Wpisy oznaczone tagiem "jebanie" (6)  

eve.lynn
 
Właśnie wróciłam.
Byłam z Adim, pijanym. A nawet najebanym.
Włamanie na wschodni, pieprzenie się.
Normalka.

To co mi mówił przed seksem, nie pokrywało się z tym co mówił po.
Tak czy siak, nie mam na co liczyć.
On wie, że go chce.
I dlatego tak mną manipuluje.

Nie żałuję!
Miałam go chociaż na chwile.
Jestem jego dziwką.
normal_shutterstock_234307a_740088.jpg
 

eve.lynn
 
Pieprzyłam się z nim!
Przyszedł do mnie w nocy.
Szczerze to mało pamiętam.
Spiłam się i zjarałam.

Umówiłam się z nim, że wyjdę szybciej z urodzin.
Przed 3 byłam z nim u siebie.

Serio mało pamiętam! :o
Wiem, że troszkę rozmawialiśmy.
Wiem, że on chce być sam a ja mam być tylko od seksu.
Zgodziłam się.
Powiedziałam mu wczoraj, że nie zakocham się w nim.

4001.jpg
 

dlady16
 
Słodka Czy Gorzka?-Sam Spróbuj: Agata i Piotr poszli do drugiego pokoju. Ja weszłam do garderoby i przebrałam się w t-shirt. Kiedy wróciłam, Paweł już leżał w łóżku przykryty kołdrą. Był niewiarygodnie spięty. Zgasiłam światło i położyłam się obok niego.
-Dobranoc!- powiedziałam.
Wymruczał coś w odpowiedzi.
Tej nocy długo nie mogłam zasnąć. Czułam, że Paweł także nie. Cały czas przewracał się z boku na bok, wzdychał i mruczał. Nagle zapytał:
-Kasiu, śpisz?
-Nie- odpowiedziałam.
-Ja też nie mogę usnąć...- powiedział szeptem. -Jeszcze nigdy nie leżałem w łóżku obok dziewczyny.
-Jak to możliwe?- zapytałam.-Taki śliczny chłoptaś jak ty?
Chyba się zawstydził, bo na chwilę zamilkł. Po chwili jednak:
-Czy mogę się do ciebie przytulić?- zapytał.
-Co takiego?
-Nie złość się, Kasiu. Chciałbym po prostu zobaczyć, jak to jest...
-Nie ma problemu.- powiedziałam.
Delikatnie przysunął się do moich pleców. Miał na sobie tylko bokserki. Położyłam się na boku i oparła głowę na jego ramieniu.
-Wygodnie?- zapytałam.
-O tak....- wyszeptał.
-Gdyby twój brat teraz tu wszedł, chyba by mnie zabił- powiedziałam.
Zaśmiał się cichutko.
Pomyślałam, że powinnam chyba wykorzystać okazję. Zaczęlam delikatnie i powoli poruszać biodrami.
-Prześcieradło mnie uwiera.- powiedziałam.
Wtdy poczułam przez tkaninę koszuli jego penis. Ułożyłam się tak, żeby dotykał moich pośladków. Było to rozkoszne uczucie. Następny krok powinien należeć do niego. Delikatnie przewróciłam się na drugi bok. Leżeliśmy teraz twarzą w twarz. Zaczął głaskać mnie po ramieniu, a później coraz niżej. W końcu dotknął mojej piersi i zaczął bawić się sutkiem. Robił to samymi opuszkami palców. Mimo, że pieścił mnie prze t-shirt, odczuwałam to bardo intensywnie. Cichutko zamruczałam.
-Mogę?- zapytał, wkładając rękę pod moją koszulkę.
-Tak...- powiedziałam.
Teraz dotykał moich piersi całą dłonią. Sutki zrobiły się twarde, jak koraliki. Zauważył to, i skupił na nich cała uwagę. Delikatnie je szczypał i pocierał. Poczułam rozkoszne ciepełko w dole brzucha.
-Zrób to inaczej....- poprosiłam -Weź do ust. Ale najpierw włącz światło.
-Co takiego?
-Światło. Chcę patrzeć, jak to robisz....
Zerwał się z łóżka i podszedł do lampy. Po chwili było już jasno. Spojrzałam na jego bokserki. Były bardzo opięte z przodu i lekko wilgotne. Uśmiechnęłam się do Pawła.
-Chodź do mnie....- szepnęłam.
Położył się obok mnie. Byłam już naprawdę rozgrzana, ale nie chciałam go spłoszyć. Paweł pochylił się nade mną i podciągnął podkoszulkę do góry. Długo przypatrywał się moim piersiom, a po chwili wziął sutek między wargi i zaczął go delikatnie ssać. Robił to naprawdę dobrze. Później leciutko go przygryzł. Wypuścił go z ust i zabrał się za drugą pierś. Dotykał sutka samym czubkiem języka i lizał jego otoczkę. Poczułam między nogami lepką wilgoć...
-Połóż się na plecach- zażądałam.
Paweł zrobił to natychmiast. Usiadłam mu na brzuchu i głaskałam tors. Jego ciało było bardzo delikatne i gładkie. Zaczęłam pieścić sutki, używając języka i palców. Przesunęłam się niżej i zaczęłam lizać śliczny, płaski brzuszek, wkładając język do pępka. Paweł jęknął:
-Dobrze...
Ponieważ nie chciałam zbyt wcześnie kończyć całej zabawy, zrobiłam małą przerwę. Położyłam się na brzuchu, cały czas patrząc na jego reakcje. Mój chłoptaś usiadł obok mnie i zaczął głaskać moje plecy i kark. Złapał zębami gumkę fig i ściągnął je nieco na dół.
-Co ty wyprawiasz?- zapytałam, z udanym oburzeniem.
-Nie chcesz?....
-Jeszcze nie teraz...- wyszeptałam.
Przyglądał mi się nieprzytomnym wzrokiem. Usiadłam na krawędzi łóżka, a Paweł przyklęknął na podłodze i zaczął bawić się moimi stopami. Ssał paluszki i delikatnie przesuwał językiem po podbiciu. Byłam zachwycona. Czułam, jak jego języczek przesuwa się po łydkach i sięga pod kolana, następnie gładzi uda i dochodzi do bioder i brzucha. Kazałam mu wstać, podeszłam do niego od tyłu i przytuliłam się do jego pleców. Był chłopięcy i niewiele wyższy ode mnie. Mocno go objęlam. Po krótkiej chwili ściągnęłam mu bokserki i rzuciłam na drugi koniec pokoju.
-Odwróć się do mnie!- zażądałam. Kiedy to zrobił, spojrzałam na jego penis. Był już w pełnej erekcji. Popatrzyłam na Pawła. Wydawał się być nieco zakłopotany.
-Jest śliczny....- powidziałam. -Jak można mieć tak piękną rzecz i nie robić z niej użytku?
Położyłam się, tym razem na plecach.
-Chodź do mnie....
Powoli do mnie podszedł. Ułożył się obok mnie; jedną ręką głaskał moje piersi a drugą ściągał figi i położył je obok łóżka. Delikatnie dotykał mojego łona. Rozchyliłam lekko nogi, aby ułatwić mu dostęp. Dotykał palcami warg i łechtaczki. Później sięgnął dalej i zanurzył je w mojej pochwie. Wysunął je i oblizał. Uśmiechnęłam się do niego.
-Zrób mi teraz naprawdę dobrze!...- poprosiłam. Wstałam z łóżka i usiadłam na krześle, szeroko rozsuwając nogi. Paweł ukląkł przede mną, złapał mnie za biodra zaczął głaskać językiem wargi i łechtaczkę. Włożył go do pochwy i delikatnie poruszał. Wyciągnął język, włożył do do moich ust dwa paluszki i pozwolił mi je oblizać. Wsunął je do pochwy i zaczął rytmicznie nimi poruszać. Jednocześnie delikatnie ssał moją łechtaczkę. Czułam, jak szybko zbliżam się do orgazmu.
-Przestań...- powiedziałam.- Zróbmy to inaczej....
Podeszłam do szafki i wyciągnęłam z szuflady prezerwatywę. Paweł siedział już na łóżku i patrzył na mnie z oczekiwaniem. Zaczęłam dotykać jego penis, leciutko go lizałam i głaskałam. W końcu założyłam Pawłowi prezerwatywę i spojrzałam na niego z uśmiechem.
-Naucz mnie, jak to zrobić- szepnął.
Położyłam mojego chłoptasia na plecach i delikatnie na nim usiadłam. Wzięłam do ręki jego penis i naprowadziłam na właściwą drogę. Paweł jęknął. Oparłam ręce na jego ramionach i zaczęlam poruszać biodrami w górę i w dół. Narastało we mnie ciepło i po paru minutach miałam orgazm. Przeżywałam intensywną rozkosz, patrząc Pawłowi prosto w oczy. Po chwili i on doszedł. Zmęczeni opadliśmy na poduszki.
Za oknem robiło się już jasno. Był pierwszy dzień Nowego Roku...
 

dlady16
 
Słodka Czy Gorzka?-Sam Spróbuj: Siedziała przy biurku, starając się skoncentrować na lezących przed nią notatkach. Nie mogła jednak się skupic. Jej myśli, zamiast koncentrować się na chemii organicznej, krążyły wokół mężczyzny. Jej mężczyzny. Na nim, chwilowo przebywającym pod prysznicem, skupiały się jej zmysły. Słyszała szum wody, oczyma wyobraźni widziała jego szczupłe ciało, po którym spływały krople wody, niemal czuła zapach jego żelu pod prysznic.
Z rozmyślań wyrwało je delikatne trzaśniecie drzwiami. Uśmiechnęła się, uswiadamiając sobie, ze on już kolejny tydzień usiłuje zabrać się do naprawy zamka w drzwiach.
Czuła, ze zbliża się do jej krzesła. Zawsze potrafiła wyczuć jego obecność. Zapadła cisza, po czym poczuła na szyi delikatne muśnięcie jego ust. Świat zawirował jej przed oczami, a on powoli obrócił jej krzesło ku sobie. Spojrzał w jej błyszczące oczy, dostrzegł rumieniec na policzkach i rozchylone wargi, które zawsze tak bardzo na niego działały i poczuł podniecenie.
Klęknął przed nią. Teraz naprzeciwko swojej twarzy miał jej zaróżowioną buzię. Nachylił się i pocałował ja delikatnie. Była tak oszołomiona, ze nawet nie odwzajemniła pocałunku. Po chwili on zaczął przesuwa ustami po jej twarzy. Delikatne, ciepłe policzki, drobny nos, złote oczy ocienione długimi rzęsami, aksamitne brwi niezbyt wysokie czoło. Kiedy dotarł do linii pachnących, ciemnych włosów, ona nagle się ocknęła, a jej ręce, leżące dotychczas bezwładnie na poręczach, uniosły się i dotknęły jego wilgotnych, muskularnych ramion. On wrócił do jej ust a jego ręce zaczęły rozpinać jej bluzke. Był juz bardzo podniecony, rozpiął guziki w imponującym tempie. Jego oczom ukazał się koronkowy, pistacjowy stanik. Westchnął głęboko i siegnął rękoma do jej pleców w poszukiwaniu zapięcia. Ona tymczasem delikatnie piesciła palcami jego twarz. Znalazł zapięcie i odsłonił jej pełne piersi. Zdjął jej bluzkę i stanik i wtulił twarz w jej biust. Po chwili jego oszalały puls nieco się uspokoił, on zaczął całować jej piersi. Lizał językiem sutki, przygryzał je, ssał ani na chwile nie odrywając od nich rąk. Odchyliła głowę na oparcie krzesła i cicho jęczała. Nagle podniósł głowę i spojrzał w jej roznamiętnione oczy. Pocałował ja, teraz juz odwzajemniła pocałunek, i powoli zaczął rozpinać jej spodnie. Ona bezwolnie poddawała się jego działaniom. Czuła juz mocne pulsowanie w dole brzucha i pragnęła, aby jej pragnienie zostało zaspokojone. On jakby wyczuł jej pragnienie, uniósł jej biodra i jednym szarpnieciem zsunął jej spodnie, a jego oczom ukazały się różowe majteczki, które tak bardzo lubił, które miała na sobie, gdy kochali się po raz pierwszy.
Ona zamknęła oczy, gdy on ponownie unosił jej biodra by zdjąć z niej bieliznę. Oparł czoło o jej brzuch i upajał się charakterystycznym zapachem jej ciała. Przez chwilę cieszył się jej bliskością, potem powoli rozsunął jej kolana. Westchnęła, gdy poczuła miedzy nogami powiew chłodnego powietrza. Spojrzała w dół i zachwyciła się kontrastem, jaki tworzyły jego włosy na jej jasnej skorze. Było jej przyjemnie, czuła ze jest coraz bardziej wilgotna, szerzej rozsunęła kolana, dając mu do zrozumienia, czego pragnie, i jednocześnie ułatwiając mu dostęp.
Uśmiechnął się. Uwielbiał sprawiać jej przyjemność. Podniósł głowę, i ciągle uśmiechnięty, spojrzał jej w oczy i szepnął "Kocham Cie". Po chwili poczuła jego gorący język miedzy udami. Dreszcz, który ja przeszedł odczuła jak uderzenie pioruna. Jęknęła, zagryzając jednocześnie usta.
Delikatnie lizał jej cipke. Była wilgotna i ciepła. Ruszał językiem z początku delikatnie, potem coraz szybciej i mocniej, czasem wsuwając język tak głęboko w nią jak tylko się dało. Rekami pieścił jej uda. Ona jęczała rytmicznie, rzucając głowa na boki. W pewnym momencie uchwycił zębami jej łechtaczkę i zaczął ssać, coraz szybciej i szybciej. Z jej piersi wydobył się krótki, dziki okrzyk, gdy osiągnęła orgazm. Bezwładnie osunęła się na krześle. On pocałował jej cipkę ostatni raz, językiem zlizując soki. Potem chwycił jej biodra i zsunął z krzesła.
Teraz klęczeli naprzeciw siebie. Spojrzeli sobie w oczy, po czym ona odwinęła ręcznik z jego bioder. Widok jego naprężonego członka spotęgował jej podniecenie. Delikatnie ujęła go dłonią i zaczęła poruszać rytmicznie w górę i w dół. Zamknęła oczy, a z gardła wydobył się głęboki jęk. Uwielbiał jej pieszczoty. Mógłby tak klęczeć przez cała wieczność.
Zmusił się by przerwać i delikatnie położyła ja na dywanie. Jej długie włosy rozsypały się na podłodze. Pochylił się nad nią i pocałował ja mocno. Zarzuciła mu ręce na szyje i namiętnie odwzajemniła pocałunek. Kolanami rozchylił jej nogi i uśmiechnął się, gdy poczuł, ze ona unosi biodra, ze jest gotowa na jego wejście. Cmoknął ja w policzek i wszedł w nią. Jęknął, gdy poczuł zaciskające się wokół niego mięśnie. Dał jej chwile, aby przywykła do jego obecności, po czym zaczął równomiernie
Poruszać biodrami. Obserwowali malującą się na swoich twarzach rozkosz. Oparł ręce po obu stronach jej głowy i kochał ja mocno, lecz nie gwałtownie, namiętnie, lecz delikatnie. Jednocześnie zaczęli zbliżać się do orgazmu. On klęknął i, przytrzymawszy ją za pośladki, zaczął wchodzić w nią mocno, głęboko, do samego końca, aż do bólu. Ona jęczała nieprzytomnie, kręcąc głowa na boki. Jednocześnie krzyknęli i poczuła w sobie fale jego orgazmu. On poczuł na sobie skurcze jej ciała. Zasnęli na dywanie wtuleni w siebie.
 

dlady16
 
Słodka Czy Gorzka?-Sam Spróbuj: Noc wieczności

Wyszła z domu, jak co wieczór. Nie należała do domatorek i najchętniej każdą noc przesiedziałaby w pubie. No, może ewentualnie nie całą - przecież każdy pub można opuścić w miłym towarzystwie, ale wówczas do domu wracała jeszcze później i nad ranem. Wtedy zdarzało się, że do zwyczajnego kaca dołączył moralny, gdy na przykład okazało się, że przygodny kochanek miał żonę i dzieci. Mimo to nie zamierzała zmieniać trybu życia, w takim spełniała się najbardziej.

Nie miała wątpliwości, dokąd skieruje swoje kroki. Jeden z lokali przyciągał ją najbardziej. Ciemnoczerwone ściany, przygaszone światła i gęsty dym papierosowy wypełniający salę, unoszący się leniwie nad czerwonymi fotelami i kanapami. A do tego ostra, rockowa muzyka i panowie w czarnych skórach siedzący przy barze. Właśnie do nich podeszła Wiktoria, ruda dziewczyna o mlecznej skórze, w skórzanych spodniach i króciutkim czarnym topie. Najprzystojniejszego z bywalców zmierzyła od stóp do głów, intensywnie zielone oczy zabłyszczały, ale ona już oderwała wzrok od mężczyzny i zwróciła się do barmanki.
- Jakiegoś mocnego drinka, najlepiej ostrego. - Uśmiechnęła się i usiadła na jednym z wysokich, czarnych krzeseł.
Niska dziewczyna za barem sięgnęła po składniki i po chwili przed Wiktorią stanęła wąska szklanka czerwonawego płynu. Dziewczyna zapłaciła za drinka i zanurzyła w nim usta. Alkohol i tabasco wyczuwalne w napoju przyjemnie zapiekły kubki smakowe.

Mężczyzna uśmiechnął się delikatnie i zsunął się z barowego krzesła.
- To ciekawe uczucie spotkać dziewczynę, która znajomości nie rozpoczyna pytaniem: "Czy postawisz mi drinka?", ale pamiętaj, że za następnego już ja zapłacę.
- Dziwne przywitanie. - Wiktoria uśmiechnęła się niemal niezauważalnie. - A gdybym odmówiła?
- Nie odmówisz.
W ciemnym oku mężczyzny aż zabłyszczało. Czarne włosy długimi kosmykami oplatały męskie rysy twarzy i dziwnie kontrastowały z jasną skórą. W przeciwieństwie do większości okolicznych facetów, ten z pewnością nie należał do bywalców solarium. Już samo to wystarczyło, żeby zaintrygować, ale najbardziej niezwykły był wyraz jego oczu. Wiktoria, choć próbowała, nie potrafiła określić ich słowami. Dopiero po dłuższej chwili zorientowała się, że wpatruje się w nieznajomego uważnym wzrokiem.
- A nie mówiłem, że nie odmówisz? - Mrugnął. - Dla mnie to samo, co dla tej pani... - rzucił jeszcze w stronę barmanki i przysiadł się do Wiktorii.
- Jesteś zbyt pewny siebie - mruknęła i znów zamoczyła usta w szklance. Ponownie spojrzała na towarzysza - pod skórzaną kurtką kryła się czarna koszula z niedopiętym kołnierzykiem, a czarne spodnie zmysłowo opinały ciało mężczyzny.
- I nie tylko tego mi nie odmówisz - dodał, wciąż z niezmąconą pewnością w głosie.
- Skąd możesz wiedzieć? Nawet nie wiesz, jak mam na imię...
- A czy to ważne? Ważne jest tylko to, że nie protestujesz. I nie zaprotestujesz. - Uśmiechnął się zawadiacko, błyskając białymi zębami.
- A jeśli...?
- Chciałbym to zobaczyć. Naprawdę bym chciał. A może i dla ciebie to byłoby lepsze... - urwał.
- Jak to? - Wiktoria zbladła nieco. Przez głowę przemknęły jej dziesiątki myśli, kim może okazać się brunet z pubu.
- Dowiesz się, w swoim czasie. Albo nigdy się nie dowiesz. Ale raczej należysz do ciekawskich osób.
- Skąd wiesz?
- Bo nadal ze mną rozmawiasz. Twoje zdrowie! - Nieznacznie uniósł szklankę.

Wiktoria obserwowała nieznajomego z zainteresowaniem. Nie pierwszy raz była podrywana przez obcego faceta... ale jeszcze nigdy nie w ten sposób. Zdawała sobie sprawę z tego, jak bardzo jest atrakcyjna, jak i z tego, że mężczyźni jej pragną. Nagabywali ją, zarzucali stosami informacji o sobie, próbując zabłysnąć. Byli jak koguty stroszące na pokaz piórka. A ten... Po pierwszych, intrygujących słowach, zamilknął. Trwał tylko obok w ciszy, z wyrazem twarzy nie zdradzającym żadnych emocji. Dziewczyna wiedziała jednak, że jej towarzysz zdaje sobie sprawę z tego, jak ogromne wrażenie na niej zrobił. Nie musiał podejmować żadnych prób. Była jego, zbyt oczarowana osobowością bruneta, by nie próbować dociekać, kim on jest. I jaki jest.

- Wychodzimy - rzucił nagle, chwytając Wiktorię za rękę i wstając z krzesła.
- A kiedy dotrzymasz obietnicy o drinkach? - zadrwiła.
- Zobaczysz, jeśli pójdziesz ze mną teraz.
- Cóż za warunek! - prychnęła, ale posłusznie podążyła za nim. Nie miała zresztą wyboru, uścisk wokół nadgarstka był taki silny, że musiałaby się mocno szarpać, by uwolnić dłoń.
Brunet wyprowadził ją z pubu. Była spokojna, bezwietrzna noc, a chmury nie zasłaniały czarnego nieba. Liczne gwiazdy połyskiwały jasno. Przez myśl Wiktorii przemknęło, że do jej towarzysza najbardziej pasowałaby pełnia, ale księżyc był akurat w nowiu. Niestety.

Mężczyzna nie pozwolił jej długo napawać się nocnym niebem, szedł szybkim, zdecydowanym krokiem. Gdyby jeszcze przyśpieszył, dziewczyna musiałaby zacząć biec.
- Zaskoczyłeś mnie - mruknęła niechętnie.
- Nie pierwszy raz. I zapewne nie ostatni. Czym konkretnie?
- A co? Nie czytasz w myślach, musisz pytać? - zaczęła przekornie.
- Może po prostu lubię słuchać, jak odpowiadasz. Nie pomyślałaś o tym? - Zadziwił ją. Odpowiedział tak gładko, jakby było to prawdą. A przecież nie mogło być.
- Skoro tak, to odpowiem. Każdy inny facet zaciągnął by mnie do kibla i chciałby, żebym zrobiła mu loda. A ty ciągniesz mnie gdzie indziej... dżentelmen - zaśmiała się.
- Może po prostu nie lubię...
- Robienia loda? - przerwała mu.
- ..tutejszych toalet - skończył, nie zwracając uwagi na jej słowa.
- Fajnie, że stawiasz sprawę wprost. To gdzie chcesz, żebym obciągała? W parku, na dworcu? - drwiła, zirytowana tym, że nie potrafi przejrzeć mężczyzny. Dowiedzieć się o nim czegokolwiek.
- Nie bądź tak prostacka, to do ciebie nie pasuje. Na pewno nie przy mnie.
- A co, impotent? - żachnęła się.
Szorstkim ruchem położył palec na jej ustach. Uśmiechnęła się i przesunęła po nim językiem. Brunet zignorował prowokację.
- Wiele tracisz, gdy zachowujesz się w ten sposób. Robisz się... zwyczajna.
Zapiekło ją to. Zbyt często spotykała się z uwielbieniem ze strony mężczyzn, by bez mrugnięcia okiem przyjmować krytykę. A tym bardziej uznawanie ją za kogoś zwyczajnego.
- Nie złość się, ruda. Nie złość, to nic nie zmieni - szepnął, jakby wprost do jej myśli.

Zdziwiła się, gdy poinformował, że są na miejscu. Była pewna, że nie odezwie się już więcej z własnej woli. Miejsce, do którego brunet zaprowadził Wiktorię, budziło w niej respekt. To był stary dworek, od dawna opuszczony. Co prawda widziała go już nie raz, i w nocy, i za dnia, ale tym razem coś - może towarzystwo mężczyzny z pubu - spowodowało, że odbierała budynek inaczej. A może miały na to wpływ głupie plotki miejscowych dzieciaków, że to miejsce jest nawiedzone?
Nigdy wcześniej dziewczyna nie podeszła tak blisko muru, przez co przytłaczał ją ogrom budowli.
- Jak niby chcesz tu wejść? - spytała cicho. Zorientowała się, że nastrój, jaki ją ogarnął, nie pozwala nadać słowom drwiącego tonu.
- Powiedzmy, że mam swoje sposoby. - Wiktoria pomyślała, że brakuje mu na ustach tego uśmiechu, który tak przyciągał spojrzenie. Nie wiedziała, dlaczego jej towarzysz nagle przestał się uśmiechać - czy też przestał okazywać to przed nią.
- Nie wątpię...
- A co, rozmyśliłaś się?
- Nie - powiedziała cicho, ale z pewnością, która zaskoczyła nawet ją samą.

Brunet najzwyczajniej w świecie podszedł do drzwi, które ustąpiły natychmiast po naciśnięciu klamki. Wiktoria spróbowała ukryć zdziwienie, ale nie udało jej się - od lat po mieście krążyły słuchy, że to wejście jest nie do sforsowania. Zdarzały się dzieciaki, które wlazły do dworku oknami czy przez dziurę w dachu, ale opuszczały go szybko. W każdym razie drzwi do tej pory nie ruszył nikt, a próbowano nie raz, różnymi technikami. Dopiero temu facetowi udało się to bez problemu, a sądząc po łatwości, z jaką to zrobił - nie był to pierwszy raz.
- Wchodzisz? - rzucił krótko, a gdy skinęła głową, przepuścił ją w drzwiach.

Wnętrze było całkowicie ciemne, brakowało promieni słońca wpadających przez brudne szyby, a światła latarni ulicznych nie docierały do pomieszczeń. Wiktoria mrużyła oczy, ale te nie chciały przywyknąć do ciemności. Szła za brunetem, który nic sobie nie robił z mroku, jakby ten nie stanowił dla niego najmniejszej przeszkody. Długi korytarz skończył się wreszcie i weszli do jednego z pokoi. Wiktoria bardziej wyczuła niż zobaczyła, że obok nich znajduje się szerokie łóżko. Brunet wreszcie zlitował się nad nią, bo zajrzał gdzieś i po chwili zapalił kilka świec. W ich świetle zobaczyła, że wyjął je z szuflady małej, antycznej szafki. "Więc był tu już wcześniej..." - pomyślała, nie pierwszy raz zresztą. Czuł się tu niezwykle pewnie, no a świece ostatecznie upewniły rudą w tym, że mężczyzna jest tu częstym gościem i tym łatwiej grać mu na niepewności sprowadzanych tu kobiet (bo czuła, że nie była jedyną).
- Jeszcze nie uciekłaś? - spytał z zaciekawieniem, przyglądając się, jak w zielonych oczach odbijają się płomienie światła. - Już nie uciekniesz - dodał po chwili.
- Skąd ta pewność? - Włożyła wszystkie siły w to, by zabrzmiało to stanowczo.
- Po prostu, nie pozwolę ci już.

Wstawił świecę do lichtarza i podszedł do Wiktorii, tak blisko, że mógł poczuć jej oddech na swojej skórze.
- Pragnę cię. Całej.
Wplótł palce jednej dłoni w jej włosy, drugą ręką objął dziewczynę mocno, a swoimi wargami odnalazł jej. Dziewczyna zadrżała, gdy zachłanny język wdarł się do jej ust i rozpoczął namiętną walkę z jej językiem. Odwzajemniła pocałunek najgoręcej jak umiała. Wymieszana z brutalnością tajemniczość bruneta podniecała ją, mężczyzna tymczasem wziął rudą na ręce i przeniósł na łóżko. Od niechcenia rzucił na podłogę skórzaną kurtkę i ponownie wpił się w usta Wiktorii. Jedną ręką wdarł się pod jej top, wyczuwając z uśmiechem, że nie ma pod nim nic więcej, i nieco brutalnie zaczął pieścić piersi dziewczyny. Jęknęła, gdy drugą dłonią pogładził wewnętrzną stronę jej ud. Oplotła go ramionami i wbiła palce w skórę mężczyzny, a po chwili zaczęła walczyć z czarnymi guziczkami jego koszuli. Zdarła ją z niego i mocno przejechała wszystkimi paznokciami wzdłuż kręgosłupa, zostawiając na plecach kilka czerwonych smug. Brunet ściągnął z Wiktorii skąpy top, i nie przestając pieścić jej piersi przygryzł płatek ucha, z początku delikatnie, później mocniej, tak, że jęknęła - tym razem z bólu.
Dwie pary skórzanych spodni spadły na posadzkę w chwilę potem, gdyż spragnieni swoich ciał kochankowie nie chcieli czekać już ani minuty. Mężczyzna przewał pocałunek, schodząc językiem do sutków, a później niżej, wzdłuż brzucha dziewczyny. Gdy zaczął drażnić nim łechtaczkę, Wiktoria westchnęła głośno i wplotła palce w kosmyki czarnych włosów, a po przedłużającej się chwili pieszczoty, wygięła ciało niczym kotka. Brunet przerwał jednak, nim doprowadził ją do szczytu, i wszedł w nią, ostro i mocno. Dwa przyśpieszone oddechy splotły się w jeden rytm, który zaburzył dopiero krzyk rozkoszy rudej.
- Podoba się...? - szepnął, poruszając się w niej szybciej i szybciej. Dopiero po dłuższej chwili znalazła w sobie dość sił, by odpowiedzieć cicho:
- Och, tak...

Wiktoria nie miała najmniejszych wątpliwości - z żadnym z dotychczasowych kochanków nie było jej tak dobrze. Gdy doszedł i mocno objął jej ciało, wtuliła się w niego, mając nadzieję, że nigdy nie wypuści jej ze swoich ramion. Brunet głaskał delikatnie włosy Wiktorii, a ona wpijała palce w jego skórę, zapominając, że poznali się tak niedawno i że pewnie równie szybko rozstaną się na zawsze. Mężczyzna jednak nie miał dość - jego dłoń szybko zsunęła się niżej, pieszcząc kochankę najpierw leniwie, potem coraz szybciej, znów doprowadzając jej dopiero co łapiące oddech ciało do wrzenia. Czuł jej urywany oddech na policzku i wiedział, że pragnie jej coraz bardziej, bardziej niż jakiejkolwiek dziewczyny, która była przed nią.

Ruda drżała, pod wpływem dotyku twardej dłoni, ale nie chciała pozostawać dłużna. Wysmyknęła się z objęć i wodząc językiem po brzuchu mężczyzny, zbliżyła się do jego twardniejącej znów męskości. Polizała ją kilka razy, ale nim zdążyła zrobić coś więcej, powstrzymał ją. Zdecydowanym ruchem pociągnął w górę.
- Nie - wyszeptał.
- Dlaczego...? - zdziwiła się. - Chciałam...
- Nie to, nie teraz... Chcę cię... Chcę cię czuć, zdobyć... ale nie tak... - W ciemnych źrenicach zalśnił dziwny blask.
- Kochaj się ze mną... - zamruczała mu wprost do ucha, ale miała wrażenie, że nie usłyszał lub nie zrozumiał słów.
Zaczął ją całować, gorąco i łapczywie, nie odrywając od niej dłoni. Jego język wypełniał jej usta, poruszał się w nich coraz szybciej, a ona tylko upajała się jego smakiem. Pragnęła go.

Brunet nie potrafił wytrzymać już dłużej, nie chciał sprzeciwiać się targającym nim żądzom. Obsypywał pocałunkami już nie tylko usta dziewczyny, ale także jej policzki, powieki, uszy, szyję... Pieszczota stawała się coraz brutalniejsza, coraz mocniej przygryzał skórę kochanki. Ta nie robiła sobie z tego już nic, była zbyt podniecona, by zdawać sobie sprawę z odczuwanego bólu. Zbyt podniecona, by poczuć kilka kropli własnej krwi spływających wzdłuż szyi. Gdy język mężczyzny zaczął intensywniej pieścić ranę, jęknęła tylko z rozkoszy. Odpływała bardziej niż kiedykolwiek, doznawała dziwniej, nie znanej jej dotąd przyjemności. Jedną z ostatnich przytomnych myśli była ta, że Wiktoria nigdy nie spotkała równie niezwykłego mężczyzny. On natomiast zdawał sobie sprawę z jej przeżyć i im bardziej traciła kontakt ze światem, tym mocniej wpijał się w jej krtań, spijając krople gorącej słodyczy, choć o metalicznym posmaku. Jej życie smakowało malinami wymieszanymi ze słodkim winem, a ona była idealnym kielichem. Gdyby mógł, chciałby pić z niego wiecznie, i choć nie było to możliwe, to dzięki niej znów przybliżył się do wieczności.

Rude włosy bezwładnie zasłaniały śliczne rysy dziewczyny, jak również paskudną ranę na jej gardle. Nagie ciało o bladej skórze w ciemności zdawało się fosforyzować. Czarnowłosy mężczyzna dawno opuścił dworek, uśmiechając się na samo wspomnienie minionej nocy. Żałował tylko, że na pożegnanie nie mógł już spojrzeć w intensywnie zielone tęczówki. Wątpił, by ktoś szybko odnalazł jego kochankę. Starego dworku bało się wiele osób, ponieważ krążyły o nim niedorzeczne plotki. Miejscowe dzieciaki upierały się, że był nawiedzony.
 

 

Kategorie blogów