Wpisy oznaczone tagiem "hsgd" (506)  

workthisbody
 
20 listopada > 5 grudnia

Waga: 54 kg > 52 kg
biceps: 25 cm 
klatka piersiowa: 85 cm 
talia: 66 cm > 63 cm
pupa: 90 cm 
udo: 52 cm > 50 cm
Łydka; 33 cm 

Bilans ostatniego dnia;

śniadanie; 2 małe jabłka, banan (50g), orzechy nerkowca (30g), morwa (30g), daktyle (25g)
obiad; ziemniaki, zupa dyniowa, pestki dynii

659/900 KCAL ✅

Ostatni dzień! Aaaaa :D
Wprawdzie z wymiarów nie jestem jakoś super zadowolona, wiem ze jako osoba, która spędza większość wolnego czasu na obijaniu się, nie powinnam wymagać czegoś większego, ale tak to jest w naturze ludzkiej - kiedy dostajemy mały palec, nagle pragniemy całej ręki.

Różnice widać - od początku diety HSGD schudłam 3 kg (natomiast od samego początku odchudzania 8kg), jedne ubrania są za duże, inne lepiej leżą. Na zdjęciach też widać ubytek, rodzina zauważyła zmiany, nauczyciele, chociaż też czekam aż rówieśnicy dostrzegą zmiany.

Miałam kilka gorszych dni, które prawie zawaliłam lub wyszłam za limit. Chyba dwa. Nie mam ich sobie za złe, bo jedzenie zwykle było zdrowe. Raz chyba, w jakiś weekend rzeczywiście sięgłam po paluszki i solone orzeszki oraz używałam w wypiekach mąk, oleju, których nie można podpiąć pod sferę produktów 'fit'. Wszystko jednak jadłam w roztropnych ilościach. Nie objadałam się, ani specjalnie nie głodowałam.

Przez pierwsze tygodnie rzeczywiście robiłam treningi, zaliczyłam 3 tygodniowo, jednak przez ostatnie 2 tygodnie nie ruszyłam tyłka z kanapy. Chociaż zawsze zwracam uwagę, żeby zrobić kilka tysięcy kroków w miarę chęci, ćwiczyć na wfie i wychodzić jak najczęściej.

Myślę, że to na tyle. Od jutra chciałbym zacząć jeść do 1000 kcal i takie bilanse odciągnąć do Świąt. Chcę schudnąć do nowego roku jeszcze 2 kg, co mam nadzieję osiągnę.

Ściskam mocno
  • awatar inevermind: Super, matko jak zobaczyłam te 8kg w miesiąc to aż wytrzeszczyłam oczy! Ja postanowiłam w miesiąc zrzucić 5kg, pomóż! JAK?!
  • awatar cinnamoon: @inevermind: miałam mała nadwagę, więc nadmiar wody spadł znacznie szybciej.
  • awatar CelestinDafne: Gratki! :) Świetnie ci poszło! Wkrótce wszyscy zobaczą zmiany! :) Nie boisz się efektu jojo po zwiększeniu kalorii ?
Pokaż wszystkie (6) ›
 

workthisbody
 
22 dni do Świąt  
29 dni do Sylwestra  
2 dni do ważenia  

śniadanie; owsianka (30g płatków) z jabłkiem (170g), suszoną morwą białą (30g) i mandarynką (55g)
obiad; kotlety z ciecierzycy (pół puszki cieciorki, pół łyżeczki oleju, przyprawy), kapusta kiszona (100g), hummus (15g)
przekąski; jabłko (350g) z cynamonem, kawałek papryki

733/1100 KCAL ✅

Dodaję, jak zwykle, spóźnioną notkę za sobotę. Uwaga! Tym razem poszło według planu, nie zjadłam nadmiaru kalorii w towarzystwie koleżanek i grzecznie się pilnowałam. Ostatnio zaczęłam pozwalać sobie na więcej, jasne kalorycznie się mieszczę, jednak w mojej głowie cały czas jest pragnienie jedzenia, które na początku diety było mi obce. Muszę wziąć się w garść i jakoś się ogarnąć, ponieważ może się to dla mnie nieprzyjemnie skończyć. Kontrola przede wszystkim.

Zapominam tez o piciu wody, nie wiem kiedy ostatnio wypiłam szklankę najzwyklejszej wody - dziś nie wypiłam praktycznie żadnego płynu. Wiem, że to źle wpływa na mój organizm i takie zapominanie tylko mi szkodzi, ale nie potrafię zmusić się do regularnego picia. Może jak zacznę zapisywać tutaj swoje wyniki, to jakoś uda mi się uzupełniać płyny regularnie, a nie raz na ruski rok.

Pod względem psychicznym czuję się jak ściera. Samolubne, egoistyczne ścierwo, pozbawione jakiejkolwiek empatii. Chciałam, żeby grudzień był lepszy od listopada, jednak wcale się na to nie zapowiada. O ile w szkole jakoś daję radę, funkcjonuje normalnie, gdy wracam do domu wszystko się na mnie zwala, każde negatywne uczucie i czuję się tragicznie. Dziś dołożyła mi jeszcze mama.

