Wpisy oznaczone tagiem "grześ" (70)  

tomaszm21
 
Autor: Iny Lorentz  

Debiut duetu autorów, którego powieści podbiły serca czytelników! Pół miliona sprzedanych egzemplarzy!

Jedenastolenia Giulia, jedyna córka kapelmistrza Fassiego z Saletto, wychowywała się wśród anielskich głosów chłopięcego chóru prowadzonego przez ojca. Śpiew jest dla niej tak naturalny, jak oddech, ale włoski Kościół epoki renesansu coraz bardziej ogranicza prawa kobiet, nie zezwalając im nawet na głośną modlitwę. Pobożny lud widzi w śpiewających damach tylko grzesznice.

Gdy solista chóru ojca niespodziewanie rozpoczyna mutację, wykonanie najnowszej mszy mistrza Giovanniego da Palestriny przed znamienitymi gośćmi staje pod znakiem zapytania. By uniknąć kompromitacji, Fassi przebiera córkę za chłopca i każe jej zastąpić śpiewaka. Występ okazuje się tak ogromnym sukcesem, że pada propozycja wykastrowania wspaniałego solisty i zachowania jego pięknego głosu…

Giulia wraz z ojcem muszą uciekać z miasta, by uniknąć straszliwej kary, ale wiedziony marzeniami o sławie i bogactwie kapelmistrz postanawia kontynuować maskaradę i latami obwozi córkę po kraju, zmuszając ją, by udawała młodego kastrata. Dziewczyna zaczyna występować na dworach włoskich możnych, ale gdy wśród słuchaczy dostrzega niezwykle przystojnego mężczyznę, przyjęta rola staje się dla niej przekleństwem…


Szczegóły publikacji:
romans.masz24.pl/kastratka.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "romans", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-romans.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

tomaszm21
 
Autor: Jenika Snow   Marie Jordan  

Najbardziej niegrzeczna historia świąteczna, jaką czytałaś!

Firma Nicka specjalizuje się w spełnianiu grzesznych fantazji. Zasady są proste i zakładają tylko uwodzenie i flirt.

Kiedy tuż przed świętami Nick ma odegrać rolę niegrzecznego mikołaja, nie spodziewa się, że pozna najseksowniejszą kobietę w życiu.

Rudowłosa Holly elektryzuje go tak bardzo, że mężczyzna łamie wszystkie swoje zasady. Wkrótce żadne z nich nie będzie chciało, aby te święta się skończyły.

On jest bardzo niegrzecznym mikołajem, ona jest bardzo niegrzeczną dziewczyną, która zdecydowanie zasłużyła na rózgę.


Szczegóły publikacji:
romans.masz24.pl/mikolaj_na_zamowienie.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej ebooków z działu "romans", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/ebooki-romans.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

naswoim
 
Zagubiona mama: Bylismy dzis w gościach u kolegi Grzesia :) Dzieciaki sie fajnie pobawiły. Wróciłyśmy o 20:30 do domu. 3 godziny zabawy i jeszcze im mało :)
Mam cudowną córeczkę :) <3
 

miedzyinnymi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

miedzyinnymi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
.:Gośka:.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

miedzyinnymi
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
.:Gośka:.:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

maryarmy
 
Konstancjusz wszedł do restauracji. Dwa noski przylgnęły do szyby. Dwie pary oczu śledziły każdy jego ruch. Podszedł do stolika i został powitany pocałunkiem co najmniej nieprzyzwoitym.
- Mamy cię, Dziwko Z Wrocka! - Milejdi warknęła groźnie, zrzuciła przebranie i wkroczyła do restauracji niczym Wallace Sebastian Blount do saloonu. Panicz podążył za nią.

- Bonjour, dziwko! - wykrzyknęła triumfalnie Milejdi.
Konstancjusz zbladł. Taka wpadka jeszcze nigdy mu się nie przytrafiła.
- Ależ kochanie, to nie tak jak myślisz, my tylko jemy obiad!
- A potem będziesz ją chędożyć, n'est-ce pas? - powiedziała z przekąsem Milejdi i chwyciła Dziwkę Z Wrocka za farbowane, przesuszone włosy z rozdwojonymi końcówkami.
- To. Tylko. Ostrzeżenie. Następnym. Razem. Dziwko. Nakarmię. Tobą. Świnie! - każdemu słowu towarzyszyło uderzenie głową dziwki w talerz. Po chwili to samo spotkało Konstancjusza. Walili głowami w talerze, aż furczało. Szef kuchni załamał ręce: toż ta przepiórka z delikatnym skrzekiem była istnym niebem dla podniebienia i ucztą dla oczu!
- Serveur! - Milejdi usiadła przy sąsiednim stoliku razem z Paniczem - proszę podać obiad! I wino, koniecznie wino. Potem deser i te sprawy. Wszystko na koszt nieprzytomnych państwa, którym chyba nie smakowało... - skrzywiła swe usteczka.
- A votre salut! - nasi detektywi uczcili zwycięstwo toastem wybornego wina Arizona.

Tak oto głowa Konstancjusza została podana na talerzu, Dziwka Z Wrocka okazała się nudną kurwą, a Milejdi i Panicz mogli w końcu nacieszyć się sobą.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

maryarmy
 
Lokomotywa ospale ciągnęła wagony. Milejdi leniwie przeciągała się w ciasnej toalecie pociągowej. Dziwka Z Wrocka obciągała... stop! Stop do cholery. Tak czy inaczej, z połykiem czy bez: pociąg dojechał w końcu do Wrocławia pachnącego męskimi perfumami. Pasażerowie zaczęli wysiadać, Konstancjusz również. Milejdi przez uchylone drzwi obserwowała jego plecy. Po chwili wysiadła za nim i rozejrzała się po peronie.
- Siema, dziwko! - aksamitny głosik sprawił, że pod sztucznym wąsem Milejdi zakwitł radosny uśmiech. Padła w objęcia... tamtaramtam... Panicza! Zupełnie żywego i piękniejszego niż wcześniej. Tak, zmartwychwstanie pięknie robi na cerę.

Trzymając się za ręce (yhm, jak pedalsko) podążyli w ślad za Konstancjuszem. Nieświadomy niczego śledzony wsiadł do tramwaju. Nasi bohaterowie... nie zdążyli. Tramwaj odjechał im sprzed arystokratycznych nosów.
- Taxi! - ryknął Panicz i władczym gestem przywołał taksówkę.
- Za tamtym tramwajem - rozkazał kierowcy - yyy... zawróć pan. Zapomnieliśmy Milejdi.
Po chwili gnali już wszyscy razem za tramwajem. Kilka minut później tramwaj zatrzymał się i Konstancjusz wysiadł. Nasi detektywi również.  
(Na kierowcę wydymanego na złotych pięćdziesiąt spuśćmy lepiej zasłonę milczenia...)
 

maryarmy
 
- Do Wrocławia poproszę - władczy głos wysokiego bruneta poderwał przysypiającą panienkę w okienku.
Bilet i reszta zostały wydane w tempie błyskawicznym. Tajemniczy mężczyzna uchylił kapelusza, przygładził lśniące wąsy i postukując laseczką udał się w stronę pociągu.

Uważny obserwator mógłby zauważyć falujące piersi pod męską koszulą i wystające z przydużych spodni koronkowe figi (bez maku). Jednakże Konstancjusz nie zawracał sobie głowy takimi sprawami. W jego mózgu panoszyła się Ona - Dziwka Z Wrocka.
"Pięć godzin - myślał sobie - i zobaczę jej piękną broszkę"

Nasz przystojny dżentelmen, czy też jak się domyślamy - kochana Milejdi w przebraniu, nie spuszczając wzroku z Konstancjusza kupił dwa obwarzanki z makiem. Po chwili jego dystyngowane niechlujstwo sprawiło, że figi były już z makiem, ale kimże jesteśmy by to oceniać? No właśnie, nikim. Zdradzana niewiasta ma większe prawa i może sobie pozwolić na więcej.
Mówiąc więcej mamy na myśli na przykład wyprawę do pięknego miasta, przebranie się za mężczyznę i spotkanie z miłością życia - Paniczem...
  • awatar Semiri: ja też lubię smoka wawelskiego.
  • awatar Julia Kamińska: super blog :) zapraszam również do siebie :)
  • awatar .deadly.: Dziękuję, mamusiu! </3
Pokaż wszystkie (5) ›
 

maryarmy
 
Konstancjusz zdradza Milejdi.

Najbliższe dni upłyną pod znakiem śledztwa i, co ważniejsze, budowaniu budy dla biednego pieska. Tak. Postanowione.
 

maryarmy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Mary Army:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

maryarmy
 
- A ta... Mary?
- Fajna do pogadania, ale nic więcej.
- A ten jej Grześ?
- Nawet nie do pogadania.
 

maryarmy
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Mary Army:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

maryarmy
 
Mary Army:
- Ojej, umawiam się na jebanie! Z Patrykiem.
- Kurwa, ale czy go lubimy?
- Nie, ale czy to ma jakieś znaczenie?
- Nie.
- Nie jest taki szpetny...
- Aha, czyli fajnie ma w domu.
- Fajnie ma w gaciach podobno.
 

maryarmy
 
Mary Army:
- O fuj fchuj, skąd ty takich znajomych bierzesz?!
- Mieli alkohol to się poznaliśmy...
- Aha, to wiele tłumaczy.
- To w zasadzie tłumaczy wszystko.
- Najebaliście się, taka prawda.
  • awatar Arisa: Ale chociaż łatwo znajomości łapie xD
Pokaż wszystkie (1) ›
 

maryarmy
 
Mary Army:
Nie lubimy ludzi, którzy machają nam chujem przed nosem, a gdy już otwieramy usta, chowają go do spodni.
  • awatar .deadly.: No było tylko niezdrowe żarcie. W macu. A ja tam nienawidzę poniedziałków. W poniedziałki powinno się siedzieć w domu i mieć wolne od życia </3
  • awatar AnIoŁ^^: ciekawa złota myśl :D
  • awatar Zepsuty do szpiku kości: taka prawda!
Pokaż wszystkie (6) ›
 

maryarmy
 
Milejdi drzemała słodko w swej różanej pościeli. Obok cichutko przez sen poświstywał Konstancjusz. Noc wydawała się cicha i spokojna. Jednakże w mroku coś się kryło. Obecność tej dziwnej istoty była niemal fizycznie wyczuwalna. Milejdi gwałtownie otworzyła oczy i leżąc bez ruchu wsłuchiwała się w lepki i cuchnący oddech potwora. Powietrze zdawało się być coraz bardziej gęste i przytłaczające.

Nagle ciszę i ciemność przedarł świst. Na łóżku Milejdi spoczął tajemniczy przedmiot. "Mon Dieu! - pomyślała bogobojna niewiasta - co to za kurewskie skurwysyństwo jebnęło na moje łoże?!" Poczuła na swych nogach ciężar. "Nie chcę umierać! Nie, nie w wyrze, błagam! Jestem jeszcze za młoda, tyle pięknych dni przede mną! Mój Panicz..."
Myśl o ukochanym dodała jej odwagi. Gwałtownym ruchem chwyciła obce narzędzie szatana.

- Ja pierdolę - szepnęła z niesmakiem, gdy tajemniczy przedmiot z innego wymiaru okazał się poduszką. - Widzę, że komuś się zebrało na żarciki. Przepraszam, bawi cię to? - skierowała słowa do służki pogrążonej w głębokim śnie. Milejdi wstała, uchwyciła poduszkę obiema śnieżnobiałymi dłońmi, podeszła do dziewki i z całej siły pierdolnęła ją w mordę. Nie zważając na protesty i świńskie charknięcia niezadowolenia, Milejdi wykręciła na tarczy grafitowego telefonu numer swego powiernika. Streściła mu historię w kilku zdaniach przesyconych grozą i erotyzmem, a po usłyszeniu wytłumaczenia tego niecodziennego zajścia: "biła się ze swoimi niewidzilnymi przyjaciółmi z Budapesztu. Bitwa na poduszki. Wiesz, babski wieczór." już spokojna i szczęśliwa wróciła do ciepłego łoża.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

maryarmy
 
Powóz zajechał pod karczmę o wątpliwej moralności. Och, damy miałyby się z pyszna, gdyby ich mateczki dowiedziały się o tym incydencie!
Przy wejściu stała zdegradowana straż przyboczna, która oznaczyła hebrajskimi napisami nadgarstki naszych słodkich dzieweczek. Niestety, karczma była niemal pusta. Większość rycerzy zawinęła do portu, by tam obłapiać portowe dziewki. Milejdi nie przejęła się tym zbytnio, bowiem i tak nie szukała jelenia... yyy, znaczy się Jelonka Bambi aka Księcia Z Bajki. Rana po utracie Panicza była jeszcze zbyt świeża.

Milejdi podkasując suknię wkroczyła na środek parkietu i zaczęła naśladować ruchy tureckiej branki Króla. Po chwili dołączyła do niej Królewna Pizdolina, która cierpiała na chorobę Ménière'a, na szczęście tylko tymczasowo. Tym właśnie można wytłumaczyć upadek naszych dam licem na ryj. Niefortunna pozycja (Milejdi na Królewnie Pizdolinie, z ustami na jej policzku) spowodowała, że wszelakie podwiązki, barchany i koronki ujrzały światło nocne.

Kurtyzany bawiły się doprawdy wybornie, gdy wtem przybieżał jeden z rycerzy i uderzył w te słowa: "to nie jest lupanar! Zachowuj się, damo kameliowa!". Po niezwykle wyszukanej wymianie zdań, niewiasty postanowiły opuścić ten przybytek rozpierdolu i zaszczycić swą obecnością Królewicza Wita Stwora.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

maryarmy
 
Dzień, w którym Panicz zmartwychwstanie! To znaczy: świnie, które go zjadły rzucą się z urwiska, spadną, zrobią się z nich naleśniki, które Milejdi posmaruje marmoladą, kocur zliże, Król poliże kocura, uniesie swe berło i dwa jabłka, stanie się światłość i z perłowej macicy wyjdzie On - Panicz!
I Konstancjusz znów się wkurwi, albowiem piękna miłość Milejdi i Panicza znów rozkwitnie i będą się jebać.
  • awatar Zepsuty do szpiku kości: *-* To piękne! *szloch* ! Czekam na ten dzień, gdy ON powróci...
  • awatar Mary Army: @Zepsuty do szpiku kości: Kanapki z serem dodadzą mu mocy i powróci w chwale i maśle!
Pokaż wszystkie (2) ›
 

maryarmy
 
Panicz kłusował wdzięcznie, Milejdi sunęła trzy cale nad kocimi łbami i tak posuwali się... ku sobie. W końcu padli w swe słodkie objęcia.
- Minette - Panicz musnął wargami ognisty kłąb włosów.
- Zizi - westchnęła uwodzicielsko Milejdi - na zawsze razem!  
Okrzyk wściekłości zatrząsł całym miastem. Chwilę później przecudowna woń dotarła do nozdrzy szczęśliwych cudzołożników. Niczym kotki podążyli w stronę źródła tego wspaniałego zapachu.
- To Arizona, mon cheri! - szepnął upojony Panicz.
Trzymając się za ręce wbiegli na tory tramwajowe i przypadli do Matki Ziemi, w którą wsiąkały ostatnie krople wina.
Wrum, wrum! - rozległ się złowieszczy warkot. Nim ktokolwiek zdążył rzucić okiem na dekolt damy, nasi kochankowie zginęli pod kołami niebieskiego tramwaju. I nie było już ich.
Konstancjusz z triumfalną miną wyskoczył z pojazdu, zeskrobał Panicza i nakarmił nim świnie. Następnie zeskrobał Milejdi i wsadził do kieszeni mówiąc: "już na zawsze razem!".

Wystąpili:
KKK
Grześ
Mary

Scenariusz i reżyseria:
Gregor Szlirencałern
  • awatar Zepsuty do szpiku kości: Najpiękniejsze ! Szkoda,że to taka smutna historia...
  • awatar Mary Army: @Zepsuty do szpiku kości: Ale prawdziwa miłość zawsze jest nieszczęśliwa! Już na zawsze razem! <3 W piekle!
  • awatar Hisako: W piekle... W dziewiątym kręgu?
Pokaż wszystkie (21) ›
 

maryarmy
 
Konstancjusz zatrząsł się ze złości, liście opadły i kochankowie zobaczyli jego rozjuszoną osobę. Milejdi jako niezwykle odważna niewiasta zastosowała metodę Królewny Ścieżki. Gwałtownie wciągnęła powietrze przez szparki arystokratycznego noska i zapadła w świadomy sen.

"Mon Dieu! - pomyślał Panicz z paniką - ten psychopata zaraz wyjebie mi w mą szlachetną mordę! Nie mogę iść na koncert Królowej ze złamanym nosem... Tudzież, kurwa, z wylewem!"
- Wybieraj - donośny bas wstrząsnął parą kochanków - albo on albo ja!
Milejdi otworzyła oczy i zatrzepotała rzęsami. Spojrzała na Konstancjusza - rosłego, dojrzałego mężczyznę, na jego muskularne uda opięte białymi pończochami, oczy, za które każda księżniczka oddałaby życie. Potem jej wzrok spoczął na Paniczu.
- On - odparła zdecydowanie.
"Nom d'un chien! - przeraził się Panicz - ten szaleniec przebije mi otrzewną!"

- Nie, ja - głosem nieznoszącym sprzeciwu oznajmił Konstancjusz - idziemy do zamku, wstawiłem wodę na herbatę.
- OK - warknęła buńczucznie Milejdi.
Wówczas Konstancjusz chwycił mocno za gorset Milejdi i potrząsnął niewiastą, by przywołać ją do porządku. Następnie złapał jej nogę i skierował się w stronę zamku.
- Papap, Milejdi - Panicz skinął swą śnieżnobiałą dłonią na pożegnanie i uronił kilka samotnych, kryształowych łez.
- Nigdy go już nie zobaczysz - wykrzyknął Konstancjusz i w gniewie zapomniał o trzymaniu białogłowy. Milejdi podkasała suknię, Panicz poprawił loki i zaczęli biec do siebie w zwolnionym tempie.
Pokaż wszystkie (11) ›
 

maryarmy
 
Konstancjusz wiedział, że Milejdi miała w swych niecnych planach schadzkę. Skąd wiedział? Intuicja, doświadczenie, znajomość kobiecej natury. A może po prostu podejrzanym wydało mu się zakładanie trzewiczków i płaszcza przez Milejdi do miejsca, gdzie król piechotą chodzi.

Przebrany za krzak jaśminu (zimowa odmiana) zaczaił się pod zamku blokiem, bądź jak kto woli - bloku zamkiem. Nie czekał długo. Milejdi przecisnęła się przez okienko i zjechała po sznurze z białych ręczniczków jednorazowych. Podążyła ku centrum. "Może bieży do spowiedzi, ladacznica przeklęta?" - pomyślał Konstancjusz. Jednakże kurewska czerwień na paznokciach i ustach oraz radosne podskoki podniecenia rozwiały tę nadzieję.
- Paniczu! - Milejdi znalazła się w objęciach najprzystojniejszego i najzacniejszego męża, jakiego nosiła ziemia. Panicz ów najwyraźniej dobre wychowanie miał za nic, bowiem poufale wsadził swój język do ust Milejdi.

CDNOIKNZMAPEBMCM...
Ciąg dalszy nastąpi o ile K nie zabije M a pani Emilka będzie miała czerwone Malboraski
  • awatar Zeew: kurewska czerwień ^^
  • awatar Zepsuty do szpiku kości: ja pierdole! umarłem! Ale mam zaciesz na ryju! Co dalej co dalej!
  • awatar gość: Twój blog to miłe oderwanie od tej popierdolonej rzeczywistości szkolnej(tjaa... nie ma to, jak wyznanie gimnazjalistki...). Pozdrawiam Cię, Mary. ^_^
Pokaż wszystkie (3) ›
 

maryarmy
 
Bez świstu bata nad głową nigdy nie uda mi się wyjść z mieszkania.

Czasu coraz mniej, psia mać. Nie ubiorę majtek! +10 sekund, nanana.

Pozdrawiam ukochanego Gregora Szlirencałerna, który cierpi z małą kurwą. Swą nagrodę odbierzesz w niebie, pamiętaj o tym i znoś pokornie każdy cios smarka. Niewierni skończą w świńskim korycie!
  • awatar Ygritte: e tam,wyjdź,ładna pogoda jest
  • awatar Ygritte: przynajmniej ja lubie,gdy jest pochmurno i zimno
  • awatar Sas'ke: Też go nie czaje
Pokaż wszystkie (7) ›
 

maryarmy
 
*Gregor Szlirencałern*
Popijam tortillę winem. Mniam!

*Mary*
Jesteś alkoholikiem, Gregorku. Cześć, widzimy się na spotkaniu AA w przyszły piątek?

*Gregor Szlirencałern*
Tak! Zajmij miejsce przy oknie.

*Mary*
Dobrze! A zająć Ci dwa krzesełka, czy nie masz rozdwojenia jaźni?

*Gregor Szlirencałern*
Zajmij 3. W ciąży jestem.
  • awatar enisha: to kulturalna rozmowa. ode mnie każdy sms zaczyna się słowem kurwa, lub innym przekleństwem.
  • awatar Zepsuty do szpiku kości: Wiesz,że Gregor szlirencałern to taki skoczek jest? też je kocham, ale nie pierdol się więcej z KKKKKkkutasem, on niszczy naszą więź ! buźka,pa
  • awatar Arisa: Inteligenta rozmowa.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów