Wpisy oznaczone tagiem "głodówka" (1000)  

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja:
978137E7-4E11-45C1-BA89-BBC6C7936484.png

__________________
A - Anoreksja - Moja królowa
B - Bezsilność - Wkrada się w życie
C - Chudnięcie - Im więcej tym lepiej
D - Doskonałość - Zawsze daleka
E - ED - Zaburzenia łaknienia
F - Figura - Wciąż nie ta upragniona
G - Głodówka - Szczyty wytrzymałości
H - Hamowanie głodu - Tabletkami
I - Izolacja - Tylko ja i ana
J - Jedzenie - Zabronione
K - Kalorie - Obsesja liczenia
L - Lustro - Odbicie sprawia rozpacz
M - Męczarnia - Katowanie się ćwiczeniami
N - Nałóg - Nie do zwyciężenie
O - Osamotnienie - Przecież nikt nie rozumie
P - Pragnienie - Bycia piękną
R - Ratunek - Ale po co
S - Satysfakcja - Jest cudowna
T - Thinspiracje - Pomagają
U - Ukrywanie niejedzenia - Ciągły stres
W - Ważenie się - Chwila niepewności
Z - Zero - Wymarzona waga
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja:
396D14A8-2EF5-4507-B54A-A24E4E93851B.jpeg

__________________
Nie razem.
Obok.
Żyjemy.
Rywalizujemy.
O cieńszą skórę.
Ostrzejsze kształty.
Szybszą śmierć.
 

badbunny
 
Bad Bunny: Jakim sposobem bezproblemowo przestałam jeść słodycze?

To taki mały temat na dziś :) I myślę, że dla wielu osób przydatny. Żeby jeszcze dodać smaczku powiem, że jestem osobą, która przez dobre kilka lat męczy się (a może to już czas przeszły?) z kompulsywnym jedzeniem, gdzie głównie są to problemy z ograniczeniem słodyczy.
Jest to rezultat bardzo złego odżywiania w wieku nastoletnim - a konkretnie głodzenia się.

Wracając do tematu. W poniedziałek będzie już trzeci tydzień, gdzie nie jem słodyczy. Wcześniej wytrzymanie bez nich nawet jednego dnia było rzeczą niewykonalną.

Więc jak to zrobiłam?
Po prostu zaczęłam właściwie jeść.
♥ Obliczyłam sobie ile kalorii dziennie powinnam spożywać, aby utrzymać wagę. Moim zdaniem bardzo ważne tutaj było to, że nie zdecydowałam się na chudnięcie, a na utrzymanie wagi. Dzięki temu mój organizm czuje, że dostaje wszystko to, co jest mu potrzebne i nie włączają mi się zachcianki.
♥ Ustaliłam sobie ile węglowodanów, tłuszczy i białka powinnam jeść dziennie. Moja dieta jest teraz bogata w dobre tłuszcze, dzięki którym czuję się syta. Nie mówię, że każdemu pasowałaby dieta z wysokimi tłuszczami - pamiętajcie, że każdy ma inny organizm i jednym służy więcej tłuszczy, a innym więcej węglowodanów.
♥ Regularnie spożywam posiłki, dzięki czemu nie mam czasu na odczuwanie mocnego głodu. W zależności czy ma dzień treningowy czy beztreningowy, raz tych posiłków jest więcej, a raz mniej. Jednak czas pomiędzy nimi przeważnie nie przekracza 3 godzin.
Wierzcie mi, regularne jedzenie bardzo pomaga.
Zauważyłam, że odczuwając głód przeważnie włączają mi się myśli na zjedzenie jakiegoś przetworzonego jedzenia.
♥ Nawiązując do poprzedniego podpunktu - łatwiej wyeliminować chęci na zjedzenie np. czekolady czy czipsów, kiedy stale dostarcza się organizmowi dobrych kalorii. Im więcej samemu przygotowuje się jedzenie, z jak najmniej przetworzonych produktów, tym lepiej.
♥ Nie zabraniam sobie jedzenia słodyczy! I to jest kolejny klucz do sukcesu. Nie stawiam swojemu mózgowi zakazów typu 'od dzisiaj żadnych słodyczy na zawsze' albo 'przez rok nie dotknę niczego z cukrem', bo to powoduje totalnie odwrotny efekt. Wtedy nasze myśli zaczynają krążyć wokół 'zakazanego owocu' i tym trudniej jest nam powstrzymać się przed czymś, czego robić nie chcemy.
Ja powiedziałam sobie, że jeżeli będę chciała zjeść coś słodkiego, to zjem i nie będę się przejmować. Po prostu wliczę sobie to w bilans i heja dalej :) Ale właśnie....nie mam chęci na słodkie :) Owszem, zjem sobie jogurt grecki z łyżką dżemu czy batona proteinowego, ale to nie ma porównania do zjedzenia tabliczki czekolady przy jednym posiedzeniu (co było dla mnie normą) czy całej, dużej paczki czipsów.

Tak więc okazuje się, że to, co kiedyś było dla mnie niewykonalne, okazuje się wykonalne :) Tak naprawdę poraz pierwszy w życiu zaczęłam czerpać prawdziwą przyjemność z nowego stylu życia. Ważenie jedzenia, wyliczanie makroskładników i trenowanie na siłowni sprawia mi teraz prawdziwą przyjemność. Mam konkretny cel, trzymam się go i dobrze się ze sobą czuję. I co najważniejsze - o jedzeniu myślę tylko, kiedy przychodzi na nie pora, a nie 24 godziny na dobę :D

Życzę wszystkim kobietom tu, jak i poza blogiem, żeby też znalazły tą drogę. Żebyście nie musiały męczyć się z ciągłymi myślami o jedzeniu i żebyście mogły jeść z uśmiechem na twarzy. Nie głodźcie się, nie jedzcie poniżej 1500kcal bo to w 99% doprowadza do kompulsów, prędzej czy później. A potem zaczyna się piekło. Nie róbcie tego, bo to nic nie daje, a jedynie przysparza problemów, czasami na lata. Chyba nie chcecie poświęcać całego swojego życia na walkę z napadami na jedzenie, he? :)
food.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Dzisiaj bardzo ważny temat, w szczególności patrząc na to, co dzieje się tutaj na pingerze.

Opowiem Was swoją historię. (część 1)

Byłam tutaj kiedyś. Dawno temu. Mając około 17 lat, już dokładnie nie pamiętam. I byłam taka, jak większość osób - prowadziłam bloga głodówkowego. Starałam się jeść jak najmniej, prawie że nic. I bardzo dobrze mi to szło. Byłam z siebie taka dumna, że mam tak silną wolę. Udało mi się zejść poniżej swojej dopuszczalnej wagi. W pewnym momencie ważyłam około 43kg. Wystawały mi kości biodrowe, mój brzuch był zapadnięty. Robiły mi się mroczki przed oczami, słabo się czułam, czasami łomotało mi serce. No ale co tam, przecież wytrwale docierałam do swojego celu.

Jaki to był cel? Teraz to już sama nie wiem. W zasadzie to nawet nie wiem skąd zrodził mi się ten głupi pomysł w głowie. I szczerze? Gdyby ktoś mi powiedział, jakie przeważnie są konsekwencje pozostawania na ujemnym bilansie kalorycznym przez długi czas, to nigdy w życiu był w to nie poszła. A konsekwencje są takie, że głodzenie się bardzo, ale to bardzo często doprowadza do pewnego rodzaju zaburzenia, o którym mało się mówi. A mianowicie to zaburzenie nazywa się kompulsywnym objadaniem. Myślę, że już niektóre z Was doświadczyły tej przyjemnej nieprzyjemności...

To był jeden z moich największych błędów życiowych, który do tej pory się za mną ciągnie i nie daje mi spokoju. Już od tylu lat. Raz jest gorzej, raz jest lepiej. Jednak nigdy nie jest tak, jak być powinno - czyli normalnie.

To jest powód, dla którego jestem wyczulona na wszystkie Wasze głodówkowe posty (czyli wszystkie te, w których jecie poniżej ~1800kcal). Mam doświadczenie z pierwszej ręki, bo sama przez to przeszłam. I powiem Wam krótko - na dłuższą metę nie daje to żadnej satysfakcji, a jedynie przysparza mnóstwa problemów. Wiem, że w komentarzach nie chcecie słuchać pouczeń od ludzi, którzy przestrzegają Was przed takim jedzeniem. Ja też taka byłam. A teraz oddałabym wiele, żeby wrócić do tamtych czasów i podjąć inną decyzję.

Będę jeszcze wracała do tego tematu, bo jest tutaj wiele do dopowiedzenia. Dzisiaj tylko napisałam pokrótce jak wiele można stracić podejmując jedną głupią decyzję.

Trzymajcie się i podejmujcie lepsze decyzje. Mądrzejsze od moich.
weight.jpg

binge eating.jpg
  • awatar preen: zdecydowanie. też to przeżyłam i do tej pory mam zaburzenia odżywiania. wiem jakie to jest piekło, jak łatwo się w to wpakować i nigdy z tego nie wyjść.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Weszłam w najbardziej popularny tag na tej stronie, którym jest 'dieta'. Przejrzałam wszystkie 42 strony, które pod tym tagiem były i przeraziłam się. Na wszystkie dziewczyny, które umieściły tam swoje dokładne dzienne bilanse, tylko JEDNA, rozumiecie - JEDNA dziewczyna odpowiednio się odżywiała. A raczej powinnam napisać, że po prostu jadła, a nie głodziła się, jak cała reszta.

Otworzyłam notatnik i zaczęłam spisywać nicki wszystkich osób, które miały 'dietę' na podstawie zagładzania się. Niestety ale na liście uzbierało mi się 40 osób... Mówię tu o osobach, które nie jadły więcej niż 1500kcal dziennie, przy czym i tak większość z tych osób jadła około 1000, albo jeszcze mniej.

Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę kobitki, ale około 1200kcal w ciągu dnia (zależy od podawanych źródeł - ja sama powiedziałabym, że nawet więcej niż ta ilość) pozwala dorosłej kobiecie raptem zachować podstawowe funkcje organizmu, takie jak oddychanie, praca serca, procesy metaboliczne, zachowanie temperatury ciała itd.

Zastanówcie się więc, co osiągniecie takimi dietami-głodówkami? Szczupła sylwetka jest na pierwszym miejscu Waszej listy, ale wiecie co będzie na jej pierwszym miejscu w rzeczywistości?

• problemy hormonalne (między innymi zanik miesiączki, który w następstwie doprowadza do utraty masy kostnej, co w ostateczności skutkuje osteoporozą)
• niedobór witamin i minerałów, co może za sobą nieść miliony różnych skutków
• problemy z koncentracją, wahania nastrojów, ciągłe zmęczenie (skoro ciało nie dostaje pożywienia to jak mózg ma funkcjonować?)
• wypadające włosy, łamliwe paznokcie, problemy z cerą, zębami...
• Całe Wasze życie będzie kręciło się wokół jedzenia, a raczej jego braku. Będziecie przeżywały każdy nadprogramowy kęs, jakby miał się zawalić świat.
• Czujecie się często dumne z siebie, że macie pełną kontrolę nad ograniczaniem jedzenia. To jest bardzo błędny wniosek, iluzja, która doprowadza Was do samozniszczenia.
• I najgorsze w tym wszystkim - głodowanie się w ten sposób w większości przypadków doprowadza do zaburzeń odżywiania, takich jak kompulsywne objadanie się, bulimia, anoreksja. W pewnym momencie łapiecie się na tym, że w Waszym życiu codziennym nie ma już nic innego tylko temat jedzenia. Stajecie się niewolnikami swoich własnych myśli.

Powodów można byłoby podać jeszcze o wiele więcej, ja podaję tu tylko ogólny zarys. Tak samo mogłabym pogrzebać jeszcze głębiej, bo tak tag 'dieta' nie jest jeszcze taki groźny. Założę się, że natknęłabym się na o wiele gorsze posty, wyszukując rzeczy takie jak chudość czy thinspiracje. Lepiej to zostawię.

Kobietki, jeżeli chcecie wyglądać jak dziewczyny ze zdjęć, które wstawiacie - wysportowane, wyrzeźbione, szczupłe, pełne siły sylwetki, to wierzcie mi, nie osiągniecie ich poprzez głodzenie się. Tutaj potrzeba porządnego jedzenia, ostrego treningu i systematyczności.

Nie piszę tego postu, żeby komukolwiek dopiec. Ja sama uczyłam się na własnych błędach, znam niektóre ich konsekwencje i tylko przestrzegam, bo można oszczędzić sobie dzięki temu dużo bólu i cierpienia, w szczególności tego psychicznego.

Trzymajcie się i wybierajcie mądrze!
bestrong.jpg

behappy.png

beinspiring.png

beawesome.png

bebrave.jpg
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Ja to samo zauważyłam...nie rozumiem jednego... Wszyscy już wiedZą jak powinno się odżywiać., że mało jedzenia w niczym nie pomoże wręcz zaszkodzi a jednak są takie osoby które nie dopuszczają do siebie prawdy... To jest chore... Ja takich blogów już nie odwiedzam... Tych co jedzą poniŻej 1000kcal... Dla mnie to albo głupota albo sposób na "bycie popularnym" ...
  • awatar Alexandrakra: Super post, zdrowe podejście, trafny przekaz. :D Powodzenia.
  • awatar CelestinDafne: Masz dużo racji i zgadzam się z tobą W wielu kwestiach. Natomiast w moim przypadku jest trochę inaczej. Musiałam podjąć decyzję i tym czy chce schudnąć czy chcem być chora. Na tym polegała moja decyzja. Wielu członków mojej rodziny cierpi z powodu nadwagi lub otyłości mają cukrzycę, problemy z oddychaniem z poruszaniem się. Nie chce tak skończyć dlatego się odchudzam. To jest już moja ostatnia szansa z uwagi na mój wiek. Mam problemy ze stawami więc nie ma opcji jeżeli chodzi ostry trening.A zmniejszenie kaloryczność było w moim przypadku po prostu konieczne.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

bezpowrotniez
 
Wpis tylko dla znajomych
Confus:

Wpis tylko dla znajomych

 

knowdonti
 
  • awatar Nuttkaa: niecałe 48h, dużo wody i płynów ogólnie do tego sporo snu:) i gier aby nie myśleć o (nie)jedzieniu
  • awatar mniejkilo: 5 dni, potem przez 2 dni po 200 kcal i znów 5 dni głodówki. Najgorszy okres w moich zaburzeniach odżywiania. Piłam ciepłe herbaty. Nie polecam.
  • awatar Iwantfly: Dziękuje!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

maluscorporisisback
 
Zjedzone: ponad 11000= ok. 1500 dziennie
Ćwiczenia: 3400= mniej niż 500 dziennie
Zaliczone 2x 24 godziny głodówki
Zaliczone: czerwona herbata

Nawet nie mam słów na to co robiłam w ten weekend. Jestem bardziej wykończona niż po tygodniu pracy. Mam wrażenie, ze brzuch mi pęka. Idę dzisiaj na spacer, muszę się uspokoić, bo mam ochotę krzyczeć.
Poobdzierałam paznokcie i skórę, cała jestem zepsuta i moje wnętrzności są rozlazłe.
Dzisiaj już tylko woda. Plany na ten tydzień (09.10-15.10):
> nie jeść nic przed pracą
> zrobić przynajmniej 800 skakanki dziennie (albo długi spacer/edit/)
> zrobić dwie głodówki 20-godzinne
> utrzymać picie czerwonej herbaty
> nie jeść nic gotowanego (surowa dieta)
> jeść tylko kiedy będę głodna (chyba najtrudniejsze żeby to rozpoznać)

Zobaczymy jak wyjdzie. Wiecie co sobie mówię żeby utrzymać się przy życiu? Że jeśli umrę to nie doświadczę już niczego lepszego. Moje życie skończyłoby się żałośnie,a próżność i wrodzony(a może nabyty?)dramatyzm mi na to nie pozwala.
Chcę żyć, naprawdę żyć, chcę biegać rano po lesie i całować się z chłopcami, którzy będą mnie pragnąć, i chcę grać na pianinie i tańczyć do rana.
  • awatar laviest: Powodzenia;*
  • awatar mniejkilo: Trzymam kciuki, żeby się udało
  • awatar Erinxx: Rób wszystko, żeby się spełniać! <3 Powodzenia!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

maluscorporisisback
 
Bilans:
+przed pracą: woda z marakują  (nl) + suszone śliwki do końca  (135)
+śniadanie o 9:30: mały jogurt sojowy  (170)+ marchewki  (nl)+ trochę kawy z mlekiem sojowym (35?)
+o 13: zupa pomidorowa (100) z kaszą  (90?)
+o 16:30: sałatka z awokado (450)

960
+ chyba 5 tabletek na gardło

Głodówka dzisiaj od 16:30 do jutra, też do 16:30 jeśli dobrze pójdzie, ale jak zjem godzinę wcześniej to też będzie okej. Niestety żadnych ćwiczeń jeszcze nie robiłam, dalej siedzę w pracy. Postaram się zrobić przynajmniej 500 jak tylko wrócę do domu.

Dzisiaj kaloryczne niby okej, ale nie czuję się dobrze z tym co zjadłam. Podoba mi się bycie "czystą" kiedy jestem w pracy, nie tylko mam dużo energii ale też nie marnuję czasu na przerwach na bezsensowne mielenie. Zastanawiam się nad wprowadzeniem tzw. Okna żywieniowego. Właściwie to moje głodówki 24-godzinne to już jest jakiś sposób intermmitent fasting, ale  mam ochotę na więcej. Mogłabym nie jeść niczego aż do drugiej przerwy- powiedzmy do 13 i kończyć okno o 19. Próbowaliście kiedyś czegoś takiego?
  • awatar laviest: ja czasami robie glodowki, powodzenia
  • awatar mniejkilo: Ja jadłam i w sumie nadal jem zgodnie z zasadami IF, ale to raczej tak samo u mnie wyszło. Po prostu zauważyłam, że nie jestem głodna z rana, więc po co na siłę wciskać w siebie jedzenie.
  • awatar Nuttkaa: "kiedy jestem w pracy, nie tylko mam dużo energii ale też nie marnuję czasu na przerwach na bezsensowne mielenie. " Mam tak samo tylko, że w szkole ;p no i uważaj z tymi głodówkami.. niby fajna sprawa ale na dłuższą metę nie jest to zbyt dobre
Pokaż wszystkie (6) ›
 

maluscorporisisback
 
Bilans:
+porcja arbuza (60)+ jabłko (50)
+trochę smoothie (50)
+1,5 garści rodzynek (150)+ 10 suszonych śliwek (190)
+5 kostek gorzkiej czekolady z malinami (270)
+kotlet pieczarkowy (200) ze szpinakiem (nl)+ wegańskie pesto (90)
+kilka marchewek (nl)+ gotowana brukselka (nl)
+trochę popcornu (150?)

1210

Mocno przesadziłam. Nawet nie było warto. Chyba muszę dłużej być na głodówce żeby doceniać jedzenie. A popcorn jest zwyczajnie niedobry i to się chyba nie zmieni.
Od 16 24-godzinna głodówka. Bardzo polecam taki system, czytałam o nim w książce Brada Pilona "eat.stop.eat" i moim zdaniem jest świetny.

Ugh, brzuch mnie boli po takiej ilości jedzenia. Czy to możliwe żeby po kilku głodówkach zmniejszył się żołądek?

Planowane ćwiczenia:
-przynajmniej 500 skakanki
-spacer
- ballet beautiful
  • awatar Ace: 1200 to nie tak dużo... Uważaj na siebie, trzymam kciuki za głodówkę.
  • awatar laviest: bilans ok i kalorycznie tez nieprzesadzaj ze niedobrze
  • awatar Nuttkaa: możliwe, że żołądek ci sie skurczył :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

maluscorporisisback
 
...dlatego nie zamierzam się nim opychać. O ile lepiej jest zjeść coś pysznego i odzywczego raz na jakiś czas niż trwać w tym nieustającym stanie bycia karmionym. Jedz 5 posiłków dziennie, małe porcje, proteiny, bla bla bla. Wcale aż tyle nie potrzebujemy.

Lubię kiedy na glodowce moje zmysły się wyostrzaja i wszystko pięknie pachnie. Wczoraj wachalam pomarańcze i jakiś mężczyzna mi się przyglądał bo nie wiedział dlaczego się szeroko uśmiecham.

Śniadanie o 9:30= +zielone smoothie(250?)+ banan(80)+ woda.
Lunch o 14= mały jogurt sojowy z bananem (180)+zupa pomidorowa(100)+marchewki (nl)
Obiad przed 16= potrawka warzywna (120) z połową łyżeczki oliwy z oliwek  (20)+ pomidory(nl)+ jarmuż  (nl)+ kilka winogron  (30?)
Razem: 730
Xx
Update wieczorem, mam nadzieję że uda mi się zrobić przynajmniej 1000 skakanki :*

*dzisiaj od 16 głodówka*

Update:
-800 skakanki
-spacer
  • awatar ` Niezależna od innych <3: Powodzenia :)
  • awatar mniejkilo: Racja, jak je się dużo to później nie zwraca się uwagi na to co wkłada się do ust. Ja odkąd mam limit kcal to naprawdę potrafię skomponować fajne danie
  • awatar gość: ty a ja zjadłam boczek taki super tłusty, smakuje jak miód, chyba z 1/2 kg. I od rana jak zjadłam to mi się nie chce jeszcze jeść. Tłuszczyk się bardzo powolutku rozkłada a te wszystkie warzywa i owoce przelatują przeze mnie w 1 godz. bo to gnije w organizmie i gówno z tego, trzeba żreć znowu. No i co wy idiotki?
Pokaż wszystkie (4) ›
 

maluscorporisisback
 
Pierwszy posiłek o 16:
+sałatka z natki pietruszki, pomidorów, dyni piżmowej z dwoma falafelami (120),do tego makaron z czerwonej soczewicy (170) i wegańskie pesto (190)= 480

*planuję jeszcze zjeść marchewki na kolację (nl)

Zapomniałam już jak cudownie można się poczuć, gdy ma się odrobinę kontroli. Nawet nie widziałam jak bardzo mi tego brakowało...

Edit:
marchewki zjedzone
+trochę potrawki warzywnej, podczas meal prepu

-300 skakanki
 

niedoskonaly
 
niedoskonaly:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

zakochanaxs
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

newana
 
Pro Ana Hime: Zaczyna się drugi dzień głodówki. Dziwne jest to , że nie odczuwam głodu. Tradycyjnie jestem już po jedynej kawie. Oby szło tak dalej, po takim resecie organizmu łatwiej będzie jeść mniej ;)
images-6.jpeg
 

newana
 
Pro Ana Hime: Zakładałam że będę odczuwać głód ale nie jestem głodna. Zrobiłam sobie sok z marchewki, buraka, kiwi i pomarancza. Może i sok ma jakieś kalorie ale witaminy i minerały są ważne :) dzisiejszy bilans to
- jedno rafaello
- 3 kawy z niewielką ilością mleka
- domowy sok
- herbata ( oczywiście bez cukru)
 

newana
 
Pro Ana Hime: Jak na razie jest dobrze. Na wszelki wypadek kupiłam sobie sok pomidorowy. Jakby dopadł mnie kryzys :) butelka ma 330 ml i wartość kaloryczna to koło 57 kcal.
images-7.jpeg
 

newana
 
Pro Ana Hime: No to zaczynamy. Szczerze mówiąca jestem ciekawa reakcji mojego organizmu. Dzień jak zawsze rozpoczynam kawą. Nie będzie mi ciężko nie jeść w pracy. Najgorzej jest jak siedzę w domu. Wówczas zamieniam się w odkurzacz. Ale dam radę, muszę ważyć mniej :)
images-8.jpeg
 

newana
 
Pro Ana Hime: źle się czuje w swoim Ciele, najgorsze jest to że każdy chce monitorować to co jem. Gadają w kółko jak to dobrze wyglądam. Ale ja wiem przy wadze 64 kg jestem jak gruba świnia. Nie wiem jak się do tego zabrać, więc zaczynam na początek 7 dniową głodówkę. Będę pić tylko sok wieczorem jak wrócę z pracy. Oczywiście będzie on świeżo wyciskany. Gdzieś wyczytałam, że 7 dniowa głodówka jest dobrym resetem dla organizmu.
 

lazmiany
 
La Carmen:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

miettiu
 
Wpis tylko dla znajomych
miettiu:

Wpis tylko dla znajomych

 

syndromy
 
A więc jest po 18,pierwszy dzień już prawię za mną,dziś myślałam,że odpuszczę i zjem to rewelacyjnie wyglądające spaghetti na obiad,ale dałam radę,nie zjadłam.Czuję się dobrze,lecz momentami mam lekki ból głowy. Mam nadzieje,że jutro pójdzie mi równie dobrze.
Bilans:
0 kcal,
20 minut spaceru,
2 litry wody.

“Znasz te uczucie gdy w głowie coś Ci wypomina jedzenie?”


Nie lubię swojego wyglądu,nienawidzę tego jak wyglądam,chcę by ktoś w końcu powiedział: Schudłaś,o boże przytyj dziewczyno! Czy ja tyle chcę? Chcę żyć bez ukrywania swojego ciała. Kurwa mać.
 

syndromy
 
Cześć,od jutra mam zamiar stosować głodówkę 21 dniową.
Głodówka składa się z 4 etapów. Pierwszy etap to 21 dni głodu,tylko i wyłącznie woda. 2 etap to zakończenie głodówki i wprowadzenie soków,warzywa. 3 etap to wprowadzenie do jadłospisu ryb i białego mięsa. 4 etap to wprowadzenie 2-3 razy w tygodniu mięsa. Mam nadzieję,że wszystko pójdzie po mojej myśli,chociaż obawiam się pierwszych dni głodu. Trzymajcie kciuki.  
http3A2F2F40.media.tumblr.jpg
Pokaż wszystkie (3) ›
 

toperfectlife
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów