Wpisy oznaczone tagiem "głodówka" (1000)  

szachimatona
 
przez 3 dni nie mogłam się pohamować,
znowu dałam się "wkręcić".
Zaczeła mnie boleć głowa.
Oczywiście co mi powiedziano? Że głowa boli mnie  od tego że nie jem.
No i co ja robiłam.
Jadłam. I to całkiem dużo w dodatku niezdrowo :(
Faktycznie pierwszego i drugiego dnia głowa przestała mnie boleć po tym żarciu, ale..
3 dnia jadłam a głowa bolała nadal.
No i co ...
No i doszłam do wniosku że głowa boli mnie od nadmiaru pracy a nie od DIETY!
Nigdy w życiu już nie dam się WKRĘCIĆ.

Bardzo marzę o tym żeby w grudniu kupić sobie ładną sukienkę.
W październiku zamierzam 2 razy dziennie ćwiczyć.
Skalpel Chodakowkiej i jakiś inny trening :)

Wymyśliłam że w razie dużego bólu głowy będę brała tabletkę po prostu. Choć jestem zdecydowaną przeciwniczką leków to tym razem żeby osiągnąć cel muszę wziąć tabletkę. Taka praktyka tylko do grudnia. Później włączam zdrową dietę i odtruwanie.
Nie będę już tak bardzo cisnąć.

Zaczyna mnie już boleć głowa. A nie chcę dziś jeść :( po tylu dniach żarcia powinnam tyle samo zrobić dni głodu żeby to "odbić".

Dziś po tylu dniach żarcia waga wskazała 89,5 kg.
Nie jest źle ale zważając na fakt że ważyłam już 87,7 kg... boli mnie to :(

Chcę do środy znów ważyć 87
Musi mi się udać :)
 

szachimatona
 
Dziś waga pokazała 87,7 kg :)

Nie wiem jak ja mogłam kiedyś ważyć 99 kg!
To był najgorszy czas w moim życiu...
:(
Teraz za mną już prawie 12 kg
Coraz mniej :D
Jestem bardzo zadowolona.
Miałam aż motywację by nie zjeść śniadania.

Z grubaska stanę się w końcu sobą. Grubas zmieni się w kruszynkę. Rodzina to padnie jak pójdę na tą imprezę w grudniu ! :)
Już widzę jak będą zbierać szczękę z podłogi.
Nie mogę się doczekać :)

Dawno nie byłam tak zmotywowana:)
Chciałabym włączyć treninigi.
Chociaż tą chodakowską codziennie. Teraz wreszcie czuję taką potrzebę.

Muszę tylko pamiętać o tym by nie dać się stłamsić dietetykom i zazdrosnym, i nie dać sobie wmówić że np nie będę miała witamin, stanie się ze mną coś strasznego jak schudnę itp.
A przecież w sadle w tym nadmiarze sadła które jeszcze mam są wszystkie niezbędne mi witaminy i minerały niczym w dobrze zaopatrzonej spiżarni dla organizmu. I kiedy nie dostarczam mu jedzenia on bierze ze swoich zapasów. Zchomikował sobie na czarną godzinę i czarna godzina nadeszła!

Dziś:
Nic
0
póki co.
Ale na pewno wypiję kawę z mlekiem i cukrem jak codzień i będę piła słodką herbatę - nie oddam! :D
 

szachimatona
 
Koniec spotkań z przyjaciółmi i rodziną :) do grudnia - wesele kuzynki :) :O

Przez prawie tydzień nie liczyłam kalorii.
W końcu od życia też coś trzeba mieć, i zawsze uważałam, że nie ma co robić z siebie histeryka " nie nie zjem tego kawałka pizzy dla mnie zamówcie brokuła, piwo noooł nie ja tylko wodę nawet bezalkoholowe piwo to 300 kcal! " itp Po za tym co tu się czarować. Nie mam idealnej sylwetki. Po co ich wszystkich uświadamiać że się odchudzam?
Niech w grudniu przeżyją wielkie WOW :D
A co do tego nieliczenia kalorii no to wcześniej kiedy się odchudzałam i miałam taki tydzień laby potrafiło do mnie wrócić WIEEEEEELKIE JOJO. I nawet tydzień wystarczył żeby wróciło 5 kg.

Ogólnie miałam się dziś nie ważyć. No bo w sumie dziś było ostatnie spotkanie i też jakoś bardzo się nie pilnowałam, w dodatku treść jelitowa po takim żarciu zebranie się wody i wzdęty brzuch... to dodatkowe kg które zejdą same po 2-3 dniach powrotu do diety ale nie wytrzymałam...

I co ? I co? MUSIAŁAM SIĘ ZWAŻYĆ.
Uwaga.
Waga po obiedzie... pokazała...
89,7 kg...
Ważyłam się kilka razy bo nie mogłam uwierzyć że praktycznie nic nie przytyłam.. ten 1,7 kg to po tylu dniach sama  woda i treść jelitowo- żołądkowa..

I co jaki jest wniosek niedowiarki?

GŁODÓWKA ZAJEBIŚCIE POPRAWIA PRZEMIANĘ MATERII

I

NIE MA ŻADNEGO JOJO

Tak. A od jutra znów jak najmniej :) post musi trwać nawet jeśli jest przerwa w 40 dniach no to co. To moje życie ja ustalam swoje reguły więc mój post trwa dalej :)
Zdrowo, i mało - tak to moje motto :D

Jestem taka zadowolona :D
 

szachimatona
 
Otóż,
z licznej lektury, moich przemyśleń, moich doświadczeń, opowieści moich przyjaciółek - wyciągam jeden wniosek.
Efekt jojo zawsze Cię dopadnie.
Zawsze po skończeniu diety i przejściu na w miarę normalny styl jedzenia- kiedy zwiększa się kaloryczność kg przybywa.
Czemu tak jest?
Po skończeniu diety wchodzimy na wagę a tam 3-5 kg wiecej?
I myślimy..
jak to ?
efekt jojo?
niemożliwe...
dobra odpuszczam, skoro tyle się odchudzam - 2 tyg a schudłam 5 kg po czym po 3 dniach znowu 5 kg czyli na nic ta moja dieta.
Otóż nic bardziej mylnego.
Te 5 kg...to...
nic innego jak zaparcie ,czasami nawet 3 dniowe! Bo organizm przeżywa "szok" zmiany, zgromadzona woda i treść żołądkowa..
im więcej ktoś waży tym efekt jojo większy.
A wystarczyłoby kontynuować racjonalny sposób ożywiania po diecie - bez obżerania  i po tyg-2 tyg waga znów pokazałaby o 5 kg mniej.
Czasami, kiedy podczas diety intensywnie trenujemy potem kończąc dietę przestajemy ćwiczyć wraca nagle 3 kg.- to też uzupełnienie wody i takie "jojo" jest jak najbardziej w porządku!

Nie dajmy się więc zwariować i nastraszyć.

Ja po moim głodowaniu
dziś zjadłam
gapefruita
pomarańcza
i warzywa na obiad z kaszą
i waga pokazuje 89,00kg.

Ale nie łamę się od 3 dni mam zaparcie i wiem że to treść żołądkowa jest tym dodatkowym kilogramowym bagażem !
:)
  • awatar Jędza z piekła rodem: Z diety trzeba wychodzić stopniowo zwiększając kaloryczność posiłków. Czasami samo wychodzenie trwa tyle co odchudzanie, albo i dłużej.
  • awatar MakeUpYourLife: Dlatego nie trzeba byc na diecie tylko racjonalnie sie odzywiac zmienic styl jedzenia i nie bedzie jojo bo to zostaje do konca zycia. Zeby schudnac trzeba jesc.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

szachimatona
 
Najgorsze jest to gadanie że niejedzeniem szkodzę zdrowiu. To nie głód mnie drażni. Tylko takie bezsensowne gadanie. To zupełna nieprawda. Po to się ten tłuszcz zebrał żeby organizm miał go jak pożywienie na czarną godzinę. Do tego jesteśmy świetnie ewolucyjnie przygotowani. Muszę o tym pamiętać. Że dopóki są rezerwy tłuszczu organizm nie zacznie jeść serca, wątroby, nerek nie spalę też mięśni i nie zabiję mózgu jak niektórzy sugerują na forach. Organizm nie jest głupi i nie jest wredny... co innego ludzie którzy zazdroszczą tym którzy mają szansę zmienić swoje życie.
W tym momencie jestem w fazie otyłości I stopnia i jak ktoś mi mówi że nie schudnę głodując tylko mój organizm mając do dyspozycji 30 kg zbędnego tłuszczu zje mi mięśnie i mózg... nóż mi się otwiera w kieszeni.
Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać...

Taką sukienkę chciałabym sobie kupić kiedy już schudnę do 52-55 kg :)
page-8.jpg

451329-piekne-suknie-wieczorowe-na-bal-sylwestrowy-lub-wesele-zima-obledne-propozycje.jpg
  • awatar .Miss Independent.: Takie gadanie osób które nie wiedzą nic o jedzeniu i dietach to masakra :P ja mam z 10 kg, i nic mi nie wychodzi.
  • awatar Jędza z piekła rodem: Śliczne te sukienki :) Kiedyś próbowałam głodówki, podczas której piłam syrop klonowy z czymś tam. To była chyba dieta Maste Clean czy jakoś tak. Trwało to kilka godzin, bo dowiedziałam się, że oblałam egzamin i muszę natychmiast zacząć się uczyć na poprawkę. Zjadłam więc rosołku i poszłam do książek. Nigdy do tego nie wróciłam :D
Pokaż wszystkie (2) ›
 

szachimatona
 

Mąż nawet już zauważył że nie jem. Zauważył też że chudnę w końcu od tego momentu w którym zaczęłam post 92,5 kg teraz jest 88,5 kg to już 4 kg w dół.
A od momentu w którym w ogóle zaczęłam się odchudzać jakieś 2mce temu - 99kg... to już jest spadek prawie 12 kg :)
M zaczął mówić że niezdrowo jest tak nie jeść, w dodatku wczoraj spacerowałam 10 km i powiedział że i tak od tego nie schudnę. Musiałabym spacerować tak codziennie. Nie wiem zazdro chyba mu się włączyło bo...
Dziś waga wskazuje 88,5kg! :)
Coraz mniej mnie jest :D
Fajnie
4 kg w 8 dni..
nieźle co?
Nie jestem głodna.
Wczoraj zjadłam banana piłam kawę i słodką herbatę.
Czuję się świetnie.
Dziś mnie boli głowa trochę ale to bardziej ze zmęczenia i nie ma znaczenia czy bym jadła czy nie tak samo bolałaby mnie głowa :)
Już coraz bliżej do 83 kg :)) jak osiągnę będę już dużo szczęśliwsza.
Szczytem marzeń jest 76kg.
Od tego momentu mogę delikatnie przystopować ze zrzucaniem wagi.
Zapomniałam jakie to piękne jak chudnę.
Ogólnie muszę nieskromnie powiedzieć że mam ładną budowę.
Czasami śmieję się sama z siebie że nigdy nie wygrałam na loterii bo wygrałam sylwetkę od natury.
Nawet kiedy tak przytyłam że ważyłam powyżej 90 kg i byłam na badaniach u lekarzy to się dziwili i kazali mi kilka razy stawać na wadze bo nie wierzyli że tyle ważę bo nie wyglądam na taką wagę.
Mam taką figurę że tłuszcz rozkłada się równomiernie.
I teraz jak chudnę to zaczynam mieć taką "wysportowaną" sylwetkę.
Jak byłam szczupła wyglądałam tak jakbym niewiadomo jak dużo trenowała, w sensie równomiernie rozłożona tk. tłuszczowa zarys mięśni na brzuchu czy na ramionach, a moje treningi ograniczały się do spacerów i okazyjnej jazdy na rowerze :D
  • awatar Jędza z piekła rodem: O matko, zazdraszczam :D u mnie wszystko idzie w brzuch w pierwszej kolejności :P
  • awatar szachimatONA: @Jędza z piekła rodem: Najgorsze jest to że nie wiem po kim tak mam bo nikt z mojej rodziny nie ma takiej "śmiesznej" sylwetki :D
  • awatar szachimatONA: Pamiętam jak się dziwiłam że można tak ćwiczyć i nie mieć 6-paka na brzuchu. U mnie sześciopak był po zrobieniu a6w. Moi znajomi się śmiali mam łydki jak z żelaza twardsze mięśnie niż faceci :D kazali mi iść na kulturystykę :D dopiero bym była chyba 1miejce kulurystek jakbym tak zaczęła trenować :D ale niee...nie podobają mi się tak umięśnione kobiety - po za tym coś takiego niezdrowe jest bardzo- dużo testosteronu i kortyzolu przez takie cwiczenia
Pokaż wszystkie (6) ›
 

nimfa25
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: 15/80
sałatka wege-miska (280g): 336kcal
sos balsamico (30g): 38kcal
jabłko (120g): 68kcal
razem: 442/450kcal
woda: 3L

joga (1,5h): -221kcal

16/80
owsianka (50g): 195kcal
mleko migdałowe (200ml): 26kcal
rodzynki (10g): 27kcal
sok jabłko/imbir (330ml): 149kcal
smoothie z zielonych warzyw/owoców (300ml): 153kcal
razem: 550/600kcal
woda: 2L

