Wpisy oznaczone tagiem "ianSomerhalder" (4)  

teyyet
 
TeyYet:

“Chcę żebyś został! Skąd możesz wiedzieć, czy jesteś dla mnie dobry? Ja chcę Cię takiego jakim jesteś, z każdą Twoją wadą i zaletą, z dwudniowym zarostem i łobuzerskim uśmiechem. Chcę żebyś po prostu mnie przytulił i nigdy więcej nie puszczał.  Dla mnie jesteś idealny, biorę Cię ze wszystkim co mi dał los!”


large (1).gif
 

mystic-falls-bitches
 
   Jak wspaniale byłoby wiedzieć dokładnie, co ludzie sobie myślą. Gdyby ludzkie głowy przypominały przezroczyste torby od Marca Jacobsa i gdyby skrywane przez nich opinie ujrzały światło dzienne czy nie byłoby czasami o wiele łatwiej? Wiedziałabyś co kryje Twój największy wróg. Wiedziałabyś co sądzi o Twoim nowym chłopaku Twój najlepszy przyjaciel. Wtedy przecież dowiedziałabyś się co mówi piękna, wysoka, rudowłosa kobieta prowadząca casting do serialu “Skins” kierując się do Twojej przyjaciółki z tekstem ”Dobra robota!”. Albo co ten nowy chłopak, z ostatniej ławki sądzi o Twojej nowej dżinsowej spódniczce, kiedy chodzisz wraz z przyjaciółkami po mieście. A co najważniejsze nie będziesz musiała się domyślać, czy Twoja najlepsza przyjaciółka jest na Ciebie zła za to, że zrezygnowałaś z ich wspólnych planów, z kłamstwem iż musisz zostać z bratem, podczas gdy Ty musiałaś planować z nauczycielem historii, jak i jednocześnie byłym chłopakiem Twojej zmarłej ciotki, braćmi Salvatore jak i czarownicą, swoją drugą najlepszą przyjaciółką jak zabić kogoś, kto pragnie Twojej krwi, a jego pragnienie wzrasta z każdą chwilą. Wystarczyłoby zajrzeć jej do głowy
  Niestety, ludzkie głowy są tak szczelnie pozamykane, niczym drzwi do Pentagonu. Czasami ludzie pokazują, co naprawdę myślą. Kobieta prowadząca casting może się skrzywić, podczas gdy pomylisz tekst, chłopak z Twojej klasy może nie odrywać wzroku od Twojej nowej spódniczki. Ale czy Klaus, hybydra, która pragnie Twojej krwi, ukaże światu dziennemu swoje myśli? Albo czy dowiesz się co Twój były chłopak kombinuje tym razem, trzymając się jednocześnie z daleka? Marne szanse, prawda?
***
Na rogu ulicy 2104 Maple Street stał wiktoriański dom otoczony krzewami różanymi, z tarasem wyłożonym tekowym drewnem. Tylko garstka wybrańców miała okazję tam wejść, ale wszyscy dokładnie wiedzieli, kto tam mieszka. Elena Gilbert, czekoladowo-oka piękność szkolna, dziewczyna, która straciła rodziców, biologicznych i adopcyjnych, jak i swoją ukochaną ciotkę.
  Zaczynał się spokojny poranek w środku kwietnia w Mystic Falls, w stanie Virginia. Promienie słoneczne wdarły się do mojego pokoju, zbudzając mnie jednocześnie z przyjemnego snu, jakim się napawałam.
Cholerne słońce, pomyślałam i przekręciłam się na bok, do którego nie docierały promienie słońca. Nie wyczułam jednak miękkiej tkaniny kołdry czy poduszki, jednak coś zupełnie innego. Zignorowałam to. To zapewne przez to, iż nie dospałam.
- Dzień dobry - usłyszałam nad swoją głową aksamitny baryton, który napawał moje uszy. Zdając sobie sprawę, że nie śnię odruchowo się podniosłam, a na łóżku dostrzegłam leżącego Damona. Przewróciłam teatralnie oczami i dłonią przetarłam czoło, nie wyczuwając pod palcami słonych kropli potu.
- Śniłaś o mnie.
- Nie prawda! - zaprzeczyłam i chwyciłam za poduszkę, rzucając w niebieskookiego wampira. Salvatore jednak zamiast przyjąć to jako wiadomość, że zaczyna mnie irytować, zaśmiał się ironicznie.
- Auć - wydobył z siebie cichy jęk, który i tak był jedynie aby mnie jeszcze bardziej zirytować. Zsunęłam flanelową kołdrę z siebie, rzucając ją na twarz Damona przez “przypadek”. Wyskoczyłam z łóżka, niczym mała kotka i podeszłam do szafy.
- Damon... - urwałam, dając do zrozumienia wampirowi, że chcę aby wyszedł. Ten zamiast wynieść swój tyłek z mojego pokoju, wskazał na łazienkę. Przewróciłam teatralnie oczami i chwyciłam za wybrane ciuchy, wchodząc do łazienki. Trzasnęłam za sobą drzwiami, w duchu modląc się by jak wyjdę go już nie było. Jakoś nie miałam dzisiaj ochoty wysłuchiwać ironii Damona, co szybsza iż nie mam humoru.
- Damon! - krzyknęłam, gdy zdałam sobie sprawę, że musiała mi wypaść bluzka.
- Tak?
- Podaj mi bluzkę.
- Wedle życzenia - nie wiedziałam co zrobił, ale już wyobraziłam sobie na jego twarzy cierpki uśmiech oraz to, jak przykłada dwa palce do skroni przez co wykonuje znak jak harcerz, przystosowujący się do zasad.
Salvatore nie myśląc o tym, że nawet mogłabym być całkiem naga, wszedł do łazienki przez co zmusiłam się by zakryć ciało pokryte bielizną ręcznikiem.
- Damon - warknęłam i chwyciłam za bluzkę, nie zwracając uwagi na to, że przez przypadek ręcznik delikatnie się osunął. Wygoniłam go z łazienki, a ja byłam pewna, że na jego twarzy aktualnie gości zadziorny uśmiech. Rzuciłam ręcznik na podłogę i przewróciłam oczami. Poprawiłam ramiączko od czarnego stanika, po czym założyłam na siebie czarny, sportowy top, a zaraz później zarzuciłam na niego błękitną koszulkę, odkrywającą pępek na krótki rękawek. Wsunęłam na siebie krótkie, jasne, dżinsowe szorty. Na nogi wsunęłam ulubione, czarne trampki i włożyłam sznurówki do butów. Przeczesałam swoje kasztanowe włosy, po czym upięłam je w luźny, niski kucyk opadający na moje plecy. Zrobiłam delikatny makijaż, i zaraz później wyszłam z łazienki.
- Dłużej nie mogłaś? - zaczął narzekając Damon, przez co przewróciłam teatralnie oczami.
Kobiece potrzeby, miałam zamiar powiedzieć to co pomyślałam, jednak niespodziewanie Damon pojawił się przede mną. Uniosłam brwi ku górze w zaciekawieniu, kolejnej reakcji wampira.
- Wybieramy się gdzieś?
- My? - Mruknęłam, akcentując to słowo. Pokręciłam głową. Nie miałam zamiaru wybierać się na urodziny Jasona z Damonem. Nie! Nie, zważając na to, iż Jason zapewne również tak jak Tyler jest wilkołakiem.
- Samej Cię nie puszcze.
- Ale musisz.
- Nie Eleno, nie muszę - irytował mnie. Dobrze, niech się o mnie martwi, ale już niech nie przesadza. Podparłam się na bokach, i gdy miałam znowu zacząć mówić, Damona nie było. Nie znosiłam tego. Bawił się przy mnie tym wampirzym czymś, specjalnie działając mi na nerwy.
- Cóż, teraz to na pewno z Tobą pójdę. Nie puszcze Cię do Lockwood'ów samą, Eleno.
- Ale... - widząc jak pokręcił głową, wydęłam dolną wargę niczym małe dziecko i założyłam ręce.
***
Salon wypełniało wiele gości, połowy z nich nie znałam. Każdy się śmiał, tańczył, pił alkohol, a czasami nawet płakał. Zacisnęłam torbę z prezentem w dłoni, kompletnie ignorując fakt, że jest tu ze mną Damon. Wśród pełnego tłumu, starałam się wypatrzeć Jasona, jednak nie potrafiłam. Za plecami usłyszałam odchrząknięcie. Odwróciłam się na pięcie, jak zobaczyłam w tym samym czasie co Damon. Zlustrowałam chłopaka wzrokiem.
Jason jak zawsze prezentował się w ubiorze świetnie. Miał na sobie ciemne męskie rurki, flanelową koszulę w niewielką kratę, której kolory to; czarny, biały, szary. W dłoni trzymał czerwony kubek z alkoholem, a jego włosy były idealnym nieładzie.
- Wszystkiego najlepszego - odparłam po chwili ciszy, robiąc krok ku chłopakowi. Wyciągnęłam dłoń z prezentem, w kierunku Jasona, a na mojej twarzy stłumił się dawno niewidziany uśmiech.
***
- Eleno, wracajmy - zaczął Damon, odbierając mi kolejną butelkę z alkoholem. Skrzywiłam się teatralnie i pokręciłam przecząco głową. Jednak Salvatore ignorował moje sprzeciwy. Złapał mnie w talii, przylgnęłam do niego całym ciałem i objęłam niebieskookiego w talii.
- Jesteśmy jak z obrazka.
- Jesteś pijana.
- Nie jestem - zaprzeczyłam. Może troszeczkę, pomyślałam, ale nie pozwoliłam by dotarło to całkowicie do mojej świadomości. Przymknęłam powieki, poczułam jak moje ciało opada i zapewne w rękach Damona robi się nieco cięższe. Nie chciałam jednak zasnąć. Z trudem otworzyłam powieki, jednak nie byliśmy już na podwórku. Byliśmy w moim pokoju, a przynajmniej ja byłam w swoim łóżku. Zamrugałam kilkakrotnie i przetarłam powieki, to co zobaczyłam to odchodzącego Damona. Złapałam go za skrawek kurtki i przyciągnęłam do łóżka.
- Zostań ze mną - wyszeptałam. Wampir spełnił moją prośbę i wgramolił się na miejsce obok. Skuliłam się w mały kłębek, jednocześnie przysuwając się do Damona.
- Zrobisz coś dla mnie? - zapytałam patrząc na bruneta. Ten bez chwili zastanowienia skinął głową. Zmusiłam się na delikatny uśmiech i opuszkami palców musnęłam policzek Damona, a zaraz po tym jego dolną, miękką wargę. Czułam, że ciało Damona zadrżało. Sprawiło to, iż mój uśmiech się poszerzył. Nachyliłam się delikatnie nad nim i pocałowałam go. Nie zastanawiałam się nawet nad tym co robię. Pragnęłam tego od jakiegoś czasu. Pragnęłam go całować, mieć go dla siebie, tulić go i czuć jego pieszczoty, a jednocześnie odwzajemniać mu tym samym.
    Gdy poczułam jak Damon, odwzajemnia mój pocałunek, byłam szczęśliwa. Dłonią wyczułam guziki od jego koszuli, które powoli zaczęłam odpinać. Byłam pogrążona w pocałunkach, iż nie dostrzegłam kiedy ja i Damon pozostaliśmy w samej bieliźnie.
- Eleno, jesteś zmęczona, śpij - wyszeptał przerywając pocałunki.
- Zostań ze mną - mruknęłam. Uchwyciłam jego bladą twarz w dłonie i pocałowałam Salvatore'a. Przygryzłam dolną wargę wampira, a zaraz później zaczęłam całować jego kark.
- Zostanę - wyszeptał. Czułam, że jego jak i moje podniecenie rosło z każdą chwilą. Cieszyłam się, że mogę całować Damona Salvatore. Kogoś, który może zdobyć kobietę jednym spojrzeniem.
Po upływie nie mniej niż dwudziestu minut, zasnęłam wtulona w ciepłe ciało Damona. Przebudziłam się na krótką chwilę, by upewnić się, że on ciągle tu jest. Spojrzałam na cyfrowy zegarek, który wskazywał godzinę 23:49. Wyczułam skrawek flanelowej kołdry i podciągnęłam ją pod samą szyję, jednocześnie nakrywając siebie jak i Damona.



*— Petrova.*
Witam Was (;
Dzisiaj napisałam już pierwszy rozdział. Szczerze? Trochę mi się on podoba. Mam nadzieję, jednak, że będziecie czytać mojego bloga i wyrażali swoje opinie. Jednak wszelkie uwagi proszę kierować na e-maila; *foreverhope@vp.pl*, gdyż niektóre z nich będą zapewne w sobie zawierać coś obraźliwego.

#delena #damonsalvatore #elenagilbert #damonelena #damonandelena #ninadobrev #iansomerhalder #nian #ninaandian #ninaian
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów