Wpisy oznaczone tagiem "internety" (154)  

antybohaterka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

stodziesiec
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

litai
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Litai:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

alys27
 
Alys27:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

jusivklusiv
 
Ogarnęłam, że powinnam chyba podać wam jakieś moje social media, tak więc:
gg - 58067176
ig - dziexmujxkokain
tumblr - c0mpvny
ask - /fgvxo
 

rymara
 
aniakalisz:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

angelsdream
 
Parafraza fragmentu wypowiedzi Brene Brown z powyższego wystąpienia (ponieważ oficjalne napisy brzmią mocno koślawo):

"I ostatnia rzecz, prawdopodobnie najważniejsza, to wierzyć, że jesteśmy dość dobrzy. Kiedy staramy się z poziomu, który - w co wierzę - mówi: "Jestem wystarczający (dość dobry)", wtedy przestajemy krzyczeć i zaczynamy słuchać. stajemy się milsi i delikatniejsi dla otoczenia, jesteśmy milsi i delikatniejsi dla samych siebie".

Kiedy padły te słowa, pozwoliłam sobie usiąść i płakać. Schowałam twarz w rękawach majestatu - tak nazywam kocyk z rękawami - i płakałam. Nad większością swojego życia, kiedy nie czułam, że zasługuję na cokolwiek. Sądziłam, że nie jestem dość dobra. Uważałam, że powinnam być bardziej tolerancyjna, mniej wrażliwa, ładniej się śmiać. Każdą rzecz rozkładałam na czynniki pierwsze i wystarczył jeden, by wszystko było do wyrzucenia.

Strategia dbania o wystarczające i tym samym unikania pędu za idealnym ma kilka pułapek. Wymaga świadomości siebie, własnych granic. Wystarczające to nie jakieś i nie takie, bo innego nie będzie. To moje i warte.

Chcę jeszcze popłakać? Może, nie wiem. Nie muszę wiedzieć. Pozwalam sobie na niewiedzę.
(moja własna wypowiedź fejsbukowa)

www.ted.com/(…)brene_brown_on_vulnerability…
  • awatar pęknięte lusterko: Do tego by przestać pędzić za przerysowanym wyobrażeniem samego siebie trzeba dojrzeć. Trzeba zaakceptować własne wady, a te które nas uwierają wrzucić do worka "popracuję nad nimi". Ale najważniejsze to jest zrozumieć że nie jest się idealnym. W sumie nikt nie jest idealny więc tej idealności nie ma prawa od nas wymagać. U mnie przyszedł taki dzień, gdy zaakceptowałam to kim jestem, a później było już z górki jeśli tak można to nazwać. Nauczyłam się cieszyć z tego kim jestem, jaka jestem i wierzyć że taka właśnie jaka jestem, jestem dobra i odpowiednia. To jest właśnie taki poziom samoakceptacji siebie, który nie tylko ułatwia nam życie ale pozwala także nam na stworzenie zdrowej relacji z drugą osobą.
  • awatar AngelsDream: @pęknięte lusterko: Ja nie wiem, czy wszystko zaakceptuję do końca, ale wiem, że w związkach jest tak, że godzimy się nie na to, co byśmy chcieli mieć, a na to, na co uważamy, że zasługujemy. Odkąd inaczej postrzegam siebie, inna jest moja relacja, inne reakcje, więcej umiem wytłumaczyć, lepiej wskazuję granice. To jest potrzebne.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

czarny-motyl
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

czarny-motyl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

angelsdream
 
Monogamia – czyli co właściwie?

Monogamia, czyli na wyłączność, na zawsze, bez możliwości odejścia bez ogromnego cierpienia i bólu.


Gdybym, pomimo mojej poliamorycznej natury, chciała spróbować monogamii, na co powinnam uważać?

Wydaje mi się, że najbardziej na to, że wiele osób w tak zbudowanych związkach szuka potwierdzenia własności drugiej osoby. Relacje takie mogą z czasem stawać się złotą klatką, wygodnym i komfortowym, ale wciąż tylko emocjonalnym więzieniem.


Ale chyba monogamia ma jakieś zalety, prawda?

Oczywiście, że ma. Jest względnie prosta. Zdobywa się jedną osobę, związuje się jej emocje ze sobą, doprowadza się do ślubu i/lub narodzin dzieci, potem już wszystko dzieje się samo, siłą rozpędu i przywiązania.


Moim monogamicznym znajomym się nie układa, to przykre patrzeć, jak się oboje marnują.

No, tak to już z tą monogamią jest, że nie wychodzi każdemu. A raczej wychodzi, tylko bokiem i trzeba to zaakceptować. Sądzę, że to bardzo idylliczna wersja, gdzie jesteśmy z jedną osobą przez kilkadziesiąt lat i ona się nam nie nudzi, nie męczy nas. Mimo to, wiele osób wierzy w ten model i z jakiegoś powodu do niego uparcie dąży.


Może nie udaje się, bo monogamia nie jest dla wszystkich. Widziała Pani monogamicznego mężczyznę?

Racja, nie widziałam i nie słyszałam, więc z dużą dozą prawdopodobieństwa można założyć, że tacy albo nie istnieją, albo są w takiej mniejszości, że nie ma sensu brać ich pod uwagę.


Więc ja będę monogamiczna, a mój partner, o ile bierzemy pod uwagę wersję heteroseksualną…

Pozostaje wiara, że to właśnie ten wyjątek. Albo świadome przymykanie oczu na oczywiste sygnały nielojalności. W zasadzie zdradę partnera można wykorzystać jako coś dobrego, może być spoiwem dla związku, jeszcze bardziej go umocnić.
Za to - moim zdaniem - nie warto w ogóle brać pod uwagę innej wersji relacji monogamicznej niż heteroseksualna właśnie. Statystycznie homoseksualni mężczyźni w ogóle nie szukają stałych relacji, z kobietami też to nie jest takie oczywiste, kiedy pojawia się u nich chęć posiadania dziecka.


Właśnie – dzieci. Czy coś zagraża dziecku w relacji monogamicznej?

Dawniej było trochę inaczej, w obecnej zabieganej rzeczywistości dziecko może czuć się zaniedbywane i opuszczane przez zapracowanych rodziców. Do tego nie można zapomnieć o licznych zaburzeniach psychicznych u osób dorosłych, nieumiejętności radzenia sobie z problemami, z emocjami czy w końcu tak częstej bezsilności wobec rozwoju dziecka w stronę, której rodzice nie przewidzieli.


A jednak, przecież tyle par ma dzieci.

Z różnych powodów pary decydują się na posiadanie potomstwa. Ten temat zdecydowanie zasługuje na odrębny wywiad.


Mimo to, coś mnie w tej monogamii intryguje, porusza, chociaż wydaje mi się obca i straszna.

Cóż, może powinna jej Pani po prosto spróbować, porozmawiać z monogamicznymi parami, poobserwować je, zrozumieć to, jak funkcjonują. Z drugiej strony może się to okazać zmarnowaniem czasu, w takim przypadku lepiej oprzeć się na własnych wyobrażeniach. To bezpieczna wersja zderzania się z rzeczywistością, bo jej wynik zawsze będzie zgodny z Pani poglądami.


---
W bardzo, bardzo krzywym zwierciadle próba oddania emocji i wrażeń związanych z poruszaniem tematu poliamorii w popularnych mediach. Wszystkim dużo się wydaje, w różne rzeczy nie wierzą, w inne za to do ostatniej kropli krwi. Sądzą albo nie sądzą, tworząc obrazek właściwy dla swoich często kompletnie płytkich przekonań.
Jak poliamoria, to tylko każdy z każdym i skrzywdzone, zaangażowane emocjonalne kobiety, bo poliamoria musi oznaczać celowe i świadome upraszczanie emocji. I jest odpowiedzią wyemancypowanych kobiet na to, co przez lata w strefie cienia wyprawiali wszyscy mężczyźni.
Z pewnością.
Artykułem w pysk Cytat z http://angelsdream.pinger.pl

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,127763,18986226,seks-kilka-srok-za-ogon.html Pani się wydaje, ona nie wierzy, nie sądzi lub sądzi.

  • awatar jamnick:

    “Zdobywa się jedną osobę, związuje się jej emocje ze sobą, doprowadza się do ślubu i/lub narodzin dzieci, potem już wszystko dzieje się samo”

    Ja patrzę przez pewne dziwne okulary, które otrzymałam wraz z innymi dobrami niematerialnymi: jest kobieta, jest mężczyzna, mają po 25 lat, uuu, to już czas na dziecko, przyszła babcia i dziadek kibicują, dopytują. Dziecko się rodzi, kochane, czasami niekochane. I tak u większości osób. Wszędzie dzieci. Bez obrazy, ale: na pingerze: dzieci, na fejsbuku: dzieci, wszędzie dzieci. A taka mina, a siaka, a owaka. Ja doskonale rozumiem miłość do dziecka i chęć "chwalenia" się nim - wiesz o co chodzi, zwierzęta, opisy, zdjęcia. Nawet mogłabym pisać ile razy dziennie Sally zrobiła kupkę (bo kupą tego nazwać nie można). Żarty żartami...
  • awatar jamnick: Ci ludzie jakoś tak... masowo. Jak mrówki. To i to i to. Jeżeli tego *chcą* - jak najbardziej. Jeżeli *nie* - dlaczego do tego dochodzi? Nie wyobrażałam i nie wyobrażam się w roli matki. Jeżeli Miłość mnie odnajdzie i będzie chciała dziecka - to już inna sytuacja. Co do monogamii. Z natury jestem monogamistką. Kocham Kobietę i jestem tylko z Nią. Nie rozumiem powodów, dla których miałabym całować się czy pójść do łóżka z inną (oprócz upicia się - ale to nie jest wytłumaczenie, żadne!). Są różni ludzie. Jedni mają potrzebę bycia z wybraną osobą, inni zdradzają i właśnie często po powrocie chcą znów być z nią/nim. Wielkie mi odkrycie, prawda?
  • awatar jamnick: Zapaliłam. Idę dalej. Schemat. Ramy. Nacisk. Ot, gram w bilarda w necie. Pytają mnie o wiek obcokrajowcy i nie obcokrajowcy. Piszę, że mam 37 lat. Często pada pytanie czy mam męża. Schemat. Ramy. Mogłabym mieć żonę, ale wróćmy. Pewnie po drugiej stronie jest konsternacja, zdziwienie. Co oni myślą? - myślę. Oprócz tego, że wpierniczanie się w moje prywatne życie to nie ich sprawa. Że jestem jakaś nie-tego? Skrzyżowanie osła z nosorożcem? Zdjęcia są więc mają wgląd. Co oni mogą myśleć? I czemu jest w Polsce i poza nią schemat. Są ramy. Jest jakiś nacisk.

    “No jak to nie ma męża skoro ma 37 lat?”

    Ponownie: jeżeli Miłość mnie odnajdzie i zechce zawrzeć ślub - oczywiście. Nie wyobrażam sobie tego na razie (wyjazdu itd.), ale kto wie co mnie czeka. Kiedy kocham kocham całą sobą.
Pokaż wszystkie (18) ›
 

 

Kategorie blogów