Wpisy oznaczone tagiem "holokaust" (37)  

wikipunk
 
Wiky the Metal-Punk!: Siemanko :D.
Tercji przypadły do gustu moje zawodowe. Kiedy jednak zabrałam ją na polski, doświadczyła lekkiego szoku. Akurat mamy tematy związane z II wojną światową. Zapytałam się jej, czy chce się o tym uczyć. Powiedziała, że mimo, iż to straszne co działo się w Auschwitz chce wiedzieć więcej. Postanowiła też poczytać Opowiadania Borowskiego oraz lekcję z podręcznika, by dogłębniej zrozumieć temat. Nadal nie może pojąć tego jak ludzie potrafią być okrutni wobec innych...
Tercja z książką.jpg

Tercja z książką2.jpg

A tak przy okazji jakieś dwa dni temu (16.02.2016r.) nasz kot, Maniek wytarzał się na dworze w jakimś, za przeproszeniem, gównie i śmierdział jak stary cap... Przylazł do domu cały mokry i normalnie takim mułem dawał... Nie pozostało nic innego jak wykąpać go. A wiecie jak większość kotów reaguje na wodę. Biedny... No ale przynajmniej teraz już nie śmierdzi :D.
Maniek miauczy.jpg

Maniek się kąpie.jpg

Przydałby się jakiś nowy kawałek, dawno nie było :D.
Sabaton - "To Hell And Back". Cholernie polecam! :D.
  • awatar pнanтaѕмagoria.: Biedny kot... no ale sam sobie winien :D
  • awatar Wiky the Metal-Punk!: @pнanтaѕмagoria.: No niestety... Mógł nie próbować nowych "perfum". Nie przypadły nam do gustu xD.
  • awatar Mian: Trecja niech się kształci :D Ale cudowny kociak <3 Biedaczek. Hah, zwrot "cholernie polecam" do Sabatona jest najbardziej trafiony :D
Pokaż wszystkie (8) ›
 

ligaswiatowa
 
Nie ma zgody, na prawdę historyczną  ...

Popatrzmy na czerwony kolor będący tłem gwiazdy Davida, syjoniści przestali udawać Żydów, wyciągając stare kolory rewolucji. Rewolucji babilońskiej, francuskiej, październikowej ...

Norwegia idzie w kierunku syjonistycznej ideologii marksizmu. Karol Marks i Fryderyk Engels byli czołowymi graczami zjazdów syjonistycznych.

ligaswiatowa.wordpress.com/(…)prawda-w-oczy-kole-sy…

W Norwegi nie ma zgody na prawdę historyczną, przywódca ruch syjonistycznego Ervin Kohn, chce nowego prawa skazującego za krytykę, ludzi udających Żydów.

Ludzie, którzy opowiadają bajki o swoim pochodzeniu, zabijają na naszych oczach Palestyńczyków, Francuzów, Arabów ... dopuszczając się haniebnego ludobójstwa.

Palestyna jest świadkiem zlewania się faszyzmu syjonistycznego i syjonizmu izraelskiego w nowe bestialstwo.  

Aby zrozumieć, czym jest holokaust, należy przeczytać książkę prawdziwego Żyda ,Normana Finkelsteina -" Przedsiębiorstwo Holokaust".

Nie słuchajcie swoich premierów, prezydentów, profesorów, ... bowiem ludzie ci - syjoniści zarabiają na Holokauście, i chowają się za zabijanymi przez siebie żydami palestyńskimi ...

( Kto panie Duda głosował w parlamencie europejskim : Przeciwko rezolucji uznającej państwo palestyńskie ... Faszyzm i przyzwolenie na ludobójstwo ... )

Zadajcie sobie logiczne pytanie.? Czy Babilończycy byli i są Semitami, czy Chazarowie byli i są Semitami ... ?!
Nie i nigdy nie byli ... Ludzi Ci tworząc na zagarniętej ziemi, państwo Izrael chcieli dokończyć dzieło swoich przodków, wykonać plan ostatecznego rozwiązania, ściągając nie zabitych w czasie wojny Żydów do Izraela.

Współcześni rabini okupujący Izrael, są komunistami, syjonistami, faszystami nienawidzącym Żydów i Słowian.

Syjoniści dobrze wiedzą, że poprzez brudne gry etniczne, dochodzi zawsze do wykreowanych konfliktów.

Mówi o tym Eli Caufman, który twierdzi wprost : antysemityzm nie istnieje, a jedynymi jego przejawami jest barbarzyńskie traktowanie Żydów przez syjonistów.

Jeśli ktoś nie szanuje swego narodu, Panowie prezydenci i panie i panowie premierzy, ministrowie ... udaje Polaka, Niemca... będąc syjonistom zwalczającym Żydów i Słowian, powinien dla dobra polski, własnego kraju i Palestyny popełnić samobójstwo ... Zapomniałem, że wy nie macie honoru ...

Mówię to, do Pana, panie Duda, mówię to do Pana, panie Tusk, mówię to do pana, panie Kaczyński, mówię to do pani, pani Kopacz i Szydło ...daleko wam do Polaków, a jeszcze dalej do Żydów ... Natomiast niezwykle blisko wam do syjonizmu ...

A ten zawsze przeradza się w faszyzm w stosunku do zarządzanego przez was narodu ...

Jak można znieważyć okupanta ?!.
Zarabiającego na tragedii przeszłych i dzisiejszych pokoleń ...

Wolny człowiek ma w dupie wasz syjonizm, demokracje, sąd i podatki ...

Wolność polega na braku ograniczeń, a tworząc ograniczenia prowadzące do śmierci, samobójstw, biedy i głodu ... tworzycie państwo wojny i zagłady ...

A na to już zgody nie ma ...

ligaswiata.tumblr.com/(…)syjonizm-jest-był-i-będzie…

ligaswiatowa.wordpress.com/(…)deklaracja-balfoura-i…

ligaswiata.hvs.pl/eugenika-w-izraelu/

Liga Świata
image.jpeg
 

gablotka-szkolna
 
Ambasada Amerykańska oraz Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN zapraszają nauczycieli i edukatorów do ubiegania się o uczestnictwo w szkoleniu w USA poświęconym edukacji nt. Holokaustu. Szkolenia zwykle trwają 5 dni i odbywają się w czerwcu, lipcu lub w sierpniu. www.szkola.firmowa.eu/news.php?readmore=5949
 

pieniadz
 

   Delegacja z Izraela odwiedziła były obóz koncentracyjny w Oświęcimiu
Tagi: Oświęcim Obóz Żydzi Holokaust Z kraju Data: 2014-01-28
www.video.pieniadz.pl/(…)delegacja-z-izraela-odwied…
 

pinio
 
Dominik Panek: Holokaust z perspektywy dziecka. "Śmiali się i mówili: to nie może się stać" - Dwójka - polskieradio.pl rdir.pl/1tb4v9 #holokaust #Holocaust #historia
 

ligaswiata
 
O antypolonizmie żydowskich historyków w USA z prof. Richardem Lukasem rozmawia Piotr Zychowicz.

Piotr Zychowicz.: Tytuł pańskiej książki musiał w Ameryce wzbudzić spore kontrowersje.

Richard Lukas.: O tak, w życiu nie spodziewałbym się, że po jej opublikowaniu rozpęta się taka burza! Pisano o mnie rzeczy wręcz niebywałe. Przekręcano moje intencje i atakowano mnie poniżej pasa. Dostawałem telefony i listy z pogróżkami oraz obelgami. Od momentu wydania „Zapomnianego Holokaustu” w Ameryce przestałem otrzymywać zaproszenia na konferencje naukowe i wykłady. Pamiętam, że moja żona powiedziała wówczas: „Boże, w coś ty się wpakował?!”.

P.Z.: No właśnie, w co pan się wpakował?

R.L.: Amerykańscy historycy dzielą się na dwie grupy. Historyków II wojny światowej i historyków Holokaustu. Pierwsi są bardzo obiektywni i profesjonalni. Ich reakcja na moją książkę była bardzo spokojna i rzeczowa. Zebrałem od nich bardzo pochlebne opinie. Druga grupa – historycy Holokaustu – składa się niemal wyłącznie z badaczy żydowskiego pochodzenia. Oni moją książkę uznali za herezję, a użycie słowa „Holokaust” za skandal.

P.Z.: Dlaczego?

R.L.: Bo uważają, że Żydzi mają patent na to słowo. A próba zestawiania ich tragedii z jakąkolwiek inną to zbrodnia. Moja książka została uznana za „zbyt propolską”.

P.Z.: Trudno sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek stawiał jakiejś innej książce zarzut, że jest „zbyt prożydowska”.

R.L.: (śmiech) O, zdecydowanie – nikt nie ośmieliłby się wystąpić z takim zarzutem. Nikt w Stanach Zjednoczonych nie postawił takiego zarzutu profesorowi Janowi Grossowi. Podział ról jest bowiem z góry ustalony. Żydzi w opowieści o II wojnie światowej są „good guys”, a Polacy są „bad guys”.

P.Z.: A Niemcy?

R.L.: Niemcy są abstrakcją.

P.Z.:  Dlaczego zdecydował się pan napisać „Zapomniany Holokaust”?

R.L.: Zaczynałem jako historyk dyplomacji i wojskowości. Napisałem książkę „Eagles East” o relacjach między Ameryką a Sowietami w czasie II wojny światowej. Potem zająłem się wojennymi relacjami między USA a Polską („The Strange Allies”). Właśnie podczas pracy nad tą ostatnią monografią natrafiłem na sporą liczbę relacji i dokumentów dotyczących cierpień wojennych Polaków. Zorientowałem się, że są to sprawy zupełnie nieznane w Ameryce.

P.Z.: Ta niewiedza wynika z ignorancji czy z innych powodów?

R.L.: Ta niewiedza wynika z pewnego specyficznego podejścia do okupacji Polski w latach 1939-1945. Polska i Polacy dla historyków amerykańskich zajmujących się tym okresem są wyłącznie tłem dla Holokaustu. Zagłada jest wydarzeniem najważniejszym i centralnym. Wszystko inne nie ma żadnego znaczenia, cała historia Polski XX w. jest pisana z perspektywy cierpienia Żydów.

P.Z.: A Polacy?

R.L.: Gdy w latach 80. brałem się za pisanie swojej książki, postanowiłem sprawdzić, co amerykańscy historycy napisali już do tej pory o cierpieniach Polaków podczas wojny. Okazało się, że… nic. Książek o cierpieniach Żydów w Polsce były już zaś wtedy tysiące. Taka sytuacja to kuriozum, zważywszy na to, że ilościowo straty wojenne wśród Polaków katolików były mniej więcej takie same jak wśród Polaków żydów. Stąd też wziął się mój pomysł na tytuł. Uważam, że nie ma powodu, dla którego nie można nazwać tego, co spotkało Polaków, Holokaustem. Polskie ofiary nie były wcale gorsze od żydowskich.

P.Z.: Jak pan tłumaczy tę dysproporcję w podejściu do tragedii Żydów i Polaków?

R.L.: Zacznijmy od prasy. W Ameryce ma ona znaczenie wręcz olbrzymie. Duszą inteligencji amerykańskiej rządzi „New York Times”. Moja książka „Zapomniany Holokaust” w ciągu ostatniego ćwierćwiecza miała w Ameryce olbrzymią liczbę wydań i w środowisku naukowym uznawana jest za „klasykę”. Interesujący się niezmiernie II wojną światową „New York Times” nie poświęcił jej jednak przez te ćwierć wieku nawet linijki.

P.Z.: A posyłał im pan egzemplarze recenzenckie?

R.L.: Zawsze (śmiech). Zawsze też bardzo uważnie czytałem „New York Timesa”, szczególnie jego sekcję z recenzjami publikacji. Przez tych kilkadziesiąt lat dziennik ten nigdy nie opublikował recenzji jakiejkolwiek książki poświęconej okupacji Polski, w której Polacy nie zostaliby przedstawieni jako sprawcy Zagłady i współodpowiedzialni za Holokaust. W ten sposób „New York Times” w odpowiedni sposób kształtuje amerykańską elitę intelektualną.

P.Z.: „New York Times” zastrasza historyków?

R.L.: Nie zastrasza. On ich zniechęca. Wystarczy bowiem przychylna recenzja w „New York Timesie”, aby książka sprzedała się w olbrzymiej liczbie egzemplarzy. Podobne podejście ma zresztą cała machina medialna w Stanach Zjednoczonych. Historyk, który chce być „sławny i bogaty”, historyk, który chce być hołubiony przez gazety, ośrodki akademickie i salony intelektualne, nie będzie więc pisał o cierpieniach Polaków. Po co tworzyć coś, co przejdzie bez echa? Mało tego, może zaszkodzić. Historyk napisze więc kolejną standardową książkę o Holokauście, w której przedstawi Polaków jako zbrodniarzy. Tak jest łatwiej.

To chyba casus wspomnianego przez pana Grossa. Swoją karierę na emigracji zaczynał od pisania o polskim cierpieniu (między innymi znakomite „W czterdziestym nas matko na Sybir zesłali”). Gdy zorientował się, że nikogo te książki nie obchodzą, zabrał się za „Sąsiadów”. „New York Times” rozpływał się nad nim w zachwytach i dostał Gross etat w Princeton .

Książka „Sąsiedzi” to coś niebywałego. Gdy ją przeczytałem, byłem zdumiony. Gdybym ja napisał coś takiego, książkę opartą na tak nieprawdopodobnie słabej bazie źródłowej, książkę niepodpartą żadną kwerendą i bazującą głównie na spekulacjach, zostałbym natychmiast wyrzucony z cechu historyków. To byłoby dla mnie kompromitujące, straciłbym swoją wiarygodność jako badacz. Pisać coś takiego bez przeprowadzenia badań w niemieckich archiwach – to wręcz niebywałe! Gross nie tylko zaś wydał taką książkę, nie tylko udało mu się uniknąć odpowiedzialności za fatalne błędy zawodowe, ale jeszcze jest za tę książkę hołubiony.

P.Z.: Jak to możliwe?

R.L.: Jest to książka ze słuszną tezą. Książka pisana pod gusta amerykańskich środowisk naukowych. Było kilku historyków Holokaustu, którzy prywatnie wyrazili mi swoje poparcie po tym, gdy napisałem „Zapomniany Holokaust”. „Brawo Richard! Zgadzam się z tobą” – mówili mi w prywatnych rozmowach. Żaden z nich jednak nigdy nie odważył się tego napisać czy powiedzieć publicznie. Wszystkie poważne wydziały zajmujące się Holokaustem na amerykańskich uczelniach są bowiem kierowane przez żydowskich historyków. Nikt nie chce się więc narazić swoim szefom.

P.Z.: Zna pan na pewno przypadek Normana Daviesa, który w latach 80. miał dostać etat na prestiżowym Uniwersytecie Stanford. Kandydatura została utrącona, bo jego książka „Boże igrzysko” została właśnie uznana za „zbyt propolską”.

R.L.: Oczywiście, że znam tę oburzającą historię. Napisałem wówczas bardzo ostry list do rektora Stanfordu, w którym wziąłem w obronę Daviesa. Ten znakomity historyk padł ofiarą patologicznego zjawiska, o którym mówimy.

P.Z.: Ktoś mógłby powiedzieć, że pańskie słowa o żydowskiej dominacji na amerykańskich uniwersytetach to teoria spiskowa?

R.L.: Ktoś taki nie miałby bladego pojęcia o amerykańskich uniwersytetach. To zresztą nie jest problem tylko wyższych uczelni. Mniej więcej 10 lat temu napisałem książkę „Did the Children Cry: Hitler’s War Against Jewish and Polish Children”. Zestawiłem w niej wstrząsające relacje dzieci pod okupacją. Zarówno żydowskich, jak i polskich. Mój wydawca zgłosił ją do prestiżowej Nagrody im. Janusza Korczaka, którą przyznaje Liga przeciwko Zniesławieniom. To najbardziej znana i wpływowa żydowska organizacja w Stanach Zjednoczonych. Nagroda ta jest przyznawana nie przez polityczny zarząd fundacji, ale przez specjalne jury, w skład którego wchodzą Żydzi i nie-Żydzi. Zarząd Ligi się tą sprawą nie zajmuje.

P.Z.: Wygrał pan?

R.L.: Tak, dostałem tę nagrodę. I byłem zachwycony, bo Janusz Korczak jest jednym z moich idoli. Człowiekiem, który reprezentował sobą wszystko to, co najlepsze w obu narodach – polskim i żydowskim. Dostałem więc oficjalną informację, że przyznano mi nagrodę. W międzyczasie zarząd Ligi zorientował się jednak, że jury przyznało nagrodę autorowi „Zapomnianego Holokaustu”. 24 godziny później dostałem list od Ligi, w którym napisano, że nagroda została mi odebrana. Stwierdzono, że nie naświetliłem problemu „w odpowiedni sposób”.

P.Z.: Jak pan zareagował?

R.L.: Wściekłem się! I uznałem, że nie odpuszczę. Natychmiast poszedłem do adwokata i kazałem mu zająć się sprawą. Napisał on list do szefa Ligi Abrahama Foxmana.

P.Z.: Polskiego Żyda, który został uratowany przez swoją polską nianię.

R.L.: Dokładnie. W liście tym mój adwokat zagroził, że uda się z tą sprawą do prasy. A Liga przeciwko Zniesławieniom niczego tak się nie boi jak czarnego PR. Postanowili mi więc nagrody nie odbierać. Wyróżnienie to wręczane jest jednak zawsze podczas wspaniałej uroczystości w Nowym Jorku, po której organizowany jest bankiet. Przychodzi na nią intelektualna elita tego miasta, szeroko pisze o niej prasa. Mnie nagrodę przysłano pocztą… To cena, jaką płacę za „Zapomniany Holokaust”.

P.Z.: Co w pańskiej książce najbardziej oburzyło jej krytyków?

R.L.: To, że sprzeciwiłem się dogmatowi, który obowiązuje w amerykańskim spojrzeniu na Holokaust. A dogmat ten brzmi: Polacy byli antysemitami. Kropka. Część była obojętna wobec zagłady Żydów, a druga część wzięła w niej aktywny udział. W swojej książce podjąłem próbę ukazania prawdziwego oblicza tego problemu. Nie kryłem, że wśród Polaków byli bandyci, którzy podczas wojny zachowywali się niegodnie. Ludzie tacy są jednak w każdym społeczeństwie. Polacy nie mieli monopolu na zło, tak jak Żydzi nie mieli monopolu na dobro. Oba narody były złożone ze zwykłych ludzi. Dobrych i złych. Wśród Żydów podczas II wojny światowej również występowały postawy niegodne.

P.Z.: Kluczowe jest chyba to, jaka była reakcja Polskiego Państwa Podziemnego na patologiczne, antysemickie zachowania wśród Polaków.

R.L.: Oczywiście. A postawa ta była skrajnie negatywna. Ludzie, którzy dopuszczali się niegodnych czynów – jak szmalcownicy – byli napiętnowani i surowo karani. Były przypadki skazywania ich na śmierć i wyroki te wykonywano. Nie będę już mówił o olbrzymiej liczbie Polaków, którzy pomagali Żydom, bo są to sprawy w Polsce dobrze znane. Wystarczy powiedzieć, że było ich znacznie, znacznie więcej niż Polaków, którzy Żydom szkodzili.

P.Z.: Mimo to od żydowskich historyków w kółko słyszymy jedno pytanie: „Dlaczego nie zrobiliście więcej?”.

R.L.: To jest chyba najlepszy przykład ukazujący, jakim nieporozumieniem są badania nad Holokaustem w Ameryce. Jak niekompetentni są prowadzący je ludzie. Ich olbrzymie, wygłaszane ex post oczekiwania wobec narodu polskiego opierają się na kompletnym niezrozumieniu epoki. Wymagania te stawiane są bowiem narodowi, który także był narodem ofiar. Narodowi, który również straszliwie cierpiał.

P.Z.: Oni jednak o tych cierpieniach nie chcą przecież słyszeć.

R.L.: Dokładnie! I właśnie rozwiązał pan zagadkę amerykańskich studiów nad Holokaustem. To, dlaczego nie mają one żadnego sensu. Tych żydowskich historyków z całej historii II wojny światowej interesuje wyłącznie jeden temat. Cierpienie Żydów. Nie interesuje ich nic poza tym. Wszystkie światła skierowane są na Żydów, wszystko pozostałe jest pozostającym w cieniu tłem. Skoro więc cierpienia Polaków ich nie interesują, to o tych cierpieniach nie wiedzą. A skoro o nich nie wiedzą, to wydaje się im, że nie istniały. A skoro nie istniały, to znaczy, że Polacy pod okupacją prowadzili normalne, spokojne życie. Nie byli niczym zagrożeni, Niemcy ich nie niepokoili. Jeżeli rzeczywiście ma się taki obraz niemieckiej okupacji Polski, to trudno się dziwić, że zadaje się pytanie: „Dlaczego nie zrobiliście więcej, aby ratować Żydów?”.

P.Z.: Zamknięte koło.

R.L.: Niestety, żydowscy historycy są po prostu niedouczeni, nie rozumieją i nie znają tematu, którym się zajmują. Piszą swoje książki w próżni. Jeżeli historyk wyrywa jakieś wydarzenie z kontekstu, to otrzymuje zdeformowany obraz. Nie pisze prawdy. Nie można pisać o historii okupacji Polski przez pryzmat doświadczenia tylko jednego narodu. Takie judeocentryczne podejście jest błędne z metodologicznego punktu widzenia. Niestety, innego, normalnego spojrzenia się nie dopuszcza. To właśnie tłumaczy, dlaczego moja książka „Zapomniany Holokaust” wywołała taki szok i oburzenie w USA . Jeżeli tym ludziom od kilkudziesięciu lat wbija się do głowy, że tylko Żydzi cierpieli, a Polacy byli antysemitami i współsprawcami Holokaustu, to nic dziwnego, że gdy pojawił się jakiś facet, który napisał, iż Polacy także padli ofiarą Holokaustu, ci ludzie byli zszokowani.

P.Z.: Naprawdę jest aż tak źle?

R.L.: Dość niedawno zostało przeprowadzone pewne badanie socjologiczne, którego wyniki uważam za katastrofalne. Przebadano amerykańskich nauczycieli akademickich i badaczy zajmujących się Holokaustem. Przyznali oni, że mają negatywny stosunek do Polaków. Jeżeli ci panowie z takim założeniem zabierają się do pisania historii, to naprawdę trudno się dziwić, że zamiast historii wychodzi im stronnicza publicystyka, propaganda. Osobiście widziałem skutki takiej pedagogiki w przypadku młodych ludzi. Są opłakane.

P.Z.: Na przykład?

R.L.: Tak jak panu powiedziałem, odkąd wydałem „Zapomniany Holokaust”, nie jestem mile widziany w ośrodkach akademickich. Naukowcy, nawet jeżeli się ze mną zgadzają, boją się mnie zaprosić. Zdarzają się jednak wyjątki. Pewnego razu zostałem poproszony o wygłoszenie wykładu na jednym z czołowych uniwersytetów w Pensylwanii. Na sali zebrał się olbrzymi tłum. Profesorowie i studenci. Około 500, może 600 osób. Opowiadałem o polskich cierpieniach podczas wojny. Gdy skończyłem, 10 obecnych na sali żydowskich profesorów wstało i w milczeniu, ostentacyjnie opuściło salę.

P.Z.: Aż trudno w to uwierzyć.

R.L.: Niestety, tak było. Pocieszające jest jednak to, że na sali zostali wszyscy studenci. Gdy tylko za profesorami zatrzasnęły się drzwi, zaczęły się sypać pytania. Młodzież była tym, co powiedziałem, całkowicie zaskoczona. „Profesorze Lukas – mówili studenci – przez okres naszych studiów nikt nigdy nam tego wszystkiego nie powiedział. Cały czas wykładano nam polską historię tylko w jej żydowskiej interpretacji. Mówiono nam o cierpieniach Żydów i niegodziwości Polaków, ale nigdy nie powiedziano nam, że Polacy także byli prześladowani”. Niestety, amerykańskie szkolnictwo wyższe na tym polu poniosło spektakularną porażkę. Dochodzi do tego, że ocalali z Holokaustu są cenzurowani przez historyków.

P.Z.: Jak to?

R.L.: Poznałem kiedyś pewną Żydówkę z Polski, która przetrwała niemiecką okupację dzięki wsparciu Polaków. Zwykłych włościan, którzy ją karmili i ukrywali, choć groziła im za to kara śmierci. Gdy to mi opowiadała, płakała. Były to łzy wdzięczności. Powiedziała mi jednak, że bałaby się o tym wszystkim powiedzieć w Ameryce publicznie. Wielu innych ocalałych z Holokaustu mówiło mi to samo. Że ich przeżycia są niepoprawne politycznie. I jeszcze jedna ciekawa rzecz, którą powiedziała mi ta pani – mówiła o podziwie dla olbrzymiego heroizmu tych Polaków. Przyznała, że wątpi, czy gdyby role się odwróciły, ona znalazłaby w sobie odwagę, żeby zrobić to samo. Łatwo więc dzisiaj, w bezpiecznej Ameryce, w bezpiecznym uniwersyteckim gabinecie, rzucać gromy na polski naród i zadawać kretyńskie pytania: „Dlaczego nie zrobiliście więcej?”.

P.Z.: Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że 70 lat po wojnie jedne ofiary tamtego konfliktu skaczą do gardła drugim.

R.L.: To wielki, smutny paradoks. Podczas wojny Polacy i Żydzi jechali na jednym wózku. Oba narody zostały napadnięte, a następnie padły ofiarą straszliwych represji ze strony Niemców. Zginęły miliony Żydów i miliony Polaków. Dziś do Niemców nikt nie ma już pretensji, a Żydzi toczą walkę z Polakami, starając się udowodnić, że to im należy się palma pierwszeństwa w jakimś makabrycznym rankingu ofiar. Doprawdy, historia dziwnie się potoczyła.


Profesor Richard Lukas jest znanym amerykańskim historykiem polskiego pochodzenia. Zasłynął napisaną w 1986 roku książką „Zapomniany Holokaust”, która została właśnie wydana w Polsce przez wydawnictwo Rebis. Opisująca polskie cierpienia podczas II wojny światowej publikacja wywołała bardzo krytyczne reakcje ze strony środowisk żydowskich. Lukas napisał również „The Strange Allies, the United States and Poland, 1941-1945″, „Bitter Legacy: Polish-American Relations in the Wake of World War II”, „Out of the Inferno: Poles Remember the Holocaust”, „Did the Children Cry: Hitler’s War Against Jewish and Polish Children, 1939-1945″
 

pinio
 
Dominik Panek: Szewach Weiss: my, dzieci Holokaustu boimy się śmierci - Trójka - polskieradio.pl rdir.pl/1so2gs  #Weiss #historia #Holokaust
 

pinio
 
Dominik Panek: Żartował z ofiar Holokaustu. Nie stanie przed sądem - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1poy5u #Holokaust #prokuratura
 

pinio
 
Dominik Panek: Po 70 latach przeprosili Żydów za holokaust - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1pkz36 #historia #holokaust
 

kciuk-pl
 
Pod koniec listopada 1942 r. przebywający z misją w Londynie Jan Karski przekazał Brytyjczykom raport o zagładzie Żydów w Polsce. Mimo spotkań z brytyjskimi oficjelami, a także prób alarmowania o Holokauście w USA, Zachód pozostał głuchy na apele kuriera.

Link: www.kciuk.pl/70-lat-temu-Jan-Karski-poinformowal…
 

pinio
 
Dominik Panek: Szef ONZ w Iranie: potępiam negowanie Holokaustu - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1ow2gf #ONZ #Iran #Holokaust
 

muratore
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ligaswiata
 
O co chodzi z napisem utworzonym przez naszych przyjaciół z Palestyny w Izraelu...
Czym jest edukacja SHOAH ?

ligaswiata.napisala.pl/2012/04/shoah-edukacja/

Opinia historyka o programie nauczania polskiej młodzieży o holokauścieW maju 2000 roku Wydawnictwo Szkolne PWN wydało broszurę Roberta Szuchty i Piotra Trojańskiego pt. ” ‘Holocaust’. Program nauczania o historii i zagładzie Żydów na lekcjach przedmiotów humanistycznych w szkołach ponadpodstawowych”. Program ten dopuszczony został do użytku szkolnego przez ministra edukacji narodowej. Ponieważ w doniesieniach prasowych i w telewizji coraz częściej słyszy się wypowiedzi, iż nauczanie o holokauście obowiązuje wszystkich nauczycieli, warto dokonać analizy treści i przesłania programu.
Cierpienie lepsze i gorsze

Już na wstępie autorzy stwierdzają, że „największą i najstraszniejszą tragedią współczesnego świata, z uwagi zarówno na swój rozmiar, jak i zwyrodnienie, była jednak zagłada Żydów dokonana przez nazistów w czasie drugiej wojny światowej – Holokaust” (s. 7). Żeby nie było co do tego wątpliwości, dalej następują kolejne stwierdzenia: „wykazanie wyjątkowości Holocaustu” (s. 28), „spojrzeć na Holocaust jako na wyjątkowe doświadczenie ludzkości” (s. 29), „o literaturze Holocaustu nie wolno mówić tak jak o innej” (s. 30), „uważamy Holocaust za bezprecedensowe wydarzenie w historii Europy i świata” (s. 10), „z racji swojej wyjątkowości i znaczenia Holocaust powinien zająć właściwe miejsce w programach nauczania i w podręcznikach szkolnych” (s. 10), czy też „nauczanie o Holocauście w Polsce powinno odgrywać szczególną rolę w edukacji młodzieży” (s. 9).
Stwierdzenia takie są przejawem zwykłego szowinizmu i nie mają nic wspólnego z prawdą historyczną. Każde cierpienie należy uszanować w jednakowy sposób. Czyż nie były także wyjątkowe cierpienia plemion Herero w Afryce, które w latach 1904-1906 zostały przez wojska niemieckie zepchnięte na bezwodną pustynię, w wyniku czego z liczby 60-80 tys. osób przeżyło zaledwie nieco ponad 3 tysiące? Czy konanie w męczarniach z pragnienia i braku żywności nie jest cierpieniem wyjątkowym?
Czy śmierć na bezwodnej pustyni 1,5 mln Ormian w 1915 roku to nie są cierpienia wyjątkowe?
Czy 8-10 mln Ukraińców wymordowanych i zmarłych z głodu (ponad 2.500 stwierdzonych przypadków kanibalizmu) w roku 1933 (w Związku Sowieckim – P.J.) to nie jest cierpienie wyjątkowe?
Czy wreszcie śmierć 56-65 mln ofiar sowieckiego systemu, dokonana przy poważnym udziale Żydów, nie jest cierpieniem wyjątkowym? Czy można w ogóle porównywać męczeństwo i dzielić je na „wyjątkowe” i pospolite?
Każdy szowinizm jest antyludzki i prowadzi w prostej linii do kolejnej pogardy i eksterminacji. Dlatego nie wolno go propagować!

Polacy – pierwsze ofiary ludobójstwa

W broszurze na stronie 7 odnajdujemy kolejne szokujące stwierdzenie: „Oprócz Żydów eksterminacji poddano także ponad sto tysięcy Romów. Kolejnymi ofiarami hitlerowskiego ludobójstwa byli Polacy, radzieccy jeńcy wojenni i tysiące innych ludzi traktowanych przez nazistów jako ‘element aspołeczny’”.
Otóż jest tu zwykłe kłamstwo przeznaczone na użytek Shoah-biznesu, uporczywie lansowane przez zorganizowaną propagandę. Polacy byli bowiem pierwszymi ofiarami hitlerowskiego i sowieckiego ludobójstwa i przez blisko dwa lata jedynym Narodem mordowanym zgodnie z opracowanymi wcześniej planami .
Już w maju 1939 roku hitlerowcy zaplanowali Operację Tannenberg, czyli plan wymordowania polskiej inteligencji natychmiast po zajęciu ziem polskich. Mordów miano dokonywać w oparciu o „listę gończą” (Sonderfahndungsbuch Polen), zawierającą ponad 61 tys. nazwisk Polaków najbardziej zasłużonych dla Polski. W sierpniu 1939 roku powstał specjalny referat „Tannenberg”, którego zadaniem było przeprowadzenie całej akcji, przy użyciu stworzonych do tego celu Einsatzgruppen (grup operacyjnych Sipo i SD).
Realizację operacji Tannenberg rozpoczęto na krótko przed wybuchem wojny, osadzając w obozach koncentracyjnych i mordując ok. 2.000 działaczy Związku Polaków w Niemczech.
Od 1 września do 25 października 1939 r. Wehrmacht i Einsatzgruppen dokonały ponad 760 masowych mordów, w których zginęło 20.100 Polaków.
Równolegle trwała akcja mordowania Polaków pod okupacją sowiecką, w której masowy udział wzięli Żydzi, jako najgorliwsi wykonawcy poleceń NKWD.
Jak w tym kontekście można mówić, że Polacy byli „kolejnymi” ofiarami? Przecież masowa eksterminacja Żydów zaczęła się dopiero w połowie 1941 roku.

To Niemcy są odpowiedzialni

Kolejne szokujące zdanie znajduje się także na stronie 7. Brzmi ono: „Nie ma wątpliwości, że wiele mechanizmów, które doprowadziły do Holocaustu, nadal występuje w naszym społeczeństwie”.
W ten sposób przekonuje się młodzież narodu polskiego, skazanego w Generalplan Ost na całkowitą zagładę, że holokaust dojrzewał w polskim społeczeństwie i „nie ma wątpliwości”, że nadal w nim występuje!
Autorzy powoli wprowadzają młodzież polską w nastrój współodpowiedzialności za zagładę Żydów: „Holocaust przypomina nam, że nienawiść do tych, którzy są od nas inni lub których chcemy za innych – często obcych – uważać, stawiając ich poza obrębem społeczeństwa, może doprowadzić do zbiorowej przemocy i okrucieństwa” (s.  lub „antysemityzm i obojętność większości ludzi w Europie stworzyły nazistom klimat do popełnienia zbrodni ludobójstwa” (s. 18). Przypieczętowane to zostaje stwierdzeniem, że nie można „usprawiedliwiać np. przypadków szmalcownictwa – wydawania Żydów Niemcom. Dlatego istotne jest pokazanie całego wachlarza ludzkich zachowań: od pomocy Żydom, poprzez bierne przyzwolenie, do udziału w Zagładzie” (s. 28).
Autorzy merytorycznie mają rację, z tym jednak, że kierują swoje wywody pod niewłaściwym adresem. W całej broszurze atakuje się bowiem młodzież polską, wnuków tych, którzy ratowali Żydów i wspólnie z nimi walczyli. Nazizm jest tu pojęciem abstrakcyjnym i dalekim, nie ma nawet narodowości i nie wiadomo właściwie, o kogo chodzi. Cały temat potraktowany jest jednostronnie i wynika z niego, że to Polacy powinni się kajać za wszelkie zło, jakie spotkało Żydów. Nie wolno w tak jednostronny sposób przedstawiać całego problemu i pomijać rzeczywistych winowajców. Byli nimi przede wszystkim, nie jacyś enigmatyczni „naziści” bez określonej narodowości, ale niemieccy naziści. O tym trzeba wyraźnie mówić.
Odpowiedzialni za holocaust byli żydowscy bankierzy, którzy finansowali Hitlera: Otto Kuhn, Samuel Marcus, Louis Morgan, Max Breitung, Max Warburg, Pol Warburg, John Warburg, Moses Pinkeles, Kurt Schroeder, Loeb, Mendelssohn i wielu innych.
Odpowiedzialni za holocaust byli międzynarodowi przywódcy żydowscy, którzy nie udzielili żadnej pomocy mordowanym współbraciom, mimo iż posiadali ogromne wpływy w rządach Zachodu i byli władni wydawać decyzje udzielenia pomocy walczącym i ginącym Żydom (Baruch, Schwartzbart); gdy Rząd Rzeczypospolitej Polskiej na Obczyźnie trzydzieści osiem razy występował do rządów Zachodu z prośbą o udzielenie pomocy mordowanym Żydom, międzynarodowa żydowska finansjera nie poparła polskich starań.
Odpowiedzialna za holokaust była starszyzna żydowska w gettach, która zalecała całkowitą bierność, nie zezwalała na walkę z Niemcami i piętnowała ostro współpracę z Polską Walczącą; zezwolenie na walkę w getcie nastąpiło dopiero wtedy, gdy zostały w nim resztki ludności żydowskiej.
Odpowiedzialne za holokaust były Judenraty, których współpraca z Niemcami przeszła wszelkie dopuszczalne granice, i które stały się narzędziem eksterminacji własnych braci.
Odpowiedzialna za holokaust jest policja żydowska, żydowskie brygady gestapo i dziesiątki tysięcy Żydów w służbie niemieckiej, które wydawały Niemcom Polaków udzielających pomocy Żydom; policja żydowska i „żagwiści” uczestniczyli bezpośrednio w eksterminacji własnego narodu.
Do wymienionych wyżej ludzi należy kierować apele o kajanie się, a nie do polskiej młodzieży.

Miłosz autorytetem?

Szczególnym kuriozum jest propozycja lekcji o holokauście oparta na wierszu Czesława Miłosza pt. „Campo di Fiori”, napisanym w Warszawie w 1943 r.
Autorka lekcji pisze: „Poeta był jednym z pierwszych naocznych świadków, którzy zareagowali na Holocaust”. Dalej czytamy m.in.: „rozwijanie plastyki ciała i ekspresji twórczej (?)”.
Jako zadanie domowe proponuje się temat: „Napisz list (do wyboru):
- do „dziecka z karuzeli” – dzisiaj osoby dorosłej
- do dziecka uratowanego z getta – dzisiaj osoby dorosłej”.
Przykład tej lekcji jest objawem upadku oświaty polskiej, a to z następujących przyczyn:
- cała afera z karuzelą jest wyobraźnią schorowanej psychiki Czesława Miłosza; karuzela była nieczynna i nikt z Polaków nie mógł na niej jeździć; wyjaśniało to już wielu autorów, m.in. Władysław Bartoszewski;
- bzdurą jest, że Miłosz był jednym z pierwszych naocznych świadków, którzy zareagowali na holocaust. Dawno już działał Referat „Żegota” w Departamencie Spraw Wewnętrznych Delegatury RP na Kraj i działała Rada Pomocy Żydom „Żegota”. Obie organizacje stworzone zostały w celu niesienia pomocy ludności żydowskiej. W czasie gdy Miłosz tworzył swój paszkwil z daleka od getta, tam walczyły polskie oddziały wspierające walkę Żydów, na zewnątrz atakowały Niemców oddziały AK przebrane w mundury niemieckie. Zareagował na to sam Adolf Hitler, dzięki czemu sprawa stała się nie do zatajenia przez dzisiejszych fałszerzy historii.
Czesław Miłosz, tak rzekomo przejmujący się losem Żydów, sam nie zrobił absolutnie nic, aby tymże cierpiącym w czymkolwiek dopomóc. Nie włączył się do żadnej organizacji niosącej Żydom pomoc, a tym bardziej do oddziałów zbrojnych walczących wspólnie z Żydami. Wprost przeciwnie, w czasie okupacji Czesław Miłosz zdradził walczący Naród Polski, zmienił obywatelstwo na litewskie i uzyskał tym samym prawa przysługujące folksdojczom; otrzymywał większe przydziały żywności i mógł bezpiecznie poruszać się ulicami, nie obawiając się łapanek ani represji ze strony Niemców. Nie przeszkadzało to po wojnie panu Miłoszowi stać się na powrót Polakiem i zostać dyplomatą z ramienia komunistycznej władzy zniewalającej Polskę. Gdy okazało się, że dolary lepsze są od rubli, Miłosz „wybrał wolność” i stał się antykomunistą. Człowiek o tak wątpliwych wartościach moralnych nie ma prawa wydawać opinii o Polakach walczących z okupantami.

Film w służbie propagandy

Skandaliczną sprawą jest też zaproponowanie przez autorów programu dwu filmów, które mają stać się podstawą wyobrażeń polskiej młodzieży o tym, jak wyglądał holocaust. Są to: „Shoah” (reż. C. Lanzmann) i „Lista Schindlera” (reż. S. Spielberg).
W filmie Lanzmanna strażnicy w obozach koncentracyjnych noszą polskie mundury, orły na rogatywkach i wydają komendy po polsku. Film Spielberga okazał się wielką manipulacją, oszustwem i nazwany został filmem Schwindlera. Okazuje się, że każda propaganda zostanie życzliwie przyjęta przez „pewne” środowiska, byle tylko była antypolska.
Błędów, przeinaczeń i przekłamań zawartych w programie można by tu przytoczyć jeszcze kilkadziesiąt. Są one świadectwem poziomu merytorycznego (i politycznego!) autorów i niestety także recenzentów.

Antykatolickie uprzedzenia

Na zakończenie przytoczymy tylko jedną manipulację z tak bardzo ważnego i obszernego tematu, jakim są stosunki żydowsko-chrześcijańskie.
Na s. 14 prezentowany jest temat „Średniowieczny antyjudaizm chrześcijański”, a na s. 39 autorzy proponują temat pracy pisemnej: „Omów rolę, jaką odegrał Kościół w kształtowaniu postaw antyżydowskich w wiekach średnich oraz przedstaw ewolucję jego stosunku do Żydów współcześnie”. Byłoby to w porządku, gdyby autorzy odwołali się również do okresu wcześniejszego, to jest od narodzin chrześcijaństwa do końca IV wieku po Chr.
Młodzież powinna także poznać, jaki był stosunek Żydów do chrześcijan. Po zamordowaniu Chrystusa, a potem pierwszych apostołów, akademia żydowska w Jawneh, przeredagowała punkt 12. w modlitwie zwanej „Osiemnaście Próśb”, jakie codzienne odmawia prawowierny Żyd do dnia dzisiejszego. Otóż dawniej 12. prośba dotyczyła Świątyni zburzonej w roku 70 po Chr., a od roku 80 w prośbie tej proszono, aby Jahwe wyniszczył wszelkich odszczepieńców, a szczególnie chrześcijan. Prośba ta w różnych odmianach zamieszczana jest w wielu modlitwach żydowskich i wielokrotnie powtarzana w Talmudzie. W myśl takich wskazań Żydzi byli inspiratorami i pomocnikami w trzech wielkich falach prześladowania chrześcijan w cesarstwie rzymskim w II-IV wieku. Dlaczego autorzy chcą pominąć takie sprawy, a stosunki między Żydami a chrześcijanami rozpoczynać dopiero od średniowiecza?
W religii chrześcijańskiej nie ma żadnych modlitw przeklinających Żydów, tak jak to jest w odniesieniu do chrześcijan w modlitwach żydowskich.

Nie do przyjęcia

Program, jaki na temat holocaustu zaproponowali Robert Szuchta i Piotr Trojański, jest nie do przyjęcia z następujących powodów:
- niezgodnie z zasadami cywilizacji naszego kręgu kulturowego różnicuje cierpienie ludzkie, dzieląc je na „wyjątkowe” i pospolite. Naszym zdaniem, każda martyrologia słabych, prześladowanych i bezbronnych zasługuje na głęboki szacunek i nie powinna być poddawana rasistowskim manipulacjom;
- program jest pełen wzniosłych słów o tolerancji, demokracji i szacunku dla innych, ale proponowane treści i oceny sprowadzają się do manipulacji politycznych i krzewienia nowego szowinizmu, tym razem żydowskiego;
- przez cały program przewija się jedna główna myśl: przy pomocy fałszów i przeinaczeń czyni się starania, aby wytworzyć w umysłach polskiej młodzieży poczucie winy za niepopełnione przez jej ojców zbrodnie, a tym samym odciążyć od odpowiedzialności tych, którzy przez zaniechanie pośrednio ułatwili holocaust (rządy mocarstw Zachodu, bogate żydostwo światowe, starszyzna żydowska w gettach);
- program i jego komentarze pełne są błędów merytorycznych, zniekształceń i manipulacji, które w fałszywym świetle przedstawiają postawy i działalność Polaków w okresie II wojny światowej, a to w celu stworzenia psychozy odpowiedzialności za holocaust, zaszantażowania Polaków i wyłudzenia korzyści materialnych w ramach Shoah-biznesu;
- postępowanie Żydów w historii przedstawione jest jako pasmo samych dobrych uczynków i miłości do niewdzięcznego otoczenia; nie ma natomiast wzmianki, co złego robili Żydzi swemu otoczeniu; w średniowieczu były to zakazane przez Kościół: handel niewolnikami, prostytucja i lichwa;
- nie zawiera słowa o zbrodniach Żydów popełnianych na Polakach pod okupacją sowiecką w latach 1939-1941 oraz nic o zbrodniach żydowskiej bezpieki w czasie instalowania w Polsce sowieckiego ustroju.
Jesteśmy we własnym kraju i nie pozwolimy na prowadzenie antypolskiej propagandy.
 

ligaswiata
 
„Żydzi staną się swoim mesjaszem. On zdominuje świat przez zniszczenie pozostałych ras, przez likwidowanie granic, unicestwienie monarchii i przez ustanowienie republiki światowej, w której Żydzi będą nadawać przywilej obywatelstwa.

W Nowym Porządku Świata dzieci Izraela będą przywódcami bez żadnego sprzeciwu. Rządy różnych narodów tworzące światową republikę, bez problemów wpadną w ręce Żydów. Wtedy okaże się możliwe by przywódcy żydowscy zlikwidowali własność prywatną i wszędzie będą wykorzystywać bogactwa narodów.

Tak więc spełni się obietnica Talmudu, w której jest powiedziane, że kiedy nadejdzie czas mesjanizmu, Żydzi będą mieli w swoich rękach cały świat.”

Baruch Levy – list do Karola Marksa – La Revue de Paris – 1.06.1928

Banksterzy i złodzieje żerujący na micie Holokaustu

A zaczęło się to wszystko w 1995 roku, kiedy to dwóch ważnych gentlemanów, panowie Edgar
Bronfman – przewodniczący Światowego Kongresu Żydów i pan Abraham Burg – wschodząca
gwiazda izraelskiej polityki przekroczyło próg banków szwajcarskich z humanitarną misją. " Macie
miliardy dolarów zdeponowane na waszych kontach przez Żydów przed II Wojna Światową" –
powiedzieli – " Żądamy natychmiastowego wypłacenia pieniędzy, dopóki ocaleni z holocaustu jeszcze
żyją. Niech ostatnie chwile ich życia przeżyją w miarę dostatnio". Bronfman i Burg są na tyle znani i
ważni, że zarówno banki, jak i kompanie ubezpieczeniowe nie mogły ich zignorować, ale musiały
posłuchać.


Edgar Bronfman odziedziczył swoje miliardy po ojcu Samie, szefie Mafii Żydowskiej. Sam (Shmuele)
natomiast zbił swoją fortunę na dystrybucji i handlu wódką w USA, którą przemycał w czasie
Prohibicji z Kanady przez Wielkie Jeziora, przy pomocy rozbudowanej sieci gangsterskiej.

bank-prawdy.blogspot.com/(…)banksterzy-i-zodzieje-z…
 

pinio
 
Dominik Panek: Marsz Żywych ku pamięci milionów ofiar Holokaustu - Wiadomości - polskieradio.pl rdir.pl/1ndt4m #historia #Holokaust
 

ligaswiata
 
” Nathan Birnbaum był wczesnym syjonistą – właściwie był jednym z tych którzy stworzyli termin “Syjonizm”.

Był razem z Herzlem na pierwszym Kongresie Syjonistycznym w Bazylei. Birnbaum porzucił ruch w roku 1899, został ortodoksem i wrogiem ruchu syjonistycznego. W swojej rozprawie “W Niewoli Naszych Braci Żydów” pisał:

”‘Wygląda na to że lepiej radzimy sobie z naszym zniewoleniem przez pogan, niż ze zniewoleniem przez naszych braci którzy porzucili Torę i jej nauki. Gdy nasi właśni bracia, zyjący obok nas, [z tej samej krwi], nie tylko nas prześladują ale dają powód dla naszego prześladowania, nie tylko wścibiają nos w nasze sprawy ale decydują w nich za nas, nie tylko nie pozwalają nam pójść własną drogą, lecz specjalnie nam ją zamykają.” Birnbaum napisał to w roku 1901…

“Michael Selzer w swojej książce “Syjonizm Zrewidowany” pisze: “Nawet wydarzenia z roku 1933 nie wpłynęły na ich politykę [mówi o Organizacji Syjonistycznej]. Byli na tyle naiwni by postrzegać siebie jako zesłaną przez Boga szansę na niewyobrażalną do tej pory migrację Żydów do Palestyny. Gdy Organizacja Syjonistyczna postąpiła wbrew głosowi ludu żydowskiego i zdecydowała się ubić interes z Hitlerem, kupując niemieckie towary za pieniądze Żydów, zalewając nimi rynek palestyński i drwiąc sobie tym samym z oficjalnego bojkotu niemieckich dóbr, nie spotkało się to z wielkim oporem ze strony żydowskich organizacji narodowych, a w każdym razie nie ze strony ich arystokracji – tzw. kibutników (?)…” Jak wielu Żydów słyszało wcześniej o tej historii?” – 211:72-8

Jeśli ktoś chce poznać więcej udokumentowanych przykładów zdrady syjonistów i przehandlowania religijnych Żydów w okresie Holokaustu polecamy artykuł: Heeding Bible Prophecy: Zionism

Kolejnym elementem układanki jest to że Adolf Hitler był nie tylko Żydem, ale także prawnukiem Rotszylda. W czasie II wojny światowej opublikowano “A Psychological Analysis of Adolph Hitler: His Life and Legend” (Psychologiczna analiza Adolfa Hitlera: Jego życie i legenda) autorstwa Waltera Langera z Biura Służb Strategicznych (OSS). (…) Była to, używając słów samego Langera, próba zrozumienia jak “szalony fałszerz” zdołał ” w przeciągu ledwie kilku lat dojść do najwyższych szczebli władzy, otumanić doświadczonych przywódców największych światowych potęg, zamienić miliony ucywilizowanych ludzi w barbarzyńców, doprowadzić do eksterminacji dużej części społeczeństwa, zbudować największą znaną do tej pory machinę wojenną i pchnąć cały świat ku największej wojnie w historii świata?” (Background)  Jedynym wytłumaczeniem wydaje się to że Hitler posiadał dobre (rodzinne) kontakty na najwyższych szczeblach:

“Ojciec Adolfa, Alojzy Hitler był nieślubnym synem Marii Anny Schicklgruber. Przyjmuje się że ojcem Alojzego Hitlera był Johann Georg Hiedler, asystent młynarza. Alojzy był jednak dzieckiem nieślubnym, dlatego używał nazwiska swojej matki aż do 40-ego roku życia gdy zmienił je na Hitler…

“Jest sporo ludzi wątpiących w to że Johann Georg Hiedler był prawdziwym ojcem Hitlera. Thyssen i Koehler dla przykładu powołują się na to że kanclerz Dollfuss nakazał austriackiej policji przeprowadzić śledztwo dotyczące rodziny Hitlerów. Rezultatem śledztwa był tajny dokument wskazujący na to że Maria Anna Schicklgruber w momencie poczęcia mieszkała w Wiedniu. Pracowała jako służka w domu barona Rotszylda. Gdy rodzina odkryła jej ciąże odesłała ją do jej domu w Spital, gdzie urodziła Alojzego. Jeśli prawdziwym ojcem Alojzego był jeden z Rotszyldów, czyni to Adolfa w 1/4 Żydem.  Według tych zródeł Hitler wiedział o istnieniu tego dokumentu i jego zawartości. Aby go przejąć sprokurował przyłączenie Austrii do Rzeszy i nakazał zabić Dollfussa. Według tej historii nie udało mu się odzyskać dokumentu, gdyż Dollfuss ukrył go i zdradził jego lokalizacje Schuschniggowi tak aby w razie jego śmierci zagwarantować dalszą niepodległość Austrii. W obiegu krąży jeszcze kilka podobnych do siebie historii.” (OSS Profile: Część 4)

“Alois (Alojzy), ojciec Hitlera urodził się w roku 1837, w okresie gdy Salomon Mayer był jedynym Rotszyldem mieszkającym w wiedeńskiej posiadłości. Jego małżeństwo znajdowało się w złym stanie a żona została we Frankfurcie. Ich syn Anzelm Salomon spędzał większość swojego czasu pracując w Paryżu i Frankfurcie, z dala od Wiednia i swojego ojca.

“Salomon Mayer, mieszkający samotnie w posiadłości wiedeńskiej gdzie pracowała babcia Hitlera wydaje się być głównym kandydatem do ojcostwa. Hermann von Goldschmidt, syn starszego kancelisty Salomona Mayera, napisał książkę wydaną w roku 1917 w której pisał o Salomonie:

‘…w latach 40-tych XIX wieku wykształciło się u niego dość lekkomyślne zainteresowanie młodymi dziewczętami’

‘Jego lubieżną pasją były bardzo młode dziewczyny, a jego przygody z nimi były wyciszane przez policję.’

“Babcia Hitlera, młoda dziewczyna pracująca pod jego dachem, miała nie być obiektem pożądania kogoś takiego? Ta sama dziewczyna zachodzi tam w ciąże? Jej wnuk zostaje Kanclerzem finansowanej przez Rotszyldów Rzeszy po czym  wszczyna wojnę światową, tak ważną w planach Rotszyldów i Illuminati [Plan III wojen światowych]. Illuminati robią wszystko co możliwe dla umieszczenia swojego potomstwa na najwyższych szczeblach władzy krajów uczestniczących w konflikcie. Rotszyldowie są jedną z głównych rodzin Illuminati. To wszystko przypadek?”

Jedna rzecz jest pewna: gdyby nie Hitler, nie istniałoby państwo Izrael.
 

ligaswiata
 
Dr Andrzej Leszek Szcześniak (fragmenty)

Bardzo niewielu Polaków wie, że Rząd Polskiej Rzeczypospolitej 38 razy w czasie II Wojny Światowej prosił Zachód o pomoc dla Żydów mordowanych przez Niemców. Szczególnie finansjera amerykańska była absolutnie głucha na polskie informacje. Od jednego podpisu żydowskiego notabla Bernarda Barucha, szefa przemysłu zbrojeniowego USA, zależało przydzielenie Polakom kilku samolotów, które z polskimi załogami udzieliłyby pomocy mordowanym Żydom w okupowanej Polsce. Nic takiego nie nastąpiło. Jakie siły za tym stały? Komu poza hitlerowcami zależało na holocauście milionów ludzi?

...........
Należeli doń m.in.: Karl Haushofer (twórca teorii Lebensraum i współautor Mein Kampf Hitlera), Houston Stewart Chamberlain (twórca teorii o "wyższości" rasy aryjskiej, "duchowy Fundator III Rzeszy"), Walther Rathenau (przemysłowiec, polityk, minister spraw zagranicznych, twórca traktatu w Rapallo w 1922, zwolennik etatyzmu i współpracy z bolszewikami, Żyd antysemita), Adolf Hitler, Hjalmar Schacht (prezes Banku Rzeszy, poparł w 1933 dojście Hitlera do władzy, 1933-1945 realizował program zbrojeń Rzeszy), Ryszard Coudenhove-Kalergi (twórca idei Pan-Europy) oraz wielu przywódców późniejszej Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej (NSDAP). Rathenau i Schacht powiązani byli z środowiskami finansjery anglo-amerykańsko-żydowskiej, finansującej w 1917 roku rewolucję bolszewicką oraz byli wyznawcami określonego mondialistycznego socjalizmu. Haushofer był związany z brytyjską lożą masońską Golden Dawn, silnym ośrodkiem socjalistycznych fabianistów, którzy inspirowali i ukierunkowywali anglo-amerykański świat finansowy w kierunku centralizmu (totalitaryzmu). Coudenhove-Kalergi miał związki z mondialistycznymi politykami, którzy ostro propagowali wprowadzenie socjalistycznego planowania i systemu nakazowo-rozdzielczego w gospodarce (P. Vilemarest, Źródła finansowe komunizmu i nazizmu..., s. 143, 148-155). Ośrodek wiedeński sprecyzował na piśmie i wydał swe mondialistyczne programy. Zakładano w nich utworzenie wielkich globalistycznych regionów: Pansowieckiego, Panamerykańskiego. Paneuropejskiego, Panbrytyjskiego i Panazjatyckiego. W ten właśnie sposób, poza ideologiami i granicami od tej chwili anachronicznymi, konflikty byłyby regulowane dzięki racjonalnej organizacji świata powierzonej animatorom grupującym się w jednej szkole myślenia. To szczególne środowisko"chciało stworzyć system światowej kontroli, scentralizowany w rękach osobowości, które są zdolne dominować nad systemami polityczny mi wszystkich krajów i następnie ustanowić rodzaj wielkiej planetarnej całości gospodarczej" (C. Quigley, Tragedy and Hope..., s. 954).

..........

W jednej ze swych pierwszych prac Heid oder Heiliger proponował talmudyczną wizję uniwersalizmu: Chrystus jest tu tylko jednym z proroków, chrześcijaństwo skazane jest na zagładę i ma zginąć, narody Europy nie są zdolne do uratowania Europy i od nieszczęść może je uchronić tylko panowanie Izraela na ziemi. Do tego dodaje jeszcze autor wizję stworzonego przez Żydów "współczesnego socjalizmu". W kolejnych swoich pracach Coudenhove-Kalergi wyznacza żydostwu specjalną rolę w misji kierowania Pan-Europą: jej "przywódcami mają być Żydzi, ponieważ dobrotliwa Opatrzność obdarzyła Europę Żydami jako nową rasą szlachecką z laski Ducha (...). Wyższość ich ducha predystynuje ich do odegrania roli głównego czynnika w tworzeniu się szlachty przyszlości (...). Europa zamiast zniszczyć Żydów dokonała wbrew swej woli drogą kunsztownej selekcji ich uszlachetnienia i wychowania do roli, którą mają spełnić w przyszłości jako naród -przywódca. Nic wiec dziwnego, że naród ten, wyrwawszy się Z uwięzienia gett, rozwija się w duchową szlachtę Europy. Tak więc w momencie, gdy szlachta feudalna rozpadła się. Boska Opatrzność obdarowała Europę, poprzez emanację żydostwa nową rasą z łaski Ducha. (...) Żydostwo nie jest nową szlachtą, ale tonem, dookoła którego grupuje się duchowa szlachta. Tworzy się duchowa, miejska rasa panów " (R. Coudenhove-Kalergi, Praktischer Idealismus..., s. 51-54; przedruk pracy Adel z 1922;podkr.-ALS). W nowej Europie władcami mieli być Żydzi, a rządzonymi mieszańcy eurazyjsko-negroidalni lub, zgodnie z określeniem autora, "ludy aryjskiego obszaru językowego". Coudenhove, opisując wizję przyszłej Pan-Europy i stosunków w niej panujących, posługuje się w stosunku do Żydów terminologią: Fuhrersnation (naród wodzów),Herrenrasse (rasa panów), Herrenvolk (naród panów), Herrenmensch (mężczyzna pan, władca). Teorie te zostały zawarte w pracy Pan-Europa, opublikowanej w pierwszej połowie 1923 roku. W półtora roku później ukazała się książka Mein Kampf Adolfa Hitlera, który zapożyczył wszystkie te pojęcia od Coudenhove'a.
 

banzajpl
 
Niemiecka agencja DPA donosi, iż monachijski sąd skazał 81-letnią Ursulę Haverbeck-Wetzel na sześć miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz karę 1000 euro za kolportowanie wśród...
www.biznes.banzaj.pl/Niemcy-Staruszkowie-skazani…
 

 

Kategorie blogów