Wpisy oznaczone tagiem "grunge" (97)  

slimexistence
 
Szybki bilans z dzisiaj:
1. Musli na mleku z musem truskawkowym (mała ilość), kanapka na pełnoziarnistym chlebie z serkiem naturalnym.
2. Dwa małe kawałki smażonej ryby + kasza bulgur
3. Jabłko
4. Trzy kromki pełnoziarnistego pieczywa z serkiem naturalnym, pastą paprykową i pomidorem.
5. Sałatka z rukoli, pomidorków suszonych i niestety pszennego tortellini (w sumie z pełnoziarnistym się nie spotkałam)

Grzeszki: była gorzka czekolada troszeczkę w za dużej ilości i niestety podjadałam ciasto czekoladowe mojej mamy... ale i tak w mniejszej ilości niż to robiłam zazwyczaj i w święta. Powoli dojdę do perfekcji, że ograniczę słodkie całkowicie.
O dziwo w porównaniu z bilansami, które robiłam tutaj na blogu wcześniej jestem zadowolona - równomiernie rozłożone posiłki w ciągu dnia i całkiem zdrowe. Mus do musli i wspomniana pasta paprykowa to produkty własnoręcznej roboty, naturalne, więc bez dodatkowej chemii :) Troszeczkę powinno być mniej chleba no ale... po to jest bilans by wyłapać błędy!

Jeśli chodzi o ćwiczenia to dzisiaj zaliczyłam taki "ruch" jak trening z moją grupą taneczną, ale tym razem powiedziałabym, że był to trening bardzo NIEintensywny... więc przydałby się jakiś abs na koniec dnia. U mnie niestety zawsze jest problem  z czasem, ale może się uda!

Teraz zapewne będę szukać przepisów na dzień jutrzejszy. Postanowiłam w nowym roku troszeczkę bardziej zatroszczyć się o rozsądne jedzenie. Co mam na myśli? Prawdę powiedziawszy w moim domu marnuje się sporo jedzenia - czegoś się nie zje, coś się zepsuje, coś się kupi ot tak i okazuje się niedobre, kupuję różne kasze, makarony, bo mnie kuszą, a potem to stoi... aczkolwiek i tak większy problem jest w przypadku owoców itd. Dlatego teraz chcę po prostu planować wszystkie posiłki z uwagą tak, by wykorzystywać generalnie to co mam w lodówce - oszczędne i praktyczne. Niektórym tak prowadzone żywienie przychodzi z łatwością, niestety ja jako niezbyt zręczna kucharka z bardzo ograniczoną wyobraźnią do gotowania muszę wszystko planować.. bo inaczej mi się po prostu nie chce kminić :D I jem co mam pod ręką ;/



tumblr_oixed9LslG1ro5jd6o1_500.jpg


tumblr_oiy5rbYInd1s99i81o1_500.jpg


tumblr_oizdeaHQHX1ro5jd6o1_500.jpg


tumblr_oizuwelvyO1uqm87eo1_500.jpg


tumblr_oizzs4qql51uqm87eo1_500.jpg


tumblr_oj4j4vzlA31s201f4o1_500.jpg


tumblr_oj4o7woeZG1u3u3h0o1_500.jpg


tumblr_oj24r6mAGv1qasnrqo1_500.jpg


tumblr_oj093nnCy01vxq7w3o1_500.jpg


tumblr_oj804mAVXN1uimd3do1_400.jpg


tumblr_ojbd6eZ6WF1vwziu1o1_500.jpg


tumblr_ojbkd0I2nB1vwziu1o1_500.jpg


tumblr_oje4h0BPHl1v3hphro1_500.jpg


tumblr_oje78yeXjV1v3hphro1_500.jpg


tumblr_ojf5kfLCsF1qh422go1_500.jpg


tumblr_ojh78u9Zti1uimd3do1_500.jpg


tumblr_ojhrpfTy9R1rsezm9o1_500.jpg


tumblr_ojix5wXk4Z1si0kwmo1_500.jpg


tumblr_ojiyzyQFsG1si0kwmo1_500.jpg
  • awatar gold-pants: Ech, znam to. Odkąd zamieszkałam w akademinku też wyrzucam całkiem spore ilości jedzenia. A mama potrafi to zawsze jakoś ogarnąć..
  • awatar figura marzeń jest w zasięgu możliwości: śliczne thinspiracje <3
  • awatar Chrysalis ♕: Dokładnie, wyłapujesz błędy, więc jest ok. Poza tym sama pisałaś, że będziesz przez to przechodzić etapami, więc na początek jest spoko, a potem będzie już tylko lepiej. :D Co do gotowania to mam podobnie, nienawidzę tego i kompletnie nie mam do tego smykałki choć bardzo bym chciała. Ale ponoć dla chcącego nic trudnego. :>
Pokaż wszystkie (4) ›
 

slimexistence
 
Mogłabym zacząć w sumie od tego, że byłam taka zmęczona zawalona sprawami i dlatego nie było mnie tutaj AŻ 17 DNI! Ale po co? Don't care, już wróciłam ;)
Tym bardziej, że święta już za pasem, a ja mam najbliższe dwa dni wolne więc juuuhuu! Nareszcie!
Ponieważ mamy na razie piękny poranek zjadłam 3 pierogi, kaszę jaglaną z serkiem wiejskim i bananem oraz kawałek serniczka. Wiem, że to sporo ale właśnie jestem na odwyku bezsłodyczowym. Ok, powiedziałam coś totalnie co sobie przeczy, wiem ale chodziło mi o to, że staram się nie jeść słodyczy szczególnie aż do ostatniego dnia świąt. No ale wiecie jak to jest... tyle tych słodkich wypieków, że cały czas krąży myśl "Dobra, tylko spróbuję.", a skończyłoby się na połowie.. I tak pierwszy raz moja mama wspaniałomyślnie wydzieliła mi kawałeczek na spróbowanie, a resztę schowała nie wiem gdzie i to był świetny pomysł. Czuję się zaspokojona. Wczoraj poszłam na zakupy i  zrobiłam sobie zdjęcie w przymierzalni w samej bieliźnie... wyglądałam tak obrzydliwie, że chciało mi się płakać. Naprawdę staram się to zmienić, ale jest coraz gorzej. Cały czas o tym myślę żeby nie jeść słodyczy, nie podjadać, a tym bardziej nie jeść na wieczór. Ale nie wiem tak strasznie mi nie wychodzi... No i zaczęłam smęcić ;d Koniec tego dobrego!
Jeśli chodzi o moje plany ćwiczeń z Chodakowską to wyszły tak gdzieś przez tydzień... później w sumie też się starałam ale nie spełniłam tego założonego 5 razy w tyg. Ale na pewno się nie poddaje, dzisiaj też jest dzień też jest jakiś tydzień i każdy z tych dni czeka na wypełnienie endorfinami płynącymi z ćwiczeń!

Jeżeli macie do polecenia jakieś internetowe zestawy ćwiczeń (mam na myśli youtube), które nieźle dają w kość albo można się wypocić albo chociaż czuć, że "udko pracuje" to ja zawsze na takie czekam, możecie pisać pod każdym postem.

Chciałam wam jeszcze dzisiaj coś polecić :) Coś innego niż zwykle.
A będzie to płyta Communion zespołu Years&Years. Muszę się pochwalić, że byłam na koncercie, który był jakiś tydzień temu w Warszawie i było wspaniale <3 Chciałam wam o tym wspomnieć, bo jest to płyta, która mnie wciągnęła, pochłonęła i słucham jej cały czas. Znam każdy utwór i każdy mi się podoba.. ich piosenki są jednocześnie powiedziałabym seksowne takie elektryzujące, ale również bardzo energiczne do potańczenia czy nawet treningu.. rozweselają, dodają energii, a jednak nie są płytkie. Tekst jest bardzo fajny, taki hm... pełen metafor i uczuć. Jeśli nie znacie sprawdźcie koniecznie!

Kolejna sprawa to znów pytanie do was o to co możecie mi polecić ;) Chodzi o wybielającą pastę do zębów oraz samoopalacz albo krem brązujący - znacie jakieś warte polecenia, wypróbowane? Piszcie, błagam ;)

W następnym wpisie spodziewajcie się fit gofrów :D

Mam dla was dzisiaj jeszcze trochę boskich inspiracji.
Enjoy :)

2 (1).jpg


392.jpg


916532_195516460796892_1108350975_n.jpg


4775724_PicMonkey_Collage.jpg


1.jpg


4811587_greyday.jpg


4841152_lookbook_skirt.jpg


4843937_COLLAGE.jpg


4857934_ootd.jpg


4866213_lookbook280.jpg


11809897_1515768485403813_1310288408_n.jpg


12080491_137559269934523_2056586932_n.jpg


12142357_1497381720588369_167354575_n.jpg


12292667_1710302269200919_11617377_n.jpg


12716960_1527168317613142_47322076_n.jpg


12748258_1742100572691733_854541602_n.jpg


12797684_1687650001507505_1277591246_n.jpg


12798019_820364681423810_184931020_n.jpg


12826240_1689778024611699_1080156352_n.jpg


barbbb(1075).jpg


barbbb(1101).jpg
  • awatar gość: Z ćwiczeń polecam: Fitness Blender, POP SUGAR Fitness i Millionaire Hoy (pozytywny koleś i nieźle daje wycisk). A z kremów brązujących to miałam kiedyś jeden z Garniera i chyba z Nivea i z tego co pamiętam to Garnier był świetny, a Nivea zostawiał straszne plamy :) Zdjęcie w bieliźnie sobie zostaw na pamiątkę i przypomnij sobie o nim za każdym razem kiedy bedziesz miała ochote podjeść ;)
  • awatar Milda: Jejku fit gofry! Już się na nie doczekać nie mogę! A ja szczerze polecam Tiffany i jej ćwiczenia na boczki niby takie nie pozorne a świetnie działają i potem czuje się swoje boczki! <3
  • awatar Sweety. ^: super zdjęcia :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

voodocat
 
... Nie ukrywam się wiec dalej. Nie szukajcie mnie. Gra w chowanego dobiegła końca.
Nie ukrywam, ze od naprawdę długiego okresu nie mogłyście mnie tu zastać. Czas płynął dalej wartkim potokiem, myśli pięły się niczym bluszcz wzdłuż pnia dojrzałego drzewa, a ja wędrowałam gdzieś nieopodal ciałem, jednakże daleko duszą.
"Jestem okropnym ogrodnikiem. Znowu zaniedbałam moje kwiatuszki.
❁❁❁
Czas upłynął mi wartko, jakby uleciał z konewki. Ostatnimi czasy wszystko mogłabym przyrównywać do wody. Im mocniej próbuje ścisnąć ją w dłoniach, tym mniej jej zostaje.
Płynnie próbowałam uciec od tematu kiedy kilka dni temu dowiedziałam się o śmierci dziadka.    [*] Fakt, że staram się nie reagować emocjonalnie spowodował, ze przez ostatni okres  czuje się jak bestia o kamiennym sercu. Po prostu, a-emocjonalnie. Mawiają, ze żadna reakcja nie jest zła, ale nie po to człowiek jest obdarzony w emocje żeby je kryć i chować w czeluściach swojego małego ja. " ~13.10.2015
Jak słyszycie chciałam napisać szybciej ... Sama zagubiłam się w sobie. I gdzieś po drodze zmarł mi jedyny dziadek, a szala sprawiedliwej Temidy wskazuje równowagę. Pieprzona waga stoi jak stała. 45 kg. Czasem nieco mniej ,czasem nieco więcej. O dziwo na święta schudłam. U mnie to niby nie problem z wykonaniem ~ gorzej, ze ciało odmawia posłuszeństwa i tyje kiedy powinnam chudnąć, chudnie gdy powinnam tyć. Metabolizm to magiczna sprawa. Siedzi koło mnie akurat przyjaciółka czytając Harrego Pottera.
Pochwale się Wam kochane. Miałam okres. Po 6 miesiącach. W tamtym okresie codziennie rano jadłam (tak... Jadłam, ale z własnej inicjatywy) sushi, łososia czy tam krewetki ~ dużo kwasów omega 3 i 6.
Obecnie gdyby któryś z motylków był ciekaw jestem na diecie abc. (Bilanse wstawię jak osiądę w jednym stałym miejscu.) I szczerze nie wolno Wam brać mnie za przykład do spadku wagi. Przestrzegam każdego zalecenia (obecnie jestem na dniu 6 ~ 200 kcal, aczkolwiek narazie jestem " na głodniaka " - tylko na zielonej herbatce), zdążą sie nawet, ze jem dużo mniej (o ile 100 kalorii zaliczacie jako dużo ~ ja tak) i schudłam dotąd tylko 0,5 kg. Chodzimy kilka razy w tygodniu (namówiłam psiasiółe) po 8 kilomertasów. Ciekawa jestem co się dzieje. Ale ok. Każdy spadek masy ciałka jest dobry. Nażarłam się dziś przeczyszczaczy, bo od 5 dni się nie załatwiałam ~ a nóż to coś ruszy.
Nie wiem jaki ostatecznie postawie sobie termin, to nie ma znaczenia. Zobaczę równe 40 kg.
 

voodocat
 
Aktorzy : Kapłan, Wszyscy

Scena I

Akt I - Obrzędy wstępne

Wszyscy wchodzą do kościoła. Rozbrzmiewa donośny dźwięk organów. Kapłan wchodzi na piedestał.

K: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świę­tego.

W: Amen.

27 września :
"bieg" 11 km w czasie 1 h 24 min. ~ 430 kcal
W tamten weekend byłam w Warszawce na sztuce i choć wszyscy byli poinformowani, żeby nie zamęczać mnie jedzeniem, ze spożywam tylko i wyłącznie zupy i soki naturalne - poległam. Po spektaklu pojechaliśmy z paczką do znajomych.

K.: Pan z wami.

W.: I z duchem twoim.

Olbrzymie, pedantyczne mieszkanie w starej kamienicy z wysokimi sklepieniami. Niesamowite.

Akt II - Akt pokuty

K.: Uznajmy przed Bogiem, że jesteśmy grzeszni, abyśmy mogli z czystym sercem złożyć Najświętszą Ofiarę.

Dużo jedzenia. Zupełnie mnie nie ciągnęło, w sumie mogłam go nie ruszać.

K.: Niech się zmiłuje nad nami Bóg wszechmogący i odpuściwszy nam grzechy doprowadzi nas do życia wiecznego.

To moja wina. Jednak powiedzmy sobie szczerze "to nie wyglądało".

W.: Amen.

Nałożyłam sobie bezpiecznych produktów: sałatę, pomidorki koktajlowe i suszone, garstkę winogron i troszkę śliwek. Wciąż twierdze, ze był to błąd mojego wieczoru. A teraz psuje mi życie. Dopiero dziś się zważyłam.

Akt III - Wezwanie do Chrystusa

K.: Panie, zmiłuj się nad nami.

W.: Panie, zmiłuj się nad nami.

K.: Chryste, zmiłuj się nad nami.

W.: Chryste, zmiłuj się nad nami.

K.: Panie, zmiłuj się nad nami.  

W.: Panie, zmiłuj się nad nami.

Nie miałam odwagi wcześniej. Waga wskazala dzis 46,5. Załamałabym się gdybym ujrzała więcej (a napewno bym to zastała ważąc się od razu po powrocie).

Akt IV - Liturgia słowa

K.: Oto słowo Pańskie.

W.: Chwała Tobie, Chryste

Dlatego jestem na głodówce od niedzieli. Wczoraj popełniłam lekkiego wykroczenia, a mianowicie wypiłam sok malinowy domowej roboty.

Akt V - Liturgia eucharystyczna

K.: Obmyj mnie Panie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego.

Jestem chora od kilku dni i ojciec (po kłótni, która w sumie była bezsensowna i moim zwianiu z domu, na którym troszkę za bardzo zmarzłam) zaproponował mi cieplutki słodki wywar.

Akt VI - Modlitwa eucharystyczna II

K.: BIERZCIE I PIJCIE Z NIEGO WSZYSCY: TO JEST BOWIEM KIELICH KRWI MOJEJ, NOWEGO I WIECZNEGO PRZYMIERZA, KTÓRA ZA WAS I ZA WIELU BĘDZIE WYLANA NA ODPUSZCZENIE GRZECHÓW. To CZYŃCIE NA MOJĄ PAMIĄTKĘ.

To była niewidzialna ugoda. I była to rownież wczorajsza porażka. Ostatnio zbyt często mi się zdążają.

   K.: On to, gdy dobrowolnie wydał się na mękę, wziął chleb i dzięki Tobie składając, łamał i rozdawał swoim uczniom, mówiąc:

BIERZCIE I JEDZCIE Z TEGO WSZYSCY: TO JEST BOWIEM CIALO MOJE, KTÓRE ZA WAS BĘDZIE WYDANE.

Dziś znowu jestem na kilku filiżankach zielonej herbatki i kawie ze słodzikiem.

Akt VII - Obrzędy komunii świętej

K.: Pokój Pański niech zawsze będzie z wami.

W.: I z duchem twoim.

I bede to ciagnąć.

Postawiłam sobie nowy cel: 45 do końca tygodnia (musze, zmieniam szkołę na nową własne w poniedziałek - musze się zaprezentować), a do końca roku chce ujrzeć 40.

     K.: Przekażcie sobie znak pokoju.

Kropka. Koniec kazania.

Akt VIII - Obrzędy Zakończenia

K.: Niech was błogosławi Bóg wszech­mogący, Ojciec *  i Syn, i Duch Święty.  

W.: Amen.  

K.: Idźcie w pokoju Chrystusa.

W.: Bogu niech będą dzięki.
  • awatar a.starving: nalozylas sobie surowych warzyw po tylu dniach plynnej diety? ja bym dostala skretu kiszek ;/ obstawiam, ze po prostu masz pogorszone trawienie i dlatego te 1,5kg wiecej, jak myslisz?
  • awatar a.starving: PS ten post jest STRASZNY ;O
  • awatar Mishelle: Zmieniqsz szkole? W sensie licealna ,a nie studia? Możesz mi powiedzieć ile pierdzielenia z tym było?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

voodocat
 
Zaniedbałam mocno moją internetową doniczkę. Przepraszam roślinki
(❁´◡`❁)

Minęło kilka spotkań z Panią Psychiatrą i za cholerę dalej nie mam pojecia jak ma na imię. Mialam napad. Bardzo dawno temu. Ostatni raz. I wiecej tego nie zrobię. Nie chce czuć juz smaku krwi w ustach.
Waga stoi. Nawet sie nie wacha. Kiedy podskakuje tańczę, biegam, chadzam na długie spacery z psem.
Oficjalnie i nieoficjalnie wychodzę z głodówki. To naprawde dziwne uczucie. Pije świeżo wyciskany sok jabłkowy, grejpfrutowy (choc jest cierpki i go nie znosze), od czasu do czasu musze zjesc zupę warzywną, krem lub wywar. Dochodzą do tego herbatki, kawki, papieroski. Całkiem niezłe przedę.
Przeziębiłam sie przedwczoraj i chrulam. Tak jak 1/3 mojej kochanej klasy. W sumie to tylko kilkoro z tych uczniów można nazwać kochanymi ♡´・ᴗ・`♡
Dzis było mi przykro, bo chłopak, S, ktory bardzo mi sie podoba naprawde zle sie czuje. "Łeb nawalał " podobno (●´⌓`●) rano przyszłam na zajęcia zmarznięta, chwile pogadałam z klasa i widziałam, ze odszedł zeby posiedzieć sam w ciszy. Usiadłam obok. Tykłam zmarzniętym  paluchem w glowe. I po prostu sie uśmiechnęłam. Zeby poczuł sie moze choc odrobinkę lepiej. Bardzo bym tego chciała. Chwile porozmawialiśmy nikomu nie przeszkadzając. Zazwyczaj należę do tych cichych, którzy nie podniecają sie byle jakim tematem rozmowy... To naprawde pomaga w życiu. Naprawde mi na nim zalezy. To pierwszy chłopak, ktory tyle dla mnie znaczy. Nigdy nie miałam "chłopaka chłopaka ", ale wiecie ... Takiego kogos. To sie czuje. Oczywiście nic nie wie, choc czasem mam nadzieje, ze sie domyśla, bo w moim towarzystwie wstydzi sie poruszać tematów fajnych cycków lasek, choc traktuje mnie tez troszke jak przyjaciółkę. Leci czasem tekst na zabawny podryw, zerkanie, a kiedy jest jakas rozmowa coraz cześciej przyłapuje go na tym, ze choc mowi do wszystkich informacje przekazuje mi ♡ To miłe. Nie wyglada, ale jest naprawde uroczy.
Jej, ależ... Hahah, zacielam sie na jednym temacie. Pamietam, ze kiedy byłam na imprezie z przyjaciółmi spoza miasta opowiadałam o Jego nosie przez dwadzieścia minut. Ale ogolem słabo pamietam tamta imprezę.♪└(☼‿☼)┐♪ Słabo tez ją zniosłam.
Czasem chciałabym podejść  do S i zapytać czy moze nie chciałby byc moim chłopcem. Sprawa sie komplikuje kiedy wiem, ze po pierwsze do klasy chodzi chłopak: K, ktory juz mi to proponował. Niekomfortowa sytuacja. No i po drugie ... Zmieniam szkole. To niby nie powinien byc problem. Dzis poszłam z K (mamy dwóch K w kl, dzis byłam "nie z kochasiem" , dwaj to moi przyjaciele, ale tylko z tym K moge sobie zapalić) na herbatkę do Starbucksa. Dowiedziałam sie, ze S chce studiować w Seulu, a sama o tym myslalam. Poważnie. Wiem , ze nie chce zostac w Polsce. Niby nic do niej nie mam, ale nie chce. Bez szału. Zastanawiałam sie tez nad Tokio, ale jeszcze mam czas na myślenie (jeszcze całe 2 lata liceum, choc juz w tym zaczną sie próbne maturki).
Trzymajcie za mnie kciuki. Moze dzis jeszcze uda mi sie popisac z S o Seulu. Tylko najpierw musze to z Niego wyciągnąć zeby nie było, ze kurde "ale w sumie.. Skad to wiesz ? ".
Sa u mnie Niemki z wymiany i jest niemałe zamieszanie. Moze znów zacznę pisac cześciej i pielęgnować moje internetowe korzenie ? Księżniczki powinny dbać o swoj ogród.
Trzymajcie sie chudo Marylki i zapraszam na wspólnie latanie po moim zaczarowanym ogrodzie (❁´◡`❁)




image.jpeg


image.jpeg


image.jpeg
  • awatar araptorus: Z przyjemnością czytało mi się ten post, jest taki delikatny i romantyczny. Spróbuj się zbliżyć do S. Masz dwa lata i nie specjalnie dużo do stracenia :)
  • awatar somedaywillbeskinny: Swietny post :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

hawaii
 
To moje serce przetnij je na pół,
Weź je przestrzeń kanonadą kul
To niebezpieczne jak pędzący nóż


IMG_20150912_133139.jpg


tumblr_nuby66nUNw1qh3wc5o1_500.jpg


tumblr_ntzzlrFaNe1r7eta3o1_500.jpg


tumblr_nb8hukS1ad1r4u81xo1_1280.gif


tumblr_nqxalq4ivZ1r09wbpo1_540.jpg


tumblr_nqdomlmLcB1scmex7o1_1280.jpg


tumblr_nrnx3pwg0Y1skdvkmo1_400.jpg


tumblr_nsa1asijM91sowo6no1_1280.jpg


tumblr_nuitdenv5J1ueqyn6o1_500.jpg


tumblr_nuio3lQmIF1uyotypo1_1280.jpg
 

voodocat
 
dazegardener:
Wczoraj bylam nieobecna. Byłam na 2 godzinnym 10kilometrowym spacerku z psem.  Po drodze wstąpiłam do takiej przydrożnej, no moze ..nieco oddrożnej kawiarenki. Dzbanek prawdziwej zielonej herbaty podczas prawdziwego poczatku jesieni. Jesień o tej porze jest ... Właściwie jest jeszcze lato.
Ojciec zabrał psa na działkę, dzis dojeżdżają do niego matka z kotem. A ja znowu zostaje sama. Wreszcie. Doczekałam sie. Z jednej strony chetnie pojechalabym ze starszymi na działeczkę, ale ... Mam czas.  I bardzo lubie byc sama. Miedzy innymi sama w domu.

Bilans (wczorajszy) :
*woda
*herbatka zielona (kilka filiżanek) , malinowa, z dwa kubaski białej jagodowej
*kilka słomek zmieniających smak mleka (ja je wypijam wkładając do gorącej wody, a potem i tak mój organizm nie przyjmuje dużych stężeń cukru i wymiotuje mimowolnie nawet jak nie chce, po prostu zaczynam naprawde źle sie czuć ~i nie chodzi o poczucie winy)

Dzis z samego rana byłam na spacerze po lesie przy polibudzie, kocham takie tereny. Poranny świergot ptaków, brak żywego ducha dookoła, promienie słońca przebijające sie przez wczesnojesienne liście. Zapach drzew. Czuje sie jakby gdzies w oddali trwala wojna lub apokalipsa, a ja uciekam przed wszelkim złem świata przygotowując sie psychicznie na najgorsze.
Nawet nie wiecie jak intensywnie ostatnio mysle by wyrwać sie w góry.

Zastanawiam sie czy trzymać sie wychodzenia z głodówki. Dokładnego. Zabrzmi to głupawo, ale posłuchajcie mnie, dopiero pozniej oceniajcie. A 2. opcja brzmi następujaco : obłupić sie po
zęby w pizze, słodycze, sery i inne przegrychy i wszystko na co tylko mam ochotę, po czym wszystko zwrócić i ważyć tyle samo (prawie nigdy nie tyje po napadach). Ostatnio niestety przychodzą mi takie myśli.
Takie problemy ...
Niby wiem co powiecie, ale .. poczekam na oficjalna odpowiedz.

Problemem jest dodatkowa matma na 18 , no i lekarz, ale to to w trakcie dnia. Jeżeli zdecyduje sie objeść zrobie to na noc. Tylko kurczaki... Głupio mi. Czuje sie z tym nie w porzadku.

image.jpg


image.jpg


image.jpg
  • awatar chocogirl: kurde, malutko jesz ;\ powodzenia dalej ;)
  • awatar martysia1998: Hej,chcialabys dolaczyc do grupy/konfy motylkow na fb? Jesli tak to napisz do mnie na gg- moje gg to 41458354 ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

voodocat
 
dazegardener:

Podtapiać się pod natłokiem własnych myśli. Czuć ciążące szemrzenie w lewym uchu. Drętwienie w klatce piersiowej. Gdy suchość w ustach przypomina uschnięte z tęsknoty za wolnością serce.

Wstałam. Za późno. Podświadomie wyłączyłam budzik. Miałam byc na nogach o 5:30, 5:50, a ja dalej pod kordełką moją najukochańszą. O dziwo zdarzyłam ze wszystkim. Ponownie pobrali mi krew z rańca, z lewej ręki tym razem. Teraz mam symetryczne siniaki po obydwu stronach. Tamtejsza piguła to dopiero nazywa sie prawdziwa perfekcjonistka. Moje cudeńka obrały dzisiaj głęboką zieleń morską. Elegancja Francja.

Pozytywnie. Obudziłam się ważąc 45.0. Prawdziwa księżniczka. moge juz nosić diadem. Zastanawiam sie czy nie mam ochoty zostac królewną ... Tylko, ze to kolejny marmurowy stopień w szklanym pantofelku do 44kilo i królewskiego bmi ~16,16.
Postaram się. Musze stawiać sobie drobniutkie, wręcz maciupkie cele, bo duże bardzo obciążają psychikę. Wogole wieczorkiem ponownie byłam u psychiatry i niedługo rozpocznie sie terapia. Mam nadzieje, ze bedzie ciekawie. Oby...

Bilansik (obiecałam starszym, ze jak dojdę do 45 zacznę jeść w sposob jakbym wychodziła z głodówki choc i tak to złamałam) :

*woda
*3herbatki owcowe
*chai tea latte na mleku 0,5% (bez sensu, ze nie mieli 0% w sturbucksie) ~150kcal [duzio za duzio]
*miseczka wywaru kapuściano-warzywnego ~20kcal

Po czym rzuciłam sie na lodówkę, ale wszystkiego sie juz pozbyłam. Fuj fuj fuj. Ochuda, wstrętne.

Że z ojcem końcowo byliśmy wszędzie za wczesnie skończyliśmy na deptaku, spacerniaku (jak kto woli)  przy plaży. Bardzo dawno tam mnie nie było. To był plan taty i to był swietny plan. Skubaniec ma niezłe pomysły, a ja z tego skorzystałam.

Aktywność :

Ponownie spacerowe 10km ~300kcal

Tym pozytywnym wydźwiękiem koniec na dzis, sie w sumie znaczy na wczoraj *.





image.jpg


image.jpg


image.jpg
  • awatar chocogirl: 45 kg to malatko! trzymaj sie ;p
  • awatar martysia1998: Hej,chcialabys dolaczyc do grupy/konfy motylkow na fb? Jesli tak to napisz do mnie na gg- moje gg to 41458354 ;)
  • awatar somedaywillbeskinny: 45 kg to świetna waga, ja waze o wiele wiecej :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

voodocat
 
Waga stoi jak głaz. Jestem walonym głazem. Istniała jakaś kamienna księżniczka ? Gargulce ? Nie, nie sadzę...
Wracając //

{ że dawno tego nie pisałam... }

Bilansik :

*woda
*5 herbatek (3 x owce leśne, tak bede na nie od dzisiaj mowić; zielona chińska i podajrze korzenna)
*10 papierosków, dawno nie tykałam swoich cudeniek ( czas najwyższy nadszedł )

Aktywności :
10+ km spaceru z psem i łażenia po mieście ~ 350kcal
4,5 h matematyczki - 45,6kg*0,025*270min ~ 307kcal ( znalazłam jakis naukowy artykuł o spalaniu kcal podczas codziennych czynności w dokładnym przeliczeniu na minuty biorąc pod uwagę masę cielska - niby troche wymuszony ten kalkulator, bo nigdy sie tego nie brało pod uwagę, ale jak juz znalazłam... ).

Ogolem dzis rano byłam wściekła. Spodziewalam sie 45.0 a nie .. Głazu. Cholernego głazu.

Miałam dwa dni temu pełno badań, pobieranie krwi i wyszedł niemały klops, bo cos mi jest. I albo mam cos z tarczycą (to wtedy i tak najlepsza opcja) to spoko, ale moge miec po ojcu gen, ktory w sumie .. U kobiet prawie nie występuje. Prosto z mostu ~ hemochromatoze. Juz nie bede tłumaczyć co to za szajs, ogolem z grubsza - organizm nie wydala żelaza z organizmu a ty siedząc nawet przy metalowym płocie pochłaniasz go przez skore w maciupeńkich drobinkach, niewidocznych. Nieuleczalne. Rak wątroby - 200% szans wiecej od mugoli. Dupa. Ratunkiem jest albo pochłanianie żelaza za pomocą czegoś tam co tez pobiera inne pierwiastki i minerały, rozwala mikroflorę (której tez mam dużo mniej) - juz mam wszystkiego niedobory, to by wykończyło zupełnie - szpital i raczej .. Nagrobek. Lub pobieranie 0,5l krwi - pozbywając sie żelaza - co 1 do 3 miesięcy (w zależności od stopnia zaawansowania choróbska) tyle, ze klops - nie można pobierać jej w moim wypadku ~ to działa tylko dla ludzi +50kg. A wiadomo, nie pozwolę sie sobie roztyć.
Pozytywnie. Pokłóciłam sie wgl ze starszymi. Bajka.

Jutro mam (znowu) pobieranie krwi . Po prostu kurwa ...
Ładna pogoda dzisiaj .


image.jpg


image.jpg


image.jpg
  • awatar chocogirl: to ja nie umiem dnia bez fajek wytrzymać.. ;\\\ zazdroszcze wagi powodzenia, trzymaj sie ;))
  • awatar Ikun: Co tu się odpierdala?... Ehh... Ja marzę o tym by przytyć, by żyć, a dziewczyny celowo się odchudzają...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

voodocat
 
dazegardener: Moje malutkie ...
Ostatnie dni były dosc , ehm, inne. Od tego w sumie powinnam zacząć.
Opisze je moze pokrótce (nie do końca wszystko pamietam), pewnie i tak nikt nie chce tego czytać.

03.IX
Pierwszy dzien polibudy. Jak było? Całkiem w porzadku. Jestem niezła. I babka (prowadząca) tez juz wyrobiła sobie o mnie takie zdanie wiec jest ok. Tak miało byc. Wszystko doskonale zaplanowane. Koniec zajęć wyjątkowo szybko, bo ok. 11. Wiec ogolem - caluteńki wolny dzien.

Tutaj musze sie przyznac do skruchy, rzuciłam sie na wszystko co jadalne w lodowce, nawet jeśli sie ruszało ... Ale wszystko zwróciłam (niestety - w takich momentach powracają stare nawyki i Mia - przynajmniej bilans ok. 0 kcal), potem lyknelam kilka przeczyszczaczy (ktore nie podziałały jak powinny działać) i poszłam pobiegać. Z tego co sie okazało ( i było do domyślenia ) zupełnie zanikły mi mięśnie. Zamiast biegać jak kiedys, co najmniej 45min, potruchtałam 15 (i to jeszcze z dziesięcioma przerwami na trasie...), byłam przemęczona jak bura suka.
Ostatnimi czasy przy okazji mogłabym tylko leżeć, drzemać i spać na zmianę, zupełnie na nic nie mam ochoty, brak sił. Anemia? Możliwe.
Poszłam wiec po "pozbyciu sie żarła" spac na 12h aż do następnego dnia - przyszedł czas na kolejne zajęcia na uczelni.

04.IX

Zamiast przytyć i załamać ręce schudłam 1,1kg w ciagu snu. Ile końcowo wazę? Z tego akurat jestem najbardziej dumna. Ale preferuje opcje : najpierw gorsze, dopiero potem zle informacje (tutaj zmieści sie też krótka wstawka na nienajgorsze wieści ).
Tego dnia po powrocie znowu miałam napad na pożywienie i znowu pozbyłam sie wszystkiego. Ohydna ja. Obrzydliwe myślenie. Fu. I tak nie przytyłam. Spałam znowu od popołudnia - znowu schudłam - niestety niewiele.

05.IX

Dzieki wczesnemu kładzeniu sie, budzę sie jak skowronek, cała w skowronkach. Umówiłam sie z ojcem na poranne badania krwi, ile tego cholera było. Serio. Zaczęło sie dosc nieciekawie. " Żyły wiotkie jak ich właścicielka "... Babka nie mogła mi sie wbić z żadną żyłę. Bolało troszke tylko. Zdrętwiała mi cała ręka i nie mogłam otworzyć pieści jak piguła mnie o to poprosiła. Jutro wyniki. Sympatycznie. Oj.
Rodzice wybyli, ja poszłam z kumpelą do kawiarenki (wzięłam pyszną herbatkę rozgrzewającą).
Dzis tez miałam atak na jedzenie, zwykle sa to trzy dni wyniszczające ogranizm i koniec. I tak.. Zwrócone. ~0 kcal. Glodowka.

Kotek zasnął mi na nogach. Malutki. Kochany. Puchaśny. Taki jaki ma byc.



Poszłabym spac. Kurcze. Nie.
Dobrze wiec, waga na dzis : 45,6.

Ładnie. Prawie jestem na mecie, choc niechybnie meta sie przesunie.





image.jpg


image.jpg


image.jpg
 

voodocat
 
dazegardener: Pierwszy dzien szkoły. Ponownie czuje sie jak duży przedszkolak.
Wstałam pioruńsko zmęczona - znowu nie mogłam zasnąć pomimo wspomagaczy nasennych, a kiedy juz zasnęłam obudziłam sie trzy razy.
I tak nieźle na tym wyszłam. Bywa, ze budze sie cześciej. Czasem naprawde mam ochotę powiedzieć "pierdolę - nie robię" , tak tez było dzis rano.

Bilans :

*woda
*4 herbatki
*2 łyki czarnej kawy (resztę wylałam, była jak zwykle - wstrętna)
* buletka coli light ~2kcal (pomińmy fakt, ze szczerze nienawidzę coli, unikam od dzieciństwa jak ognia - musiałam wypić cos innego od herbaty w czym poczulabym słodki posmak)


Lodowate dłonie. Lubie je. To czesc ciała, która od zawsze mnie zadowalała.  Widoczne paliczki, wystające kosteczki. To jest to.

Dzis jest mi wyjątkowo cieżko. Zaczynam robic sie głodna. To nic złego. Tyle, ze ... Na poważnie. To .. GŁÓD. Krwiożerczy. Juz nie chodzi o początkowy fizyczny głód. Budzi sie glod psychiczny.

Boje sie zeby nie zacząć rozczulać się nad sobą. Za chwile zacznie sie ... " Mozesz wypić mleko 0% ", "Wypij troszke zupy, to jarzynowa - mało kalorii" , "zrób sobie wywar z kostki rosołowej"... I w ten sposob zawsze kończy sie moja wielka glodowka.. Chyba, ze przestaje myślec logicznie. Tylko, ...  Wtedy pożeram wszystko na mojej drodze. Płacząc i bijąc sama siebie nie jestem w stanie powstrzymać ... Tego. A czuje, ze nadchodzi.
Nie chce byc ponownie przedszkolakiem w działaniu. Robic to co powiedzą inni, bezgranicznie ufać starszym specjalistom, nie spytac, a potem mechanicznie powtarzać działanie latami.

Boje sie . Boje sie tego dnia.


Dopiero wtedy uświadamiam sobie, ze jestem uzależniona od jedzenia.
Musze pokonać to uzależnienie. Jak każde - szkodzi.
 

voodocat
 
Nie wspomniałam wczoraj o bilansie :

*kilka herbatek (sama nie wiem ile do końca
*dwie duże chai tea latte (niesłodzone) na koniec dnia - pod sam wieczor

Spalone ~1300 kcal .

***

Tak króciutko wspomnę, ze to okropne uczucie (i jednocześnie duma) kiedy rozmiar 34 jest na ciebie za wielki w pasie, a mniejszych nie produkują ... tylko, nosz kuźwa mać. - myslalam, ze im tam zejdę.
No i przez mysl mi wtedy przeszło "kurde, niecałe dwa lata temu nosiłaś 40-42, zeby tak zejść o 10 rozmiarów. Podziwiam Cie laska" . Rozmiar 'zero'  - pasuje jak ulał ^^


Dzis miałam za to bardzo męczący, jednocześnie siedząco-pierdzaco-w-stołek dzien.

... nie wierze ze to napisałam.

Wstałam z myślą "ostatni dzien wakacji" - musze to wykorzystać. Wychodzę z pokoju (chciałam pójść pobiegać, a potem troche poskakać na skakance) a na kanapie siedzi matka z sałatka owocowa, która im wczoraj zrobiłam. Mindfuck.
- Co tu robisz ?
- A wzięłam sobie wolne

...

No. To tego. Ładna pogoda dzisiaj kurwaść.
Niby potem poszła na hennę, pazury i sklepy na cały dzien, ale jak mi babsko od samego ranka przypominało o sprzątaniu pokoju "bo wczoraj o tym wspominałam" to glowe w myślach jej odrywałam i rozszarpywałam.
W sumie polowe dnia sprzątałam.

Bilans :

* szklanka h2o
* herbatka miętowa
* chai tea latte na mleku 0% z dwoma łyżeczkami cukru ~ 65kcal

Aktywność ... 2h układania, sortowania i przekładania po szafach (ubrań i innych pierdół) ~300kcal
oraz
Układanie, sortowanie, przenoszenie książek - i nie tylko (rownież czasopism, mang, gazet) przez 3h ~650kcal ( to sie liczy jak układnie dokumentów, tylko cięższych ..i to sporo cięższych )

Spalone ~950kcal.


Pchlynanoc .
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

voodocat
 

Wrocilam w koncu do domku.
W aquaparku było zabawnie. Bardzo sie zmienił od ostatniego czasu kiedy tam bylam. Kojarzy mi sie z wypadami z przyjaciolkami za czasów wczesnego dzieciństwa i moim ojcem. Kiedy wracaliśmy byliśmy pioruńsko głodni, zawsze zajeżdzalismy "w nagrodę" do McDonalda. Przyjemne wspomnienia.

Wreszcie mogłam porozmawiać z kumpelą, fajnie tak od czasu do czasu z kims ... Naprawde udany wypad. No i spalone 300 kcal. Kolejne 300kcal spalone na przejściu ok 9km po mieście i po kilku sklepach w galerii.

***

Nie wiem w sumie jak dokładnie przeliczyć bilans.
Wypiłam troche kompotu z wiśni i czereśni, po czym zrobiłam sobie wywar z kostki rosołowej - zjadłam siedem łyżek i pobiegłam do toalety. Żołądek nie zostawił po mnie suchej nitki. Nie chciałam tego robic. Nie był to napad. Brzusio nie chciał tego przyjąć. Nie wiem jak to wyjaśnić, moze powoli przestaje tolerowac cokolwiek. Czyżby płyny ..tez? Robi sie dosc groźnie.

Aquapark. Woda. Czułam sie syrenka. Piękną blondwlosą leciutką syrenką.

Mam wodę w lewym uchu. Zatapia moje myśli. Boli.
  • awatar a.starving: a jak koleżanka? coś mówiła o Twoim schudnięciu?
  • awatar dazegardener: Stwierdziła, ze mam ładniutkie nóżki (=^w^=)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

voodocat
 
dazegardener:
Bilans :
Woda z sokiem z cytryny (prawdziwa lemoniada bez cukru )
Herbata - zielona,miętowa

***
Ćwiczenia na ramiona, pupę i ogół łapek z Ewą Chodakowską.

Obecnie czuje, ze zdecydowanie zbyt wczesnie wstałam. Mogłam sobie pozwolić na dłuższy sen.
Włączyłam sobie TV na "Ewa Chodakowska #BeActive". Całkiem fajny program. Mogłabym to zaczac oglądać. Pocwiczylam trochę z Ewką, dowiedziałam sie troche o alko - kaloryczna bomba. Świństwo jeżeli chodzi o kalorie. Leci wlasnie klinika urody - akurat za nią nie przepadam wiec krzątam się po pustym domku. Czekam na "Wiem co jem". Lubie sposob w jaki Kasia Bosacka prezentuje żywność i produkty.
Zastanawiam sie czy nie zrobic w niedziele obiadu dla starszych. Wiedzą, ze ja i tak nie zjem, a przynajmniej ich troche uszczęśliwie. Posprzątam dom. Bedzie fajnie. Postaram sie.
Umówiłam sie dzis z dobra kumpelą do aquaparku.
Po pierwsze musze sie pochwalic jak schudłam.
Po drugie chce zeby mi troszke pozazdrościła i zeby miała energię dalej chudnąc (kiedy jeszcze chodziłyśmy razem do klasy poznaliśmy sie od strony pro-ana , pro-mia... ). Fajnie, ze na nią trafiłam. Ostatnio jest mi jej żal, bo zupełnie nie kontroluje Mii, dodatkowo wplątała sie w alko, a w wakacje wychodziła z depresji. Cieżko , naprawde cieżko. Jest zmotywowana by schudnąć - tego jestem pewna. Dlatego moze ja zmotywuje jeżeli mi sie uda.
Po trzecie spale troche zbędnych kalorii.

Wczoraj piłam tylko herbaty, dzis tez sie postaram. Waga troszke ruszyła ( w dół oczywiście ), mało ale zawsze. Pochwalę sie jutro. Zeby był "efekt". Tzn wielkie wejście.
O! Leci "wiem co jem" o wypróżnianiu. Trafili w temat ...
 

voodocat
 
dazegardener:
Ostrzegam przed przeczyszczaczami.  Nie chodzi juz o to czy działają i jak działają. Raz na jakis czas to naprawde niezły sposob... W moim wypadku nie wypaliły niestety w pełnej mierze pozytywnie - prawdopodobnie zupełnie zanikła moja flora bakteryjna a przez jelita przelatuje woda. Padają mi powoli narządy. Serducho bije nierowno, choc nie chciałam namawiać sie arytmii. Jelita padają, nerki rownież. Koncentracja i energia to jakis żart.
Jak widać bywają zle strony bliższej znajomosci z Aną. Jest jak jest i tyle. Dalej to moja świetna kumpela. Dobrze słucha.

Kolejna minuta.

Wogole kurde. Musze troche jeszcze schudnąć z nóg. Sa ok. Ale no kurczaki. "Ok" brzmi tak jakos... Słabo . Dobra. Chyba nie mam nastroju. To przez odwodnienie.


Zimno mi. Cholera.


Ostatnia sekunda.
 

voodocat
 
dazegardener: Kolejny dzien.

Cholera, chciałam cos dzis zrobic i dupa. Teraz to nie chce mi sie nic a nic. Myślenie niegodne motylka. I pomysleć, ze jestem w stanie w trakcie swojego "całkiem dobrego" dnia przebiec 10-12km.
Dzis rano matka mnie obudziła i dała jakies prochy. No i podsunęła kompot ze świeżych jabłek pod nos. Na szczęście wyczułam, ale mało brakowało.

Waga przez te durne wczorajsze wywary stanęła, a na to pozwolić nie mogę. Szczegolnie, ze narazie mam pozwolenie chudnąc - umówiłam sie z ojcem. Tyle, ze jeżeli nie schudnę szybko (np w wypadku jak waga stanie) to ojciec pomyśli, ze juz schudłam "ile chciałam na poczatku" i teraz obniżyłam wymarzony próg wagowy " jak anorektyczka jakas". Troche sie tego boje. Od kilku dni ze mnie leci, drugi raz juz dzis wypiłam xenne, zeby na wszelki wypadek wszystko ze mnie wyszło. Moze jeszcze dopije senesem, to sie jeszcze okaże. I bez tego ze mnie leci.

Kolejna godzina.

Jak narazie wypiłam 6 herbatek (2 zielone, 3 meliski i xenne).
Mam tego dosc, ale jak pomyśle o wadze, która nawet nie drgnęła to.. Głos mi sie załamuje. Tak... Tak nie moze byc.
Wczoraj wieczorkiem byłam z siebie dumna. Mama powiedziała, ze wyglądam na 45kilo i sama nie wie do jakiej wagi dążę. Ale nie chce jej tego mowić, bo znowu pierdolca dostanie albo co gorsza sie popłacze i nic nie zrobie. Nie znosze brania na litość. Sprawdzony ale i oklepany sposob. To częste dla matek, babć ...

Nie chce mi sie isc do apteki. Dzis księżniczka przykwitła do tronu.

Oglądam Harrego Pottera. Ostatnia czesc. Jest niesamowita. Mam ogromny szacunek do tej historii. Do autorki. Do postaci. Piękna opowieść. Moje ukochane postacie :
Luna i Malfoy.

Czasem naprawde nie wiem czemu pałam do nich taka sympatia.
  • awatar a.starving: Jezus, naprawdę jesteś na 47kg z 72? podziwiam Cię, naprawdę - trzeba mieć niemało samokontroli i nadziei...ale też rozumiem, czemu teraz powoli wszystko Ci pada. Moje jelita po 9 prawie latach pseudoodchudzania też ledwo zipią, ale też nie katowałam ich tyle senesem. Jestem ciekawa Twojej historii, może skrobniesz mi co nieco na pw? ;)
  • awatar dazegardener: @A.Starving - Hah, milo mi to bylo uslyszec. W sumie.. To przeczytać. Nieczęsto sie to słyszy. Naprawde jestem wdzieczna. Zabawe z senesem (konkretnie xenną) zaczęłam dwa dni temu.. Nie przepadam za przeczyszczaniem sie. Dlatego tez spróbowałam jej dwa razy i narazie odpuszczę. Przynajmniej na ten moment. A co do priva, smialo, jak masz jakies konkretne pytania to można podajże wysyłać tu korzystać z tego. Na Pingerze akurat jestem świeżakiem wiec ... Jeszcze wszystkich zakamarków nie zwiedziłam :) ale smialo, pytaj . Czekam
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

voodocat
 
Kurczaki.
Dziś miałam któreś już spotkanie z psychiatrą. Za każdym razem nową. Zawsze jest z nimi coś nie tak. Pieprzą od rzeczy albo przepisują nie te proszki. Serio. Bywało i tak. Porażka. Tak to jest kiedy idzisz na spotkanie z babką ledwo przed emeryturą. W sumie to naprawdę smutne jak łatwe jest przepisanie człowiekowi tak ciężkich leków (babsztyl przepisał mi psychotropy na bulimie i depresje, cholera...Kiedyś by zadziałały. Bulimię mam za sobą-z malutkimi napadami co kilka miesięcy, ale... nie ma leków na anoreksje kuźwa mać).
Zaczynałam 4 lata temu z 72 żywego mięsa (na ówczesne 160cm). Teraz jest 47kilo na 165. Jestem na baaardzo długiej głodówce, uwierzcie, bardzo długiej. I powoli pada mi organizm. Oczy drgają, mięśnie padają, nie mam siły nigdzie chodzić i nic a nic robić. Ewentualnie oglądać tv czy siedzieć przed lapkiem. Ale tak bywa... i bywało.
Waga docelowa 45, ale może troszkę ją jeszcze obniżę.
BMI wyjdzie mi wtedy 16.53 (kochane i cudne wychudzenie) - z którego będę dumna jak paw.
zastanawiam się czy nie zmienić klasy. Pogłębiła moje kompleksy i czuję się w niej fatalnie (nawet sama ze sobą). Pobędę jeszcze miesiąc, potem zadecyduję.

tumblr_n3rt1aaAep1tsn89vo1_500.jpg
  • awatar wyrd: Wiesz, że jak padniesz to nie nacieszysz się chudością, ani nie będziesz miała kiedy być z niej dumną? Podładuj baterie, albo chociaż łykaj jakieś witaminy. Ale wagę masz ładną.
  • awatar mustbeskinny: Witam, mam taki sam cel, zapraszam do wspólnego głodowania :)
  • awatar chocogirl: kurde nie głoduj sie tak :cc
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

busiapl
 
busiapl: Hejka, siemaneczko.. Czy ktoś mógłby mi wytłumaczyć o co chodzi z tym całym pingerem? Jakieś wskazówki dotyczące w prowadzeniu tego? Byłabym bardzo wdzięczna gdyby ktoś poświęcił mi chwilę swojego cennego czasu i wyjaśnij wszystko po kolei. :)
 

angelofafterlife
 
Pokaż wszystkie (4) ›
 

ciekawostkirockowe
 
Gatunek:
Grunge, rock alternatywny

KURT.jpg

Ciekawostki:

~ Jako nastolatek Kurt chciał popełnić samobójstwo kładąc się na torach przed przejeżdżającym pociągiem, na szczęście pociąg został skierowany na sąsiedni tor
~ Kurt miał w dzieciństwie swojego wymyślonego przyjaciela o imieniu Boddah
~ W 2008 roku z domu jego żony Courtney Love w Los Angeles zostało skradzione m.in. pudełko zawierające prochy Kurta oraz kosmyk jego włosów.
~  Pewnego dnia Kurt wraz ze swoją przyjaciółką dużo wypili i jego znajoma napisała na ścianie 'Kurt smells like teen spirit.' Kurt był zachwycony, bo myślał, że chce ona przez to powiedzieć, że jest osobą która może wzburzyć nastoletnią rebelię. Dlatego napisał piosenkę. Później się okazało że znajoma miała na myśli, że Kurt pachnie jak tani dezodorant
~ Kurt przyszedł na swój ślub w piżamie (na Hawajach), bo nie chciało mu się ubierać w garnitur
~ Porzucił szkołę średnią kilka tygodni przed jej zakończeniem
~ Dave Grohl: "Pewnego razu graliśmy gdzieś koncert i odsłuchy odmówiły nam posłuszeństwa. Kurt zupełnie nie słyszał samego siebie. A musisz wiedzieć, że stół mikserski stał z boku sceny. I w połowie występu Kurt podszedł do tego stołu mikserskiego i z całej siły uderzył w niego gitarą. Faceci, którzy nagłaśniali koncert, dostali szału. Najgorsze było jednak to, że ten stół był własnością jednego z ochroniarzy - wielkiego draba z tatuażami na całym ciele, wyglądającego naprawdę groźnie. Gdy więc jakiś czas potem Kurt wskoczył w tłum i próbował wdrapać się z powrotem na scenę, ten ochroniarz skorzystał ze sposobności, by go uderzyć. Kurt nie wytrzymał. Chwycił gitarę i rozbił ją facetowi na głowie. Ten zawył, oczy zalała mu krew..."



  • awatar OnlineGirl~Roxi: super ciekawostki Lubie Kurta
  • awatar MalaEndrfinka: nie ważne ile razy czytałabym to samo... Jeśli widzę coś o Kurcie-muszę.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów