Wpisy oznaczone tagiem "herbata" (643)  

gdzietuwyjsckrakow
 
Koronawirus. Samoizolacja. Restauracje zamknięte zatem jemy w domu. A do domu zazwyczaj przynoszę słodycze
z cukierni.

90342981_2740734202642962_6192333837050052608_n.jpg

Tym razem padło na cukiernię Antoniego Adamka. Zdecydowałam się na moje ulubione "ciacho", czyli eklera. Wyglądał bardzo apetycznie i smakował całkiem dobrze. Nie był to może najlepszy ekler, jakiego w życiu jadłam, ale ciasto było odpowiednio kruche a masa delikatna. Sugerowałabym słodszą polewę czekoladową i przede wszystkim bardziej zainteresowaną obsługę. Dość długo czekałam, zanim pani praktykująca PRL-owskie podejście do klienta do mnie podejdzie. Na tyle długo, że postanowiłam zaznaczyć swoja obecność nieco niecierpliwym 'Dzień dobry. Poproszę eklerka!" i płożeniem 4,50 zł na plastikową podkładkę.

Podsumowując, może inne oddziały cukierni mają lepszą obsługę, do odwiedzenia tego na Nowym Kleparzu nie zachęcam. No, chyba że bardzo zapragniecie słodkości od Antoniego Adamka.

Eklera popiłam mega aromatyczną herbatą Charlotte black tea Riston, którą dostałam od mamy na Mikołajki. Ma obłędny zapach i świetnie smakuje.
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Fitagain Coffee & Food jest dobre, ale...

89489774_201292397758453_6829565043697254400_n.jpg

No własnie, ale... Ostatnio przyzwyczaiłam się do absolutnych foodgazmów, a tu jest po prostu poprawnie. Jest pyszne ciasto, dobra lemoniada
i miła obsługa, która jednak zbyt często informuje, że czegoś nie ma. Ceny nieco wysokie jak na lokal mieszczący się tylko w normie. Niestety  Fitagain Coffee & Food nie wyróżnia się niczym na tle konkurencji, która w Krakowie jest ogromna. Jedynie może wystrój jest tu nieco ponad przeciętną pod względem kreatywności i estetyki.
Podsumowując, nie mam nic do zarzucenia  Fitagain Coffee & Food. Jeśli macie ochotę na nieco za drogie ciastko i kawę, to się wybierzcie.
Ogólna ocena: 6/10.
Adres: ul. Szczepańska 7, Kraków
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Rok temu w styczniu poleciałam do Edynburga. Obawiałam się, że wyspiarska pogoda da mi się poznać od najgorszej strony: będzie wietrznie, zimno
i deszczowo. Nic podobnego. Edynburg zwiedzałam
w słońcu.

50815771_2343960589152581_7109643455957041152_n.jpg

Muszę przyznać, że to była miłość od pierwszego wejrzenia, a właściwie od pierwszego nocnego spaceru po Edynburgu. Wtedy odkryłam piękno jego gotyckich kamiennych budowli i ciekawych pomników.

50790806_244980323092030_6815952471270096896_n.jpg


50818568_2012343272189501_3443175186990366720_n.jpg


51038285_2562175147132257_3256287471880634368_n.jpg


51078295_315723915815028_8914078982169690112_n.jpg

Za dnia miasto okazało się jeszcze piękniejsze, zwłaszcza kolorowe witryny sklepów i lokali gastronomicznych. Chowanie telefonu nie miało sensu, ponieważ robiłam zdjęcia ciągle. Szczególnie urzekły mnie kamienice w centrum oraz długa Royal Mile łącząca dwie królewskie siedziby: Zamek i Pałac Holyrood.

50827950_305129523693237_4830209689545342976_n.jpg


50922833_286523748712148_2030336082834358272_n.jpg


51142208_377820333020400_5297902336402784256_n.jpg


51161301_299826324216449_7921774247817510912_n.jpg


51178897_241199550137766_8646596910125154304_n.jpg


51188399_281506452521972_8995798603356176384_n.jpg


51195342_358074728364371_3959230389666447360_n.jpg


51216169_549506832219809_1498663799249436672_n.jpg


51237836_528876564301932_4075337327205941248_n.jpg


51273694_2520710931489208_1157602868635631616_n.jpg


51552811_1261555100687761_7791759793856708608_n.jpg


51612555_795248700814273_5084669777230692352_n.jpg


51650040_392152661373404_2339507285002289152_n.jpg


51662377_799160623767134_543609483759190016_n.jpg

Edynburg jest pełen kraciastych pamiątek, nawiązań do Nessie i Harry'ego Pottera.

51552621_1610166429130185_4215004398041956352_n.jpg


51297196_296950804340362_2846420108622954496_n.jpg

Dlaczego do młodego czarodzieja? Ponieważ to
w kawiarni The Elephant House J.K. Rowling pisała swoją pierwszą książkę. Jako wielka Potteromaniaczka musiałam tam pójść na angielską herbatkę o 17.
I ogromnie się zawiodłam. W środku jest oczywiście tłoczno, a wystrój nijak nie nawiązuje do sagi. Na ścianie widnieje jedynie małe zdjęcie pisarki informujące, że to tutaj tworzyła magię. Popijając nawet dobrą herbatę, bolałam nad niewykorzystanym potencjałem tego miejsca.

51061452_543171706181702_1452958617006243840_n.jpg

Prócz tradycyjnej herbaty poszliśmy też do tradycyjnego pubu na piwo i fish and chips oraz haggis. Flagowej brytyjskiej ryby z frytkami nikomu nie trzeba przedstawiać. Inaczej może być z haggis. Jest to specjał szkockiej kuchni, przyrządzany
z owczych podrobów, wymieszanych z cebulą, mąką owsianą, tłuszczem i przyprawami, zaszytych
i duszonych w owczym żołądku. Haggis jest zwykle podawany z ziemniakami. To było przepyszne! Dobrze doprawione i mega sycące. Wiem, że dla niektórych to danie jest nie do przełknięcia, ale mi podroby niestraszne.

50882546_208042356732242_5038860888707170304_n.jpg


51059189_1362774640543534_1505219852078415872_n.jpg

Po tym, jak zakochałam się w Edynburgu, jestem bardzo ciekawa jak wygląda Londyn. Czy też jest tak majestatyczny i efektowny pod względem architektury? Przekonam się już nie długo, bo lecę w piątek :)

50681692_320257075285014_2175129557915402240_n.jpg
  • awatar Kosmetyczneplum7: Ryba z groszkiem i frytkami to tu taki standard . Mieszkam kawałek stąd
Pokaż wszystkie (1) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Z małymi lokalami  czasem jest jak z małymi pieskami. Niby wersja mini a wypada dużo lepiej niż te duże.

83242395_859332584507826_563594048191856640_n.jpg

Tam samo jest z Non La. Malutka orientalna restauracja z kilkoma stolikami jest godna uwagi. Obsługę i ceny mają bardzo dobre, a na jedzenie chętnie wracam. Szczególnie smakowały mi sajgonki. Zarówno te klasyczne, jak i w wersji na słodko. Ponoć mają też dobrą zupę pho, ale ja ogólnie nie jestem jej fanką. Polecam zamówić herbatę. Nie dość, że jest bardzo wysokiej jakości to jeszcze
w ciekawych filiżankach :)
Nie ma tu największego minusa orientalnych knajp, czyli kiczowatego i jaskrawego wystroju. Poszli raczej w zieleń i kolory ziemi. Może nie jest to wystrój idealny, ale zdecydowanie wyróżnia się pozytywnie na tle innych azjatyckich lokali.
Podsumowując polecam Wam orientalny obiad w Non La.
Ogólna ocena: 7/10.
Adres: Kraków ul. Długa 82
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jak już wspomniałam w poprzednim wpisie, nasze zwiedzanie Kijowa odbywało się głównie wieczorami
i nocami, dlatego też szukaliśmy lokali otwartych do późna. Czy było trudno takie znaleźć? Ani trochę. Kijów nie sypia, Kojów imprezuje :)

51579210_2512003832197650_8659214446004011008_n.jpg

Jak Ukraina to oczywiście Puzata Chata! To sieciówka z pysznymi i tanimi ukraińskimi specjałami. Oddziały tej samoobsługowej knajpki znajdziemy niemal na każdym kroku, ale jeśli przyjdziemy tam tusz przed zamknięciem, nie zastaniemy już wielu dań do wyboru. My poszliśmy do Puzatej na późne śniadanie... około godziny 17 ;) Smakołyków było mnóstwo. Szczególnie polecam barszcz ukraiński.

48361743_2016329201788554_3643950236470083584_n.jpg

Podczas zwiedzania często zrobiliśmy piw stopy, a do piwka jedliśmy tradycyjne ukraińskie przekąski jak suszone świńskie uszka czy mini czebureki. Jest to coś w rodzaju pieroga z mięsem smażonego na głębokim tłuszczu.

51308366_1219245461556643_3363266324015874048_n.jpg

Jednego wieczoru trafiliśmy do restauracji serwującej kuchnię kaukaską, a tam podano nam innego rodzaju czebureki, które wyglądały jakby zrezygnowano z ich smażenia. Smakowały wyśmienicie!

51402309_301135083762872_8414291715451518976_n.jpg

Innego razu odkryliśmy cudowną turecką restaurację
z tak pysznymi daniami, że nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia. Udało mi się uwiecznić tylko herbatę :)

51783740_607217679704336_1633060769119600640_n.jpg

Żeby nie było tak kolorowo, to zdarzały się też wpadki. W knajpie z dobrym piwem mieli paskudną grzybową, która wyglądała jak brązowa woda z podejrzanymi obiektami.

48046813_1175589239265768_4746152609717420032_n.jpg


51188992_1870357216424731_7250229426456100864_n.jpg

Totalną porażką była restauracja, gdzie ja jadłam najmniejsza i najgorszą carbonare ever, a większość ekipy ohydne burgery. Na samo podanie piwa czekaliśmy godzinę, na jedzenie jeszcze dłużej
i jeszcze zapomniano podać nam sztućców.

51407839_2314380175506552_5110291975865630720_n.jpg

Pomimo kilku fuck up'ów zdecydowanie nadal jestem fanką kuchni ukraińskiej i zapewniam, że w Kijowie można dobrze i smacznie zjeść.
 

stylowki24
 
W tym wpisie podam Wam 3 przepisy na zdrowe, rozgrzewające i proste w przygotowaniu napoje, idealne na jesienną aurę.

www.dlanastolatek.pl/3-proste-przepisy-na-zdrowe…

ee3c6534c1217cb9c23169dd7776bf0a.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Spacerując po Krupówkach miniemy kilka kawiarni pod szyldem Góralskie Praliny. Zdominowały one kawiarniany rynek stolicy Tatr.

44750589_364627344278827_7753429465597739008_n.jpg

Skąd w ogóle taka nazwa? Ponieważ w kawiarni możemy kupić czekoladki w kształcie oscypka. Różnokolorowe i całkiem ładne, ale oszukane. To właściwie jest tylko pół oscypka... Pralinka nie jest okrągła tylko płaska, a płaci się za nią więcej niż za prawdziwego oscypka. Ładne, pyszne, ale drogie.

23316099_1436669609713683_525753667_n.jpg

Pralinki są ładne, ale wystrój lokalu już nie. Toporne, brzydkie i niewygodne krzesła okropnie szpecą miejsce z ogromnym potencjałem. Połączenie góralskich akcentów i czekolady aż się prosi
o piękne aranżacje.

23283336_1436669886380322_1872401357_n.jpg

Pomimo kosmicznie wysokich cen, ultra brzydkiego wnętrza i niemiłej obsługi wszystko, co jadłam
w Góralskich Pralinach było obłędnie dobre. Ogromne, ekstremalnie słodkie ciastka z maślanym kremem rozpływającym się w ustach popijane dużą ilością herbaty zimowej to przepis na udane popołudnie. I na udane spustoszenie portfela, bo taki zestaw kosztuje tyle, co obiad- 37 zł.
Ciężko się zdecydować na konkretne ciacho.

23226957_1436669553047022_2007776659_n.jpg

Podsumowując drogo, ale smacznie. Raz na jakiś czas, od święta można sobie pozwolić na taką przyjemność. Jeszcze przyjemniej byłoby gdyby zmienił się wystrój i obsługa. Kawiarnia zarabia dużo, więc mają kasę na modernizację.
Ogólna ocena 6/10.
Adres: Zakopane ul. Krupówki
  • awatar NoPerfectlive: Rzeczywiście wnętrze okropne , ciężkawe i bez polotu .Ale ciacha wyglądają pysznie
Pokaż wszystkie (1) ›
 

kimib
 
Nadal ulubiona Ahmad i nie znalazłam lepszej czarnej herbaty.


183828zn.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Jeśli będąc w Zakopanym zapragniecie wybrać się na kawę i ciastko istnieje wielkie prawdopodobieństwo, że wylądujecie w Góralskich Pralinach lub w Cukierni Samanta, której filia znajduje się na prawie każdej ulicy w centrum.

14877264_1103135139733800_1164276848_n.jpg

Samanta to miejsce gdzie spotyka się tradycja (cukiernia działa od 1927) z nowoczesnością.
Widać to zarówno po wystroju jak i po menu oraz sposobie obsługi.

14885763_1103135099733804_1273235952_n.jpg

Część kawiarni wyglądem przypomina starą, polską cukiernię urządzoną w odcieniach brązu i beżu
z paniami w fartuszkach, jako obsługą. Możemy tam też kupić tradycyjne torty i ciasta, które zresztą są pyszne, niedrogie, a kawałki całkiem spore. Do tego ciepła herbatka w szklance i jest jak
u babci.

14872684_1103135199733794_148736923_n.jpg

Natomiast Samanta na dolnych Krupówkach to zupełnie inna bajka. Nowoczesna. Tam znajdziemy różowe, nowiutkie, miękkie fotele i system obsługi jak z Costa Coffee. W menu oprócz tradycyjnych, wspomnianych wyżej propozycji pojawiają się również nowości cukiernicze i wariacje na temat kawy czy herbaty. Niezmienne pozostają tylko ceny- przystępne.

44047265_715019802188720_8384695770124648448_n.jpg


21151089_1380642618649716_158189479_n.jpg

Podsumowując Samanta to drugi cukierniczy gigant na zakopiańskim rynku, który trafia w gusta starszych i młodszych klientów. Osobiście przekonuje mnie zmodernizowana odsłona kawiarni, ale Wam polecam poznać obie twarze Samanty.
Ogólna ocena: 8/10.

14885741_1103135096400471_1657190795_n.jpg


14875318_1103135133067134_657217697_n.jpg
 

gdzietuwyjsckrakow
 
Dobra książka przy filiżance pysznej herbaty, albo może świeże pieczywko prosto z pieca? To wszystko dostaniecie w dwóch miejscach pod tym samym szyldem- oto Massolit.

1515054454515438masso.JPG

Massolit Books- księgarnia językowa

31250610_1600354946678481_4657877876299792384_n.jpg

To dość niecodzienny pomysł, aby w księgarni urządzić kawiarnię, lub w kawiarni księgarnie…
W każdym razie w Massolicie zamiast klasycznego wystroju dominują półki z książkami w obcych językach, które możemy zakupić sobie do najpyszniejszej białej herbatki, za 7 zł, jaką kiedykolwiek piłam. Miła i żywcem wyjęta z hipsterskiej krainy obsługa pokaże nam gdzie usiąść, ponieważ kawiarnia ma dwie części. Powiem szczerze, że przejście z filiżanką herbaty z jednej części lokalu do drugiej jest problematyczne. Mogliby pomyśleć o zrezygnowaniu z samoobsługi.

15310674_1141178225929491_1631787527_n.jpg

Podsumowując Massolit Books to perfekcyjne miejsce dla zagranicznych moli książkowych, którzy przy okazji zakupów chcieliby coś zjeść lub czegoś się napić i od razu zacząć czytać nabytą książkę.
Ogólna ocena 6/10
Adres: Kraków ul. Felicjanek

15300621_1141178245929489_2103223409_n.jpg

Massolit Bakery & Cafe

26234513_1490599760987334_1686880828_n.jpg

Dokładnie w dniu pisania posta jadłam tam brunch
z przyjaciółką. Wnętrze jest nieprzyjazne osobom chcącym zjeść “na miejscu” przez jeden, duży social table w oknie. Na szczęście można kupić też na wynos, ale czy warto? Dwa bajgle- 8 zł. Cappuccino
i bajgiel z serkiem, łososiem, szczypiorkiem, pomidorem i czerwoną cebulą- 16 zł. Niby dobry, ale twardy i poranił mi podniebienie. Następnym razem zdecyduje się na coś słodkiego i miękkiego. Oczywiście obowiązuje samoobsługa, co już mniej dziwi niż w poprzedniej odsłonie Massolitu, ponieważ piekarnio-kawiarnia jest malutka. Pracownicy są mili, ale nieco roztargnieni (zapomnieli o mojej kawie). Siedząc w lokalu obserwujemy pracę piekarzy, którzy tworzą w tym samym pomieszczeniu, a kawiarnie od piekarni oddziela jedynie niepełna ścianka działowa. Czy to dobrze? Nie wiem… Na pewno przydałaby się im zmiana wystroju na bardziej przytulny.

26553371_1490599730987337_964201097_n.jpg

Podsumowując pomimo twardego i drogiego bajgla nie skreślam Massolit Bakery & Cafe i jeszcze tam zajrzę.
Ogólna ocena: 4/10
Adres: Kraków ul. Smoleńsk
  • awatar Gniazdo Os: Ja pamiętam jak za czasów studenckich chodziłam do tej księgarni po książki do napisania pracy z literatury:)
Pokaż wszystkie (1) ›
 

pakamera.pl
 
Podaruj Babci unikalny, recznie malowany kubek My Mug.
Nasze kubki wykonane sa z wysokiej jakosc.... Wiecej zdjec tutaj www.pakamera.pl/dodatki-kuchnia-kubki-i-filizank…
 

pakamera.pl
 
Podaruj Babci unikalny, recznie malowany kubek My Mug.
Nasze kubki wykonane sa z wysokiej jakosc.... Wiecej zdjec tutaj www.pakamera.pl/dodatki-kuchnia-kubki-i-filizank…
 

pakamera.pl
 
Kubek z szarej gliny, toczony recznie na kole garncarskim, wypalany na wysoki wypal 1280°C, szkl.... Wiecej zdjec tutaj www.pakamera.pl/dodatki-kuchnia-kubki-i-filizank…
 

pakamera.pl
 
Kubek z szarej gliny, toczony recznie na kole garncarskim, wypalany na wysoki wypal 1280°C, szkl.... Wiecej zdjec tutaj www.pakamera.pl/dodatki-kuchnia-kubki-i-filizank…
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Nie ukrywam, że Zakopane jest jak mój drugi dom, często tam bywam. Kiedyś nie znosiłam tego miasta,
a obecnie dostrzegam jego piękno i odkrywam jego skarby. Zakopane ma do zaoferowania nie tylko góry
i piękną architekturę, ale również pyszne jedzenie.

14469248_1076216835758964_1754427149_n.jpg

Lubię małą i niepozorną karczmę blisko Dworca Autobusowego pod nieciekawym szyldem Domowe Obiady.

Wnętrze jest ciasne i oczywiście urządzone w drewnie z góralskimi elementami. Ma się wrażenie, że właściciele chcieli upchnąć tyle stolików ile się da na małej przestrzeni. Rozumiem ich, ale wiem też, że dało się lepiej zagospodarować ten lokal.

14483594_1076216862425628_748078206_n.jpg

Jadam tam naleśniki. Na słodko z Nutellą i owocami oraz na słono ze szpinakiem i serem. Pomimo, że ciasto czasem wydaje mi się zbyt oleiste bardzo lubię ich naleśniki. Szczególnie wersja ze szpinakiem przepadła mi do gustu. Porcja na pierwszy rzut oka jest mała, ale o dziwo bardzo sycąca. Warto również zamówić zimową herbatę z miodem, imbirem, pomarańczą, cytryną i goździkami.

14454474_1076217039092277_2132939829_n.jpg

Obsługa jest miła i poprawnie wykonuje swoja pracę, a ceny dostosowane do poziomu całości- nie za wysokie, raczej średnie.

Podsumowując Domowe Obiady sprawdzą się, gdy mamy ochotę na smaczny aczkolwiek szybki posiłek tusz przed odjazdem naszego autobusu.

Ogólna ocena 6/10.
Adres: Zakopane ul. Tadeusza Kościuszki

14458897_1076217195758928_1835062012_n.jpg
 

keylaa858
 
Wpis tylko dla znajomych
MakeUpYourLife:

Wpis tylko dla znajomych

 

gdzietuwyjsckrakow
 
Kuchnia orientalna w Pod Norenami. Polecano mi tą restaurację nie raz nie dwa. Myślałam, że jak zwykle cała jej orientalność zacznie się
i zakończy na sushi. Bardzo się myliłam.

22236098_1409948605719117_2086924103_n.jpg

Już samo wnętrze jest odpowiednio, orientalnie klimatycznie. Nie ma tu kiczowatych smoków na ścianach i papierowych dekoracji. Jest za to dużo zieleni, naturalnych kolorów, bambusy, napisy
w jednym z dalekowschodnich języków. Wszystko minimalistyczne, a jednocześnie przywodzące na myśl harmonię i spokój, które kojarzą się
z  tamtym regionem. Do takiej konwencji dostosowane są również uniformy miłej
i profesjonalnej obsługi.

21905439_1397488053631839_675974674_n.jpg

Po tym jak wystrój wprowadził mnie w stan zen, karta menu sprawiła, że całkowicie zgubiłam orientację w tym, co chce zamówić. Wchodząc do restauracji byłam pewna, jakie danie wybiorę. Po przeczytaniu pierwszej strony menu okazało, że nie wiem, co chcę zjeść, a proces decyzyjny potrwa długo.
Po kilkukrotnej zmianie zdania postawiłam na zupę Tom Kha Gai- tajską zupę kokosowo- galangalową
z kurczakiem i makaronem ryżowym. Wzięłam dużą porcję za 17,50 zł.
Zupa okazała się wyborna. Zachwycała równoważącymi się słodkim smakiem kokosa i pikantno-pieprzowym galangalu oraz mnogością dodatków: papryka, groszek, trawa cytrynowa, grzyby, kurczak. Ponadto dużą porcją spokojnie mogłam się najeść.
Wyrazistą zupę zrównoważyłam delikatną zieloną herbatą Sencha Sakura z dodatkiem owoców wiśni, dzikiej róży, kwiatów piwonii i róży podaną
w tradycyjnym urokliwym dzbaneczku i czarkach.
Moja przyjaciółka Ola zamówiła hinduską zupę
z soczewicy-, Mulligatawny, która jest w Pod Norenami pozycją sezonową. Zupa udowodniła, że
z soczewicy można zrobić naprawdę przepyszne cuda i kosztowała jedyne 12,50 czyli tyle samo ile herbata.
Łącznie wydałyśmy 42,50, co za dwie zupy i herbatę wydaje się sporą kwotą, ale warto było. Wyszłyśmy najedzone i oczarowane smakiem potraw.

21767699_1397488100298501_1942284178_n.jpg

Podsumowując, warto, choć raz wybrać się do Pod Norenami i zatracić się w ich orientalnych smakach. Miejsce nadaje się zarówno na randkę jak i na obiad z przyjaciółmi. Może nie będzie to najtańsze wyjście, ale warte każdej wydanej złotówki.

Ogólna ocena 8/10
Adres: Kraków ul. Krupnicza

21697977_1397488066965171_231227765_n.jpg
 

 

Kategorie blogów