Wpisy oznaczone tagiem "gdybanie" (96)  

mycandylove
 
Embry: Nie bardzo wiedziałam czy się zgodzić, bałam się, że na kolejnym wspólnym wyjściu znów uraczy mnie jakaś bombą, która zwali mnie z nóg, ale skoro mialo to być wyjście niejako na zgodę to powiedziałam, że pójdę. I faktycznie, postarał się chłopak. Ani razu nie wspomniał słowem o Natanielu... chcociaż nie, raz! Powiedział, że Nataniel ma białego kota. Skąd on wie takie rzeczy? No ale do rzeczy... gdy byliśmy w sklepie, a ja stałam pochylona nad gablotką ze szczurami, stanął za mną, objął mnie w pasie i oparł brodę o moje ramię, a ja całkiem zdrętwiałam w środku. Jego bliskość działa na mnie wręcz nie do opisania. Nie potrafiłam się powstrzymać i westchnęłam z błogością, trochę mocniej się o niego opierając. Kastiel zaczął przesuwać nosem po boku mojej szyi, a ja złapałam go za ręce, które trzymał na moim brzuchu.
- Czy mogę wiedzieć, co robisz? - szepnęłam, czując że zaczynam się nakręcać.
- Nic - Kastiel odpowiedział mi również szeptem, delikatnie przy tym dotykając ustami mój policzek.
- Jeśli to jest nic to... - urwałam. Nie chciałam zaczynać tematu związanego z pieszczotami i fizyczną bliskością. - Może kupię szczura? - powiedziałam zamiast tego co chciałam.
- Szczura? -Kastiel był tak zaskoczony tym pomysłem, że aż się wyprostował, chociaż rąk nie zabrał.
 

mycandylove
 
Embry: - Nie będziesz mi życia układał - warknęłam i chciałam się mu wyrwać, ale on przygarnął mnie do siebie.
- Głupia... - zaczął i ścisnął mnie mocniej, opierając brodę na mojej głowie. - Przepraszam. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, że to tak przeżywasz.
Miałam wrażenie, że śnię. Przepraszający Kastiel to ostatnie, czego się spodziewałam.
Po tym jak mnie przeprosił, rozmowa przestała się kleić. Ja ciągle przeżywałam to, że Nataniel nie dość, że opowiada o naszym współżyciu (ble, jak to okropnie brzmi) to jeszcze robi to w tak wulgarny sposób. Normalnie jak nie on. Kiedy już byliśmy w parku, niedaleko mojego domu, zadałam pytanie, które wciąż chodziło mi po głowie.
- W jakich okolicznościach Nataniel o tym opowiedział? - byłam zdenerwowana i było to po mnie widać.
Kastiel natomiast wyglądał na speszonego. I nie odpowiedział, oczywiście. Pożegnaliśmy się z dziwnej, ciężkiej atmosferze.
Nie mam pojęcia na czym stoję.
 

mycandylove
 
Embry: Mętlik w głowie sprawił, że cofnęłam się o krok i oparłam dłonie na biodrach. Ojciec często powtarzał, że najlepszą obroną jest atak.
- Czy ty właśnie spytałeś mnie, czemu się z tobą nie przespałam? A niby czemu bym miała? Z tego co wiem parą nie jesteśmy.
- Z Natanielem też nie chodzisz - Kastiel przypatrywał mi się uważnie, a jego odpowiedź wytrąciła mnie z równowagi, bo miał rację.
- Jaki ty właściwie masz problem? -  zniecierpliwiona zaczęłam podnosić głos - Zdarzyło się coś, co się nie powinno zdarzyć. Cholernie tego żałuję, czasu nie cofnę, dziewictwa nie odzyskam, ale pewnie, jasne, drąż ten temat, posyp ranę solą, bo co!? Bo czujesz się urażony!? O co? O co ci chodzi? Żebym poczuła się jeszcze gorzej!? Jak ostatnia szmata? To chciałeś osiągnąć? Zadowolony jesteś? - ostatnie zdania już mówiłam przez łzy, bo świadomość tego co zrobiłam zaczęłam mnie przytłaczać. Znów. I złościło mnie to, że nie mogę cofnąć czasu. Mleko już się rozlało. Odwróciłam się i zaczęłam iść szybkim krokiem przed siebie.
- Embry! - usłyszałam za sobą, ale nie miałam zamiaru się zatrzymywać. To Kastiel podbiegł do mnie, złapał mnie za ramię, zatrzymując, by następnie odwrócić mnie przodem do siebie. Byłam na siebie tak zła, że nie myśląc, podniosłam na niego rękę, chcąc go spoliczkować, ale zdążył mnie złapać za nadgarstek.
- Przestań się drzeć - powiedział spokojnie, co jeszcze bardziej mnie wpieniło. Najpierw jest spokojny, potem na mnie warczy z pretensjami, a teraz co?
 

mycandylove
 
Embry: Kastiel milczał, a ja zamknęłam oczy, marząc o tym, żeby to wszystko okazało się snem.  
- Czyli nie zaprzeczasz? - Kastiel podjął temat, który ja najchętniej zepchnęłabym jak najdalej w swojej świadomości.
Milczałam.
- Z tego co pamiętałem, mówiłaś coś o ślubie, nie? I swoim dziewictwie.
Milczałam.
- Nataniel kłamał, prawda? - Kastiel nadal miał spokojny głos, ale zaczęły w nim dźwięczeć niepokojące nuty, więc przełknęłam ślinę, podniosłam się z kucek i patrząc na buty, pokręciłam głową. Kastiel wierzył, że to wszystko to bzdury wyssane z palca, a ja powinnam to podłapać i ciągnąć tę wersję, udając, że nic się nie wydarzyło między mną a Natanielem. Ale cały czas żyłabym w strachu, że kiedyś się wyda, albo co gorsze ktoś mógłby mnie tym szantażować, albo jakimś cudem samo by wypłynęło w najmniej sprzyjającym momencie. Dlatego mimo że nie chciałam, spojrzałam na Kastiela i pokręciłam głową.
- Nie kłamał. To prawda. Tylko... tylko, że ja mu nie dałam dupy. Przynajmniej nie tak to wyglądało z mojej strony... - urwałam. Nie byłam pewna czy chcę się tłumaczyć. Nie wiedziałam, czy w ogóle jest po co.
- Zakochałaś się w nim? - syknął szybko, patrząc na mnie ostro, a ja zaczęłam podejrzewać, że dzieje się tu coś, czego nie jestem w stanie w pełni zrozumieć.
- Nie - odpowiedziałam zgodnie z prawdą, nie bardzo wiedząc do czego zmierza nasza rozmowa.
- Więc dlaczego zrobiłaś to z nim, a nie ze mną? -  warknął, a po jego poprzednim opanowaniu nie zostało ani śladu.
Kastiel był zazdrosny! Ale to by znaczyło... że coś do mnie czuje? Aaaaaach, to takie zagmatwane!
 

mycandylove
 
Embry: Nataniela kolejny dzień nie ma w szkole. Boję się, że jego ojciec zrobi krzywdę najpierw jemu, potem mnie. Niech to wszystko już się skończy. Mam wrażenie, że zamiast pomóc, wszystko zniszczyłam.

Wrócił Nataniel. Starałam się zejść mu z oczu, ale niestety... znów usłyszałam od niego mnóśtwo ostrych, nieprzyjemnych słów. A następnego dnia gdy przyszedł do szkoły miał podbite oko. A co, jeśli przeze mnie ojciec Nata stał się jeszcze bardziej agresywny?
Jestem w szoku, jak bardzo Kastiel był pomocny. Ostatnio znów do mnie przyszedł. Powiedział, że nie wyglądam najlepiej. Mistrz komplementów, kurde. Zabrał mnie na spacer, na naprawdę długi spacer. Na początku nie rozmawialiśmy za dużo. Ale sama jego obecność była dla mnie kojąca. Do czasu... Nie pomyślałabym, że pod maską twardziela i oportunisty kryje się odpowiedzialny i stanowczy facet. Powiedział mi, że rozmawiał z Natanielem i zaproponował mu rozwiązanie problemu. I że jak on na to przystanie, to będzie miał zapewniony święty spokój. Ale nie chciał mi zdradzić, na czym ten plan miałby polegać. Byłam wyciszona i trochę smęciłam, więc nawet nie naciskałam za mocno.
W pewnym momencie naszego spaceru Kas zapytał mnie, czy to, jak bardzo przejmuję się losem Nataniela świadczy o tym, co czuję do gospodarza naszej klasy. Wcięło mnie i nie wiedziałam co powiedzieć. Przez dłuższą chwilę ważyłam słowa w głowie i powiedziałam, że  prawdopodobnie przejęłabym się losem każdego ucznia, gdybym wiedziała, że jest bity, ale że mocno żałuję tego, co zrobiłam, bo czuję, że tylko pogorszyłam sytuację. A wtedy Kastiel zapytał, czy żałuję wszystkiego. Spojrzałam na niego szybko, a serce zaczęło mi tak mocno bić, że normalnie czułam jego uderzenia gdzieś pod szczęką i na nadgarstkach.
- Czyli wiesz? - spytałam, czując że dłonie mam całe mokre od potu, a w dołku coś mi się zacisnęło.
- Nataniel nie omieszkał się pochwalić, że cię przeleciał - Kastiel nie zmienił ani barwy głosu, ani tempa kroku. Ja natomiast stanęłam jak wryta.
- J-jak powiedział? - spytałam szeptem, bo miałam tak ściśnięte gardło, że nie potrafiłam odezwać się normalnym głosem.
Kastiel odwrócił się w momencie, gdy nie mogąc ustać na nogach, kucnęłam, by ochłonąć. Zawrócił, stanął obok mnie i powtórzył.
- Powiedział, że cię przeleciał. Że mu dałaś dupy i że to jedyny plus jaki wynikł z tej całej sytuacji - jego głos był zimny, pozbawiony emocji.
- Nie wierzę - wydusiłam, ledwo poruszając wargami. Tak to potraktował? Jak zaliczenie panienki? I opowiada o tym wszystkim!?
 

mycandylove
 
Embry: Czy dzisiaj wszyscy się zmówili?
Kiedy tylko wyświetlacz telefony przestał wyświetlać połączenie przychodzące, usłyszałam dzwonek do drzwi. Myślałam, że to Titi, więc sądziłam, że mama się nią zajmie, ale usłyszałam kroki na schodach, a potem ciche pukanie do pokoju. Podeszłam do drzwi, a gdy je uchyliłam, okazało się, że to Kentin. A ja w piżamie. I nie, nie w seksownej koszulce. Nie. W wyciągniętym t-shircie i flanelowych portkach. Gdy Kentin zobaczył mnie w piżamie zarumienił się słodko i spuścił wzrok. No niech mu będzie. A przecież wcześniej się nie rumienił! Jak spaliśmy razem w jednym łóżku nie wyglądał na speszonego. Ćpał wtedy, czy jak?
- Hej - mruknął i zatrzymał się w progu.
- No hej, wejdź - odsunęłam się i gestem zachęciłam go, by nie stał na korytarzu.
- Jesteś chora? - spytał, rozglądając się ciekawie po pokoju.
- Nie, skąd to pytanie? - odpowiedziałam, wracając na łóżko. Dla niego zostawiłam krzesło przy biurku.
- No... nie ma jeszcze siedemnastej, a ty już w piżamie i w łóżku? - podtrzymał temat, nadal z zaciekawieniem oglądając wszystko po kolei, aż nie natrafił wzrokiem na leżącego na komodzie misia. Misia, którego mi dał, zanim wyjechał do szkoły wojskowej.
- Nadal go trzymasz? - podszedł do niego i wziął do ręki.
- Jak widzisz... nadal. Nie dostałam od ciebie nic innego, co mogłabym trzymać na widoku. - rzuciłam i złapałam za koc, siadając po turecku i narzuciłam go sobie na plecy i złapałam za rogi, krzyżując je na klatce piersiowej. Byłam bez biustonosza i nie chciałam, by Kentin się zorientował.  - A w łóżku jestem, ze względu na zmęczenie, nie chorobę. Mama cię wpuściła? - zmieniłam temat, a Kentin odłożył maskotkę na miejsce i siadł przy mnie na łóżku.
- Mhm... skąd wiesz?
- Bo jakby to był tata, to by mnie zawołał, a nie pozwolił ci wejść na górę. Niestety, plusy i minusy bycia jedynaczką.
pokój Su.png
 

mycandylove
 
Embry: Nie odebrałam. No nie odebrałam. Chyba bym nie wiedziała co powiedzieć. Poza tym... Kas to Kas. Pamiętam nasze pocałunki, nasze pieszczoty. Nie mam na tyle silnej woli by trzymać swoje pragnienia na wodzy, gdy jest w pobliżu. On umie flirtować. A ja bym się widziała z Kentinem. Gdyby tylko Kentin miał w sobie ten ogień, który ma Kastiel. Jeny, jestem porypana.
 

mycandylove
 
Embry: Właśnie dostałam smsa od Kastiela.

“Myślę o Tobie. Zrobisz mi jeszcze taki pokaz? :>”


Przewrotnie odpisałam:

“Nigdy nie mów nigdy. Jeśli zasłużysz, ładnie poprosisz to moooooże... ”


Taka odważna jestem niestety tylko kiedy piszę.
Kurde. Dzwoni.
 

mycandylove
 
Embry: Gdy wróciłam do domu od razu weszłam pod prysznic i przebrałam się w piżamę. Dobrze, że dzisiaj piątek to na spokojnie mogłam się zwinąć w kłębek na łóżku i udawać, że wcale nie rozebrałam się przy Kastielu. Że nie widział moich piersi. Chociaż... z drugiej strony, to chyba nie mam się czego wstydzić. Biustonosz miałam nowy i dobrze dobrany, więc jeśli komuś wypaple, to nie powie niczego złego. Raczej. Grr...! No nie mogę. Jak mogłam odwalić coś tak głupiego?
 

mycandylove
 
Embry: W tej szkole nic nie jest normalne. Dopiero co udało mi się dojść do siebie po tej chorej sytuacji z Debrą, a także po dziwnych akcjach, które miały miejsce na naszym wspólnym wyjeździe z ludźmi z klasy, a już kolejny pomysł wypłynął z poronionej główki dyrektorki. Tym razem padło na szkolne przedstawienie. Na dni otwarte szkoły. W mieście jest jeszcze tylko jedno liceum, więc o uczniów walczyć nie trzeba, ale ona i tak sobie umaniła coś takiego. Ręce i cycki opadają. Najlepsze jest to, że wydelegowała Nataniela i Kentina do tego, by poszli do gimnazjów i przekazali zaproszenia na ten event dyrektorom poszczególnych placówek. Ale ponieważ nie mieli odpowiednich strojów, należało pójść i pomóc im coś wybrać. Koniec świata! Że Kentin nie ma garniaka, jakoś zrozumiem. Ale że Nat...? Poszłam z Rozą pomóc im coś dobrać. Muszę przyznać, że w garniturach cholernie im do twarzy!
 

mycandylove
 
Embry: Z racji tego, że przyjechaliśmy na miejsce dość wcześnie, postanowiliśmy wyruszyć do najbliższego miasteczka (oddalonego o dobre 40 minut drogi!), aby kupić potrzebne nam rzeczy, a także by pozwiedzać okolicę. Słońce świeciło mocno, delikatny wiatr pozwalał znieść upał. Wszystko było w jak najlepszym porządku, nastroje nam dopisywały, czegóż chcieć więcej? Dochodziła dwunasta, dobra pora na kawę. Idąc do miasteczka, ja, Iris i Melody szłyśmy blisko siebie, gadając o głupotach, dietach i planach na najbliższą przyszłość. Z tyłu Kentin szedł z uwieszonym na sobie Alexym, który naskakiwał mu z entuzjazmem godnym lepszej sprawy, Nataniel i Lysander rozmawiali między sobą, a Kastiel szedł krok przed nimi, a krok za nami, rzucając co jakiś czas cięte komentarze. Armin szedł na samym końcu, wpatrzony w swoja konsolę. No jak pragnę zdrowia, mógłby sobie już odpuścić.
 

mycandylove
 
Embry: W szkole szykowało się dłuższe wolne, więc postanowiliśmy na te cztery dni wybyć gdzieś z ekipą. Oprócz mnie byli jeszcze Armin z Alexym, Kastiel, Nataniel, Lysander, Kentin, Melania i Iris. Roza wolała zostać z Leo. Zajęłam się rezerwacją dwóch domków: sześcioosobowym, aby pomieścić wszystkich chłopaków i drugim, dużo mniejszym, na nas trzy. Kiedy przyjechaliśmy na miejsce, okazało się, że rezerwacja na trzyosobowy domek została anulowana! Byłam sfrustrowana i zdenerwowana, do czasu gdy usłyszałam śmiech Kastiela! Momentalnie spiorunowałam go wzrokiem, z czego oczywiście niczego sobie nie zrobił. Było nas 9 osób do położenia na sześciu łóżkach. Mimo znośnego standardu (w domku był prysznic z ciepłą wodą, kącik z lodówką, rozchwiany stolik na którym stał elektroniczny czajnik i jedna szafka) na podłodze spać się nie dało. Alexy zaproponował, że on może spać z bratem, a zwolnione w ten sposób może zająć Iris z Melanią. Zostałam ja. Kastiel bezczelnie zaproponował, że mogę spać z nim, na co Nataniel prychnął z politowaniem, a Lysander spojrzał na mnie zaniepokojony. Najwięcej opanowania miał Kentin, który podszedł do łóżka przy oknie i rozłożył na nim swoje rzeczy. Cwaniak! Wiedział, że miejscówka pod oknem jest moją ulubioną, a dodatkowa powierzchnia w postaci parapetu zawsze jest przeze mnie skrupulatnie wykorzystana do ostatniego centymetra. Melania posłała mi proszące spojrzenie - wiedziałam, że nie chciała bym wybrała opcję z Natanielem. Zadurzyła się w nim bez pamięci, dotychczas bez większych rezultatów. Aby wyjść z sytuacji obronną ręką i nikogo nie urazić, powiedziałam, że wybieram łóżko pod oknem. Poza tym... Kurde, leżąc w jednym łóżku z Kastielem było by spore ryzyko, że próbowałby się do mnie dobierać, a tego nie chciałabym z kilku powodów: po pierwsze nie byliśmy w pokoju sami, po drugie postanowiłam przecież skończyć z takimi pieszczotami, a po trzecie... Kentin. Wiedziałam, że śpiąc z nim nic mi nie grozi. Byliśmy przecież przyjaciółmi przez tyle lat!
 

mycandylove
 
Embry: Sytuacja z Kentinem i Amber zupełnie wytrąciła mnie z rytmu. Byłam przekonana... kurde, może to zabrzmi głupio, ale wydawało mi się, że Kentin za mną przepada. A tu taki zonk. Poszłam do klubu ogrodników, aby uporządkować sobie wszystko w głowie. Znalazłam ławkę zakrytą przez bujne krzaki, ale Kentin i tak mnie znalazł. Najpierw nic nie mówił, tylko siedział obok mnie, czekając aż na niego spojrzę. Kiedy podniosłam głowę, aż zgrzytnęłam zębami. Skubaniec był zadowolony, że byłam o niego zazdrosna! Kurczę. Zmienił się. Nie mogłam się napatrzeć. Byłam pod tak wielkim wrażeniem jego zmiany i wręcz obsypałam go komplementami. Żebyście go mogli wtedy zobaczyć! Rumienił się z każdym moim słowem coraz bardziej, a jego onieśmielenie wzrastało proporcjonalnie z zadowoleniem. Dobrze było go takim zobaczyć. Wytłumaczył mi na czym miał polegać jego fortel z Amber, ale jakoś mnie to nie przekonało. Coś czuję, że długo będę mu ten pocałunek wypominać.
W końcu Kentin wstał i zaprosił mnie na spacer po parku. Po drodze w jednym ze sklepików kupił swoje ulubione ciastka. Podczas spaceru wyciągnął je, stanął za mną i poczęstował. A ja zamarłam. Kiedy poczułam go za sobą momentalnie przeszły mnie ciarki. Niemal czułam ciepło jego ciała, a na dodatek miał świetne perfumy, ich zapach sprawił, że poczułam ścisk w podbrzuszu. Jakby tego jeszcze było mało, przytulił mnie do siebie i powiedział, że cieszy się, że wrócił. Musiałam się powstrzymać, by się nie odwrócić, zarzucić mu rąk na szyję i po prostu go  pocałować. Zdecydowanie przeszła mi chęć na igraszki z innymi chłopakami.
 

mycandylove
 
Embry: Ostatnio na korytarzu mignęła mi nowa sylwetka. Nic nie słyszałam, aby miał pojawić się nowy uczeń, więc poszłam do Nataniela by się czegoś dowiedzieć. Nat powiedział, że to Kentin, chłopak który już uczęszczał do naszej szkoły.
Nie wierzę! Ken wrócił! Tyle tylko, że ta mała popierdółka w wielkich okularach i niemodnych ciuchach przeszła wielką metamorfozę. Jest... śliczny. Ma fantastyczną fryzurę, a bez okularów doskonale widać jego cudne, zielone oczy. O kurczę. Zobaczyć go po takim czasie - szok. Kastiel, Nataniel? Nie! Aż mi się zrobiło nieswojo ze względu na to, co z nimi swojego czasu robiłam. Kurczę. Kiedy już wiedziałam, że ten nowy chłopak to Ken, chciałam go znaleźć i przywitać, ale gdy go znów dostrzegłam całował się z Amber! Aż mną trząchnęło. Musiał mnie zauważyć, bo mina mu zrzedła. Musiałam wyglądać naprawdę nieciekawie. Amber za to miała minę kota, który dorwał się do miski ze śmietanką. Do czasu aż Ken jej powiedział, kim jest, a potem zmieszał z błotem. Chętnie bym tego posłuchała, ale... Kurde. Myślałam, że Ken nie jest taki. Totalnie ignorując siostrę Nataniela spojrzałam na Kena i sobie poszłam. Chyba jestem zazdrosna.
 

mycandylove
 
Embry: Szaleństwo! Szkoła wymyśliła bieg na orientację. Głównie chyba chodziło o zbieranie funduszy czy coś w tym stylu. Nevermind. Najlepsze miało być to, że w biegu miało się brać udział w parach. W sumie zastanawiałam się nad tym czy poprosić o współpracę Lysandra czy Kastiela, ale wtedy złapał mnie Nataniel! Kurczę, nie byłam w stanie mu odmówić. Po pierwsze patrzył na mnie tak, jakby się spodziewał odmowy, a ja już coś takiego przerabiałam z Kenem i nie byłam w stanie mu tego zrobić, po drugie przypomniałam sobie naszą wspólną naukę przed egzaminami. Dodatkowo w wakacje spędziłam trochę czasu zarówno z Kastielem jak i Lysandrem, więc sprawiedliwie by było, abym poświęciła też trochę czasu Natanielowi.
Jakby tego było mało, kolejnym powodem dla którego się zgodziłam było to, że jakbym mu odmówiła, to przestałby mnie lubić. A ja bym chciała żyć w dobrych stosunkach z każdym z nich. Stosunkach.... Hue, hue, hue :>
Kiedy już przyjechaliśmy na miejsce okazało się, że jest tam też Dakota. Surferowiec z wakacji! Ach, szlag by to. Kiedy mnie zobaczył, podszedł szybko, objął mnie mocno i już przymierzał się do pocałunku, kiedy podszedł nie tylko Nataniel, ale także Kastiel i Lysander i stanowczo kazali mu spieprzać. Okay... Tego się nie spodziewałam!
  • awatar zamek1989: Hahahah jaka koncówka a ta Embry ma tylu ochroniarzy:D
Pokaż wszystkie (1) ›
 

mycandylove
 
Embry: Egzaminy okazały się być łatwiejsze niż mogłabym przypuszczać. Kiedy już byłam na dziedzińcu przed szkołą zaczepił mnie Lysander i zapytał czy nie zechciałabym pójść z nim na spacer. Umówiliśmy się na później i poszłam do domu by coś zjeść, umyć zęby i się przebrać. Poszliśmy do parku. Cały czas zaskakuje mnie to, jak dobrze się nam rozmawia. Po prostu... nie wiem kiedy upływa czas gdy z nim jestem. Przebywanie z nim jest dla mnie całkowicie naturalne. W sumie... no, pojawił się jeden mały epizod. Gdy obeszliśmy już wszystkie alejki w parku, Lysander zaproponował, żebyśmy siedli przy fontannie. Nie widziałam w tym problemu. Usiedliśmy, rozmawialiśmy, pokazywał mi nawet teksty swoich piosenek, a w pewnym momencie spytał, czy mógłby potrzymać moją dłoń. Nieco się speszyłam, ale kiwnęłam głową. A on po prostu przykrył swoją dłonią moją i głaskał. I tyle. On naprawdę jest zupełnie inny. To jak się zachowuje w stosunku do mnie - zupełnie jakbym była księżniczką. To jest niezwykle budujące.
 

mycandylove
 
Embry: No więc jak już zaczął mnie dotykać po brzuchu, a ja się nie odsunęłam to zaczął przesuwać dłoń coraz wyżej i wyżej, aż w końcu dotarł do piersi. Nie mogłam się powstrzymać i otworzyłam oczy. Wtedy się speszył i chciał się odsunąć, ale powiedziałam mu, że nie musi. Matko, jaką zrobił minę! Nie rozumiem skąd to zdziwienie, przecież to że jestem dziewczyną nie oznacza, że jestem mniej zaciekawiona tym jak to wszystko wygląda. Więc znów położył dłoń na mojej piersi i zaczął ją delikatnie uciskać. Gdy zbliżył się do sutka syknęłam, bo przeszedł mnie dreszcz. Poczułam też, że brodawki mi sztywnieją i patrząc na twarz Kastiela zrozumiałam, że on też to zauważył i że się mu to spodobało. Przysunął się bliżej mnie i bawił się nimi, drażniąc je i muskając cały czas przez ubranie. Byłam pewna, że już to robił wcześniej, bo nie zachowywał się nieporadnie. W końcu się przysunął i zaczęliśmy się całować, dotykając przez ubranie. Cholernie podobało mi się to, jak łapał zębami z amoją wargę i lekko ciągnął ją w dół. Ach, ach! Było naprawdę bardzo przyjemnie. Nie spodziewałam się po nim, że będzie aż tak opanowany, bo w ogóle nie naciskał na nic więcej. Byłam tym na równi zadowolona jak rozczarowana, ale przecież mamy czas i nie ma sensu się spieszyć. Kiedy zadzwonił telefon i wyszedł z pokoju by z kimś porozmawiać zauważyłam jakiś papier wystający z pod łóżka. To było zdjęcie. Ale jakie! Ciekawa jestem kto mu je zrobił i w jakich okolicznościach.
  • awatar RonnieThompsonOffici: fajny blog :)
  • awatar zamek1989: hohohoh:D
  • awatar Seiti: krew z nosa... i klawiatura w czerwieni... sugoi.*_*
Pokaż wszystkie (3) ›
 

sikam
 
Gdybym ja miał tę żyłkę
Do jakiegoś interesa
To bym grał chociaż w piłkę
Skoro na codzień w dresach...

Gdybym miał łeb na karku
To bym przynajmniej przypakował
Rozwinął osiągi barków
Skoro tężyzna umysłowa...

Gdybym dysponował choć jedną ręką prawą
To bym w końcu życie swe ogarnął, a jak!
Zadał cios wszystkim trudnym sprawom
Wszak Dariusz to nie taka legenda jak Chuck!
Byłbym gotów na podbój całego świata w mordę jeża
Bo tylko i wyłącznie globalny fejm by mi leżał!

-----------
Chyba znam sam nawet paru co się pod tym podpiszą. Jeszcze jakaś dekada pisania i może coś uniwersalnego kurcze na porządku dziennym będę wypuszczał :P
 

niebanalnyja
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

niebanalnyja
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

ofelia123
 
Ofelia123: Gdybym miała teraz wolne chętnie zabrałabym się za sprzątanie, mycie podłóg,trzepanie dywanów. Diagnoza- przemęczenie szarych komórek, za dużo roboty intelektualnej.
Wieczorem wzięłabym aromatyczną kąpiel a potem jedno z dwóch
a) z książką, laptopem i kubkiem cappucino w miękkiej flanelowej piżamie pod kocykiem zaszyłabym się w moim pokoju na łóżku.
b)zrobiłabym się na bóstwo, kolacyjka a potem romantyczny wieczór w ramionach D.

Tymczasem opcja a i b pozostaje w sferze marzeń. Popijam na chybcika cappucino, robię sie na quasi-bóstwo, zabieram książki pod pachę, płytę jazzową do samochodu i jadę na zajęcia. Po drodze wstąpię do dwóch sklepów i zaopatrzę się w żel pod prysznic i książkę. No to cześc!:)
 

niebanalnyja
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

niebanalnyja
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

niebanalnyja
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 

Kategorie blogów