Wpisy oznaczone tagiem "gluten" (29)  

pajabier4444
 
Słyszałam niejednokrotnie o diagnostyce całego organizmu, czyli o biorezonansie, więc weszłam w Internet i zaczęłam czytać i szukać ośrodków, w których robiliby takie badania.
Pierwsze, co mi wyskoczyło w googlach, było centrum diagnostyki organizmu Revitum w Warszawie.
Oczywiście wszystko sobie poczytałam o tej metodzie, łącznie z opiniami, do których podeszłam wtedy (a był to rok 2014), bardzo sceptycznie, bo przecież każda taka firma będzie dążyła do tego, żeby określić siebie w samych superlatywach, ale nie miałam nic do stracenia, bo już i tak moje zdrowie zostało baaardzo nadwyrężone, delikatnie mówiąc.
Chciałam więc spróbować umówić się na wizytę i zobaczyć, co z tego wyniknie.
Na wizytę umówiła mnie wtedy babcia, no i 9 września pojechaliśmy do Warszawy.
Wtedy ledwie żyłam i, powiem szczerze, że obawiałam się tej wizyty, bo nie wiedziałam, co mnie czeka. Teoretycznie oczywiście wiedziałam, bo wszystko miałam obczytane, ale w praktyce, jeśli człowiek ma do czynienia z ,nowościami", to się ich po prostu boi.
Poza tym bałam się też, czy nie będą to wydane pieniądze na marne, czy w ogóle tam mi pomogą.
Trafiłam jednak na bardzo fajną panią, która, oczywiście zrobiła mi wspomniane wyżej badanie i wszystko dokładnie wytłumaczyła, co dalej.
Sama wizyta trwała 45 min. łącznie z badaniem, konsultacją.
W badaniu wyszło mi wiele obciążeń, m.in. dużo metali ciężkich, pasożyty, duża alergia, nietolerancja glutenu i kazeiny, dużo grzybów w jelitach - wszystko, co możliwe.
W tym miejscu pragnę wytłumaczyć sceptykom, którzy uważają, że wszystkim to wychodzi, że, oczywiście, jest to prawda, bo my przecież jesteśmy wszyscy narażeni na różnego rodzaju toksyny i nie jest to dla nas niestety obojętne, ale różni ludzie, w różnym czasie i z różnym nasileniem, reagują na tego rodzaju obciążenia, więc trudno powiedzieć, u kogo i kiedy i jaką chorobę one spowodują i, w jakim czasie to się stanie.
Trzeba brać też pod uwagę indywidualne predyspozycje każdego człowieka do określonych chorób, każdy ma indywidualny próg wrażliwości na dane obciążenia.
Nasze organizmy do pewnego momentu rekompensują sobie nasze błędy i obojętnie, czy to są toksyny, czy zła dieta, czy cokolwiek innego.
Przecież organizm musi za wszelką cenę utrzymać nas przy życiu, on nigdy nie działa przeciwko nam.
Wracając zaś do wizyty, to, oczywiście musiałam wykluczyć gluten, mleko i cukier ze swojej diety i dostałam też różne suplementy m.in. sok z aloesu i już nie pamiętam, co jeszcze.
Wiem tylko, że były to też jakieś witaminy, aaaa i jeszcze młody jęczmień.
Niestety ta wizyta wtedy nie wystarczyła i trzeba było dalej drążyć temat, ale o tym później napiszę w kolejnych wpisach.
Dostałam też zalecenia, żeby jeść orzechy, a na zaparcia, które wtedy miałam, miałam zalecone zmielony słonecznik wraz z siemieniem lnianym, ale tego potem nie tolerowałam.
Pod koniec wspomnianej wizyty pani dała mi swój telefon, żeby, w razie czego, dzwonić do niej, z czego potem skorzystałam.
Z perspektywy czasu wiem, że ten aparat był bardzo prymitywny i pokazywał ogólnie obciążenia, a nie to, jaki konkretnie jest problem i gdzie jest umiejscowiony.
Nawiasem mówiąc, to ta pani była zdziwiona, że wyszły mi wszystkie obciążenia, jakie były możliwe i, że tyle narządów nie funkcjonuje prawidłowo (właściwie wszystko było wtedy zaburzone).

Słyszałam niejednokrotnie o diagnostyce całego organizmu, czyli o biorezonansie, więc weszłam w Internet i zaczęłam czytać i szukać ośrodków, w których robiliby takie badania.
Pierwsze, co mi wyskoczyło w googlach, było centrum diagnostyki organizmu Revitum w Warszawie.
Oczywiście wszystko sobie poczytałam o tej metodzie, łącznie z opiniami, do których podeszłam wtedy (a był to rok 2014), bardzo sceptycznie, bo przecież każda taka firma będzie dążyła do tego, żeby określić siebie w samych superlatywach, ale nie miałam nic do stracenia, bo już i tak moje zdrowie zostało baaardzo nadwyrężone, delikatnie mówiąc.
Chciałam więc spróbować umówić się na wizytę i zobaczyć, co z tego wyniknie.
Na wizytę umówiła mnie wtedy babcia, no i 9 września pojechaliśmy do Warszawy.
Wtedy ledwie żyłam i, powiem szczerze, że obawiałam się tej wizyty, bo nie wiedziałam, co mnie czeka. Teoretycznie oczywiście wiedziałam, bo wszystko miałam obczytane, ale w praktyce, jeśli człowiek ma do czynienia z ,nowościami", to się ich po prostu boi.
Poza tym bałam się też, czy nie będą to wydane pieniądze na marne, czy w ogóle tam mi pomogą.
Trafiłam jednak na bardzo fajną panią, która, oczywiście zrobiła mi wspomniane wyżej badanie i wszystko dokładnie wytłumaczyła, co dalej.
Sama wizyta trwała 45 min. łącznie z badaniem, konsultacją.
W badaniu wyszło mi wiele obciążeń, m.in. dużo metali ciężkich, pasożyty, duża alergia, nietolerancja glutenu i kazeiny, dużo grzybów w jelitach - wszystko, co możliwe.
W tym miejscu pragnę wytłumaczyć sceptykom, którzy uważają, że wszystkim to wychodzi, że, oczywiście, jest to prawda, bo my przecież jesteśmy wszyscy narażeni na różnego rodzaju toksyny i nie jest to dla nas niestety obojętne, ale różni ludzie, w różnym czasie i z różnym nasileniem, reagują na tego rodzaju obciążenia, więc trudno powiedzieć, u kogo i kiedy i jaką chorobę one spowodują i, w jakim czasie to się stanie.
Trzeba brać też pod uwagę indywidualne predyspozycje każdego człowieka do określonych chorób, każdy ma indywidualny próg wrażliwości na dane obciążenia.
Nasze organizmy do pewnego momentu rekompensują sobie nasze błędy i obojętnie, czy to są toksyny, czy zła dieta, czy cokolwiek innego.
Przecież organizm musi za wszelką cenę utrzymać nas przy życiu, on nigdy nie działa przeciwko nam.
Wracając zaś do wizyty, to, oczywiście musiałam wykluczyć gluten, mleko i cukier ze swojej diety i dostałam też różne suplementy m.in. sok z aloesu i już nie pamiętam, co jeszcze.
Wiem tylko, że były to też jakieś witaminy, aaaa i jeszcze młody jęczmień.
Niestety ta wizyta wtedy nie wystarczyła i trzeba było dalej drążyć temat, ale o tym później napiszę w kolejnych wpisach.
Dostałam też zalecenia, żeby jeść orzechy, a na zaparcia, które wtedy miałam, miałam zalecone zmielony słonecznik wraz z siemieniem lnianym, ale tego potem nie tolerowałam.
Pod koniec wspomnianej wizyty pani dała mi swój telefon, żeby, w razie czego, dzwonić do niej, z czego potem skorzystałam.
Z perspektywy czasu wiem, że ten aparat był bardzo prymitywny i pokazywał ogólnie obciążenia, a nie to, jaki konkretnie jest problem i gdzie jest umiejscowiony.
Nawiasem mówiąc, to ta pani była zdziwiona, że wyszły mi wszystkie obciążenia, jakie były możliwe i, że tyle narządów nie funkcjonuje prawidłowo (właściwie wszystko było wtedy zaburzone).
I na tym na razie kończę, a potem napiszę, jak dalej wyglądała sytuacja z dietą i z moim dalszym samopoczuciem, bo wcale nie było tak prosto i nadal nie jest, ale o tym napiszę dalej. Nie chcę zanadto wyprzedzać faktów, bo chcę nadać trochę pikanterii mojej relacji :D.
 

krucha_perfekcja
 
krucha_perfekcja: napad.
to musiało się tak skończyć.
była pełnoprawna, duża pizza hawajska, cola i lody czekoladowe.
godz. 22:00 a ja leżę w łóżku nażarta jak świnia.
gruba świnia z pełnym brzuchem.
i niby mogłabym powiedzieć 'zdarza się' czy 'jutro też jest dzień', jednak to nie był mój jedyny grzech... wszystko co zjadłam, miało gluten, którego, z powodu celiakii, nie wolno mi przyjmować, nawet w mikroskopijnych dawkach. efekty mogą być różne- od bólu brzucha, wysypki czy gorączki, po skręt jelit czy nawet napad padaczkowy.
mimo to, zjadłam. dałam się namówić.
dziś mój brzuch jest wzdęty i pełny. czuję, że organizm po prostu nie wie jeszcze, co się wczoraj zadziało i jak sobie z tym wszystkim poradzić.
coraz bardziej oddalam się od celu.
będę zmuszona przeprowadzić kilkudniową głodówkę, by naprawić wyrządzone szkody.
przez najbliższe trzy dni ciepła woda (rano z octem jabłkowym)ok. 4L dziennie + standardowy trening. zważę się kontrolnie w niedzielę i zdecyduję czy już teraz zacząć głodówkę do przynajmniej środowego ważenia, czy póki co wrócić do 'standardowego' menu w postaci owsianki i serków, a dłuży post zrobić w innym terminie.
najgorsze są rozczarowania, w których rozczarowuję samą siebie.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
MakeUpYourLife:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ekogroup
 
www.ekogroup.info/15686/bez-glutenu-znaczy-zdrowiej/ - Do niedawna specjaliści zalecali eliminację glutenu wyłącznie chorym na celiakię oraz osobom z alergią na pszenicę. Obecnie wiele osób bez któregokolwiek z wymienionych schorzeń stosuje dietę bezglutenową i odczuwa poprawę samopoczucia.
 

ebooki24org
 
W dzisiejszych czasach nie trzeba już nikogo przekonywać o zdrowotnych korzyściach płynących z bezglutenowej czy wegańskiej diety. Wiele osób jest nawet zmuszonych do jej przestrzegania z powodu nietolerancji glutenu czy laktozy. Jednakże przeszkodą w stosowaniu tej diety wydaje się niemożność uzyskania dobrego pieczywa, takiego jak pachnący chleb czy chrupiące bułeczki, nie…

www.ebooki24.org/(…)weganskie-wypieki-i-potrawy-bez…

weganskie-wypieki-i-potrawy-bez-glutenu.jpg
 

queercafe
 
Agata Młynarska: Zdrowie pochodzi z brzucha. Zła dieta jest przyczyną wielu chorób
www.funkytown.pl/(…)agata-mlynarska-zla-dieta-jest-…
Odpowiednia dieta to zdaniem Agaty Młynarskiej podstawa zdrowia. Równie ważne jest regularne spożywanie posiłków – dziennikarka prowadząca bardzo aktywny tryb życia jest zwolenniczką samodzielnego przygotowywania posiłków i zabierania ich do pracy. Gwiazda od kilku lat stosuje dietę bezglutenową.
165186736_mlynarska_dieta.png
 

ebook-zdrowie
 
Autor: Teresa Reimann

W dzisiejszych czasach nie trzeba już nikogo przekonywać o zdrowotnych korzyściach płynących z bezglutenowej czy wegańskiej diety. Wiele osób jest nawet zmuszonych do jej przestrzegania z powodu nietolerancji glutenu czy laktozy.


Szczegóły publikacji:
zlotemysli.masz24.pl/weganskie-wypieki-i-potrawy…

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej publikacji Wydawnictwa "Złote Myśli", znajdziesz tutaj:
zlotemysli.masz24.pl/stronaglowna.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

smajlej
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

goxia
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

redelodie
 
Witajcie!

Po spotkaniu z fizjoterapeutą wróciłam do domu niezbyt szczęśliwa...
Powiedział mi żebym przez tydzień nie jadła nabiału oraz glutenu ponieważ właśnie tym mogą być spowodowane te bóle. A że w mojej diecie jak do tej pory było dużo nabiału jest to dla mnie szok i trochę się z tym męczę... :(
Jednak tydzień to nie tak długo i wiem że dam radę :)

tumblr_nm29l4zMZ01se3guxo1_540.jpg


Dzisiaj *trening pośladków i barków* a po tym szybki marsz pod górę.
Po treningu obiadek:
IMG_0839.JPG

kotlety sojowe, ziemniaczki i pomidor - takie banalne ale jakie dobre :D

Teraz mam parę dni luźnych więc się w końcu zrelaksuję i odpocznę od tego wszystkiego :)

Mam nadzieję że u Was wszystko w porządku i się nie poddajecie!
Miłego wieczorka :*
IMG_0778.JPG
  • awatar I Can Be Fit: @dolihaze: gotuje w wywarze z kucharka a pózniej posypuje je przyprawa do mięsa mielonego i obtaczam w mące. Smażę je na oleju kokosowym i jakoś nie odczuwam aby były przesiąknięte tłuszczem :)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

little-secrets
 
little-secrets: No więc tak, mam podejrzenie celiakii, martwię się bo ta choroba wywraca dotychczasowe życie do góry nogami, w pewnym sensie uważam, że to niepełnosprawność, nie oszukujmy się. Nie możesz robić tego co inni? Znaczy że w pełni sprawny nie jesteś. Jak bym mało problemów miała...no ale cóż wolę już wiedzieć czy to to czy coś innego bo życie w niewiedzy jest gorsze niż najgorsza prawda.
 

calkiemprzyzwoicie
 
NoPerfectlive:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

amianga
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

burzliwe-niebo
 
Sombra:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

szpunka5
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

neytiri1
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

neytiri1
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

neytiri1
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

neytiri1
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

szpunka5
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

naswoim
 
Zagubiona mama: Mam kaszki z bobovity, które zawierają gluten. Chcę je dodawać do posiłku,aby dawać ten gluten dziecku. Czy muszę tą kaszkę robić wg przepisu i dopiero dodawać czy wsypać proszek do obiadku? W sensie taki 'surowy' ? No i ile mam tej kaszki dodać? Tak żeby nie dać ani za mało ,ani za dużo tego glutenu. Pomożecie?
  • awatar Tytanova: Na początek daje sie łyżeczkę. Najlepiej dodaj tą łyżeczkę do mleka. Nie wiem jak jest z obiadkiem, do obiadku ja dodawałam ugotowaną na wodzie łyżeczkę zwykłej kaszy manny instant 3 minutowej.
  • awatar Zakątek Eli: Ja daję kaszkę manną z Nestle dodaję poprostu do innej kaszki,teraz już dwie łyżeczki po miesiącu.
  • awatar neellka: sypać tak surowo do obiadku. a tu masz przelicznik: www.bobovita.pl/(…)gluten…
Pokaż wszystkie (4) ›
 

youngwife
 
młoda żona:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

naswoim
 
Zagubiona mama: Znowu dziwny dzień.
Odmroziłam i umyłam lodówkę. Zaraz idę na zakupy do Biedronki. Lenka zjadła ładnie obiadek ,dziś miała rybkę.
Później muszę poprasować ciuszki i pościel Lenusi.
Ja jeszcze z tym glutenem. Ile go podajecie w jakiej formie i do czego dodajecie?
  • awatar D3stiny: Gluten podaje razem z obiadkiem. Kupiłam zwykłą kaszkę manną. Z obiadkiem dlatego, że z mlekiem jakoś Lence nie wchodziło. Gluten podaję w niewielkich ilościach, 2 małe płaskie łyżeczki zrobionej już kaszki na 180 g obiadku. Dawkę zwiększę po 2 miesiącach podawania. Ilość wzięłam z poradnika bobo vity o rozszerzaniu diety.
  • awatar Małgoo: szczerze? nie wiem :)
  • awatar Zagubiona mama: @D3stiny: Robię tak samao, tylko daję 3 łyżeczki na cały obiadek czyli ok 120 ml
Pokaż wszystkie (6) ›
 

 

Kategorie blogów