Wpisy oznaczone tagiem "góralszczyzna" (1)  

loisandpeter
 
Wiele jest w naszym piknym kraju mód. Jedne są śmieszne, inne pretensjonalne, jeszcze inne głupie, a jeszcze inne obleśne. Są też mody buraczane, wykreowane przez chamów dla chamów. Zasadniczą większość z nich można ignorować, omijając szerokim łukiem telewizory, kolorowe gazety i galerie handlowe.

Niestety, istnieje pewien zestaw mód, o których nie można mówić wyłącznie wyżej wymienionymi kategoriami, albowiem są to mody totalnie - znów przepraszam za bluzg, ale nerwówka w pracy źle działa na moją kulturę języka - wkurwiające. Tym, co doprowadza w nich do szału, jest ich wszechobecność oraz - i to jest jeszcze bardziej bolesne - zdolność do przerobienia jakiejkolwiek wartości na kompost. O takich modach będę czasami wspominał. Dziś zacznę od tej, która do szału doprowadza mnie najbardziej, czyli o modzie na góralszczyznę.

Otwieram sobie Onet, a tam, na głównej stronie w dziale "rozrywka" widzę, że Kasia Chichopkówna weźmie ślub w Zakopanem. Już to kurwa widzę, co się będzie działo. Kasia Wszystkich Polaków wraz ze swoim menem o mordzie tasiemca, przyodziani w góralskie stroje, przy skocznych dźwiękach pseudogóralskiego folko - polo wypowiedzą słowa przysięgi warszawską interpretacją zakopiańskiej gwary. Będzie ludycznie i nowocześnie, a o jakże wzruszającej, sięgającej do korzeni polskości ceremonii, dowie się cała Polska, oglądając w każdym możliwym szmatławcu, począwszy od "Gali" a na "Fakcie" skończywszy, zdjęcia z tej szopki.

Nie jest wykluczone, że telewizyjne relacje z tego wiekopomnego wydarzenia zbiegną się w swoim najlepszym antenowym czasie z reklamami "piwa z górskiej półki", czyli syfu pod tytułem "Harnaś". A może nie "Harnaś", ale "Tatra"? Całkiem możliwe. Mogłoby być jeszcze "Górskie" lub "Karpackie", ale producent tego nieszczęścia chyba nie wierzy w skuteczność reklamy, albo target ma nie taki.

Być może zdarzy się tak, że w momencie, w którym wieść ta nas dosięgnie, będziemy przebywać w kolejnym klonie restauracyjnej cepelii typu "górska karczma", gdzie spragnionym pierwotnej siły gór ceprom ubrani w jakieś groteskowe kostiumy kelnerzy będą podawać oscypek zrobiony z krowiego gówna. Do tego przygrywać będą nieśmiertelne hity "Golec Uorkiestry" lub coś równie obciachowego. A może nie Golec Uorkiestra, ale jakieś Zakopower? Nieważne. Ważne, że każdy biedny człowieczek indoktrynowany tym kulturowym szambem obierze sobie za szczyt ambicji pojechać do Zakopanego, żeby na Krupówkach (w zasadzie obecnie są to dla większości Polaków pojęcia tożsame) zrobić sobie zdjęcie z białym misiem i kupić plastikową ciupagę, którą bedzie można powiesić w salonie tudzież kuchni.

A tak serio, to wiecie, co mnie tak rozwścieczyło? To stare zdjęcie, na które przypadkiem się dziś naciąłem...
pu.i.wp.pl/?k=MjU3MzA0NzYsMzkxMTI3&f=golec.jpg

Uszami wyobraźni już słyszę, jak te dwa drewniane wypierdki wykrzykują gromkie "hej!". Brrr...
 

 

Kategorie blogów