Wpisy oznaczone tagiem "hollywood" (225)  

ubieranka
 
Postaraj się ubrać najpopularniejszą parę Hollywood. Trzymamy kciuki, by para się nie rozstała!

www.ubieranki.eu/ubieranki/10384/angelina-i-brad.html


6bf6436e4558eb5aeb9fbf1a36740e2d.jpg
 

v10pl
 
Mistrz świata Formuły 1 Lewis Hamilton zapowiedział karierę w Hollywood, podekscytowany zagraniem roli w materiale promocyjnym przedsiębiorstwa ubezpieczeniowego Allianz.
www.f1.v10.pl/Hamilton,planuje,kariere,w,Hollywo…
 

loca.loca
 

1) przed zabiegiem/ i od razu po zabiegu - nie występuje opuchlizna, zaczerwienienia, itp, jak to ja mówię klientkom: "możecie iść od razu po zabiegu na imprezę ;) nie ma potrzeby brać urlopu, żeby zaszyć się w domku!

12650982_825476880913461_3815339541202649158_nyu.jpg


2) brwi po całkowitym wyłuszczeniu 3 miesiące od zabiegu.


12933054_867213836739765_2617231703964555484_n.jpg



12985527_867213843406431_8135242694497367394_n.jpg
 

lalkowicz
 
Kuba Z Dolls:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

bowa79
 
Spotkanie, aby zabić

„Hej, chciałabyś spotkać się z Plastykiem Tołstojem?” spytał Max Rozalie. Była to próba ostatnia ostatniej szansy, aby ją zainteresować.
Max był w tej chwili już do połowy zakochany w Rozalie. Była podniecająca. Miała cel. Zastanawiał się, czy jej słodka twarz i blada, z lekka upstrzona piegami skóra były prawdziwe. Nie to, żeby była perfekcyjnie zbudowana jak Krystal czy inne, w żadnym razie, ale Max wiedział, że niektóre dziewczyny celowo robiły sobie lekko niedoskonałą, zbzikowaną twarz, aby ludzie myśleli, że są naturalne. Mieszkając całe życie w Hollywood, Max tylko mgliście uświadamiał sobie, że na zewnątrz istniał ogromny świat, gdzie ludzie nie poddawali się rutynowo ciągłym rekonstrukcjom tylko po to, aby dopasować się do swojego ubrania.
Zaprosił ją na lunch. Zaproponował drinka, pływanie w basenie, przejażdżkę na plażę w Wenecji, ale Rozalie grzecznie odrzuciła wszystkie te propozycje. Przypomniała mu, że jest międzynarodowym terrorystą, która dopiero co naraziła całą gromadę medialnych gwiazd na raka, a teraz ucieka przed siłami sprawiedliwości i porządku. Czy więc mógłby, z łaski swojej, podrzucić ją na lotnisko, żeby mogła uciec zanim jej rysopis pojawi się wszędzie?
Wtedy to Max zaproponował, że przedstawi ją Plastykowi Tołstojowi. Max czasami interesował się wiadomościami i miał niejasne przekonanie, że ludzie Matki Ziemi i Natury uważali Tołstoja za dość ważną postać.
Nastąpiła cisza. Rozalie zastanawiała się, czy to był żart, a być może jakaś pułapka. „Możesz zabrać mnie do Tołstoja”, spytała niepewnie.
„Oczywiście, mam z nim spotkanie o trzeciej czterdzieści pięć w Hills… Wy, zieloni macie coś do Tołstoja?”
„No tak, ale wiesz” powiedziała Rozalie, „te rzeczy zawsze są przesadnie nagłaśniane.”
„W rzeczywistości to bardzo równy gość. Na pewno go polubisz. Wiesz, wy oboje jesteście trochę podobni, energiczni, bezpośredni. Ty sprawiasz, że cos się dzieje, a on jest legendą w branży…” Max przybrał ton głosu, który jego zdaniem robił największe wrażenie. „Chce, żebym wystąpił w jego filmie.”
Manewrowali ruchliwą drogą, co zawsze było trudne. Ale przynajmniej nie było korków. Nareszcie była zadowolona z opóźnienia. Potrzebowała czasu, żeby pomyśleć. Pomimo swej groźnej mowy Rozalie nie była typem mordercy. Zabijała w pewnym sensie pośrednio. Podczas akcji prowadzonych przez Matkę Ziemię często do niej strzelano i czasami odpowiadała ogniem na ogień. Może czasem kogoś trafiła, nie wiedziała. Nigdy nie pozostawała dość długo na tym samym miejscu, aby się o tym przekonać.  Wysadzała także mnóstwo rzeczy tu i tam na całym świecie: obiekty zanieczyszczające środowisko, wytwórnie ptaków Dodo, wystawy Klaustrosfer. Przypuszczała, że musiały przy tym być jakieś ofiary. Jej ludzie doznawali wielu strat, dlatego przypuszczała, że wróg ponosił je także. Jednakże nigdy, konkretnie i celowo nikogo nie zabiła.
Czy mogłaby zrobić to teraz? Czy powinna to zrobić? Rozalie rozważała gorączkowo sytuację. Plastyk Tołstoj, w końcu, nie był bezpośrednio odpowiedzialny za martwe morza i wymarłe gatunki. No, może w niewielkim stopniu był. Był w końcu prorokiem czegoś alternatywnego do uratowania planety… Ale to było głupie. Gdyby nie było Plastyka Tołstoja, to jednak Klaustrosfery istniałyby nadal. On ich nie wynalazł, a ludzie i tak by je sprzedawali i kupowali. To ludzie niszczyli Ziemię, a nie jakaś pojedyncza osoba. Ale z drugiej strony, Tołstoj ich zachęcał. Każdego dnia, cynicznie kusił ludzi, aby zaniedbywali swe rzeczywiste obowiązki… Historia była pełna przywódców, a Plastyk Tołstoj był niewątpliwie jednym z nich, a do tego niewiarygodnie potężnym. Bardziej niż jakikolwiek polityk. To już nie politycy kształtowali świat, to ludzie zajmujący się marketingiem, ludzie, którzy popełniali i usprawiedliwiali mit konsumpcji. Plastyk Tołstoj był największym z nich.
„Chyba mnie nie słyszałaś,” Max przerwał zamyślenie Rozalie.  Był bardzo rozczarowany, że jego wiadomość nie zrobiła takiego wrażenia, jakiego się spodziewał. „Plastyk Tołstoj chce, żebym wystąpił w jego filmie! Masz pojęcie, co to znaczy?”
Rozalie starała się nie budzić podejrzeń Maxa. Udawała zainteresowanie.
„Cóż w tym dziwnego. Jesteś wielką gwiazdą, każdy to wie. Czytałam, że możesz pracować z każdym, z kim będziesz chciał.”
„Z każdym, oprócz Tołstoja. On jest kimś tak wielkim, że aż przemysłem samym w sobie. Nie ważne jak wielki jesteś, w porównaniu z nim zawsze jesteś małym, ale jeśli rozegram to jak należy, to zrobi film ze mną!”
Chyba, że Rozalie wkroczy do akcji.
 

bowa79
 
Tam, gdzie udają się pomysły, aby umrzeć
 
W samym środku Hollywood, miasta snów, Rozalie natknęła się na miejsce, w którym były tylko koszmary. Ponieważ w tych spokojnych, małych budynkach desperacja spotykała się z przerażeniem. Zdesperowani pisarze i przerażeni producenci. Pisarze, zdesperowani, aby ktoś ich wykorzystał oraz producenci przerażeni, że mogą podjąć złą decyzję.
Było to miejsce, gdzie udają się pomysły, aby umrzeć.
Są dwa sposoby, aby pomysł dokonał żywota w tym słonecznym świecie bungalowów: szybki i powolny. Szybki jest łatwiejszy. Szybki jest wtedy, gdy zostaje odrzucony od razu. Oczywiście, nawet wtedy pomysł umiera tylko dla danego studia, bo dla pisarza nie umiera on nigdy, ale ponieważ tak czy owak pisarz jest jednym z żywych trupów, to nie ma to żadnego znaczenia. Powolny sposób umierania pomysłu polega na poddaniu go opracowaniu. To zdarza się, gdy osoba wewnątrz bungalowu zainteresuje się pomysłem. Ten specjalny przywilej jest zarezerwowany dla naprawdę bardzo niewielu pomysłów.  Są to bardzo specjalne pomysły i dla nich wymyślono specjalny rodzaj tortur: zostają zadyskutowane na śmierć. Rozpatrywane są z każdego możliwego punktu widzenia przez tak wielu ludzi, jakich tylko producent jest w stanie zatrudnić tak długo, aż nikt już nie pamięta, co było dobrego w pomyśle na początku. Potem ktoś mówi: „Uważam, że mamy tutaj prawdziwy problem. Musimy powrócić do początku,” i powoli pomysł zaczyna blaknąć i umiera.
Nad Los Angeles wisi gęsta mgła. Wielu ludzi sądzi, że to zanieczyszczenie, ale inni twierdzą, że ma to coś wspólnego z tym, co się dzieje, gdy zimna woda spotyka się z ciepłym powietrzem nad oceanem. Prawda jest taka, że jest to mgła milionów powoli zanikających pomysłów.
 

kobietamag.pl
 
Gwiazdy na czerwonym dywanie zawsze wyglądają zniewalająco! Która z nas z zazdrością nie spoglądała na wytwornie ubrane celebrytki, chcąc wyglądać tak jak one? Nic prostszego! Zainspirowane stylem gwiazd – odwiedziłyśmy sklepy online.- kobietamag.pl/ubierz-sie-jak-gwaizda-z-czerwoneg…
Stylizacja-Taylor-Swift.jpg
 

laszczenie
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

bowa79
 
„Prawie.” Westchnęła Krystal. „Odrobinę w dół, o teraz, prawie dobrze, nie, trochę w górę, jeszcze trochę, prawie już… Nie!. Nie tam! Wyłaź stamtąd!”
Maks szarpnął się w tył jak przestraszony królik.
„Przepraszam, przepraszam, przepraszam” sapał.
Po wyjaśnieniu nieporozumienia Krystal naprowadziła Maksa na właściwy otwór i w końcu zaczęli się kochać. I to było dobre. Ona sapała, on sapał, oboje sapali. Potem oboje zachlupotali.
To jest odwieczny problem. Kiedy mężczyzna leży na kobiecie i pot zaczyna płynąć, szparka kobiety często zaczyna chlupotać. Oczywiście, coś takiego nigdy nie zdarza się na filmach. Maks pompował swoim ciałem w górę i w dół na niezliczonej ilości cudownych aktorek, a Krystal sapała i pociła się pod licznymi osiłkami udającymi aktorów dramatycznych. Ale nigdy pojedyncza szparka nie wydała nawet najcichszego piśnięcia. W prawdziwym świecie jednak, był to hałas, który zakłócał wiele ekstatycznych momentów. Decyzja, czy zwracać na to uwagę czy nie, zawsze jest trudna. Jednak Krystal zawsze zwracała uwagę.  
„Twoja pierś sprawia, że moje cycki skrzypią,” powiedziała.
„Tak, wiem,” odpowiedział Maks.
„Może wypuszczę z nich trochę powietrza, co?”
„Nie, to nic nie da, z małymi jest tak samo. Spróbuj nie zwracać uwagi.”
„Dobrze”.
I znowu powrócili do właściwych czynności. Wkrótce ich namiętność znowu zaczęła brać górę. Sapanie powróciło. On stękał, ona sapała. Ona sapała, on stękał. Wygięła plecy w łuk podkładając ręce pod pośladki.
„Tak”, krzyczała. „Tak, tak, tak!”
„Och!”, mówił on. „Ach! Oooch!”
Ciało Krystal rozpływało się przygotowując się do orgazmu. W miarę jak stawała się cieplejsza i bardziej mokra, Maks wpychał jej z coraz większą pasją. I nastąpiło to nieuniknione. Rozległo się chlupnięcie, przy którym dźwięk wydawany przez szparkę Krystal był zdecydowanie łagodny.
„Do licha! Nienawidzę, kiedy moje krocze wydaje ten dźwięk” powiedziała Krystal. „Przepraszam”.
„To ja także, wytwarzam próżnię,” zauważył rozsądnie Maks i szepnął jej do ucha. „Spróbuj nie myśleć o tym. To jest piękne!”
„Piękne! Moje krocze wydaje dźwięki niczym trąba, a ty mówisz, że to jest piękne!”
„No bo jest”.
Krystal spodobało się podejście Maksa. Objęła go mocniej i sapiąc i stękając podążyła ku swojemu szczytowaniu i, o dziwo, wyglądało na to, że osiągną je razem. Nieomal. Sapnięcie, stęknięcie, stęknięcie, sapnięcie. Niestety, w ostatnim momencie, gdy Krystal zaczęła dochodzić, a Maks wyciągnął, aby dokonać ostatniego zwycięskiego pchnięcia… wyszedł, a potem łupnął ją w udo zginając się w pół i wrzeszcząc z bólu.
„Tak!” powiedziała Krystal
„Ooch,” powiedział Maks.
I tak skończyło się krótkie małżeństwo, przyjaźnie, boleśnie i w nieładzie. Po wszystkim zasiedli przy kawie i zaczęli omawiać rozwód.
„Komu sprzedamy tę historię?” spytała Krystal.
„No cóż, jestem umówiony na lunch w studio z moją agentką. Pomówię z nią o tym, na pewno załatwi nam dobrą cenę.”
Tak więc Maks skierował się do Hollywood na lunch w Studio DigiMac. Traf chciał, że również Rozalie i jej brygada eko-terrorystyczna również kierowała się w tę stronę swoim helikopterem.
W międzyczasie, daleko w Europie, gdzie ranek przypada wczesnym wieczorem, człowiek często uwielbiany jako ostatni człowiek zdrowy na umyśle na Ziemi, wygłaszał mowę do Parlamentu Europejskiego na temat zniszczenia środowiska. Dla wzmocnienia jego argumentów, na ekranie zawieszonym w wysokiej izbie pokazywany był na żywo materiał filmowy o alaskańskiej katastrofie tankowca. Była to ta sama katastrofa, którą Plastyk Tołstoj obserwował w swojej kuchni i ponad którą Judy Schwartz wisiał na wciągarce, wciąż głowiąc się nad zagadką dziwacznej natury i rozmiarów rozdarć w burcie tankowca.
 

bowa79
 
ROZDZIAŁ 6

Gdy zderzają się dwie gwiazdy

Dziecko szczęścia

Tego samego ranka Nathan negocjował z oprychami z Ufortyfikowanej Wsi Beverly Hills. Plastyk był w swojej kuchni obserwując na piętnastu różnych ekranach jak Judy i Jackson są unoszeni za pomocą wciągarki z tonącego tankowca. Rozalie znajdowała się w helikopterze ze swoim zespołem akcji bezpośredniej Matki Ziemi kierując się ku miejscu aktu terrorystycznego w głębi pustyni. Cruise zajmował się swoim krwawiącym ramieniem.
Maks także miał problemy. Problemy, to znaczy, oprócz swego zwykłego, polegającego na tym, że był dołowany. Trzeba przyznać, że w obecnej chwili był on bogatym i sławnym dołowanym, kolosalnie popularnym zdołowanym. W rzeczy samej zdołowanym chwili. Ale Hollywood jest miejscem, gdzie dystans miedzy byciem zdołowanym celebrytą, a pogardzanym, przegranym zarabiającym na reklamach bielizny, jest bardzo krótki. Coś na dnie przyćmionego mózgu Maksa mówiło mu, że przyszedł czas, aby wziąć się w garść. W wieku dwudziestu sześciu lat był już od ponad ośmiu lat wielką gwiazdą. Słynnym „bachorem”, który pił, balował i wdawał się w bójki po całym mieście. Co więcej, był on naprawdę kimś, szczerym psotnym chłopakiem. Nie jednym z bezpostaciowej masy dąsających się pięknisiów, którzy upijają się raz na swoje osiemnaste urodziny, a następne pięć lat spędzają opowiadając w magazynie People jak rzucali picie. Maks był uwielbiany nie tylko z powodu dzikich, nieokiełznanych postaci, jakie kreował na ekranie oraz we wnętrzu hełmów z Wirtualną Rzeczywistością, ale także z powodu dzikiego, nieokiełznanego charakteru, jaki najwyraźniej posiadał.
Dobre wróżki, które przybyły na urodziny Maksa, były liczne i szczodre. Obdarzyły go wielkim urokiem osobistym, ogromnym talentem aktorskim i piękną, silną, chociaż raczej niską postacią. Dały mu olśniewający wygląd, który obejmował lodowato błękitne oczy osadzone w twarzy o śródziemnomorskiej cerze. A także, a być może najważniejsze ze wszystkiego, dały mu brwi James Dean’a, które unosiły się ukośnie w górę jak u smutnego, zagubionego chłopca, ilekroć je zmarszczył. Wszystko to dobre wróżki dały małemu Maksowi, który śmiał się i gaworzył, jak przystało beztroskiej, niefrasobliwej, promiennej osobowości, co było także ich podarunkiem dla niego. Z drugiej strony, Zła Wróżka dala Maksowi tylko jeden dar, ale to omal go nie zabiło. Bo Zła Wróżka zdecydowała, że w wieku siedemnastu lat Maks, bez żadnego ostrzeżenia i przygotowania, stanie się ogromnie sławny, jako super odlotowy nastolatek w reklamie Levi.
Niektóre dzieciaki ze szkoły średniej w zetknięciu się z faktem nagłego stawania się najbardziej sławnym i na widok którego wszyscy się ślinią młodzieńcem na planecie, mogłyby potraktować to z chłodną obojętnością i dystyngowaną rezerwą. Ale Maks nie był takim dzieciakiem.
„Maks, w zeszłym tygodniu grałeś w kosza ze swoimi kumplami w Burbank, a teraz jesteś na okładce wszystkich magazynów w sklepie. Czy myślisz o tym, co będziesz robił, gdy ta adoracja się skończy?” spytała Maksa po matczynemu prowadząca talk-show w jednym z jego pierwszych wywiadów w charakterze celebryty.
„Nie mam zamiaru, laleczko, dziecinko,” odpowiedział młody Maks. „Bo właśnie teraz przyrzekam sobie imprezować aż do śmierci, zanim wykorkuję.”
Reklama, którą nakręcił Maks, aby zostać super gwiazdą, była współsponsorowana przez Levi i Klaustrosferę. Była osadzona w przyszłości, w dniu, w którym rozpoczyna się Wyścig Szczurów. Śmierć ekologiczna rzekomo przybyła i wszyscy uciekali w trwodze do swoich Klaustrosfer. Postać grana przez Maksa, nieprzejmujący się niczym nastolatek, odmawia przyłączenia się do tej ucieczki przestraszonej rodziny, dopóki jego jeansy nie wysuszą się w wirówce. Pamiętny napis brzmiał: „Bez twoich Levisów wieczność będzie się wydawać bardzo długa.”
Od tamtego czasu słynnej reklamy, gdy Maks wprawiał w drżenie miliardy serc biegnąc ku zamykającym się drzwiom Klaustrosfery, wciągając po drodze swe wyblakle dżinsy, podczas gdy jego matka krzyczała z przerażenia, Maks był zawsze wśród wiadomości z pierwszych stron gazet. Nadal był, ale zachowanie, które jest urocze u młodzieńca dwudziestoletniego, staje się trochę patetyczne u trzydziestolatka. Maks miał dwadzieścia sześć lat i zaczynał się trochę sobą nudzić. Już niedługo, rozmyślał w swych rzadkich chwilach przytomności, zacznie nudzić wszystkich. Niedługo, obiecywał sobie, może nie dzisiaj, ale już niebawem, któregoś dnia weźmie się w garść.
 

bowa79
 
Advertainment

Wszystkie dzieciaki kochają telewizję, ale to ogromnie irytowało Plastyka. Rok później, w swoim wideo „Sprzedawanie: Moja dusza”, przypomni o tym swoim młodzieńczym gniewie.
„Zastanawiałem się, dlaczego muszą robić przerwy na reklamę. Wiecie? Obraźliwe małe getta, gdzie marketing był wtłaczany niczym jak jakaś stara krowa. Jakby reklama była czymś w rodzaju zawstydzającej konieczności, zamiast tą najważniejszą rzeczą, która każdemu wypłaca jego cholerne pensje! I, myślę sobie, jednego dnia zmienię to wszystko. Ale już wtedy wiedziałem, że aby to zrobić, musiałbym kontrolować nie tylko wizerunki, ale same środki komunikacji. Przysiągłem sobie wtedy na pamięć mojej matki, tyle tylko, że oczywiście, wtedy już nie żyła, że jednego dnia będę właścicielem sieci i w tej sieci obraźliwy podział miedzy rozrywką a reklamą zostanie zlikwidowany na zawsze. Widowiska, ogłoszenia a nawet wiadomości wszystkie będą się wzajemnie uzupełniać. Pewnie, teraz wszyscy to wiedzą, ale swego czasu byłem pionierem! Podbiłem pogranicze Ameryki. Jestem facetem, który wynalazł Advertainment.”
Często, gdy „Sprzedawanie: Moja Dusza” było pokazywane na ekranach podczas seminariów marketingowych, gorliwi młodzi sprzedawcy i sprzedawczynie wybuchali spontanicznym aplauzem w tym miejscu, taka była pasja i przekonanie do przeslania Tołstoja.
„Pozwólcie sobie przypomnieć o czymś niewiarygodnym”, perorował Plastyk z ewangeliczną gorliwością. „Był czas, kiedy robili filmy tylko po to, żeby ludzie mogli je oglądać i cieszyć się nimi. Słyszycie, co mówię! Gapili się z podziwem. A dlaczego wy nie? Niech wam szczęki opadną z niedowierzania. Przez dziesięciolecia Hollywood tworzył rozrywkę, z której jedynym źródłem dochodów była cena jaka ludzie płacili za obejrzenie jej! Miliony ludzi siedziało w ciszy sal kinowych skupiając na tym całkowicie swoja uwagę i nie byli skłaniani do kupna czegokolwiek! Sto milionów Amerykanów szło co tydzień do kina i co tam widzieli? Głupi film! Historyjkę, nic więcej! Żadnego oddziaływania na podświadomość, żadnego lokowania produktu, nic! Ludzie rzeczywiście zadawali sobie cały ten kłopot tylko w celu opowiedzenia jakiejś historii! Na myśl o tym robi mi się niedobrze.”
Nawet najbardziej pilni studenci marketingu byli czasami nieco zdumieni pasją, z jaką Tołstoj wypowiadał swoją pogardę wobec takich utworów jak „Przeminęło z wiatrem”, „Grona gniewu” czy „Casablanca”. Dla Plastyka nie były to klasyczne dzieła sztuki, było to sterylne litowanie się nad sobą. Bezcelowe, egoistyczne pokazy potęgi wyobraźni i umiejętności technicznych, nic więcej.
„To jest jak granie w tenisa bez sponsora”, mawiał. Zdejmij plakietki z nazwami z koszulki faceta i co otrzymasz? Jakiegoś bogatego bachora walącego w kółko piłkę pałą, oto co masz. Czyli nic.”
Oczywiście, nawet w dzieciństwie Plastyka rzeczy się zmieniały. Pamiętał dobrze i opowiadał rozgorączkowany o tym, jak oglądał Batmana jako dziecko i odnotowywał z wielką satysfakcją, do jakiego stopnia film w rzeczywistości był kolosalną reklamą ubocznych akcesoriów, jakie mu towarzyszyły. Ale produkt wciąż następował za opowiadaniem: film przyszedł pierwszy, a z niego rozwinął się marketing. Dopiero Plastyk był tym, który wprowadził właściwy porządek rzeczy.
„Drugie Prawo, chłopcy i dziewczęta brzmi, że marketing jest produktem i vice versa”.
 

bowa79
 
Ukośnik: Siły rynkowe

Nathan widział, że prywatny ochroniarz uważał go za szaleńca.
„Nie jestem szaleńcem”, powiedział. „Jestem brytyjskim pisarzem i nazywam się Nathan Hoddy”.
Gliniarze przybrali wyraźnie sztywniejszą postawę.  Ostentacyjnie położyli ręce na broni. Jeśli szaleńców można było uznać za trochę szalonych, to pisarze byli z pewnością niebezpiecznymi lunatykami. Zgorzkniali, społecznie dysfunkcjonalni, z pretensjami do kariery, spędzający tyle czasu na pisaniu, że nabierali przekonania, iż oni i ich skrypty są jedyną realną rzeczą na świecie, a wszystko inne było fantazją bez znaczenia. Prywatni gliniarze stracili już rachubę, ilu to pisarzy spotkali na swojej drodze, uzbrojonych po zęby i zdecydowanych, że jedynym sposobem urzeczywistnienia ich projektów było zastrzelenie każdego czytelnika, wydawcy czy producenta, który stawał między nimi a zielonym światłem.
„Acha, pisarz?”, powiedział szyderczo pierwszy strażnik. „Nie ma tu żadnej dorywczej roboty, synu. Zdaje mi się, że potrzebują pomocnika do obsługi pompy na stacji benzynowej jakąś milę stąd”.
Strażnik zachichotał z dowcipu. Ciekawym aspektem hollywoodzkiej obsesji na punkcie sukcesu jest to, że dosłownie każdy w mieście, począwszy od kierownika studio do sprzątacza, żywi te same snobizmy i uprzedzenia.
„Słyszałem, że nowy film Hanka Wanka nie wypalił”, powie jeden włóczęga do drugiego. „Przekroczył budżet i jest pretensjonalny, a studio straciło mnóstwo pieniędzy”.
„Co za palanci”, odpowie na to drugi włóczęga. „Zawsze wybierają tego nieudacznika”.
Nathan pośpiesznie starał się ustanowić swoją wiarygodność.
„No tak, w porządku. Jestem cholernym pisarzem, ale jestem pisarzem, który ma umówione spotkanie z Plastykiem Tołstojem.”
Nathan nie mógł powstrzymać uczucia złośliwej satysfakcji widząc ponowną zmianę w zachowaniu strażników. Szaleniec to szaleniec, a pisarz to oczywiście było coś, co zdrapywało się z butów jak błoto, ale Plastyk Tołstoj był człowiekiem o stratosferycznym znaczeniu. Jeśli, jak mówią, władza jest absolutnym afrodyzjakiem, to nazwisko Plastyk Tołstoj było w stanie uruchomić erekcję nawet u betonowego mnicha. Ten człowiek był legendą w branży rozrywkowej. Nie tylko posiadał ogromny procent udziałów w światowych mediach, ale jego firma kontrolowała produkcję Klaustrosfer od samego początku ich powstania. Produkcja Klaustrosfer była największym przemysłem na świecie i to właśnie Plastyk Tołstoj był tym, który to sprawił. Za pomocą bezwzględnego, wyniszczającego marketingu sprawił, że hermetycznie zamknięte Bio Sfery środowiskowe stały się największym produktem konsumenckim wszechczasów. Większym od samochodów, większym od hamburgerów, większym nawet od wojen. Ponieważ za każdym razem, gdy Plastyk Tołstoj dokonywał sprzedaży, sprzedawał cały świat – tyle tylko, że mały – ale tym niemniej - świat. Świat, który pewne szczęśliwe grupy lub jednostki mogły na zawsze nazywać swoim własnym.
Plastyk Tołstoj sprzedawał przyszłość, która, oczywiście, czyniła go wrogiem teraźniejszości. Był on człowiekiem PR dla najbardziej nieodpowiedzialnej idei w historii. Idei, że możliwe jest przetrwanie końca świata.
 

 

Kategorie blogów