Wpisy oznaczone tagiem "głupawka xD" (346)  

insomniaa
 
Wstawanie rano jest złe i grozi śmiercią lub kalectwem.
Dlaczego?
Już wyjaśniam.
Dzisiaj wstałam wcześnie, w dobrym nastroju i pomyślałam, że zrobię się na bóstwo. Los pokrzyżował moje plany - wybuchła mi prostownica. Nie koloryzuję, naprawdę wybuchła, aż się zakopciło. To znak, że piękno nie jest dla mnie.

Dobrze, że mnie prądem nie pizło. Czego się spodziewać po 10-letniej prostownicy, w której dawno temu pies ojebał kable (ale przecież naprawiłam!).
Kupiłam nową. Z wielkim bólem, głównie portfela. O dziwo łatwiej mi przychodzi kupić nowy alternator do Smoka niż coś dla siebie, nawet jeśli jest to coś niezbędne do życia.

A życie płynie po japońsku, czyli jako-tako i jak widać na powyższym przykładzie: gdy tylko myślę, że już będzie dobrze, to coś się musi spierdolić.

Służbowo anarchia się kończy. Może to i lepiej, bo już kurwicy idzie dostać. Np. wtedy, gdy za ukręcony kran miałam ochotę ukręcić dwa łby, o pielgrzymkach mnicha i trzymaniu szafki dziąsłem nie wspomnę -.-


Głupawek i zjebanych dialogów oczywiście nie brakuje:

-Dlaczego S. tak dziwnie wchodzi na zaplecze?
-Bo to jest jak w tym dowcipie: przychodzi garbata baba do lekarza, a lekarz pyta "co pani się tak skrada?" xD

-X. to moje 500+.
-A co to ten plus? Gdzie ta wartość dodana?
-80 kg czystego chuja gratis xD

-Mam w domu bitą śmietanę, ale K. nie chce poużywać, bo mówi, że nie może jeść cukru.
-Taa, bo jej nie pasuje do sera i cebuli xD
-O nie, mój łuj pachnie kwiatami!
-Taa, końwalią xD

-Pizda ci gwizda! A nie... To panu xD

Ale beka dnia to "PLUM!" (pozdro dla kumatych!)
No i "jad kiełbasiany".


Natomiast dzisiejszy wieczór sponsoruje samotność, odrzucenie i melanchujnia, ale kto by tam się przejmował piątym kołem u wozu.
Nie przeszkadzam więc.
Dobranoc się z państwem.
 

insomniaa
 
"Szampan wylewa się, toast mogę wznieść
A ten gość mówi coś, o co mu chodzi?
Ktoś tu dissuje mnie, niech gada co chce
A ten gość mówi coś, spoko, nie szkodzi
Zamykam oczy, byłeś uroczy
Będę udawać, że już nie boli
Szampan wylewa się, toast mogę wznieść
A ten gość mówi coś, o co mu chodzi?"
(Sanah - "Szampan")

[pierwszy raz usłyszałam tę piosenkę w relacji u L. i od tamtej pory nie mogę się jej pozbyć z głowy ;D]


Na początku nowego 2020 roku osiągnęłam pełną harmonię: czuję się jak gówno, zachowuję się jak gówno, wyglądam jak gówno. Lepsze to niż być gównem w pięknym papierku - przynajmniej od razu widać, z kim ma się do czynienia.

Ogarnął mnie jakiś taki zamuł, taka melanchujnia. Najchętniej tylko bym żarła i spała, gdyby nie to, że trzeba jeszcze pracować.

W pracy K. do N. mruga uchem (pdk!), poza pracą Smok mruga do mnie kontrolką check engine i tak to się jakoś kręci. Wykończy mnie ten pug, nie wiem tylko czy bardziej psychicznie czy finansowo.

No ale przecież można też latać becią bez sprzęgła (pozdro J.!), łutututu, patol patrol ADAC, "Fast&Tuśka" i Vin Benzyna xD

Psychiatryczną anarchię ubarwiają nam patoklienci:
-A czy tu można mówić po polsku?
...
-Jakie to mięso?
-Cielęco-wołowe.
-A tu nie ma wołowiny?
-Jest, bo to cielęco-wołowe.
-A, czyli to nie kurczak?
...
-Cole macie po 60 zł?

Sami też sobie ubarwiamy, żeby nie oszaleć.
Tu pozwolę sobie przytoczyć pewien stary dowcip, który skleją kumaci ;D
-Po co teściowej dwa zęby?
-Jeden do otwierania piwa, a drugi, żeby ją bolał.
PDK xD

Oprócz tego N. i jego "porno-biznes":
N. -Nakręciłbym pornosa i by się nazywał "I'm fucking with my father while my mother is..."
ja: -...in the basement xD
Oraz:
-Na górze róże, na dole kalki...
-... N. ma biegunkę i sra do umywalki xD

A na grupie ćwąglowej: "mleko debilon", "Pieróg podgłośnia makaron", p0rn alert i włosy pod pachwą xD


<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

W poniedziałek mój kochany Miś miał urodziny. Świętowaliśmy już w niedzielę poprzez dobre żarełko i słodkie lenistwo ^^
Kocham Cię moje najsłodsze kiwi! ;* <3

______________________________________________________
Cisza mówi tak wiele.
Ty naprawdę w niej nie słyszysz nic?
 

insomniaa
 
Witajcie w Nowym Roku!

Stary rok zakończył się oczywiście obowiązkowym corocznym sprzątaniem psychiatryka. Wszyscy wyglądali jak na zgonie, ja siedziałam pod barem co Kromka skwitowała tekstem: "Co w rodzinie to nie zginie" (pdk).
Oczywiście była też beka:
-Jesteś jak frytkownica.
-Gorący?
-Nie, głęboki i tłusty xD
Oraz:
-Jak się podniecam to mi wyskakuje pizda pod okiem.
-Ooo to psiapsi ostatnio przyjechał do mnie podniecony! xD
A N. gadający po podlasku doprowadza mnie do kurwicy:
N. -On się dla mnie podoba xD

Po pracy szybki ogar, biforek i impreza sylwestrowa w gronie "rodziny" i przyjaciół <3
Daleko na zadupiu, bez zasięgu sieci komórkowej, w swojskim gościńcu, w miłej atmosferze (Pan Tadziu w szlacheckim stroju <3), przy dobrym jedzonku i z najlepszymi ludźmi <3
To była zajebista impreza!
Wytańczyłam się tak, że w Nowy Rok miałam zakwasy na wszystkich mięśniach. Ale co poradzić - lubię tańczyć z moim Miśkiem, M. też do tańca prosił, Syna trza było obtańcować, pokręcić dupką z dziewczynami, a Braciak to najchętniej wgl by nie schodził z parkietu (a tańczyć z nim lubię, bo tancerz z niego znakomity).
Akcja na parkiecie:
N. kręci K. i krzyczy: "-Przyspieszam poród!" xD
Potem przy stole:
N. -Jak będzie następna piosenka, to wszyscy idziemy na parkiet.
piosenka: -Myyy Cygaaanieee...
N. -Z Cyganami nie tańczę!
Później N. pił z pałami: -Bo ja mam znajomości! W policji! xD

W drodze powrotnej akcja pod C4:
Podjeżdża K., otwiera szybę, a ja: -Co tam? Stary ci się skończył? xD

Dziękuję całej ekipie za tę zajebistą sylwestrową noc! Fajnie było zakończyć stary rok i rozpocząć nowy w Waszym towarzystwie!

