Wpisy oznaczone tagiem "grób" (15)  

annagrace
 
Dziś byłam na cmentarzu, na grobie mojego taty. Nie pisałam Wam jeszcze co się stało, że już go nie ma. Zmarł z powodu choroby serca. Był również narkomanem oraz pił i palił. Nie wyrażał zgody na podjęcie leczenia i dlatego nie ma go już z nami. Będąc na cmentarzu poszłam zapalić znicz na grób mojego kolegi, który popełnił samobójstwo dwa lata temu, mając 14 lat. Natknęłam się tam na jego mamę, która była zapłakana... Nie dziwię jej się i bardzo współczuję. Był świetnym, zabawnym, przystojnym, sympatycznym i inteligentnym chłopakiem. Sama też miałam łzy w oczach będąc tam.
Po wizycie na cmentarzu wraz z moimi opiekunami i babcią zostaliśmy zaproszeni na obiad do mojej ciotki. Szczerze? Nie przepadam za nią i wiem, że ona za mną też. Ciągle słyszę chamskie docinki w moją stronę, które niby miały być zabawne. Ciocia, która doskonale wiedziała, że jestem wegetarianką podłożyła mi cały talerz kotletów pod nos i pytała którego biorę. Jako iż mam jeszcze trochę rozumu, przemilczałam sprawę. Później stopniowo wszyscy zaczęli się włączać do upokarzania mnie. Czyli standardowo. Najbardziej zapadła mi w pamięci jak ciocia zapytała mojej opiekunki czy planują już zamknąć mnie w psychiatryku i, że im szybciej tym lepiej.
Dlaczego moja ciocia o to zapytała? Ponieważ moja opiekunka powiedziała jej, że znów nic nie jadłam. Jest to oczywiście wynik nerwicy. Kiedy mam stan lękowy miewam myśli, że się zadławię i uduszę, dlatego są momenty, kiedy nie jem jakiś czas. Cały ten obiad próbowałam być silna, ale kiedy tylko wyszliśmy i weszliśmy do samochodu, założyłam słuchawki i zaczęłam płakać. Nikt tego oczywiście nie widział. Może i lepiej.
Od czasu powrotu nie wyszłam ze swojego pokoju.
To chyba tyle na dziś. Mam nadzieję, że chociaż wy mieliście spokojny dzień.
Miłego wieczoru.
AnnaGrace
tumblr_ljrk08tQIa1qeubbbo1_500.jpeg
 

naswoim
 
Zagubiona mama: Wczoraj wieczorem odebrałam moja królewne od dziadkow, a ona w poniedziałek znowu jedzie!
Kupiliśmy dziś kij do selfie, także na wakcje zabierzemy :)
Wczoraj byłam na cmentarzu, 'załatwiłam' wszystko i do tego znalazłam grób dziadka...
  • awatar Xdxd xdxd: Nie wiedzialas gdzie dziadek pochowany..... smutne a zarazem radosne juz wiesz gdzie go odwiedzic.
  • awatar Zagubiona mama: @Xdxd xdxd: no takie życie niestety. Najważniejsze dla mnie ,że odnalazłam go
Pokaż wszystkie (2) ›
 

xdpedia
 
www.xdpedia.com/(…)jasio_z_wysilkiem_kopie_spory_do…
Jasio z wysiłkiem kopie spory dół w ogródku. Zaintrygowany sąsiad zagląda przez płot i pyta: - Co robisz, Jasiu?! - Kopię grób dla mojej złotej rybki. - A dlaczego taki duży? - Bo jest w twoim, pierrdolonym kocie!
 

izasowa
 
♥iza♥: 6.01 #grób
Pojechaliśmy wcześnie rano do babci dwie godziny drogi. :/ Dzisiaj mieliśmy dzień wolny ,bo trzech króli. Dokładnie 13 lat temu umarł mój dziedek. Byliśmy na jego grobie, a potem cały dzień bawiłam się z Arletką (córką mojej kuzynki) ♥
 

alexi.poh
 
- Mika ! wracaj do domu , jest już późno!- powiedział ojciec podając córce koc i siadając przy niej na drewnianej huśtawce. – siedzisz już tak cały weekend , jutro szkoła , powinnaś się wyspać.
- wiem tato – powiedziała cicho okrywając się kocem.
- zapomnij o nim! W morzu jest wiele ryb! Ktoś taki jak ty na pewno sobie kogoś znajdzie !
- wiem tato . . . wiem
- no mów , co jeszcze się dzieje ?
- nie ma go – ojciec przewrócił oczami – ale nie mówię o NIM chodzi mi o wi. . .  pieska!
- pieska ?
- tak , takiego małego i uroczego. Zawsze do mnie przychodził i spędzaliśmy wieczory razem , ale znów go niema . Martwię się.
- nie ma o co ! on na pewno w końcu się pokarze. Może po prostu znalazł jakąś kość , czy coś ? – nieudolnie próbował ja pocieszyć – dobra , posiedź tu jeszcze przez chwilę.- pogłaska ją po głowie i wrócił do domu.
Od naszej kłótni minął tydzień, Mika wciąż rozpaczała i nie mogła się na niczym skupić ,natomiast ja przestałem chodzić do szkoły i pracy. Cały dzień spędzałem śpiąc , albo ćwicząc. Próbowałem skontaktować się z nią miliony razy , ale nigdy nie odpierała telefonu , więc zostawiałem jej wiadomości na skrzynce :
‘ Mika , chciałbym z tobą porozmawiać twarzą w twarz ,naprawdę tęsknie ~`piii’
‘ Wiem, że mażesz być zajęta , dlatego nie odbierasz , ale to już 2 dni a ja nie mogę bez ciebie wytrzymać. Nie ma sekundy abym o tobie nie myślał ! ~ piiiii ‘
‘ Dzwonie już 23 raz , ale ty ciągle mnie ignorujesz , wydaje mi się  ,że już mnie nie kochasz , a co gorsza ,że zaczęłaś nienawidzić. Proszę chcę tyko usłyszeć twój głos ! Nie mam na tyle odwagi aby znów spojrzeć co w twoje piękne oczy ~ piiii ‘
Nie ważne ile razy dzwoniłem , one nigdy nie odbierała, z każda kolejna wiadomością pogrążałem się coraz bardziej. W końcu doszło do tego ,że zacząłem pić. Na początku po jednym piwnie , ale z czasem straciłem kontrole. Nie było dnia aby nie był nawalony , ale tylko w taki sposób mogłem jakoś funkcjonować bez Miki. Minął cały tydzień , bez jej uśmiechu , zapach, wzroku , a co gorsza powoli zacząłem zapominać te szczegóły. Przez co mój smutek jeszcze sie powiększał. Nie miałem z kim o tym pogadać , to znaczy Barry próbował , ale w końcu dał sobie spokój.
W sobotę , osiągnąłem dno. Zalałem się w trupa i udałem się na grób moich rodziców. Położyłem kwiaty od strony mamy , a świeczkę od ojca i usiadłem na wprost.
- dlaczego ja zawsze wszystko muszę zjebać ! ? Czemu nie mogę żyć jak ktoś normalny ? Dlaczego nie mogę być normalny ! . . .  bo przecież jestem wilkołakiem , ale ja się o to nie prosiłem ! Przez to wszystko tracę . . . was , stado , dziadka , przyjaciół i . . . JĄ ! Czy gdybyście dalej żyli , ja był bym inny ?
Ja nie potrafię sobie poradzić bez was !  - położyłem się i patrzyłem w niebo. Po pewnym czasie łzy zaczęły napływać mi do oczu – szlaaak !- przetarłem je.
- Hej Lou ! Dawno się nie widzieliśmy . . . – powiedział stłumionym głosem dziadek zbliżający się od strony wioski – tęskniłem. . . – nie miałem ochoty tego słuchać , podniosłem się i już miałem zamiar wrócić do domu, ale on nie chciał mi na to pozwolić – nie możesz wiecznie uciekać ! Dobrze wiesz , że jesteś częścią stada ! – nie mogłem uwierzyć w to co słyszę !
- Chyba cię pojebało ! Czy to nie ty właśnie wywaliłeś mnie z rodziny ! ? – i znowu puściły mi hamlce.
- tak , to ja . . ., ale ja naprawdę tego nie chciałem ! przecież wiesz , że zawsze byłem po twojej stronie , w tedy po prostu nie miałem pojęcia co zrobić . . .
- i jedynym wyjściem było pozbycie się problemu ! !
- nie . . .
- kórwa przestań – przerwałem mu – przecież byłem tam w tedy, wszystko słyszałem , więc przestań pieprzyć ! Wszyscy dajcie mi kórwa spokój ! Nigdy mnie nie chcieliście ! Od początku byłem jedynie problemem !