17/80
zupa-krem z brokuła: 350kcal
jogurt naturalny bio (140g): 90kcal
daktyle (20g): 60kcal
razem: 500/500kcal
woda: 2L

18/80
sok jabłko/granat (330ml): 152kcal
kawa z mlekiem 0,5% (650ml): 44kcal
sok grejpfutowy (330ml): 135kcal
wafle ryżowe (4szt.): 60kcal
razem: 391/400kcal
woda:2,5L

joga (1,5h): -221kcal

19/80
gruszka (320g): 186kcal
razem: 186/200kcal
woda: 3L

20/80
zupa-krem z pora: 350kcal
papryka czerwona (500g): 140kcal
razem: 490/500kcal
woda: 2,5L

21/80kcal
mleko migdałowe (1L): 130kcal
sok ananasowy (330ml): 152kcal
wafle ryżowe (4szt.): 60kcal
razem: 342/350kcal
woda: 2L

joga (1,5h): -221kcal

22/80
owsianka (50g): 195kcal
mleko migdałowe (200ml): 26kcal
rodzynki (10g): 27kcal
sok marchwiowy (500ml): 190kcal
sok jabłko/pomarańcza/marchew (330ml): 135kcal
winogrona (100g): 67kcal
razem: 640/650kcal
woda: 2L

23/80
grejpfut (500g): 180kcal
brokuł (400g): 135kcal
wafle ryżowe (5szt.): 75kcal
razem: 391/400kcal
woda: 3L

joga (1,5h): -221kcal

24/80
owsianka (50g): 195kcal
mleko migdałowe (200ml): 26kcal
rodzynki (10g): 27kcal
gruszka (320g): 186kcal
wafle ryżowe (5szt.): 75kcal
razem: 509/550kcal
woda: 2,5L

joga (1,5h): -221kcal
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja:
978137E7-4E11-45C1-BA89-BBC6C7936484.png

__________________
A - Anoreksja - Moja królowa
B - Bezsilność - Wkrada się w życie
C - Chudnięcie - Im więcej tym lepiej
D - Doskonałość - Zawsze daleka
E - ED - Zaburzenia łaknienia
F - Figura - Wciąż nie ta upragniona
G - Głodówka - Szczyty wytrzymałości
H - Hamowanie głodu - Tabletkami
I - Izolacja - Tylko ja i ana
J - Jedzenie - Zabronione
K - Kalorie - Obsesja liczenia
L - Lustro - Odbicie sprawia rozpacz
M - Męczarnia - Katowanie się ćwiczeniami
N - Nałóg - Nie do zwyciężenie
O - Osamotnienie - Przecież nikt nie rozumie
P - Pragnienie - Bycia piękną
R - Ratunek - Ale po co
S - Satysfakcja - Jest cudowna
T - Thinspiracje - Pomagają
U - Ukrywanie niejedzenia - Ciągły stres
W - Ważenie się - Chwila niepewności
Z - Zero - Wymarzona waga
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja:
396D14A8-2EF5-4507-B54A-A24E4E93851B.jpeg

__________________
Nie razem.
Obok.
Żyjemy.
Rywalizujemy.
O cieńszą skórę.
Ostrzejsze kształty.
Szybszą śmierć.
 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

badbunny
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Bad Bunny:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

bezpowrotniez
 
Wpis tylko dla znajomych
Confus:

Wpis tylko dla znajomych

 

knowdonti
 
  • awatar Nuttkaa: niecałe 48h, dużo wody i płynów ogólnie do tego sporo snu:) i gier aby nie myśleć o (nie)jedzieniu
  • awatar mniejkilo: 5 dni, potem przez 2 dni po 200 kcal i znów 5 dni głodówki. Najgorszy okres w moich zaburzeniach odżywiania. Piłam ciepłe herbaty. Nie polecam.
  • awatar Iwantfly: Dziękuje!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

maluscorporisisback
 
Zjedzone: ponad 11000= ok. 1500 dziennie
Ćwiczenia: 3400= mniej niż 500 dziennie
Zaliczone 2x 24 godziny głodówki
Zaliczone: czerwona herbata

Nawet nie mam słów na to co robiłam w ten weekend. Jestem bardziej wykończona niż po tygodniu pracy. Mam wrażenie, ze brzuch mi pęka. Idę dzisiaj na spacer, muszę się uspokoić, bo mam ochotę krzyczeć.
Poobdzierałam paznokcie i skórę, cała jestem zepsuta i moje wnętrzności są rozlazłe.
Dzisiaj już tylko woda. Plany na ten tydzień (09.10-15.10):
> nie jeść nic przed pracą
> zrobić przynajmniej 800 skakanki dziennie (albo długi spacer/edit/)
> zrobić dwie głodówki 20-godzinne
> utrzymać picie czerwonej herbaty
> nie jeść nic gotowanego (surowa dieta)
> jeść tylko kiedy będę głodna (chyba najtrudniejsze żeby to rozpoznać)

Zobaczymy jak wyjdzie. Wiecie co sobie mówię żeby utrzymać się przy życiu? Że jeśli umrę to nie doświadczę już niczego lepszego. Moje życie skończyłoby się żałośnie,a próżność i wrodzony(a może nabyty?)dramatyzm mi na to nie pozwala.
Chcę żyć, naprawdę żyć, chcę biegać rano po lesie i całować się z chłopcami, którzy będą mnie pragnąć, i chcę grać na pianinie i tańczyć do rana.
  • awatar laviest: Powodzenia;*
  • awatar mniejkilo: Trzymam kciuki, żeby się udało
  • awatar Erinxx: Rób wszystko, żeby się spełniać! <3 Powodzenia!
Pokaż wszystkie (3) ›
 

maluscorporisisback
 
Bilans:
+przed pracą: woda z marakują  (nl) + suszone śliwki do końca  (135)
+śniadanie o 9:30: mały jogurt sojowy  (170)+ marchewki  (nl)+ trochę kawy z mlekiem sojowym (35?)
+o 13: zupa pomidorowa (100) z kaszą  (90?)
+o 16:30: sałatka z awokado (450)

960
+ chyba 5 tabletek na gardło

Głodówka dzisiaj od 16:30 do jutra, też do 16:30 jeśli dobrze pójdzie, ale jak zjem godzinę wcześniej to też będzie okej. Niestety żadnych ćwiczeń jeszcze nie robiłam, dalej siedzę w pracy. Postaram się zrobić przynajmniej 500 jak tylko wrócę do domu.

Dzisiaj kaloryczne niby okej, ale nie czuję się dobrze z tym co zjadłam. Podoba mi się bycie "czystą" kiedy jestem w pracy, nie tylko mam dużo energii ale też nie marnuję czasu na przerwach na bezsensowne mielenie. Zastanawiam się nad wprowadzeniem tzw. Okna żywieniowego. Właściwie to moje głodówki 24-godzinne to już jest jakiś sposób intermmitent fasting, ale  mam ochotę na więcej. Mogłabym nie jeść niczego aż do drugiej przerwy- powiedzmy do 13 i kończyć okno o 19. Próbowaliście kiedyś czegoś takiego?
  • awatar laviest: ja czasami robie glodowki, powodzenia
  • awatar mniejkilo: Ja jadłam i w sumie nadal jem zgodnie z zasadami IF, ale to raczej tak samo u mnie wyszło. Po prostu zauważyłam, że nie jestem głodna z rana, więc po co na siłę wciskać w siebie jedzenie.
  • awatar Nuttkaa: "kiedy jestem w pracy, nie tylko mam dużo energii ale też nie marnuję czasu na przerwach na bezsensowne mielenie. " Mam tak samo tylko, że w szkole ;p no i uważaj z tymi głodówkami.. niby fajna sprawa ale na dłuższą metę nie jest to zbyt dobre
Pokaż wszystkie (6) ›
 

maluscorporisisback
 
Bilans:
+porcja arbuza (60)+ jabłko (50)
+trochę smoothie (50)
+1,5 garści rodzynek (150)+ 10 suszonych śliwek (190)
+5 kostek gorzkiej czekolady z malinami (270)
+kotlet pieczarkowy (200) ze szpinakiem (nl)+ wegańskie pesto (90)
+kilka marchewek (nl)+ gotowana brukselka (nl)
+trochę popcornu (150?)

1210

Mocno przesadziłam. Nawet nie było warto. Chyba muszę dłużej być na głodówce żeby doceniać jedzenie. A popcorn jest zwyczajnie niedobry i to się chyba nie zmieni.
Od 16 24-godzinna głodówka. Bardzo polecam taki system, czytałam o nim w książce Brada Pilona "eat.stop.eat" i moim zdaniem jest świetny.

Ugh, brzuch mnie boli po takiej ilości jedzenia. Czy to możliwe żeby po kilku głodówkach zmniejszył się żołądek?

Planowane ćwiczenia:
-przynajmniej 500 skakanki
-spacer
- ballet beautiful
  • awatar Ace: 1200 to nie tak dużo... Uważaj na siebie, trzymam kciuki za głodówkę.
  • awatar laviest: bilans ok i kalorycznie tez nieprzesadzaj ze niedobrze
  • awatar Nuttkaa: możliwe, że żołądek ci sie skurczył :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

maluscorporisisback
 
...dlatego nie zamierzam się nim opychać. O ile lepiej jest zjeść coś pysznego i odzywczego raz na jakiś czas niż trwać w tym nieustającym stanie bycia karmionym. Jedz 5 posiłków dziennie, małe porcje, proteiny, bla bla bla. Wcale aż tyle nie potrzebujemy.

Lubię kiedy na glodowce moje zmysły się wyostrzaja i wszystko pięknie pachnie. Wczoraj wachalam pomarańcze i jakiś mężczyzna mi się przyglądał bo nie wiedział dlaczego się szeroko uśmiecham.

Śniadanie o 9:30= +zielone smoothie(250?)+ banan(80)+ woda.
Lunch o 14= mały jogurt sojowy z bananem (180)+zupa pomidorowa(100)+marchewki (nl)
Obiad przed 16= potrawka warzywna (120) z połową łyżeczki oliwy z oliwek  (20)+ pomidory(nl)+ jarmuż  (nl)+ kilka winogron  (30?)
Razem: 730
Xx
Update wieczorem, mam nadzieję że uda mi się zrobić przynajmniej 1000 skakanki :*

*dzisiaj od 16 głodówka*

Update:
-800 skakanki
-spacer
  • awatar ` Niezależna od innych <3: Powodzenia :)
  • awatar mniejkilo: Racja, jak je się dużo to później nie zwraca się uwagi na to co wkłada się do ust. Ja odkąd mam limit kcal to naprawdę potrafię skomponować fajne danie
  • awatar gość: ty a ja zjadłam boczek taki super tłusty, smakuje jak miód, chyba z 1/2 kg. I od rana jak zjadłam to mi się nie chce jeszcze jeść. Tłuszczyk się bardzo powolutku rozkłada a te wszystkie warzywa i owoce przelatują przeze mnie w 1 godz. bo to gnije w organizmie i gówno z tego, trzeba żreć znowu. No i co wy idiotki?
Pokaż wszystkie (4) ›
 

maluscorporisisback
 
Pierwszy posiłek o 16:
+sałatka z natki pietruszki, pomidorów, dyni piżmowej z dwoma falafelami (120),do tego makaron z czerwonej soczewicy (170) i wegańskie pesto (190)= 480

*planuję jeszcze zjeść marchewki na kolację (nl)

Zapomniałam już jak cudownie można się poczuć, gdy ma się odrobinę kontroli. Nawet nie widziałam jak bardzo mi tego brakowało...

Edit:
marchewki zjedzone
+trochę potrawki warzywnej, podczas meal prepu

-300 skakanki
 

nimfa25
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

niedoskonaly
 
niedoskonaly:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

zakochanaxs
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

newana
 
Pro Ana Hime: Zaczyna się drugi dzień głodówki. Dziwne jest to , że nie odczuwam głodu. Tradycyjnie jestem już po jedynej kawie. Oby szło tak dalej, po takim resecie organizmu łatwiej będzie jeść mniej ;)
images-6.jpeg
 

 

Kategorie blogów