Miły akcent na początek tego roku: życzenia noworoczne "i tobie też szczęśliwego słońce moje najulubieńsze <3" ;D
Przesyłam loffki mojemu BFF na linii Wylęgarnia -> ZG ;*

Jeśli jak mówi przysłowie "jaki Nowy Rok taki cały rok", to mam przejebane. Mimo, że nie piłam, bo byłam kierowcą, obudziłam się o 15 na kacu - tzn. to nie był stricte kac, ale czułam się, jakby czołg po mnie przejechał. Wszystko mnie bolało i nie mogłam się zwlec z łóżka. Na szczęście Miś potrafi przywrócić mnie do żywych (you know what I mean ;D).
Na wieczór przyjechali N. i K. na bajere. Upiekliśmy bułeczki ze wścieklizną, N. wypił butelkę szampana i fazował się stopami, pograliśmy też w kalambury, których najlepszą akcją była "kapusta z napletem" xD



----------------------------------------------------------------------------------------------------
Postanowień noworocznych raczej nie mam. Już kiedyś pisałam o tym, że nie potrzebuję konkretnej daty, by coś zmienić. Niektórzy myślą, że wraz ze zmianą cyferki w roku nagle zmieni się ich całe życie. Pstryk! Magicznie wszystko stanie się lepsze, cudowne, łatwe i na wyciągnięcie ręki. To tak nie działa.

Korzystając jednak z tego, że na przełomie starego i nowego roku ludzi ogarnia jakaś taka melancholia, zaduma i chęć zmiany na lepsze, chciałam przekreślić wszystko co złe i zacząć pisać pewną historię od nowa.
No ale jeśli wyciągasz do kogoś rękę, a ten ktoś na nią pluje, to uroczyście noworocznie chuj mu w dupę.
Nie ma sensu na siłę zmieniać złych ludzi. To jak dolewać kompot do gówna - gówna nie naprawisz a i kompot zepsujesz.

New year - a new chapter, new verse or just the same old story? Ultimately we write it. The choice is ours.


PS: podsumowanie "Best of 2K19" już za chwilę!!!
 

insomniaa
 
Codziennie w radiu słyszę "Something about Christmas time makes you wish it was Christmas everyday" i dostaję kurwicy, bo okresu przedświątecznego nienawidzę najbardziej na świecie.
"Święta, magiczny czas, czas odpoczynku, pojednania" - co za pierdolenie... Od kilku dni nie wiem nawet co to odpoczynek. Zapierdol w domu, rozpierdol w pracy, więcej roboty jeszcze przede mną niż za mną, a ja ledwo żyję. U(ś)pijcie mnie albo dobijcie.

Przed chwilą robiłam prezent dla Miśka, bo zachciało mi się hendmejdu. Co się nawyklinałam i upaćkałam to moje, ale mam nadzieję, że będzie zadowolony ;D
Miałam jeszcze robić dzisiaj ciasto, ale zrobię jutro, bo zapomniałam nasączyć suszone śliwki rumem. Przy okazji ja też się rumem nasączam. A co, należy mi się. Jak tu nie pić?

Smok się znowu zjebał i przy każdym skręcie brzęczy, jakby grał na gitarze, a ja modlę się, żeby tylko wytrzymał do nowego roku.

Pospinałam się ostatnio z... hmmm... skoro ja jestem koleżanką, to chyba powinnam napisać "kolegą", ale to określenie nie pasuje, bo zawsze był dla mnie kimś ważniejszym niż kolega. Nikt nie potrafi mnie wkurwić bardziej niż on. I tak sobie odbijamy piłeczkę, wbijamy szpilę za szpilą. Bo ja durna jestem. Mam to po braciszku.


Zimowe przesilenie - kumulacja ciemności i wszystkiego złego. Na szczęście już od jutra dni będą coraz dłuższe. Może w końcu pojawi się promień słońca w tej wszechobecnej czerni.

----------------------------------------------------------------------------------------------------

W psychiatryku odmóżdżenie osiąga kulminację, bo wszystkim nam odpierdala ze zmęczenia. No i wtedy powstają takie kwiatki:

-Mówię szyfrem: kto kierowcą kurwa jest? (pdk)

-Co żujesz?
-Gówno xD

N. strzela mi nad uchem z gumowej rękawicy:
ja: -Przestań, bo ci tak strzelę z moszny.
N. -Ooo bo ja mam taki fetysz, że tak lubię.

N. zgina się, tańczy.
ja: -Co ty tak tańczysz? Przed sylwestrem ćwiczysz?
N. -Nie, jaja odklejam xD

-A znasz ten program "Do mnie do Poznania"? xD

-Czym się różni gej od pedała?
-Pedał jest na rowerze.
-Pedał się nie szanuje.
-To ty jesteś pedałem? xD

-Co ty robisz?
-Stawiam kojota.
-Jenota.
-Dziki, jelenie, kuny, jenoty...
-Geje, lesbijki...
-Liroy, Braun, Narodowcy xD

Bułgar zakłada fartuch:
-Ooo, Doktor Mengele założył kitel... xD


PS: Joe Cocker śpiewał kiedyś "You can leave your hat on". Dzisiaj rano dowiedziałam się, że "you can leave everything on" i też jest fajnie ;D Aj lajk it! <3

PS2: Merry Christmass Eve Eve! ;)
 

insomniaa
 
Ten przedświąteczny kociokwik mnie dobija.
Co roku powtarzam sobie, że za rok wszystko lepiej rozplanuję, żeby nie robić miliona rzeczy na raz. I chuj z tego wychodzi.

Np. dzisiaj niby wolne, a wolną chwilę znalazłam dopiero teraz. Rano byłam na zakupach, pół dnia spędziłam przy wędzarni, w międzyczasie ubierałam choinkę i lukrowałam pierniki. Do świąt muszę jeszcze ogarnąć pokój, auto i przede wszystkim siebie.
Mam też kilka spraw do zamknięcia przed końcem roku, niestety jedyne co mogę zrobić to czekać, bo nie mam zamiaru upominać się po raz setny ;/

Na szczęście w psychiatryku robota idzie śpiewająco.
A co śpiewamy?
Oczywiście patologiczny repertuar xD
"Żono moja, jądra moje są nabrzmiałe, ja wydoje" xD
oraz Zenka Martyniuka "Fajne masz piździsko, chcę byś miała ślisko" xD

Oprócz tego mówimy szyfrem:
- "Nie otwieraj lodówki, bo cię zjedzą parówki"
- "Dziura na wylocie" (patrz: reklama kremu na hemoroidy na aliexpress xD)
- "Wilki wyją o północy"
- "Złowrogo szumią wierzby"
- "Torba" aka "Czanta"
- "Czanta je wilkowi z ręki"
- "Pojebało cię?"
- "Szehy szehy lejdi"
- "mmm stopy"
Pozdro dla kumatych!

Patologia nie opuszcza mnie nawet po pracy.
Robię zakupy w Biedzie, chciałam kupić kapuczinę i tak czytam: CAPPUCCINO Z MAJONEZEM...
WTF??
Czytam bardziej: ...Z MAGNEZEM.
Wy też majonizujecie się przy kawie? :D


Jodły idzie dostać. Trzymajcie się w tym grudniu!
Pamiętajcie, że w święta nie przychodzi sanepid ani Gesslerowa. Jezus też nie przyjdzie sprawdzić, czy umyliście dla niego okna. Nie dajcie się wciągnąć w ten chory wyścig. Nie dajcie się zwariować.
Peace!
 

insomniaa
 
Mroźna aura wywołuje u mnie niemoc tfu(!)rczą, dlatego długo musiałam się zbierać do tego wpisu. Zdecydowanie bardziej jestem jesieniarą (o jakie to teraz modne słowo!), niż jakąś kuźwa zimówką ;P
Okutałam się więc czarną szatą ofiarną, zaparzyłam herbatkę i oto jestem!

Grudzień zaczęliśmy najlepiej jak się dało z najlepszą możliwą ekipką (Miś, Kromka, Synek, Synkowa, Braciak, Siostra, Szwagier, a na miejscu dołączył jeszcze Pasza). Pojechaliśmy na pato-jarmark do Wrocka. Było zajebiście! Z tymi ludźmi to ja mogę jechać nawet na koniec świata.
Najpierw zbiórka w maczku, potem podróż pociągiem.

Oczywiście nie obyło się bez głupawek:
1. -Dzień dobry panie Andrzeju!
2. -Kuuurwłaaaa!
3. N. i jego crush, czyli W. ;D
4. -Tam są takie szafeczki, gdzie się ściąga majteczki.
5. -Szyny były złe, podwozie też było złe xD
6. "Hare krisha, hare krishna" xD
7. Studentka od mandarynek
8. -Jadę pociągiem do Mirka, a potem do Bogdana.
9. -A ten pociąg zajeżdża do drive'a?
10. -Nie jedź z nimi, to pociąg do Goerlitz, zniemczą cię!
-Nie rzucim ziemi.... xD
11. -A w tramwajach też zmieniają opony na zimowe? xD
12. Cygońskie dziecko i:
-Ić stond!
-Wypierdalaj!
13. Pani ze skośną szczęką
14. Braciak jako fryzjer
15. -Wypluj to!
-Tfu! ;D
16. Misiek ruszający czapką w maku i plujący Pieróg xD

Pokręciliśmy się po rynku, napiliśmy się grzanego wina, robiliśmy zdjęcia w fotobudce, a później zjedliśmy obiad w Il Mio - polecam gorąco i mam nadzieję, że kiedyś tam wrócimy na najlepszą pizzę!
Wróciliśmy do domu wieczorem, a ja usnęłam w locie nad poduszką.


W poniedziałek w pracy powtórka z rozrywki, bo miałam rakowisko na popołudniówce xD Ale lubiem <3

Wczoraj po pracy już świętowałam Mikołajki z Miśkiem. Dostałam od Mikołaja sztosowy prezent - kalendarz adwentowy z Douglasa. Poczułam się trochę jak dziecko i otwierając każde okienko jaram się jak dzika! ;D
Drugi święty Nikołaj (pdk) przyniósł mi kubeczek z jeloniem - będę miała w czym pić herbatę z prądem.
Służbowo Mikołajki przepracowaliśmy w tych durnych czapkach. Cóż, raz w roku można się przemęczyć. Chłopaki chodzili w szelkach w renifery (szelki tak naciągnięte aż reniferom się mordy wydłużyły xD).


Wiecie czym jest traumatyczny poranek?
Kiedy Braciak budzi cię o 9 nad ranem, na dworze mróz minus milion, a ty stoisz pod warsztatem w kurtce zarzuconej na piżamę, Braciak wymienia świece (bo jakiś zjeb zamontował do puga świece z astry), a ty trzymasz maskę, żeby jej nie wywiało xD
Nic tak człowieka lepiej nie pobudzi! To już nawet kawy nie trzeba!

_________________________________________________________
Przez 13 lat dobrym i złym chwilom w moim życiu przygrywał piękny soundtrack. Każda piosenka pasowała idealnie. W poniedziałek o 10 rano pękło mi serduszko... Nie tak to miało wyglądać... Oglądałam transmisję z konferencji i ryczałam jak bóbr.  

“Sometimes our hearts get broken but keep them open, cause when it comes, you can never be ready”


Byłeś i zawsze będziesz ogromną częścią mojego życia, moim pocieszeniem, moim wsparciem, zastrzykiem optymizmu. Mam cichą nadzieję, że to nie koniec. I tak już do końca życia będę FOREVER YOURS
 

insomniaa
 
Weekend znowu minął intensywnie ^^

W sobotę po pracy domówka u R. i A.
Pogaduchy, drinki, śmieszki, śledzie i gibos ;D
Do domu wróciliśmy nad ranem.

W niedzielę odsypialiśmy, ale nie za długo bo trzeba było zrobić obiad. Nagotowaliśmy ramenu jak dla pułku wojska, nakarmiliśmy N. i K., obstawiliśmy trochę dla Kromki, a i tak zostało pół gara. Ale wyszedł tak kozacki, że mogę go jeść non stop!

Po obiedzie drzemka i pewnie spalibyśmy do wieczora, gdyby N. nie zadzwonił.
Wzięliśmy więc flachę piernikowego rumu i pojechaliśmy do niego na kwadrat. Najpierw była posiadówka z wszystkimi sąsiadami, a później ekipa remontowa w składzie ja i Syn (i trochę Miś) wpadła do łazienki szlifować ściany ;D A z głośników oczywiście leciał Szmitek na budowie ;D

Głupawek też się ostatnio nazbierało:

Wchodzę na socjal. Widzę, że w kiblu pali się światło, więc krzyczę:
-Syneeek, srasz?
-Niee.
Drzwi od kibla się otwierają, a tam N. z gołą klatą myje pachy w zlewie i psika się cytrynowym odświeżaczem powietrza xD

M. -<łapie się pod pachą> Ale mnie tu boli! Od tego wczorajszego wrzucania kapusty do skrzynek.
ja: -<do Miśka> M. bolą pachy od kapusty!
Miś: -To ja dzisiaj kapusty nie jem.

-A tynkarze są?

-Wypie... Wypie... Wy pierwsi pojedźcie.

-Myłem ręce a nie srałem!

Tutorial jak wyprostować świni ogon xD

<w radiu leci Maanam>
N. śpiewa: -Cygany naaa Cyganach!

"Żanklod" xD

-A Chińczyk jak ma żółtaczkę, to jest bardziej żółty?
-Ale jaja! ...też ma żółte xD

-Idzie Grześ przez wieś... (a dalej K. wie o co chodzi xD)

-No i mi mówi "a ty tak pracujesz i się uczysz, to ty taka zaradna jesteś"
-Noo, taka zaradna to torbę też obrobi xD

-Pies jest mój i N.!

...a to co się działo w butach pozostanie tajemnicą mazdy (pozdro dla kumatych!)

Jutro mam taką ekipę na popołudniówce, że wyczuwam odmóżdżenie xD


PS: pozdrawiam Braciaka, który jest szybszy niż przeciąg i działa zanim jeszcze zacznie coś robić ;D
 

insomniaa
 
Witam was w ten wtorek, który wydawał się poniedziałkiem, a tak naprawdę to jest już środa. Długi weekend zawsze robi rozpiździel czasoprzestrzeni.

Mój długi weekend spędziłam bardzo aktywnie i towarzysko. Nie było czasu na bierny odpoczynek i siedzenie w domu.
Zaczęliśmy w sobotę po pracy kolacją z Miśkiem, K. i N., a do kolacji pigwóweczka i głupawki. Tak fajnie nam się gadało, że zasiedzieliśmy się do późna.
W niedzielę rano pojechaliśmy do RyjĆka na kawę, bo wybierałam się już od baaardzo dawna. Później zjechaliśmy na Wylęgarnię, a po południu pojechaliśmy w dłuższą trasę z rodzinną rewizytą. Nie mogę jeździć w takie dalekie trasy, bo mi od gazu czucie w nodze odbiera xD
W poniedziałek rano byliśmy na warsztacie u Braciaka (pozdro Dziku! ;D), a po robocie wstąpiliśmy na kawson.
Wieczorem poszliśmy na piwo z moim kudłatym Ryszardem.

Dopiero połowa listopada, a ja już niecierpliwie czekam na Sylwestra. Siostra podsunęła świetny pomysł na imprezę, a jak zbierzemy całą ekipkę, to będzie melanż stulecia!
BTW kto chętny na Sylwestra na pięknym zadupiu w totalnym odcięciu od cywilizacji? ;D


Tak poza tym moje życie jest jak utwór Rihanny: większość to "work, work, work" a reszty nie rozumiem.
W pracy z każdym dniem odczuwam jak ubywa mi komórek mózgowych, a wszystko to przez moich najulubieńszych patoli ;D

Non stop głupawki:

-Gdzie pomidory?
-Marek do nich smarka.
-Smarek? xD

N. śpiewa: -Boli mnie noga w jądrze...

N. znowu śpiewa: -Chodź, chodź, chodź na banana, dam, dam, dam ci kolana...

N. remontuje chałupę. Zrobił sobie dziurę w stopie. Taczką.

N. paczy na zdjęcie i śpiewa: -Pizda nad głową, pi pi pizda nad głową xD (pdk!)

N. pali w piecu: nalał podpałki, zagląda czy się pali, z pieca wyjebało kulę ognia na pół kuchni, spaliło mu włosy na ręce, śmierdzi kurczakiem xD

N. po każdym papierosie idzie do toalety. Chodzą plotki, że ma płuca połączone bezpośrednio z odbytem xD

-Nie poznajesz mnie?
-A no coś kojarzę...
-A skąd jak my się nie znamy?

-A ja mam radochę, bo se tenteguje tentego!

Zuo i jego "ja pierdole" nad sosem xD

Zaadaptowane od K.:
-Co robisz?
-Palę i sram xD

-O dobra widzę, seksi lejdi, bierz jo bliżej, potem się poszczęści, może da pod nogę? ;D

-Korzonki mnie bolą, ledwo co chodzę, mam żylaki na cyckach, głowa mnie boli od tego waszego pierdolenia. Ta twoja kobieta to musi być jebnięta na łeb, że wgl cię chciała ty łajzowaty krótkochujny cwelu!

-Dziura na wylocie!

"Kot w kasku z arbuza" oraz inne kakakaski (PDK)

-Ty też się majonizujesz? xD

-Wymiata jak stówę spod kasy xD

-X. to dobry chłopak, z nim to można konie kraść xD (pdk!)

-Gdzie K.?
-Do zoologa poszła.
-Po chomąto dla konia?

Mamy pewnego znajomego, który z racji noszenia spodni opinających części witalne dostał ksywkę "Torbiel":
-Dałam staremu ostrego sosu to mu dupę w kosmos wyjebie.
-Torbielowi też dałaś ostrego sosu, chcesz żeby mu torbę w kosmos wyjebało? xD

A później...:
-Przyjdzie Torbiel to ci herbatę zaparzy xD

Przeróbka pewnego mema made by Bąbelek:

“Leżę na skłocie w Zgc z 25-ma kierownikami ruska gorzała leci 10-cio l. Bongo się kopci na psie kurwa dredy pierdolnięty X. mu zrobił...”



No i ten gest: "masz coś na brodzie i jesteś jebnięta" xD

Aaa no i będę tzw. "babcią" małego Strzepana Refluksa Paralizatora ;D Jeszcze sześć miesięcy! ^^


Jako bonus akcja z Wylęgarni: przed Dniem Wszystkich Świętych Mutra marudziła:
-Weź ten samochód umyj, bo taki brudny, że aż wstyd!
ja: -Wstyd to kraść i z byle jakiej dupy spaść.
Vater: -O! Powiedz to bratu!
;D
 

insomniaa
 
Znowu mi się zaległości zrobiły. Trochę przez natłok obowiązków, częściowo też przez moją emigrację.
No ale wróciłam i nadrabiam! A moim paliwem jest ostatnio kawa z nowego ekspresu, którym jako certyfikowany barman/barista jaram się niezmiernie ^^

Ogólnie w germańsko-osmańskim kondominium pod żydowskim zarządem powierniczym zapanował błogi spokój, co dla mnie - ZOK-owca i paranoika - wróży niechybnie jakiś rozpirdol.
Nooo ale jakoś się tam kręci wśród mojej ulubionej patusiarni xD Jest beka z "torby", z "kapusty", z synkowego pępka, fejspalm co 5 sekund, siła patoli itd.
Oczywiście codziennie musi być:
-Siema siema o tej porze, każdy wypić może, zajefajny jogurt... Do mycia, dwadzieścia lat życia, słuchaj no synek, nie ma takiego bicia... Wy głupie chuje, nie pomaluje... xD
Dobry łaszek:
-Pisał mi, że chce coś teges, a ja mam okres.
-Napisz mu, żeby szykował krokieta do twojego barszczu! xD
No i dzisiejszy łach, czyli "kuża" i:
-Po co mu ziarno, jak on nie ma zębów?! xD
Oraz:
-Czyli jednak będziesz bawić się za swoje pieniądze na swoim weselu (pozdro dla kumatych!)
Aaaa! Ja się przez to wszystko uwsteczniam i odmóżdżam!
Ci, co mnie nie znają, myślą pewnie, że ćpam. Ci, którzy mnie znają, pewnie myślą, że powinnam zacząć xD

Jakby w pracy było mało patologii, to na wolnym też normalnie nie jest. Jak przy każdej niedzieli poszliśmy w las z grzybniętymi. Oprócz wyżej wspomnianego "Siema siema o tej porze" było też:
-Jananana... Tańczę aż mnie bolą kolanna, na śniadanie była kaszanna i kasza manna o smaku bananna. A na drugieee śniadanie byłooo wino tanie... xD
Oraz tradycyjna już akcja Tarzana w krzokach:
<za każdym razem robimy tę samą trasę, dochodzimy do łąki za którą są gąszcza, wszyscy idą ścieżką, M. zbacza...>
-Obstawiamy czy M. wejdzie w krzaki?
-"Ała kurwa ja pierdole" za 3... 2... 1...
-<z głębi krzaków> Ałaaaa kurwaaaa ja pierdole jebane krzaki kurwaaaa!

Po grzybingu wpadł Braciak na bajere. Porozkminialiśmy, pośmieszkowaliśmy i stwierdziliśmy jednogłośnie, że niektórymi ludźmi nie warto się przejmować.

Smok ostatnio zaliczył kolejne leczenie, przez co mój portfel płacze. Zamiast wygrzebać się z dziury budżetowej zakopuję się w niej coraz głębiej. Zachciało się babie auta, kuźwa mać...


PS: "Dobra! To chuj ci w dupę, stary! Ja tu na deszczu, wilki jakieś! Przyrzekaliśmy sobie ten film od lat, ale jak nie, to nie!!!"
 

insomniaa
 
"Jestem na dworze sam
Deszcz pada mi na głowę
Gibona w łapie mam
A zgasić go nie mogę
Odchodzę w ciemny las
Rozświetlam fonem drogę
I widzę jedną z dam, przy której tracę mowę
I wracam, i wracam, i wracam se na chatę
Zaparzę se herbatę nie kurwa żadne latte
I puka, i puka, i puka ktoś do drzwi
I widzę panią co skradła serce mi"
(Ronnie Ferrari - "Ona by tak chciała")

Ta piosenka (oraz wiele innych pojebanych piosenek) gra mi w głowie od kilku dni. Razem z Kromeczką śpiewamy w psychiatryku na dwa głosy, aż wszyscy mają nas dość xD

Ale luzik - jutro idę się leczyć, bo mam ustawioną wizytę u "psycho-terapeuty" ;D


A tak ogólnie to czas zapierdala gdzieś pomiędzy wkurwami, śmieszkami, trochę happy lama, trochę sad lama, zawsze mentally disturbed lama.
W dzień jazda na maxa, wieczorami rozkminy o życiu w progu przy fajce.

Głupawka z Miśkiem:
<oglądamy tv, nagle pojawia się czołówka "Sekundy grozy">
-Ooo to chyba będą mówić o stosunkach seksualnych X. <pdk>

Misiek panikuje:
-Coś mi się z fejsbukiem dzieje, samo przeskakuje, chyba wirusa mam!
ja: -<pro haker, patrzę na ekran, na biurko, na Miśka> Położyłeś talerz na spacji <facepalm>


Wczoraj po pracy poszliśmy z Miśkiem i Braciakiem na Altstadtfest. Po drodze oczywiście beka z pojebanych ludzi:
-Mógłby chociaż pokazać w ten sposób swoją męskość.
-Jego co? On nie ma męskości.
-On ma jejność xD

Pobujaliśmy się trochę po rynku, zjedliśmy langosza na wypasie, a potem czilowaliśmy na ławce przy piwie, erdbeerbowle (nie polecam, fujki) i rozkminach. Przy tym czujnie obserwowaliśmy, czy z kręcącej się obok karuzeli nie spadają panu klapki w naszym kierunku xD
W drodze powrotnej spotkaliśmy na moście znajome mordeczki <3


Ech, pora spać, bo jutro muszę wcześnie wstać.
Potem byle dożyć do środy - wybieram się w końcu do lasu na odstress i grzybing. A w niedzielę pewnie upragniony chillout ^^

_________________________________________________________
Po tych wszystkich godzinach jakie na ciebie zmarnowałam poprosiłam cię o jebane pięć minut, a ty się na mnie wypiąłeś. Dziękuję. Oby to kiedyś do ciebie wróciło, ty egoistyczny kurwiu -.-
 

insomniaa
 
Jak miło w końcu zasiąść w moim Centrum Dowodzenia po tak długiej emigracji ^^

Tydzień temu w niedzielę byliśmy z Miśkiem na "rodzinnej" imprezie - urodzinach mojej Sis ;* Popite, pojedzone, a przede wszystkim pośmiane ;D
Tak się śmiałam z Braciaka w "golfie" aż na drugi dzień mi samej szyję powykręcało ;/

Zeszły tydzień był wyjątkowo ciężki...
Po 10h w psychiatryku, do tego wstawanie o 8 nad ranem wymęczyło mnie doszczętnie. Codziennie wstając rano czułam się jak po zderzeniu z pędzącym pociągiem.
Do tego wieczne spiny, "włajaż włajaż" i mantrowanie, żeby komuś nie wyjebać. Nie pozwolę sobie, żeby ktoś do mnie pyszczył i mnie szarpał.
"Szlachta baluje, frajer pracuje. Chuj ci na łeb pizdo jebana" xD
Życzymy miłego dzionka i smacznej kawki (pozdro dla kumatych!)

Poza pracą dobiły mnie jeszcze kłótnie, przez które nie raz ryczałam i nie spałam po nocach...
Ale ja przecież tylko marudzę...

Na weekend udało mi się nieco naładować baterie.
Najpierw w piątek na Soundsystem Street Festiwal, mimo że pod koniec już trochę przysypiałam.
A potem w sobotę, bo w psychiatryku odwiedził mnie Kriss i ustawiliśmy się na piwko z Ryśkiem (w ramach krissowego wieczoru kawalerskiego xD). Fajnie było spotkać moje kochane mordy. Poczułam się jak za starych dobrych czasów w technikum.

Nooo i śmieszkowałyśmy dużo z Kromeczką:

“-Proszę gumka na wynos!”


"-Na miejscu czy na miejscu?" xD

“-Ta broszka należy do Pierdzioszka”


Ale najlepsze było spanie pod beczką xD
No i "miss mokrego podkoszulka": "hej dziewczyny, ściągać kiecki, bo nadjechał Marek Marecki" xD


A teraz uprawiam łomżing (pigwa z miętą i mirabelka) i słodkie nieróbstwo. Tego mi było trzeba!


PS: mam kryzys ekonomiczno-seksualny: patrzę do portfela a tam chuj. Ale jak tylko wygrzebię się z kryzysu, to muszę iść do mojego psychoterapeuty. Mam kilka projektów na dziaby, w tym wspólny z Kromeczką. Kiedyś chciałam sobie też wydziarać koniczynkę, no ale...

PS2: Mercury retrograded all over me...
Dobrze, że właśnie dziś retrogradacja kończy się Czarnym Księżycem. Pora się ogarnąć i zacząć pisać nowy rozdział.
Kilka dni temu wyciągnęłam zakurzoną już talię tarota, by sprawdzić, co powiedzą mi karty. Wszystko składa się w logiczną całość:

“Everything comes with a price”


Nie wiem która cena jest wyższa: materialna, fizyczna czy mentalna...

PS3: przypominam, że zaczynają spadać Perseidy, a ich apogeum jak co roku otwiera moje święto ^^

__________________________________________________
I swear empaths can feel things way before they actually find out things. They can feel when they're being played. They can feel when their "friends" are being shitty. They can feel when something isn't right.
Mam instynkt silniejszy od przeciętnych ludzi. Wiem kiedy coś jest nie tak, kiedy ktoś kłamie albo robi ze mnie idiotkę. I bardzo tego nie lubię.


To, że komuś wybaczam, nie znaczy, że akceptuję to, co zrobił, albo o tym zapomniałam. Nie oznacza to, że znowu mu ufam. Wybaczam dla siebie, żeby przestać się dręczyć i ruszyć dalej, bo trochę ciężko się idzie ciągnąc gówno przez morze. Nie jest tak jak powinno być, nie wiem nawet czy jest dobrze. I tak sobie trwam zawieszona gdzieś pomiędzy "ogiń dym" a "płoń na stosie", zastanawiając się, czy bardziej chcę przytulić czy w łeb przyjebać.
Wiecie co mnie najbardziej wkurwia w ludziach? Kiedy z kimś się pohapiesz, ale tak już na etapie "wypierdalaj nara", a później ten ktoś pisze jak gdyby nigdy nic. Książkowy przykład rozdwojenia jaźni. Nie jeden psychiatra by na tym rodzinę wykarmił. Robi mi to w głowie jedno wielkie WHAT THE FUCK. Nie potrafię udawać, że nic się nie stało.
 

insomniaa
 
W czwartek wieczorem przyjechał mój Bąbelek! <3
Wyszliśmy więc we trójkę z Miśkiem i Bąblem na nocnego tripa. Skoczyliśmy na stację po piwo a potem siedzieliśmy na ławce w Niemcowni. Były rozkminki, głupawki, kontemplacja Smoka, obgadywanie pojebańców. Najlepszy był Bąbel pod klatką:
-Maurycy?!.. a nie, bo ja chciałem jak w tej piosence, ale źle zacząłem xD
W międzyczasie DJ Szmitek u mechanika i w kostnicy:
-Jebnie jak rozrząd w passacie!... Ogień w krematorium!... Kutas w denatceee!... Wieczne rozjebanie racz nam dać panie! xD
A potem powrót ze spaceru:
-A na końcu korytarza... (pdk!) xD
(PS: fioletowy wcale nie jest pedalski, tylko szekszi ^^)


W piątek dialog farmaceutyczny na wkurwie o poranku:
-Chcesz witaminy?
-Chcę prozac.
-Pawulon.
-Pawulon to dla niego. Dla mnie prozac.

W sobotę Miś pojechał na Alter Piknik, a ja czekałam na Niego w domu oglądając "Megatransporty" (wkręciłam się ostatnio bardzo mocno).

Jak przekonać aspołeczną czarownicę do wyjścia między ludzi:
-Pojedziemy w niedzielę na Lato Agatowe?
-A po co? Nie mam ochoty... Tam się przecież nic nie dzieje... Do mnie mieliśmy jechać.
-K. jedzie kupić sobie jakieś kamienie.
-JEDZIEMY!!

No bo przecież jest retrogradacja Merkurego, wszystko się pierdoli na potęgę, trzeba więc profilaktycznie poobkładać się kryształami.

W niedzielę wyruszyliśmy więc na Lato Agatowe z Miśkiem, K. I. i J.
Oglądaliśmy piękne minerały, zjedliśmy przepyszny podpłomyk, degustowaliśmy wina i nalewki - przy tych ostatnich spędziliśmy najwięcej czasu, bo wymieniałam doświadczenia i czerpałam inspiracje. Do domu wróciłam z worem kamyków, krówkami Arco (cynamonowa, śliwkowa, czekolada z chilli, czekolada z miętą - najlepsze krówki jakie kiedykolwiek jadłam!), ukraińską chałwą (pyszota!), butelką wina granatowego oraz nalewkami: miodową, piernikową i z dzikiej róży.

Po południu zjechaliśmy na Wylęgarnię i podjechaliśmy do Braciaka na "warsztat" pogadać i wyleczyć Smoka. Trzeba ciułać hajsy na części.

Wieczorem wróciliśmy do miasta i w końcu mogłam się kulturalnie najebać. Jedyna lampka, przy której czuję się oświecona, to lampka wina.
No bo jak tu nie pić??
Zresztą są tacy, co od rana "włajaż włajaż" (pdk).

Ostatnio ciągle chce mi się spać, a dziś nie mogłam pospać przez pieprzoną biurokrację. Nienawidzę załatwiać spraw urzędowych, tym bardziej, że wymaga to wyjścia spod ciepłej kołderki w mroczny poniedziałkowy poranek.

Potrzebuję słoneczka i ciepełka, żeby wyrównać opaleniznę i wyciągnąć mój goth-kocyk plażowy z Alli.
A tu lipcopad i pogoda jak długość penisa - w zapowiedzi 20, odczuwalne 10.

W następny weekend może odreagujemy: najpierw na Sky & Sand, a potem na HoliFest. Ktoś się wybiera??

...ja aktualnie wybieram się do łóżka, co i Państwu radzę.
Dobranoc, chuj na noc! ;D
 

insomniaa
 
W sobotę wybraliśmy się z Miśkiem i Kromcią na balety. Inicjatorem był Miś, bo miał grać DJ Tonka, czyli muzyka misiowej młodości. Koniec końców i tak się na niego nie doczekaliśmy, bo szybko zwinęliśmy się z tego zagłębia patoli.
Przez większość czasu siedzieliśmy, sączyliśmy drinki i obserwowaliśmy innych imprezowiczy. Obserwacje te sprawiły, że tracę wiarę w ludzkość i utwierdziły w przekonaniu, że niektórzy ludzie chyba nie mają lustra w domu, a wstydu to już na pewno za grosz.
Szybki przegląd parkietu:
-spodenki odsłaniające pół pośladków - to już ja noszę dłuższe majtki o.O W tym miejscu przypominam, że wypadałoby, żeby spodenki były dłuższe niż wargi sromowe, nie odwrotnie ;P
-glonojad w samym koronkowym staniku i z cycami do pępka
-laska w szlafroku
-nietoperz xD
-u facetów też nie za dobrze: mokasyny do dresu, mokasyny do krótkich spodenek z ortalionu, mokasyny w ogóle
-pan, który chodził boso po parkingu
-te głupie cipska, które siadały mi na stole bilardowym, gdy grałam z Miśkiem
-dzikie baunsy ludzi-grzechotników.
Kuuurła, co za pato! Komuś się pomylił Vizir z płatkami śniadaniowymi. Ryż to tam musiał taczkami wjeżdżać!

Dobre imprezy w Plazie to były w zeszłym roku.
Ale było minęło, to se ne vrati...

Ewakuowaliśmy się i pojechaliśmy zawieść Kromeczkę tam, gdzie nie psy szczekają dupami, tylko dupy psami xD Mroczna ta wioska, boję się tam jeździć, bo po ulicy chodzą nawiedzone sarny o.O

W pracy upał daje się we znaki i ryje berety. Razem z Kromeczką przygarnęłyśmy muchę, nazwałyśmy ją Marcin, a ja ją oswajałam i uczyłam siadać na ramieniu xD

Pod C4 grasuje Nosferatu xD (pozdro dla kumatych i dla Morka, który to wymyślił)

Oprócz tego łaszki:
-Tam tak pisze!
-Jest napisane.
-Pisze!
-A jak idziesz chodnikiem i widzisz gówno to mówisz sra czy jest nasrane?
&
-Gryź koryto świniopasie!
&
-Weź mu zajeb!
-Jak mu powybijam zęby, to będzie gumę żuł palcami.
&
-Dawaj jedź tam!
-Niee, bo mnie kurwa w pająku wyniosą xD

Wcale nie jestem nerwowa i nie napierdalam non stop na wkurwie. Złudzenie kurwa optyczne -.-



PS: Oficjalnie dziękuję młodszemu Bratu, za to, że jest cudotwórcą! "Rzeczy niemożliwe od ręki, cuda do trzech dni" ;D

PS2: Po ostatniej dyskusji ze starszym Bratem dowiedziałam się, że nominalna prędkość maksymalna Smoka to 158km/h i ma 60KM. "Gdy pod maską dużo koni, to mózg nogi nie dogoni" xD Łooo, czwarta prędkość kosmiczna xD Przyspieszenie od zera do setki w 18 sekund. Jestem szatanem szos! Pizda ogieeeeń!!! ;D

PS3: 2x18+8 to jest podobno 36, tak samo jak Szczecin leży nad morzem. Dobra, mamy remis głupoty xD


PS4: właśnie dzisiaj mój owczarkołak ma umowne "urodziny", bo dokładnie rok temu trafił na Wylęgarnię. Z tej okazji Borysek dostał kurzą łapkę i duuużo głasków <3
 

insomniaa
 
We wtorek odebrałam Smoka ^^ Checka nie ma, łożysko wymienione, a jak buczało tak dalej buczy. A chuj tam! Ważne, że jeździ. Do 145 km/h się buja, na więcej mi drogi nie starczyło xD

Majóffkę rozpoczęłam więc trasą aż do innego województwa. To było miłe spotkanie. Fajnie tak było sobie posiedzieć, powspominać, pogadać o wszystkim. Na pewno będziemy się częściej wybierać w tym kierunku ^^

Czwartek niestety pracujący, ale na szczęście jakoś szybko minęło.
Między innymi na głupawkach z Markiem:
-Dzwonili do ciebie w sprawie pumy?
-Jakiej pumy?
-Co ma jaja z gumy xD
albo:
-Dzwonili do ciebie w sprawie liści?
-Jakich liści?
-Tych co się dupę czyści xD
no i: "talon na kurwę i balon", "bon na kurwę i dzwon" i "karnet na kurwę i klarnet" (do zrealizowania pod wiadomo czyim adresem, ale nie mogę o tym głośno pisać, pozdro dla kumatych, madafakaaaa bum!).

Dzisiaj przyjechaliśmy z Miśkiem na Wylęgarnię. Wcześniej rozmowa:
-A co na obiad?
-Mymry z mymrami, kocie gówna z jagodami.
-To chyba dla ciebie. A dla mnie?
-Rzadkie z gęstym xD
Po południu wpadł Braciak z flaszką. Ja niestety całą majówkę wegetuję na abstynenta, bo jestem kierowcą. Jedyne co mi było dane to kieliszek powąchać ;P

Jutro znowu trzeba popracować. Na niedzielę z powodu kiepskiej pogody planów na razie brak.
Jeżdżę, obijam się, nie piję, wiszę na telefonie bardzo dużo i niechętnie. I tak to mija ta majóweczka głównie stacjonarnie (a np. moje zielonogórskie onkologiczne ryjo pojechało do polskiego Rio xD). Czekamy na lepszą pogodę, żeby ogarnąć nowy sezon Projektu X.


PS: to uczucie, kiedy robisz dla kogoś wszystko o co cię prosi, a on ma pretensje, że nie robisz nic. No kurwa! ;/
Tak to już jest: jak ciebie potrzebują to spod ziemi wykopią, a po wszystkim znowu zakopią.
 

insomniaa
 

Niedziela na Wylęgarni była bardzo aktywna, od rana na świeżym powietrzu. Odpaliliśmy wędzarnię, uwędziliśmy szynki, pobawiliśmy się z Bosiołkiem.

Po południu w końcu udało nam się zorganizować "rodzinne" spotkanie przy grillu: ja z Miśkiem, Sis ze Szwagrem i Braciak z Bratową. Jeszcze kilka lat temu spotykaliśmy się codziennie, najpierw w piaskownicy, później gdzieś w terenie, a teraz, gdy wszyscy jesteśmy dorośli i każdy ma swoje sprawy, to tak ciężko nam się razem zebrać.
Uwielbiam ludzi do których mogę powiedzieć "pamiętasz?". Setki wspomnień, głupawek, przypałów i haseł, które tylko my rozumiemy. Rozmowy fazotwórcze, historie takie, że Tolkien z tymi swoimi hobbitami się może w lesie schować xD
Dobre czasy byli... Ale mam nadzieję, że jeszcze lepsze przed nami ^^

Dzisiaj tak bardzo nie chciało mi się jechać do pracy, że aż auto mi zaniemogło i nie umiałam wyjechać z podwórka. To znak!

Obejrzenie się w lustrze po ciężkim weekendzie może grozić oślepnięciem lub nagłym zejściem na serce.
O Bożu, to Tomasz Adamek po dziesięciu rundach wygląda w porównaniu ze mną kwitnąco!
Trzeba się wziąć za siebie i ogarnąć ten ryyyyyj.

Tylko czasu brak i chęci...
 

insomniaa
 
Kuuuuźwa, jak ten czas szybko leci!
Że tak powiem: zapierdala jak Tuśka na Smoku! ;D

A propos Smoka - po tygodniu jeżdżenia stwierdzam, że mam za mały silnik, bo 1.1 to się nawet nie rozbuja ;< Chociaż B. mi powiedział, że to dobrze, bo mnie nie będzie kusiło. Ech, a ojciec chrzestny mojego prawa jazdy już dawno przepowiadał, że będę zapierdalać ;D
Na początku jazda po mieście wywoływała u mnie panikę, teraz bardziej wywołuje wkurw, bo o dziwo to nie ja jestem najgorszym kierowcą na drodze. Ale najlepszym też nie jestem, bo jak mi się uda zaparkować prosto pod C4 to jest święto lasu ;D


Wczoraj przywiozłam mojego Misiołka na Wylęgarnię, bo umówiliśmy się z Bratem i Bratową na ognisko. Fajnie było tak posiedzieć jak za starych dobrych czasów, powspominać te wszystkie przypały, pogapić się w gwiazdy.
O 1:45 zorientowaliśmy się, że przecież jest zmiana czasu. Tak więc wyszliśmy z imprezy przed 2-gą, a wróciliśmy do domu po 3-ciej, mając do przejścia 100 metrów - takie zagięcie czasoprzestrzeni!

Z tą zmianą czasu to wgl przejebane i fuck logic: śpimy krócej, bo się jaśniej robi później. Nie służy to na pewno zdrowiu, zwłaszcza psychicznemu.

Ze zdrowiem fizycznym też u mnie nienajlepiej, ale tłumaczę to sobie tym, że jestem już stara i niedołężna ;P

Ajjj, byle przeżyć do wolnego. Środa minie, tydzień zginie. A potem byle do niedzieli - w niedzielę odpalamy wędzarnię! ^^
 

insomniaa
 
To był mega aktywny weekend ;D

W sobotę wieczorem integracja w kameralnym gronie przy whisky, dobrym żarełku i muzyce skrajnie różnych gatunków. Były tańce, głupawki, a ja zostałam ochrzczona jako "Mariolka" ;D

Łaszek wieczoru:
-Ty masz taki głos! Bardzo lubię jak śpiewasz.
-Tańczę lepiej niż śpiewam.
-Pierdolisz?
-A pierdoli jeszcze lepiej! ;D


W niedzielę od rana demolowaliśmy kuchnię. Zapowiada się mały remont. Polska w budowie, kuźwa mać ;/

Po południu Miś zabrał mnie do restauracji, by trochę przedwcześnie świętować naszą czwartą rocznicę <3
Dostałam od Misia w prezencie wielką chustę w kwiaty. Mogę się nią okutać jak szeptucha i nie chwaląc się wyglądam czarownicująco ;D

Wieczorem A. i M. wpadli do nas na drinka i pogaduchy ^^

Potem szlug-time pod klatką z Braciakiem i głupawka:
-Daj mi telefon, ja go tu ściągnę!
-On jest jak napletek ze stulejką, on się nie ściąga xDD

Jeszcze później kolejne spotkanie pod klatką (i taki mały wzrusz ;D)

Dzisiaj w końcu mogliśmy się wyspać!

Ten tydzień też zapowiada się aktywnie. Ale w weekend odpoczniemy w Pradze! ^^ Z jednej strony nie mogę się doczekać, a z drugiej panikuję, że nie mam się w co ubrać.

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Od 4 lat jestem z najcudowniejszym mężczyzną na świecie <3
Dokucza mi, nabija się ze mnie, robi ze mnie głupka, ale ja odpłacam Mu tym samym i tak się jakoś kręci ta nasza piękna patologia ;D
Udane związki nie są efektem znalezienia idealnej osoby, lecz kochania niedoskonałego człowieka, którego wybrało się na towarzysza życia. Jestem pewna, że to właśnie z Nim chcę spędzić resztę życia. Ostatnio sam z siebie zaczął temat ślubu i wesela. Najwyższy czas, żeby o tym pomyśleć.
Piosenkę na pierwszy taniec mamy już wybraną ;*

PS: lubię na Ciebie patrzeć. Nie tylko dlatego, że jesteś nieziemsko przystojny, ale przede wszystkim dlatego, że wtedy mam przed sobą wszystko czego pragnęłam od życia <3

_________________________________________________________
Szczęście to jedyna rzecz, która się mnoży, gdy się ją dzieli.
Historia zatoczyła koło - kiedyś próbowałam dać komuś choć kawałek szczęścia, a całkiem niedawno ten ktoś przyniósł szczęście mi.

Some people are like a four-leaf clover: hard to find and lucky to have
 

insomniaa
 
Jutro (a właściwie to już dzisiaj, bo jest po północy) Walentynki.
Na fejsie ludzie popadają od skrajności w skrajność. Ci, którzy są singlami i ci, którzy akurat pokłócili się ze swoją drugą połówką, głośno i dobitnie pierdolą Walentynki. Inni na siłę pokazują światu jak to wyjątkowo obchodzą ten dzień i jak to się mocno kochają. Wyścig, kto komu kupi lepszy prezent, większego misia, ładniejsze kwiaty. Spam zaręczyn czas start. Miód i cukier, serduszka, czekoladki, patetyczne wyznania, rymowanki jak z podstawówki, aż do porzygu. Wszystko na pokaz.

A przecież kochać się trzeba codziennie, a nie tylko od święta (w sensie fizycznym jak i metafizycznym)!

Jak będą wyglądać moje Walentynki?
Uświęcę je dopiero po pracy. Miś zrobi kolację, ja zrobię deser. Po kolacji komedia romantyczna i przytulanie? Niee, wolę horror i seks ;D Pewnie dokończymy ostatni sezon AHS. Tak wygląda większość naszych wspólnych wieczorów, więc mogę powiedzieć, że Walentynki mam częściej niż raz w roku. Zresztą z takim cudownym mężczyzną u boku każdy dzień to święto.
Z tą różnicą, że w Walentynki przynajmniej mam pretekst, żeby zrobić prezent mojemu Miśkowi. Niby mogę Mu też robić prezenty bez okazji, ale wtedy mi marudzi, że niepotrzebnie wydaję pieniądze ;P


Najfajniej i tak jest po Walentynkach, bo w markecie jest przecena na czekoladki!!! ^^


----------------------------------------------------------------------------------------------------
Nocne Polaków rozmowy i konkluzje z nich wynikające:

1. Jak kraść to miliony, jak ruchać to księżniczki.
A kto drobne kradnie, rucha co popadnie xD

2. Za każdym razem, gdy jakiś facet rani kobietę, Bóg powiększa jego zakola o centymetr. Dlatego nie warto ufać łysemu, łysiejącemu oraz temu, co ma włosy rzadkie i zęby jak włosy xD

Pozdrawiam mojego Best-Bro-Ever i upraszam go o nie rycie mi głowy ;D

_________________________________________________________
Some people create their own storms and then get mad when it rains. People who create their own drama deserve their own karma.
 

insomniaa
 
Pierwszy raz w tym roku zasiadam w moim centrum dowodzenia.

Końcówka grudnia była bardzo pracowita. Na szczęście mieliśmy parę rąk do pomocy - historia zatoczyła koło i do psychiatryka wróciło moje Pieczywko aka Kromeczka-Pięteczka ;D

W piątek na Wylęgarni zawitał Bąbelek. Wpadł na kawkę i pogaduchy, no i oczywiście po prezent urodzinowy (wiedziałam, że mu się spodoba! Teraz musimy pograć, zioooom!)
Później szybki szoping. Powinnam nagrywać tutoriale na yt jak wybrać outfit na imprezę w 10 min. Szkoda, że sobie tak szybko nie umiem wybrać, a planowanie stylówki na Sylwka wiązało się z przewróceniem szafy do góry nogami.

W noc przed Sylwestrem śniły mi się nomen omen dziwne rzeczy. Czasem mam wrażenie, że tymi snami wywołuję wilka z lasu. Tym razem też wywołałam.


Impreza Sylwestrowa była przezajebista!
Domówka, pełna chata ludzi, stół pełen żarcia, świetna atmosfera, głupawki, przypały. Miło wspominać, wstyd opowiadać ;D
I po co komu te napompowane bale, po co spina, kreacje? Nie trzeba pałacu by odstawić imprezę na sto fajerek ;D
Dziękuję wszystkim Mordeczkom za wspaniałe zakończenie roku! Oby w tym było jak najwięcej imprez w takim gronie!


Jeśli faktycznie "Jaki Nowy Rok taki cały rok", to mam przejebane. To był zły dzień. Pełen złości, płaczu, kłótni. Nie tak miało być.
Wszystko co nie zostało do końca przecierpiane i rozwiązane, powraca.
Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Zawsze można wyjść i pierdolnąć drzwiami. Owszem, mogłam to zrobić. Ale nie umiem, bo za bardzo mi na Tobie zależy...


Noworoczny wieczór spędziliśmy przed telewizorem oglądając głupią bajkę. Teraz chodzę i śpiewam "Egzorcystaaa za niecałe trzystaaaa" xD

W Sylwestra się nie wyspałam, bo od rana byłam w pracy. W Nowy Rok się nie wyspałam, bo spałam na kanapie (złożonej). Dzisiaj się nie wyspałam, bo też byłam w pracy na rano. Jutro się nie wyśpię, bo przychodzi ksiądz po kolędzie. Nosz kurffff....!

Rok 2019 miał być zajebisty. Jest dopiero jego drugi dzień, a ja już mam dość tej chujowizny.


PS: zakład z Bratem przyklepany. Czekamy do 5-go a potem pijemy wódeczkę (coś czuję, że chyba za moje...)
  • awatar goal digger: Super, że pożegnanie starego roku się udało, takie imprezy są najlepsze :D Co do pierwszego to u mnie też był beznadziejny, dawno nie miałam tak złego dnia. I głowie tylko mi chodziło "ogarnij się, bo potem będziesz cały rok tak miała". XD
Pokaż wszystkie (1) ›
 

insomniaa
 
Czytacze się skarżą, że ostatnio smęcę na blogu. Ech, żeby tylko na blogu...

Dla szukających rozrywki mam kompilację głupawek z ostatnich kilku dni.

A: -A ty rozbierałeś kiedyś świnię?
Miś: -<patrząc na mnie wymownie> Aaa ugryzę się w język!

-Dla jednej parówki nie opłaca się trzymać całego wieprza w domu!

Jak już jesteśmy przy świniach...
Misiek cierpi na nocny kaszel. Znalazłam mu na to radę:
-Wielkopolska medycyna w notatkach Oskara Kolberga głosi, że "dzieci cierpiące na kaszel należy przed wschodem słońca zanieść do chlewa i kazać im zębami wgryźć się w koryto świńskie"
-Gdzie jest najbliższy chlew?
-U psiapsi xD <pdk>

-On penisem gazu dodaje! Nomen omen do pedała sięga xD

Dyskusja z ziomkiem:
-Co tam u ciebie słychać?
-A się kręci. Wiesz co jest. Seks i biznes.
-Czyli jak zwykle masturbacja i pożyczanie hajsu od mamy? xD

Opowieści z Wylęgarni:
Znacie tę reklamę, która zaczyna się od "Co dzieci przynoszą z przedszkola?". Zawsze dopowiadam, że wszy ;D
Sytuacja: ta sama reklama leci trzeci raz w jednym bloku reklamowym.
-Co dzieci przynoszą z przedszkola?
Głos Vatra z kuchni: -Przestań z tymi wszami!!!

Złote myśli mojego producenta:
ja: -Ciasto na niedzielę trzeba zrobić.
Vater: -Dlaczego?
ja: -Gość w dom, Bóg w dom.
Vater: -Gość w dom Bóg wie po co...


No i najpiękniejsze wyznanie miłości:
-To jakaś patologia jest!
-A może to jest normalne? Może to właśnie my jesteśmy w patologicznym związku?
-Bądź moją patologią do końca życia <3
 

insomniaa
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
Z cyklu "całe życie z debilami":
-On też kiedyś grał w kosza!
-Tak, jak byłem młody i byłem murzynem.
-I miałeś afro?
-Nie na głowie.
-A gdzie?
-Na plecach?
-Na plecie xD

Śmieszki nr 2, czyli ciężka rozkmina:
-A jakbyś był z nią na bezludnej wyspie?
-To bym se walił konia. I jej.
:D

-Idziemy po cipsy!
-Jezuuu, dopiero doszłam i znowu muszę gdzieś iść?!

Łaszek wieczoru:
-Jego nie puszcza, on się puszcza!
:D
I jeszcze "creep-porn" xD


Najlepsza i tak była poranna dyskusja.
"Laputana", "Laputita" i...
Na parafii zespół zgrany - ksiądz, dwie kurwy i organy.
I nawet Dzwonnik z Notre Dame do kompletu! <pdk>
Tymczasem ja siedzę w konfesjonale i wysłuchuję całego tego pierdolenia.
Won do piekła, kurwo wściekła!
 

insomniaa
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
...i fryzjerem ;)

Kto rujnuje Insomniii życie i jeszcze bierze za to pieniądze?
Fryzjer oczywiście.
Ogólne doświadczenia z fryzjerami mam niezbyt dobre, żeby nie powiedzieć wręcz traumatyczne. Ostatni raz u fryzjera byłam pół roku temu, a przedostatni z 7 lat temu. Jak to się kończyło? Albo utratą miliona monet, albo chodzeniem z fryzurą pt.: "weź się nie pokazuj" i zaklinaniem się na wszystko, że już nigdy więcej nie pójdę do fryzjera, tylko niech te włosy wrócą tam gdzie były. Najlepszy żart technikum: "Ile promili miał Marty fryzjer?" xD

Moje włosy to wgl są jakieś dzikie. Wyprostuję to się kręcą. Zakręcę to się wyprostują. Żyją własnym życiem. Fryzury? Upięcia? Kurwa, co to? Nie umiem, nie znam się, nie pomogę.
Dlatego zazwyczaj chodzę z fryzurą, w której wyglądam jak mój własny ojciec jak był w moim wieku ;D

Przedwczoraj powiedziałam sobie, że raz kozie śmierć i co mi tam szkodzi, jakby co to przecież jesień jest i czapką można zakryć.
Sama sobie ścięłam włosy i sama zafarbowałam (bo jestem żydem i w ten sposób zaoszczędziłam 180 ziko xD).
A teraz chodzę i się jaram! ^^
Kurde, całkiem fajnie mi to wyszło.
Wyglądam jak takie wyrośnięte emo kid ;D


Z cyklu "Vater najlepszym demotywatorem" tudzież "żarty mojego producenta":
<przeglądam się w lusterku, żeby sprawdzić czy farba chwyciła>
-I jak? Złapało?
Vater: -Tak, jak żyda za dupę.


Jak już jestem przy śmieszkach - rozmowa z BFF:
-...no i biorę ten papier z Putinem, żeby mi przetłumaczyły co tam jest napisane, podchodzę i pytam "I'm sorry, could you..."
-Wipe my ass xD
-Exactly xD

No i dzisiaj - dzwoni Dachu, odbieram:
-Pronto!
Dasiek: -Wszystko posprząto! xD

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Już drugi raz usłyszałam, że karmię się ludzką krzywdą.
Taka se jestem hiena, hłe hłe hłe.

Lubię ludzi...
...gnębić*


*The worst thing in the world is when someone doesn't get your sarcasm and you have to keep saying "just joking" so they don't cry.

________________________________________________________

“Czasu dłońmi nie zatrzymasz. Ludzi, którzy nie chcą być w Twoim życiu, też nie. Dłońmi nie dasz rady. Groźbami staniesz się śmieszny. Prośbą naiwny. Tylko właściwy człowiek będzie chciał zostać przy Tobie, kiedy nie zrobisz nic. Nie będziesz walczył, nie będziesz błagał, nie będziesz straszył. Czasem milczenie mówi nam najwięcej i najgłośniej. Milczenie to złoto. Pokazuje naszą wartość w oczach innych.”



Z tym, że ktoś musi walczyć, żebyś ty mógł bezczynnie siedzieć. Ktoś musi się odezwać, żebyś ty mógł milczeć. Ktoś musi się starać, ktoś musi pokazać, że mu zależy. Bo inaczej będziecie tak oboje siedzieć i czekać, i tracić cenny czas. A czasu dłońmi nie zatrzymasz...

Nie potrafię walczyć o ludzi. Gdy odnoszę wrażenie, że komuś na mnie nie zależy, to się wycofuję. Nie chcę przeszkadzać i być zbędnym balastem. Znikam.
 

 

Kategorie blogów