Wpisy oznaczone tagiem "jedzenie" (1000)  

badbunny
 
Bad Bunny: Pomimo, że tak bardzo nie chce mi się o siebie dbać, dzisiaj wzięłam się za siebie. Próbuję wbić sobie do głowy, że jeżeli teraz się nie ogarnę, to w przyszłości będę tego bardzo żałowała.

Bo taka jest prawda. Już teraz zdarza mi się myśleć, że nie zrobię tego czy tamtego, bo zanim skończę to minie ileś tam lat, będę już po 30, więc na mnie za późno. Jakie głupie myślenie! Czas i tak przeminie, a jak nie ruszę dupy to będę tu, gdzie jestem teraz, a ja nie chcę takiego życia!

Do tego wszystkiego męczy mnie jeszcze praca. Tak jak przez prawie 3 lata chodziłam do niej bez jakiś większych problemów pod względem chęci, tak teraz totalnie nie chce mi się robić i trzepie mnie jak mam się zbierać na swoją zmianę :P I to jest kolejny powód, dla którego muszę się ogarnąć - nie chcę do końca życia być w takim miejscu.
--------------------------------

Muszę przyznać, że dziś jestem z siebie naprawdę dumna pod względem michy! :) Udało mi się po raz pierwszy w życiu ogarnąć porządnie swoje makro.
Wczoraj wyliczyłam, że powinnam spożywać 128g białka, 152g węglowodanów i 87g tłuszczy dziennie. Za próg wyjściowy wzięłam 2.2g białka na 1kg masy ciała, 1.5g tłuszczy na 1kg masy ciała i reszta to węglowodany.
Kalorycznie jestem na 1900kcal plus do tego 2l wody.

Muszę przyznać, że czuję się naprawdę najedzona z taką ilością węglowodanów. Zawsze ich nie dojadałam, a po dzisiejszym dniu czuję różnicę. Ciężko mi nawet dobić do tych 1900kcal.

Śniadanie:
♥ omlet z dwóch jajek i 30g płatków owsianych, na wierzch truskawki, maliny i borówki - 347kcal
Obiad:
♥ 84g makaronu pełnoziarnistego ze 150g mielonej wołowiny, papryczkami i cebulą - 469kcal
Podwieczorek:
♥ 300g makaronu z kurczakiem, bekonem, kukurydzą i pomidorem - 556kcal
Kolacja:
♥ 400g serka wiejskiego z pomidorem i ogórkiem, do tego 10g oleju kokosowego dla podbicia tłuszczy :D - 466kcal

B28% T42% W30% - zjedzonych 1838kcal
2l wody

W tym tygodniu skupię się na dopinaniu makrosów, a w przyszłym wezmę się za lepsze rozplanowanie kaloryczne posiłków, bo mi wyszło dziś za mało na śniadanie, a za dużo na kolację.

Muszę utrzymać tą motywację. Muszę.
stay positive.jpg
  • awatar Tigram Ingrow: Ale jestem z Ciebie dumna! Za michę podziwiam mocno!
  • awatar gość: ja prdu ale ty bedziesz po tym żarciu gruba i chora, niestety. Sprawdz se szczególnie choroby z autoagresji i skąd się biorą a wszystko w biochemii pisze.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

gabushka
 
Gabushka:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

badbunny
 
Bad Bunny: Niech wreszcie naprawią tego pingera! Ile można czekać!?

Jestem na siebie zła, bo znowu nie poszłam na siłownie. Co do kurwy jest ze mną nie tak?! Na siłownię chodzę od lat i nigdy w życiu nie miałam takiej przerwy. W tym roku nie byłam tam ani razu! :/ Obiecuję sobie, że pójdę i nie idę. Pomimo, że uwielbiam ćwiczyć i brakuje mi tego w huj to i tak nie idę. No pojebana.

Jeszcze do tego wkurzyłam się, że spałam od 15.30 do 18 po pracy. No pół dnia zmarnowane.
Jednym plusem jest to, że spędziłam 1.5h na nauce angielskiego.

Dzisiejszy bilans:

Śniadanie:
♥ Bułka z ziarnami z masłem, żółtym serem, szynką, ogórkiem i sałatą - 382kcal
♥ 100g sałatki jarzynowej - 135kcal
Drugie śniadanie:
♥ makaron z krewekami, ananasem, groszkiem, cebulą, pieczarkami, smażoy na oleju kokosowym w sosie sojowo-śmietanowym - 382kcal
Obiad:
♥ makaron z wieprzowiną, papryką i cebulą - 344
♥ 3 kiwi - 142kcal
♥ morela - 36kcal
Przekąski:
♥ średnia paczka M&M'sów - 380kcal
♥ 7 kostek białek czekolady - 263kcal
Woda:
1.6l

♥ spacer 40min - 300kcal

Podsumowanie: 2064/1900kcal
W47% B16% T37%

Masakra z białkiem dziś, ale też wina tego, że zjadłam słodkie. Jednak szczerze mówiąc na to akurat nie jestem zła, bo zjadłam w miarę normalną ilość jak na osobę z problemami z kompulsywnym jedzeniem. Mógłam tych M&M'sów mniej zjeść, ale ujdzie. Mam nadzieję, że będzie spokój na kilka dni ;)

Załączam nutę, która będzie mi kiedyś przypominała o jednej sytuacji heh
Pokaż wszystkie (2) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Chcę wrócić do normalnej, zmotywowanej siebie. Muszę przyznać, że jest to w cholerę trudne, bo mam od jakiegoś czasu słabą psychikę. Wystarczy jedna niefortunna sytuacja - czyiś komentarz, moja gafa, coś poszło inaczej niż zaplanowałam itp. i od razu odechciewa mi się wszystkiego. Zaczynam myśleć, że po co w ogóle mam się wysiliać jak i tak jestem beznadziejna, że jestem i będę nikim. Uważam się za gorszą, za jakiś cholernie wypaczony produkt, wyrzutek tego świata.

Na przykład dzisiaj. Po pracy poszłam do sklepu na szybkie zakupy. Było tam dwóch chłopaków, w wieku szkolnym powiedziałabym. Miałam na sobie czapkę z kocimi uszami, na której pisało 'Meow or never'. I usłyszałam jak perfidnie zaczęli się z tego naśmiewać. Zaczęli miałczeć do siebie jak koty. Podcheszłam do nich i mówię, że głucha nie jestem i słyszę co robią i sobie poszłam. Później słyszałam, że dalej robili sobie jaja, a jak byłam przy kasie płacić to przeszli obok mnie i dalej miałczeli. Poczułam się, jakbym była w szkole, gdzie też miałam takich pajaców, którzy się ze mnie próbowali naśmiewać.

Mam problemy z radzeniem sobie z takimi sytuacjami, bo boję się młodzieży. Śmiesznie to brzmi, prawda? Ale tak jest. Jak widzę dzieci/młodzież idących ze szkoły to omijam ich szerokim łukiem, bo mam jakieś wewnętrzne obawy.

Tych dwóch debili zjebało mi humor na cały dzień. Staram się nie przejmować i ignorować całą sytuację, bo na debili i tak nie ma co reagować, ale mimo wszystko wkurwia mnie to.
Przez to wszystko chciałam się rzucić na coś słodkiego, żeby cukrowy narkotyk trochę mnie otępił, ale powiedziałam sobie, że zewnętrzne sytuacje nie mogą mną rządzić i tego nie zrobiłam.

Zapisałam dzisiejszy bilans jedzenia:

Śniadanie:
♥ bułka z ziarnami z masłem, szynką, żółtym serem, ogórkiem zielonym, majonezem i sałatą - 382kcal
♥ 100g sałatki jarzynowej - 135kcal
Drugie śniadanie:
♥ tortilla z kurczakiem, ogórkiem, pomidorem, kukurydzą, ketchupem i sosem z jogurtu naturalnego - 279kcal
Obiad:
♥ stek z wieprzowiny z papryka i cebulą - 393kcal
♥ dwa kiwi - 110kcal
♥ morela - 29kcal
Podwieczorek:
♥ 7 klusek śląskich i trochę sosu - 292kcal
Woda:
1.5l

Podsumowanie: 1620/1900kcal
B21% T39% W40%

♥ 40min spaceru - 300kcal

Mam wrażenie jakbym na nowo uczyła się żyć. Z tym, że mam do tego dołączony bagaż życiowy :P
beksinski2.jpg
  • awatar gość: uuuuu typowy objaw jakiejś schizy w tym przypadku społecznej nazwijmy to gimbazofobia. Ale to nie młodzież jest winna. Kto zatem? Sama sobie jesteś winna. Mózg ci płata figle z niedożywienia. Dlaczego? To takie proste B21% T39% W40%. W życiu na takim żarciu nie będziesz zdrowa, w tym psychicznie.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

dietvogue
 
Waga spadła o kolejny kilogram! Jednak kilogram w tydzień to na moje możliwości mało. Wiem jednak, że to przez ograniczony ruch bo jak tylko zacznę więcej chodzić i więcej się ruszać to waga od razu leci w dół. Dlatego jutro rano pierwszy oficjalny trening na siłowni w tym roku i jako cel dzienny 10 tysięcy kroków. Cel do końca tego tygodnia: <125kg.

Co do diety... różnie bywa. Dni robocze zlecą szybko i dieta się zgadza i wiem też, że to weekendy mnie gubią. Mam wtedy za dużo wolnego czasu a pierwsze co robie w takiej chwili to jem. W ten weekend byłoby dobrze, gdyby nie to że sięgnęłam po alkohol w sobote... Niepotrzebnie, bo ma na prawdę dużo kalorii i na prawde psuje cały proces.

*ALE JAK SOBIE POMYŚLĘ, ŻE JUŻ NIEDŁUGO WYJDĄ NA WIERZCH TE DŁUGIE ZGRABNE NOGI TO AŻ MI SIĘ GORĄCO ROBI!!*

-> Wiem, że dosłownie każdy to mówi, ale woda czyni cuda. Pijąc te dwa litry dziennie bardzo nakręcamy swój organizm i on aż sam rwie się żeby gubić ten tłuszcz. Sama na sobie tego doświadczyłam. A jak dobrze się czuję po wypiciu takiej ilości wody to swoją drogą. I wiem też, że nie każdy wodę lubi. Moim zdaniem to kwestia przyzwyczajenia do słodkich napojów. Kiedy już przejdziemy na wodę (polecam lodowatą najlepiej po nocy w lodówce, najlepiej smakuje), nie będziemy chcieli wrócić do słodkiego picia. Będzie dla nas po prostu za słodkie. Najprościej jest pić wodę z butelki, takiej pół litrowej. I taką butelkę jak tylko się skończy dopełniamy zimną wodą. I tak conajmniej cztery razy. Cuudo dla organizmu i odchudzania, efekt gwarantowany :)

-> Moje odchudzanie popchnął również len. Piłam go przez tydzien rozrobionego z gorącą wodą codziennie naczczo rano. Przeczyścił mnie tak, że ponad 3 kilo w tydzień zleciało bez pytania. Miałam tydzień przerwy ale od tego tygodnia znów do tego wracam. Uważam, że to skuteczny dodatek.

MOJE PRZYKŁADOWE POSIŁKI:
śniadanie: jajecznica z pieczarkami i czerwoną cebulką + owoc
obiad/kolacja: quinoa z warzywami i kurczakiem lub mięsem mielonym
przekąski: jogurt/ 4 mandarynki lub jeden banan/ orzechy/ kromka niskowęglowodanowego chleba z masłem orzechowym (naturalnym, bez cukru)

Staram się jednak ograniczać nabiał i koncentruję się na warzywach, owocach i proteinach.
  • awatar szachimatONA: Hej:) Trzymam kciuki za Ciebie . Też myślałam o lnie ale jeszcze nie próbowałam :/
Pokaż wszystkie (1) ›
 

dietvogue
 
Nawet nie wiem kiedy doszło do tego, że tyle przytyłam. Pamiętam jak zapisywałam w notesie "ważę 85 kilo, czyli muszę schudnąć 20" i już wtedy uważałam, że to dużo...

W każdym razie dzisiaj ważę 127 kilo. 127. Kilo. Ogromna liczba, nie zdrowa liczba, chora liczba. Wygląd to jedno, samopoczucie drugie ale to, ile chorób mi grozi w tej chwili na prawde mnie przeraża. Wystraszyłam się i postanowiłam coś z tym zrobić. Udałam się do dietetyczki która wyjaśniła mi jak działa nasz organizm i na tej podstawie zbudowałam swój styl żywienia. Zaczęłam nad tym pracować ponad tydzień temu i kiedy po tygodniu stanęłam na wagę, nie mogłam uwierzyć. Od dawna nie widziałam nic poniżej 130 kilo, dlatego kilka razy upewniałam się, czy ta waga stoi na równej podłodze. Zleciało mi ponad 4 kilo. Ucieszyłam się, bo to ogromna motywacja by robić jeszcze więcej dla tego zdrowia. I nie poddam się.

Jednak dla pewności, że będę się pilnować postanowiłam pisać 'pamiętnik z podróży' aby nie czuć się sama. Aby czuć nadzór innych którzy walczą tu z podobnymi problemami.

BOJĘ SIĘ TEGO ODCHUDZANIA. Nie pilnowania diety czy ćwiczenia, a obwisłej skóry, rozstępów które mogą nigdy nie zniknąć... Ale jednak, jeśli już, wolę mieć luźną skórę i rozstępy niż być otyła, wielka. Chce zawalczyć też ze skórą i rozstępami. Dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy, które zdedycowanie będę stosować na sobie i opisywać efekty tutaj.

Jestem przerażona tym wszystkim, ale wierzę. Wierzę w siebie i w to, że się uda. Wierzę, że za jakiś czas w końcu będę czuła się jak prawdziwa ja, a nie odbicie, które widzę w lustrze.

Opiszę tu również swoją 'dietę' i ćwiczenia. Mam nadzieje, że kogoś to zainspiruje i zmotywuje do walki ze mną. Nie chcę do końca życia z tym walczyć i musieć myśleć o tym dzień w dzień. Chcę zrobić to dla siebie bo siebie kocham. I zasługuję na to.
  • awatar Fake.Life: Będę kibicować! :)
  • awatar szachimatONA: Cześć Kochana, ja też walczę z wagą! Nie ma czego się bać! Odchudzanie to najpiękniejszy czas w życiu! Co to za bzdury typu boję się o boże będzie trudno, strasznie brr będę szczupła i piękna czy to jest straszne? Ani trochę! A jak się malujesz przed lustrem to też myślisz "o Boże boję się tego makijażu, o matko co to będzie głucho wszędzie ciemno wszędzie?" Czy myślisz "umaluję się to będę wyglądać sexy może dzisiaj róż na policzek ciekawe jaka szminka może czerwona?" i cieszysz się tym make-upem dlaczego z pięknym odchudzaniem miałoby być inaczej niż z pięknym makijażem?
  • awatar tease: Również Ci kibicuję życzę powodzenia i dużo wytrwałości
Pokaż wszystkie (6) ›
 

milab
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

mrsskinnymommy
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

kinara
 
Już jestem w domu...Grałam z 30 minut ,ale siostrę boli głowa więc chyba nici z długiej gry na odstresowanie.
Jutro mam tylko 5 lekcji i 2 okienka, zastanawiam się czy się nie zwolnić z EDB, wtedy będę miała tylko 4 lekcje i skończę o 11:35...super plan- przejdę się potem po przyszywki i przypinki do kostki-zbieram się do tego już od dobrego miesiąca.
Jest gorzej niż wczoraj, ale lepiej niż zazwyczaj.Na razie tylko zastanawiam się czy żyletka pomoże, może uda się bez niej spędzić ten wieczór.
Zjadłam dziś rogala - gratulujcie mi.Jestem głodna ale zbyt gruba.Nie mogę sobie pozwolić na przytycie.

/Znowu o nim myślę.Cholera.Niech się wynosi z mojej głowy.Kochałam go-jak przyjaciela.I to chyba było dla niego największym problemem.Napisał do mnie kiedyś :"Wiesz jak to jest zakochać się w dziewczynie, której podoba się inna dziewczyna?"-byłam zbyt pijana by zrozumieć ,że chodzi mu o mnie.Cieszę się ,że nie wie o problemach z odżywianiem.Wiem , że gdyby tak było codziennie pytałby się co zjadłam i nie wiem jak ale swoją magiczną mocą sprawdzał by czy to co napisałam jest prawdą.Zawsze wiedział kiedy kłamałam./-KINARA
tumblr_my4hesiJTa1t4o5a7o1_500.jpg
 

kinara
 
Ugh...20 minut zajęło mojemu komputerowi włączenie się , złapanie wi-fi , włączenie przeglądarki i odpalenie pinger-a.Cudownie.Kocham mój wiejski zasięg.
Matematyki dopiero skończyłam się uczyć.Życzcie mi powodzenia.Będę zadowolona jak dostane z niej 3.
Po gitarę sięgnęłam dziś jeszcze 2 razy.Jest lepiej.Cieszę się.Puki mogę.
Jutro mam tylko cztery lekcje.Dzięki bogu.Kocham mój poniedziałkowy plan: matematyka,angielski,polski i WOS.Do szkoły idę dopiero na za 9:55 więc już w ogóle cudownie.Chyba rozumieją ,że po weekendzie nie tak łatwo się przestawić.
Niestety nie mogło być idealnie dzisiaj.Na śniadaniu się skończyło...
Dobranoc chudzinki./KINARA
tumblr_nbrabq4LZK1rflfuho1_1280.jpg
 

kashmirka
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

annagrace
 
Ostatnio przeglądając YouTube natknęłam się na ten filmik i postanowiłam podzielić się nim z Wami. Jest on co prawda przykry, patrząc okiem osoby, która uchroniła się przed anoreksją, ale zarazem ma w sobie piękno. Trwa on lekko ponad dwie minuty, więc zachęcam Was do poświęcenia tego czasu na obejrzenie go.
AnnaGrace
 

badbunny
 
Bad Bunny: Wiecie do jakiego doszłam wniosku? Nie chcę chudnąć! Po raz pierwszy w życiu stwierdziłam, że po prostu nie chcę. Nie czuję takiej potrzeby. Chcę utrzymać tą wagę co mam teraz, tylko do tego regularnie ćwiczyć, żeby wyrzeźbić ciało. Pomimo, że teraz mam najwyższą wagę odkąd jestem na tym świecie, to czuję się z tym dobrze :) Nie macie pojęcia jak dobrze czuję sie po podjęciu tej decyzji :) Posiłki dalej będę monitorowała, ale już nie będę miała męczących myśli w głowie.

Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ serek wiejski z pomidorami, ogórkiem, kukurydzą i solą himalajską - 194kcal
Drugie śniadanie:
♥ tost ze złożonych dwóch kromek chleba wysmarowanych masłem, szynka, ser żółty, ketchup, majonez - 331kcal
Obiad:
♥ rosół z makaronem - 220kcal
♥ gotowana pałka z kurczaka - 129kcal
Kolacja:
♥ galaretka z kurczaka - 374kcal
♥ dwa śledzie w śmietanie - 298kcal
Przekąska:
♥ jabłko - 44kcal
♥ manadarynka - 47kcal
Woda:
1.2l

Podsumowanie: 1637/1900kcal
B27% T51% W22%

Muszę wreszcie zacząć spisywać wszystkie swoje plany na ten rok, bo praktycznie już chyba większość z Was podzieliła się swoimi postanowieniami :)
be brave.jpg
 

bulletjournal
 
6 - trzy kromki pełnoziarnistego chleba z twarożkiem i ogórkiem zielonym
10 - trzy oscypki
14 - ryż, jajko sadzone, warzywa na patelnię
18 - ryż z duszoną gruszką, jogurtem naturalnym i cynamonem

Płyny: 2 litry wody, 2 kawy zbożowe z mlekiem

AKTYWNOŚĆ
30 minut bieganie/marszobieg przełaje
10 minut rozciąganie


O matko, ale spróchniałam :D Nie wiem czy zaliczyć dzisiejszą aktywność do biegania czy już do marszobiegów. Co jakieś 500 m robiłam sobie przerwę przechodząc do marszu, by uregulować oddech. Kondycja leży totalnie! Kiedyś biegałam po 5 km, bez przerw i w miarę dobrym tempie, a teraz? Moją motywacją jest to, że jak już polepszę biegowe osiągi do naprawdę niezłych to przyznam się jaki dziś miałam tempo. Teraz nie napiszę, bo WSTYD. :P

Miałam dziś robić tę potrawkę o której wczoraj wspominałam. Rano uzgodniłam z mamą co jest w kuchni a co dokupić. I dupa, bo to co niby mieliśmy to było po terminie, przyprawy były zwietrzałe, a mięso było nieświeże... Dobra ja jestem bałaganiarą, ale to jest przesada. Kuchnia to jednak kuchnia, tu się gotuje i je, a jedzenie to jednak jedzenie... Niezbyt zdrowo (i smacznie...) jeść coś starego co w sumie do jedzenia już się nie nadaje. :/ Najgorsze jest to, że mama w tym nie widzi problemu. W sensie nie w samym jedzeniu starego mięsa (XD), ale w tym, że takie rzeczy po prostu trzyma się w domu zamiast przejrzeć wszystko raz na jakiś czas (niektóre produkty straciły ważność 3 lata temu...). Chciałam to zrobić, ale już zaczęło dochodzić do kłótni, bo "jedzenia nie wolno marnować" (ee? co?? really?). Stąd taki mało urozmaicony bilans, musiałam kombinować co mogę zdrowego i pożywnego zjeść. Jutro pewnie będzie równie beznadziejny...

Źle się dziś czuję. Jestem jakaś wrażliwa na wszelkie niepowodzenia, sfrustrowana tym wszystkim i niezmiernie w k u r w i o n a . Chyba okres mi się zbliża. Oby przyszedł szybko, bo serio ktoś ucierpi przez moje humorki.
9452-prawda.jpg
  • awatar CelestinDafne: Mój chłopak też nie lubi marnowania jedzenia. Zawsze wyrzucam przeterminowane produkty kiedy jego nie ma w domu. A co do siemia lnianego. Można go używać do koktajli, owsianek albo zalać wrzątkiem poczekać aż trochę spęcznieje i wypić. Ja muszę jeść co jakiś czas siemię bo mam problemy z trawieniem. Wspomaga prace jelit i żołądka. Zresztą to błonnik więc daje uczucie sytości. :) Tylko uwaga ma dużo kalorii.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

badbunny
 
Bad Bunny: Miałam dodać wpis wczoraj, ale pomimo, że po pracy siadłam na lapa to nie miałam siły skupić się na wpisie. W sumie to żałuję, że po prostu nie poszłam spać :/

Powiem Wam, nie jest łatwo - 20min dojście na siłownię, 1.5h treningu, zakupy, niesienie zakupów do domu przez 20min, przygotowanie (czyt. ważenie) posiłków, 25min z buta do pracy, 7h w pracy na nogach i znowu 25min powrotu. Chyba będę musiała wreszcie pomyśleć o prawie jazdy i samochodzie, bo to porażka :/

Wczorajszy bilans

Śniadanie:
♥ serek wiejski z pomidorami koktajlowymi i ogórkiem konserwowym - 194kcal
♥ kromka domowej roboty razowego chleba ze słonecznikiem i żurawiną (45g) - 104kcal
Drugie śniadanie (potreningowe):
♥ 40g odżywki białkowej z wodą - 167kcal
Obiad:
♥ makaron karbonara z bekonem i kurczakiem - 643kcal
Przekąska:
♥ sałatka z mixu sałat, ogórek, pomidor, kukurydza, krewetki, ser feta i sos z jogurtu naturalnego i przyprawy tzatziki - 246kcal
Kolacja:
♥ potrawka z kurczaka z ryżem - 638kcal
Woda:
2.6l - jest dobrze!

Podsumowanie: 1992/1900kcal (więcej kalorii, bo dużo spalone na treningu, więc who cares :D )

Jestem też zadowolona z tego, jak wyszło mi makro B31% T37% W32%.

Trening:
♥ 1.5h treningu
♥ ćwiczenia siłowe na plecy + bicka
♥ cardio na orbiterku
♥ spalonych 532kcal

Dzisiaj już rąk nie mogę wyprostować, tak mi siadły ćwiczenia na bicka :D
W ogóle to dopiero środa jest, a mi się już nic nie chce :P
keep moving.png
  • awatar Tigram Ingrow: Ćwiczenia na biceps uwielbiam. Mi czasem dłonie omdlewają po deskach, biegach w podporze i innych takich. Ale z hantelkami lubię ćwiczyć.
  • awatar CelestinDafne: tego zawszę nienawidziłam w siłowniach. Ja po pracy gnam do domu z wywieszonym jęzorem. Po takim maratonie wcale się nie dziwię że ci się nie chce. Nie lepiej ćwiczyć w domu. Na you tube są miliony filmików z ćwiczeniami, tańcem czy areobikiem. Po co wydawać forsę.
  • awatar Tigram Ingrow: @CelestinDafne: Mnie osobiście trener bardziej motywuje. Sama się nie zmotywuję do takiego wysiłku, jaki osiągam ćwicząc w grupie.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

bulletjournal
 
better me ♕: Hej, chyba większość z was kojarzy co to tak zwany bullet journal. Po wielu próbach zakładania zeszytów, notesów postanowiłam wypróbować opcję wirtualną.
Zaczynam od rzeczy podstawowych, chcę wyglądać i czuć się zdrowo.


❄ pielęgnacja skóry i włosów:
▹ mycie cery metodą 4-2-4
▹ nawilżanie całego ciała kremami
▹ peelingi kawowe co 2 dni
▹ mycie włosów metodą OMO (przynajmniej spróbowanie)
▹ maska na włosy raz na tydzień
▹ dogłębne nawilżanie włosów raz w tygodniu
▹ delikatne obchodzenie się z włosami
▹ nakładanie oleju rycynowego na rzęsy

❄ zdrowie
▹ picie minimum 1,5 litra wody dziennie (rano woda z cytryna i ogórkiem)
▹ jedzenie o tych samych porach
▹ zdrowe jedzenie
▹ kombinowanie w kuchni, nauka gotowania
▹ suplementacja

❄ kondycja
▹ 3x w tygodniu trening siłowy
▹ minimum 2x w tygodniu bieganie
▹ porządne rozciąganie całego ciała po treningach

❄ nauka
▹ 20 minut z matmy
▹ 30 minut z historii
angielski
▹ 1 godzina z gramatyki
▹ słówka
▹ słuchanie i mówienie

❄ inne
▹ codzienne porządki
▹ codziennie czytać minimum rozdział książki
▹ codziennie wstawać i zasypiać o tej samej porze
▹ codziennie wychodzić na długi spacer
▹ nie zapominać o aparacie na noc


Wpisy będą codziennie. Myślę nad robieniem podsumowań może raz w tygodniu, by na bieżąco sprawdzać jak mi idzie oraz ewentualnie edytować/dodawać plany.
8084.jpg
  • awatar ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ: Witam! :* dziękuję Ci za mile słowa :) cieszę się że i Ty postawiłaś na zdrowie! ;) coraz mniej tutaj takich osób... więcej odchudza się na drastycznych dietach lub na glodowkach :( Ale dobrze jest jest nas parę, może zmotywujemy pozostałe osoby do zdrowego odżywiania :) Ja zakupy robiłam w auchanie ale w simply też są te produkty na wagę :) powinni wprowadZić więcej takich sklepów gdzie można kupować zdrowe jedzenie na wagę :) skoro już bycie fit stało się modne :p Życzę powodzenia! :* dodaje do obserwowanych! ;) P.s jak się myje włosy tą metodą jaką napisałaś i cerę!? :D Może i ja spróbuję :D
  • awatar Bad Bunny: Powodzenia we wszystkich postawionych sobie celach! Powtórzę słowa ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт ! <3 נ miejmy nadzieję, że choć niektóre dziewczyny dadzą się przekonać do normalnego jedzenia, dzięki temu, co same pokażemy! I...to nie ja na zdjęciu, chciałabym! haha :D Ja to bardziej z tych paszczurów xD
  • awatar pingeromania22: na czym polega omo?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów