Wpisy oznaczone tagiem "głupawka xD" (327)  

insomniaa
 
Czytacze się skarżą, że ostatnio smęcę na blogu. Ech, żeby tylko na blogu...

Dla szukających rozrywki mam kompilację głupawek z ostatnich kilku dni.

A: -A ty rozbierałeś kiedyś świnię?
Miś: -<patrząc na mnie wymownie> Aaa ugryzę się w język!

-Dla jednej parówki nie opłaca się trzymać całego wieprza w domu!

Jak już jesteśmy przy świniach...
Misiek cierpi na nocny kaszel. Znalazłam mu na to radę:
-Wielkopolska medycyna w notatkach Oskara Kolberga głosi, że "dzieci cierpiące na kaszel należy przed wschodem słońca zanieść do chlewa i kazać im zębami wgryźć się w koryto świńskie"
-Gdzie jest najbliższy chlew?
-U psiapsi xD <pdk>

-On penisem gazu dodaje! Nomen omen do pedała sięga xD

Dyskusja z ziomkiem:
-Co tam u ciebie słychać?
-A się kręci. Wiesz co jest. Seks i biznes.
-Czyli jak zwykle masturbacja i pożyczanie hajsu od mamy? xD

Opowieści z Wylęgarni:
Znacie tę reklamę, która zaczyna się od "Co dzieci przynoszą z przedszkola?". Zawsze dopowiadam, że wszy ;D
Sytuacja: ta sama reklama leci trzeci raz w jednym bloku reklamowym.
-Co dzieci przynoszą z przedszkola?
Głos Vatra z kuchni: -Przestań z tymi wszami!!!

Złote myśli mojego producenta:
ja: -Ciasto na niedzielę trzeba zrobić.
Vater: -Dlaczego?
ja: -Gość w dom, Bóg w dom.
Vater: -Gość w dom Bóg wie po co...


No i najpiękniejsze wyznanie miłości:
-To jakaś patologia jest!
-A może to jest normalne? Może to właśnie my jesteśmy w patologicznym związku?
-Bądź moją patologią do końca życia <3
 

insomniaa
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
Z cyklu "całe życie z debilami":
-On też kiedyś grał w kosza!
-Tak, jak byłem młody i byłem murzynem.
-I miałeś afro?
-Nie na głowie.
-A gdzie?
-Na plecach?
-Na plecie xD

Śmieszki nr 2, czyli ciężka rozkmina:
-A jakbyś był z nią na bezludnej wyspie?
-To bym se walił konia. I jej.
:D

-Idziemy po cipsy!
-Jezuuu, dopiero doszłam i znowu muszę gdzieś iść?!

Łaszek wieczoru:
-Jego nie puszcza, on się puszcza!
:D
I jeszcze "creep-porn" xD


Najlepsza i tak była poranna dyskusja.
"Laputana", "Laputita" i...
Na parafii zespół zgrany - ksiądz, dwie kurwy i organy.
I nawet Dzwonnik z Notre Dame do kompletu! <pdk>
Tymczasem ja siedzę w konfesjonale i wysłuchuję całego tego pierdolenia.
Won do piekła, kurwo wściekła!
 

insomniaa
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

insomniaa
 
...i fryzjerem ;)

Kto rujnuje Insomniii życie i jeszcze bierze za to pieniądze?
Fryzjer oczywiście.
Ogólne doświadczenia z fryzjerami mam niezbyt dobre, żeby nie powiedzieć wręcz traumatyczne. Ostatni raz u fryzjera byłam pół roku temu, a przedostatni z 7 lat temu. Jak to się kończyło? Albo utratą miliona monet, albo chodzeniem z fryzurą pt.: "weź się nie pokazuj" i zaklinaniem się na wszystko, że już nigdy więcej nie pójdę do fryzjera, tylko niech te włosy wrócą tam gdzie były. Najlepszy żart technikum: "Ile promili miał Marty fryzjer?" xD

Moje włosy to wgl są jakieś dzikie. Wyprostuję to się kręcą. Zakręcę to się wyprostują. Żyją własnym życiem. Fryzury? Upięcia? Kurwa, co to? Nie umiem, nie znam się, nie pomogę.
Dlatego zazwyczaj chodzę z fryzurą, w której wyglądam jak mój własny ojciec jak był w moim wieku ;D

Przedwczoraj powiedziałam sobie, że raz kozie śmierć i co mi tam szkodzi, jakby co to przecież jesień jest i czapką można zakryć.
Sama sobie ścięłam włosy i sama zafarbowałam (bo jestem żydem i w ten sposób zaoszczędziłam 180 ziko xD).
A teraz chodzę i się jaram! ^^
Kurde, całkiem fajnie mi to wyszło.
Wyglądam jak takie wyrośnięte emo kid ;D


Z cyklu "Vater najlepszym demotywatorem" tudzież "żarty mojego producenta":
<przeglądam się w lusterku, żeby sprawdzić czy farba chwyciła>
-I jak? Złapało?
Vater: -Tak, jak żyda za dupę.


Jak już jestem przy śmieszkach - rozmowa z BFF:
-...no i biorę ten papier z Putinem, żeby mi przetłumaczyły co tam jest napisane, podchodzę i pytam "I'm sorry, could you..."
-Wipe my ass xD
-Exactly xD

No i dzisiaj - dzwoni Dachu, odbieram:
-Pronto!
Dasiek: -Wszystko posprząto! xD

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Już drugi raz usłyszałam, że karmię się ludzką krzywdą.
Taka se jestem hiena, hłe hłe hłe.

Lubię ludzi...
...gnębić*


*The worst thing in the world is when someone doesn't get your sarcasm and you have to keep saying "just joking" so they don't cry.

________________________________________________________

“Czasu dłońmi nie zatrzymasz. Ludzi, którzy nie chcą być w Twoim życiu, też nie. Dłońmi nie dasz rady. Groźbami staniesz się śmieszny. Prośbą naiwny. Tylko właściwy człowiek będzie chciał zostać przy Tobie, kiedy nie zrobisz nic. Nie będziesz walczył, nie będziesz błagał, nie będziesz straszył. Czasem milczenie mówi nam najwięcej i najgłośniej. Milczenie to złoto. Pokazuje naszą wartość w oczach innych.”



Z tym, że ktoś musi walczyć, żebyś ty mógł bezczynnie siedzieć. Ktoś musi się odezwać, żebyś ty mógł milczeć. Ktoś musi się starać, ktoś musi pokazać, że mu zależy. Bo inaczej będziecie tak oboje siedzieć i czekać, i tracić cenny czas. A czasu dłońmi nie zatrzymasz...

Nie potrafię walczyć o ludzi. Gdy odnoszę wrażenie, że komuś na mnie nie zależy, to się wycofuję. Nie chcę przeszkadzać i być zbędnym balastem. Znikam.
 

insomniaa
 
Lubię wolne niedziele.
Głównie dlatego, że spędzam je z moim Misiołkiem <3
Niedzielnie odpoczywaliśmy na Wylęgarni Smoków, a odpoczynek tutaj zawsze jest aktywny.

Przed południem poszliśmy do lasu. Jak się później okazało ja poszłam na spacer, a Misio na grzyby, bo wszystkie (dwa ;D) znalazł On.
Za to dla mnie najlepszym znaleziskiem była miejscówka, której szukałam od dawna. Byłam tam ostatnio z 15 lat temu. Niemiecki kamieniołom w końcu zaliczony!
kamien1.jpg

kamien2.jpg

kamien3.jpg

kamien4.jpg

kamien5.jpg

W kamieniołomie zdobyłam nową sprawność harcerską xD Ale to przemilczę, Misio wie o co chodzi ;D

Po powrocie do domu zajęliśmy się przetwórstwem. Nastawiliśmy pigwowiec na sok, nalewkę głogową i tarninową z jeżyną. Zrobiłam też konfiturę gruszkową z chilli i kolendrą.
nalewki.jpg


Wieczorem oglądaliśmy "Rocky Horror Picture Show".
Doktor Frank-N-Furter jest przegenialny! Tim Curry nawet w pończochach jest taki męski i seksowny ;D

Oglądanie nie obyło się bez śmieszków:
<pojawia się Rocky Horror>
-Wygląda jak Zbyszko z Bogdańca z "Krzyżaków".
-I nawet taką fryzurę ma.
-Świeżo po postrzyżynach xD

<pojawia się Eddie>
-Jak on wszedł w te spodnie?
-Malwina Wędzikowska go wcisnęła ;D

No i żart tylko dla kumatych:
-Ja wiem kto Riff Raffa grał!
-Kto?
-Nasz garbaty kolega xD

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj byłam świadkiem tego, jak działa "instant karma".
Wcale nie jest mi przykro ;P

Bo przykro jest mi z zupełnie innego powodu...
Ale spoko, przywykłam...
Może to też karma?
_________________________________________________________

“You chew people up and then you spit them out again (...) You're like a sponge. You take, take, take, and drain others of their love and emotion. Yeah, well, I've had enough.”



It's all about you.
You fucked up.
Again.
 

insomniaa
 
W środę późnym wieczorem podjechał na manewry, a raczej na szlug-time, wampir w srebrnym volvo. Nie przypuszczałam, że to będzie wstęp do zarwanej nocy. Dosłownie kilka minut gadki i łeb potrzaskany...

Dobrze, że czwartek szybko minął, bo zasypiałam na stojąco. Po pracy, gdy tylko położyłam się w misiowym łóżeczku to odpłynęłam.

A rano gadka z Misiem:
-Bo ty tak zasnęłaś słodziutko, a potem się przebudziłaś na siku i tak schodziłaś z łóżka najpierw nogami i ja ci powiedziałem, że jak ci dupa nie nadąży, to się zesikasz w przedpokoju xD

Później fitnes:
M. -Dotknij kolanem głowy. Ale swojej! Ale noga musi być prosta!
ja: -Niee, bo to wtedy kolano będzie dalej ;/

Misio głaszcze mnie po głowie:
ja: -Co ty mi robisz? Odmóżdżasz mnie? Czy odtwarzasz? (odtwarzacz = urządzenie do usuwania twarzy)
M. -Robię ci masaż pały xD


Dzisiejszy wieczorny dialog w pracy:
-Ja potrzebuję miesiąca urlopu. Poszłabym do lasu, postawiłabym sobie szałas i tak bym siedziała.
-Szałas na hałas?
-Na ludzkie pierdolenie -.-


A jak już jestem przy głupawkach, to wrzucę kilka ostatnich łaszków z Misiołkiem (on jedyny wie ocb):

R. -<opowiada dowcip> Dziewczyna budzi się u chłopaka w mieszkaniu po upojnej nocy, przeciąga się i mówi "Ooo pokój też masz mały"
-Ooo tak się X. u X. w pokoju obudziła! xD

-Jak X. ma poranny wzwód to X. oczy podbija ;D

-Powitałaby go z otwartymi nogami xD

Rozmowa z BFF:
-Chuj to nie widły żeby pchać w gnój.

I hit z dzisiaj:
-Cytując klasyka: "Jak facet do trzydziestki się nie ogarnął, to już się nie ogarnie"
<pozdro dla kumatych!>


Co tam u mnie poza głupawkami?
Dosłownie i w przenośni grzebię w bombie. Warstwę metaforyczną zostawię dla siebie, albo na następny wpis. Dosłownie zaś wygląda to tak, że albo dalej będę rozgrzebywać ziemię trampkiem czekając aż to wszystko jebnie, albo wezwę saperów.


PS: Jakbym do jutra umrzyła, to na nagrobku mi napiszcie, że jadłam sushi z C4 xD
Nie wiem, co mnie podkusiło ;P


PS2: Cieszę się, że mój Narzeczony jest tak inteligentny, ma zajebiste poczucie humoru, ma do siebie dystans i rozumie co to sarkazm. Bo bez tego nasz związek wyglądałby strasznie chujowo.
Trafiłam na ideał <3
Kocham tego mojego czubka ;*
 

insomniaa
 
Dzisiaj uświadomiłam sobie, że piątek może być pechowy nawet wtedy, gdy nie jest to piątek 13-go.

Sytuacja z dziś:
Spieszę się do pracy, po drodze chciałam kupić na rynku jakieś owoce na ciasto. Przed sklepem wybieram koszyczek z jeżynami, mam w ręce wyliczone pieniądze. Wchodzę do środka, a tam beneficjentka pińcet+ na zakupach: tłuste włosy, zmechacone dresy, torebka Louis Vuitton, kaszojad w wózku na środku przejścia. I zaczyna się....
-A da mi pani ogórków... Ale ja nie wiem ile tych ogórków chcem... No nie wiem, nie wiem... A da pani ze dwa... A to wezmę ze sześć... Da pani już osiem... A pomidorki bym chciała, ale nie wiem jakie... Czy takie... Czy takie...
Czy kurwa srakie. Stoję w tej kolejce, krew mnie zalewa, Misiek stojący przed sklepem pokazuje na migi, że nie mamy czasu. Zostawiam więc jeżyny z okrzykiem "pierdolę to!", dodając w myślach setki zaklęć, żeby tej piździe te dresy na dupie pękły i żeby tego kaszojada jej ociotało.

Kolejny szoping, już w C4 - owoców na ciasto nie ma, łosoś na niedzielny obiad nie dość, że wybrakowany, to jeszcze w kurwę drogi. Znowu mi się spieszy, kolejka długa jak tasiemiec w psiej dupie, a na kasie "Speedy Gonzales". Fuck...

Do tego dołóżmy jeszcze kilku pojebanych klientów w pracy, kilku pojebańców poza pracą no i mamy komplet.

A później się ludzie dziwią co ja taka sfrustrowana chodzę -_-

No może też z powodu PMS-a. Tutaj anegdota:
BFF: -Jak tam sytuacja?
ja: -Mam PMS, więc łatwiej mi się zdystansować.
<pozdro dla kumatych>


Na szczęście mam moją ostoję spokoju. Kogoś, kto jest dla mnie kruszonką na tej czerstwej drożdżówce życia. Kogoś, kto zawsze potrafi mnie uspokoić i uciszyć moje frustracje.
Kocham Go ;* Za to i za wszystko inne ;*

Chociaż czasem jest wredny i złośliwy.
Znacie taki żart?
"Para zakochanych spaceruje po parku:
- Kochany, pocałuj mnie jak Romeo piękną Julię.
- A jak to się robi?
- Hmm... a może przytul jak Abelard swą Heloizę.
- A to jak?
- Jak? Srak! Czytałeś ty coś w ogóle?
- Tak, "Naszą szkapę". Ugryźć cię w dupę?"
Ujmę to tak... Misiek też czytał "Naszą szkapę" :D

Ale najlepsza była nasza dzisiejsza głupawka w pracy, którą lepiej przemilczę dla dobra ludzkości ;P


PS: Wylęgarniano-smoczane konfitury spotkały się z ogromną aprobatą współpracowników. Teraz trzeba będzie naprodukować hurtowo ^^ Tylko muszę zorganizować słoiczki...

PS2: Urbexy mi się śnią po nocach... To znak, że trzeba się gdzieś wybrać. Jest gdzie, ale nie ma czym i z kim... ;/

PS3: "Nie śmiej się bratku z czyjegoś upadku". Ja też się śmiałam, więc lepiej nie będę wsiadać na rower, bo i mnie dotknie palec boży.

_________________________________________________________
Pamiętaj: spędzaj czas z osobami, które lubią cię bezwarunkowo. Nie marnuj go na tych, którzy lubią cię wtedy, gdy warunki są odpowiednie dla nich.

Zaczynam coraz bardziej cenić swój czas.
 

insomniaa
 
Korzystając z dnia wolnego pojechałam na urbex. To już kolejny wypad z moimi onkologicznymi mordeczkami, ale pierwszy oficjalnie jako Border Triangle. No i jakby nie patrzeć "triangle" się zgadzał, bo byliśmy we trójkę (chociaż mieliśmy jechać w piątkę).

Pogodę wybraliśmy sobie chyba najgorszą z możliwych - manewry w takim upale to masakra. Ale z moimi czubkami mogę jechać nawet na Saharę xD

Zdjęcia wyszły trochę biedne, a to z powodu awarii sprzętowej. Aparat mi szwankuje i część zdjęć się nie zapisała ;/

Pierwszy punkt programu: mroczne mauzoleum. Mroczność potęguje jeszcze bardziej opłakany stan budynku.
Barokowa kaplica cmentarna w formie dwunawowej, pięcioprzęsłowej hali, nakrytej dachem mansardowym, przy kościele pw. św. Piotra i Pawła została wzniesiona w latach 1710-1733.
DSCF5214.JPG

Wzrok przykuwają ponure detale... Aż po plecach przechodzą ciarki...
DSCF5211.JPG

Stojący obok kościół został wzniesiony na początku XVIII w. na miejscu wcześniejszej świątyni. W zewnętrzne ściany świątyni wmurowano kilka całopostaciowych nagrobków z XVI i XVII w., m.in. epitafium Heinricha Anselma von Zieglera, zmarłego w 1684 r.
DSCF5213.JPG

Kolejny cel: wybudowana w 1898 roku szkoła ewangelicka. Neogotycki budynek ze strzelistą wieżyczką i maswerkowymi oknami. Ostatni dzwonek zabrzmiał tu w 1945 r. i od tamtej pory budynek popada w ruinę.
DSCF5219.JPG

DSCF5308.jpg

DSCF5305.jpg

Oczywiście najciekawsze zdjęcia (m.in. całej bryły budynku) się nie zapisały. Na pocieszenie szkolne piwnice:
DSCF5307.jpg

Ciekawostka: szkoła wystawiona jest na sprzedaż. Cena 94k. Ktoś chętny?

Wyjeżdżając ze wsi zahaczyliśmy jeszcze o opuszczony (?) domek szachulcowy:
DSCF5222.JPG


Dalej na liście: wieś, która została wchłonięta przez miasto. A w niej pomnik poległych w I WŚ:
DSCF5225.JPG


Nieco dalej barokowy kościół św. Marii Magdaleny pochodzący z 1796 r. wybudowany przy wykorzystaniu wcześniejszej budowli z XVI w., położony na wzgórzu. Murowany, jednonawowy z emporami, z kwadratowym prezbiterium, z wieżą od południa. Nie odprawiano w nim mszy od 1992 r., w 2011 r. wybuchł w nim pożar.
DSCF5230.JPG

DSCF5245.JPG

DSCF5243.JPG

DSCF5233.JPG

Za kościołem znajduje się zniszczony cmentarz. Smutny widok...
DSCF5241.JPG

Odbiegając od tematu urbexowego zajechaliśmy na kopalniany punkt widokowy:
DSCF5253.JPG

DSCF5247.JPG

Gdy podziwialiśmy widoki wywiązała się rozkmina:
-A tu wydobywają węgiel drzewny?
-HAHA, ty powinieneś dostać Nagrodę Nooba xD

Później "autostrada Kijów-Donieck", ale jakimś cudem wylądowaliśmy w Paryżu. Jak mówi starożytne bagdadzkie przyłowie "Nawet w Paryżu nie zrobią z dupy ryżu", aczkolwiek w tym ryżowym zagłębiu wszystko jest możliwe ;D
DSCF5254.JPG


Główny cel wyprawy (i największe rozczarowanie): Zittwerke AG - były obóz pracy przymusowej Sieniawka-Kleinschoenau. Obiekt ten ma ogromną historię i długo można by o nim pisać. Zainteresowanym polecam film "Mury mówią" autorstwa ŁGP.
My dzisiaj nasłuchiwaliśmy szeptów tych ścian...

Na terenie filii obozu Gross-Rosen produkowano najprawdopodobniej silniki odrzutowe do samolotów. Liczba ofiar poległych w obozie bliżej nieokreślona. Całe to miejsce jest nadal jedną wielką zagadką.

Część budynków kompleksu jest zajęta przez szpital psychiatryczny, inne przebudowano na budynki mieszkalne, jeszcze inne służą za garaże, a reszta to ruiny.
DSCF5255.JPG

DSCF5256.JPG

DSCF5263.JPG

DSCF5277.JPG

DSCF5278.JPG

DSCF5285.JPG

DSCF5287.JPG

DSCF5295.JPG

O 17:00 zawyły syreny. A my na murach znaleźliśmy taki napis:
DSCF5260.JPG

Na zakończenie urbexu rekreacyjny spacer ulicami Zittau:
DSCF5299.JPG

DSCF5301.JPG

DSCF5302.JPG

A powrót do domu oczywiście śpiewając dziwne przeboje (bo jakże by inaczej).
"Kurwy na dachu, auuuu!" xD
 

insomniaa
 
"Let the darkness lead us into the light
Let our dreams get lost, feel the temperature rise
Baby, tell me one more beautiful lie
One touch and I ignite"
(K-391 & Alan Walker - "Ignite")


Wczoraj po południu pojechałam do Miśka. Na spontan wybraliśmy się z Bratem i Bratową na Kaolin. Były głupawki, wspominki starych akcji, kijanko-żaba, węgorz, odżywka, "Wasza Emulsjo" i bicze wodne ;D
Jest taki film "Zmierzch: księżyc w nowiu", my możemy nakręcić następną część pod rurą: "Kaolin: piasek w rowiu" xDD
Całe życie z wariatami :D


Pojechałabym gdzieś na explorkę, bo już mi się urbexy po nocach śnią... Bąbel podrzucił temat na Pstrąże. Trzeba się wybrać w jakąś niedzielę.
Kusi mnie jeszcze opuszczony szpital, ale tu trzeba się zgrać z wolnym.


Zeszłej nocy doświadczyłam chyba zjawiska telepatii. Bo jak inaczej wytłumaczyć to, że obudziłam się minutę przed dźwiękiem wiadomości z messengera? Tak intensywnie o mnie myślisz, że aż się budzę ;D


PS: chyba będę częściej nosić przykrótkie koszulki... ^^

_________________________________________________________
Masz szczęście, że mówię tylko połowę z tego co myślę.
Albo nawet mniej niż połowę...
Bo im mniej wiesz, tym lepiej śpisz...
Dlatego niektórzy po nocach nie śpią...
 

insomniaa
 
Wczorajsza noc była ciężka. Znowu się nie wyspałam, bo albo Borys piszczał z nudów, albo piszczała jego zabawka, albo Pierożek piszczał ze strachu przed Borysem. Dom wariatów.

Miś był dzisiaj u mnie. Tzn. nie wiem, czy bardziej u mnie czy bardziej u Borysa. Wrzucił jego zdjęcie na FB - 56 lajków, 27 komentarzy. To ja będąc w najlepszej życiowej formie pod ani jednym zdjęciem tyle nie mam.

Kot dalej ma nerwicę. Już drugi dzień z rzędu próbuję łagodzić w kocie objawy nerwicy karmiąc go bitą śmietaną. Teraz mam wrażenie, że kot udaje, żeby tylko śmietany dostać.


W psychiatryku patologia jak zwykle.
Małpy niby te same, a cyrk codziennie nowy.

Tańczymy, śpiewamy "Orki z Majorki", "Balladę o cyckach", piosenkę z bajki o gadającym psie, Bitaminę i:
"Czymej kluski na oknie
Na balkonie je czym
Kluski są dobre samotnie
Je, je, je kaj ten rym?"
Klienci pewnie myślą, że coś ćpiemy :D

Dzisiejsze śmieszki:
-Pamiętasz jak mówiłam, że X. jest trzytorbowy?
-Noo.
-Dementuję. On jest czterotorbowy, bo teraz mam dwa psy xD
(pozdro dla kumatych! ;D)


I tak to się kręci...
Jutro muszę znaleźć chwilę, żeby się doprowadzić do ładu - wyspać i ogarnąć, bo od weekendu lecę w trupa, co zresztą widać po ryju.
A przede mną jeszcze tyle misji...
 

insomniaa
 
"I know that, that you blame me for all that you go through
It could be, so different if you would just let it go
You're all alone
Running out of ways to
Hold on to hope
And it always slips away
You're all alone
But you don't have to
Pretend to cope
There is a brighter way (...)
*I'd be with you, and help you*
*In all that you go through* "
(Kutless - "All alone")


Poprzednim wpisem poniekąd przepowiedziałam sobie przyszłość, bo już na drugi dzień rano wszystko się sprawdziło. Jeden nieodebrany telefon nad ranem i już wjazd na banię, że ze mnie chuj nie przyjaciółka.
Shit happens.

Służbowo sobota - chuj nie robota, bo praca w okrojonym składzie jakoś nie szła.
Niedziela - dzień cwela. Smętna atmosfera, bo moje Maleństwo było smutne :C

Wieczorem oglądaliśmy Mundial w 4K - Kolumbia, Kazań, klęska, a czwarte K dopiszcie sobie sami. Polska reprezentacja nie wyszła z dupy. Mecz żałosny, ale za to towarzystwo doborowe (pozdrawiam szanownych kolegów!).

A jak już jesteśmy przy tematyce piłkarskiej...
W meczu Polska - Ukraina padły trzy gole (pozdro dla kumatych!). Z tego co słyszałam to była nawet trawa w zębach xD


Wnioski z weekendu:
Dzień, który zaczyna się od (głupiej) pizdy będzie do pizdy.
A dzień zaczęty od dupy będzie do dupy.
(Aczkolwiek dupa spoko. You've made my day! Będzie do fapfolderu ;D)

----------------------------------------------------------------------------------------------------
Zbiór głupawek z ostatnich dni:

-A weganki też biorą do pyska?
-Tak, ale bez jajek xD

-Też na jego widok przygryzasz wargi?
-Tak, wszystkie cztery xD

-Dokąd tupta nocą jeż?
-Na morderstwa i gwałty zbiorowe.

-Wleciał jak świnia w pomidory!
-Ciśnienie w kołach miał jak żaba w piętach!

No i jeszcze plandeka od tira zamiast gaci, ale to tylko dla wtajemniczonych.

_________________________________________________________
"Crash, crash, burn let it all burn
This hurricane is chasing us all underground.
No matter how many deaths that I die, I will never forget
No matter how many lives that I'll live, I will never regret
There's a fire inside of this heart
And a riot about to explode into flames"
(30STM - "Hurricane")

The quieter you are the more you hear.
It's not about what you know. It's all about what they don't know.

Ten kawał metalu ciąży na piersi...


PS: świnia worek drze i kwiczy... ;P
 

insomniaa
 
"Bo jesteś ty. Znów przy mnie budzisz się
Bo jesteś ty i wciąż czuję, że...
Bo jesteś ty, cóż więcej mógłbym chcieć?
Bo jesteś tu i proszę zostań już (...)
Bo jesteś ty, zaczynasz ze mną dzień
Bo jesteś wciąż, gdy zaczyna się noc
Już wszystko mam. Cóż więcej mógłbym chcieć?
Bo jesteś tu i zawsze tu bądź"
(Krzysztof Krawczyk - "Bo jesteś ty")

[Piosenka z przesłaniem do Ciebie. Kocham zasypiać wtulając się w Ciebie i kocham budzić się obok Ciebie. Nie ważne jak mija dzień, liczy się tylko to, by zasnąć w Twoich ramionach. Nie potrzeba mi niczego więcej. Bo jesteś Ty ;* )


W sobotę po pracy zjechaliśmy z Miśkiem na Wylęgarnię Smoków. Zaliczyliśmy nocne manewry przy piwie z Bratem, jak za starych dobrych czasów. Były dobre rozkminy i analizy psychologiczne pokurwionych ludzi.

W niedzielę mój Miś musiał pojechać na misję, a ja kręciłam się po domu w oczekiwaniu aż wróci i nie wiedziałam co ze sobą zrobić.

Po południu chcieliśmy zrobić grilla, ale deszcz pogonił nas do domu.

Wieczorem pojechaliśmy z Bratem i Bratową na Bagdad na koncert Krzysztofa Krawczyka i Edyty Górniak. (Andromeda Bagdad! xD)
Krawczyk z playbacku to może nie był szczyt moich marzeń, ale publika bawiła się przednio. Te wszystkie gimby śpiewające "Chciałem być marynarzem" ;D No i kolega machający palmą (chyba ryżu za dużo posypali xD).
Później Edyta Górniak opalona jak dwóch murzynów na raz, odziana w szlafrok. A cała oprawa - stroboskopy i bas łamiący żebra. Tymczasem z tyłu jakaś marudna baba drąca pizdę. No słabo.

Za to my bawiliśmy się zajebiście, najlepiej w przerwie między koncertami, gdy śmieszkowaliśmy pod sceną:
<na scenę wychodzi postawny brodaty facet z latarką czołówką>
-A to chyba górnik prosto z kopalni.
-Jaaa, chopie, ja prosto z gruby dupia, a nie z dansingu! ;D
A propos kopalni...:
-Ten Kammeleon nawet ubrać się nie potrafi, w czarnym dresie przyjechał.
-Bo on się przebrał za węgiel! ;D

W drodze powrotnej "kolumbijski kebab", czyli live stream z busa Krzysztofa Krawczyka xD

Wniosek z imprezy: nie ważne gdzie, nie ważne jaka muzyka, najważniejsze z jaką ekipą! Z tymi ludźmi to ja mogę jechać nawet na koniec świata na mongolski balet ;D


W psychiatryku razem z K. wprowadzamy M. w stan psychozy łażąc za nim i śpiewając:
"Zbuduję Ci dom,
będziesz miała schron,
taki szaaałas na hałaaas.
I zasadzę brzozę tuż za rogiem,
żebyś latem miała cień.
Zawiozę do szkoły,
każde z naszych dwudziestu pięciu dzieci"
:D

Wieczorem załatwianie ciemnych interesów ;D

A późnym wieczorem prawie dwie godziny ploteczek przez telefon z A. (stąd właśnie ta obsuwa na blogu).


Miałam napisać coś jeszcze, ale po pierwsze nie mam już czasu, a po drugie za dużo słów i lepiej zrobić z tego materiał na kolejny wpis (prywatny?)

Czas pokaże... Czas, który z każdą sekundą przynosi mi nowy materiał na bloga... Ech, trzeba w końcu się wyspać.
good night & good luck
Ins.
 

insomniaa
 
Dyskusja z Misiem o tym kotecku:
FB_IMG_1528669033712.jpg

-Chcę takiego kotka!
-No co ty, jakby matka szła w nocy do łazienki i by takiego kota zobaczyła, to by zawału dostała.
-Ale zobacz jaki słodki, jak oczkami paczy.
-No jakby paczał uszkami to już w ogóle byłby przerażający.
:D
 

insomniaa
 
Insomniaa melduje się w wylęgarniano-smoczanym centrum dowodzenia!
Jestem, bo już mi Bąbel rył beret, że zawodzę fanów. No ale majówka w tym roku była konkretna.

Przez te kilka dni uświadomiłam sobie, że "aktywny wypoczynek" to oksymoron, bo miałam wypocząć, a zamiast tego jestem totalnie zdewastowana i w dodatku chora.

No ale zacznijmy od początku...

Tuż przed majówką zjechaliśmy z Miśkiem na Wylęgarnię Smoków.
Pierwszego maja wybraliśmy się na wycieczkę z ZGK, tym razem o dziwo nie w tematyce koncertowej. Pojechaliśmy na Zamek Czocha na Festiwal Kuchni Historycznej. Były pajdy ze smalcem, kwas chlebowy, kiszone śledzie, "kutasiki", herbata z samowara i solianka. Mam też pomysły na nowe nalewki: chrzanową, pokrzywową i z kwiatów liliowca.
31934715_2107013822876318_6711201513160572928_n.jpg

Jakoś ten festiwal niespecjalnie mnie zaskoczył, bo interesuję się dziką kuchnią i etnobotaniką, więc dla mnie to żadna nowość.
Największy minus imprezy: ludzi od chuja i korki długie jak tasiemiec w psiej dupie ;/
Po wizycie na zamku pojechaliśmy do restauracji Złoty Sen na obiad i chillout. Mieliśmy iść jeszcze na spacer na zaporę, ale już nie mieliśmy siły.

Zauroczyła mnie P., córka znajomych Misia. Mądra, rezolutna nastolatka, lubiąca czarny humor. Normalnie jakbym widziała siebie 10 lat temu.
P: -<pokazuje zdjęcia przy obiedzie> A tu jest zdechła sarna!
ja: -<do Misia> Misiu, ja chcę taką córkę! <3


W środę przerwa w majówkowaniu, bo trzeba było wrócić do psychiatryka.

Trzeciego już tradycyjnie 3-majówka we Wrocku. Pojechaliśmy wesołym busem z ZGK, a w busie śmieszki z fotek w kiblu we Frydlandzie, "Bogurodzica" i "Malarz maluje, z pędzla mu kapie" ;D
Na pergoli w tumanach kurzu skakaliśmy przy Dubioza Kolektiv, a później śpiewaliśmy piosenki Kultu. To moja druga majówka z Kultem, więc już wiem, żeby przy "Baranku" nie pchać się pod scenę ;D
31968035_2109690469275320_5281219691287674880_n.jpg

Po koncercie trasa z Zgc na Wylęgarnię z moim ulubionym kierowcą, a po drodze jak zwykle gawęda.

W piątek rano szybkie przepakowanie gratów i jazda do pracy. We wrocku zaczęło mnie łapać przeziębienie, więc w piątek już skrzypiałam.
Wchodzę do pracy, a tam:
-Gardło mnie boli.
-Ciekawe od czego ;D
-Uprzedzając twoje głupie domysły: nie obtarłam ;D

Miałam sobie odpuścić piątkowy koncert After Party, ale powiedziałam sobie, że jednak pójdę choćbym miała zdechnąć i namówiłam dwóch marudów na kulturalne wyjście do Plazy. (Tym razem kulturalne, bo już 18-go na Łobuzach będzie "Who let the dogs out" xD).
Pośpiewałam pod sceną, potańczyłam z Miśkiem, pograliśmy w bilard przy czym rozbiłam kufel piwa.
Łach wieczoru: kolega w czarnych mokasynach ze złotym kutasikiem xD

W sobotę za to zrobiliśmy nocne manewry: najpierw wycieczka na Bagdad na kopalniany punkt widokowy, później Landeskrone. Atrakcją wieczoru był szop ;D

Tymczasem w psychiatryku zajazd: w środę dycha, w sobotę dycha, w niedzielę dycha, aż ja sama ledwo dycham.
Oprócz tego dwaj mistrzowie przypału (jeden lepszy od drugiego), grzechotnik, robaki i rozmowy o dupie ;D
A propos dupy... "5 zł do skarbonki" ;D
-Ty jesteś zboczona! Gdzie ty się patrzysz?!
-To nie ja dupę wystawiam! ;D
(Kiedyś na serio wrzucę te 5 zł xD)

Była jeszcze dyskusja o łatwym zarobku. Wiecie jak facet może dobrze zarobić i jeszcze poruchać? Albo wystawić się na roksie, albo zostać gwiazdą disco polo xD

Dzisiejszy łach wieczoru: tępa pizda, która maluje sobie brwi markerem permamentnym. Tylko zauważ, głupia pizdo, że mózg to nie brwi - nie masz, nie domalujesz.

Hasło na fajrant: "zło pierdolnie z nienacka".
No i pierdolnęło... ;D


Uff... Teraz trzeba się zregenerować, bo na weekend będziemy się degenerować - jedziemy na Marleyki do QK! I to w bardzo zacnym składzie.


PS: ja też lubię te pogaduchy ;)
 

insomniaa
 

[Terry Pratchett w tytule pasuje chyba idealnie do tego, co wyprawiały małpiszony i tego, jak panikował Miś]


Po baaardzo aktywnym weekendzie w końcu zasiadłam w wylęgarniano-smoczanym centrum dowodzenia by wrzucić relację z niedzielnych urbexów. *

Trip zaczęłam o 9 nad ranem wraz z Misiaczkiem, M. i A.

Cel pierwszy: Alfred Nobel Dynamit Aktien Gesellschaft Christianstadt, czyli kombinat DAG Krzystkowice.
Fabryka została założona w 1939r. jako filia koncernu IG Farben. Zajmowała się produkcją materiałów wybuchowych, m.in. nitrocelulozy i heksagonu (głównego składnika c4).
W 1945r. została przejęta i rozszabrowana przez Armię Czerwoną.
Obecnie po fabryce pozostały jedynie imponujące żelbetowe konstrukcje rozrzucone po lesie. Obejście całego kompleksu i zwiedzenie wszystkich obiektów to zabawa na cały dzień.
DSC_9214.JPG

My zaczęliśmy zwiedzanie od zbiorników na alkohol (hehehe...) metylowy. Z góry były prawdopodobnie zabudowane konstrukcją drewnianą, po bokach natomiast obsypane ziemią, by stłumić skutki ewentualnego wybuchu. Z tego też powodu są oddalone od pozostałych budynków fabryki i wysunięte najbardziej na południe.
DSC_9217.JPG

DSC_9216.JPG

3.JPG

Już na samym początku urbexu nie obyło się od strat: zeskakując z murku podarłam leginsy i majtki, bo zahaczyłam o drut. Brawo ja. Nomen omen majtki były z napisem "DOUBLE TROUBLE" xD
I jak to wygląda, że pojechałam do lasu z trzema facetami, a wróciłam w podartych majtkach xD Wstyd jak stopińdziesiąt ;D
(Uprzedzając pytania: nie, nie chodziłam z gołą dupą, to była dyskretna dziura ;D)

Zdjęć z samego DAG wyszło ok. 200, ciężko było wybrać te najciekawsze, bo jest tu dużo rzeczy do fotografowania. Najciekawsze to hale produkcyjne, żelbetowe silosy wyłożone kwasoodpornymi kafelkami, sosna wyrastająca ze ściany trafostacji, podziemne korytarze, remiza, elektrociepłownia z wysokimi kominami, rampa kolejowa z suwnicą, hale w których stały niegdyś piece na miał, kasyno - budynek administracyjny. Nie znaleźliśmy tylko oczyszczalni ścieków i Wasserwerk.
DSC_9242.JPG

DSC_9248.JPG

DSC_9249.JPG

DSC_9264.JPG

DSC_9274.JPG

DSC_9280.JPG

DSC_9285.JPG

DSC_9296.JPG

DSC_9305.JPG

DSC_9308.JPG

DSC_9316.JPG

DSC_9318.JPG

DSC_9329.JPG


DSC_9330.JPG

DSC_9338.JPG

DSC_9339.JPG


DSC_9340.JPG


DSC_9343.JPG


DSC_9351.JPG


DSC_9353.JPG

DSC_9355.JPG

DSC_9358.JPG

DSC_9360.JPG

DSC_9368.JPG

DSC_9370.JPG

DSC_9371.JPG


DSC_9373.JPG

DSC_9374.JPG

DSC_9382.JPG

DSC_9388.JPG

DSC_9391.JPG

DSC_9401.JPG

Oprócz fajnych fotek obiektów Misio zrobił też zajebiste zdjęcia nam urbexiarzom ;D Dla znajomych do wglądu na fb.


Kolejny cel: Rhododendronpark Kromlau.

Po niemieckiej stronie mijaliśmy bar o ciekawej nazwie:
-Bar 69, ciekawe co się tu robi
-71.
-Czyli?
-69 i dwójkę ;D

Do parku rododendronów przyjechaliśmy trochę za wcześnie, bo te jeszcze nie rozkwitły. Sam Most Diabła też specjalnie nie zrobił na mnie wrażenia.
DSC_9413.JPG

DSC_9429.JPG


Na koniec jeszcze wycieczka do Drezna i spacer po starówce.
DSC_9436.JPG

DSC_9437.JPG

DSC_9444.JPG

DSC_9446.JPG


12 godzin w trasie z moimi najulubieńszymi łobuzami ;*
Psychicznie wypoczęłam, ale fizycznie do tej pory czuję się jak zwłoki.
A przed nami jeszcze tyle miejsc do zwiedzenia!

Czas goni, pora zmykać spać.


* wszystkie foteczki autorstwa Misia.
Tylko okrąglak z Rakotzbrucke zrobiłam ja.
 

insomniaa
 
"Jesteś taka jak ja, lubisz to lubisz
Troszkę pomarudzisz, później jest jak jest
A ja tak jak ty, lubię to lubię
Może trochę się gubię
Taki jestem wiesz"
(Power Play - "Lubisz to lubisz")


Piątek - wiadomo, weekendu początek, a nasz weekend zaczął się zajebiście.
Impreza w Plazie była mega, a spędziłam ją w towarzystwie trzech przystojniaków i moich dupeczek z D.City.

Przed koncertem był biforek u Misia.
"Piję whisky z colą na dobry początek i dzwonią telefony jak co piątek" ;D

Pierwszy łach wieczoru: skarpetki do sandałów (i to nie był tej nocy jedyny dowód na brak gustu Endrju xD).

Na koncercie Power Play wytańcowaliśmy się w rytmie disco polo. Cieszę się, że Misio tak się wyluzował, bo myślałam, że ten koncert będzie dla Niego męczarnią. Pozytywnie mnie zaskoczył swoim podejściem. Kochany jest, że tak się dla mnie poświęca <3
Niezaprzeczalnym mistrzem parkietu i bogiem densfloru oczywiście był M., który wymachiwał wszystkimi członkami jakimi go Bóg obdarzył tracąc przy tym poczucie rytmu i resztki godności ;D Uwielbiam tego czubka ;D

Na fajce dobra reklama: "trójnóg" ;D

Przy wejściu stało trzech koksików z nóżkami jak bociany. Gadali coś o Qczaju (moim motywacyjnym guru).
bociany: -Koleżanka zna Qczaja?
ja: -Pewnie, że znam!
-A ćwiczysz z nim?
-Nie, bo mi się nie chce.
-Koleżanka ma taką figurę, że nie musi.
M.: -<zmierzywszy mnie od stóp do głów> Mhmmm ;D


Btw trochę szok, że metalówa chodzi na disco, c'nie? ;D
No ale lubię czasem pokręcić tyłkiem przy mniej ambitnej muzyce.
A gdy po koncercie zabrzmiało "Low" Flo Ridy, to już się zaczął taniec godowy xD
("Nie widzi, nie widzi... o... paczy")
Faaajnie było ^^

Dzisiaj poranek na Turnaua:

“Konieczność istnienia ciężka jest do zniesienia”


Tymczasem na msg czekała już traumatyczna fotorelacja ;D

A w pracy trzy zwłoki i Despacito ("czuję się jak ta deska zgnito")

Byle do maja - najpierw koncert Afterparty, a dwa tygodnie później Łobuzy. Pomiędzy jeszcze bardziej kulturalne wypady: 3-majówka we Wro i Marleyki w QK.


Dobra, trzeba kończyć wpis i wreszcie się wyspać, bo jutro o 9 jadę z łobuzami w trasę. Cel: DAG Christianstadt i Rakotzbrucke w Kromlau.
Jadą świry jadą! ;D
 

insomniaa
 
Właśnie przed chwilą zakończył się największy melanż na Wylęgarni Smoków. Prawdziwy Projekt X - jeszcze tydzień temu myśleliśmy, że posiedzimy przy grillu we troje, a koniec końców nazbierało się 13 osób.

Niektórzy już wczoraj mieli biforek przed grillem, jedni "włajaż włajaż" do świtu w Plazie, inni poszukując wiadra na mieście xD
Chociaż w sumie rozgrzewka była już w psychiatryku ("Idź dopij się żulu" ;D)

Wczoraj po pracy Miś jechał do mnie i śmieszkowaliśmy z ludźmi pracy na przystanku pod C4 (kury śpiewające "Despacito" xD)

Spałam z telefonem pod poduszką, bo o 8 miała być telefoniczna pobudka, ale zamiast tego budziły mnie co chwile relacje z "włajaży" ;D

Grill zaczął się z dosyć dużą obsuwą i tylko siedząc na podwórku wypatrywaliśmy samochodów śpiewając "Jadą, jadą na zabawe" ;D
Impreza była zajebista! Dobre melo z najlepszą ekipą.
Była degustacja przetworów z szafy, muzyka z głośnika, głupawki i ciekawe dyskusje.
No i "wódka, koksy..." a reszte sobie sami dodajcie ;P

Paaadam na ryjek, zresztą pewnie nie tylko ja.
Uciekam więc.

Na koniec chciałabym jeszcze tylko podziękować wszystkim moim najukochańszym Mordeczkom ;*
I do następnego! ;)
 

insomniaa
 
"Masz w sobie coś, co daje mi nadzieję
Przez życie mnie do przodu pcha
Błądzę i wiem, że czegoś nie rozumiem
A odpowiedź, odpowiedź w tobie mam (...)
Bo nic już nie liczy się bardziej niż my
Gotowi na wszystko, na każdą z tych chwil
Wciąż zaplątani w miłości nić
Poprowadź mnie, poprowadź mnie
Chcę tam być"
(Feel & Lanberry - "Gotowi na wszystko")


Ciężki tydzień dobiegł końca. Minął on pod znakiem zimnej wojny oraz hasła z tego dowcipu na budowie: "-Majster, taki zapierdol, że nie ma czasu taczki załadować!" xD

We wtorek przed pracą chcieliśmy zakończyć misiowy urlop jakimś miłym akcentem, więc poszliśmy na spacer, żeby w końcu przyczepić naszą kłódkę na moście. Kluczyki wrzuciliśmy do rzeki - czyli ja Misia nie zostawię, bo musiałabym najpierw odpiąć kłódkę, a kluczy nie wyłowię, bo nie umiem pływać. Za to Misiek umie, dlatego lepiej by było jakby kaczki zeżarły te klucze, bo przynajmniej miałabym pewność, że kaczki nie wypatroszy ;D
Po spacerze poszliśmy na gorącą czekoladę. Miało być romantycznie, wyszło jak zwykle ;P

Walentynki spędziłam z Misiem w pracy przy karmelowym ptasim mleczku. Ktoś musi pracować, żeby inni mogli świętować. Za to jutro będziemy mieli cały wieczór tylko dla siebie ;*

"Ucieknijmy za horyzont gdzieś
Ten pierwszy raz
Zapomnijmy o tym, czego tak nam było brak
Grawitacji mówimy pas
Tyle sił jest w nas
Uciekniemy za horyzont gdzieś
I nie mów mi, nie mów mi nie"
(Marta Gałuszewska - "Nie mów mi nie")


Walentynki, Dzień Chorych na Padaczkę, Środa Popielcowa, rocznica utworzenia Armii Krajowej oraz mecz Ligii Mistrzów - kumulacja jak w totku, tyle okazji do świętowania, a ludzie i tak woleli w ten dzień nawiedzić nasze Centrum Dowodzenia Wszechświatem.
I te gimbo-Janusze, dla których szczyt romantyzmu to w Walentynki zabrać wybrankę na kebaba, w dodatku jednego na pół. Skąpstwo, żydzctwo i cebula.

Łaszek dnia:
-Trzeba kanister smolcu spod frytkownicy, bo tam jest duża powierzchnia do smarowania! xD
...bo kto nie smaruje ten nie jedzie xD


Ech, trzeba iść spać, bo jutro będzie dzień pełen misji - trzeba dopracować plan na nasze spóźnione Walentynki. Mam nadzieję, że wszystko się uda.

A Wam, moi drodzy Czytacze, chciałabym walentynkowo przekazać duuużo serdeczności, loffki i całuski
  • awatar Piotrdivine: Ja wolę Noc Świętojańską. Bardziej jest Polska. I cieplej jest wtedy.
  • awatar gość: Co za popierdolona akcja hahaha most i kłódki hahaha co za debile chcą w tym uczestniczyć? To ma być jakaś symbolika? To ma być deklaracja nierozerwalności np. związku? Symbole, gesty, tradycja są bardzo ważne w życiu. Tylko trzeba je odpowiednio odczytywać i stosować. A dwa piwniczaki wychodzą na most i tam zapinają kłódkę a klucz wyrzucają. I co to ma oznaczać? Ano paradoksalnie ale klęskę, gdyż w przypadku mostów istnieje i utarło się powiedzenie "palić za sobą mosty". Co jest symbolem kruchości i rozpierdolenia wszystkiego na amen. Idzie karyna i sebix i na tym moście kłódkę zapinają czyli deklarują i potwierdzają, że jak coś się stanie złego to nikt tego nie będzie w stanie naprawić. Fajnie sobie życzycie hahahahaha taka deklaracja hahaha zrobię coś np. zdradzę cię i spalę za sobą most, nie będzie powrotu a potwierdzeniem tego jest kłódka, czyli jakby symbol złożonego podpisu. I to jest właściwa interpretscja. A jedynym symbolem nierozerwalności związku są obrączki, wy głąby haha
  • awatar gość: @gość: A tobie co przeszkadza że tak komentujesz? Może im tak właśnie pasuje i niech robią jak chcą ważne żeby byli szczęśliwi. Twój głupi komentarz nic nie wnosi i tylko pokazuje jak złym człowiekiem jesteś skoro chcesz niszczyć szczęście innych
Pokaż wszystkie (8) ›
 

insomniaa
 
W końcu mam wolne! ^^
Ostatnio pomimo weny nie miałam nawet czasu ani siły na pisanie bloga. Pora wreszcie nadrobić.

Myślałam, że z okazji dnia wolnego w końcu się wyśpię.
A tu taki chuj.
Od 8 rano na Wylęgarni Smoków burczą koparki. Szlag by trafił całą tą kanalizację. Tyle lat ludzie zbierali gówno w szambie, a teraz im się innowacji zachciało. Cywilizacja, psia mać ;/

Koparki za oknem warczą, kot się denerwuje i też warczy, a Mutra lata od jednego okna do drugiego, bo to atrakcje ciekawsze niż tureckie telenowele.
Jak w tym domu odpocząć??

Ostatnio dni mijają mi na ciągłym niewyspaniu i zapierdolu. Już wiem na czym polega cała ta dorosłość - sprowadza się do bycia zmęczonym, mówienia innym, że jest się zmęczonym i słuchania, że oni również są zmęczeni.
Czuję się trochę jak dinozaur. One wyginęły i ja też wyginam.

Chociaż chyba bardziej jestem wiewiórką, a na samą myśl o orzechach laskowych jeżą mi się włosy (pozdro dla kumatych!).
Czy mam problem z alkoholem? To nie problem - to hobby ;D

I tak to się żyje w psychiatryku, w tle soundtrack na zmianę disco polo albo best of 80's (i Stevie Bez-jąder xD).
Albo to:
"Jadę audi w el pe dżi
Jestem panem każdej wsi
Jest Mariola, jest Teresa
Więc jedziemy pod gieesa
Jadę audi w el pe dżi
Jestem panem każdej wsi
Wsiadaj niunia, zamknij drzwi
W audi dam banana ci!"
:D

Byle tylko przeżyć jutrzejszą popołudniówkę, a dalszą część weekendu spędzę u Misiołka ^^ Przez tą pracę nawet nie mamy czasu, by się sobą nacieszyć. Spędzamy ze sobą po 10h w pracy a i tak ciągle mi Go mało.

Niech już przyjdzie marzec a wraz z nim wolne niedziele!
Czuję potrzebę psychicznego resetu, najlepiej na urbexie albo na melanżu.
Tzn. jest opcja baletów w najbliższy weekend, ale jakoś nie jestem przekonana.

“Uważaj z kim tańczysz, bo życiowy parkiet bywa śliski”




PS: albo mam na blogu stalkera, albo mam paranoję o.O
 

insomniaa
 
Żart hermetyczny zrozumiały jedynie w kręgach psychiatryka:
-Jakie dary przynieśli Trzej Królowie?
-Kacper mirrę, Melchior kadzidło, a Lambadajew nożyczki xD
Pozdro dla kumatych ;)


Sobotnie wolne spędziliśmy z Miśkiem na relaksie.
W południe poszliśmy na kawę do A. i M.
Pośmieszkowaliśmy w doborowym towarzystwie, a w drodze powrotnej wstąpiliśmy na zakupy do Edeki - ja musiałam zrobić mały zapas słodyczy, a Miś duży zapas piwa (przypał z nim wracać przez miasto, bo butelki mu dzwonią w plecaku jak u jakiegoś żula).

Po południu zrobiliśmy obiad, a później wylegiwaliśmy się przed tv. Dawno nie mieliśmy tak chilloutowego dzionka.


W pracy ostatnio mamy głupawki w rytmie disco-polo ;D
Czasem dobrze jest się odmóżdżyć. Przynajmniej wtedy człowiek nie myśli o problemach i chociaż przez chwile się nie smuci.


Nie mam czasu na dłuższe posiedzenie na blogu, bo robię szoping na ali oraz prowadzę ciekawą (chociaż czasem odmóżdżającą) konwersację, a zaraz przecież trzeba iść spać.
Trochę boję się zasypiać, bo znowu śnią mi się jakieś pojebizmy. No ale trza się wyspać, bo jutro pracowity dzień! Do południa kilka misji w domu, a po południu jadę do Misiołka gotować Mu obiad ;D

Także tego...
Dobranoc się z państwem :D
  • awatar gość: Tobie to by się przydał dar rozumu i dobrego smaku.
  • awatar gość: Wiersz niedokończony, bo dla żony :P :P :P :P :P :P :P
Pokaż wszystkie (2) ›
 

insomniaa
 
"Wilgotnych drżenie ust
Dziś barwi moje popołudnie
Śledzę każdy twój ruch
Na dłonie patrzę smukłe
I znów drażniona pięknem
Unoszę się na wietrze
I łowię twoich oczu błysk
Dla ciebie cała jestem
Nie martwię się o resztę
Tylko powiedz mi,
Że ze mną zechcesz być"
(Kayah & Grzegorz Hyży - "Podatek od miłości")


Znowu zastój na blogu. To wszystko przez konflikt sprzętowy, a dokładnie mój konflikt ze sprzętem, bo stary laptop mnie już wkurwia i to cud, że jeszcze nie wyrzuciłam go przez okno. Jeszcze do kompletu drukarka szwankuje, może ona też wyczuwa mój wkurw. Chyba trzeba przeprowadzić modernizację insomnicznego zaplecza technicznego. Mamut technologiczny musi przesiąść się z XP na nowy system - łoooo taka innowacja!


Na razie jednak nie stać mnie na taki wydatek - święta idą, a ja czuję jak bejmy z mojej kiejdy znikają w niewyjaśniony sposób.
To jest ta cała magia świąt??

W pracy też magia świąt unosi się w powietrzu, niestety przeplatana jadem sączonym przez klientów. Do tego w weekendy bijemy rekordy. Przedświąteczny kocioł oznacza zawsze kumulację niedojebów. Ale my się nie damy!
W tv leci Kamil Bez-nerek albo Luj Bez-wąsa, a my robimy świąteczny nastój śpiewając piosenki:
"A kto wie czy za rogiem nie stoi ktoś z pierogiem. Kto wieee? Chuj wieee" xD

W piątek byłam u Ryjćka. Zła ze mnie ciotka, bo pierwszy raz zobaczyłam Domisia dopiero teraz, gdy ma już 4 miesiące. Misiek śmieje się, że po tych odwiedzinach macica mi się uaktywniła i budzi się we mnie instynkt macierzyński xD
Z Psk wracaliśmy ciopągiem. Bilet za 4,50zł, 10-minutowa przejażdżka, a radość Tusiaczka ogromna xD Przypomniało mi się jak jakieś 20 lat temu Vater zabrał mnie pociągiem do Zgc do cyrku. Teraz jechaliśmy z Miśkiem do pracy, więc wychodzi prawie na to samo xD


Z przedświątecznych misji mam do zaliczenia jeszcze wędzenie szynek, dekorowanie pierniczków, kilka drobnych zakupów, dokończenie prezentu dla Bąbla, przystrojenie choinki, a co najważniejsze ogarnięcie siebie, bo przez ten cały zapierdziel wyglądam jak wrak.
Ale przynajmniej wróciłam do treningów! Panie Trenerzu, czekam na oklaski xD


Zima zaskoczyła drogowców. Kto by się jej spodziewał w połowie grudnia. Taka niespodzianka. Tymczasem ja chodzę w dziurawych spodniach. Odmrożę sobie kolana ;/

Ogrzewam atmosferę tańcując przy disco polo ;D
Wiem, czyni mnie to podludziem w oczach wielu czytelników.

_________________________________________________________
Chciałabym, żeby każde wyjście do pracy wyglądało tak jak dzisiaj ;D
Tak to można zaczynać niedziele!
Jesteś najcudowniejszy na świecie ;*
Kocham Cię, mój Żabku <3 ;*
 

insomniaa
 
"Falling too fast to prepare for this
Tripping in the world could be dangerous
Everybody circling is vulturous,
negative, nepotist
Everybody waiting for the fall of man
Everybody praying for the end of times
Everybody hoping they could be the one
I was born to run, I was born for this"
(Imagine Dragons - "Whatever it takes")


Tegoroczne Ądżejki prezentują się dosyć słabo. Imprezę w Nostromo sobie odpuściłam, bo i tak wszyscy się wykręcali. Za tydzień "Andrzej w rytmie Dub" w QK, ale Misiek jedzie sam, bo dla mnie nie ma miejca na powrót.
Szkoda, bo chciałabym potańcować, zresztą trzeba się od czasu do czasu trochę odchamić i zaznać rozrywki.

Przednią rozrywkę mamy za to w psychiatryku (który jest nim nie tylko z nazwy).
Hit weekendu: nasz lokalny Benny Bennassi i jego harce przy betoniarce
:D
A drugi hit to dyskusja na temat życia erotycznego pań 50+ xD

Tak poza tym to już czuć w powietrzu święta, bo z ludzi jad się wylewa. Z każdym dniem coraz więcej pojebów.
Na ludzkie pierdolenie nawet mocna kawa nie pomaga. W takich sytuacjach to już nawet nie chcę kawy, a amfetaminy. Amfetaminy i cierpliwości.

Trzeba zacząć poczyniać przedświąteczne przygotowania, żeby nie musieć pchać się w ten najgorszy kociokwik. Mikołajkową paczkę dla Misia mam już skompletowaną. Muszę jeszcze kupić prezenty pod choinkę, upiec pierniczki, uwędzić szynki. Grudzień będzie pracowity.

_________________________________________________________
Nic tak nie wkurwia jak podejście "nie znam się to się wypowiem". Niektórzy pseudointeligenci powinni czasem ugryźć się w język albo wsadzić mordę w kubeł. Przydałaby się im chociaż krzta empatii i taktu.
Czasem takie głupie pierdolenie dotyka mnie bardzo mocno.
Ktoś, kto ma skrajnie płytkie priorytety, nie ma prawa mówić mi, że skoro ja nie mam takich samych priorytetów, to jestem w jakiś sposób gorsza. To strasznie puste myśleć, że życiowe doświadczenie i dobre wspomnienia można zdobyć tylko na dragach i baletach, a dorobić się można tylko na lewo, bo kto pracuje uczciwie i nie przepierdala pieniędzy, ten jest ubogi.

Mam wszystko to, o czym ty możesz sobie tylko pomarzyć. I nie chodzi tu tylko o sferę materialną.
Czy właśnie to nie jest największym bogactwem?
 

insomniaa
 
"Smak ptasiego mleczka
I cała w skowroneczkach
Ja nie potrafię już inaczej
Cholernie lubię te słodycz
Uwielbiam uwielbiać i pstrykać
Fajne zdjęcia nam
Tak piszę swą biografię
Srebrne pióra w atramencie moczę"
(Adi Nowak - "Mortimer")


Bąbel podesłał mi piosenkę Adiego i teraz nie mogę się jej pozbyć z głowy.
But I like it ^^

Tytuł wpisu pasuje idealnie, bo ostatnio jestem na diecie ptasiomleczkowej. A później się dziwię, że mi dupa nie wchodzi w ledżajnsy lateksowe, rozmiar największy jaki był w sklepie. Nosz kurfff...

Praca jak zwykle robi mi brain damage.
Wczoraj: kreatywna naprawa, czyli słowiański przykuc na zamrażarce i zatykanie wentylacji mopem xD Człowiek na 5 min wyjdzie do kibla, wraca i już nie wie co się dzieje ;D
Dzisiaj: M. w mojej bluzie (która na mnie jest trochę przyciasna, więc on już wyglądał przekomicznie ;D)
Ooo i jeszcze "www.koza.tr" xD
Przydałyby się nam nowe służbowe mundurki. Takie białe z długimi rękawami wiązanymi na plecach.

_______________________________________________________
❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤❤

Jesteś moim Bohaterem, wiesz? :*
Moim dzielnym rycerzem, który uratował moje złamane serduszko.
Dziękuję! ;*

Doskonale wiem, że czasami jestem nie do zniesienia. Mam swoje humory. Ale szczerze i nieodwołalnie Cię kocham. I nigdy nie przestanę ;*

Dziwna ta sobota... Powinnam być teraz obok Ciebie... Chciałabym mieć Cię na wyłączność. Chłonąć Twój zapach. Topić się w Twoich oczach.
Po kilku sekundach od naszego rozstania, mam ochotę wyciągnąć telefon i już do Ciebie zadzwonić. To niesamowite, jak łatwo człowiek uzależnia się od drugiej osoby .
 

 

Kategorie blogów