziłam z S.
W poniedziałek miał urodziny, na wtorek wziął wolne żebyśmy spędzili razem trochę czasu.
Były mega hamburgery, ciasto i miło spędzony czas .
Ode mnie zażyczył sobie pasek, więc dostał, był zadowolony.
No i zaczyna już mnie maglować o poznanie z rodzicami. Jesteśmy już razem 7 miesięcy.
Nie powiem mam stresa, jestem 8 lat młodsza od niego więc napewno pojawią się komentarze.
Ja nie jestem zbyt rodzinną osobą więc odwlekam to jak mogę. Nie mam w ogóle ochoty na takie spotkania, no ale jak mus to mus trzeba będzie przeżyć.
On mojej rodziny też nie zna.
Ale już coraz częściej podejmuje temat.
Dzisiaj dzień w domku, były ćwiczenia na ramiona i pośladki i 21 km rowerkiem.
Szukam dalej lepszej pracy, ale ciężko . Oj ciężko .
Tak się zastanawiam co ja bym chciała w ogóle w tym życiu robić i osiągnąć. Sama nie wiem.
 

agy
 
agy:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

kraseczka
 
W piątek miałam 25 urodziny . Jakoś szczególnie ich nie obchodziłam, wybrałam się z S. na kawę i ciasto.
Mówiłam, że ma nic mi nie kupować z tej okazji, pójdziemy coś zjeść i tyle.
No i kupił. I teraz ja muszę kupić coś jemu. I właśnie dlatego nie chcę otrzymywać prezentów, bo po pierwsze nigdy nie wiem co chcę dostać, ani nie wiem co mam potem kupić tej drugiej osobie. Wolę iść do kina , coś zjeść dobrego i tyle.
No ale trudno, kupił to kupił. Dostałam naszyjnik złotą ważkę z YES.
Taka, jak na moim tatuażu.
Ogólnie wolę srebro, złoto jakoś mi się nie podoba, no ale trzeba będzie nosić.
S urodziny ma za dwa tygodnie i no teraz ja muszę coś wymyślić. Nawet nie wiem co on lubi. Czyta jakieś historyczne książki, lubi jazdę na rowerze. To tyle haha. No postawił mnie w niefajnej sytuacji.
Myślałam może żeby mu kupić jakieś fajne pojemniki ,,lunchboxy" na jedzenie, bo w pracy z nich korzysta. Pracuje często w terenie i zabiera te pudełka ze sobą . No ale nie wiem zobaczymy. Może coś innego jeszcze wymyślę. Jestem zwolenniczką praktycznych prezentów.
Szukam cały czas lepszej pracy no ale ciężko idzie.
Mam nadzieję że w końcu coś znajdę .
W ogóle  to ja jakiś dzikus jestem. Ani trochę nie mam ochoty poznawać jego rodziców, znajomych i w ogóle. A on już zaczyna nalegać. Nie nadaje się chyba do życia we dwoje coś tak czuję.
No i kwestia mieszkania razem. Też to u nas problem.
On ma swoje mieszkanie, spłaca kredyt. Ale to jego mieszkanko jest dosłownie dla jednej osoby. Nie żartuję. Dla drugiej już tam nie ma miejsca. Nawet nie ma miejsca na jakaś szafę na ciuchy czy półkę w łazience.
Jakby nie miał swojego mieszkanie to moglibyśmy razem coś wynająć. Ale wątpię żeby chciał iść na wynajem, mając swoje mieszkanie.
Ja ciągle mieszkam z matką niestety, więc muszę pomyśleć jak się stąd wynieść. Będę musiała coś wynająć pewnie z innymi współlokatorami bo na samodzielne mieszkanie nie będzie mnie stać.
A dieta u mnie wygląda tak. Od pn-piątku super. Ale za to sobota i niedziela obżarstwo. Więc tak to bywa.
  • awatar kawooszkaa: Z tego co czytam to niepotrzebnie stwarzasz problemy! Chłopak się naprawdę stara a ty narzekasz. Docen to i nie rob z siebie 'księżniczki' bo życie cie jeszcze nauczy pokory,zobaczysz.
  • awatar black5775: Czytam Twoje wpisy od dawna i wybacz ze to napisze ale zgadzam sie z opinia kawoszki, jakbys zupelnie niedoceniala tego co robi S. A skoro nie chcesz poznawac jego rodziny ani razem zamieszkac to moze zastanow sie czy chcesz z nim byc tak na powaznie. Z Twoich wpisow wnioskuje mega olewczy stosunek co do niego
Pokaż wszystkie (2) ›
 

xhipotermiax
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

akinomvera
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: 15/80
sałatka wege-miska (280g): 336kcal
sos balsamico (30g): 38kcal
jabłko (120g): 68kcal
razem: 442/450kcal
woda: 3L

joga (1,5h): -221kcal

16/80
owsianka (50g): 195kcal
mleko migdałowe (200ml): 26kcal
rodzynki (10g): 27kcal
sok jabłko/imbir (330ml): 149kcal
smoothie z zielonych warzyw/owoców (300ml): 153kcal
razem: 550/600kcal
woda: 2L

17/80
zupa-krem z brokuła: 350kcal
jogurt naturalny bio (140g): 90kcal
daktyle (20g): 60kcal
razem: 500/500kcal
woda: 2L

18/80
sok jabłko/granat (330ml): 152kcal
kawa z mlekiem 0,5% (650ml): 44kcal
sok grejpfutowy (330ml): 135kcal
wafle ryżowe (4szt.): 60kcal
razem: 391/400kcal
woda:2,5L

joga (1,5h): -221kcal

19/80
gruszka (320g): 186kcal
razem: 186/200kcal
woda: 3L

20/80
zupa-krem z pora: 350kcal
papryka czerwona (500g): 140kcal
razem: 490/500kcal
woda: 2,5L

21/80kcal
mleko migdałowe (1L): 130kcal
sok ananasowy (330ml): 152kcal
wafle ryżowe (4szt.): 60kcal
razem: 342/350kcal
woda: 2L

joga (1,5h): -221kcal

22/80
owsianka (50g): 195kcal
mleko migdałowe (200ml): 26kcal
rodzynki (10g): 27kcal
sok marchwiowy (500ml): 190kcal
sok jabłko/pomarańcza/marchew (330ml): 135kcal
winogrona (100g): 67kcal
razem: 640/650kcal
woda: 2L

23/80
grejpfut (500g): 180kcal
brokuł (400g): 135kcal
wafle ryżowe (5szt.): 75kcal
razem: 391/400kcal
woda: 3L

joga (1,5h): -221kcal

24/80
owsianka (50g): 195kcal
mleko migdałowe (200ml): 26kcal
rodzynki (10g): 27kcal
gruszka (320g): 186kcal
wafle ryżowe (5szt.): 75kcal
razem: 509/550kcal
woda: 2,5L

joga (1,5h): -221kcal
 

nowysens
 
Better word by Kating: Ale że jak to tak wrócić :O

No hej ! >:D

Pisałam tu ostatni raz kiedy byłam chyba pod koniec gimnazjum... a teraz kończę juz 1 rok studiów :O

Dużo się działo, za dużo. Jak na tak młodą osobę która psychicznie była samotna mimo znajomych i rodziny. Nie czas na opowieści.

Brakuje mi systematyczności w tym co robię, pisałam tu kiedyś regularnie i chciałabym do tego wrócić :)


Co do mojego sposobu odżywiania się i aktywności.
Jestem wegetarianką od 1,5 roku i małymi krokami chce przejść na weganizm <3
Nawyki żywieniowe nie zbyt dobre, ale zmieniam się
Wpadła siłownia, chodziłam intensywnie momentami a czasami kompletnie. Jak wpisałam w plan to poszłam, jednak czasami miałam opcję iść na siłownię albo spać i wiadomo co wygrywało >:|

Złe samopoczucie, młody wiek a czuje się jak na 60 lat, zły wygląd ubrań które mi się podobają gdy już je założę, ślub siostry za rok .. i można by długo wymieniać

Wiem że robię to teraz DLA SIEBIE. Nie tak jak było to 4 lata temu... stąd te skutki


b32e992a17925b9ba5b43bb8252e413d.jpg


Kating
  • awatar zjawisko dyfuzjii: ciekawe jak to będzie ;) weganizm ciekawy jest, ale trudno przejść - ja bym np nie mogła :P powodzenia :3
  • awatar moje.treningi: Myślałaś kiedyś o wykupieniu diety?
Pokaż wszystkie (2) ›
 

xhipotermiax
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: 10/80
mleko migdałowe (1L): 130kcal
owsianka (100g): 390kcal
razem:520/600kcal
woda: 2,5L

joga (1,5h): -221kcal

11/80
-jabłko (615g): 283kcal
-brokuł (400g): 108kcal
wafle ryżowe (5szt): 75kcal
razem: 466/550kcal
woda: 3L

12/80
mleko migdałowe (1L): 130kcal
sałata lodowa (100g): 14kcal
pomidor (500g): 90kcal
ser mozzarella (25g): 63kcal
razem: 297/300kcal
woda: 2L

13/80
owsianka (50g): 195kcal
mleko migdałowe (200ml): 26kcal
rodzynki (10g): 27kcal
jabłko (300g): 138kcal
razem: 386/400
woda: 3L

joga (1,5h): -221kcal

14/80
pomelo (500g): 210kcal
wafle ryżowe (5szt): 75kcal
brokuł(150g): 51kcal
razem: 336/350kcal
woda: 2,5L
__________________

mkj.jpg
 

jeszcze5minut
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

wiktoria21
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
★ DarkAngel ★:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja:
015e871500047147538e2701.jpg

__________________
• quod me nutrit, me destruit- co mnie żywi, niszczy mnie
• porażka nie wchodzi w rachubę
• jedz mniej, waż mniej
• jesteś tym, co zjadasz
• kalorie nie są w stanie cię uszczęśliwić
• wszystko jedno, gdzie się żyje
 raz się chudnie, raz się tyje
• jedzmy mniej, aby inni mieli więcej
• jeśli zaczniesz jeść, nie będziesz mogła skończyć
• w ogóle nie myśl o jedzeniu i nie jedz: jedzenie sprawia, że stajesz się gruba
• najgorsze uczucia nadchodzą po tym, jak ktoś powie ci, że jesteś gruba
• jedzenie jest moim wrogiem
• nie wolno mi chcieć
• perfekcja NALEŻY się tylko silnym, sama nie przyjdzie, trzeba na nią pracować
 

 

Kategorie blogów