Wpisy oznaczone tagiem "jarosz" (6)  

iamnothungry0
 
Zaczęło się 3 lata temu, jako anarchistyczna idea. Stop, wróć. Anarchistyczna dwunastolatka?
Powiedzmy pół-anarchistyczna idea.
Już jako małe dziecko miałam "długie zęby" na mięso. Mięso zawsze było "fuj", "ble", "odrażające". Dlatego w końcu w wieku dwunastu lat stwierdziłam, że nie tknę już żadnego mięsa. Uwaga - przeszkoda, a mianowicie rodzice, lekarz, rodzina, nauczyciel, znajomi, rzeźnik, święty mikołaj... nie no, chodzi o rodziców.

“Przecież jeszcze rośniesz!”


Zastosowaliśmy więc złoty środek - zostałam jaroszem. Nie trwało to długo - góra pół roku, ryby zwyczajnie mi się przejadły i przeszłam na wegetarianizm, który kontynuowałam jeszcze przez najbliższe półtora roku. Za pomocą lekarzy szybko nauczyłam się zastępować białka soją, fasolą, ciecierzycą, soczewicą etc, czyli białkami roślinnymi.
Tutaj nadchodzi dzień, w którym dowiaduję się, że moje nietolerancje pokarmowe obejmują wszelkiego rodzaju mleko i jajka. Byłam najszczęśliwszą osobą, bo moje anarchistyczne idee mogły zostać w końcu spełnione. Zostałam weganką. Anarchoweganką.
I to nie tak, że stałam się jakąś rebeliantką. Nie chodzi tu o sprzeciwianie się polityce, ale o wizję świata, w którym żadna istota, która czuje nie jest zniewolona przez człowieka. Chcę być więc wierna swoim ideom.

images.jpg


Skutki weganizmu mogę podzielić na dwie kategorie, a mianowicie 1. Znaczenie dla mnie i mojego samopoczucia, 2. Moje znaczenie w gronie rówieśników.
1. Od kiedy zostałam weganką poczułam się o tysiąc razy lepiej. Zniknęły moje uciążliwe problemy z bólami brzucha, powtarzającymi się praktycznie każdego dnia, a także wielkie zmiany zaszły z moją cerą, której kondycja jest o niebo lepsza!
Do tego byłam naprawdę szczęśliwa, że jestem przede wszystkim wierna sobie, chociaż nie zabrakło złośliwych komentarzy.
Co słyszę najczęściej?

“A co z roślinami? Ich ci nie szkoda? Przecież one też czują!”


“A dla roślin to jesteś taka bezwzględna!”


NO FAKT! RACJA! WIECIE CO? ŻYJMY SAMĄ WODĄ!
Chociaż nie... ona też może czuć :/

v2.jpg


2. Faktem jest to, że zostając weganką straciłam wielu "przyjaciół".

“To jakiś żart?”


Nie, zazwyczaj kończyli znajomość śmiejąc się ze mnie z tekstem "moje jedzenie sra na twoje jedzenie".

“O NIE! CO TO?! ZABIJCIE TO, ZANIM SIĘ ROZMNOŻY!”


Okej, nie ma sprawy, krzyżyk na drogę. Nie potrzebuję przyjaciół, którzy wyzywają mnie od dziwadeł i drwią z moich poglądów, bo to tak, jak prześladować kogoś za religię! Świadczy o nietolerancji.
Tak czy inaczej weganizm jest dla mnie czymś oczywistym i wiele temu zawdzięczam, dlatego nie zmienię moich idei.

Uprzedzę jeszcze na koniec, że wpis nie miał na celu nakłonienia nikogo do zostania wege, ale jeśli tak się stało, to bardzo mi miło :D
Trzymajcie się ciepło, miłego wieczoru
vege.jpg
  • awatar the life is terrible: Jakoś nigdy nie przepadałam za mięsem, więc postanowiłam przestać je jeść. Od jakiegoś roku zdecydowałam że przechodzę na weganizm. Przez to też straciłam przyjaciół, ale za to zyskałam nowych i prawdziwych. Masz świetny blog
  • awatar I'm not hungry: @the life is terrible: bardzo dziękuję! Też zyskałam przez weganizm jedną przyjaciółkę i uważam, że jest o wiele lepsza, niż cała reszta, która odeszła :D Cieszę się, że też możesz się tym cieszyć! ;)
  • awatar Naomi ∞: Ja przez jakiś czas byłam na diecie wegańskiej, ale nie udawało mi się wytrzymać bez jajek. Więc pozostałam tylko wegetarianką (którą jestem od prawie dwóch lat, za wyjątkiem szpitali). Weganizm od dawna mnie fascynował.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

epartnerzy
 
Począwszy od sprawozdań za 2014 rok, podmioty należące do sektora publicznego powinny opracowywać je, stosując regulacje nowego rozporządzenia w sprawie sprawozdawczości budżetowej. Nowelizacja przekazana pod koniec stycznia 2014 roku do podpisu ministra finansów  wprowadziła wiele modyfikacji. Jednostki oświatowe oraz zakłady budżetowe muszą częściej sporządzać odpowiednio formularze Rb-34S oraz Rb-30S. Należy także pamiętać o dodatkowym obowiązku sprawozdawczym jednostek, które wykazują wydatki niewygasające.


darmowy fragment:
aspiracja.com/(…)sprawozdawczosc_budzetowa_2014_now…

Pełna wersja:
epartnerzy.com/(…)sprawozdawczosc_budzetowa_2014_no…


W Salonie Cyfrowych Publikacji ePartnerzy.com - GWARANCJA 100% SATYSFAKCJI, a także gwarancja najniższej ceny ZAPEWNIONA!

******
Więcej publikacji pod adresem:
epartnerzy.com

Sprawozdawczość budżetowa 2014 Nowe wytyczne, aktualne procedury, przykłady wypełnionych formularzy - ebook.jpg
 

jaroszka
 
Znamy dobrze kotlety sojowe, które mają zastąpić kotlety mięsne, tofu zastępujące ser. Są to bardzo przydatne rzeczy dla wegan, którzy dopiero co rzucili produkty pochodzenia zwierzęcego i wciąż mają na nie apetyt.

Ale niektóre wymysły w tej dziedzinie są naprawdę zaskakujące i zabawne. Szukając w necie przepisów na to i owo wciąż trafiam na takie cuda: gulasz wegetariański (ponad 4000 wyników w googlu), bigos wegetariański czy wegetariański schabowy. Co takiego jest w takim gulaszu? Pieczarki, suszone warzywa, marchewka... Na taką potrawę jest wiele innych nazw. Można to nazwać ratatujem, duszonymi warzywami, ragu, jarzynką, a jednak ktoś postanawia to nazwać gulaszem. Tak to jest - weganin często tęskni za mięsem i chwyta się wszystkiego, żeby poczuć jego smak bez złamania swoich zasad.

Tak więc w zasadzie popieram takie nazewnictwo. Ale nie zmienia to faktu, że nazwy te mnie śmieszą. Ciekawi mnie, co jeszcze ktoś wymyśli: pieczony udziec barani wegetariański? (zmielona soja z natką pietruszki uformowana w baranią nogę i pieczona) Tatar wegetariański? (jakaś pasta warzywna w kolorze tatara). Flaczki wegetariańskie? (zupa warzywna z suszonymi śliwkami) A może wszystko to już jest gdzieś w Internecie?
 

 

Kategorie blogów