Wpisy oznaczone tagiem "kaja" (5)  

blondeangel
 
Blonde Angel: - Kochani! – zaczyna Kacper, by po chwili machnąć ręką i dodać – A zresztą co ja Wam będę słodził, tu sami swoi! Mordy Wy moje najukochańsze! – zaczyna, a po sali przechodzi salwa śmiechu – To nie jest zwykła impreza, to jest…
- Czikita? – odkrzykuje Paweł, ku uciesze tłumu.
- Czikita też Paweksiu, też. Ale do bananków przejdziemy za chwilkę! – puszcza mu oko Kacper, a my zwijamy się ze śmiechu.
- Nie no dobra smerfiki moje, dajcie mi dokończyć. To nie jest zwykła impreza, tylko pożegnalna. – mówi, a ja patrzę z niedowierzaniem, jak zapewne 99% sali – Wyjeżdżam do Anglii, do pracy. Kumpel załatwił mi dobrą fuchę, dzięki Raf! – macha do jakiegoś kolesia, ale nie za dużo widzę. Kacper tymczasem kontynuuje – Oczywiście to nie jest tak, że wyjeżdżam, zapominam, rozchodzimy się. Chcę się po prostu dorobić. Ale wrócę, nie pozbędziecie się mnie tak szybko! – dodaje, a ja próbuję wyjść z szoku. Za to Paweł w żadnym szoku nie jest.
- Wiedziałeś. – bardziej stwierdzam, niż pytam.
- Tak, od jakiś dwóch godzin, bo wtedy zapadła ta decyzja.
- To dlaczego mi nic nie powiedziałeś?! – żachnęłam się.
- Misiu, prosił mnie o to. Wiedział, że jak się dowiesz to zaczniesz go zasypywać pytaniami a czemu a jak to a na jak długo a wrócisz.
- No niby tak. Ale pytania i tak go nie ominą! – mruknęłam i udałam się w kierunku Kacpra.
- Tak, wiem, nie zaczynaj. – powstrzymał mnie ruchem ręki gdy otwierałam usta. – Muszę mała. Nie wyrobię w tej pracy tutaj ani chwili dłużej. Nie powiedziałem Ci, bo widzę jaką masz teraz smutną minkę, a chcę Cię zapamiętać z tym Twoim charakterystycznym wyszczerzem zębów. – roześmiał się i objął mnie ramieniem – ale nie martw się, wujcio Kacperek wróci za niedługo! – podniósł mnie do góry i pocałował w policzek.
- No ja myślę! Bo jak zapomnisz, wyjedziesz i w ogóle to Cię zamorduję, słyszysz!
- Aa, to trzymam za słowo! – uśmiechnął się i znów objął mnie ramieniem – Chodź, wracamy na salę, muszę jeszcze z paroma osobnikami pogadać.
- Dobra, zahaczę jeszcze o toaletę. – mówię i udaję się w rzeczonym kierunku.
W tym całym zamieszaniu nawet nie zauważam wejścia Czarka, dopiero gdy widzę go na korytarzu który prowadzi do toalet omijam go z pogardliwym spojrzeniem, a on lekko uchyla się, ustępując mi z drogi. Chociaż tyle, że nie muszę z nim zamieniać nawet jednego słowa… Chociaż nie wiem czy to dobrze, najchętniej bym mu wszystko wygarnęła, parę razy strzeliła z liścia i jeszcze kopnęła na odchodne. Uśmiecham się sama do siebie w lustrze, myśląc o tej wizji. Ale nie, trzeba grać swoją rolę, nie pokażę mu jak mnie to zabolało, a wszyscy dookoła też nie muszą wiedzieć, jaka byłam strasznie naiwna. Gdy wracam do stołu widzę, że Pawła nie ma. Nie ma też naszego towarzystwa, które rozeszło się po sali…
Za to, w ramach rekompensaty, tuż obok mnie dosiadł się jakiś kolo, a obok niego… Tak. Nie kto inny. Czarek. No cóż, siadam tam, gdzie leży moja torebka, wyciągam komórkę i udaję, że komuś odpisuję. Tymczasem zaczepia mnie mój nowy sąsiad, któremu chyba wpadłam w oko:
- Jak się bawisz?
- Ja? – pytam zdziwiona, że mnie zagaduje.
- No Ty, Ty, piękna koleżanko. – uśmiecha się – Jestem Rafał.
- Ada. – podaję mu rękę. – Całkiem nieźle się bawię, dzięki. Kacper się postarał, impreza roku. – uśmiecham się. – A wy skąd się znacie?
- To ja załatwiłem pracę Kacprowi.
- Aa, to kolega widzę ma znajomości. – uśmiechnęłam się. Tymczasem do rozmowy bezczelnie się wtrąca Czarek!
- Słuchaj, to może i mnie byś coś załatwił? – zagaduje Rafała.
- Oszalałeś Czaro? Słuchaj, stary, gdzie ty w JUKEJ (tak mówił na Anglię, od United Kingdom :D) znajdziesz taaaaaką laskę?! – mówi i wskazuje na mnie! – Normalnie nie wyjeżdżać stąd nigdzie tylko tu siedzieć i się z taką spotykać! – mówi Raf, a ja w tym momencie zakrztusiłam się własnym drinkiem.
- Y, wiesz co, idę po piwo. – zmazał się Czarek i udał się w kierunku baru, a ja się roześmiałam. No ciekawe kwiatki wychodzą z tego, że nikt o tym naszym byłym związku nie wie :D Tymczasem do stolika wraca Paula i tym samym ratuje mnie od towarzystwa Rafała.
- A gdzie Ruda? – zagaduję ją pod pierwszym lepszym pretekstem. Już wcześniej zauważyłam, że nigdzie nie widać tej małej wariatki.
- To Ty nic nie wiesz, prawda? – pyta mnie Paula a ja przecząco kiwam głową – Przed tym całym Tobiaszem czy jak mu tam, ona umawiała się z Kacprem. Zostawiła go dla tamtego. Dlatego Kacper ją zaledwie toleruje teraz.
- Nic nie mówił. Paweł zresztą też nie…
- Bo to stare dzieje. Sprawa rozegrała się jakiś tydzień przed tym, jak Paweł wciągnął Cię do paczki.
- Ale z miesiąc temu…
- Z miesiąc temu to Ruda sama się wprosiła na balet. – przerwała mi Paula – I szczerze mówiąc wprasza się dość często, jakby robiła na złość Kacprowi. Nikt nie ma serca ich wyprosić, ale, o ile pamiętasz, Kacper ją omija.
- No tak. Masz rację. – zastanowiłam się. Tymczasem do stolika wraca reszta paczki, wraz z moją narzeczeńską zgubą, którego ciągnie Kacper.

c.d.n.
  • awatar Margaret: czemu te towary wyjezdzaja no? Kacper zostan masz tu swoj fanklub! :D ale fajnie ze ledwo dalam komenta o nowej notce to dodalas :*
  • awatar niiika: łeee, nieeee <chlipie w poduszkę>! Kaaacper, nieeee róóóób mi tegooooo<beeeeczy> :D!
  • awatar Dillerka Czekolady: Masz talent do opisów :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

blondeangel
 
Blonde Angel: Żebyście się nie pogubiły, cofnijmy się proszę o jakiś miesiąc wstecz. Chcę Wam przedstawić wszystkich po kolei, z małymi fotkami, abyście sobie mogli nas wyobrazić :)
   
Czas akcji: wrzesień, sobota wieczór
Miejsce akcji: klub w centrum miasta

Bohaterowie: Cała nasza paczka, czyli:
- Ja i Paweł,

me.jpg


pawelek [].jpg

- Kacper (najlepszy kumpel Pawła, wysoki przystojny szatyn z nieziemskim poczuciem humoru)

kacperrrr.jpg

- Fabian (brunet, pracuje z Kacprem, fajny kumpel chociaż nieco zamknięty w sobie)

fabian.jpg

- Adam (brunet, zawsze elegancki, laski lecą na niego jak szalone)

Adam [].jpg

- Marek - DJ Marco, bardzo wesoły i pozytywny chłopak

djmarco.jpg

- Kaja (zwana Rudą) dziś z nowym chłopakiem

kajka.jpg

- Marcel z Paulą (drugi najlepszy kumpel Pawła, wesoły blondyn z jedną z najfajniejszych dziewczyn z paczki)

paulaimarcel.jpg

- Marika i Kamil (bardzo ładna blondynka, trochę nieśmiała i jej chłopak – który może i jest przystojny, ale jak na mój gust fałszywy i zadufany w sobie)

marikakamil.jpg

- Mariusz z Anką (fajni ludzie, bardzo pozytywni, artyści)
mariusziania.jpg

- Majka (sister Kacpra) i jej narzeczony Konrad

makjakonrad.jpg


Klub w centrum miasta, jak zwykle spóźnieni pędzimy po schodach: my, czyli blondyna na szpilkach a za nią zgraja facetów: mój Paweł, jego najlepszy kumpel Kacper, a za nim kolejno: blondyni Fabian i Adam, a na końcu najniższy z paczki, obcięty na jeżyka Marco :)
Oczywiście tradycyjnie nie zatrzymuję się w progu tylko macham znajomym ochroniarzom, a dopiero w hallu przystaję. Oczywiście tylko ja, bo reszta chłopaków po kolei na mnie wpada – cud, że nie zaliczam orła... Widok zapewne przekomiczny dla klubowiczów, nie ma co. Blondyna zawsze robi dobre wejście… No ale nic. Rozglądam się, wypatruję reszty towarzystwa, która ma już na nas czekać, czyli Marcela z Paulą, Kai i jej nowego faceta, no i Mariki z Kamilem. Są wszyscy, machają do nas z olbrzymich kanap ustawionych pod ścianą całą pokrytą lustrem.
- Siema, jak zwykle spóźnieni. – nie omieszka nam wytknąć Kaja, ale pierwsza nadstawia policzek do całowania.
- Ruda, daj spokój, było do przewidzenia że najpierw wypijemy co nieco u Kacpra. – wtrąca się Paweł, obejmując mnie w pasie.
- To ile już wylaliście? – mierzy mnie wzrokiem Kamil.
- Niedużo, pękły 3 flaszeczki. – wzruszam ramionami. To z Kamilem mam tu chyba najgorszy kontakt, kiedyś Wam wyjaśnię czemu.
- Połóweczki?
- Zero siedem. – uśmiecham się kpiąco.
- Ty to masz zdrowie. – mruczy Marcel, robiąc nam miejsce koło siebie.
- Jakie zdrowie? Farta ma, bo nie musi prowadzić… - wytyka mu Paula – Wiesz jak mnie załatwił? Wiesz? W jedną stronę prowadził, a jak tu wpadł to od razu na rozgrzewkę dwie kolejeczki pod rząd i potem z przepraszającym uśmieszkiem oddał mi kluczyki!
- Hahah, no metodę ma niezłą, nie ma co! Ja się ubezpieczam, na wypady na miasto biorę tylko dowód osobisty. A potem jak Paweł marudzi że może bym poprowadziła robię smutną minkę i mówię „mam tak małą torebkę, że prawo jazdy i parę innych drobiazgów się nie zmieściło”! – śmieję się.
- Dobre! – popiera mnie brunetka – Słyszysz Marcel! Od dziś nie zabieram prawka!
- Kobitę mi psujesz! – wytyka mi Marceli, a po chwili kelnerka przynosi nam kolejne %%.
- Następnym razem sobie odbijemy! – szeptam do Pauli, która odwzajemnia uśmiech. – Marika, co u Ciebie? – zagajam nieśmiałą blondynkę, siedzącą naprzeciwko mnie. Bardzo ją polubiłam, mimo tego że zadaje się z Kamilem. Ale o tym kiedy indziej.
- W porządku. – odpowiada z uśmiechem – Zmieniłam pracę, teraz jestem recepcjonistką w przychodni.
- Ciężko?
- Wręcz przeciwnie, lepiej niż w sieciówce. Tam się usiąść nie dało, wciąż coś trzeba było dokładać, składać, przenosić…
- A Ty nie pijesz? – pytam widząc, że nie ma kieliszka.
- Nie, dziś ja prowadzę… - przerywa jej pojawienie się kolejnych spóźnialskich: Majki i Konrada. No, to jesteśmy w komplecie. Flaszka się otwiera, imprezę uważam za rozpoczętą!

c.d.n.
  • awatar Dillerka Czekolady: Ciekawa jestem dalszego ciągu
  • awatar Ania: nareszcie! dziękuje ze przywrocilas ten cykl z zycia wziety, ze sa rozmowy i nawet zdjecia wszystkich~! :) Paula wydaje sie byc sympatyzcna, a Paweł jak Kutcher mmmm alee ciacho :D
  • awatar gość: nono zaciekawilas mnie czy to bedzie takie mini students-diary?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

pajabier4444
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

zwierzminister
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
She's all that:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów