Wpisy oznaczone tagiem "glinki" (8)  

hairlovelo
 
Dzisiaj szybka recenzja. Ale właściwie nie wiem czy można recenzować coś co użyło się 5 razy. Niemniej 'efekty' były zauważalne od razu więc napisać o nich można.
d616fc9cf6ac28c1608044f5c5fe1afc.jpg
[zdj., sklad i 'od producenta' z: www.sklep.bioarp.pl]

OD PRODUCENTA
Delikatne mydło skomponowane ze 100% naturalnych składników. Delikatnie oczyszcza nie pozostawiając odczucia ściągania. Biała myjąca glinka pielęgnuje skórę, przywracając jej miękkość i elastyczność, a włosom daje siłę i blask.

Kamczatska  wulkaniczna glinka i 5 roślin z bogatą zawartością saponin (składnik spieniający), delikatnie oczyszczają ciało i włosy, pienią się i myją bez naruszenia naturalnej ochrony skóry.

Oleje z roślin syberyjskich  uzyskiwane w procesie zimnego tłoczenia  zachowały wszystkie pożyteczne właściwości owoców i nasion. Dzięki wysokiej zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych głęboko odżywiają i nawilżają skórę.

SKŁAD
Glycerin, Kaolin, Sodium Cocoyl Isethionate, Clay (biała glinka kamczatska), Linum Usitatissimum Seed Oil (olej lniany), Pinus Sibirica Seed Oil (olej cedrowy), Hippophae Rhamnoides Fruit Oil (olej z rokitnika), Rosa Canina Fruit Oil (olej dzikiej róży), Abies Sibirica Oil (olej pichtowy), Amaranthus Caudatus Seed Oil (olej z szarłatu (amarantusa), Sinapis Alba Seed Oil (olej z gorczycy), Ricinus Сommunis Seed Oil (olej rycynowy), Saponaria Officinalis Extract (ekstrakt z mydlnicy lekarskiej), Gypsophila Paniculata Extract (ekstrakt gipsówki), Glycyrrhiza Glabra Extract (ekstrakt lukrecji), Acanthophyllum Glandulosum Extract (ekstrakt koliuczelistnika), Hyssopus Officinalis Extract (ekstrakt hyzopa lekarskiego), Parfum.

Czy to wszystko nie wygląda cudownie?

Kosmetyk stosowała tylko do mycia włosów więc ocenię go pod tym kątem.

OPAKOWANIE
100 za ok 8 zł. Cenowo nie wychodzi najlepiej ale raz można 'zaszaleć'. Pisząc wprost, dla mnie saszetka nie jest wygodna. Ta forma opakowania sprawdziła się przy maseczce do twarzy, przy szamponie nie.

ZAPACH
no tutaj nie mam zastrzeżeń tradycyjnie z resztą.

DOSTĘPNOŚĆ
sklepy z rosyjskimi produktami, allegro.

KONSYSTENCJA/WYDAJNOŚĆ
konsystencja jest bardzo gęsta. Za gęsta. Ciężko rozprowadzić ją na włosach nawet po rozcieńczeniu. Dobrze się pieni ale tylko z dużą ilością wody. Wydajność... sama nie wiem, 100 ml starczyło mi na 5/6 razy podwójnego mycia włosów.

DZIAŁANIE
przeglądając opinie na blogach zauważyłam dwie oceny: raz powodowała szybsze przetłuszczanie, raz gwarantowała dłuższą świeżość.
Ja niestety zaliczam się do pierwszej grupy. Wszystko powinno być dobrze skoro glinka jest na pierwszym miejscu, sęk w tym, że jest zbyt bogata w oleje. Do ciała owszem, do włosów nie. Moja skóra głowy była nieświeża (nieświeża to w sumie lekkie określenie, po prostu tłusta) już następnego dnia po myciu chociaż zazwyczaj spokojnie mogłam przechodzić dwa dni bez mycia.

Producent obiecuje siłę i blask. No cóż, glinka raczej nie dodała mi blasku za to splatała moje włosy. Nie były też matowe ale raczej sprzymierzeńcem długich włosów nie jest chyba, że w duecie z dobrą odzywką. Raz odważyłam się umyć włosy stosując tylko ta glinkę bez żadnej odżywki. W efekcie włosy były splątane i suche na końcach, no i tłuste natrzepanego dnia.

PODSUMOWUJĄC
plus za skład, minus za działanie, cenę i konsystencję.

*Spoglądając na skład łatwo można dojść do wniosku, że taki kosmetyk można samemu zrobić np. gdyby ktoś chciał myć się ekologicznie i naturalnie albo przy problemach z cerą.

Na skromne warunki wystarczyłaby glinka, dowolne oleje i mydlnica lekarska. Może kiedyś wypróbuje to połączenie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak sobie myślę. Jeśli postanowiłam kolejny ban na zakupy włosowe to czy grzebień się liczy? Chyba nie, w końcu chodzi głównie o kosmetyki.

Tak wiec małe zakupy dotarły do mnie.
IMAG5973.jpg
*Mydło Dudu-Osun jest chyba dość popularne jak na egzotyczne, naturalne mydła. Zapach jest słodki, pieni się dobrze. Mydło z Nigerii zawiera: miód, masło shea, afrykańskie drzewo sandałowe, olej z nasion palmowych, popiół z łupin kakaowych, popiół z pęczków palmowych, aloes, sok z cytryny, woda i zapach.
I jest biodegradowalne. 150g/13,88zł.

*Leczniczy grzebień z drzewa Neem z rączką IHT9. Ajurwedyjski grzebień wyprodukowany w Indiach z drzewa miodli indyjskiej, a producent chwali się, że zapobiega wypadaniu oraz łupieżowi, a pobudza wzrost. Jak na razie mogę się zgodzić, że nie elektryzuje włosów. Reszty raczej nie oczekuje w końcu to nadal zwykły grzebień. Na plus jest bardzo dobre wykonanie, nic nie haczy włosów i to się liczy. Ponadto bardzo dobrze rozczesuje ale nie ciągnie mimo rzadkiego rozstawienia igiełek (czy jak się ta cześć grzebienia nazywa tam). Cena: 13 zł.
IMAG5975.jpg
  • awatar MakeupAn: Super :))
  • awatar MusicItsMyLife: to mydło jest strasznie wydajne aż mi się zdążyło znudzić a czy takie dobre??? nie mam zdania
Pokaż wszystkie (2) ›
 

aletyczka
 
Zaczynam cykl wpisów z poradami dla problematycznych i przetłuszczających się typów skóry.
Kiedyś myślałam, że to co ja wiem wiedzą wszyscy :) ale okazało się, że sporo osób nie jest świadoma jak w szybki i łatwy sposób może sobie pomóc. Przede wszystkim pomóc swojej skórze.
Dzisiaj na tapetę wezmę maseczki. I to nie takie gotowe, które można kupić w drogerii, ale robione samodzielnie z glinki i spiruliny.

GLINKI
Ja posiadam glinkę białą, czerwoną, zielonką i niebieską. Każda z nim działa na skórę matująco i odżywczo, ale najlepsze dla skór problemowych są zielona i niebieska. One najlepiej powinny pomagać w walce z niedoskonałościami i przeciwdziałać ich powstawaniu. Zawierają mnóstwo minerałów, ale nie będę o tym pisać bo to można samemu wyguglać, skupię się na pozytywnych skutkach ich używania.
Jak przygotować maskę? Wystarczy wymieszać ok 2 łyżeczek  glinki z wodą i gotowe. Pamiętajmy aby używać do odmierzania i mieszania łyżeczek drewnianych lub plastikowych. Glinkę da się też wymieszać z naparem z ziół. Można dodać różne rodzaje glinek, olejek tea tree, który działa bardzo mocno przeciwzapalnie i antybakteryjnie czyli dodatkowo pomoże nam walczyć z krostami. Dobry jest też olejek pichtowy. Można dorzucić różne półprodukty, typu kwas askorbinowy, alantoinę jeśli oczywiście coś takiego mamy. Ja czasem mieszam glinkę ze spiruliną. Taką mieszankę nakładamy na ok 15-20 min i cały czas spryskujemy wodą żeby nie zastygła, jeśli wyschnie wysuszy nam skórę, a tego nie chcemy.

Przy regularnym używaniu glinek możemy zaobserwować:
- znacznie mniejsze świecenie skóry,
- szybsze gojenie się krost,
- rzadsze pojawianie się niedoskonałości,
- węższe pory, bardziej oczyszczone,
- gładsza i przyjemniejsza w dotyku skóra.
Glinki można też pić i używać ich na całe ciało, włosy, ale ja tego nie praktykuję.

SPIRULINA
Spirulina to po prostu alga :) Również ma mnóstwo minerałów i w sumie można jej używać tak samo jak glinek i jej działanie będzie takie samo tylko bardziej :) Dla mnie jest to coś co świetnie sprawdza się w walce z uporczywymi krostami. Minusem jest zapach "rybi", który często dziewczyny odstrasza. Dla mnie nie jest to duży problem bo działanie spiruliny jest zbyt dobre żebym jej przestała używać przez zapach :)
Można ją łączyć z glinkami lub używać samodzielnie,  łącząc również z wodą.

Tego typu produkty można kupić z łatwością w internecie, a teraz zauważyłam że też w wielu sklepach zielarskich stacjonarnie.

Ja jestem od kilku lat fanką maseczek własnej roboty i nikt mnie już nie przekona do gotowych produktów. Może pomijając niektóre produkty z BingoSpa. Koszt glinki to ok 5 zł za 100 g. Wystarcza nam to na klika/kilkadziesiąt zabiegów.
 

hairlovelo
 
Tak jak w tytule dzisiaj ciąg dalszy, jednak część z poniższych produktów stosuje również do Twarzy czy ciała. Zacznę od najliczniejszej grupy czyli od olejów (gdy podliczyłam trochę się przeraziłam, że aż tyle się uzbierało, na szczęście większość są objętości max. 15 ml/opakowanie).

OLEJE
IMAG1247-1-1.jpg
1. Alterra olejek do twarzy Bio Granat: ten olejek stosowany na twarz nie przekonał mnie, dlatego czeka na swoją kolej do zużycia na włosy. Nie mogę się doczekać kiedy się do niego zabiorę (aktualnie kieruje się datą ważności xd) bo olejki Alterra zawsze służyły moim włosom i zawsze ładnie pachną.
2. Olej awokado: nie używany.
3. Olej makadamia: ten n/u, wczesnej zużyłam mniejsza saszetkę ale nie do włosów i byłam zadowolona.
4. Olej łopianowy Green Pharmacy: dla moich cieniasków wydaje się czasem zbyt ciężki i zdarzał się, że go nie domyłam, mimo wszystko to już któreś opakowanie. Być może ostatnie na jakiś czas ponieważ zauważyłam, że ostatnio włosy po jego użyciu są lekko spuszone (przy myciu bez olejowania i samej odzywce zauważyłam wygładzenie, więc to spuszenie to jego sprawka).
5. Olej arachidowy: kiedyś bardzo go lubiłam ale po prostu mi się znudził, włosy były mięsiste i nieobciążone, nie strączkowały się. Obecnie jego data ważności dawno minęła ale konsystencja nie uległa zmianie więc czeka aż go zużyje.
6. Olej kokosowy Vatika nierafinowany: ulubieniec, również na brwi/rzęsy, same końcówki czy nawet twarz.
7. Olej marchewkowy: ma poprawiać koloryt skóry, na razie stosuje go niezbyt regularnie ale jest przyjemny.
8. Olej tamanu: zapachowy odpowiednik kozieradki, jednak w połączeniu z o. marchewkowym zapach zanika.
9. Olej rycynowy: niezastąpiony na rzęsy i brwi. Na same włosy zbyt tępy i ciężki jednak może kiedyś znowu podejmę probe nanoszenia go na skalp.
10. Vatika krem na noc: odżywczy krem do włosów, który stosuje od czasu do czasu ponieważ przy częstym stosowaniu mógłby nadbudowywać się. Po prostu lubię.
11. Receptury Babuszki Agafii o. na porost włosów: n/u.
12. Olej cedrowy: o. eteryczny: przyjemny dodatek do domowych maseczek, wcierek czy szamponów, jednak nie stosuje go regularnie.
13. Jak wyżej + wszelkiego rodzaju blizny, ukąszenia, wypryski czy otarcia na stopach latem.
13. Olej marula: nie skradł mojego serca, więc leży i czeka na swoja kolej.
14. Olej arganowy: czeka na swoją kolej ponieważ od czasu do czasu lubię jego działanie na włosach, wcześniej stosowałam również na twarz i był całkiem całkiem. Lubie jego działanie na skórze nóg po depilacji: koi i przyspiesza regeneracje (podobnie jak makadamia).
k.jpg
MGIEŁKI / WCIERKI
1. Lactimilk mgiełka proteinowa przyspieszająca wzrost włosów: przez jakiś czas stosowałam ja na skalp ale ponieważ nie zauważyłam mniejszego wypadania to darowałam sobie, natomiast lubię ja stosować pod olej. Nie mam wobec niej dużych wymagań, wystarczy że jest bogata w proteiny. jedyny minus to zapach trochę taki "chemiczny".
2. Jantar: hit czy kit? Przy trzecim opakowaniu nadal tego nie wiem, może wezmę się za niego w przyszłym miesiącu.
3. W opakowaniu po płynie pokrzywowym jest DIY wcierka z sokiem z czarnej rzepy, czosnku i cebuli. Śmierdziuch totalny, nie zauważyłam jakiegoś efektu przy stosowaniu przed myciem więc zaniechałam stosowania. Czeka na swoją kolej.

PÓŁPRODUKTY
1. Gliceryna.
2. Keratyna hydrolizowana.
Używam je pod oleje, dodaje do domowych maseczek, ale tak naprawdę ciężko mi zauważyć po nich efekt, w każdym razie na pewno nie szkodzą więc fajnie urozmaicają pielęgnacje (jeśli wykończę to chyba się nie zdecyduje na kolejne opakowanie, ponieważ wydają się trochę zbędne).
IMAG1264-2-1.jpg
1. Glinka różowa himalajska: czyli połączenie białej glinki z czerwoną.
2. Biała fito-glinka.
3. Żel z aloesu: miałam zamiar stosować go na skórę głowy ale z braku czasu ląduje tylko na twarzy, chyba jeszcze za krotko i zbyt regularnie go stosuje by zauważyć efekty.
4. Glinka czerwona.
5. Glinka ghassaul.
6. Hesh amla w proszku.
7. Hesh kalpi tone: mieszanka ziół, która bardzo lubiłam stosować na skore głowy ponieważ przedłużałam świeżość włosów i odbijała u nasady, na razie jednak zrobiłam małą przerwę w jej stosowaniu.

Oprócz tego cierpię na czasowy przykurcz. powinnam pisać pierwszy rozdział pracy licencjackiej, uczyć się na tyrański egzamin, a zamiast tego dostaje beznadziejne zmiany w pracy do 21 (są to dla mnie najgorsze zmiany ponieważ zapełniają mi cały dzień praktycznie). Eh, eh tak bym mogła się użalać.
  • awatar OlisLife: Bardzo dużo tych produktów : D
  • awatar hairlovelo: @Kosmetyki & Moda: Tylko olejo ;d
  • awatar Orzeszkowa<3: Sporo :) Ja też mam trochę kosmetyków do włosów, ale połowy w ogóle nie używam, leń totalny :P
Pokaż wszystkie (3) ›
 

hairlovelo
 
Dzisiaj chciałam powymądrzać się na temat jednego kosmetyku ale nie będzie to typowa recenzja. Już sam produkt jest nietypowy i zastanawiam się czy można by go w ogóle nazwać kosmetykiem ponieważ oprócz opakowania to czysty twór natury. Niemniej błoto z Morza Martwego ma zastosowanie kosmetyczne i klika z nich udało mi się wykorzystać.
IMAG0585.jpg
OD PRODUCENTA
Błoto suszone jest nowością na rynku europejskim, choć sposób jego produkcji jest bardzo prosty. Błoto suszone powstaje z czarnego błota kosmetycznego pozyskiwanego w tradycyjny sposób (ręcznie) z brzegu Morza Martwego. Wydobyte czarne, mokre błoto jest rozkładane na słońcu, na specjalnie do tego celu przygotowanej platformie i poddane działaniu promieni słonecznych. W depresji, w której zlokalizowane jest Morze Martwe, opady deszczu są rzadkością, w większości dni w roku świeci na tym obszarze słońce. W takich warunkach mokre błoto wysycha bardzo szybko, po czym poddane jest procesowi mielenia i sterylizacji promieniami UV. W takiej postaci, bez żadnych dodatków (wypełniacze, polepszacze, konserwanty itp) trafia do Państwa. Bardzo interesującą rzeczą jest fakt, że wydobyte bezpośrednio z Morza Martwego błoto posiada czarny, smolisty kolor, zaś po wyeksponowaniu go na słońce zmienia swój kolor na kawowy. Suszone błoto pomimo zmiany koloru na jaśniejszą zachowuje wszystkie swoje właściwości, takie same jak mokre, czarne błoto bezpośrednio po wydobyciu z morza.

Błoto można stosować w formie maseczek i okładów na całe ciało. Jest nadzwyczaj skuteczne w walce z problemem przetłuszczającej się skóry, niezastąpione w pielęgnacji cery tłustej i mieszanej oraz nieocenione w zwalczaniu trądziku i wykwitów skórnych wywołanych łojem zatykającym pory skóry.
W formie maseczek na twarz błoto stosuje się zwykle 1 x w tygodniu na ok. 15 minut. Błoto powinno się zmyć ciepłą wodą przed jego całkowitym zaschnięciem (w czasie "podsychania". Przed nałożeniem maseczki lub okładu błotnego na ciało na czas podany wyżej zaleca się przeprowadzenie próby skórnej (błoto z Morza Martwego ma bardzo silne działanie). Zaczerwienienie skóry i lekkie pieczenie jest naturalną reakcją skóry. Niepokojące jeswt bardzo silne zaczerwienienie i pieczenie skóry. W takim przypadku należy zrezygnować z maseczki lub okładu.

Przygotowanie maseczek i okładów z suszonego błota z Morza Martwego jest bardzo prostą czynnością. Przede wszystkim trzeba dobrać odpowiednią ilość proszku do planowanego zabiegu. W przypadku maseczek na twarz jednorazowa porcja sproszkowanego błota to kilka łyżeczek od herbaty. Do proszku, który wsypujemy do niedużego naczynka, należy dodać niewielką ilość wody (zwykle na 7 porcji suszonego błota - 1 porcja wody). Należy pamiętać, aby błota nie rozrabiać raczej zwykłą wodą z kranu. Najlepiej użyć do tego celu wodę mineralną, w ostateczności zwykła wodę przegotowaną.
IMAG0596.jpg
MOJE WRAŻENIA
Błoto stosowałam na kilka sposobów, i chociaż zużyłam cały półkilogramowy słoik to nadal mam wrażenie, że ledwo poznałam działanie błota w praktyce.

*Jako maska do całe ciało: oczyszcza skórę, ujędrnia ją i wspomaga walkę z cellulitem. Raz spróbowałam z ciekawości. Może gdybym zmagała się z przewlekłymi problemami skórnymi zostałabym przy tym sposobie na dłużej. Skóra była miła w dotyku i ogólnie rzecz biorąc w dobrej kondycji ale jakoś nie widzę potrzeby żeby bawić się w to. Błoto może być fajną alternatywą do... mycia ciała. Dzięki swoim właściwościom odtłuszczającym i oczyszczających na pewno jest wart zainteresowania osób poszukujących naturalnych metod pielęgnacji ciała. Tylko czy poradzi sobie z codziennymi substancjami zanieczyszczającymi w dużych miastach?

*Twarz:
- jako maseczka-peeling: chyba najczęstszy sposób po który sięgałam korzystając z błota. Zazwyczaj myłam twarz mydłem przed nałożeniem maseczki aby „powierzchownie” ją oczyścić. Nakładałam błoto rozmieszane z wodą na kilka minut masując okrężnymi ruchami. W efekcie skóra była napięta ale nie sucha. Używałam najczęściej w upalne dni ale nie codziennie jako, że błoto ogranicza wydzielanie sebum przez skórę. Oprócz tego skóra była przyjemnie wygładzona.
-oczyszczanie: jeśli nie miałam nałożonego makijażu na twarzy ale mimo wszystko skóra domagała się oczyszczenia zamiast mydła stosowałam właśnie błotko. Używałam go właściwie tak samo jak maseczki. Skóra była oczyszczona i nie zdarzył mi się efekt wysuszenia jak to czasem bywa przy stosowaniu "tradycyjnych" środków myjących. Podsumowując: błoto na twarzy oczyszcza, peelinguje i ogranicza świecenie się skóry.

*Włosy: - zamiast szamponu. Przed użyciem bałam się, że raczej i tak skończy się to sięgnięciem po szampon ale musiałam spróbować. Błoto rozmieszałam z wodą i taką dość rzadką miksturą masowałam skórę głowy. Spłukałam i umyłam ponownie. Włosy były oczyszczone, puszyste i świeże. Nie wiem czy jeszcze kiedyś sięgnę po ten sposób bo jednak dużo z nim zachodu i błoto się nie pieni (a ja jednak przyzwyczajona jestem do piany) ale może kiedyś, z racji tej że glinki nie uszkadzają struktury włosow. Tutaj opisałam to dokładniej: hairlovelo.pinger.pl/m/24244560
-dodatek do szamponu: dosyć późno wpadłam na ten sposób ale już go bardzo polubiłam. Sposób warty wypróbowania na pewno dla osób zmagających się z szybkim przetłuszczaniem się skóry głowy oraz brakiem objętości. Błoto można dodawać w mniejszej lub większej ilości, wzmacnia oczyszczające działanie szamponu ale nie wysusza włosów. Są błyszczące od nasady, a użycie odzywki niweluje wszelkie ewentualne efekty uboczne (błoto może zostawiać lekką warstwę na włosach jednak po zmieszaniu go z szamponem ten problem zostaje załatwiony).

Niewątpliwie błoto z Morza Martwego jak i inne glinki mają szerokie zastosowanie. W czasach kiedy nie było mydła, już nie mówiąc już o szamponach czy żelach stosowano go do oczyszczania skóry i włosów, jednocześnie będąc w okolicach ich wydobywania ważnym elementem codziennej pielęgnacji. Zanim sięgnęłam po błoto MM byłam raczej sceptycznie nastawiona do glinek. Że to jest zbędne, że kolejne jakieś wydziwianie czy nie wiadomo co. Po wypróbowaniu stwierdzam, że zostają ze mną na dłużej. Ponieważ błotka zostało mi już niewiele już wędruje do mnie inna glinka, ale tak się zastanawiam czy by nie nabyć kolejnego pudełka błotka gdyż właśnie jest w promocji w Rossmannie i jest to całkiem okazyjna cena. Hmm... muszę być silna. xd

A wy używacie glinek?Jeśli tak to jak?
IMAG0653.jpg
A to moje paznokcie, powoli mi odrosły do w miarę wizualnie odpowiedniej formy. Muszę kupić srebrny lakier.
  • awatar Lovely Mess: Śliczny lakier :)
  • awatar aqq0: Też mam to błoto ale jakoś nie przepadam. Dodawałam do szamponu jak próbowałam testować takie sprawy ale jakoś niee. Bez szamponu robiło mi kompletną masakrę na głowie, mam za delikatne włosy do takich zabaw :D A do twarzy pewnie będę męczyć zaraz bo kończy mi się glinka ghassoul a to błotko stoi i czeka na swoją kolej :)
  • awatar Świat MyLady: ciekawa maska :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

ilmu
 
*BioVax - Intensywnie regenerująca maseczka do włosów słabych ze skłonnością do wypadania*
Najlepsza maseczka firmy L'Biotica, którą używałam! Dodaję do niej czasem kilka kropel hydrolizatu z keratyny, ale sama też sprawdza się genialnie! Warto szukać na promocji w SuperPharmie za ok 10zł:)

DSCN9142.JPG

*Glinka zielona*
Kupiona dawno temu na Allegro. Myślę, że w niedługiej przyszłości znowu kupię jakąś glinkę (do mojej cery najlepsza jest zielona), bo dobrze działała, chociaż algi są o wiele lepsze!!

DSCN9143.JPG

*Venus - Żel do golenia*
Najlepszy żel jaki miałam! Serio! Pięknie pachniał, ułatwiał depilację i nawet na długo starczył. Cena ok 10zł (teraz jest chyba na promocji w Rossmannie)

DSCN9144.JPG

*Alterra - Szampon do włosów farbowanych*
Nie polecam szamponów z Alterry... Ten wykończyłam z trudem...

DSCN9146.JPG

*Batiste - Suchy szampon DIVA*
Piękny zapach ♥ Chyba najbardziej mi się podobał z wszystkich jakie miałam!

DSCN9147.JPG

*Manhattan - Cuticle Remover*
Jest to preparat do skórek, który kupiłam chyba jakieś 2 lata temu! Zużyłam do samego końca i poszłam do Rossmanna po kolejne opakowanie, ale niestety już go nie ma ;c
DSCN9148.JPG

*Krople do oczu - Refresh*
Krople te znajdziecie w każdej aptece w granicach 15zł. Ich termin ważności to 2 miesiące od otwarcia i nadają się dla osób noszących szkła kontaktowe. Mnie bardzo pomagał rano kiedy miałam suche i zaspałe jeszcze oczka oraz wieczorem, kiedy po całym dniu chodzenia w soczewkach piekły mnie oczy. Krople te uratowały mi tyłek na kilku klubowych imprezach, gdzie powietrze było klimatyzowane, było dużo dymu i soczewki miałam całkowicie suche! Polecam!

DSCN9150.JPG

*M.A.C. - Pro Longwear Concealer*
CUDNY, NAJLEPSZY! Nie wiem co o nim pisać! ♥♥♥

DSCN9152.JPG
  • awatar Taste of Joy: ja lubię Alterrę, chociaż trzeba brać poprawkę że włosy nie będą jak po innych szamponach :/
  • awatar allabout: Musze kiedys tego korektora z maca sprobowac :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

przebudzmysie
 
Glinki i błoto posiadają liczne właściwości:
Są bogate w minerały i aktywne enzymy,
Pobudzają krążenie limfy dzięki czemu skóra lepiej gospodaruje substancjami odżywczymi i łatwiej usuwa toksyny,
Usuwają nadwyżki sebum,
Tonizują,
Wzmacniają strukturę skóry.


///

Błoto kosmetyczne z Morza Martwego - suszone na słońcu

www.ecospa.pl/bloto-kosmetyczne-morza-martwego-s…

//

Glinka biała

Cera: wrażliwa, sucha, zmęczona, naczynkowa, z oznakami starzenia.

www.ecospa.pl/glinka-biala-p-128.html

//

Glinka czerwona

www.ecospa.pl/glinka-czerwona-p-294.html

//

Glinka Ghassoul

Cera: zmęczona, pozbawiona jędrności, zanieczyszczona, trądzikowa.

www.ecospa.pl/glinka-ghassoul-p-122.html

//

Glinka różowa

Cera: wrażliwa, delikatna, naczynkowa, ze skłonnością do alergii

www.ecospa.pl/glinka-rozowa-p-129.html

//

Glinka zielona

Cera: tłusta, łojotokowa, trądzikowa, pozbawiona jędrności

www.ecospa.pl/glinka-zielona-p-131.html
 

tom131313
 
tom1313: Głupota nie zna granic. 10 lat więzienia za... szaszłyka - Toruń - Naszemiasto.pl: rdir.pl/1m2z2a #kradzież szaszłyka#bydgoszcz #glinki#głupota#
800px-Shashlik_out_in_nature.jpg
 

street0fashion
 
Dlaczego warto dołączyć maseczki do swojej pielęgnacji?

Nie musimy stosować ich codziennie, nakładamy maseczkę zazwyczaj na 15-20min
a później cieszymy się piękną cerą.
Regularnie stosowane maseczki mogą znacząco poprawić stan skóry, a używane jednorazowo
-być SOS np. przed imprezą, lub po zarwanej nocy.
Znalazłam informację, że są one doskonałym uzupełnieniem kremów pielęgnacyjnych,
ponieważ zawierają duże stężenia substancji aktywnych.
Na rynku dostępnych jest wiele typów maseczek, o różnych funkcjach, dostosowanych do
typu cery i wieku.
Przy wyborze maseczki musimy zapoznać się z informacjami producenta i ocenić,
czy ta będzie odpowiednia dla nas.

Pełna notka:
street0fashion.blogspot.com/2011/01/maseczki.html
 

 

Kategorie blogów