- Lou to nie tak ! Nikt tak nie myśli !
- Daj mi spokój ! Mam dość słuchania tych kłamstw ! – wbiegłem w las.
- Lou ! Zaczekaj ! . . . Nie odchodź . . . – z kolejnymi sekundami biegu głos dziadka zanikał.
Zatrzymałem się , kiedy znalazłem się nad rzeką. Było już ciemno , na niebie pojawiał się pierwsze gwiazdy, a drzewa cicho szumiały.
- kórwa- wydarłem się na cały głos – jebana mać ! – wrzucałem kamienie do rzeki, ale w niczym mi to nie pomagało więc zaczął uderzać w drzewa – jesteśmy rodzina , zawsze razem . . . kórwa co za brednie – pierwsze drzewo upadło, zabrałem się za kolejne – nigdy się nie odwrócimy ! . . pieprzenie ! – poleciały kolejne – jedyna osoba która zawsze była po mojej stronie . . . to Mika . . . a ja wszystko zepsułem – uderzyłem czołem w korę – kórwa . . .- wyszeptałem. – czy mogę jeszcze coś zrobić aby to naprawić ? – nie oczekiwałem odpowiedzi ,dobrze wiedziałem co należało by zrobić , ale nie mogłem. Bałem się ,że gdy jej to powiem to ona znienawidzi mnie ! , że zacznie się mnie bać i nie będzie chciała widzieć. . . – ale tak bardzo chcę ją zobaczyć ! – upadłem na kolana – bardzo . . .- wymruczałem i w tedy przyszedł mi do głowy pewien pomysł. Gdybym zamienił się w wilka i do niej poszedł – to głupie – tak właśnie myślałem , ale i tak to zrobiłem.
Zbliżając się do ‘naszego miejsca’ zobaczyłem ,że ona tam jest. Siedzi i czeka, moje serce odżyło. Po raz pierwszy od tygodnia poczułem się spokojnie i szczęśliwie. Podszedłem wolno.
- jesteś ! – zawołała radośnie i przytuliła mnie – tak się martwiłam. Nie było ciebie tak długo. . już myślałam że ci się coś stało – mocno wtuliła się we mnie – ja miałam koszmarny tydzień . . . On mnie zostawił –moje serce zaczęło krwawić – i ty też się nie pojawiałeś , myślałam że umrę – jej oczy zlały się łzami – tak się martwiłam . . . dobrze że tu jesteś ! . . . ale chciałabym aby i on tu był ! – jestem. . . jestem tu z tobą, ale ty nie zdajesz sobie z tego sprawy. To wszystko moja wina, przecież ty tylko chciałaś abyśmy nie mieli przed sobą tajemnic , a ja nie potrafiłem tego zrozumieć, tak tego żałuje. Gdybym mógł to bym cofnął czas. . . ale nie potrafię. W tym Momocie nie wiedziałem co robić. Byłem szczęśliwy , ale jednocześnie smutny. Chciałbym móc również ja objąć i nie wypuścić , ale w tej postaci to nie możliwe. W sumie jest jedno rozwiązanie i teraz chyba byłem gotów. Uspokoiłem się i wziąłem głęboki wdech , a następnie odmieniłem się powrotem w człowieka. Wokół mnie pojawił się lekki pył , a kiedy Mika zamiast sierści poczuła ludzką skórę natychmiast się ode mnie odsunęła .
-Lou ? – zapytała w przerażeniem w głosie – ale jak ? . . . ty tu ? – jąkała się , nie potrafiła zrozumień całej tej sytuacji – Lou . . . – wyszeptała przez łzy , a ja w końcu mogłem ją pocieszyć i wytrzeć jej łzy.
- ja przepraszam , byłem taki głupi, nie potrafiłem ci powiedzieć całej prawdy , bałem się że mnie znienawidzisz ! że nigdy już nie będziesz chciała znać ! – odwzajemniła mój uścisk – ja powiem ci wszystko , tylko proszę wróć do mnie ! . . . nie mogę żyć bez ciebie.
- dobrze – powiedziała mi prosto do ucha. Usiedliśmy na huśtawce, złapałem ją za rękę i powiedziałem wszystko. To jak się zginęła moja mama, jak się pierwszy raz poznaliśmy , jak mój ojciec został zamordowany . . . o wszystkich kłótniach. . . i o wielu innych sprawach.
- wiesz ,że nigdy nie byłem aniołem . . . i się nim nie stanę. Znasz cała prawdę . . . znasz moją gorszą stronę i naprawdę zrozumiem jeśli . . .  nie będziesz chciała mnie już znać . . . – spuściłem głowę na dół , a ona puściła moją rękę. Więc taka była jej odpowiedź.

hoho.jpg
 

dtr81
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Berenica:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

megi94
 
megi94:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

smileifyoucan
 
Ficuś ♥: - jak byś mi udowadniał, że mnie kochasz i ze ci na mnie zależy gdybym nagle została głucha i niewidoma? - trzymałbym Cię za rękę aż po grób.
 

juliet-knight
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

elvispresleyblog
 
Elvis mimo naprawdę trudnej sytuacji finansowej swojej rodziny (często zmieniali miejsce zamieszkania na gorsze,aż w końcu zamieszkali w drewnianym baraku bez łazienki) wspominał swoje dzieciństwo jako bardzo dobre.Wszystko to za sprawą swoich rodziców Gladys i Vernona Presley.Byli to prości i uczciwi ludzie,starali  się zapewnić się Elvisowi życie bez zmartwień i problemów.Gdy był starszy zauważał jednak tragiczną sytuację  finansową swojej rodziny.Pracował i starał się robić wszystko by chociaż trochę odciążyć mamę i tatę.
Gdy jego kariera zaczęła się rozwijać, rodzice wspierali go we wszystkim.Gdy tylko zarobił pierwsze pieniądze kupił im w prezencie posiadłość Graceland. Byli nią zachwyceni.

Ponieważ Elvis był bardzo niepewny siebie, na początku kariery często prosił by rodzice towarzyszyli mu w pierwszych dniach na planie filmowym  lub przy udzielaniu pierwszych wywiadów.Zawsze czuł się gorszy od innych gwiazd i ludzi związanych z show biznesem,dlatego lubił mieć koło siebie ludzi,których znał (więc albo rodziców albo dawnych kolegów ze szkoły).


Na początku najczęściej był z nim tata (mama Gladys wstydziła się kamer).Często przynosił mu czekoladowe cukierki (myślał,ze to choć trochę zmniejszy stres Elvisa :)).

Presley przez całą karierę mówił jak wiele zawdzięcza rodzicom.Jego mama po wyniszczającej chorobie zmarła w wieku 42 lat,w trakcie służby wojskowej Elvisa w Niemczech (opisze to obszerniej w innej notce).Dostał wtedy krótki urlop by razem z ojcem mógł czuwać czy łóżku kochającej matki.


Jego tata Vernon przeżył swoje dziecko.Elvis zmarł w wieku 42 lat w 1977 roku.Przed jego śmiercią ojciec bardzo martwił się o syna,który miał za sobą próby samobójcze, przeżywał załamanie nerwowe po rozwodzie z Priscillą (o tym też jeszcze napisze),był uzależniony od leków i  ponoć narkotyków.Ojciec był do tego stopnia zdeterminowany by pomóc Elvisowi,że podobno wynajął prywatnych detektywów,którzy mieli zdobyć informację czy Presley rzeczywiście bierze narkotyki.


Vernon jest autorem inskrypcji na grobie Elvisa,która kończy się słowami:


“Dziękuję Bogu,że to właśnie jego dał mi za syna”

  • awatar gość: Jaki on był przystojny O.O
  • awatar JoLi1988: wiele ciekawych informacji w tej notce...to smutne jak wielu wspaniałych ludzi zniszczyły nałogi...
Pokaż wszystkie (2) ›
 

funny
 
Warto być w centrum uwagi również po śmierci :)
  • awatar gość: To drugie mnie zabiło :/
  • awatar zeszłoroczny śnieg: to drugie to nie nowina, już w starożytności takie robili, chcąc po prostu, żeby ktoś zatrzymał się na takim grobie, odwiedził, odpoczął i wspomniał..: )
  • awatar asashi: łeee to już nawet śmiszne nie jest:/ nie, nie. niesmaczne to jest...
Pokaż wszystkie (13) ›
 

 

Kategorie blogów