Śpijcie dobrze xxx
dc053154-0718-40a3-bec2-a07224fd3f96.jpg
  • awatar CelestinDafne: Świetny bilans ! :) Może ściągnij sobie apkę która przypomina o piciu wody. Mi to pomogło. Trzymaj się!
  • awatar cinnamoon: @CelestinDafne: jenyy właśnie miałam ja długi czas i rzeczywiście przez pierwsze tygodnie sporo mi dawała, ale później było jak zwykle:(
Pokaż wszystkie (2) ›
 

workthisbody
 
23 dni do Świąt  
30 dni do Sylwestra  
3 dni do ważenia  

śniadanie; owsianka (30g płatków) na mleku sojowym (100g) z jabłkiem (120g), bananem (100g), daktylami (20g) I kostką gorzkiej czekolady
obiad; warzywa na patelnię (350g), jabłko (200g)
kolacja; warzywa z hummusem (20g), płatki kukurydziane (40g?¿)

943/950 KCAL ✅

Nie jestem zadowolona z dzisiejszego bilansu. Zmieściłam się na styk z kaloriami (możliwe, że zaniżyłam) przez własną głupotę. Na rano byłam chyba nieprzytomna i złe nakliknęłam wagę płatków owsianych, zamiast 30g zaznaczyłam 1 łyżkę. Próbowałam podbić kalorie dodatkami, przez co śniadanie wyszło bardziej kaloryczne. Poza tym mam dziś jakiś dzień żarłoka, bo cały czas bym coś wcinała. Podjadałam płatki kukurydziane i właśnie po obiedzie jabłka. Mogłam lepiej spożytkować i zaplanować kalorie, ale cóż wyszło jak wyszło. Jutro już się nie kopnę na czymś takim i zjem mniej.

Poza tym zrobiłam dziś 13 K kroków, więc trochę spaliłam. Byłam na długim spacerze i milo spędziłam wieczór.

PLANUJĘ NA DNIACH PIEC WEGAŃSKIE PIERNICZKI I JAGIELNIK (wiecie, próbny przed świętami), ALE NIE WIEM CZY ZROBIĆ ZDROWĄ WERSJĘ JAGIELNIKA Z JAKIMIŚ OWOCAMI CZY PÓJŚĆ W SZALEŃSTWO I SPRÓBOWAĆ Z OREO. POMOCY :D
ac9fb390-d17d-4a39-8640-548a16612fd7.jpg


4c3d95d2-4e8a-4fc9-8458-6da98b9b4d0d.jpg


b1576703-3d41-423c-9682-29ab6b0c1a5d.jpg
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Zrób wersję fit i te z oreo ;) na pewno Ci nie zaszkodzi ;) tylko wiesz umiar ;) a te z oreo wyjdą pewnie pysznie i domownikom sprawdzisz radość :D
  • awatar CelestinDafne: Świetny bilansik! :) Obie wersje brzmią smakowicie! Swoją drogą jestem bardzo ciekawa przepisu. Jest jakiś skomplikowany czy nic z tych rzeczy. Jak możesz to podaj. :D Plis..
Pokaż wszystkie (2) ›
 

workthisbody
 
24 dni do Świąt 
31 dni do Sylwestra 
4 dni do ważenia 

śniadanie; tofucznica (180g tofu, 0.25 cebuli i pietruszka)
kolacja; zupa warzywna mojej mamy
przekąski na podbicie kcal; marchewki (170g) z hummusem (30g), orzechy nerkowca (30g)

650/1000 KCAL ✅

Białkowo-tłuszczowy świrus, przysięgam :D Nie miałam dziś czasu na jedzenie, więc zjadłam praktycznie tylko dwa posiłki i przekąski, ale jest w porządku. Znów mam ochotę na jabłko i cynamon, czyli jutro wpadnie moja najdroższa owsianka, mniam.

Ogólnie to w końcu się wyspałam, dzięki czemu wróciła mi energia, nie jestem ospała i po prostu mam chęci. Jak dobrze.

Miesiąc temu na wadze było 59 kg, a półtora miesiąca temu z 61 kg, może i duża część wody - ale jednak. Natomiast ostatnio, kilka dni temu, ważyłam 53 kg. Jestem z siebie dumna, listopad był moim miesiącem. Grudniu, bądź łaskawy dla mojego grubego tyłka, proszę :D

Chciałabym do Świąt dobić do 50 kg, mam nadzieję, że na wigilię klasową wbiję się w kieckę, która obecnie jest na mnie zbyt obcisła, zasunę suwak bez problemu, ale guma wbija mi się w brzuch. Trzymajcie kciuki.

Trzymajcie się w grudniu, nie dajcie się zjeść zimie i dbajcie o siebie, ubierajcie się cieplutko, żebyście nie zamarzli. Trzymam za was kciuki i mam nadzieję, że dobrze wam idzie z dietą x
041900f4-4224-4edf-8f98-d0e215afb98e.jpg


2c1ae88a-602c-4ba8-b4df-2df6207c83b3.jpg


09382868-e031-4a3c-b9ee-b8d8ff5547f6.jpg
 

workthisbody
 
25 dni do Świąt 
32 dni do Sylwestra 
5 dni do ważenia 

śniadanie; jabłko (352g) z cynamonem, daktyle (15g) i orzechami nerkowca (15g)
obiad; falafele (30g), warzywa po włosku (450g)
lolacja; kanapka z chleba dyniowego (50g) z hummusem (20g) i pomidorem, kostka gorzkiej czekolady

735/ 950 KCAL ✅

Jestem strasznie niepewna jedzenia. Mam wypełnione szafki produktami i wariuję, wszystko przeliczam kilka razy, wolę kiedy mam mniejszy wybór. Dokucza mi przede wszystkim zmęczenie, przespałam całe popołudnie, tak samo jak wczoraj, w nocy siedzę do późnych godzin, a w szkole padam. Muszę się ogarnąć.

Dostałam pierwszy komplement na temat schudnięcia od nauczycielki. Zmotywowało mnie to, bo najwyraźniej moja praca nie idzie na marne. Poza tym robiłam przeszukiwania szafy i wchodzę w ciuchy z poprzednich klas :D

Zrobiłam 5 k kroków, ćwiczyłam na wfie, z ćwiczeniami słabo, nie mogę się zmotywować. Ale kiedyś przecież będę musiała zwiększyć limit kaloryczny, wyjść z diety, planuję bez efektu jojo, i wtedy nie wyobrażam sobie nie uprawiać żadnej aktywności fizycznej. Może zacznę chodzić na fitness albo siłownię. Teraz kiedy jest zimno nie mogę się zmusić do wyjścia z domu, ale myślę, że na wiosnę wyjmę rower i rolki.
Screenshot_2017-11-29-18-51-01-1.png


294cb661-dd5c-4291-a5b8-0dd72bd300eb.jpg


6e4d7ffe-00ff-40f1-a642-07d01765154c.jpg


2649dfa2-134b-4ff3-9b63-a3beb89c1c92.jpg
  • awatar So-Young: Twoje bilanse są cudne. Takie komplementy zawsze motywują. Oby było ich więcej :)
  • awatar Heluva Fish: Ciężko zmusić się do jakiejkolwiek aktywności, kiedy za oknem zimno, ciemno, ponuro. Ale jeśli masz możliwość chodzenia na jakiekolwiek fitnesy, to warto się przemóc :). Fakt, wychodzenie z ciepłego domu na zimnicę jest traumatyczne, ale na fitnesach przecież się rozgrzejesz, a po odpowiednio dobranych ćwiczeniach poziom endorfin zawsze skacze. Wtedy nawet wracanie do domu w deszczu nie wydaje się takie straszne :)
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Przemęczenia bierze się z powodu bardzo małych bilansow... Jeżeli zwiększonych kaloryczność będzie efekt jo-jo a przy takich niskich bilansach dobrze że nie cwiczysz. Na początku powinno byćbyć więcej kcal a później zmniejszamy ;) co zrobisz jak waga stanie? ;)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

workthisbody
 
26 dni do Świąt
33 dni do Sylwestra
6 dni do ważenia

śniadanie; lody bananowe (255g) z mrożoną mieszanką owoców leśnych (150g) + kawa z mlekiem sojowym
obiad; Hummus & falafele pół opakowania (110g)
kolacja; kilka ogórków konserwowych

710/800 KCAL ✅

JAK ZAWSZE, kiedy mam zaplanowane posiłki, wszystko się wali, więc jest jak jest XD okej, w sumie nie jest źle, bo wszystko było super-pyszne. Cały dzień spędziłam poza domem i teraz lecę się uczyć, bo mam masę roboty. Czuję się bardzo dobrze, pozytywna energia się utrzymuje i jestem szczęśliwa!!!
IMG_20171125_185022.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

workthisbody
 
śniadanie; owsianka z jabłkiem, żurawiną, daktylem i cynamonem (identyczna jak wczoraj) + kawa z mlekiem sojowym
obiad: marchew surowa, marchew gotowana (mama robiła), 4 łyżki ryżu, ogórek zielony i sok (100g)
kolacja: jabłko (400g) z cynamonem

595 / 900 KCAL ✅

Schudłam. Na wadze 53 kg i jestem szczęśliwa, bo to był jeden z tych głównych goals. Teraz byle do 50 kg i zobaczymy, jak będę się ze sobą czuć. Nigdy nie udało mi się ważyć mniej niż 50 kg, nawet kiedy się odchudzałam 2 lata temu nie osiągnęłam niższego wyniku, i chociaż teraz bardzo chciałabym ważyć 48 kg, to boję się, że nie dam rady. Serio, bez zapeszania BĘDĘ SZCZĘŚLIWA Z 50.

Miałam dziś chwilę załamania, obiad nie taki, jak planowałam, wrażenie, że w marchewce jest masło, mimo zapewnień mamy, że nic nie dodawała, trochę gniewu i płaczu... Nie wiem, naprawdę mam dziwny dzień, mimo że pozytywny, dużo spałam popołudniu, ale zarazem byłam pełna energii w szkole.

Jutro szykuje się luźny dzień, mam mniej więcej zaplanowaną szamkę i przepada mi sprawdzian z historii, więc jestem bardzo zadowolona :D

Jak zawsze, trzymajcie się dobrze, pijcie dużo wody, wysypiajcie się i dbajcie o siebie ❤


a640fe50-3d03-4b70-a06c-8bcf72ab6557.jpg


30d06369-8ac8-4604-81cb-c9e351226158.jpg


f497a057-ef25-472d-8629-5e10859ead7b.jpg
 

workthisbody
 
śniadanie; owsianka (płatki owsiane 30g) z jabłkiem (195g), żurawiną (12g), daktylem (5g) + kawka z mlekiem sojowym
przekąska; pół Chupa Chups wiśniowego
kolacja; ryż (100g) z pomidorami i ząbkiem czosnku

656/1150 kcal ✅

Achhh, zawsze po takim dniu, gdzie pozwalam sobie na więcej jedzenia, na drugi dzień jestem ociężała i nie mam ochoty na jedzonko. Nie wiem czy to dobrze, czy to źle ale cóż...

Dziś zjadłam smacznie, zrobiłam 11 k kroków i ogólnie jakoś tak (pomijając uczucie ciężkości) dobrze się czuję. Teraz będę przepisywać lekcje, bo jutro, nie ma zmiłuj, zapieprzam do szkoły :(
Jakoś nie widzi mi się ten poniedziałek, ale trzeba sobie jakoś radzić, nie?

Chyba nie mam nic więcej do napisania z dziś. Zmykam do książek i życzę wam miłego wieczorku :)
49497088-7cb0-40e9-82b5-efaec0839128.jpg


9f872ac0-fc0e-40d7-a605-48947762daa0.jpg


IMG_20171125_185017.jpg
Pokaż wszystkie (2) ›
 

workthisbody
 
śniadanie; owsianka kakaowa (30g płatków, łyżeczka kakao, pół szklanki mleka sojowego) z bananem (70g) i mandarynką (100g)
przekąska: jabłko (200g) z cynamonem
obiad: naleśnik (2 łyżki mąki, 1 łyżka płatków owsianych, 10g mleka sojowego, przyprawy i woda) z farszem (papryka, szpinak i czosnek)
kolacja: PATRZ POST WYŻEJ

864/1100 kcal ✅

Heeej, wczoraj nie wyrobiłam się z dodaniem wpisu, a dziś robię to bardzo wcześnie :D Także ten... jedziemy

Wczoraj miałam dobry dzień, zaczęłam jeść ciepłe dania, wypiłam herbatkę i pod względem jedzenia myślę, że wróciłam juz do normalności. Też wieczorem poszłam na spacer z przyjaciółką i koleżanką, więc było jak najbardziej w porządku :)

Dziś obudziłam się późno, bo dopiero przed 12 zwolkłam się z łóżka. Zrobiłam super śniadanie i zaimprowizowałam fajny obiad (miał tylko 200 kcal aaa). Ogólnie lubię swoje posiłki, bo mimo że są całkiem spore, to ilość kalorii w nich jest serio niewielka :p

Jak widać, jeszcze nie dodałam kolacji. Cóż... moi rodzice idą dziś na imprezę i zdecydowałam zaprosić koleżanki. Kupiłam przekąski, doprowadzę salon do porządku i mam nadzieję, że w miłej atmosferze spędzimy ten czas. Oczywiście, zadbałam, żeby przekąski były wegańskie; paluszki, chipsy, orzeszki, popcorn, ale wzięłam też daktyle, żurawinę i mandarynki. Nie planuję podjadać jakoś sporo, ale nie będę sobie pluć w brodę, jeśli wezmę kilka suszonych owoców do buzi, mandarynkę czy paluszka.... ofc chipsy i orzeszki sobie odpuszczę. Nie chcę przesadzić.

Też waham się czy nie zjeść jakiejś małej kolacji, bo trochę sobie nie ufam i boję się, że rzucę się na jedzenie, nie wiem co zrobić, ale na pewno uzupełnienie w nocy co zjadłam.

Co do ćwiczeń, przyznaję bez bicia NIC NIE ZROBIŁAM. Nie mogę się zebrać i jasne, wiem że powinnam ćwiczyć, bo wtedy szybciej schudnę, ale kiedy nie mam ochoty, nie ma mowy, żebym ruszyła tyłek. Też próbuje się tłumaczyć, że zmuszanie się do ćwiczeń tez nie jest dobre, bo łatwo się zniechęcić, ale jak to się mówi? *każda wymówka dobra*. Przynajmniej ładnie jem. Tak mi się wydaje.

Dobra, koniec tego, znów się rozpisałam  (ale to tylko i wyłącznie dlatego, że są braki z wczoraj!!!). Jeśli ktoś odczytał do końca to pięknie dziękuję <3 Trzymajcie za mnie kciuki, żebym nie spieprzyła.

f31ce66f-c527-461f-b9bd-bc0d3243decc.png


1c7074d8-ecd8-4dbb-89e1-c764ea66bbb1.jpg


84434858-8203-4e68-8931-f36c80a6a417.jpg
 

workthisbody
 
śniadanie; owsianka na zimno (30g płatków) z jabłkiem (100g) i cynamonem
II śniadanie; kiwi 
obiad; fasola w sosie pomidorowym (2 duże porcje ok 500g)
kolacja; smothie z banana (120g) i garści mrożonych owoców, szklanka soku pomarańczowego 

772/950 kcal ✅

Hejka. Piszę dziś później niż zwykle, bo jestem już w łóżeczku i praktycznie przysypiam przed telefonem :) Jak widać, dzień nie wyszedł mi tak super-warzywnie jakbym chciała, właściwie lenistwo sprawiło, że nie zrobiłam zupy na kolacje i wypiłam smothie, no cóż :D

Ogólnie to zjadłam małe śniadanie i kiedy przyszła pora na obiad, trochę przesadziłam z porcją, co prawda było to niskokaloryczne danie, składające się praktycznie z samych warzyw, jednak nabrałam ogromną porcje. I teraz moja zagwozdka; gramaturę posiłku policzyłam w fitatu i aplikacja pokazała, że powinnam mieć aż 700g potrawy, jednak po obróbce termicznej, waga całości nie przekroczyła 600g. Nie wiem zbytnio jak to wliczyć do bilansu, jednak zostawiłam, że zjadłam 341 kalorii.

Dzień spędziłam całkiem miło, spędziłam wieczór z przyjaciółką, trochę czasu postałam przy garnkach (co bardzo lubię, więc nie narzekam :D ) i leniuchowałam. Jeśli jutro będę czuła się w porządku, zabieram się za ćwiczenia, w końcu obiecałam robić trzy treningi w tygodniu.

W ogóle, kiedy dwa lata temu udało mi się zrzucić 10kg, kupiłam sobie spodnie. Przez cały poprzedni rok miałam trudność, aby się w nie wcisnąć, czasami były momenty, kiedy się dopinałam, jednak spędzenie w nich pięciu minut w pozycji siedzącej było prawdziwą katorgą. Dziś włożyłam je i dopięłam guzik bez problemu, a co jeszcze lepsze - materiał nie opina mi ud, nawet odstaje. To mnie niesamowicie zmotywowało! Niedługo będzie pięknie, obiecuję  <3
943d2b28-d868-44a6-88a3-e8b058fb275d.jpg


31766d2b-698a-4b98-8f56-dc1d3b559ef0.jpg


c0cce042-c3c8-4429-9530-df346ed35160.jpg
  • awatar LazyCat: gratuluje progresu! Jeju jaki ten wpis jest miły i pozytywny <3 A bilans bardzo ładny, bardzo fajnie się odżywiasz, miej miły dzień <3
Pokaż wszystkie (1) ›
 

workthisbody
 
śniadanie; smothie z banana, mrożonych owoców leśnych i pół szklanki mleka sojowego
II śniadanie; grejpfrut
obiad; budyń jaglany na zimno (kaszy 50g, pół szklanki mleka sojowego) z jabłkiem i cynamonem
kolacja; smothie z szpinaku, gruszki i kiwi

767/900 kcal ✅

Dzisiejszy bilans to owocowa rozpusta, albo 'cukry wypieprzyły ponad skalę' :D Jak wspomniałam wczoraj, jestem na diecie miękkiej, chłodnej, łykam antybiotyk i przeciwbólowe, regeneruje się, odpoczywam. Nawet obejrzałam kilka odcinków kreskówki jak i przysiadłam do konkursu z historii, więc (pomijając małą drzemkę) dzień dosyć produktywny.

Wiecie, dostałam rano okresu, więc odpuściłam jakiekolwiek ważenie. W końcu, w trakcie okresu zatrzymuje się woda, ciało jest jakieś takie opuchnięte, a stresować na zapas się nie będę. I bardzo się cieszę z tego okresu, bo stan przed miesiączkowy męczył mnie niemiłosiernie. Myślę, że miał duży wpływ na wczorajszy dzień, a było naprawdę tragicznie. Zmierzyłam się chyba z trzema atakami płaczu i czułam się jak niskiej klasy gówno, na szczęście jestem już dużo bardziej spokojniejsza.

Jutro chcę zrobić bardziej warzywny dzionek, mam już nawet pomysł na zupę krem pieczarkową (chociaż z śniadaniem może być gorzej, bo uwielbiam na slodko) i fasolę białą w sosie pomidorowym :)

Trzymam za was kciuki xx
IMG_20171119_111942.jpg


IMG_20171119_112246.jpg


IMG_20171122_121445.jpg


(W ogóle to gdybym, według zasad diety, nie liczyła owoców i warzyw mój bilans nie przekroczyłby 300 kaloriiXDD)
  • awatar happy bae: wszystko super, brawo! też tak chcę :o
  • awatar LazyCat: Bardzo ładny bilans, powodzenia dalej <3
  • awatar 狼 (ōkami): Powodzenia, tylko nie zacznij jeść więcej kalori bo będzie efekt jojo
Pokaż wszystkie (3) ›
 

workthisbody
 
śniadanie; owsianka (płatki owsiane 30g), puree z dyni (2 łyżki), banan (90g), syrop malinowy (10g)
przekąska; jabłko (100g), płatki kukurydziane (30g), trochę babcinych buraczków
obiad/kolacja; ziemniaki (400g)

801/900 kcal ✅

Nie jestem zbyt zadowolona z dzisiejszego bilansu, bo mimo że śniadanie zaczęłam bardzo ładnie, to reszty posiłków nie zorganizowałam. Kiedy wróciłam ze szkoły długo kręciłam się po kuchni bez konkretnej ochoty na obiad, później spróbowałam zasnąć, jednak nie dałam rady i znów wróciłam do kuchni, tym razem głodniejsza. W międzyczasie, kiedy ziemniaki się gotowały, podjadłam niepotrzebne produkty i niestety wyszło jak widać :/ .

Jestem zmęczona szkołą, trochę zła i rozdrażniona. Nie ćwiczyłam i raczej w następnych dniach nie będę miała takiej możliwości, jednak to nadrobię. Będą trzy treningi, trochę później, ale będą.


7f7dc496-97e2-42f5-958d-62aef64713fc.jpg


c1c7d35e-474e-4a15-9fdb-9e4e791e00e6.jpg


fd4c9098-a131-490e-a56c-afb6579f130b.jpg
 

workthisbody
 
śniadanie; kromka chleba dyniowego (25g), marmolada (20g), dwie porcje mojego ciasta dyniowego (100g)
obiad; makaron (45g) z sosem dyniowo-pomidorowym
kolacja; 2 jabłka (280g) z cynamonem

663/1150 kcal ✅

Jestem z siebie zadowolona, bo w końcu zjadłam według wcześniej ustalonego planu!!! Kalorii mniej, prawda, ale chciałam trochę sobie odpuścić, żeby waga chociaż drgnęła. Okej, przeżywam, wiem i bez bicia się przyznaję, ale fakt że od cholernych 11 dni waga nie spadła nawet o pół kilogramu *nie pomaga* XD

Tak sobie myślę, żeby ważyć się tylko jeden, albo dwa razy w tygodniu, żeby się tak nie przejmować. W sensie zwykle, kiedy waga spadła miałam taką świadomość, że mogę jeść spokojnie (?), a kiedy się wahała, to stopowałam. I w sumie martwię się, że jeśli się nie zważę i coś pójdzie do góry, to nie będę miała świadomości i zjem za dużo.... Nie wiem, ale spróbuję.

Jutro podam tutaj swoje wymiary, bo mimo że właśnie skończyłam trzeci tydzień diety to nadal tego nie zdobiam. Wow, 21 dni, z czego 14 na HSGD, jestem niesamowicie dumna :D Przede wszystkim myślałam, że nie dam sobie rady i po kilku dniach rzucę się na moje oreo i chipsy. Cóż, jedyne co mogę sobie zarzucić w tym tygodniu to to, że dużo za dużo spałam i totalnie zbzikowałam na punkcie jabłek - jadłam hurtowo. Z niezbyt dietetycznego jedzenia, to zjadłam dwa razy makaron pszenny i wciąż nie używam fit mąk do wypieków itd. Nie uważam tego za wielką tragedię, w końcu to nie jest czynnik, przez który zawalam swój planowany limit kaloryczny - umiem to odpowiednio zbliansować i wliczyć. Ćwiczyłam 3 razy w tygodniu, co dla mnie jest dużym sukcesem, nie lubię ćwiczeń, a naprawdę sprawiły mi przyjemność, super.

Ogólnie to zrobiłam trochę długie to podsumowanie tygodnia, ale kilka rzeczy usunęłam i mam nadzieję, że wypowiedź ma "ręce i nogi" :D

Trzymajcie ze mnie kciuki, żeby czwarty tydzień odchudzania był bardziej udany niż ten. Mam nadzieję, że kilogramy wam spadają i wszystko jest w porządku. Buziaki :*
73785bcf-7dd8-4039-8b5b-ed231e63321c.jpg


78421b0a-e04b-48cc-9eef-0b3d9fb92aff.jpg


00fd13a3-a386-4ad7-9e96-1dc34b6a633a.jpg
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Jeżeli już jesz tak mało to niech chociaż będzie zdrowe a nie same wegle i tłuszcze... Proponuje Ci cm nie wagę. Mi pokazała dziś 2kg więcej a centymetry spadły... Oblicz swoje zapotrzebowanie na makro , kalorie kaloriami ale jeżeli nie wiesz jakie masz zapotrzebowanie na makro to skąd wiesz że dobrze zjadłaś?
Pokaż wszystkie (1) ›
 

workthisbody
 
śniadanie; płatki owsiane (30g), jabłko (100g), kakao (łyżeczka), kawałek ciasta dyniowego (50g)
obiad; kasza kuskus (50g), sos dyniowo-pomidorowy
przekąska; jabłko (300g)
kolacja; wegańskie spaghetti (naprawdę malutko) i pieczywo chrupkie żytnie

1008/1100 kcal ✅

Aktywność; 12,5 k kroków

Miałam kalorie wliczone co do grama, wszystko dopięte na ostatni guzik, póki nie dostałam telefonu od przyjaciółki 'WYCHODZIMY'. I wtedy moje plany poszły się walić, chyba tak zwykle jest, kiedy na coś się nastawiamy. Przynajmniej spędziłam miły wieczór, zjadłam okropnie rozgtowane spaghetti (było obrzydliwe), zagryzałam pieczywem chrupkim i gdzieś pomiędzy wcisnęłam jabłko. Wyszło trochę więcej kalorii, ale nie panikuję. Dużo chodziłam, zrobiłam dziś 12,5 k kroków, więc powiedzmy, że spaliłam swoje małe grzeszki, a co najważniejsze dobrze się bawiłam :) Jutro ruszę tyłek do ćwiczeń.

Poza tym uwielbiam moich przyjaciół, ponieważ zawsze dbają o to, żebym miała coś do zjedzenia. Samo sprawdzanie składów w poszukiwaniu mleka czy jajek dla upewnienia się, czy mogę to zjeść, sprawia, że jest mi bardzo miło.

Aha, i wyszłam w bardziej obcisłym swetrze, bez wzdęć i uczucia niepewności!!! Może i cyferki na wadze nie spadają, ale pewność siebie w główce jakoś dała radę urosnąć.

A teraz lecę spać xxx
191043cb-ea30-4fbd-b6af-7432c32832ee.jpg


a9155e2c-642c-4f92-8a27-3e897bb63116.jpg


c5c62691-cb5b-4604-8abe-64b3c31f0439.jpg
 

workthisbody
 
Śniadanie; kasza manna (50g), jabłko (100g), pół szklanki mleka, syrop malinowy (10g)
Obiad; zupa dyniowa, pestki dynii (10g)
Przekąska: jabłko
Kolacja; ciasto (2 porcje)

ok. 900/950 kcal ✅

Jak co tydzień, próbuję piec, eksperymentuje z wegańskimi słodyczami i staram się bawić w kuchni. Dziś udało mi się zrobić niezłego zakalca, który pierwotnie miał być piernikiem dyniowym, jednak mimo że wypiek nie jest taki jakbym chciała, nadal zostaje całkiem niezły. Pieczenie sprawia mi to dużo frajdy, ale są kaloryczne i uch, mam wyrzuty sumienia, że dziś na dużo zjadłam :(

Czuję się źle, jest mi niedobrze i chce mi się płakać. Idę ćwiczyć, zrobię później EDIT i dam znać co zrobiłam.

Okej, dochodzi 00:00 a ja skończyłam cwiczenia, cóż lepiej późno, niż wcale ;) Chociaż troszeczkę spaliłam z tego co zjadłam i jestem spokojniejsza.

Aktywność:
6,7 k kroków
Mel B brzuch 10 min
Mel B abs 8 min
Mel B pośladki 10 min
Victoria Secret nogi 10 min
Tiffany boczki 10 min

Chyba nie ma tragedii, jutro będzie lepiej pod względem jedzenia, obiecuję!

9d1e24d3-e1f3-4f05-9d3f-8f3f3ed177d3.jpg
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Kiepski pomysł z ciastem na kolacje , inaczej by było gdybyś zjadła np na śniadanko do kawy ;) ale ja dziś też zawaliłam na kolacje zjadłam słodycze :( Jeżeli ćwiczysz to jesz za mało...
  • awatar cinnamoon: @ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: piekłam wieczorem z przyjaciółką, więc zaliczyłam od razu jako kolację:(. W końu raz, nie zawsze, więc spokojnie, trochę słodkości w życiu się przyda, tylko wtedy trzeba pamiętać, żeby to spalić. Trzymaj się dobrze xx (ps. ćwiczę tylko czasami)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

workthisbody
 
Śniadanie; owsianka jabłkowa z cynamonem: płatki owsiane (30g), pół szklanki mleka owsianego, jabłko (100g), pestki dyni (10g)
Obiad; kasza kuskus (50g) z warzywami (450g)
Kolacja/przekąska; makaron rurki pszenny

ok. 850/1000 kcal ✅

Heeeej. Dziś niestety byłam długo w szkole i kiedy wróciłam, w trakcie gotowania obiadu, podjadałam makaron. Oczywiście jak to z podjadaniem - zaczyna się od jednej rurki, a kończy na garści i za późno na ważenie i tym bardziej liczenie kalorii. Myślę, że zjadłam około 50g? Nie wiem, tyle wpisałam i najwyżej mogłam zjeść 871 kcal, jednak podeszłam do tego bardziej optymistyczne i zaokrągliłam do 850 kcal. W każdym razie, nie przekroczyłam limitu.

Wczoraj odpuściłam ćwiczenia, ale dziś już nie było żartów. Po spacerze zrobiłam Skalpel z Ewą, dodatkowo 2 h WFu, więc dzień mogę zaliczyć do bardziej aktywnych.

Bardzo denerwuje mnie fakt, że od 8 listopada nie schudłam. Boję się, że nie dam rady zgubić kilograma do końca tygodnia. Też mieliście taki zastój na wadze? Jest mi strasznie przykro, kiedy ważę się codziennie rano i wciąż widzę te same cyferki, eh.

Kończę, zmykam do książek i do spanka. Trzymajcie się dobrze xxx
a1f525ff-2ec1-4e24-b4ce-1f23a9a26e4b.jpg


44daab39-5fd2-418e-a68e-04aa4d649f4b.jpg
  • awatar figura marzeń jest w zasięgu możliwości: Czasem zdatzaja sie zastoje wazne zeby Cie to nie demotywowaalo. Woda faza cyklu duzo rzeczy ma wplyw... A jezeli jeszc tak pieknie I jeszcze cwiczyc zmiany sa. Jesli nie na widze to w centymetrach uuwirzyci samopoczuciu ;*
  • awatar Nuttkaa: bilans dobry, trzymaj się ;)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

workthisbody
 
Śniadanie; placuszki owsiane (40 g płatków, 80g jabłka, pół szklanki mleka owsianego, 25g mąki pszennej)
Obiad; sałatka (powtórka z wczoraj)
Kolacja; brokuły (350g) z pestkami dyni (20g), czosnkiem i pieprzem

663/900 kcal ✅

Lubię ten dzień pod względem jedzenia. Może mąka pszenna to nie był zbyt dobry wybór, co do tych placuszków, jednak inaczej by się rozwalały, więc wolałam dodać właśnie pszenną i cieszyć się puszystymi racuchami jabłkowymi. Ogólnie jem dość dużo jabłek, ale są tak pyszne (i bardziej mi pomagają w odchudzaniu niż szkodzą, przecież to owoce! :D)  że nawet sobie nie żałuję.

Byłam dziś na zakupach i znów musiałam oglądać się w lustrze prawie nago. Wiecie, nie jest źle, kiedy jestem w koszulce - nawet w tych obcisłych wyglądam już trochę lepiej (w końcu na pewno jestem mniej wzdęta niż na początku), ale mój brzuch bez żadnego okrycia jest okropny, jak tłusty balon ehh. Mimo wszystko zakupy udane i nawet należały do tych przyjemniejszych.

Nie wiem co z ćwiczeniami. Z jednej strony czuję mały obowiązek, bo przecież tyle narzekam na ciało, a nie wykonuje żadnej aktywności fizycznej, a z drugiej, przecież nienawidzę tego robić i trudno jest mi się zmusić. Narazie zaczekam, aż mój żołądek się uspokoi i najwyżej później zrobię edit, w razie gdybym ćwiczyła. (JEEEJU MAM WOLNY DOMEK I NIE WIEM CZY TEGO NIE WYKORZYSTAĆ EHHH)

Poza tym zrobiłam dziś 6,5 K kroków, co dla mnie stanowi w miarę przyzwoitą sumkę. Wprawdzie jeszcze nie miałam 10 K, ale cóż.... kiedyś na pewno dobiję ;)

Przepraszam, że się tak rozpisałam. Mam nadzieję, że ktoś przeczytał te wypociny do końca.

Miłego wieczoru, trzymajcie się chudo!  :*
f6e50705-7f80-490b-8dd5-d75fdfac26d7.jpg


eedaacdb-9767-4af6-862c-084c7912ff6e.jpg


1aed67a1-91f1-4cc1-8235-66255b1cf37d.jpg
 

workthisbody
 
Śniadanie; lody bananowe (290g)
Obiad; sałatka (pół małej papryki, pół pomidora, trochę ogórka, jabłko, mix sałat) i surówka
Kolacja; jaglanka (50g) z jabłkiem (150g) i syropem malinowym (10g)

759/800 ✅

No to dziś sobie zaszalałam. Udało mi się dojeść do limitu i jestem przepełniona, ale wciąż zadowolona ;D
Nareszcie zrobiłam tę sałatkę, składała się właściwie z samych warzyw, więc odpuściłam sobie ważenie każdego produktu i mierzyłam na oko - najbardziej kaloryczną częścią było jabłko, więc bez tragedii. No i podjadałam surówkę, jednak tak samo jak w sałatce, nie było w niej nic złego. Kalorie zaokrągliłam do 150 kcal, ale możliwe, że było ich więcej lub mniej, nieważne. KONIEC O TYM JEDZENIU XD

Właściwie to wbiłam się w strój sportowy i posprzątałam trochę w pokoju, co najwyraźniej oznacza, że planuję poćwiczyć. Serio, dawno nie miałam takiej ochoty, więc korzystam póki mogę. Planuję zrobić Skalpel z Chodakowską  (kiedyś bardzo go lubiłam) i może coś od Mel B. Zrobię edit, jak mi się uda. Więc grzecznie czekam, aż jaglanka ułoży się w moim brzuszku i lecę.

Po ćwiczeniach mam randkę z geografią ahhh, jak ja to kocham </3 :s

Trzymajcie się cieplutko ♡

EDIT: poćwiczone Skalpel i Mel B brzuch.

Ćwiczyłam w takim miejscu, gdzie miałam przed sobą własne odbicie w lustrze. Trochę się załamałam :/ czeka mnie masa pracy, żeby wyglądać w miarę dobrze.

6cca4b11-f993-4cf4-8f7c-ebd581058073.jpg
 

workthisbody
 
Śniadanie; owsianka (45g) z bananem  (115g), łyżeczką marmolady (12g) i syropem malinowym (5g)
Kolacja; warzywa na patelnię (100g) i 2 duże jabłka (390g)

582/900 ✅

Jeeju, wcale nie mam apetytu i chociaż zjadłam stosunkowo normalnie, czuję się strasznie pełna. Od rana chodziła za mną ochota na sałatkę, jednak nie pomyślałam w odpowiedniej chwili i skończyłam z warzywami i właśnie jabłkami. Dziwne połączenie, ale nie narzekam :d Poza tym jestem w szoku, że wytrzymuje takie odstępy czasu bez głodu. W sumie to dobrze. Achhh i najważniejsze! Waga rzeczywiście wróciła normy, więc bardzo się cieszę. Chciałabym do końca tygodnia ważyć 54 kg, ale zobaczymy co z tego będzie.

Dziś nie robiłam niczego ciekawego. Jak wróciłam ze szkoły przespałam się, opiekowałam dzieckiem sąsiadki (nie nadaję się do dzieci, eh), a teraz wzięłam się za lekcje.

Miłego wieczoru x
bfa6e0f0-c54d-4811-abe0-b3bb855bd235.jpg
  • awatar Heluva Fish: Skoro dieta pozwala Ci zjeść więcej, to dlaczego nie dojadasz? Wyczytałam wcześniej, dlaczego wliczasz owoce i warzywa do bilansu, okej, jestem w stanie zrozumieć Twoją argumentację, ale bierz pod uwagę, że węglowodany zawarte w owocach i warzywach są najprostszym paliwem dla organizmu i łatwo je spalić podczas treningu. Lepiej wykorzystać limit kcal ile się da i poćwiczyć, niż męczyć organizm rygorystyczną głodówką.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

workthisbody
 
Bilans:
Obiad: pieczona dynia (450g) i ziemniaki  (450g) z łyżeczką oleju rzepakowego  (5g)

481/1100kcal ✅

Heeej. Zwykle jem więcej posiłków, jednak dzisiaj zdecydowałam się tylko na jeden duży. Wczoraj spędzałam wieczór z przyjaciółkami i wypiłam alkohol, trochę podjadałam owoce, przez co na styk zmieściłam się z kaloriami. Dziś rano czułam się strasznie ciężko, a na wadze było 0,5 kg więcej, więc dziś się pilnowałam. Miałam też ćwiczyć, żeby spalić wczorajsze grzeszki, ale jak wspomniałam wcześniej, trudno mi się zmotywować do ćwiczeń w domu. Cóż, mam nadzieję, że jutro waga będzie normalna.

Ostatnio jestem ciągle zmęczona i mimo że wysypiam się w nocy, drzemka po południu jest obowiązkowa. Właśnie wstałam po dwóch godzinach snu, zrobiłam lekcje na jutro i teraz piję herbatkę. Modlę się, żeby nie mieć problemów z zasypianiem w nocy XD

I O CHRYSTE! jestem z siebie dumna, że zaczynam następny tydzień na diecie, oby był tak samo udany jak dwa ostatnie ;)
a362011a-2211-4128-b877-1dae109f68a0.jpg
 

foodiebaby
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

foodiebaby
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

foodiebaby
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

smajlej
 
Bilans:
bułka - 148
pomidor - 16
ciniminis - 200
suszone pomidory - 65
oliwki - 16
pasta z tofu - 20
zioła - 3
orzeszki ziemne - 100
4 śliwki - 100
banan - 96
cukierki - 100
łącznie: 864/900

ćwiczenia:
15 min stepper na wysokim podkręceniu
10 min mel b na pupe

Dzisiejszy dzie ciężki. Bół głowy przeszedł dopiero ok godziny 16. W pracy zapieprz. Dużo towaru. Wyłożyłam wszystko. Poniosło mnie. I tak nikt nie doceni.
Jeszcze trochę może pójdę gdzie indziej.
Zaczęlam prowadzić pamiętnik, znowu. Tym razem może zachowam systematyczność. Zawsze to w jakiś sposób pomoże ujarzmić moje myśli...
Stwierdziłam, że za wolno chudne na hsgd. Pewnie dlatego, że się obijam.Ruszam z ćwiczeniami. I nie ma że boli, że zmęczona, że po pracy. Dupa tam.
Nowy miesiąc, nowe postanowienia, nowa ja, nowy pamiętnik.
chudego :*


tumblr_n9mwddEubn1qlqo4ro1_500.jpg


tumblr_o80eag0Zov1uvxkrvo1_500.jpg


tumblr_o82m4ieuuW1vq7p54o1_1280.jpg


tumblr_o83xmwC6HJ1stykp6o1_500.jpg
  • awatar The way to my dreams ♥: Dobrze Ci idzie na tej diecie bo ciągle mieścisz się w limicie także jest spoko :) tak trzymaj, a z ćwiczeniami dawaj czadu :D
  • awatar Naomi ∞: Świetnie ci idzie. :)
  • awatar HelplessSoul: Kusi mnie hsgd, ale boję się , że jak będę wolno chudła to stracę motywacje
Pokaż wszystkie (5) ›
 

 

Kategorie blogów