Wpisy oznaczone tagiem "hentai" (38)  

guciowata
 
Guciowata niedawno założyła sobie porno-stronę na tumblrze...
Kiedyś dzieci zapytają mnie "Mamusiu, a gdzie Ty pracujesz?"
Ja...no...ten tego... - odpowiem speszona - Dodaję pornosy na Internety...

Jeśli ktoś lubi ecchi i hentai, to zapraszam c:
ecchipl.tumblr.com <-

Prowadzę ją z BT, który podpisuje się Shabel Madow (czarny tygrys po jakiemuś tam), ja nazywam się DreaDream ^^

Na początku zrobiłam stronkę na fb, ale po pierwsze trudno tam jest mi zdobyć lajki, a po drugie - rodzice i kilka innych osób z rodziny ma fb...
Więc nie byłby to dobry pomysł c:


hu.jpg
 

powiesci
 
ognisty-podmuch.pinger.pl
nimfa 2.jpg


“Ognisty Podmuch Wilgotnej Ziemi”


Nimfa, to istota będąca opiekunką lasu. Dba, by harmonia tego miejsca nigdy nie została zachwiana, szczególnie przez ludzi, którym wiecznie wszystkiego jest za mało. Co się stanie z lasem, gdy jego pani zniknie?

Ciekawa bardzo obrazowa historia, pisana poetyckim językiem. Bohaterka powieści wydaje się być godną władczynią, a zarazem bardzo ograniczoną emocjonalnie istotą. Opowieść bardzo wciąga, a jej jedynym minusem jest natłok błędów oraz literówek...

“Co to jest miłość”


Pewnego dnia Chihiro zostaje wezwana na "dywanik" do swojego szefa. Zresztą jako nie jedyna, bo przed nią zdążyło już być tam dużo innych dziewczyn z jej pracy. Co gorsza, każda miała nietęgą minę po spotkaniu z pracodawcą. Z duszą na ramieniu wchodzi do biura dyrektora, spodziewając się wszystkiego, jednak nie tego. Co gorsza, konsekwencje jej  odpowiedzi nie są spełnieniem jej marzeń... ale czy na pewno?

Opowiadanie rozbawiło mnie do łez. Uwielbiam relacje pracodawca pracownik, szczególnie w tym wykonaniu. Burzliwy (a nawet lodowcowy) romans z wieloma przeciwnościami przypadł mi do gustu. Jedyne czego bardzo żałuje to błędy, literówki i obrażona klawiatura autorki... zdecydowanie potrzebuje, albo nowej klawiatury, albo porządnego(albo i nie) edytora, który przynajmniej niczym Word poprawił najbardziej rażące błędy.
PS: Uwaga opowiadanie dla dorosłych

inny-swiat-inne-zycie-iinni-ludzie.blog.pl/

Nie ma to jak uciekać przed pościgiem, który jak cię dorwie to pozbawi życia. I jest to pewne, bo jest się niewygodnym dla nich światkiem. Tak... a do tego na w półmartwym trafić do innego świata, gdzie nikt cię nie rozumie, a ty nie rozumiesz ich...
Pomimo tylko sześciu rozdziałów, bardzo przyjemnie mi się czytało(nawet nie było dużo błędów) i mam nadzieje, że autorka kiedyś wróci do tego opowiadania :D

utracone-dusze-nieznanych-gwiazd.blogspot.com/

A teraz coś specjalnego tak powyższy blog jest kopalnią opowiadań tej autorki. Szczególnie podobała mi się historia Agehy. Uważam, że tam znajdują się najwspanialsze dzieła Ognistej, ale by nie psuć wam niespodzianki, musicie zajrzeć sami i koniecznie wszystko przeczytać! :D
motyle-grafika.jpeg

PS: Gdyby były jakieś niejasności, lub błędy myślowe(nie pasujące do opowiadań) dajcie znać, bo powoli zaczynają mi się mieszać historię :D
  • awatar Za jakie grzechy,dobry Boże!?: Tyle pomysłów w tym internetach!
  • awatar Chrisos_recenzje opowiadań: Co nie? Ale nie macie pojęcia jak ciężko znaleźć odpowiedni art. Żałuje, ze nie znam się na grafice... i tak ta nimfa tutaj jest efektem mojej improwizacji graficznej z kolorami... jak widać wyszła bardzo... zielona XD
  • awatar gość: Jestes zajebista w opusach czuje sie zaszczycona ze ci sie chcialo czytac i opisywac zas te grafiki sa zajebiste i oddaja w pelni to co ja widze kiedy pisze... dziekuje ci z calwgo serduszka :-*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (16) ›
 

patusia5640
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ecchichan
 
Yuri, Hentai, Ecchi, Yaoi <3: ORO x KARIN - SAKE cz. 2
Oto i część druga

Karin


Zdziwiłam się, gdy usłyszałam jego propozycję. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam. Mimo wszelkich wątpliwości stwierdziłam, że nie potrafię i nie chcę mu odmawiać.
- Zgadzam się
Wyszeptałam rozchylając lekko nogi.

Orochimaru sama

Uśmiechnąłem się zwycięsko, byłem cholernie podniecony jej gorącą, ciasną cipką
Naparłem na jej ciało swoim i zacząłem wchodzić, otworzyła szeroko oczy czując... hmm... albo co zamierzam zrobić, albo jakiego jestem rozmiaru...
Jedno z dwóch na pewno

Orochimaru sama

Pytanie tylko, co?
Uczucie, że rozrywam jej ciało wchodząc tam, czy to, że to ja, a nie Sasuke

Karin

Kręciłam się. Penis Orochimaru.... na pewno nie był dostosowany do moich ciasnych rozmiarów. Uczucie wypełnienia, było przyjemnie, ale z drugiej strony bolesne.

Orochimaru sama

Wchodziłem stopniowo coraz głębiej
Zaciskała się na mnie mocno, ale jeszcze chwilę i wejdę w nią, a potem obojgu nam będzie dobrze
-Jesteś... lepka i ciasna....
Wyszeptałem wysuwając się odrobinę i zaczynając napierać jeszcze raz.

Karin

-Wiem... już i tak robię co mogę...
Jęknęłam starając się jakoś rozluźnić

Orochimaru sama

-To miłe, że jesteś ciasna jak dziewica... Naprawdę miłe
Zamruczałem napierając coraz mocniej

Karin

- Nie wierzysz w to, że jestem nią dalej?

Orochimaru sama

-Biorąc pod uwagę rozanieloną minę Sasuke ostatnio, nie. Wybacz mi piękna, nie wierzę

Karin

- To nie to. Zrobiliśmy zakład, taki jak ja wczoraj z tobą, ale przegrałam.....

Orochimaru sama

-Och... Więc Sasuke musi mieć mocną głowę
Zaśmiałem się i wszedłem do końca
Od razu, głęboko w jej ciasną cipkę

Karin

Zajęczałam głośno. Zadowolona, że wreszcie się przebił, przez cały opór jaki stawiało moje ciało. Opadłam bezsilnie w pościel.

Orochimaru sama

-Już odpadasz? Lepiej się troszkę wysilaj, żebyś w ciążę nie zaszła
Zaśmiałem się cicho poruszając powoli biodrami

Karin

- Nie zajdę.

Orochimaru sama

-Jesteś pewna? Aż mnie kusisz na kolejny zakład
Wykrzywiłem wargi w uśmiechu

Karin

Uśmiechnęłam się i pokazałam na paczkę tabletek.
- Nasz drogi Kabuto ma dość długi język

Orochimaru sama

-Och? A sądzisz, że na pewno zadziałają, jak dojdę w tobie?

Karin

-Tak, sądzę.
Powiedziałam zdecydowanie.

Orochimaru sama

-Zobaczymy. Ale dzieci przewijał nie będę
Zarechotałem, jakby Kabuto miał szansę dać jej przypadkiem tabletki na ciążę, a nie przeciw ciąży
To raczej jedna szansa na 3, ale.. Z Kabuto wszystko jest możliwe
Poruszałem się szybko i mocno, najbardziej podobały mi się jęki i wołania Karin

Karin

Gniotłam pościel w rękach i wbijałam w nią paznokcie. Byłam zła na siebie za takie, reakcje.

Orochimaru sama

Zaśmiałem się cicho
Szybko i mocno zacząłem poruszać biodrami i wchodzić coraz mocniej

Karin

W pewnym momencie, moje ciało przestało reagować. Patrzyłam tylko na niego błagalnie i obserwowałam jego ruchy.

Orochimaru sama

-Karin
Zastanowiłem się, czy Kabuto aby na pewno dał jej tabletki antyciążowe
Trzeba będzie jednak zbadać te proszki, stwierdziłem chwilę przed tym jak doszedłem w dziewczynie, ona chyba także nie próżnowała w tamtym momencie, bo jej ciałem targnął dreszcz
-Sprawdzimy, co to za kapsułki
Zamruczałem sięgając po pudełko

Karin

Oparłam się na łokciu i obróciłam na bok. rozmasowałam skroń, jakby zaraz miała rozboleć mnie głowa.

Orochimaru sama

Przejrzałem tabletki i aż mi się zachciało rechotać
-Jeśli będzie mały bobas, to jest twój i Sasuke, z pewnością

Karin

- Słucham?

Orochimaru sama

-Nic takiego
Wrzuciłem tabletki do kieszeni i wyjąłem inne.
-Połknij, albo Sasuke będzie mógł się chwalić "swoim" dzieckiem
wepchnąłem w drobną, kobiecą dłoń kilka pigułek

Karin

- Czyli to nie były...... uduszę tego zapchlonego okularnika.....

Orochimaru sama

-Naćpanego. On jest wiecznie naćpany
Kaszlnąłem i wstałem

Karin

- To też

Orochimaru sama

-Ale piersi masz naprawdę ładne
Nie dziwię się, że Sasuke ma pewne konkretne sny z tobą

Karin

Zarumieniłam się i spojrzałam na tabletki.
-Czyli tamto to było co?

Orochimaru sama

-Masz jakąś dziewczynę, której nienawidzisz z całego serca?
Zapytałem zaciekawiony
To może być zabawne

Karin

- Nie chyba nie.... Chociaż jest taka jedna z Konohy......

Orochimaru sama

-Śmiało
Pogoniłem ją, chociaż chyba już wiedziałem

Karin

- Była Sasuke. Pewnie ją znasz. Taka różowa.
powiedziałam łykając tabletki.

Orochimaru sama

-Wciśniemy jej kila tych pigułek i poczekamy z kim wpadnie
Zamruczałem wesoło wyjmując opakowanie
-Umiesz kłamać, co?

Karin

- Zależnie.

Orochimaru sama

-Potrafiłabyś wmówić Sakurci, że te tabletki są antykoncepcyjne?

Karin

-Pewnie tak.

Orochimaru sama

-Wmówisz jej to?

Karin

- Tak. Przynajmniej będzie zabawnie.

Orochimaru sama

-Pomyśl, czy Sasuke spojrzy na nią jeszcze, jeśli zajdzie w ciążę z Kaszalotem albo młotkiem

Karin

- No już mnie nie kuś, bo i tak to zrobię

Orochimaru sama

-Miłej zabawy
Wcisnąłem dziewczynie tabletki

Karin

- Wracasz już?

Orochimaru sama

-Nie.
Jeszcze kilka zakładów mam zamiar z tobą zawrzeć
Zaśmiałem się cicho patrząc w jej duże, urodziwe oczka

Karin

- gratuluję odwagi.
Uśmiechnęłam się

Orochimaru sama

-Ile jeszcze razy będziesz pode mną?
Zapytałem wykrzywiając wargi w uśmiechu
 

ecchichan
 
Yuri, Hentai, Ecchi, Yaoi <3: ORO x KARIN - SAKE cz.1
Było to pisane na chacie, dane autorów zostały zmienione.


Orochimaru Sama

Postanowiłem znaleźć sobie jakąś kobietę
Tak. Ostatnio mam dosyć wielkie pragnienia jeśli chodzi o seks
A Kabuto uciekł na czas moich frustracji

Karin

W południowej kryjówce, dawno nikogo nie było. Więc ucieszyłam się, gdy usłyszałam, że Pan Orochimaru ma nas odwiedzić. Co prawda fakt, że nie zabiera Sasuke ze sobą mnie troszkę rozczarował, to nie potrafię się nie cieszyć z jego wizyty.

Orochimaru Sama

Z zadowoleniem skojarzyłem, że w południowej kryjówce przebywa Karin, będzie na kim wyładować frustracje, panna ma wielki biust, wielkie oczy i cudownie - lekko irytujący - milutki głos
Aż się łezka w oku kręci

Karin

Ciesząc się, choć nie dawałam tego poznać po sobie, poszłam przywitać mojego gościa. Specjalnie na tą okazję miałam spięte włosy i bluzkę z większym, niż zazwyczaj, dekoltem.
Orochimaru Sama
Pomyślała o mnie
Ubrała się ładnie i spięła włosy
Marzenie ostatnich dni
Najpierw jednak musiałem załatwić formalności związane z przybyciem, ale wieczorem będę miał dla niej dużo czasu
O dziwo, te wszystkie sprawy upłynęły szybko

Karin

- Jeśli będzie pan jeszcze czegoś potrzebował, będę w biurze. *uśmiechnęłam się ładnie*

Orochimaru  Sama

-Przyjdę wieczorem, pozwolisz sobie chyba na łyczek sake z gościem?
*spojrzałem z uśmieszkiem na swoją piękną Karin*

Karin

- Oczywiście. To będzie czysta przyjemność. *odpowiedziałam wchodząc do swojego biura*
Orochimaru Sama
Zająłem się więc wszystkimi tymi pierdołami, które odciągały mnie od odwiedzenia Karin i tego jej boskiego ciałka
Karin
Siedziałam przez cały czas w biurze, nie potrafiąc się na niczym porządnie skupić. Mijała godzina, dwie....

Orochimaru Sama

Wszedłem do gabinetu szybkim krokiem z porządnymi flaszkami jak najlepszej sake

Karin

*spojrzała na Orochimaru wyrwana z zamyślenia*
Orochimaru Sama
-Tęskniłaś skarbie?
Zaśmiałem się i postawiłem flaszki na biurku

Karin

- Tęskniłam, to mało powiedziane.

Orochimaru Sama

-Bardzo mi miło piękna panno
Otworzyłem flaszkę i podałem jej
-Może pochwalisz się swoją zdolnością mocnej głowy

Karin

-Hahaha. Okej… Ale radzę uważać. My Uzumaki mamy to we krwi *zaśmiałam się*

Orochimaru Sama

-Zaryzykuję. Kto więcej?
Zapytałem rozbawiony
Karin
-Do odlotu. O co zakład?

Orochimaru Sama

-O numerek. Jeśli wygrasz, załatwię Ci palcówkę jak się patrzy, jeśli ja wygram, zrobisz mi loda
Karin
-Okej. *podałam mu rękę w geście zakładu*

Orochimaru Sama

Uścisnąłem dłoń Karin i sięgnęliśmy po flaszki, wybiła dwunasta i zaczęliśmy pić
Karin
I piliśmy długo. Ja, tak jak mówiłam, problemów z piciem nie miałam. Jedyne co, to po któreś flaszce z kolei zaczął mnie boleć brzuch. Może to dlatego, że od kilku dni nic nie jadłam. Albo może nie z tego... nie wiem.

Orochimaru Sama

Po szóstej flaszce zatoczyłem się i złapałem rzeczy, która była najbliżej, Karin otworzyła szeroko oczy, usłyszałem trzask pękającego materiału i jej koszulka podarła się ukazując jędrny biust
Zacząłem coś bełkotać o przeprosinach

Karin

Westchnęłam głośno. -Mówiłam, że wygram!
Powiedziałam z triumfem.

Orochimaru Sama

-Więc wypadałoby, abym wykonał tę... palcówkę...
Czknąłem kilka razy pod koniec dźwigając się z podłogi

Karin

-Może nie dzisiaj, dobrze?
Pomogłam mu wstać

Orochimaru Sama

-Jutro rano, stoi?

Karin

-Tak... jak poczujesz się lepiej.

Orochimaru Sama

-Więc, rano w twoim pokoju, ok?

Karin

-Dobrze. Zaprowadziłam go do pokoju i wyszłam, życząc mu dobrej nocy. Na wszelki wypadek zostawiłam mu jakieś proszki na ból głowy i butelkę wody.

Orochimaru Sama

Rano nadeszło cholernie szybko, piękny blask słońca oślepił mnie i na dzień dobry spadłem z łóżka. Jakoś się pozbierałem, przebrałem i przysięgałem sobie przed... czymś...że będę dziękował Karin długo za proszki na ból głowy
Wyruszyłem do jej pokoju, 10:23, powinna już być na nogach, tak sądzę

Karin

Nie spałam całą noc. Znowu. Nie rozumiałam jak można tak funkcjonować, ale jak widać się da. Siedziałam na parapecie przez całą noc i patrzyłam w pochmurne niebo.
Rano nadszedł szybko... cholernie szybko. Postanowiłam się przebrać. Gdy skończyłam ową czynność, znowu usiadłam na parapecie.

Orochimaru Sama

Wszedłem bez pukania
-Coś obiecałem jeśli przegram
Poinformowałem siadając na łóżku i czekając, czy przyzna się do tego, że czeka nas mini numerek, czy nie

Karin

-Wiem.
Zeszłam z parapetu

Orochimaru Sama

Wyciągnąłem do niej dłonie chcąc, aby usiadła na mnie okrakiem

Karin

Zawahałam się chwilowo. Podejść, czy nie podejść? Zamknęłam oczy i jednak do niego podeszłam. Chwyciłam jego dłonie i usadowiłam się w wygodnej dla niego pozie.

Orochimaru Sama

-Obiecałem, że jeśli przegram, dam ci palcówkę, tak?
Zapytałem powoli przesuwając palcami po jej biodrach

Karin

- Obiecałeś

Orochimaru Sama

-Chcesz tego?
Upewniłem się

Karin

- Chcę
Odpowiedziałam bez chwili zastanowienia.

Orochimaru Sama

Powoli, zsunąłem z ramion jej bluzkę, a potem przesunąłem dłonie niżej i zacząłem dobierać się do jej spodni i bielizny

Karin

Ściągnęłam powolnym ruchem okulary i rzuciłam na krzesło. Zadrżałam. Albo to ja mam znowu gorączkę, albo to palce Orochimaru są takie zimne.

Orochimaru Sama

Rozebrałem ją, sam byłem i tak w takim ubraniu, że w sumie starczyłoby szarpnąć, aby je zdjąć.
Delikatnie wodziłem palcami wokół jej szparki

Karin

Gryzłam się w wargę. Klnąc na wszystko, żeby nie rozjęczeć się zbyt wcześnie..

Orochimaru Sama

Stwierdziłem, że jeszcze chwilkę się pobawię
Zacząłem pocierać palcami jego krocze, ogólnie, calutkie
Czekałem, aż zrobi się mokre
Aż ona zrobi się mokra

Była lepka, robiła się lepka szybko, podobało się jej ciału to, co robiłem
Muskałem palcami powolutku jej łechtaczkę, była już nabrzmiała
Podobało mi się to

Karin

Mocno przygryzłam dolną wargę. Może nawet za mocno. Poczułam smak krwi w ustach. Cholera by mnie i moje wrażliwe ciało.

Orochimaru Sama

Pocałowałem ją oblizując krew
Mój palec napierał na jej szparkę
Masowałem ją w tamtym miejscu intensywnie. Gdy napierałem palcami mocniej, jej ciało instynktownie się spinało, a potem znów rozluźniało

Karin

Powoli zaczęłam tracić kontrolę nad własnym ciałem. Reagowało inaczej niż bym sobie tego życzyła, co chyba mu się podobało, bo nie zaprzestawał pieszczoty.

Orochimaru Sama

-Jak się czujesz, Karin?
Zamruczałem powoli wprowadzając w jej ciało pierwszy palec

Karin

Otworzyłam usta, by odpowiedzieć lecz zamiast uformowanej wypowiedzi z mego gardła wydobył się jęk.

Orochimaru Sama

Poruszałem w niej palcem, musiałem przytrzymać Karin w tali, nie spodziewała się, że palcówka może doprowadzić do czegoś takiego...
Chyba nigdy nie odczuwała tak „zwykłej” palcówki

Karin

Opierałam głowę o jego bark, chcąc ukryć wielkie rumieńce na twarzy. Starałam się hamować niektóre jęki, ale za nic mi nie wychodziło.

Orochimaru Sama

-Masz piękny głos - Zamruczałem z zadowoleniem - Nie hamuj się.

Karin

Przytaknęłam i przełknęłam ślinę.

Orochimaru Sama

Poruszałem jednym palcem, a potem dodałem drugi

Karin

Jęczałam, na szczęście, trochę ciszej niż zamierzały moje struny głosowe. Powoli moje biodra zaczęły się poruszać, wpadając w rytm palców Orochimaru.

Orochimaru Sama

Zabawiłem się w naśladowanie ruchu nożyczek, rozsuwałem dwa palce i składałem, rozsuwałem je do granic swoich i jej możliwości
Była lepka
-Twoje soczki właśnie zagwarantowały mi pranie koszuli
Zaśmiałem się zadowolony z jej rumieńców

Karin

Spłonęłam rumieńcem.
- A ty musiałeś to uroczyście ogłosić.. B... Baka.

Orochimaru Sama

-Naprawdę?
Wepchnąłem palce najgłębiej jak mogłem w jej pochwę, oczywiście, najpierw dodając trzeci

Karin

Zajęczałam głośno będąc na pograniczu szaleństwa.

Orochimaru Sama

-Podoba Ci się kochanie? Jest dość satysfakcjonujące?

Karin

-tak…

Wyjęczałam i zaraz się za to przeklęłam w myśli.

Orochimaru Sama

-Dobra dziewczyna
Pochwaliłem i poruszyłem mocno dłonią
Natrafiłem na dziwny punkt, nie wiem czemu, ale wydobyła z siebie głośny jęk

Karin

Wygięłam ciało w łuk z głośnym jękiem.

Orochimaru Sama

Pchnąłem Karin na łóżko i rozpiąłem spodnie
-Pozwól, że posuniemy się trochę dalej



****************
Miłej nocy
 

ecchichan
 
Yuri, Hentai, Ecchi, Yaoi <3: Padłam XD

8286_letni-sen.jpg



obrazek.jpg



lustboat.png


garymw1.jpg



PS zapraszam do zapoznania się z tym: boli.blog.pl
 

ecchichan
 
Znalazłam milusie stronki ~!

shojo.pl/soushisouai-note/
www.sexmanga.pl/confirm18/yes
www.hentai24.pl/
hayate.pl/old/index.php5?strona=projects&id=6716

Teraz tylko siedzieć do 24 : 00, żeby pograć, pooglądać i poczytać :D

Dziś mam dzień loffciania króliczka:


tumblr_mzaldjnDHt1t0ia8do1_500.jpg




tumblr_mywm9tYQ1l1snocgdo1_500.png




tumblr_myzqdrJob51s9025bo1_500.jpg




normal_pretty_hentai_bunny_girl_naked.jpg




hentai girl fucked by bunnies rabbits carrots in ass pussy double penetration slave girl slavegirl nipple piercings gagged ripped torn stockings pet.jpg
 

ecchichan
 
Źródło: Naruto
Paring: Oro x Kabuto

Postanowiłem znaleźć sobie jakąś kobietę. Ostatnio chcę seksu, dużo seksu – najlepiej takich kilku ostrych, szybkich numerków.
-Kabuto, jak sobie radzisz z dokumentami?
Wszedł do salki, okularnika tam jednak nie było. Zaskoczony lekko ruszyłem na poszukiwania, nigdy wcześniej nie zdarzyło się, żeby Kabuto nie pracował, kiedy powinien. Przeszedłem przez całą bazę zaglądając wszędzie, ale nie w jedno miejsce.
Zajrzałem do pracowni, mój podwładny tam był, stał przy jakiś probówkach.
-Orochimaru-Sama, co ty tu robisz?
Kabuto cofnął się stając pod jedną ze ścian, tuż za rzędem regałów zapełnionych rozprawami o różnych ważnych eksperymentach, które sam zapisywałem ręcznie godzinami. Ruszyłem przez salę, a on zaczął uciekać. Czy ja wyglądam jak opiekun przedszkola? Nie miałem innego wyjścia, ruszyłem za nim biegiem.

Ścigałem Kabuto przez dłuższy czas, aż wyczerpany spróbował ukryć się przede mną w moim PRYWATNYM laboratorium. Tam już nie miał jak uciec, zbliżałem się szybkim krokiem, a potem złapałem go za kołnierz.
-Gdzieś się wybierasz? – Zasyczałem przesuwając językiem po jego policzku, uderzył w mnie zapach jego ciała. Nie pasował mi, był słabszy i zdecydowanie bardziej upajający. Uświadomiłem sobie, że prawdopodobnie wiem dlaczego to się tak nagle zmieniło. – Kabuto, wiesz coś może o fiolce, która stała na szafie w laboratorium?
Zastanowił się czy to możliwe, że specyfik zmienił płeć chłopaka całkowicie.
-No… Boo… Orochimaru-sama… ta fiolka spadła i… wszystko się na mnie wylało… A teraz… ja… Ja przepraszaaamm! – Piskliwy głosik zdecydowanie nie pasujący do szarogłowego podenerwował mnie, zasłoniłem mu usta.
-Sprawdzę tylko, jak się mają sprawy i czy skutki są odwracalne.
Kabuto zasłonił oczy szamocząc się w walce o zachowanie godności, ale jego bluza i płaszcz zsunęły się na ziemię, moim oczom ukazały się duże, krągłe piersi obwiązane opatrunkami tak, aby nie było widać ich obecności przez płaszcz.
Specyfik zadziałał!
Złapałem za bieliznę i zdarłem ją, na dole także wszystko było tak, jak powinno w tej sytuacji. Miał cipkę. Mój podopieczny nagle miał cipkę.

Pierwsze co mi przyszło do głowy było tym, co postanowiłem zrobić, nagiego Kabuto przeprowadziłem do swojego gabinetu.
-Usiądź.
Wskazałem biurko, skrępowany stanął za nim, zasłaniając swoją teraz kobiecą intymność meblem, a dłońmi chcąc skryć piersi.
-Muszę przeprowadzić kilka eksperymentów związanych z tą płcią, zgadzasz się?
Cofnął się, a potem zapytał cicho.
-Orochimaru – sama… Czy to sprawi… że pomogę?
Wydusił z siebie. Skinąłem głową, oczywiście, że mi pomożesz. Mruczałem w myślach, akurat szukałem kogoś z cipką i cyckami, jest idealnie.

****

Kabuto siedział na stole w mojej sypialni, okazuje się, że przyjmując kobiecą formę stał się strasznie naiwny. Położyłem go na blacie i poleciłem nie ruszać się.
-Nasze testy mogłyby się nie powieść.
Uzasadniłem swój wybór, wziąłem do ręki wąską „łapkę”, zakończoną miotełką z wielu włosków.
Przysunąłem miotełkę do jego… jej ciała. Potarłem włoskami o piersi podrażniając je dodatkowo twardszym fragmentem, potem zacząłem bawić się w drażnienie sutków, które zrobiły się nagle bardzo wrażliwe. Zaczęła pojękiwać i niespokojnie kołysać udami ocierając je o siebie i chcąc ukryć przed moim wzrokiem klejącą się substancję spływającą spomiędzy warg sromowych…. Zapewne gdzieś z pochwy.
Zsunąłem zabawkę niżej, między uda i potarłem nią cipkę Kabuto. Usłyszałem jęk, a po nim kolejne, dziewczęce ciało wiło się próbując uciec i jednocześnie zachować uczucie dotyku.
-Spokojnie Kabuto, leż.
Poleciłem, potarłem miotełką jej cipkę mocniej, pisk. Wstydziła się, wysunąłem miotełkę unosząc i oglądając.
-Ubrudziłeś nam narzędzie testowe – Zauważyłem cicho i przesunąłem wzrokiem po nagle rozpalonym ciele. – Ale naprawimy to.
Rozsunąłem uda szarogłowej i oblizałem się swoim długim, wężym językiem, ciekawe, jak smakuje Kabuto?
Postanowiłem to sprawdzić, mój język przesunął się po cipce, a potem delikatnie wsunął między wargi sromowe. Usłyszałem błagalne jęki i wstydliwe westchnienia kobiety, której ciało teraz drżało pod moim dotykiem, lizałem najpierw zaczepnie – łechtaczkę. Słyszałem jęki okularniczki i jej westchnienia, widziałem jak się napina i rozluźnia.
Mój język zsunął się niżej i wniknął w bezbronne, jeszcze niewinne wnętrze, oczywiście – jeszcze niewinne i tylko do pewnego momentu niewinne. Jęczała i zaciskała się, kiedy wnikałem coraz bardziej, poczułem coś śliskiego na języku, błonę dziewiczą miałem już za sobą.
-Oro… chimaru… sama…
Usłyszałem błagalne jęczenie, kołysała biodrami i próbowała mnie odgonić, mała, niedobra cnotka. Zaraz będzie mnie błagać o więcej.
Lizałem jej wnętrze docierając wężym językiem bardzo daleko, do rejonów, których kobiety raczej nie udostępniają mężczyzną.
Lizałem delikatne rejony i ssałem cipkę, czułem śluz wydzielany przez kobiece ciało, słonawy, lepki i gorący. Wnętrze Kabuto też jest gorące.
-Orooochimaruuu!
Usłyszałem głośny, zrozpaczony krzyk i kobiecy wytrysk ubrudził moją twarz.
-Zetrzyj to ze mnie – poleciłem unosząc się i zmuszając ofiarę do pocałunków, okularniczka zlizywała posłusznie z mojej twarzy swoje spełnienie szczególnie od momentu, w którym zaszantażowałem ją masowaniem cipki swoimi długimi palcami.

Pochyliłem się nad Kabuto, miałem wiele planów. Pierwszym była jej pojemność, wyjąłem więc pudełko z wibratorami o średnicach ok. 3 cm. Pierwszy wszedł bez oporu, ale kolejne stopniowo musiałem wpychać w jej cipkę, wiła się i krzyczała chcąc uwolnić spod władzy mojego ero-jutsu. Weszło ich blisko sześć, po wduszałem wszystkie przyciski i zabawki zaczęły wibrować.
-Nieeeeeehhehhh! – Wydała z siebie wrzask przerażona i gorąca. Zaczęło z niej wypływać coraz więcej podniecenia. – Proooszę… nieeee… już nigdy.. Ahhha! Nie będę ehhhhe! Robic nic tak… ochhhhh! Orooooooochimaaaruuuuu… nieodpowieeeedzialnie!
Wyła szarpiąc biodrami.

Zlitowałem się kiedy doszła już któryś raz i roztrzęsiona błagała mnie o litość, wyjąłem zabawki i zdjąłem Kabuto ze stołu, ale z pewnością nie skończyłem. Przeniosłem ją na łóżko, rozsunąłem szeroko jej nogi i wszedłem w nią prężącym się od dłuższego czasu penisem. Wepchnąłem go w jej cipkę bez trudu, wypłynęło z niej dużo śluzu, nie szkodzi, ważne, że się jej podoba. Poruszałem się od razu agresywnie, a Kabuto wiła się i błagała to o więcej, to o koniec. Wbijałem się do samych granic, które posiadało jej ciało. Doszła kilka razy, zanim wytrysnąłem jej w cipkę, odwróciłem ją od razu na brzuch i wszedłem w tyłeczek, posuwałem ją mocno i ostro słuchając jej wrzasków i jęków, patrząc na dygoczące ciało.
Wytrysnąłem dwa razy, ona zaś oszołomiona doznaniami dochodziła niemal raz po razie.
Złapałem ją za włosy i odchyliłem głowę, doszedłem głęboko w tyłeczku Kabuto. Klęczała dysząc i zasłaniając dłońmi mokre od śliny usta.
-Wyczyść go – Złapałem szarogłową za włosy i wepchnąłem jej penisa do ust. Lizała posłusznie i ssała, była już zbyt zmęczona, żeby walczyć. – Ssij go mocniej.
Warknąłem dopychając tak mocno, że niemal wchodząc do jej gardła, ale to dobrze, przynajmniej szybko się nauczy usługiwać swojemu panu. Biorąc pod uwagę trwałość formy do dwóch dni, będę musiał co najmniej raz na dwa dni raczyć ciało Kabuto tym specyfikiem, aby pozostawał kobietą, przynajmniej dopóki mam ochotę na sex.
Doszedłem w jej usta.
-Połknij. – Pouczyłem, popchnąłem ją na pościel i zacząłem ściskać jędrny biust, wyczerpana spojrzała na mnie błagalnie. – Daj mi dłoń.
Poleciłem.
Sięgnąłem do biurka i wypełniłem na oczach Kabuto strzykawkę tym samym płynem, który zmienił jego płeć. Złapałem drobną dłoń i igłą przebiłem żyłę.
-Jeszcze nie koniec naszych testów. – Źrenice okularniczki rozszerzyły się, kiedy uświadomiła sobie z zadowoleniem i zaskoczona, że nie dość, że nie dostanie burdy za zbicie tamtej fiolki, to jeszcze – będzie miała dużo czasu na zabawy ze mną. Zamknęła oczy i oszołomiona osunęła się na materac, specyfik musi się zaaklimatyzować w tej konkretnej postaci kobiety i ją utrwalić.

*****

Kabuto obudziła się po kilku godzinach.
-Jak się spało?
Spojrzałem na nią uważnie.
-Boli.
Urażona odwróciła się plecami do mnie ostentacyjnie okazując, że ma focha, bo straciłem kontrolę.
-Chodź. – Objąłem ją od tyłu. – Musisz coś zjeść - Ująłem piersi Kabuto i zacząłem je masować. -Nie udawaj cnotki Kabuto, ty mały masochistyczny potworku.
Wyszeptałem całując ją po szyi.
W końcu ułożyła się wygodnie oparta mój tors i przymknęła powieki. Podobało jej się, że się martwię.
To dobrze. Następnym razem sama wypije specyfik i jeszcze długo będzie się cieszyła pieszczotkami. Tak jak lubi. Ostro i szybko… Do samego końca i granic wytrzymałości.
-Według naszego testu – Zacząłem i potarłem nosem jej kark. – Twoja zdolność logicznego myślenia zaburzyła się ze zmianą płci a charakter i upodobania uległy zmianą, stąd lubość w stosunku do masochizmu.
Wymruczałem nie słuchając czy coś dodaje, mówi, narzeka, tylko ułożyła głowę na moim ramieniu patrząc mi w oczy.
Cieszyła się, że będzie jeszcze kobietą – będzie miała więcej zabawy.
Oboje będziemy mieć.


kabuto_as_girl_by_vanecullengirl-d42fbi7.png


oro41.png



Nie wytykajcie mi wpadek w charakterach, nie interesuję się Naruto, szczerze mówiąc, po prostu te dwie postaci i kilka innych zapadło mi w pamięć z jakimiś ogólnikami z opowieści koleżanek, wybaczcie więc moją ignorancję.
 

ecchichan
 
Yuri, Hentai, Ecchi, Yaoi <3: Nie mam na razie więcej hentai, ale będę się starać napisać, póki co - kilka obrazków.

Kategoria na dziś: Zabawy seksualne

2_631.jpg


20db6__hentai_pics_world_24.jpg



shibari hentai girl tied up cameltoe rope bondage restrained restraints tits breasts panties pussy bulge cute anime.jpg



slave girl tied up handcuffs hentai chains collar bondage wet pussy cum fucked from behind on pole straight guy on girl.jpg


Obiecuję szybko pisać i dodawać jak najwięcej opowiadań.
 

ecchichan
 
Yuri, Hentai, Ecchi, Yaoi <3: Hello, nie będę zbytnio wylewna, jak widać jest to miniblog o hentai i ecchi, a więc cycuszki i tyłeczki ogólnodostępne. Moje opowiadania też się z czasem pojawią, bo i owszem, właśnie zaczynam pisanie opowiadanek w stylach +18, w których biorą udział kobiety (jak dotąd pisałam tylko yaoi).
Mam nadzieję, że spodoba się wam to, co będzie tutaj zamieszczane.

Na powitanie mam dla was kilka arcików.

_Artist_Asanuma_Shin07_28129.jpg



_Artist_Asanuma_Shin07_28429.jpg



20db6__hentai_pics_world_24.jpg



552122 - Dirty_Pair Kei yuri.jpg


The_girl_with_daggers.jpg



normal_nude_hentai_bunny_girl_shows_her_pussy.jpg


Mam nadzieję, że arty wszystkim się podobają :)
Trzymajcie za mnie kciuki!
  • awatar Julka G: TAAAAK Oby tak dalej ;-) robisz postępy
  • awatar Yuri, Hentai, Ecchi, Yaoi <3: @Julka G: Poczekaj, aż zacznę opki dodawać
  • awatar gość: śliczności
Pokaż wszystkie (7) ›
 

s-n-w-karmel
 
Dla mnie czas się zatrzymał... Myślę tylko o jednym. Moje życie zawsze było do kitu, ale teraz nie chce mi się żyć. Jestem głupia, że nie potrafię tego zakończyć. Wspomnienia ciągle męczą mój umysł, serce i ciało również. Boję się. Zapominam tylko wtedy, gdy odwiedza mnie moja Mai. Nie chcę jej martwić, kłopotać. Poza tym nikt nie może się o tym dowiedzieć, to zbyt upokarzające.

Życie w ciągłym strachu z brakiem snu...
Czy ono już będzie takie na zawsze? Czy zawsze będę to czuć? Czy w końcu zapomnę o tamtym wydarzeniu?
Tyle pytań nadciąga do mojej głowy. Nie potrafię się na niczym skupić. Takie życie, to jak brak egzystencji... Jestem jak pusta skorupa.
Czuję się okropnie, taka wypompowana z sił witalnych, jakichkolwiek ludzkich odczuć. Żyję, bo nie potrafię ze sobą skończyć. Taka jest prawda.

Czas biegnie szybkim tempie, a ja ciągle stoję w miejscu. Ten wieczór nigdy się nie skończy. Mam go co noc przed oczami. Mój płytki sen...

Puk, puk...
- Jesteś Eri? Halo!
Ocknęłam się, byłam jak w transie... Co się dzieje?
Puk, puk!
A! To ktoś puka.
- Eri-chan! Co się z tobą dzieje!? Dobijam się od pięciu minut. Co ty robisz? Nadal jesteś nieobecna...
- Przepraszam Mai. Przysnęło mi się - skłamałam jej prosto w oczy. Jestem okropna, przecież to moja przyjaciółka.
- Spałaś. Przyniosłam kawałek cista, kupiłam w cukierni, ale pomyślałam, że zjem z tobą.
- Świetnie! Mmm, ciasto - wydusiłam udawane szczęście.
- Coś się dzieje Eri - zapytała z powagą.
- Nie no coś ty... Wszystko ok. Jestem trochę zaspana.
- Wyjmij talerzyki, a ja wyciągnę ciasto i ponakładam nam.
- Jak tam dzień minął - zapytałam, przerywając krępującą ciszę.
- A świetnie! Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia.
- Propozycję?
- Tak. Właśnie jadę na parę dni do domu, do rodzinnego miasteczka. Chcę, abyś pojechała ze mną, bez ciebie będę się nudzić.
- No nie wiem... - zamyśliłam się.
- Nie daj się prosić. Sama też zrobisz sobie krótkie wakacje. Co ty na to? Proszę.
- Nie potrzebuję wyjazdu na wakacje. Zawsze radzę sobie bez tego.
- Oj nie bądź taka. Wyluzujesz trochę, odpoczniesz, zajmiesz się czymś. Będzie naprawdę miło.
- Cóż...
- Noo! Jak się nie zgodzisz to się obrażę - nadąsała się.
- To szantaż! Przecież wiesz, że będzie mi ciężko, jak nie będziesz się do mnie odzywać. Jesteś okropna i podstępna.
- Wiem, ale czy coś w tym złego, że chcę zabrać moją przyjaciółkę do mojego prawdziwego domu, w którym się wychowałam?
- W sumie to nie. To też dla mnie jakiś zaszczyt, że mnie tam zapraszasz - powiedziałam niepewnie. - Tylko nie wiem czy mogę się tak narzucać tobie i twojej rodzinie.
- Tak jak już mówiłam... Ojciec jest chory i nie najlepiej z nim, a brat pewnie pracuje przy gospodarce. Jestem pewna, że nie będziemy im przeszkadzać. Pewnie im nudno, tak we dwóch. Dotrzymamy im trochu towarzystwa.
- Niech ci będzie - wypowiedziałam na wydechu.
- Świetnie! Nawet nie wiesz jak się cieszę - wykrzyczała szczęśliwa. - A ty?
- Co ja?
- Cieszysz się, że jedziesz ze mną?
- Oczywiście, że tak - odpowiedziałam z uśmiechem na ustach. Był szczery, ponieważ naprawdę lubię spędzać czas z Mai.
- Wyjeżdżamy pojutrze, więc jutro się spakuj.
- Tak szybko!? - Wtrąciłam.
- Wszystko będziesz miała na miejscu, więc nie bierz wszystkiego. Na pewno weź ubrania i takie rzeczy, które potrzebujesz do prywatniej egzystencji. Kosmetyki, ręczniki i wszystko inne zapewnią nam na miejscu. Czuj się tam jak u siebie.
- Łatwo ci powiedzieć. Poznam twoją rodzinę...
- Nie przejmuj się. Będzie dobrze. Nie są tacy straszni. No dobra, może mój brat trochę, ale znajdziemy sposób na tego drania. Po prostu bawmy się dobrze. Po to są wakacje - wypowiadając ostatnie słowa poklepała mnie po głowie. Od razu naprałam pewności siebie. Jej dotyk był taki ciepły...
- Dobrze - zgodziłam się od razu, aż ją chyba zaskoczyłam tą szybką zmianą zdania.
- No to zjedzmy ciacho - powiedziała przedłużając ostatnie słowo.
- Smacznego - zaśmiałam się.
- Tak o wiele lepiej - uśmiechnęła się ciepło.
- Co lepiej - zapytałam z ciekawością.
- A nic, nic. Takie tam sobie gadanie.

Wakacje poza domem... Jak to jest?
*********************************
Miejmy nadzieję, że zbliżamy się do dłuższych rozdziałów xD To jest jeszcze jeden z tych krótszych, o których wspominałam.
Jak myślicie, co przydarzy się Eri? Jak przeżyje wakacje u Isei-sana i Mai? Co się wydarzy? Plan Mai wypali?
Pozdrawiam - Karmel.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

s-n-w-karmel
 
Usłyszałam po drugiej stronie słuchawki:
- Znowu ty, Mai... Czego chcesz?
- Jak ty się do siostry odzywasz!? - Zapytałam udając złość.
- Ojej, przepraszam cię kochana siostrzyczko. Jak ja za tobą strasznie tęsknie - odpowiedział ironicznie.
- Jak tam ojciec - zapytałam znając już odpowiedź.
- Jest tak samo jak ostatnio. Wiesz, że...
- Wiem, wiem - odpowiedziałam smutno.
- Zmieńmy temat. Co tam u ciebie, szczurze?
- Przestań mi tu świrować - zaśmiałam się. - Nigdy nie masz dość?
- W denerwowaniu twojej osoby? To mi się nigdy nie znudzi.
- Masz szczęście, że rozmawiamy przez telefon. Aj, przecież nie po to dzwonię, aby się z tobą drażnić.
Mam sprawę. Najpierw chciałam ją z tobą uzgodnić.
- O co chodzi?
- Przyjadę na jeden dzień do domu, ale nie sama.
- Ooo! Czyżbyś w końcu znalazła chłopaka? Facet nie wie, co robi - zadrwił.
- Braciszku mój kochany... Za niedługo tam przyjadę, więc w łeb zawsze możesz oberwać. Pamiętaj, że jestem o cztery minuty starsza - chociaż wiedziałam, że to nie ma nic do rzeczy, ponieważ jest ode mnie już większy i silniejszy, to nie te czasy w których ja tryumfowałam.
- Phi! Już się boję.
- Dobra, koniec zabawy. Dzwonię z całkiem innego powodu - powiedziałam poważnie.
- O co chodzi?
- Tak jak już wspomniałam, mam zamiar przyjechać, ale nie sama. Chcę wziąć ze sobą moją sąsiadkę, którą bardzo polubiłam. Jest młodsza od nas, ale jak na swój wiek, to bardzo przyzwoita z niej dziewczyna.
- Bawisz się w sierociniec - zapytał się żartobliwie.
- To wcale nie jest śmieszne. Jej matka nie żyje. Mieszka z ojczymem, którego prawie nigdy nie ma. A po jego wyjeździe zawsze chodzi skołowana, chyba musi być do niego przywiązana. Postanowiłam więc, że zabiorę ją do nas na wakacje. Jeszcze jej się nie zapytałam, ale już ja się postaram, aby to się udało.
- I co masz do mnie - zapytał.
- A to że... Ja ją przywiozę, a na drugi dzień muszę już zmykać, więc chciałabym, abyś się nią zaopiekował.
- Co!? Żartujesz, prawda? Nie mam zamiaru być niańką!
- Proszę cię, braciszkuuu - wypowiedziałam płaczliwie.
- Nie udawaj mi tutaj. Nie mam zamiaru się nikim opiekować. Koniec dyskusji!
- Ach tak! No to i tak ją przywiozę. Będziesz musiał się nią zająć - wypowiedziałam złośliwie.
- Skoro tak stawiasz sprawę, to za darmo tu mieszkać nie będzie. Już ja zrobię sobie z niej niewolnika.
- Przestań! To będzie mój gość.
- Twój gość!? Przecież ty nawet nie masz zamiaru z nią tu zostawać.
- Ek... No dobrze, ale bądź dla niej łaskawy i delikatny, bo jak nie... To będziesz miał ze mną do czynienia. Aaa! I nie wykorzystuj jej zbytnio.
- Pierwsze: już się boję. Po drugie: zapomnij - zaśmiał się.
- Ok, z tobą i tak się nie dogadam. Zobaczymy się na miejscu za trzy dni. Odbierz nas ze stacji.
- Robi się księżniczko. Do zobaczenia!
- Paa!

Myślałam, że go uduszę go przez telefon. Cha, cha, cha! Już dawno się z nim nie sprzeczałam. Szczerze mówiąc, to brakowało mi tego. Dobry z niego chłopak, mimo że udaje takiego twardego. Mój braciszek...

Teraz muszę się przygotować na rozmowę z Eri. Muszę ją przekonać do wyjazdu. Coś wymyślę. Ona musi sobie zrobić wakacje. Na prownincji powinno byś jej lepiej. Sam kontakt z naturą poprawia samopoczucie. Poza tym Isei na pewno dobrze się nią zaopiekuje. Ach! Jaki ja mam dobry humor. Na początku będzie zły za tą moją intrygę. Eri pewnie też, ale później jeszcze zaczną mi dziękować.

Wiem, jestem strasznie wścibska, ale bardzo polubiłam tą dziewczynę. Jest dla mnie jak siostra, którą zawsze chciałam mieć. Nie to co ten demon...

Sprawy potoczą się same. Ja muszę tylko dopomóc początkowi.
*************************************
Tak jak wspominałam, to będzie jeden z tych krótszych rozdziałów. Przez mój brak czasu i dalszy ciąg akcji, one muszą się pojawić w takiej formie. Przepraszam za nieudogodnienia xD
Pozdrawiam - Karmel.
Pokaż wszystkie (9) ›
 

s-n-w-karmel
 
Co noc budzę się z krzykiem, płaczem. Jestem cała spocona i roztrzęsiona, rzucam się przez sen, który nie daje mi spokoju. Chciałabym umrzeć... Nie potrafię, nawet nie umiem się zabić. Jestem beznadziejna i tchórzliwa.  Moja dusza siedzi w więzieniu, które zwane jest ciałem. Nie potrafię zapomnieć swojego upokorzenia i bólu. Nie umiem normalnie żyć. Nie potrafię tu mieszkać. Chciałabym zapomnieć.

Minęło parę dni, a ja nadal nie daję sobie w życiu rady. Moje postanowienia, to co robię i myśli są ograniczone. Myślę głównie o tym, a gdy śpię jest jeszcze gorzej. Nie potrafię już normalnie spać. Boję się usnąć, ponieważ wiem, że ten sen ponownie się powtórzy.

Na dodatek, na zakończeniu szkoły zrobiłam z siebie wariatkę, ponieważ gdy wszyscy się żegnali mój kolega z klasy również postanowił to zrobić, ale w zaskakującym stylu. Niespodziewanie skoczył na mnie z tyłu, aby uwiesić się na mojej szyi, a ja głupia wystraszyłam się, odepchnęłam go i omal nie zaczęłam krzyczeć. Zrobiłam twarz męczennika, która potem zamieniła się w czerwoną cegłę. Moja cała klasa zamarła, a mnie zaprowadzono do pielęgniarki. Na szczęście udało mi się wcisnąć kit, że to z przemęczenia, ale na mojej twarzy nadal narysowany był ból i smutek. Mam nadzieję, że gdy zacznie się kolejny semestr, to już nikt nie będzie o tym pamiętał. W innym razie zapadnę się pod ziemię.

Przez taką głupią sytuacje nie potrafię teraz normalnie żyć. To mnie jeszcze bardziej dołuje. Dlaczego nie potrafię sobie z tym poradzić? Wakacje się zaczęły, a ja siedzę w domu i nie mam co robić, więc siedzę przy książkach, aby łatwiej mi było zapomnieć. Jak nic nie robię, to po prostu dostaję szału. Może powinnam znaleźć jakąś wakacyjną pracę? Jakbym była bardzo zajęta, to nie rozkopywałabym tej całej historii. Łatwiej by mi się żyło.

Dobrze, że mam Mai, gdyby nie ona, to już dawno bym oszalała. Jej towarzystwo jest dla mnie ukojeniem. Ona sprawia, że potrafię o wszystkim zapomnieć na małą chwilę. Teraz, gdy wakacje się zaczęły, codziennie jem z nią kolację. Co wieczór staram się zrobić pyszne jedzenie, dzięki temu jestem pochłonięta gotowaniem. To również sprawia, że czuję ulgę. Kiedy o tym zapominam, jest o wiele lepiej.

Siedzę w domu i prawie nigdzie się nie ruszam, jedynie do sklepu po jedzenie i podstawowe rzeczy potrzebne do życia. Zawsze byłam samotnikiem przez moją sytuację, ale teraz stałam się dzikusem.
************************
Wiem, że bardzo krótki, ale teraz będzie parę takich mniejszych rozdziałów.
Pozdrawiam Karmel
Pokaż wszystkie (3) ›
 

s-n-w-karmel
 
Piątek zbliżył się nieubłaganie. Zwiałam ze wszystkich szkolnych zajęć, ponieważ głowę zaprzątały mi myśli. Byłam rozkojarzona tym, że to już dziś będę musiała zobaczyć się z tym okropnym, obrzydliwym człowiekiem i że nie spędzę kolejnego miłego dnia z Mai. Dreszcz rozpaczy przechodził moje ciało na wskroś. Pierwszy raz tak bardzo obawiałam się jego wizyty. Pewnie to przez to, że dnie z moją nową sąsiadką były takie wspaniałe, a teraz odbędzie się rzecz okropna. Niby się przyzwyczaiłam do tego, ale Mai pokazała mi, że życie może być przyjemne i już nie chcę przeżywać tych złych chwil.

Czas zajęć spędziłam w pobliskim parku, który znajdował się w drodze między szkołą a domem. Mało ludzi przechodziło tą drogą, ponieważ to miejsce było ponure i szare. Lubiłam tu przebywać. Wiem, to jest dziwne, ale po prostu nie lubię, jak ktoś mi przeszkadza, a może po prostu chcę być sama... Siedziałam na ławce, której teren wokół był obrośnięty krzakami. Natura płata figle i zrobiła dla mnie pokój, mój azyl.

Mimo, że przyszłam tu uspokoić myśli, to moje starania nie powiodły się. Podniosłam nogi na ławkę, skuliłam się, a głowę schowałam między kolana, a łzy już same poleciały z oczu. Byłam żałosna. Dałam się ponieść moim problemom i emocjom. Nie ma nic gorszego, jak poddanie się.

Płakałam bardzo długo, chyba za wsze czasy. Dobrze mi to zrobiło, od razu poczułam się lepiej. Jakiś ciężar ze mnie spadł, ale myśli nadal pozostawały w głowie i nie dawały za wygraną. Wstałam z ławki i przepchałam się miedzy krzakami. Podążyłam drogą do domu. Kiedy weszłam, chciałam zabrać się za obiad, ale przypomniałam sobie, że zapomniałam zajść do sklepu. Załamana swoją głupotą i z łzami w oczach, które nagle mi napłynęły, wybiegłam z domu, aby kupić coś do jedzenia. Od kiedy stałam się taka słaba? To pytanie nękało mnie.

Kupiłam olej sezamowy, który mi się skończył oraz pastę miso, sos sojowy, świeży imbir i dwa kilo surowego kurczaka z kośćmi. Miałam zamiar ugotować ramen. Przygotowanie tego jest dość czasochłonne, ale efekty są bardzo smaczne. Poza tym zrobię tyle, aby starczyło na dwa dni. Nie wiem, czy zmieszczę się w czasie, ale najwyżej będzie z tego obiadokolacja,

Kiedy stałam przy kasie, zakręciło mi się w głowie i desperacko złapałam się lady.
- Przepraszam. Czy coś się dzieje? - Usłyszałam głos starszej pani, która stała za mną.
- Nie, nic mi nie jest. Często tak miewam, to nic takiego. Proszę się nie martwić.
- Czy aby na pewno?
- Tak, tak. - Zapłaciłam za zakupy i wyszłam szybko ze sklepu. Za dużo rabanu wokół mnie się narobiło.

Skłamałam, nigdy nie kręciło mi się w głowie, ale zapomniałam o tym fakcie, jak tylko wzięłam się za robienie ramen. Uwielbiałam gotować, ponieważ to dostatecznie mnie pochłaniało. Zapominałam wtedy o swoich problemach, które wciąż mnie nękały.

Skończyłam gotować. Zasiadłam do stołu i zaczęłam jeść.

Usłyszałam zamek w drzwiach. Wiedziałam kto przyszedł, przecież tylko jedna osoba, oprócz mnie, ma klucze do tego mieszkania. Nagle poczułam, że siedzę jak na szpilkach, a moje ciało się robi wątłe.
Co się ze mną dzieje? Dzisiaj na nic nie mam siły. Nie mam szans, aby się bronić, przeciwstawić.

Poszedł do mnie położył rękę na ramieniu i przybliżył swoją głowę do mojej i szepnął do ucha:
- Może odpowiedziałabyś łaskawie tacie na powitanie. - Moje ciało wyprostowało się. Obrzydliwe było to, że szeptał i chuchał mi do ucha.
- Spadaj palancie! Nie jesteś moim ojcem... - odkrzyknęłam i poczułam, jak znów kręci mi się w głowie. Chciałam go odepchnąć, ale nie miałam energii. Moje ręce były jak z waty.
- Jak zawsze pyskata suka z ciebie.
- Odwal się i jedz obiad. Myślisz, że po jaką cholerę go zrobiłam - powiedziałam szybko, aby się tylko odczepił.
- Czyżby twoje nastawienie się do mnie zmieniło? - Zaśmiał się.
- Jedz, bo ostygnie - odpowiedziałam oschle.

Zapomnij, że zmienię do ciebie nastawienie. Po prostu nie mam siły walczyć, a jedzenie to tylko wymówka, abyś się odwalił. Co za palant! Wyklinałam i wyzywałam go w myślach jak tylko potrafiłam.

On w tym czasie nałożył sobie jedzenie i usiadł na przeciwko mnie przy stole.
- Smacznego!
- Smacznego - odpowiedziałam niechętnie. Wstałam i poszłam umyć swój talerz.
- Idę do siebie. Jestem zmęczona - rzuciłam w jego stronę, kierując się do swojego pokoju.
- Jesteś dzisiaj wyjątkowo spokojna. Coś się stało? Może w końcu mnie zaakceptowałaś, a może nawet zakochałaś? - Zapytał drwiąco.
- Zapomnij! Nienawidzę Cię - odpowiedziałam udając energię i złość, której tak naprawdę nie miałam. Nie mogłam mu pokazać, że się źle czuję. Na pewno by to wykorzystał.

Już otwierałam drzwi od swojego pokoju, gdy on złapał mnie koszulkę i przyciągnął do siebie.
Nawet nie słyszałam, jak za mną szedł. Moja czujność została zaburzona. Co się ze mną dzieje?

- Pięknie pachniesz - pociągnął nosem, który przybliżył do mojego karku.
- Zjeżdżaj zboczeńcu - odpowiedziałam zniesmaczona.
Złapał mnie za podbródek. Odwrócił moją głowę w swoją stronę i pocałował mnie w usta. Fuj... Myślałam, że się porzygam. Chciałam się wyrwać, ale ponownie zakręciło mi się w głowie i osunęłam się na ziemię.
Jeszcze ta jego gadka doprowadzała mnie do wewnętrznego szału.
- Jednak zrobił się z ciebie potulny baranek - powiedział drwiąc. - Dzisiaj się zabawimy, ponieważ jutro już muszę wyjechać. Chciałem ci to powiedzieć przy jedzeniu, ale odeszłaś. Przyjechałem po świeże ubrania i do ciebie, abyś się o mnie nie martwiła. Poza tym za niedługo zaczynasz wakacje, więc zacznę przyjeżdżać częściej, abyś się nie nudziła.
- Zapomnij. W tym roku nie będzie mnie w domu na wakacjach. Wyjeżdżam ze znajomymi - skłamałam, przecież nie miałam z kim i gdzie jechać.
- Przecież ty nie masz znajomych. Poza tym nie spytałaś się mnie o zgodę.
- Nie muszę!
- Musisz. Pamiętaj, że jestem twoim tatusiem.
- Nie jesteś moim ojcem. Poza tym i tak pojadę, jak ciebie nie będzie. Jestem już prawie dorosła. Za niedługo w ogóle się od ciebie oderwę. Wyprowadzę się i już nie będziesz mnie nękał.
- Niewdzięczna smarkula! - Krzyknął uderzając mnie przy tym w twarz. - Przerżnę cię dzisiaj tak, że ci się odechce tych wszystkich planów.
- Wal się! - Plunęłam mu w twarz. Na większe wysiłki nie było mnie stać.

Zaciągnął mnie na kanapę i zaczął się do mnie dobierać.
Ściągnął ze mnie fartuszek, który ubrałam do gotowania. Następnie rozpiął guziki mojej białej bluzki i zatopił się głową w moich piersiach całując moją szyję i dekolt.
W normalnym wypadku zaczęłabym go gryźć, kopać, szarpać i wyrywać się, ale nie tym razem. Było mi wstyd, że tak łatwo, szybko się poddałam. To przez te zawroty i ból głowy.
Zanim się skapnęłam miałam już ściągnięty stanik i w tym momencie podciągnął mi moją szkolną spódniczkę i zerwał majtki.
Już nie mogę zliczyć, ile przez niego kasy wydałam na bieliznę, ale za każdym razem, gdy wyjeżdżał, to zostawiał mi sporą sumkę na życie. Dzięki temu uzbierałam już trochę pieniędzy.
Myślałam, aby gdzieś uciec za tą gotówkę, ale jednak na dłuższą metę, by mi to nie wystarczyło. Wynajęcie mieszkanka lub pokoju w hotelu jest jednak zbyt drogie.

Nagle poczułam okropny ból. Musiał się strasznie wściec moimi wakacyjnymi planami, ponieważ nawet mnie nie przygotował i włożył go jednym mocnym pchnięciem, aż strasznie zapiekło.
Zawsze był gwałtowny, ale teraz był wręcz bardzo okrutny.
Poruszał się we mnie ciągle szybko i mocno, jakby chciał się na mnie wyżyć, a mnie wszystko bardzo bolało.
Krzyczałam tak mocno, ale mój głos był zduszony, ponieważ nie miałam siły, aż straciłam przytomność.

Obudziłam się dopiero rano. Leżałam na kanapie przykryta kocem. Byłam w takim stanie, w jakim straciłam przytomność. Ledwo wstając, podążyłam ciężkim krokiem do łazienki. Wszystko mnie bolało i piekło. Weszłam pod prysznic i zmyłam z nóg zaschnięte strużki krwi. Widocznie musiały mi wczoraj pocieknąć od gwałtownego seksu.
Tak się jeszcze nie czułam, byłam zjechana i obolała. Gorzej niż szmata. Miałam również kaca moralnego z powodu tego, że nie miałam wczoraj siły, aby walczyć.

Otarłam się z wody i poszłam do pokoju, aby się ubrać. Następnie poszłam do kuchni napić się wody. Oczywiście na stole leżał plik banknotów, więc część zapakowałam do portfela, a resztę do szuflady. I postanowiłam wyjść na zakupy, aby poprawić sobie humor.

Wyszłam z domu i zobaczyłam wychodzącą Mai.
- Witaj Eri - chan.
- Dzień dobry Mai.
- Dobrze się czujesz jesteś jakaś blada... - przyłożyła mi rękę do czoła. - O matko! - Krzyknęła. - Ty masz gorączkę. Nie możesz wychodzić w takim stanie. Chodź zaprowadzę cię do łóżka i polecę do apteki po leki, pewnie jesteś przeziębiona.
- Nie trzeba. Nic mi nie jest  - odpowiedziałam kłamiąc.
- Nie kłam mi tutaj, przecież widzę co się dzieje. Wróć się do mieszkania,a twój ojczym się pewnie tobą zajmie.
- On już wyjechał. Musiał szybciej wracać - odpowiedziałam .
- Skoro tak, to ja też sobie zrobię dzisiaj wolne. Zaopiekuję się tobą. Już prawie koniec szkoły, musisz wyzdrowieć przed zakończeniem semestru. - Popchnęła mnie lekko w kierunku drzwi mojego mieszkania. Już nie chciałam się z nią kłócić, bo i tak bym przegrała.

Przebrałam się i położyłam się do swojego łóżka, ponieważ Mai nalegała. Przygotowała mi zimny okład i położyła mi go na czole.
- Na razie tyle, muszę jednak lecieć do apteki. A ty się nie ruszaj z łóżka!
- Dobrze, dobrze. Nie ruszę się - powiedziałam cicho, ale z uśmiechem na ustach.
- Widzisz, nawet nie masz siły, aby porządnie odpowiedzieć.
**************************************
Mam nadzieję, że troszku dłuższy rozdział zrekompensuje Wam tamtego krótkiego "zapychacza". Mam nadzieję, że zaczekacie na kolejny rozdział ;]
Pozdrawiam serdecznie - Karmel.
  • awatar Szkic do współczesnego obrazu: <płacz> to jest za krótkie stanowczo za krótkie rozdział jak zawsze mega wciągający pisz szybciutko następny
  • awatar Nijixi: rozdział bardzo dobry :) troszkę powiedzmy "okrutny", ja poczułam ciarki jak zobaczyła tą krew na nogach ale bardzo mi się podoba :D Czekam na następny
  • awatar PaniePoLewejRuchamPanaJestPanPiękny♥: Ren jak zwykle dramtyzujesz :D ale na serio... ciary...:<<<
Pokaż wszystkie (3) ›
 

s-n-w-karmel
 
Jestem pewna, że dzisiaj znów spotkam się z Mai.

Bardzo często ze sobą rozmawiamy, odkąd wprowadziła się do mieszkania obok. Jest moim przeciwieństwem. Miła, wesoła i zadowolona z życia - żywa iskierka. Pojawiła się w moim życiu tak nagle. Wprowadziła dużo światła i radości. Nawet byłyśmy razem na zakupach. Pomagałyśmy sobie nawzajem wybierać ciuchy. Świetnie się z nią bawię, a znam ją dopiero od czterech dni. Ona jest tak bardzo otwarta na znajomości. Imponuje mi tym.

Jak zawsze wstąpiłam do sklepu po szkole, aby mieć co jeść. Kupię więcej produktów, to może Mai wpadnie na kolację? Raczej powinnam ją zaprosić. Tak, zaproszę ją, będzie to lepiej wyglądało. Dobrze, że umiem gotować. Dzięki temu mam pretekst, aby się z nią spotkać. Wolę jeść w tak miłym towarzystwie.

Mai zgodziła się przyjść na kolację. Była zadowolona z tego, że ją zaprosiłam. Dzisiaj ostatni wieczór, w którym mogę ją spotkać, ponieważ od piątku zaczyna się weekend. Wtedy będę musiała trzymać ją na dystans. Będzie ciężko.

- Kolacja była przepyszna. Dziękuję ci Eri.
- Nie ma za co, przecież sama cię zaprosiłam.
- Oj już nie bądź taka skromna. Świetnie gotujesz! Gdzie się tego nauczyłaś.
- Jak już wiesz, moja matka nie żyje, więc musiałam dać sobie radę sama przy obiadkach. Teraz doszłam do niezłej wprawy.
- Może w zamian za te kolacje, ja zaproszę cię do restauracji. Pójdziemy też na zakupy...
- Bardzo chętnie - odpowiedziałam szczęśliwa.
- To może sobota? Wyjdziemy rano na zakupki i zakończymy je obiadem na mieście.
Mina mi zrzedła, akurat na sobotę...
- Przepraszam, ale w weekendy nie mogę. Mój ojczym wraca z pracy.
- Aaa to przełożymy na inny dzień. Musisz być blisko z ojczymem skoro tak rezerwujesz dla niego cały weekend.
- Taa - odpowiedziałam przez zęby, przecież nienawidzę tego faceta. Muszę być, bo inaczej będzie jeszcze gorzej, niż jest.
- Co taka niepewna? Dobra, to umawiamy się w poniedziałek. Będziesz wtedy wiedziała, jak ugrać to w czasie. Poza tym mieszkam obok, zawsze możesz wpaść. Lecę już. Do zobaczenia.
- Do widzenia. Paa...

Mało brakowało, aby zaczęła drążyć. Na szczęście chyba się śpieszyła.
******************
Wiem, że krótki i nudny, ale wena uciekła.
  • awatar Szkic do współczesnego obrazu: fakt króciutki<płacz> ale potraktuje to jak ro-zwijacz akcji ;)(nie wiem czy takie coś istnieje ale co tam tak to nazwałam i tyle ) na pewno dzięki temu akcja potoczy się sprawniej i przejrzyściej Buziaki Ren ;* :* ;*
  • awatar Karmel: to się nazywa chwilowy zapychacz xD
  • awatar Szkic do współczesnego obrazu: hehe nie,nie dla mnie to ro-zwijacz akcji i tyle zdania nie zmienię choć "chwilowy" powiadasz dobra niech będzie,jeśli chwilowy to rozumiem ze jutro nowy długi rozdział :D
Pokaż wszystkie (7) ›
 

s-n-w-karmel
 
Do szkoły zdążyłam w ostatniej chwili, ale się zmachałam. Biegłam prawie całą drogę. Weszłam do budynku, zmieniłam buty, włożyłam do szafki i ruszyłam do klasy.

W klasie nikt nie ma pojęcia o mojej sytuacji. Wiedzą, że mieszkam z ojczymem i tylko tyle. Nawet go na oczy nie widzieli, ponieważ nie zapraszam nikogo w weekendy do domu, jak już, to jedynie w tygodniu, ponieważ go nie ma, ale wtedy mało kto ma czas.

Nie nawiązałam z nikim jakiś bliższych przyjaźni. Mam jedynie znajomych. Rozmawiam ze wszystkimi, ale trzymam ich na dystans. Przyjaciele nie mają przed sobą tajemnic, a ja mam ich zbyt dużo, aby komuś o nich opowiedzieć, więc nie ma szans na jakiekolwiek przyjaźnie. Prędzej spaliłabym się ze wstydu, bądź zapadła pod ziemię, niż miałabym cokolwiek wyznać. To moja tajemnica i nie chcę, aby ktoś się o niej dowiedział. Jestem silna i poradzę sobie sama.

Dzień w szkole minął spokojnie i bez większych kłopotów. Miło go spędziłam. Cieszę się, że chociaż tu mogę odreagować. Niedługo zbliżają się wakacje. Będzie mi brakowało zajęć szkolnych. Teraz jednak muszę się mocno przygotować do egzaminów końcowych, chociaż nie mam problemów z nauką, to wolę sobie pewne rzeczy powtórzyć.

Po szkole wstąpiłam do sklepu, aby kupić coś do jedzenia na kolację. Lubię po szkole pójść do marketu, odpręża mnie to. Wychodząc już z zakupami, spotkałam piękną młodą dziewczynę, która pomogła mi podnieść pudding, który mi wypadł z ręki. Była bardzo ładna i miła. Podziękowałam i poszłam do domu.

Weszłam do domu i od razu poszłam do kuchni coś upichcić.

Usłyszałam dzwonek do drzwi. Kto to przyszedł o tej porze? Z nikim się nie umawiałam. Kiedy otworzyłam drzwi, ujrzałam tą samą młodą dziewczynę, którą spotkałam przy sklepie.
- Dobry wieczór. Jestem Koga Mai.
- Dobry wieczór, Matsuschita Eri - odpowiedziałam.
- Przepraszam, że nachodzę, ale dopiero co się wprowadziłam. Chciałam tutaj kogoś poznać, aby było mi raźniej.
- Nie ma sprawy. Może zjesz ze mną? Właśnie kończę robić kolację. Zaraz będzie gotowa.
- Nie chcę się narzucać.
- Spokojnie, nie narzucasz się. Sama Ci to zaproponowałam Koga-san.
- Mów mi po prostu Mai.
- Dobrze, Mai - powiedziałam niepewnie - To co wstąpisz?
- Dobrze. W sumie, to sama jeszcze nic nie zrobiłam na kolację, więc chętnie skorzystam z zaproszenia.
- Zapraszam.

Usiadłyśmy razem przy stole. Nawet się ucieszyłam, że nie muszę jeść sama. Rozwinęła się niezła rozmowa.
- Skąd jesteś - zapytałam.
- Z prowincji. To niedaleko od Mabashi. Tutaj przyjechałam na studia. Jestem o rok później, ale to ze względów finansowych. Mam dwadzieścia lat. A Ty ile masz lat?
- Siedemnaście. Jestem w pierwszej klasie, którą za niedługo kończę i pójdę do drugiej.
- Masz rodzeństwo?
- Nie mam - odpowiedziałam z żalem, ponieważ zawsze chciała, mieć.
- Ja mam brata bliźniaka. Zawsze się żremy.
- Jest tu z Tobą na studiach - zapytałam.
- Nie, nie ma go. On został pilnować domu rodzinnego, ponieważ nasz ojciec jest już stary i słaby, a ktoś musi pilnować gospodarstwa. Może też kiedyś będzie kontynuował naukę. Jest bardzo inteligentny i silny, ale bardzo wkurzający.
- Hehe. Rozbawiłaś mnie. Jesteś bardzo otwarta.
- Wiem. Już tak zostałam wychowana.
- Musisz więc uważać. Mabashi to większe miasto, nie każdy będzie tu godny zaufania - powiedziałam z powagą. Martwię się, aby nikt nie wykorzystał tego przeciwko niej.
- Poradzę sobie. A gdzie Twoi rodzice?
- Mama zmarła dwa lata temu. Obecnie mieszkam z ojczymem, ale on pracuje - odpowiedziałam niechętnie.
- Przepraszam. Moja mama też nie żyje, ale nawet jej nie pamiętam.
- Ehh... Przykro mi.
- Nie ma co się rozczulać. Dziękuję za posiłek. Był bardzo dobry.
- No co ty... Nie ma za co. Przyjemnie jest z kimś zjeść.
- Zawsze możesz wpaść do mnie, skoro przebywasz sama. Ja teraz też będę sama i nie wiem, jak mi pójdzie.
- Masz rację razem będzie nam raźniej - odpowiedziałam szczęśliwa, że mam z mim porozmawiać.
- To ja już pójdę. Muszę się jeszcze trochu rozpakować, ponieważ jutro dojedzie reszta. Dziękuję jeszcze raz. Bardzo miło, że pierwszego dnia mogłam z kimś się zapoznać.
- Mi również miło. Do zobaczenia.
- Do widzenia. Paa.

Zamknęłam drzwi za Mai, włożyłam naczynia po kolacji do zlewu i ruszyłam do swojego pokoju. Nie miałam ochoty na razie zmywać.
"Rzuciłam" się na łóżko i przytuliłam się do poduszki. Leżałam tak i rozmyślałam nad dzisiejszym dniem. Był całkiem wesoły, a Mai bardzo przypadła mi do gustu.

Spojrzałam na zegarek, ale ten czas mi zleciał. Już tak późno, zagadałam się na maksa. Wstałam wzięłam torbę i zaczęłam robić lekcje.
*************************
Witam w kolejnym rozdziale "W uścisku strachu". Mam nadzieję, że jesteście zaskoczeni nową sąsiadką xD Jeżeli chodź trochę Was to zaskoczyło, bądź zainteresowało, to czekajcie na dalszy ciąg. Będę bardzo szczęśliwa, jeżeli zostaniecie ze mną.
Dziękuję za to, że ktokolwiek czyta moje nudne wypociny. To dopiero początek historii, więc nie opuszczajcie mnie ;]
  • awatar PaniePoLewejRuchamPanaJestPanPiękny♥: ja czytam te " nudne wypociny" i wcale nie są nudne :D Awww... :D Romans , romans,roman,romans! :D HENTAI! :D Rozdział zajebiaszczy!
  • awatar ognisty-podmuch: bosko laska ale nie obraź się ja wiedziałam że to bedzie dziewczyna takie moje przeczucie:P:D
  • awatar Szkic do współczesnego obrazu: łee nie czemu dziewczyna ale nic chociaż mogę mieć nadzieje że brat będzie odwiedzać siostrę :D i żadne "nudne wypociny" tylko istne cuda nie zamartwiaj się tak ja z tobą zostanę do końca ;*
Pokaż wszystkie (4) ›
 

s-n-w-karmel
 
Stał na przeciwko mnie, mój ojczym...

Usłyszałam tylko:
- Jesteś zwykłą dziwką! Masz to po swojej matce...
- Pierdol się - odpowiedziałam z łzami w oczach. Starałam się, aby ich nie uronić, przecież nie może mu pokazać, że jestem słaba, że on wygrywa.
- Jak śmiesz mała suko! - Uderzył mnie przy tym mocno w twarz, aż usunęłam się na podłogę. Nie miałam siły wstać, ale
nadal nie chciałam pokazać, że się poddaję.
- Jesteś starym, niewyżytym zboczeńcem! - Odkrzyknęłam, siedząc na podłodze.
- Ty mała niewdzięcznico... - Kopnął mnie w brzuch, aż całkiem opadłam.

Leżałam skulona na podłodze. Miałam już wiele siniaków, ale nadal nie chciałam się poddać. Miałam za dużo dumy i godności, żeby oddać się bez walki. Tak było za każdym razem...

Jakieś dwa lata temu zmarła moja matka, a ja zostałam pod opieką ojczyma, który nigdy mnie nie lubił. Często musiałam przeżywać to samo. Co tydzień, w weekend miałam w domu piekło. Kiedy wracał po całym tygodniu pracy do domu, wyżywał się na mnie, aby pozbyć się swoich frustracji.

Poniżał, bił i gwałcił. Tym razem również nie było inaczej.
Zawsze kiedy już nie miałam siły, aby dalej walczyć, on związywał mnie i ślinił się nade mną, nad moim ciałem.
Potem robił z mną, to co chciał. Kiedy już skończył, rozwiązywał mnie i zostawiał wykończoną na podłodze lub łóżku, zależy gdzie to robiliśmy, a sam po wszystkim szedł zapalić do kuchni. Kiedy wracał, rzucał mi zawsze maść na otarcia i potłuczenia, przecież musiałam jakoś wyglądać, aby w tygodniu wrócić do szkoły.

Zawsze, za każdym razem mam ochotę go zabić, ale brakuje mi odwagi, ponieważ byłoby ciężko, gdyby nie jego pieniądze i mieszkanie. Poza tym nie potrafiłaby tego zrobić. Jakby zniknął, nie miałabym się gdzie podziać. Nie miałam żadnej innej rodziny, miałam tylko jego.

Zawsze miałam go za obrzydliwego starucha, nawet za czasów swojej matki. Notorycznie ją zdradzał, gdy była poza domem, ale nie mówiłam jej tego, ponieważ nie chciałam psuć jej szczęścia. Ona go kochała, albo raczej osobę, którą on udawał. Kiedy ona zmarła, przestał w domu już udawać, chociaż poza nim gra całkiem dobrze.

A ja przez niego czuję się jak w klatce...

Weekend na szczęście się skończył, a on wyjechał do pracy, więc mam trochę spokoju,
Na stole zostawił mi usprawiedliwienie na w-f, abym nie musiała się przebierać. Boi się, że ktoś zobaczy moje otłuczenia.

Wychodząc z mieszkania zobaczyłam, że ktoś się wprowadza do mieszkania obok, ale nie miałam czasu, aby to sprawdzić, ponieważ musiałam się śpieszyć do szkoły.
***********************
Przepraszam za dłuższa przerwę, ale weekendy mam zawalone.
Oto rozdział nowego opowiadania. Mam nadzieję, że przyjmiecie go ciepło. Jest krótki, ale to przez brak czasu. Postaram się, aby w następnym było więcej.
  • awatar Szkic do współczesnego obrazu: Je jak ja cię kocham ;* nie martw się jeśli to wstęp to ci wybaczę taki krótki rozdział ale następne mają być dłuższe ok ;)a początek świetny aż chce się więcej i ja chce sąsiada choć jeszcze nie wiem jak wygląda ale i tak go chce i ona ma być z sąsiadem ;D buziaki Ren ;* :* ;*
  • awatar Nijixi: no trzeba przyznać, że zapowiada się ciekawie, szczególnie z tym sąsiadem ;) czekam z niecierpliwością! Pozdrawiam :)
  • awatar PaniePoLewejRuchamPanaJestPanPiękny♥: Jak... Jak można gwałcić i tak traktować swoją przyszywaną córkę... Okrutne.Potwór.Śmieć. Zabiłabym bez wahania. Co do opowiadania to świetne!!;*
Pokaż wszystkie (4) ›
 

afterwakingthedemong
 
  • awatar Ayse: lubisz yuri? :3 to zajrzyj: mizasaku-yuri.blog.onet.pl/
  • awatar .齐悦.: Mmmmm. To co Satsu lubi najbardziej <3
  • awatar Arichie: Zapraszam do gry PBF'owej o tematyce pokemon. Mimo wszystko bardzo przyjemne forum oraz dość poważne. Link: www.pokemoneternal.czo.pl Opis: PBF jak wspomniałam o tematyce pokemon. Wcielasz się w trenera (bądź koordynatora itp.) i rozpoczynasz swoją przygodę. Obecnie jesteśmy w regionie Johto, liga Kanto jeszcze trwa, więc jest co poczytać. Pomimo wysokiego poziomu, wciąż się rozwijamy... ale to trzeba zobaczyć. Wpadnij i oceń :D A może zostań na dłużej ;)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów