Wpisy oznaczone tagiem "jedzenie" (1000)  

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

agnessia
 
Za bardzo kocham jedzenie!!! mogę chodzić na siłownię, mogę prze kilka dni uważać co jem i potrafię się przemęczyć, odmówić tłustych potraw i jeść zdrowiej, ale zawsze nadejdzie taki moment, że przekroczę granicę!! Wczoraj zrobiłam racuchy (piątek bez mięsa, a na to akurat miałam składniki) i jak się do nich dosiadłam tak cały talerz prawie pochłonęłam !!!! Tak co chwilę a jeszcze jednego, a dobra ostatni, no pozmywałam naczynia - należy mi się! no i teraz czuję się beznadziejnie ;/
DO DUPY!!

*PS. po 8 dni siłowni zakwasy czuć! ;x
  • awatar Bad Bunny: Wiesz, jak zjesz więcej raz na jakiś czas to za przeproszeniem dupy Ci nie urwie :) Jeżeli nie przygotowujesz się do zawodów, gdzie musisz bardzo się pilnować, to nie ma co przesadzać. Poza tym im lepiej rozłożysz sobie makro i czas posiłków, tym mniej będzie takich momentów. Szkoda, że tak rzadko tu zaglądasz, bo przez to ostatnio usunęłam Cię z obserwowanych...
  • awatar krupczatka na trening!!!: Znam to :(
  • awatar Be strong! Be fit!: @Bad Bunny: wiem, że nic się nie stanie jak czasem zjem więcej niż zwykle, ale to nie jest tak, że byłam głodna i nie mogłam się najeść tylko czułam sytość a jednak jeszcze dojadałam ;/ Od tego nie przytyję 10 kilo , ale kolejnego dnia pojawia się takie beznadziejne uczucie, którego nie potrafię się pozbyć. Rzadko tu zaglądam, bo jestem cholernie niesystematyczna i z wypracowaniem tej cechy mam spore problemy :P Mam nadzieję, że się to zmieni :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

przepisownik
 
Sprawdź przepis na Jednogarnkowe danie z kaszą pęczak, warzywami i kurczakiem. Wybierz sprawdzony przepis eksperta z wyselekcjonowanej bazy portalu przepisy.pl i ciesz się smakiem doskonałych potraw. Przepis znajdziesz na: www.przepisy.pl/(…)jednogarnkowe-danie-z-kasza-pecz…
jednogarnkowe-danie-z-kasza-peczak-warzywami-i-kurczakiem.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Mam dobry humor :)

Jestem sama zdziwiona tą szybką i bezbolesną przemianą. Na urlopie na dobrą sprawę nie miałam zbytniej ochoty na słodkie i większości wybierałam pożywne jedzenie. Po powrocie również nie miałam problemu z powróceniem do ważenia posiłków, liczenia kalorii i odstawienia całkowicie słodkiego. Nie robię niczego z przymusu. Wiem, że jeżeli mam ochotę na coś z cukrem, to zawsze mogę po to sięgnąć i tylko wpisać do swojego bilansu. Lecz takiej potrzeby nie ma :) Po raz pierwszy w życiu czuje prawdziwe uwolnienie się od natrętnych myśli o jedzeniu i kompulsów.
foodie.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: W poniedziałek wróciłam do ważenia posiłków i zapisywania bilansów :) (niecały tydzień przerwy w związku z urlopem)
-------------------------
19.03.2018

Śniadanie:
♥ Omlet z dwóch jajek i 70g kiełbasy (dodana sól himalajska), smażony na 8ml zimnotłoczonego oleju rzepakowego - 391kcal
♥ 58g chleba z ziarnami - 162kcal
♥ sałatka z mixu sałat (rukola, szpinak itd.), pomidorki koktajlowe i 3ml oleju z dyni - 27kcal
♥ 3 krople witaminy D3 z K2
Obiad:
♥ 50g ryżu basmati - 178kcal
♥ 149g smażonego kurczaka w panierce - 387kcal
♥ sałatka z sałaty, pomidorków koktajlowych i jogurtu naturalnego - 79kcal
Podwieczorek:
♥ 100g ugotowanego makaronu jajecznego - 138kcal
♥ 440ml zupy pomidorowej z kurzym mięsem - 286kcal
Kolacja:
♥ 24g chleba z ziarnami - 81kcal
♥ 25g masła orzechowego - 151kcal

B21% T44% W35% - zjedzonych 1880kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru
-------------------------
food.png
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

badbunny
 
Bad Bunny: Wybiło 100 dni na pingerze :)

Z tej okazji....Was opuszczę :P
Nie no, żartuję. Ale nie będzie mnie aż do soboty, bo jutro o 7 rano lecę do Warszawy! :)
Wreszcie trochę sobie odpocznę, pozwiedzam, a co najważniejsze będę miała konsultacje z chirurgiem plastycznym za sobą :)

Aha, no i wstyd byłoby nie wspomnieć o kolejnej ważnej rzeczy - pojem sobie przepysznego jedzonka! Te 5 dni to będzie czas, gdzie pozwolę sobie na to, na co będę miała ochotę. Żadnego liczenia kalorii czy wyrzutów sumienia :)

Jestem z siebie dumna, bo przez miesiąc wszystko poszło idealnie, zarówno z dietą jak i ćwiczeniami. Teraz chwila odsapnięcia, a później dalszy powrót do 'walki' :)

Tak więc do usłyszenia w sobotę!
warszawa.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Nadrobienie zaległości z bilansami
-------------------------
Piątek

Śniadanie:
♥ bułka panini, 40g masła orzechowego i 79g banana - 589kcal
Drugie śniadanie:
♥ 135g jogurtu naturalnego, 13g dżemu malinowego i 40g granoli - 389kcal
Obiad:
♥ 415g zapiekanki z łososiem - 477kcal
♥ 135g warzyw
Potreningówka:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
Kolacja:
♥ noga z kurczaka, 50g ryżu basmati, 135g warzyw - 413kcal

B24% T38% W38% - zjedzonych 2088kcal
2.4l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 261kcal
♥ 1h 30min treningu na siłowni - 419kcal
 - ćwiczenia siłowe na barki i nogi
 - cardio na rowerku do spinningu (12.1km - 30min)
-------------------------
Sobota

Śniadanie:
♥ 89g wędzonej makreli, 50g ryżu basmati i 135g warzyw - 496kcal
Przekąska:
♥ 0.5l świeżego soku z jabłek, selera, ogórka i cytryny - 234kcal
Obiad:
♥ ramen (japońskie danie) z krewetkami, małżami, kurczakiem, wieprzowiną, chikuwa, dashi, undarią pierzastą (glon jadalny) pea shoots (cokolwiek to po polsku jest :P ) i makaronem - 556kcal
Kolacja:
♥ 275g twarogu półtłustego z 60g naturalnego jogurtu greckiego - 391kcal
♥ 60g batona proteinowego - 217kcal

B27% T32% W41% - zjedzonych 1894kcal
2.2l wody
-------------------------
Niedziela (czyli dziś ;) )

Śniadanie:
♥ 103g wędzonej makreli - 304kcal
♥ 150g zupy warzywnej - 105kcal
Przekąska:
♥ 60g batona proteinowego - 215kcal
Bardzo późne drugie śniadanie:
♥ 105g naturalnego jogurtu greckiego, 10g dżemu malinowego, 40g granoli, 79g banana, 62g malin, 124g truskawek i 14g masła orzechowego - 628kcal
Obiado-kolacja:
♥ 150g ugotowanego makaronu - 197kcal
♥ 300g kurczaka ze szpinakiem i pietruszką, w sosie jogurtowo-śmietanowym - 438kcal

B26% T42% W32% - zjedzonych 1887kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru
-------------------------
green1.jpg

green2.jpg

green3.jpg

green4.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Jakim sposobem bezproblemowo przestałam jeść słodycze?

To taki mały temat na dziś :) I myślę, że dla wielu osób przydatny. Żeby jeszcze dodać smaczku powiem, że jestem osobą, która przez dobre kilka lat męczy się (a może to już czas przeszły?) z kompulsywnym jedzeniem, gdzie głównie są to problemy z ograniczeniem słodyczy.
Jest to rezultat bardzo złego odżywiania w wieku nastoletnim - a konkretnie głodzenia się.

Wracając do tematu. W poniedziałek będzie już trzeci tydzień, gdzie nie jem słodyczy. Wcześniej wytrzymanie bez nich nawet jednego dnia było rzeczą niewykonalną.

Więc jak to zrobiłam?
Po prostu zaczęłam właściwie jeść.
♥ Obliczyłam sobie ile kalorii dziennie powinnam spożywać, aby utrzymać wagę. Moim zdaniem bardzo ważne tutaj było to, że nie zdecydowałam się na chudnięcie, a na utrzymanie wagi. Dzięki temu mój organizm czuje, że dostaje wszystko to, co jest mu potrzebne i nie włączają mi się zachcianki.
♥ Ustaliłam sobie ile węglowodanów, tłuszczy i białka powinnam jeść dziennie. Moja dieta jest teraz bogata w dobre tłuszcze, dzięki którym czuję się syta. Nie mówię, że każdemu pasowałaby dieta z wysokimi tłuszczami - pamiętajcie, że każdy ma inny organizm i jednym służy więcej tłuszczy, a innym więcej węglowodanów.
♥ Regularnie spożywam posiłki, dzięki czemu nie mam czasu na odczuwanie mocnego głodu. W zależności czy ma dzień treningowy czy beztreningowy, raz tych posiłków jest więcej, a raz mniej. Jednak czas pomiędzy nimi przeważnie nie przekracza 3 godzin.
Wierzcie mi, regularne jedzenie bardzo pomaga.
Zauważyłam, że odczuwając głód przeważnie włączają mi się myśli na zjedzenie jakiegoś przetworzonego jedzenia.
♥ Nawiązując do poprzedniego podpunktu - łatwiej wyeliminować chęci na zjedzenie np. czekolady czy czipsów, kiedy stale dostarcza się organizmowi dobrych kalorii. Im więcej samemu przygotowuje się jedzenie, z jak najmniej przetworzonych produktów, tym lepiej.
♥ Nie zabraniam sobie jedzenia słodyczy! I to jest kolejny klucz do sukcesu. Nie stawiam swojemu mózgowi zakazów typu 'od dzisiaj żadnych słodyczy na zawsze' albo 'przez rok nie dotknę niczego z cukrem', bo to powoduje totalnie odwrotny efekt. Wtedy nasze myśli zaczynają krążyć wokół 'zakazanego owocu' i tym trudniej jest nam powstrzymać się przed czymś, czego robić nie chcemy.
Ja powiedziałam sobie, że jeżeli będę chciała zjeść coś słodkiego, to zjem i nie będę się przejmować. Po prostu wliczę sobie to w bilans i heja dalej :) Ale właśnie....nie mam chęci na słodkie :) Owszem, zjem sobie jogurt grecki z łyżką dżemu czy batona proteinowego, ale to nie ma porównania do zjedzenia tabliczki czekolady przy jednym posiedzeniu (co było dla mnie normą) czy całej, dużej paczki czipsów.

Tak więc okazuje się, że to, co kiedyś było dla mnie niewykonalne, okazuje się wykonalne :) Tak naprawdę poraz pierwszy w życiu zaczęłam czerpać prawdziwą przyjemność z nowego stylu życia. Ważenie jedzenia, wyliczanie makroskładników i trenowanie na siłowni sprawia mi teraz prawdziwą przyjemność. Mam konkretny cel, trzymam się go i dobrze się ze sobą czuję. I co najważniejsze - o jedzeniu myślę tylko, kiedy przychodzi na nie pora, a nie 24 godziny na dobę :D

Życzę wszystkim kobietom tu, jak i poza blogiem, żeby też znalazły tą drogę. Żebyście nie musiały męczyć się z ciągłymi myślami o jedzeniu i żebyście mogły jeść z uśmiechem na twarzy. Nie głodźcie się, nie jedzcie poniżej 1500kcal bo to w 99% doprowadza do kompulsów, prędzej czy później. A potem zaczyna się piekło. Nie róbcie tego, bo to nic nie daje, a jedynie przysparza problemów, czasami na lata. Chyba nie chcecie poświęcać całego swojego życia na walkę z napadami na jedzenie, he? :)
food.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: I już prawie kolejny miesiąc za nami. Jutro podsumowanie lutego :) A dziś podsumowanie wczorajszego dnia:
-------------------------
Śniadanie:
♥ jajecznica na 3 jajkach i dwóch kawałkach bekonu i 10g zimnotłoczonego oleju rzepakowego, 55g chleba - 586kcal
Drugie śniadanie:
♥ 100g ugotowanego makaronu, 433ml rosołu - 350kcal
Obiad:
♥ 238g makaronu z serem, jabłkami i cynamonem - 473kcal
Potreningowo:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
Kolacja:
♥ 96g wędzonej makreli i 135g warzyw - 340kcal

B33% T36% W31% - zjedzonych 1914kcal
2.1l wody

Aktywność:
♥ 1h 10min spaceru - 262kcal
♥ 1h 30min treningu na siłowni - 519kcal
 - siłowe na plecy i biceps
 - cardio na rowerku do spinningu (30min - 12.5km)
-------------------------
Wczoraj miałam dobry dzień treningowy. Wstąpiły we mnie siły i na rowerku do spinningu na dosyć dużym obciążeniu ujechałam 20min na stojąco. W zamiarach miałam zrobić tylko 20min cardio, ale stwierdziłam że na luzie dam radę pół godziny, więc to wykorzystałam :)

Jestem z deksza załamana, bo przenieśli premierę Far Cry 5 :( Kupiliśmy z chłopakiem złotą edycję, za którą też zapłaciliśmy trochę złota :P (nigdy w życiu nie wydałam na grę tyle kasy). A teraz wychodzi na to, że musimy czekać kolejny miesiąc aż ją udostępnią. Tak na nią czekałam, odliczałam dni do 27 lutego a tu takiego psikusa zrobili. Mam nadzieję, że nie będą więcej nic przenosić, bo się wtedy naprawdę wkurzę :P
far cry.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Zima nie popuszcza. Jutro ma sypać śniegiem przez pół dnia. Cały tydzień nadal na minusowych temperaturach. Nie lubię lata, ale w tym roku już naprawdę nie mogę się go doczekać. Mam dosyć marznięcia :P
-------------------------
Śniadanie:
♥ jajecznica na 3 jajkach i dwóch kawałkach bekonu i 10g zimnotłoczonego oleju rzepakowego, 55g chleba - 586kcal
Drugie śniadanie:
♥ 70g ugotowanego makaronu jajecznego, 250ml rosołu, 135g nogi z kuraka ze skórą - 435kcal
Obiad:
♥ 125g panierowanej piersi z kurczaka, 146g ziemniaków, 220g fasolki szparagowej - 420kcal
Kolacja:
♥ naleśnik z 16g masła orzechowego i 60g banana - 274kcal
♥ naleśnik z 30g półtłustego twarogu, 10g dżemu i 50g truskawek - 187kcal

B30% T36% W34% - zjedzonych 1912kcal
2l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru
-------------------------
Eh, poranne zmiany w pracy to naprawdę nie mój konik. Wstaję o 4 rano i po skończeniu zmiany jestem nieprzytomna. Idę spać 'na chwilę', co przeważnie waha się pomiedzy 1 a 2 godzinami. Fakt faktem, że chodzę późno spać, bo koło 23, ale wiem, że gdybym chodziła wcześniej to byłabym tak samo nieprzytomna (próbowałam), więc szkoda czasu.

Stwierdziłam, że muszę się postarać ograniczyć trochę mięso, a zacząć jeść więcej warzyw, bo w przeciwnym razie zakwaszę sobie organizm, a to idealny krok w kierunku raka :P
zima.jpg
  • awatar versawyer: Ograniczenie mięsa to same zalety, zwłaszcza twoja skóra ci za to podziękuje :) Kiedyś wydawałam miliony monet na kosmetyki i przeróżne badziewia do twarzy a potem odkryłam, że wystarczy po prostu przestać jeść mięso i wszystkie moje problemy zniknęły. Cholerstwo w ogóle nam do niczego nie jest potrzebne!
Pokaż wszystkie (1) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Kurczę, jak ten czas w weekendy zapierdziela, to jest jakaś masakra! Dopiero co kończyłam pracę w piątek, a już połowa niedzieli za mną :(
-------------------------
Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek i 30g płatków owsianych, 20g organicznego masła orzechowego, 80g truskawek 110g borówek i 60g malin- 468kcal
Obiad:
♥ dwa naleśniki z białym serem, dżemem, truskawkami, malinami i borówkami - 564kcal
Podwieczorek:
♥ duży kubek rosołu bez makaronu (480ml), gotowana noga z kurczaka 180g - 415kcal
Kolacja:
♥ serek wiejski 200g z pomidorami - 188kcal
♥ 116g wędzonej makreli - 530kcal

B29% T43% W28% - zjedzonych 1977kcal
2l wody
-------------------------
Znowu się teraz wkurzyłam, bo skapnęłam się, że zapomniałam wpisać masła orzechowego do śniadania i przekroczyłam spożycie kalorii o 74kcal. Nie jest to jakaś załama, ale muszę być bardziej uważna. W szczególności, że męczyłam się ze zjedzeniem kolacji, bo nie miałam na nią zbytnio miejsca. No ale życie :p

Nie wiem co mi jest, ale wydaje mi się że mam jakieś cholerne uczulenie albo huk wie co. Moje usta od strony złączenia ze skórą są tak wysuszone, że mam wszystko spękane, a do tego mam w nich jakieś dziwne uczucie. Natłuszczanie nic nie pomaga. Jak tak dalej będzie to będę musiała się wybrać do lekarza :/
sunny.jpg
 

badbunny
 
Bad Bunny: Jestem z siebie zadowolona - trzeci dzień idealnie dopiętej michy. Makrosy zgadzają się praktycznie co do procenta, ewentualnie są minimalne wahania :) (dziś był to na przykład 1% więcej na rzecz białka, zamiast tłuszczy)
-------------------------
Śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek i 30g płatków owsianych, 20g organicznego masła orzechowego, 90g truskawek, 110g borówek i 63g malin - 472kcal
Obiad:
♥ 100g białego makaronu z 328g kurczaka w sosie śmietanowym ze szpinakiem - 952kcal
Kolacja:
♥ 100g wędzonej makreli i 55g chleba - 435kcal

B28% T40% W32% - zjedzonych 1859kcal
2.2l wody

Aktywność:
♥ 40min spaceru - 310kcal
-------------------------
Czuję się wyśmienicie! Nareszcie zebrałam dupę w troki, zrobiłam to porządnie i moja motywacja skoczyła ponad gwiazdy. Wiem, że to dopiero trzy dni (tak, możecie się śmiało śmiać), ale te trzy dni zmieniły myśli w mojej głowie o 180 stopni, a to jest najważniejsze :)

A, i tak w ogóle. Udało mi się po trzech miesiącach dodzwonić do szpitala. Nareszcie łaskawie ktoś odebrał. Dostałam termin na wizytę - 9 maja :P No cóż, ze służbą zdrowia to chyba nigdy nie jest szybko...
nice.png
  • awatar Tigram Ingrow: Jestem pod wrażeniem. Ja nadal nic nie robię w temacie zmiany diety. Oprócz biadolenia, co niestety nic nie daje.
  • awatar gość: panie to kiedys pierdolnie hehehe moze nie tydzien nie dwa ale już za chwilę i bedzie tak jak w 99,9% tu blogów o odchu&dieta kompletna padaka hahahaha i nie pierd że z tobą będzie inaczej bo w tamtych też sie kazda zarzekała hahaha hahahahahahahaha hahahahahahahahahahaha
Pokaż wszystkie (2) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Jak zostałam pracownikiem dnia?

Tego dowiecie się zaraz... :D
Na wstępie chcę się pochwalić, że ponownie udało mi się pięknie zaliczyć michę! A do tego byłam na siłowni :)
-------------------------------
Śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek i 50g płatków owsianych, organiczne masło orzechowe, truskawki, borówki i maliny - 434kcal
Posiłek potreningowy:
♥ 40g odżywki białkowej - 165kcal
♥ 118g banana (wartość bez skórki) - 105kcal
Obiad:
♥ 216g makaronu carbonara z kurczakiem i bekonem - 309kcal
Podwieczorek:
♥ 250g tłustego twarogu z 50g jogurtu greckiego, pomidor, ogórek - 423kcal
♥ kromka chleba z 15g masła - 255kcal
Kolacja:
♥ 58g ugotowanego pełnoziarnistego makaronu z 115g mielonej wołowiny, papryką i cebulą - 212kcal

B30% W34% T36% - zjedzonych 1903kcal
2.4l wody

Ćwiczenia:
♥ siłowe na plecy i biceps
♥ 20min interwałów na rowerku
♥ 1h spacerowania (= dojście na i z siłowni + do i z pracy)
= spalonych 809kcal
-----------------------------------
A teraz powiem o co z tą pracą chodzi :) Przychodzę na swoją zmianę, a kobieta z mojego wydziału patrzy się na mnie dziwnie i pyta się co tak wcześnie dzisiaj przyszłam. Ja zdębiałam i odpowiadam jej pytaniem na pytanie, że jak wcześnie jak za 4min zaczyna się moja zmiana. Ona odwraca wzrok na zegar na ścianie, to i ja się patrzę. I po kilku sekundach mózg mi zaskoczył - była 12.56, a ja zmianę zaczynam o 14!

Przyszłam godzinę wcześniej do pracy totalnie nie zdając sobie z tego sprawy, pomimo, że na czas patrzyłam chyba z 10 razy robiąc różne rzeczy. Do tej pory tego nie ogarniam haha :D Nigdy w życiu mi się takie coś nie zdarzyło.

Ale w gruncie rzeczy dobrze na tym wyszłam. Przełożony zgodził się na to, żebym wyszła z pracy godzinę wcześniej i dzięki temu udało mi się zrobić zakupy na jutrzejszy obiad i już nigdzie jutro latać nie muszę :) A tak gdybym skończyła o 22 to już wtedy mam wszystko pozamykane.

No i tak to, wszyscy się ze mnie podśmiewali ;]
piesio2.jpg
  • awatar gość: Jprdle co za żenująca opowieść, aż po pokoju trzeba mi było się przejść kilka razy, żeby tę żenadę rozchodzić.
  • awatar gość: co? Nic do siebie dystansu ni mosz. Aleś ty karyna :( i jeszcze się żali, aleś ty nudna i biedna ojejejejjjjjj
  • awatar 50 seasons: Super blog, pozdrawiam :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Pomimo, że tak bardzo nie chce mi się o siebie dbać, dzisiaj wzięłam się za siebie. Próbuję wbić sobie do głowy, że jeżeli teraz się nie ogarnę, to w przyszłości będę tego bardzo żałowała.

Bo taka jest prawda. Już teraz zdarza mi się myśleć, że nie zrobię tego czy tamtego, bo zanim skończę to minie ileś tam lat, będę już po 30, więc na mnie za późno. Jakie głupie myślenie! Czas i tak przeminie, a jak nie ruszę dupy to będę tu, gdzie jestem teraz, a ja nie chcę takiego życia!

Do tego wszystkiego męczy mnie jeszcze praca. Tak jak przez prawie 3 lata chodziłam do niej bez jakiś większych problemów pod względem chęci, tak teraz totalnie nie chce mi się robić i trzepie mnie jak mam się zbierać na swoją zmianę :P I to jest kolejny powód, dla którego muszę się ogarnąć - nie chcę do końca życia być w takim miejscu.
--------------------------------

Muszę przyznać, że dziś jestem z siebie naprawdę dumna pod względem michy! :) Udało mi się po raz pierwszy w życiu ogarnąć porządnie swoje makro.
Wczoraj wyliczyłam, że powinnam spożywać 128g białka, 152g węglowodanów i 87g tłuszczy dziennie. Za próg wyjściowy wzięłam 2.2g białka na 1kg masy ciała, 1.5g tłuszczy na 1kg masy ciała i reszta to węglowodany.
Kalorycznie jestem na 1900kcal plus do tego 2l wody.

Muszę przyznać, że czuję się naprawdę najedzona z taką ilością węglowodanów. Zawsze ich nie dojadałam, a po dzisiejszym dniu czuję różnicę. Ciężko mi nawet dobić do tych 1900kcal.

Śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek i 30g płatków owsianych, na wierzch truskawki, maliny i borówki - 347kcal
Obiad:
♥ 84g makaronu pełnoziarnistego ze 150g mielonej wołowiny, papryczkami i cebulą - 469kcal
Podwieczorek:
♥ 300g makaronu z kurczakiem, bekonem, kukurydzą i pomidorem - 556kcal
Kolacja:
♥ 400g serka wiejskiego z pomidorem i ogórkiem, do tego 10g oleju kokosowego dla podbicia tłuszczy :D - 466kcal

B28% T42% W30% - zjedzonych 1838kcal
2l wody

W tym tygodniu skupię się na dopinaniu makrosów, a w przyszłym wezmę się za lepsze rozplanowanie kaloryczne posiłków, bo mi wyszło dziś za mało na śniadanie, a za dużo na kolację.

Muszę utrzymać tą motywację. Muszę.
stay positive.jpg
  • awatar Tigram Ingrow: Ale jestem z Ciebie dumna! Za michę podziwiam mocno!
  • awatar gość: ja prdu ale ty bedziesz po tym żarciu gruba i chora, niestety. Sprawdz se szczególnie choroby z autoagresji i skąd się biorą a wszystko w biochemii pisze.
  • awatar .Miss Independent.: Super! dodałaś i mi trochę chęci by brać za siebie. Czas leci a nic lepiej nie wygladam :)
Pokaż wszystkie (4) ›
 

gabushka
 
Gabushka:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

badbunny
 
Bad Bunny: Niech wreszcie naprawią tego pingera! Ile można czekać!?

Jestem na siebie zła, bo znowu nie poszłam na siłownie. Co do kurwy jest ze mną nie tak?! Na siłownię chodzę od lat i nigdy w życiu nie miałam takiej przerwy. W tym roku nie byłam tam ani razu! :/ Obiecuję sobie, że pójdę i nie idę. Pomimo, że uwielbiam ćwiczyć i brakuje mi tego w huj to i tak nie idę. No pojebana.

Jeszcze do tego wkurzyłam się, że spałam od 15.30 do 18 po pracy. No pół dnia zmarnowane.
Jednym plusem jest to, że spędziłam 1.5h na nauce angielskiego.

Dzisiejszy bilans:

Śniadanie:
♥ Bułka z ziarnami z masłem, żółtym serem, szynką, ogórkiem i sałatą - 382kcal
♥ 100g sałatki jarzynowej - 135kcal
Drugie śniadanie:
♥ makaron z krewekami, ananasem, groszkiem, cebulą, pieczarkami, smażoy na oleju kokosowym w sosie sojowo-śmietanowym - 382kcal
Obiad:
♥ makaron z wieprzowiną, papryką i cebulą - 344
♥ 3 kiwi - 142kcal
♥ morela - 36kcal
Przekąski:
♥ średnia paczka M&M'sów - 380kcal
♥ 7 kostek białek czekolady - 263kcal
Woda:
1.6l

♥ spacer 40min - 300kcal

Podsumowanie: 2064/1900kcal
W47% B16% T37%

Masakra z białkiem dziś, ale też wina tego, że zjadłam słodkie. Jednak szczerze mówiąc na to akurat nie jestem zła, bo zjadłam w miarę normalną ilość jak na osobę z problemami z kompulsywnym jedzeniem. Mógłam tych M&M'sów mniej zjeść, ale ujdzie. Mam nadzieję, że będzie spokój na kilka dni ;)

Załączam nutę, która będzie mi kiedyś przypominała o jednej sytuacji heh
Pokaż wszystkie (2) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Chcę wrócić do normalnej, zmotywowanej siebie. Muszę przyznać, że jest to w cholerę trudne, bo mam od jakiegoś czasu słabą psychikę. Wystarczy jedna niefortunna sytuacja - czyiś komentarz, moja gafa, coś poszło inaczej niż zaplanowałam itp. i od razu odechciewa mi się wszystkiego. Zaczynam myśleć, że po co w ogóle mam się wysiliać jak i tak jestem beznadziejna, że jestem i będę nikim. Uważam się za gorszą, za jakiś cholernie wypaczony produkt, wyrzutek tego świata.

Na przykład dzisiaj. Po pracy poszłam do sklepu na szybkie zakupy. Było tam dwóch chłopaków, w wieku szkolnym powiedziałabym. Miałam na sobie czapkę z kocimi uszami, na której pisało 'Meow or never'. I usłyszałam jak perfidnie zaczęli się z tego naśmiewać. Zaczęli miałczeć do siebie jak koty. Podcheszłam do nich i mówię, że głucha nie jestem i słyszę co robią i sobie poszłam. Później słyszałam, że dalej robili sobie jaja, a jak byłam przy kasie płacić to przeszli obok mnie i dalej miałczeli. Poczułam się, jakbym była w szkole, gdzie też miałam takich pajaców, którzy się ze mnie próbowali naśmiewać.

Mam problemy z radzeniem sobie z takimi sytuacjami, bo boję się młodzieży. Śmiesznie to brzmi, prawda? Ale tak jest. Jak widzę dzieci/młodzież idących ze szkoły to omijam ich szerokim łukiem, bo mam jakieś wewnętrzne obawy.

Tych dwóch debili zjebało mi humor na cały dzień. Staram się nie przejmować i ignorować całą sytuację, bo na debili i tak nie ma co reagować, ale mimo wszystko wkurwia mnie to.
Przez to wszystko chciałam się rzucić na coś słodkiego, żeby cukrowy narkotyk trochę mnie otępił, ale powiedziałam sobie, że zewnętrzne sytuacje nie mogą mną rządzić i tego nie zrobiłam.

Zapisałam dzisiejszy bilans jedzenia:

Śniadanie:
♥ bułka z ziarnami z masłem, szynką, żółtym serem, ogórkiem zielonym, majonezem i sałatą - 382kcal
♥ 100g sałatki jarzynowej - 135kcal
Drugie śniadanie:
♥ tortilla z kurczakiem, ogórkiem, pomidorem, kukurydzą, ketchupem i sosem z jogurtu naturalnego - 279kcal
Obiad:
♥ stek z wieprzowiny z papryka i cebulą - 393kcal
♥ dwa kiwi - 110kcal
♥ morela - 29kcal
Podwieczorek:
♥ 7 klusek śląskich i trochę sosu - 292kcal
Woda:
1.5l

Podsumowanie: 1620/1900kcal
B21% T39% W40%

♥ 40min spaceru - 300kcal

Mam wrażenie jakbym na nowo uczyła się żyć. Z tym, że mam do tego dołączony bagaż życiowy :P
beksinski2.jpg
  • awatar gość: uuuuu typowy objaw jakiejś schizy w tym przypadku społecznej nazwijmy to gimbazofobia. Ale to nie młodzież jest winna. Kto zatem? Sama sobie jesteś winna. Mózg ci płata figle z niedożywienia. Dlaczego? To takie proste B21% T39% W40%. W życiu na takim żarciu nie będziesz zdrowa, w tym psychicznie.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów