Wpisy oznaczone tagiem "ian curtis" (2)  

psycho_cat
 
doherty's cat: to znowu ja. parę wpisów wcześniej wpadłam na pomysł, by pisać tu częściej ale krócej. więc oto ja w świetle gwiazd. xp
chyba usunę sobie deviantarta. po co mi On, skoro wszystkie prace i tak umieszczam Tutaj? ok, jest pewna różnica. na DA są typowi artyści... ale, kurde, większość to dzieciarnia, rysująca pokraczne kucyki i robiące im zdjęcia komórką. a więc ARTYŚCI to dobre słowo? nie do końca.w każdym razie - nie będę już wchodzić na devianta. papa. nie zabawiłam tam długo, ale kit. pożegnanie musi być - ŻEGNAJ konto DA.

~w tej chwili słucham joy division. albumu unknown pleasures. jest ponuro, ale zespół zaczynał grać jako grupa punk'owa. (warsaw) . post punk nowa fala, moje klimaty. i ciemność, mrok, demolka, obłęd . oł jeee. no i Ian Curtis... *chwila ciszy* R.I.P . może patrzy na mnie z nieba i się uśmiecha ? możee... a new order nie polecam . ten zespół powstał po śmierci iana i jest (krótko ujmując) do chrzanu. ale utwór blue monday wymiata. dyskoteka gra !>>>>>>>
  • awatar Kiedyś będzie nas więcej...: Lubię mroczną muzykę Joy Division. New Order natomiast to już zupełnie inna bajka. Taki tam pop. Chociaż Blue Monday" jest całkiem całkiem :D
  • awatar Za jakie grzechy,dobry Boże!?: Polecam zespół KABANOS. Piosenka SERCE i BAGNO, BURAKI... To ich najlepsze utwory ;D
  • awatar anemic royalty: szczerze to Joy Division grają, jakby mieli za chwilę umrzeć... ale jest spoko, sama ich często słucham
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

tak-zostanie
 
Znowu mam problemy z wyrażaniem tego co czuję. Niby to wiem i dlaczego(dużo się nad tym zastanawiam), jednak nie jestem w stanie tego opisać. Brakuje słów, umysł staje się pusty. Chcę napisać o pewnej osobie -- nie wiem co o niej myślę, chociaż przed chwilą dokładnie i racjonalnie przeanalizowałam jej ostatnie zachowania. Chcę napisać o pewnej sytuacji -- nie wiem jak to skomentować. Chcę kiedyś móc mówić to co czuję i myślę. Nie bać się chichotów. Być sobą i być akceptowaną -- to moje marzenie.
Teraz jest ważny okres w moim życiu. Jeżeli uda mi się przełamać wstyd i nieśmiałość, odrzucić strach zrobię milowy krok. Dla większości pewnie to będzie śmieszne, że taka "stara dupa" jak ja(prawie dziewiętnaście lat na karku) jedyne co chce zrobić to życzyć chłopakowi który jej się podoba powodzenia. I oczekiwać uśmiechu. Szczerego uśmiechu, który nie wyszydza. Chciałabym być na tyle odważna, żeby to zrobić.
Ostatnio poruszyły mnie dwie rzeczy. Pierwsza to podawanie śroków poronnych w Rosji. Albo płacisz albo twoje dziecko umiera. Nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić.
Druga to wokalista Joy Division. Chory na padaczkę, nafaszerowany lekami tworzył coś niezwykłego. Przerażającego, przejmującego i okropnego. Teraz wiem dobrze, dlaczego przypisywano chorym kontakt z siłami nadprzyrodzonymi. Jaki on musiał być odważny.
 

 

Kategorie blogów