Wpisy oznaczone tagiem "kamila" (39)  

audiobook-obyczajowe
 
Autor: Gosia Lisińska   Agnieszka Grankowska  

Gdy po dwóch latach kompletnej uczuciowej suszy, dopadnie cię klęska urodzaju, możesz mieć problem z wyborem.

Karolina jest zabawną i błyskotliwą dziewczyną, od roku zakochaną bez wzajemności w koledze z pracy. I oto któregoś dnia spotyka go nad jeziorem... i wszystko się zmienia. Że jednak świat bywa złośliwy, na drodze Karoliny staje nie tylko Kuba, ale i pewien nieprawdopodobnie seksowny Włoch…

Przezabawne perypetie miłosne i rodzinne głównej bohaterki są tematem pierwszej obyczajowej powieści Gosi Lisińskiej z serii Miłość w Tychach.

„Światło w jeziorze” to zabawne perypetie miłosne przebojowej i pewnej siebie Karoliny Wójcik, która po kilku latach samotności, z dnia na dzień staje przed trudnym wyborem… Ta lekka, zabawna i skomplikowana historia, zapewni Wam nie mało wrażeń, a nim się obejrzycie, zapragniecie kolejnej części.
Ewelina Żyła – RedGirlBooks

„Światła w jeziorze” to zabawna i niesamowicie naturalna historia rezolutnej Karoliny, której życie pokazuje, że los miewa dla nas nieraz niecne plany, w szczególności, jeżeli mowa o nieokiełznanym uczuciu, jakim jest miłość. Zaskakująca, wciągająca i pełna miłosnych uniesień opowieść o tym, że nigdy nie jest za późno, na to, co naprawdę ważne.
Kamila Orłowska – Camilleshade books

Rewelacyjne i zabawne, z dużą dawką humoru i porcją erotyzmu, takie właśnie jest „Światło w jeziorze”! Dawno nie czytałam tak dobrej komedii romantycznej! Trio, piękna Karola, zabójczy Kuba i ponętny Włoch- Rob, skradli moje serce.
Agnieszka Rybska – Blonderka.pl

Gosia Lisińska stworzyła opowieść, która mogłaby przydarzyć się każdej z nas. Jednocześnie zabawna i życiowa historia o zakrętach życia i przewrotności losu. Pamiętajcie, że kiedy zbyt długo marzymy o miłości, możemy ją dostać w podwójnej dawce — a to doprowadzi do wielu skomplikowanych, acz ciekawych sytuacji. „Światła w jeziorze” to codzienność opowiedziana w niecodzienny sposób.
Justyna Leśniewicz – Książko, miłości moja

„Światła w jeziorze” to idealne połączenie doskonałego humoru oraz seksownego romansu. Będzie gorąco, zmysłowo i zabawnie. Historia Karoliny pochłonie Was w mgnieniu oka i nie pozwoli odłożyć książki, dopóki nie poznacie zakończenia. To życiowa, ale posypana odrobiną magii powieść, która umili długie zimowe wieczory.
Meg Adams – Niegrzeczne Dziewczyny Recenzują

Lekka, zabawna, seksowna, po prostu bardzo kobieca książka! „Światła w jeziorze” to powieść, w której każda z nas odnajdzie cząstkę siebie.
Ewelina Nawara – myfairybookworld.pl


Szczegóły publikacji:
aobyczajowe.masz24.pl/swiatla_w_jeziorze.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej audiobooków z działu "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki-obyczajowe.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

ringiding
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Leszcz <3:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

dwieroznesiostry
 
Cześć!

Oto mój pierwszy blog (miniblog) na www.pinger.pl, który prowadzę razem z moją siostrą bliźniaczką, która nazywa się Emilia.
Jak wspominałam, jest to dopiero mój pierwszy blog (miniblog), tak jak samo jak Emili.

Dobra, może na początek coś o mnie,żebyście mnie lepiej poznali:
-Nazywam się Kamila Pies.
-Mam 15 lat.
-Po wakacjach idę do 3 klasy gimzazjum.
-Urodziłam się 15.05.2000.
-Imieniny obchodzę tego samego dnia, co urodziny.
-Mieszkam w województwie mazowieckim, a dokładniej w Warszawie, w Polsce.
-Moją pasją są książki oraz muzyka.
-Kiedyś miałam psa o imieniu Pusia (jest ona na avatarze naszego minibloga (bloga), ale niestety ona umarła rok temu. Kiedyś Wam może z Emilią opowiemy, co się jej stało.
-Mój ulubiony kolor to fioletowy.
-Moja ulubiona liczba to 515.
-Mam siostrę bliźniaczkę o imieniu Emilia, która prowadzi ze mną tego minibloga (bloga).
-Emilia jest moją siostrą, a zarazem najlepszą przyjaciółką.

Więcej o mnie dowiecie się czytając naszego minibloga (bloga).
Wiem, że nie napisałam wszystkich informacji o mnie, ale mam nadzieję, że tyle Wam wystarczy.

Emilia pewnie niedługo doda swój wpis (post) powitalny.

Pa!

Kamila
 

ringiding
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Leszcz <3:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

ringiding
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Leszcz <3:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

etta.pinger.pl
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

etta.pinger.pl
 


 "Ból to takie zjawisko, które tłumaczy Nam, że gdzieś popełniliśmy błąd. Zjawiliśmy się w nieodpowiedniej chwili i w nieodpowiednim miejscu. Poszliśmy nie w tą stronę, wypowiedzieliśmy nie to słowo. Ból to taka kara za pewną część życia. Ból daje nam czas na przemyślenie błędu, jaki popełniliśmy. Ból uświadamia Nas, że obraliśmy zły kierunek życia. Powinniśmy nawrócić lub wybrać inną drogę, zrobić cokolwiek by nie trwać przy tym co dotychczas."
Czuję, że on mija z czasem, ale mija.
W życiu każdego człowieka nadchodzi taki czas, w którym daje się odczuć utratę czegoś ważnego. Nie musi to być rzecz, czy bliski człowiek. Tracimy coś wewnątrz siebie. Na przykład wiarę, że kiedyś może być lepiej.

*     *      *

- Ej. – szepnęła. Chłopak spojrzał na Nią zaspanymi oczyma.
- Przepraszam, nawet nie spostrzegłem kiedy tak naprawdę zasnąłem.
- Nie musiałeś tutaj siedzieć. – powiedziała uśmiechając się.
- Chciałem.
- Dlaczego tutaj ze Mną zostałeś? – zapytała.
- Bo na nikim Mi tak cholernie nie zależy. Nikt tak bardzo nie zawładnął Moim sercem. Cokolwiek robię, staram się to robić względem Ciebie. Próbuję Ci pomagać, być – zawsze. Chcę Cię kochać. Chcę Cie obdarować swoją miłością. Chcę żebyś wiedziała, że jest ktoś, dla kogo jesteś ważna. – Kamila przerwała Mu kładąc palec na Jego ustach. Przygryzła lekko wargę, dając Mu znak żeby się zbliżył.
- Ja Ciebie też. – szepnęła, namiętnie łącząc wargi.

Moje życie to ciągła lista niepowodzeń. Ciągnąca się od jednego do drugiego. Z czasem przestało mi zależeć na tym by przetrwać. Bo po co?  
Teraz już wiem czego wcześniej nie zauważałam. Ja go kocham, ja go potrzebuje. Może to naiwne ale nie mam, żadnych obaw. Pierwszy raz nie martwię się o nic. Ufam mu w stu procentach. Tak to bardzo nieodpowiedzialne...

Kiedyś, już jakiś czas temu, popełniłam ogromny błąd, który teraz ciąży za mną gdziekolwiek spojrzę, czy pójdę. Byłam trochę innym człowiekiem. Nie wiem czy lepszym, czy gorszym. W każdym razie - innym. I chyba ta inność, chęć poznawania świata, ludzi, bycie niezależnym, bycie sobą, doprowadziło do tego, że jestem tu, gdzie jestem, z przeszłością nakreśloną wieloma błędami, nieuczciwością i egoizmem.
Chyba każdy z Nas czegoś żałuje. Rzecz jasna, po stracie. Każdy zrobił coś niepotrzebnie, za późno, zbyt pochopnie. Każdy choć raz poszedł w złą stronę, poznał niewłaściwego człowieka. Każdy z Nas kiedyś uwierzył w czyjeś słowa.
Można żałować wielu rzeczy - że się nie spróbowało, że się poddało, że się o czymś zapomniało, że się spóźniło, że się coś kupiło, że się nie odebrało telefonu, że się nie poszło, że się zaufało.
Tak. Najgorszą rzeczą zrobioną kiedykolwiek przeze mnie było ZAUFANIE nieodpowiednim ludziom.
A teraz wydaję się, że znowu to robię.

*     *     *
Ludzie uważają się za słabych. Nie walczą, bardzo często zbyt wcześnie się poddają, upadają, a co gorsze uciekają, jakby byli pewni, że są w stanie zostawić przeszłość za sobą.
Dlaczego nie walczymy? Tylko mówimy sobie, że to zbyt wiele, że nie podołamy, że to nie dla nas, nie na nasze możliwości. Dlaczego wmawiamy sobie kompletne bzdury? Dlaczego próbujemy się usprawiedliwiać przed czymś, co z góry uznaliśmy za zbyt trudne i dlatego odpuściliśmy? Dlaczego tacy jesteśmy? Dlaczego uważamy samych siebie za tak cholernie słabych?

*     *     *

Kabina prysznicowa powoli się rozsunęła. Jej mokre, opadające na ramiona włosy co jakiś czas wypuszczały kroplę wody, która swobodnie zsuwała się po nagich plecach. Zawinęła swoje kruche ciało białym ręcznikiem, po czym energicznie opłukała twarz wodą.
Mogłabym tak bez końca uderzać się czymś w twarz, tym samym robiąc sobie nadzieję, że to wszystko jest tylko złym snem. Mogłabym upijać się do nieprzytomności, by przez dłuższą chwilę tak po prostu zapomnieć.

- Cześć. – szepnął Filip, lekko rozproszony.
- Wejdź. – wycedziła przez zęby Kamila.– Przepraszam, że ja tak w samym ręczniku..
- Nie szkodzi. – zaśmiał się brunet.
- Chodź na górę, muszę się przecież ubrać. – odpowiedziała, zaprowadzając chłopaka do pokoju.
„Tak naprawdę to nie wiem, czy chciałam mieć teraz kogoś obok. Nie czułam się na siłach do rozmowy. Wolałabym zostać sama. Ale z drugiej strony, samotność nie jest dobrym doradcą. Zaczynam się bać życia, a najbardziej tego, że przyjdzie taki moment, w którym nie będę potrafiła sobie poradzić. Zgubię się i zginę, bo nikogo nie będzie obok.”
Ubrana w krótkie shorty, zieloną bokserkę i włosy zwinięte w kucyk w końcu opuściła łazienkę.
- Dziewczyna, która spędziła w łazience pięć minut, nie mając na sobie makijażu ani idealnie ułożonych włosów, wygląda tak nadzwyczajnie bosko. – szepnął chłopak zerkając znad laptopa.
- Przesadzasz. – syknęła.
- Pijemy? A to z jakiego powodu? – zapytała dziewczyna, unosząc w górę butelkę Johnego Walkera.
- A czy musi być jakiś powód?
- No niekoniecznie. – syknęła, powoli się uśmiechając. Wyszła na balkon, rozsiadając się na leżaku. Wzięła łyka dość mocnego trunku prosto z butelki, chwilę później odpalając papierosa.
- Czyli widzę, że się nie obijamy z piciem. Bez mieszania i innych tych dupereli. Mocna jesteś. – rzucił Filip, siadając naprzeciwko Niej.
- Szkoda mi czasu. – odpowiedziała, zaciągając się.
- Radzisz sobie? – zapytał, biorąc łyk alkoholu.
- Próbuję. Staram się jak mogę. Ale nie wychodzi. Czemu te cholerne wspomnienia tak bardzo siedzą mi w głowie?
- One zawsze będą Ci w niej siedziały. Choć nie wiadomo jak bardzo byś się starała to wszystko zapomnieć, to niemożliwym jest wymazać matkę z pamięci.
- Masz rację. Ale nie chcę już się męczyć. Dlaczego, kiedy miałam ją obok i była, jaki był wcale tak bardzo mi nie zależało na rozmowie z nią? A gdy już odeszła, tak na zawsze, zapragnęłam poznać ją lepiej, chcąc nadrobić te stracone przez nią lata.
- Człowiek docenia po stracie. To normalne i nie masz się o co obwiniać. – odpowiedział, podając Jej butelkę. Zgasiła papierosa w popielniczce, ogrzewając twarz w słońcu. Wypiła kilka łyków, po czym delikatnie się uśmiechnęła.
- Rób to częściej. – syknął chłopak, popijając.
- Że niby co? – zapytała.
- Uśmiechaj się. Pomimo wszelkich problemów i sytuacji, które niszczą Ci psychikę. Choćbyś miała udawać przed samą sobą, że wszystko jest dobrze, rób to. Pamiętaj tylko, że to pomaga, ale nie pozwala zapomnieć na zawsze.
- Ja nawet nie wiem, czy chciałabym zapomnieć na zawsze. Przecież to właśnie na wspomnieniach żyje człowiek. Na masie pięknych chwil, które może sobie odtworzyć w każdym momencie. Nie chcę wymazać mamy z pamięci, pragnę pogodzić się z Jej śmiercią.
- I tak trzymaj. – szepnął chłopak. – Oo, kończy się napój. – powiedział, machając Jej przed oczyma butelką.
- Kocham Cię wiesz?- wypaliła.
- Wiem.- odpowiedział jej krótkim pocałunkiem oznaczającym " ja ciebie też".
  • awatar Die Bitch!: Świetne *_* Masz talent :d Wpadnij do nas ;3
  • awatar My imaginary world♥: Magia nie odstępuje twojego opowiadania na krok jak widzę :) Pięknie to wszystko napisałaś. Pokazałaś w tym rozdziale prawdę o ludziach, o nas. Wspaniały, pełen magii rozdział. Czekam na następny :3
  • awatar Victoria Green: o kurka wodna! Czysta magia, jeszcze miałam taką idealnie pasującą piosenkę do tego. Czysta magia. Czytając ten rozdział rozbudziałaś moja tęsknotę za Twoim stylem, za powiadaniem, za postaciami. Kurcze, po prostu idealny. Piszesz juz kolejny? Czekam i przepraszam za zwłokę.
Pokaż wszystkie (3) ›
 

etta.pinger.pl
 
Miesiąc później...    
Zatem wciąż jest do dupy.
-Czuje się... NO WŁAŚNIE JAK JA SIĘ CZUJĘ? - stawiam sobie retoryczne pytania. Jednocześnie przesiaduje na plaży z Filipem.  Słyszę szum mojego ukochanego morza. Dookoła nas biegają dzieci śledzone wzrokiem przez swoich kochających rodziców. Są szczęśliwe. DLACZEGO JA TAKA NIE MOGĘ BYĆ? - Chyba wiem.
- A więc co czujesz?- pyta mnie mój towarzysz. Biorę głęboki wdech. Zamyślam się.  Odpowiadam po chwili.
- To już nawet nie jest smutek. To jest pustka...
- "Życie może być czasem bardzo trudne, ale zawsze warto przebrnąć przez ból. Lepiej jest odczuwać wszystkie emocje, niż nie czuć nic."- zacytował.
- DLACZEGO  TO JEST TAK TRUDNE?- omal nie wykrzyczałam mu tego w twarz. - Nie mam już siły płakać. Przepraszam za to jaka jestem. - szepcze ostatkami sił.
- Nie przepraszaj.- po czym mnie bardzo mocno i zachłannie przytulił.
    Wciąż nie wiem czego on wyczekuje. Siedzi ze mną ostatnio cały czas. Chyba zbyt często. Zresztą gdyby nie on to już mnie tu by nie było. Przez ten trudny czas chyba powstała jakaś dziwna więź między nami. Nie mam pojęcia co do niego czuję. Jest wspaniałym przyjacielem ale boję się, że nic więcej. To wszystko jest takie dziwne i niepewne.

*     *     *

    Mijają tygodnie, jednego dnia jest lepiej, innego gorzej, jakoś się plecie, nie najlepiej. Tylko niczego nie da się zapomnieć.
Po prostu się nie da.  

*     *     *

    To już zbyt długo trwa. Muszę się ogarnąć. Po prostu muszę, ale chyba nie dam rady.

    Jest ciężko. Gdyby nie najbliżsi pewnie nie dałabym rady. Codzienne telefony i pytania ‘ jak się czuję ‘ trochę mnie podbudowują. Każdego wieczoru moim celem staje się otwarcie oczu rano. Na nowo staram się podołać postawionym sobie wyzwaniom. Nie poddaję się, choć i takie myśli przechodzą mi przez głowę. Niektórzy patrzą i zastanawiają się, jak potrafiłam sobie z tym wszystkim poradzić. Jak umiałam na nowo zacząć żyć. Wielu twierdzi, że skończyła się Nasza rodzinna udręka, że w końcu będziemy mogli spokojnie stworzyć idealną rodzinę. Ale oni nie wiedzą, co tak naprawdę pomiędzy nami było. Nie mają pojęcia ile prawdy było w tych wszystkich pogłoskach. Ludzie zazwyczaj wierzą na słowo, zamiast przyjść i po prostu zapytać, czy wszystko jest w porządku.

    Od śmierci mamy minął ponad miesiąc. Od tego czasu uczęszczam na terapie. Staram się. Choćby dla Dominika. Choć może nie tylko dla niego...

    - Kamila, chodź już, bo się spóźnimy. – krzyknęła z dołu mama. Wysoka kobieta, ubrana w czarne spodnie i ciemną koronkową bluzkę, kończyła właśnie poprawiać swoje włosy. Dopijała na szybko filiżankę herbaty, wrzucając do małej kopertówki, wszystko co najpotrzebniejsze. Zza okien dawało znać o sobie gorące słońce, którego promienie przebijały się przez kuchenne zasłony. Chodnikami podążali ludzie, zmierzający na plażę. Wydawało się, że to kolejne zwykłe popołudnie, dzień jak co dzień.
- Kochanie, nie będę dwa razy Cię upominać! Schodź na dół. – znów odezwała się mama, prawie gotowa do wyjścia. Po wysokich, drewnianych schodach powoli zbliżała się szczupła, piękna, uśmiechnięta dziewczyna. Ubrana w zwiewną czarną sukienkę, wysokie buty i włosy spięte w idealny kok, niechętnie podążała na dół. Skierowała swoje kruche ciało do kuchni, włączając ekspres.
- Ty chyba nie masz zamiaru jeszcze teraz pić kawy, nie mamy na to czasu. – rzuciła mama, kątem oka spoglądając na córkę.
- Idź popraw makijaż, ja się pospieszę. – uspokoiła mamę, szczerze się uśmiechając.

Taką ją zapamiętam kochającą matkę i zawsze uśmiechnięta, atrakcyjną kobietę.

tumblr_n4oqao0GWM1stgt9xo1_500.gif
  • awatar My imaginary world♥: Smutne a zarazem piękne c:/:c Cieszę się, ze wróciłaś :3 Muahahhahah PIERWSZA
  • awatar *Etta*: @My Paradise <3: Nie wierze... Ktokolwiek to w ogóle czyta?
  • awatar Light Of The Night: Bardzo się cieszę, że w końcu coś napisałaś :D Czekam na kolejny rozdział.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

etta.pinger.pl
 


    Gdyby istniała możliwość cofnięcia się do jednego wybranego momentu w życiu, jestem pewna, że każdy by ją wykorzystał. Znaleźlibyśmy się w chwili, gdy powiedzieliśmy o kilka słów za dużo, gdy poszliśmy w złą stronę, gdy zachowaliśmy się nieodpowiednio, gdy odpuściliśmy, gdy mogliśmy zrobić więcej, gdy przestaliśmy walczyć. Myślę, że każdy z nas naprawiłby swój błąd, udoskonaliłby przeszłość, znalazł nową ścieżkę i nie cofał się do momentu, w którym zniszczył wszystko. Prawda jest taka, że ja chciałabym teraz zrobić coś naprawdę dziwnego zważając na moją przeszłość. Poprosiłabym moją matkę o wybaczenie. O puszczenie w niepamięć tych kilku bolesnych słów. Boże... Dlaczego ja nie byłam przy niej jak mnie potrzebowała? Teraz jest już za późno...

*     *     *

     Słyszę pukanie do drzwi. Nie mam ochoty odpowiedzieć. Jestem zła między innymi dlatego, że nie wypełniło się moje przesłanie. Obiecałam sobie wcześniej, że więcej nie uronię łez osamotnienia. A co z tej obietnicy skoro w ostatnim tygodniu uroniłam kilka litrów?  
Zapewne znacie to uczucie zmieszanej tęsknoty, żalu, bólu, radości i niepohamowanej złości, która jest jednocześnie napędzana szczęściem. Każdy z nas przeżył już taki moment, w którym po prostu zaparło dech w piersiach. Każdy, bez wyjątku. W takich chwilach najbardziej boli niewiedza, brak możliwości jakiegokolwiek ruchu, bo nie mamy pojęcia czy będzie on odpowiedni i bardziej normalny niż sytuacja w jakiej się znaleźliśmy...  

- Proszę.- odpowiadam po kilku minutach. Dziwne co? Dominik nigdy nie odpuszcza. Potrafi stać pod drzwiami nawet kilka godzin. Zdaje mi się , że on też to przeżywa. Sama nie wiem... Czy można aż tak nienawidzić? Czy zanikły w nim wszystkie uczucia do matki? Do ojca? Jego śmierć matki w ogóle nie ruszyła? A może to maskuje? Minęły dwa dni od tego feralnego telefonu. Mój brat za moją namową organizuje pogrzeb. Sam z siebie by tego nie zrobił. Jeśli nie on to kto? To będzie trudne.
Po chwili wchodzi ale... nie Dominik. Filip.
- Po co tu przyszedłeś?- spytałam wyraźnie zbyt ostro.
- To takie trudne do zrozumienia?- spytał jakby ironicznie.- Odwiedzam Cię.
- Po co? Co cię obchodzi jakaś podłamana idiotka?
- Może tego nie widać ale zależy mi na tobie. Przez ten krótki czas poznałem cię dość dobrze by wiedzieć, że jesteś wspaniałą osobą. Jak się dziś czujesz?
- Jak się czuję? Jakby ktoś wyrwał mi część serca. Ktoś zły i niedobry podszedł do mnie i bez skrupułów pozbawił mnie pięknych momentów. To boli. Każdego dnia coraz bardziej. Czasami wydaje mi się, że serce zwalnia swoje tempo. Jakby zrozumiało, że dalsze istnienie tutaj nie ma już sensu.
- Boisz się, prawda? - zapytał. - Boisz się powrotu do rzeczywistości, do tych samych ludzi i tych samych miejsc. Boisz się samotności w swoich czterech ścianach. Boisz się rozmyślania nad tym co było i dlaczego nie można już tego zmienić. Boisz się tego, co znasz. Boisz się siebie.
- Nie lubię swojego życia, czy to dziwne?
- Nie. Ja na przykład nie lubię rodzynek, ale jakoś daję radę. Niektóre dziewczyny nie lubią oglądać horrorów, grać w piłkę nożną albo rozmawiać o samochodach. Inni nie lubią się uczyć, czytać książek lub przesiadywać w bibliotekach. Są jeszcze ci, którzy nie potrafią znieść samych siebie, i to już jest dość duży problem.
- Co wtedy?
- Wtedy potrzebne są zmiany, spontaniczne wyjazdy, stworzenie planów, które nigdy wcześniej nie przyszłyby nam do głowy. Ludzie uciekają, daleko i niepostrzeżenie. Myślą, że gdy wyjadą, wszystkie problemy zostaną w ich domach, za szczelnie zamkniętymi drzwiami. Podczas, gdy oni wiozą te problemy ze sobą, do swoich nowych, nieodkrytych przez serce miejsc. I na nic zdaje się ich ucieczka, pogoń za szczęściem, czy jak to jeszcze nazywają. Gdziekolwiek będziesz, zabierasz ze sobą wszystko, każdy kawałek duszy, najmniejszą część roztrzaskanego serca, a co najważniejsze samego siebie. Bo nie jesteś w stanie uciec przed czymś, co jest w tobie. Nie możesz wyjąć serca, włożyć do słoika, zakneblować pod łóżkiem i uciec. Po prostu nie możesz. Bo wtedy już zupełnie przestaniesz żyć.

*     *     *

Czy to prawda, że ktoś tam z góry zawsze nas obserwuje? Że nigdy nie jesteśmy sami? Że czuwa nad nami jak dobry Anioł Stróż? Że bardzo często chce nas ostrzec i krzyczy, ale jego głos jest niemy?
Wspaniale byłoby mieć kogoś, kto zawsze będzie obok; kogoś, kto nigdy cię nie opuści; nie powie, że musi już iść; nie pozwoli byś gubiła się w swoich czterech ścianach, nie poklepie po plecach i pozwoli się wypłakać, tylko kopnie w tyłek i będzie kazał wziąć się w garść; nie dopuści, abyś zapomniała oddychać, a jeśli nawet, to zrobi to za ciebie. Wspaniale byłoby mieć taką osobę, czuć jej obecność, słyszeć jej głos, odczuwać jej miłość...
___________________________________________________

Mam prośbę. Chciałabym wiedzieć czy ktokolwiek to czyta. Pozostawcie po sobie komentarz albo chociaż like. Tak orientacyjnie. Chce wiedzieć czy kontynuować to opowiadanie.
  • awatar My imaginary world♥: Współczuje jej :c Sądzę, że każdy miał tak w życiu, że chciał cofnąć czas i coś zmienić. Piękna końcówka, również chciałabym mieć przy sobie taką osobę. uwielbiam twoje opowiadanie, rozdziały spod twojej ręki( choć może raczej myszki i klawiatury) są po prostu świetne i emanują magią. Nie mogę się doczekać następnego :3
  • awatar Limited: Ja czytam, może z obsunięciami, ale czytam. Pięknie pizesz i proszę, nie przerywaj tego. Opisy, postacie wykreowane przez Twoją głowę, to coś cudownego. Kamila....nie jestosamofniona w swoich przemyśleniach! Pisz kochana !:* rozdział cudowny.
Pokaż wszystkie (2) ›
 

kamilas
 
reaktywuję bloga :) łatwiej się będzie motywować :)
dzisiaj: skalpel, 100 przysiadów i fajne ćwiczenia na nogi znalezione na tablicy Chodakowskiej:
www.facebook.com/(…)627124304027950…
1. 50 pajacyków
2. Po 20 wypadów na nogę
3. 30 wspięć na palce
4. 40 pajacyków
5. 20 przysiadów
6. 30 pajacyków
7. 1 min krzesło przy ścianie
8. Po 30 uniesień na stronę


I pyszna kolacja... :)

1482359_750845698294572_582847416_n.jpg
Pokaż wszystkie (1) ›
 

etta.pinger.pl
 
      Obudziłam się przez promienie słońca, które przebijały się pomiędzy ciemnymi zasłonami w pokoju. Przetarłam zaspane jeszcze oczy, po czym usiadłam na brzegu łóżka z potwornym bólem głowy. Na stoliku nocnym stała butelka czystej, gazowanej wody. W ułamek sekundy dobiegłam do Niej opróżniając prawie do połowy. Ubrana we wczorajsze rzeczy ociągale poszłam do łazienki.  Napełniłam wannę do połowy wlewając masę zapachowych olejków. Umyłam włosy i zawinęłam je w ręcznik, tak samo jak resztę ciała. Nałożyłam delikatny makijaż na twarz, po czym zeszłam na dół żeby coś zjeść.
- Dzień dobry. – usłyszała męski głos dobiegający z kuchni. Podeszła bliżej przyglądając się blondynowi, który stał oparty o kuchenny blat w ręku trzymając kubek z gorącą kawą.
- Yy, cześć. – nieśmiało rzuciłam. – Nie wiedziałam, że ktoś tu jest. W ogóle to jestem nieubrana i ..
- Nie szkodzi. – przerwał. – Słodko wyglądasz, kiedy się tak rumienisz.
- Dziękuję. – skromnie wyjąkałam. Podeszłam bliżej Niego załączając ekspres do kawy stojący na szafce za Nim. – Ubiorę się. – rzuciłam zmierzając w kierunku schodów.
- Nie musisz. – zaśmiał się słodko biorąc łyk kawy. Podczas, gdy poszłam włożyć na siebie jakieś ubrania, Honor wyciągnął z lodówki warzywa i inne przysmaki, tym samym przygotowując kanapki. Zaparzył kawę, po czym starannie ułożył filiżankę razem ze stosem kanapek na stole. Usiadł naprzeciw miejsca przygotowanego chyba dla mnie, wciąż popijając chłodniejszą niż na początku kawę.  Wtedy na schodach odbijał się tupot moich stóp. Ubrana w krótkie jeansowe spodenki i przylegającą do ciała, czarną bokserkę z napisami ponownie zeszłam do kuchni siadając przy stole.
- Przygotowałeś Mi kanapki? – zapytałam zdziwiona uśmiechając się do Niego.
- Owszem. – odpowiedział.
- Miło z Twojej strony. – rzuciłam biorąc łyk czarnej kawy. – A w ogóle to skąd Ty się tu wziąłeś?
- Nie pamiętasz? – syknął wgapiając się w Jej tęczówki pytającym wzrokiem. –  Ja tu mieszkam kobieto... - Jesteś tu od dwóch tygodni a nic nie kojarzysz?
- Przepraszam... jestem zmęczona, i... - nie dokończyłam.
- Głowa cię boli, tak? Twój brat będzie niezadowolony.- przerwał mi. Spojrzałam w głębie jego niebieskich oczu. Nigdy tego nie dostrzegałam ale Honor jest naprawdę przystojny. Nie dostrzegałam bo jest przyjacielem moim i Dominika od wielu lat.
- Nie zrobisz tego. - zagroziłam.
- Czyżby?- spytał.- Braciszek nie będzie zadowolony, że ciągle coś odwalasz.
- Przecież nie jestem dzieckiem. – syknęłam lekko oburzona.
- Nie? – zapytał. – A co teraz zrobiłaś? – rzucił uświadamiając mi , że właśnie zamiast soli, użyłam cukru w celu doprawienia pomidora na swojej kanapce.
- O cholera. – zaśmiałam się. – Ale to jeszcze nic nie znaczy !
- Dzieciak ! Dzieciak ! – krzyczał wskazując palcem. Zrobiłam smutną minę i ściągając osłodzonego pomidora rzuciłam nim w Honoriusza.
- O ty niemądra dziewczynko. – syknął ściągając z twarzy warzywo . Śmiech roznosił się po całym domu. Stanęłam na drugim końcu kuchni w obawie przed zemstą Honora.
- Ja nie Ty żeby się tak zachowywać, dzieciaku. – powiedział siadając na krześle i biorąc moją kawę wziął łyka.
- Ej! – krzyknęłam. – Moja kawa! Spadaj! – podbiegłam i zajmując miejsce wyrwałam Mu z dłoni filiżankę, kontynuując posiłek.
- Pozmywam. – syknął udając obojętnego, a w rzeczywistości tryskał tęczówkami, jak słońce energią. Wykorzystując chwilę nieuwagi , momentalnie zdjął z mojej głowy zawinięty ręcznik wsypując na moją głowę połowę torebki cukru.
- Doigrałeś się! – warknęłam oburzona, po czym wyjęłam z lodówki ketchup . Zanim zdążyłam go otworzyć, Honor już znalazł się przy mnie wyrywając  butelkę z rąk i wyciskając zawartość na włosy i resztę ciała.
- Poddaję się! – krzyknęłam, ale to nic nie dawało. Oboje śmieliśmy się w niebogłosy wzajemnie się przepychając i udowadniając kto jest lepszy. Dawno nie czułam się tak wspaniale. Jak w dzieciństwie. Nagle Jego ciało przylgnęło do mnie opierającej się o szafkę kuchenną. Uniósł mnie sadzając na blacie. Delikatnie ogarnął z mojej twarzy kosmyki kasztanowych włosów zakładając je za uszy. Jego dłonie wędrowały po mych biodrach, a z czasem subtelnie gładziły policzek. Uniósł moją brodę ku górze i przyciągając do siebie zbliżył swoje usta do mnie. ( Tego w dzieciństwie nie było.) W tej chwili rozległ się dzwonek telefonu. Oboje spojrzeliśmy na siebie odsuwając się. Zeskoczyłam z blatu i ruszyłam w stronę telefonu.
- Kamila Karwowska?- spytała kobieta po drugiej stronie.
- Tak. O co chodzi?- odparłam
- Niestety mam dla pani złą wiadomość.- wstrzymałam oddech.- Pani matka zmarła kilka godzin temu.

Tak naprawdę to nie wiem, czy chciałam mieć teraz kogoś obok. Nie czułam się na siłach do rozmowy. Wolałabym zostać sama. Ale z drugiej strony, samotność nie jest dobrym doradcą. Zaczynam się bać życia, a najbardziej tego, że przyjdzie taki moment, w którym nie będę potrafiła sobie poradzić. Zgubię się i zginę, bo nikogo nie będzie obok.

*     *     *

Codziennie kłamałam. Nie tylko ludzi, mamę, czy choćby psa. Oszukiwałam tą dziewczynę, która każdego dnia patrzyła na mnie w lustrze. Nie byłam szczera nawet samej sobie, nie potrafiłam żyć, chociażby dla siebie. Od tamtego dnia wszystko się zmieniło i wszystko straciło sens. Prawda jest taka, że zawsze kochałam moją matkę,... zawsze.
Mama też udawała. Starała się być silna i twarda. Próbowała udowodnić, że świetnie damy sobie radę. Doskonale wiedziała, że to niemożliwe. Że nie da się ułożyć na nowo życia, gdy tylko się tego zapragnie. Czasem potrzeba wielu lat, by w końcu się ustatkować. Wielu ludzi, by dojść do siebie. I wspomnień, które staną się pięknym obrazem przeszłości...
tumblr_lgzta5PXok1qe0fdco1_500_large.jpg
  • awatar Light Of The Night: Czytając tytuł jakoś miałam przeczucie, że tak będzie...
  • awatar My imaginary world♥: Popłakałam się ;__; Szkoda mi |Kamili, większość matek okazuje uczucia swoim dzieciom, ale są także takie które tych uczuć nie potrafią okazać. Smutny rozdział, z którego emanuje magia potrafiącą wycisnąć łzy. Pięknie piszesz. Czekam na kolejny.
  • awatar Limited: *Nadrabiam* To nie fair. Życie Kamilii nabierało rumieńców a tu *BUM* i śmierć matki. To na pewno ios dla niej i jej poranionej psychiki. Nawet jeśli matka się nie opiekowała nią... Piszesz takie wciągające rozdziały! Chcę więcej ! Powodzenia i weny przy kolejnym rozdziale :)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

etta.pinger.pl
 

  Z dedykacją dla paula110.pinger.pl
    Mieliście w życiu taki czas, w którym czuliście, że coś jest nie tak? Zadawaliście sobie pytania: A może jest zbyt dobrze? Może jest to tylko cisza przed burzą?
Musi być coś nie tak. Jestem przyzwyczajona, że nic mi nie wychodzi. A teraz? Czyżby Bóg dał mi drugą szanse? A może po prostu chwilowo zabrakło mu pomysłów? Sama już nie wiem...

*     *     *

    Rozsunęłam kabinę prysznicową. Włączyłam muzykę. Pozwoliłam by moje mokre włosy rozsypały się na moje gorące ciało. Nie wiem co mam ze sobą zrobić. Ubrałam się w niebieskie szorty szarą koszulkę i conversy.  Zrobiłam mocny makijaż  by  nikt nie zauważył zmęczenia  na mojej twarzy. Zmęczenia życiem... Muszę pójść na plażę. Potrzebuję odetchnąć.

Zdejmuję trampki. Czuje gorący piasek pod swoimi stopami. Wbiegam do morza. Impulsywnie... Czuje, że to jeszcze nie koniec, ale mam zamiar się cieszyć z tego co jest.
Moje życie nigdy nie było usłane różami. Czasem mam wrażenie, że ktoś ciągle mi podcina skrzydła. Mam nadzieje, że to się zmieni.

Delektuję się widokiem zachodu słońca. Słyszę krzyk. Znajomy.
- Kamila!- odwracam się. W oddali widzę Filipa. Podbiegam do niego i witam się z nim.
- Cześć? Czego chcesz?- pytam zbyt opryskliwie.
- Może się przyłączysz?- pokazuje mi grupę nastolatków grających w siatkówkę.
- Chętnie.- odpowiedziałam z uśmiechem.

Gra była jakaś dziwna. Niby to zwykła zabawa,  lecz ciągle mam wrażenie, że jedna z dziewczyn celowo chce mnie przewrócić.  Zdeterminowana przyspieszyłam tempa i natychmiastowo wpadłam w czyjeś rozgrzane ciało.
- Au. – pisnęłam leżąc na jakimś przystojniaku. Nasze oba rozgrzane ciała emanowały od siebie cholernym gorącem, który w tamtej chwili nas łączył. – Oo, Sory. Powinnam zejść. – zaśmiałam się odklejając się od dopiero teraz zauważonego Filipa.
- Przepraszam. – powiedział. – Powinienem był uważać.
- Nie szkodzi. – rzuciłam odwzajemniając Jego uśmiech.
- Braciszku, daj sobie spokój, lepiej idź poszukaj innych kąsków, a to zgniłe mięcho zostaw watahom wilków. – ironicznie parsknęła dziewczyna próbująca wcześniej mnie przewrócić poklepując chłopaka po plechach.
Nawet nie drgnęłam. Nie wyrzuciłam w kierunku dziewczyny żadnego słowa. Patrzyłam tylko jak się oddala i przybijałam pionę z ludźmi z drużyny.
-  Przepraszam Cię za Nią. – rzucił Filip.
- Nie musisz tego robić, nie zależy Mi na jakichkolwiek przeprosinach. Czy to od Niej, czy za Nią. Obejdzie się. – syknęłam zmierzając do swoich. Otarła tylko nogi z piasku, który w tamten dzień niesamowicie przyczepiał się do skóry. Odpowiedziałam tylko na parę pytań, typu ‘ Czy wszystko dobrze? ‘ , albo ‘ jak się czujesz? ‘ . Po czym po wspólnym okrzyku wszyscy wrócili znów na boisko zajmując swoje miejsca.
- No dajesz mała, dajesz ! – krzyknęła Wika, która była na stanowisku obrony. Kiedy znów miałam władzę nad piłką zamachnęłam się i uderzając z całej siły wcale nie oczekiwałam, że piłka znajdzie się w odpowiednim do tego miejscu. Miałam inny cel – wkurzająca mnie od kilkunastu dobrych minut, Wiktoria. Dziewczyna nie zdążyła odsunąć się, gdyż prędkość piłki była wystarczająco duża, a bliskość między nami bardzo mała. Natychmiastowo Jej twarz otrzymała potworny cios, a ciało z rozmachem osunęło się na ziemię. Ze strony drużyny Kamili rozbrzmiały oklaski i okrzyki, a połowa przeciwników podbiegła do Wiki otrząsając ją . Sędzia zaalarmował koniec meczu, po czym połowa ludzi rozeszła się.

*     *     *

    Było coś przed 23. Księżyc informował mnie, że pora już wybrać się do domu. Wyciągnęłam z kieszeni paczkę papierosów i odpalając jednego z nich zaczęłam dogłębnie ogarniać swoje myśli. Z każdym wciągniętym machem i wypuszczanym dymem doszukiwałam się powodów, dla których tu jestem. Na siłę próbowałam dociec, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Dlaczego mój ojciec bezskutecznie wmawia mi, że przechodzi na odwyk. Że już nie pije i szuka pracy. Dlaczego matka nie ma dla mnie czasu i nałogowo spędza dzień za dniem w pracy. Dlaczego to wszystko musi być takie trudne.
- Życie. – rzucił ktoś przysiadając się do Kamili. Rażące światło księżyca oświetliło twarz bruneta. – Pewnie zastanawiasz się dlaczego jest takie trudne.
- Może i tak. Czas na Mnie. – powiedziałam próbując wstać, ale momentalnie straciłam równowagę.
- Oo, chyba ktoś za bardzo świętował zwycięstwo. – rzucił kładąc sobie moją rękę na plecy i unosząc mnie w górę za kolana.
- Będziesz Mnie tak niósł jak jakąś głupią pannę młodą? – zapytałam śmiejąc się.
- Tak. Nie puszczę Cię w takim stanie samej do domu. – odpowiedział, po czym wyciągając z mojej dłoni niedogaszonego peta rzucił go do wody.
- Dlaczego nie mogę iść sama? – zapytałam bełkocząc.- Filip! Pytam cię o coś?
- Bo jesteś pijana.
- Nie jestem! – krzyknęłam .
- Zobaczymy jutro. – rzucił.
 
*    *     *

„ Jest zbyt miły. Nie mogę Go pokochać. Boję się kolejnej miłości. Ostatnio wszystko leci mi z rąk, a ja nie chcę już nikogo ranić. Życie nieźle skopało mi tyłek. Ale chcę już w końcu wrócić na właściwą drogę. Bez płaczu, bólu i głębokich uczuć.”
zachod_slonca_nad_morzem.jpg
  • awatar Karaliene♥: Piękny rozdział ;)
  • awatar My imaginary world♥: Zastanawiam się w jaki sposób z rozdziałów wypływających spod twojej ręki( choć może raczej myszki i klawiatury) emanuje taka magia? Trzy słowa opisujące rozdział? BRAK MI SŁÓW ;3 Z niecierpliwością czekam na kolejny ;D
  • awatar Light Of The Night: Na miejscu Kamili pewnie bym podeszła do tej laski i jeszcze ją skopała XD
Pokaż wszystkie (5) ›
 

etta.pinger.pl
 

Dla Light Of The Night.
    Życie... lista chwil, rozczarowań, myśli, załamań, łez osamotnienia. "Jest ta­ki mo­ment, kiedy ból jest tak duży, że nie możesz oddychać. To jest ta­ki spryt­ny mecha­nizm. Myślę, że przećwiczo­ny wielok­rotnie przez na­turę. Du­sisz się, in­styn­ktow­nie ra­tujesz się i za­pomi­nasz na chwilę o bólu. Boisz się nawrotu bez­dechu i dzięki te­mu możesz przeżyć." Życie... jest chwilą,... wiadrem łez osamotnienia. Przynajmniej  moje tak wygląda...

*     *     *

    Siedzę z Filipem na  plaży. Letni wiatr obwiewa moją twarz a kasztanowe włosy latają na wietrze. Podkulam nogi, dotykam brodą kolan, siedzimy w głębokiej ciszy, ale mi to nie przeszkadza. Jestem ciekawa na co liczy. Praktycznie się nie znamy a on jakby nigdy nic codziennie od kilku dni ze mną przesiaduje. Dla mnie jest to w swego rodzaju terapia. A dla niego? KIM DLA SIEBIE NAWZAJEM JESTEŚMY?  Pytam w myślach samą siebie. Widzę jak chłopak bierze głęboki oddech.
- Dlaczego się tniesz? Dlaczego...?- spytał. Wiedziałam, że kiedyś o to zapyta, ale nie sądziłam, że dojdziemy do tego zakrętu mojego życia tak szybko.
- ...trafiłam do szpitala?- kiwa głową.- Jestem tchórzem dlatego tak skończyłam. Ale nie mogę się poddać. Kiedyś się poprawie... obiecuje.  Wiem, że jestem słaba.
- Przynajmniej masz jakąś nadzieje.
- Nie jestem pewna czy to coś da. Dziś jest dobrze a jutro wszystko się wali.- odparłam spoglądając na swoje palce przesłaniające słońce.  
- Dlaczego to robisz?- spytałam spoglądając w jego piękne zielone oczy. Bez wątpienia mi się podobał, po za tym był  dobrym przyjacielem ale  nic więcej.
- Co robię?
- Siedzisz ze mną? Przychodziłeś do szpitala. Czego naprawdę ode mnie chcesz?- spytałam mimowolnie.
- Nie rozumiem...
- Dobrze wiesz o co chodzi.
- Aha... już rozumiem. Myślisz, że chce czegoś więcej?- kiwam głową- Nie, może z czasem... narazie przyjaźń mi wystarcza.
- Więc po tygodniu znajomości jestem już przyjaciółka.
- Jeśli ci to przeszkadza...- przerywa mi.
- Nie, oczywiście, że nie.- odpowiadam.- po prostu... dziękuje, że jesteś.- dotykam jego dłoń i spoglądam mu głęboko w oczy.
- Ja też ci dziękuje.- odpowiada mi Filip. A ja uśmiecham się po kryjomu.

*     *     *

Boże,
pomóż mi, bo już nie daję rady. Dłużej nie wytrzymam. Ja nie chcę tak żyć. Nie chcę w ogóle żyć.
Wiem, że brzmi to strasznie i nie powinnam tak mówić. Przepraszam.
Jestem słabym człowiekiem. Nie umiem walczyć. Może dlatego, że ciągle spotykają mnie złe rzeczy i po prostu już nie wierzę w lepszą rzeczywistość.
Chcę umrzeć. Naprawdę.
Nie chcę żyć nadzieją. Nie chcę wierzyć w lepsze jutro. Nie chcę łudzić się, że może pojutrze, a może za kilka lat, będzie lepiej.
Powiesz mi kiedy w końcu zacznie być pięknie?
Czy całe moje życie aż do śmierci będzie pasmem niepowodzeń?
Kiedy uda  mi się ocalić cząstkę siebie, nie tracąc nic w zamian?
Czy nadejdzie dzień, gdy będę bała się śmierci, a nie czekała na nią z utęsknieniem?
Daj mi jakiś znak, mały szczegół, który dla mnie będzie znaczył wiele. Chcę cieszyć się każdego dnia rano, przeżywać każdą chwilę jak najpiękniej i zasypiać z uśmiechem na ustach.
Pomóż mi nauczyć się żyć.
Daj mi powód bym chciała żyć.
Pokaż, jak powinnam żyć.
Chcę tylko być szczęśliwa, czy proszę o zbyt wiele?

Tak było jeszcze tydzień temu.

Boże,
Dziękuje Ci za Filipa. Może on jest tym znakiem? Tym szczęściem...  

*     *     *
    Kiedyś nadchodzi taki moment, w którym musisz podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Musisz zdecydować. Zostać tutaj czy iść dalej. Pomóc w potrzebie czy stać się egoistą. Trwać w samotności czy wyjść do ludzi. Stworzyć rodzinę czy poświęcić się pracy. Żyć czy umrzeć.
  • awatar Light Of The Night: Wchodzę, zaczynam czytać i niespodzianka, dziękuję! Jestem mile zaskoczona. A co do rozdziału... No mam nadzieje, że Kamila przejdzie jakoś przez wszystko i zacznie patrzeć inaczej na to, co ją otacza. Mam nadzieje też, że Filip nie podda się szybko i będzie się starał (:
  • awatar My imaginary world♥: I kolejny raz czytając rozdział czułam magię, która wprost z niego emanuje : ) Mam nadzieję, że Kamili uda się to wszystko poukładać i w końcu być szczęśliwą. Z niecierpliwością czekam na kolejny ;3
  • awatar Expirion.: Jezu, zakończenie.. I pytanie retoryczne na temat Filipa! Super! Bardzo mi się podoba <3 Dziś mam mało czasu, więc skromny komentarz, aczkolwiek powiem tylko tyle, że coraz bardziej rozbudowujesz opowiadanie, ukazując miejsca i postaci, a nie tylko "formę pamiętnika". dobry krok naprzód! :*
Pokaż wszystkie (5) ›
 

etta.pinger.pl
 
 

Hobbit. Oglądał ktoś? Ja mam zamiar się za niego wziąć w ten lub następny weekend. Wrażenia?
                       
                            *     K A M I  L A *

Podobno rozmowa pomaga. Dodaje otuchy, przedstawia całą sytuację z innej, czasami lepszej strony. Druga osoba próbuje przemówić do nas, że następnym razem będzie lepiej, że nic się nie stało, warto spróbować jeszcze raz. I tak bez końca. Ale jeśli jest się zamkniętym wewnątrz siebie, jeśli coś blokuje i nie pozwala na żadne ludzkie odruchy, wtedy nie ma już żadnego ratunku. Nie pomoże rozmowa, kawa, a nawet papieros. Na złamane serce nie ma lekarstwa...

*     *     *

Byłam świadoma od dłuższego czasu. Moje powieki były zbyt ciężkie bym wcześniej mogła je podnieść. Z dnia na dzień ciążyły na nich kolejne kilogramy. Kilogramy smutku,  niepowodzeń, żalu, łez osamotnienia...
-W końcu się obudziłaś- usłyszałam głos pielęgniarki- Już idę po lekarza.- odparła.
- Nie, nie trzeba poradzę sobie.
- To dobrze - wyszła.
- Jak się czujesz?- usłyszałam tan sam głos  co w samolocie, to był Filip.
- Fizycznie? Słabo. Psychicznie? Bywało gorzej.- odparłam z kwaśną miną. Spojrzałam w te same zielone tęczówki  co kilka dni wcześniej. Były takie głębokie.  To zniewalało. - Co ty tu robisz?
- Pamiętasz co mi obiecałaś w samolocie?
- Nie.
- Powiedziałaś, że się jeszcze spotkamy. Nie odezwałaś się więc sam zamierzałem zrobić pierwszy krok. Zadzwoniłem ale zamiast ciebie usłyszałem głos twojego brata. Nie miałem pojęcia, że cierpisz na depresje, że jesteś załamana. Przez te kilka godzin nawet polubiłem .
- Cieszę się. Co u ciebie?
- Wszystko... - wziął głęboki oddech jakby nie mógł nic powiedzieć- w porządku- odparł po chwili.
- Mi możesz powiedzieć, naprawdę.
- Nie potrafię...
- Spoko poczekam.
- Ale ja nie mam pewności czy kiedykolwiek będę mógł.
- Chodzi o moją dziewczynę...
- Nie żyje?- spytałam zakładając najgorsze.
- Gorzej... Zdradziła mnie.- mogłam się domyślić. Zdrada to najgorsza rzecz, które może dopaść chłopaka.  Przynajmniej tak słyszałam.
- Musisz jak najszybciej o tym zapomnieć. Na złamane serce nie ma lekarstwa... Nie jesteś tego wart. Uwierz mi. - spojrzałam mu prosto w twarz.
- Skoro zgrywasz taką silną to dlaczego tu jesteś?
- Nie zgrywam silnej. Wcale taka nie jestem. Jestem zbyt słaba by wygrać walkę z własnym życiem. Zawsze przegrywam...- JESTEM ZBYT SŁABA. PRZEGRYWAM. Powtarzam sobie to w kółko. Może czas to zmienić?
- Widzę, że sami sobie nie poradzimy z własną psychiką. A razem? Co ty na to?- zaskoczył mnie. W ogóle się nie znamy  a on proponuje coś takiego. Coś jest nie tak. Może jestem już przewrażliwiona.
- Dla kogo te kwiaty?- spytałam pokazując na bukiet róż na stoliku.
- Dla ciebie.-odparł.
- Z jakiej okazji?
- Czy to ważne? Proszę, przemyśl moją propozycje.
- Postaram się ale taka sytuacja może być uciążliwa.
- To znaczy? Liczysz na coś więcej?
- Nie, po prostu z czasem...
- Jeśli nie chcesz... Myślałem, że ty też poczułaś tą dziwną więź ale najwyraźniej się myliłem.- zaczął wstawać z miejsca.
- Nie, nie odchodź możemy spróbować.- Szczerze nie wierzyłam w to, że nam się to uda bez rozczarowań. Bo wstydem nie jest próbować, ale w ogóle nie spróbować.

*     *     *

Ludzie popełniają błędy, to normalne, przecież nikt nie jest idealny. Niektórzy z nich próbują te błędy naprawić, inni mają to gdzieś. Naprawienie swoich błędów to również naprawienie siebie, zmiana złych cech, pozbycie się ich. Zmiana wewnętrzna człowieka nie jest wcale łatwa, bo przecież każdy chce być sobą. Ale odpowiedzmy tak szczerze: ile tej oryginalności jest w każdym z nas?

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Przepraszam za poślizg. Musicie mnie zrozumieć. Kilka rozdziałów teraz będzie nudniejsza będę budować teraz pewną więź między Kamilą a Filipem by później was  zaskoczyć.
  • awatar Expirion.: Hobbit - oglądałam. Osobiście znużył mnie ten film.. Ale ogółem polecam :) Rozdział super jak zwykle! ;) Końcówka jest mega <3 Bardzo lubię twoje opisy i dialogi i oh.. wszystko prawie no! :D Zdziwiła mnie szybka obecność tego chłopaka z samolotu, ale poza tym bardo ciekawie opisałaś wszystko. :D
  • awatar My imaginary world♥: Co do Hobbita'a...kocham ♥.♥ Film moim zdaniem jest, bardzo dobry. Nie ukazuje oczywiście wszystkiego; postaci, krajobrazów, istot magicznych dokładnie jak sobie wyobrażałam ale nie jest źle. Serdecznie polecam ;) Rozdział jak zwykle fantastyczny! Końcówka najlepsza :3 Opisy i dialogi są po prostu magiczne. Ale, że ten chłopak z samolotu tak szybko w szpitalu...? o.O Rozumiem Cię. Sama muszę tak czasem robić w moim opowiadaniu, najpierw jest spokojnie a potem...bum! :D z niecierpliwością czekam na następny! Druga chlip, chlip ;_; Ale drugie miejsce też nie najgorsze xD
  • awatar Light Of The Night: Czasami przydaję się coś monotonnego w życiu, czy w opowiadaniu, bo ciągłe zaskoczenia mogą niektórych wypalić..
Pokaż wszystkie (7) ›
 

roseprincess44
 
ROZRY-WKA: Polska wokalistka która WYMIATA ;)

 

etta.pinger.pl
 

The stars, the moon, they have all been blown out
You left me in the dark
No dawn, no day, I'm always in this twilight
In the shadow of your heart

*     *    *

“ Życie zaskakuje na każdym kroku. Tak naprawdę nigdy nie wiadomo, co nas czeka. Można planować spotkania, układać harmonogram dnia, przygotowywać się do ważnych egzaminów, a los i tak zrobi wszystko po swojemu. Nie warto nastawiać się z góry albo cieszyć się przedwcześnie. Należy iść do przodu, krok w krok z przeznaczeniem. ”



*     *     *

Życie większości ludzi można porównać do puzzli...
Dzielą się na pewne grupy.

Pierwsza:
Pięćdziesiąt elementów. Można je w miarę szybko poskładać i w jeszcze krótszym czasie rozłożyć na czynniki pierwsze.

Druga:
Pięćset elementów. W tym gronie ludzi żyje się trudniej. Trzeba poświęcić więcej czasu by znaleźć sens i dostrzec piękno takiego życia. Wystarczy trochę poczekać na efekt, który jest zniewalający.

Trzecia.
Moja grupa. Kilka tysięcy elementów. Można ją porównać do rogalika.  
Po pewnym czasie wszystko się psuje. Idealny rogalik zmienia się w bułkę tartą. Spróbujcie choć raz złożyć rogalika z wielu ziarenek bułki tartej. To niemożliwe. Tak wygląda moje życie.
Nic już nie będzie takie samo...

*     *     *

Dwa dni później...
Siedziałam na krześle w kuchni i  rozmyślałam o tym wszystkim. Rozkoszowałam się wonią kwiatów. Dotykałam opuszkami palców krawędzi filiżanki.                    
To mnie niszczy od środka. Moje wzloty i upadki zdarzają się coraz częściej. Wahania nastrojów, wewnętrznej siły, samopoczucia... wszystkiego.
CO JA MAM ZE SOBĄ ZROBIĆ?
Wewnętrzne rozdarcie jest nie do wytrzymania. Czuję się coraz gorzej. Może nie tak jak po wypadku. Myślałam, że wyszłam z depresji ale co ja się oszukuje. Nigdy to się nie stanie.

*     *     *

Muszę się zebrać, pozbierać wszystkie części siebie pozostawione daleko w dal.
Potrzebuje solidnego kopa w dupę, który da mi siłę a nie osłabi jak inne...
Nadszedł czas bym szczerze porozmawiała z Dominikiem. Chcę wiedzieć czy wciąż ma do mnie żal.
Usłyszałam dźwięk domofonu. Wiedziałam, że czeka mnie trudna rozmowa...

- Hej- powiedziałam niepewnie.
- Cześć. Co u ciebie?- spytał sztywno zdejmując buty. Nie czułam się dobrze  w tej sytuacji. Nie miałam pomysłu od czego zacząć.
- Ujdzie.Dominik?
- Tak?
- Dziękuję ci za wszystko.
- Przestań. Przecież wiesz, że zrobię dla ciebie wszystko.
- Dziękuje ale czy nie masz do mnie żalu?- spytałam wreszcie.  
- Za co? Za  to, że ze mną mieszkasz? Przecież jesteśmy rodziną.-odparł.
- Nie, nie o to chodzi.
- A o co ?
- O... wypadek.
- Dlaczego mam mieć do ciebie żal? Przecież to nie twoja wina.
- Dobrze wiesz, że gdyby nie ja nic by się nie stało a Emilia by żyła!- wykrzyczałam. Kolejne łzy...
- Nie płacz proszę. Nic nie poradzisz. Tak musiało być.
- Wcale nie.- po tych słowach wybiegłam.

         Znowu się  rozkleiłam. DLACZEGO NIE MOGĘ SOBIE PORADZIĆ Z  WŁASNYM ŻYCIEM?
Może czas to skończyć.

Serce człowieka waży 300 gram. Ale w tamtej chwili czułam, jakby miało ono co najmniej kilogram więcej. Coś nie pozwoliło mi wydusić z siebie ani słowa. Z trudem łapałam powietrze, a słone łzy sunęły po policzkach. Dłonie miałam zaciśnięte w pięści. Byłam gotowa do walki. Ale z czym? Z własnym życiem? Z rzeczywistością? Z niesprawiedliwością? Sama ze sobą?
- Dlaczego te wszystkie złe rzeczy, ciągle przytrafiają się mnie? - zapytała, patrząc oczami, w których właśnie upadała nadzieja. Wszyscy okazują mi litość. Nienawidzę tego.

Sięgnęłam ręką po żyletkę. Zrobiłam jedno głębokie cięcie... już mi się to zdarzało.
Drugie...
Trzecie...
Patrzyłam jak narkomanka na kapiącą krew. Miałam zamiar zamknąć drzwi na klucz, ale...  
Mój kochany braciszek wymontował zamki. Był na to przygotowany.
-Super- odparłam sama do siebie.
Sięgnęłam po opakowanie tabletek nasennych i antydepresantów. Nie lubiłam tego świństwa. W końcu się przyda.
Nie chciałam się zabić. W tym momencie myślałam tylko o tym aby oderwać się od rzeczywistości. Choć na chwilę...
Łykałam całą garść tabletek. Jedną po drugiej. Na zmianę... zielona... biała... zielona...  W końcu to poczułam. Radość...
Czułam jak odpływam. Bez boleśnie. Padłam na ziemie. Resztką sił doczołgałam się do okna. Zrzuciłam doniczkę. Chciałam zwrócić na siebie uwagę. Nie chciałam umrzeć. W końcu poczułam, że żyje...

*     *     *

Miałam wspaniały sen. Choć raz jakaś odmiana od koszmarów. Śniła mi się Emili. Moja kochana siostra. Jej piękne blond włosy falowały na wietrze a zielone oczy ze spokojem były wpatrzone we mnie.
- Wybaczysz mi? - spytałam w myślach.
- Już dawno to zrobiłam.- odparła z uśmiechem.
Wreszcie zaznałam spokoju...

*     *     *

Byłeś kiedyś czegoś tak bardzo pewien, że mógłbyś obstawić o to własne życie? Odpowiedź brzmi: nie. Bo zawsze pojawia się jakiś cień wątpliwości. Zawsze świta w głowie, jedno ciche: a co by było, gdyby..? Nigdy nie będziesz w stanie powiedzieć: tak, możesz mnie zabić, jeśli się mylę. Bo w jakimś małym procencie, w którymś szczególe - na pewno popełniłeś błąd. Nie ufaj własnemu przeczuciu ani nie obstawiaj zbyt wiele, gdy pokrywasz to krótkim "tak mi się wydaje".

Nie podawaj się. Nigdy. Niezależnie ile Cię to kosztuje i jak bardzo odbija się na Twojej psychice. Nie przestawaj walczyć. O wiele bliżej masz do wygranej. Próbuj. Trzy razy, siedem, a nawet dziesięć. Uda się. W końcu poczujesz tę satysfakcję, staniesz na podium i zrozumiesz, że podczas walki odpuszczają tylko słabi. Bo wstydem nie jest próbować, ale w ogóle nie spróbować. "Jeżeli szczęście nie przyszło jeszcze do ciebie to znaczy, że jest duże i idzie małymi krokami"

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Taka mała zmiana. Mi ten rozdział nawet się spodobał. A wam?
  • awatar My imaginary world♥: Smutny a zarazem piękny. Wspaniale piszesz, to co zawierasz w rozdziałach jest po prostu magiczne a czytelnik nie może oderwać wzroku. Masz prawdziwy talent. Z niecierpliwością czekam na kolejny : ) Muahahhahahahahahha PIERWSZA! :D
  • awatar Moon Lady: Podoba mi się, obserwuję ;) _________________________________________ Opowiadanie o muzyce, marzeniach, przyjaźni... Zwykła nastolatka z niezwykłym talentem, jednak zbyt nieśmiała i zamknięta w sobie aby stanąć do walki. Czy poznany przypadkiem chłopak pomoże jej spełnić marzenia? Może najbliżsi przyjaciele zdradzą, a pewne sytuacje zmuszą ją do zakończenia wojen z wrogami. Jednak Weronika stara się dogonić swoje marzenia. Ciekawi czy jej się to uda? Zapraszam na bloga! catch-up-the-dreams.blogspot.com
  • awatar Limited: Jej. ♥ tak cudownie opisałaś tą scenę z żyletką. Rozumiem, że gdy ktoś nie miał styczności z osobami, które chciały popełnić samobójstwo, nie lubią czytać o tym. Ja lubię. Wtedy widać, czy Autor potrafi ukaząć tak silne, złe emocje. Tobie to się udało. Jestem zachwycona. I nie potrafię znaleźć więcej słów na określenie tego. Gratuluję.
Pokaż wszystkie (6) ›
 

etta.pinger.pl
 

Świadomość, jak bolesne bywa życie, boli niemiłosiernie. Chwile, w których uświadamiamy sobie, że gorzej już być nie mogło, bywają trudne do zrozumienia. Momenty, gdy tracimy coś bezpowrotnie, wpisują się w naszą pamięć już na zawsze. Jesteśmy ludźmi. Popełniamy błędy. Pochopnie podejmujemy decyzje. Marzymy. Myślami wracamy do przeszłości. Żyjemy. Staramy się każdego dnia coraz mocniej. Aż w końcu odpuszczamy. Codzienność traci swój rytm. Brakuje sensu i celu. Żyjemy, ale nie można tego nazwać normalnym istnieniem między ludźmi. Udajemy. Gramy nie swoje role. Ukazujemy się w fałszywym świetle, przez co tracimy na wartości.

*     *     *

         Ten dzień nie należał do pogodnych. Słońce co jakiś czas wyglądało zza chmur, lecz robiło to tylko chwilowo. Co jakiś czas kilka kropel deszczu odbijało się o chodnik.
Miasto żyło już od siódmej godziny rano. Rozbiegani ludzie, pędzące auta, krzyczące dzieci, których mamy odprowadzały je do przedszkola, po drodze rozmawiając o nowym butiku w centrum. Mogłoby się wydawać, że pomimo pogody pół miasta wybiegło na ulice.
Gdzieś pomiędzy tymi wszystkimi, zajętymi swoim życiem ludźmi, na ubocznym murku siedziała Kamila. Oddalona od tego pędu i hałasu, trzymając papierosa w trzęsących się dłoniach, zastanawiała się nad jednym, dość ważnym pytaniem: DLACZEGO JA?

*     *     *

         Nadszedł czas aby opowiedzieć wam trochę o mojej rodzinie albo raczej o tym co z niej pozostało.
Można powiedzieć, że moi rodzice są ze sobą od przeszło dwudziestu lat. Tak naprawdę tylko na papierze. Tego od pewnego czasu nie można nazwać małżeństwem...
Mama nie mogła zostawić ojca pomimo, że poza pracą ciągle chodził pijany, bił ją i ciągle krzyczał. Ona wciąż go kocha. Oszukuje się, że będzie lepiej ale nie będzie... Jestem tego pewna.
         Mam starszego brata Dominika, który w czasie napadów ojca się mną zajmuje.
Lubie go bo on jedyny choć trochę na mnie zwraca uwagę. Przynajmniej kiedyś tak było...
Rodzice się do niego nie odzywają od ponad półtora roku. Wtedy bez ich wiedzy zabrał mnie i moją siostrę do siebie. Tego dnia Emilia zginęła. Rodzice mu tego nie wybaczyli. W rzeczywistości ja jestem winna jej śmierci ale mój kochany brat bohater wziął to na siebie. Od tego czasu dręczą mnie wyrzuty sumienia. Każdej nocy śni mi się Emili. Przez to wpadłam w depresję.  DLACZEGO ŻYCIE JEST TAKIE TRUDNE?
         Wiele razy próbowałam popełnić samobójstwo.
Zawsze ktoś mnie odratowywał.  Momentami wydaje mi się, że powoli uczę się żyć. Że staram się zapełnić pustkę, która ogarnęła moje serce. Ale nadchodzi też taki czas, który powtarza mi, że jestem zbyt słaba by wygrać walkę z przeszłością.
ZBYT SŁABA by nawet się zabić.
         Jak żyć by mieć nadzieję na lepsze jutro? Co skłania Boga do zrzucania na człowieka ogromnego ciężaru istnienia? Czy można mieć pretensje do samego siebie za to, że nadal tutaj się jest? Jak długo trwa czas, w którym śmierć wydaje się być lepszą opcją niż życie? I co zrobić by funkcjonowanie na tym świecie było najlepszą inwestycją z jaką poradził sobie Bóg?

*     *     *
         Zauważyłam znajome czarne BMW . A co jeśli Dominik nie wybaczył mi tak jak rodzice? Byłam zagubiona. Nigdy nie rozmawiałam o wypadku z nikim oprócz rodziny. Nie było nikogo kto by znał moją tajemnice...
Nie było nikogo odpowiedniego.
Znowu moja psychika siadała. Kolejne łzy. Łzy osamotnienia.
Z samochodu wyszedł kolega Dominika i zapakował moje rzeczy do bagażnika. Chyba miał na imię Honoriusz bo mój brat mówił do niego Honor. A może Hubert. Nie pamiętam...
Obejrzał mnie od góry do dołu. Zauważył, że płaczę. Znał moją sytuacje... niestety.
Wymienili spojrzenie i po chwili leżałam na tylnej kanapie samochodu.
Tym razem nie było przebacz. Płakałam przez ponad dwu godzinną drogę. W ciszy. Gdy Dominik się odwracał uśmiechałam się. Robiłam dobrą minę do złej gry.
W duszy wiedziałam, że on o tym wiedział.
DLACZEGO JESTEM TAKA SŁABA?

*     *     *

        Ludzie często naklejają na twarze sztuczne uśmiechy. Udają. Chcą przez chwilę byś kimś innym. Wchodzą w inny świat, w chwilowe nowe życie. Kłamią. Oszukują. Po co? Aż tak źle jest im w rzeczywistości? Nie. Oni szukają wzniesienia, czegoś co pokaże im jak żyć. Chcą zacząć od nowa, od podstaw. Są w błędzie. Żeby stać się kimś innym nie trzeba za czymś gonić ani czegoś szukać, wystarczy spojrzeć w głąb siebie, w serce, które za każdym razem powie to samo: urodziłeś się by być tym, kim jesteś.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Z góry przepraszam za błędy.
  • awatar Karaliene♥: Jakie piękne ostatnie zdanie! Boskie to jest! Fajny blog i cudowny wpis *.* Serdecznie zapraszam do mnie, być może coś Ci się spodoba ;) Pozdrawiam i życzę miłego dnia ^^
  • awatar Expirion.: Każde Twoje słowo, tworzące tutaj zdanie, jest magiczne! Ubóstwiam Twoje pytania postawione nam tak otwarcie. Są mądre i dojrzałe. Piosenka jak zwykle dopasowana. Całe opowiadanie jest tak przesycone pięknem, że jestem w szoku, siedzę i myślę nad tym co napisałaś, nad tymi pytaniami, szukam odpowiedzi, staram się zrozumieć sens istnienia, wczuć się w sytuację bohaterki. Bardzo ładne. Szczególnie kiedy opisywała rodzinę. To dobrze mieć kogoś takiego jak Dominik i liczę, że przeprowadzi z nim szczerą rozmowę, którą tu nam przedstawisz, hm? :)
  • awatar My imaginary world♥: Intrygujący rozdział. Naprawdę podoba mi się twoje opowiadanie :D Pisz dalej, czekam na więcej ;3
Pokaż wszystkie (5) ›
 

etta.pinger.pl
 


                  Szczęściarz. Człowiek, któremu wszystko jest po drodze. Nie przegrywa. Nie cierpi. Niezależnie w co włoży ręce, zawsze mu się to uda. Nie potyka się. Nie upada. Nie wie co to pech. Nosi przy sobie czterolistną koniczynkę? Codziennie spotyka kominiarza? Czarny kot nigdy nie przebiegł mu drogi? Ma w domu milion porcelanowych słoników z podniesioną trąbą? Nie. Po prostu jest szczęściarzem, wielkim przeciwieństwem mnie - dziewczyny wiecznie nienawidzącej życia.

*     *     *

                Spoglądałam przez okno przez wiele godzin. Widziałam oddalające się lotnisko. Coraz mniejsze, bardziej oddalone.
Żegnam mój kraj, rodzinę, problemy, marzenia, życie...
Zostawiam tu przyjaciół, wspomnienia, wszystko... tak po prostu.
Wiele o tym myślałam ale wciąż mam wątpliwości.
A jeśli tam będzie jeszcze gorzej?
Jeśli zamiast ciągle się osuwać... osunę się na dobre?
Może mi się wszystko zwali na głowę.
Równie dobrze mogę odnaleźć tam swoje przeznaczenie i nigdy więcej nie uronię kolejnej łzy osamotnienia?

*     *     *

           Momentami wydaje mi się, że powoli uczę się żyć. Że staram się zapełnić pustkę, która ogarnęła moje serce. Ale nadchodzi też taki czas, który powtarza mi, że jestem zbyt słaba by wygrać walkę z przeszłością.

*     *     *

          W samolocie dominuje biały kolor oraz zapach lawendy. Zamykam oczy. Ronie kilka łez.
-Mogę się dosiąść? -słyszę cichy melancholijny męski głos. Dlaczego teraz kiedy się rozkleiłam?
-Jeśli sobie tego życzysz.- odpowiadam po chwili namysłu. Czuje miły, delikatny zapach męskich perfum. Otwieram oczy. Zauważam dużo wyższego ode mnie bruneta o zielonych oczach.  Siedzieliśmy przez chwile w ciszy.  Słychać było tylko przytłumione rozmowy kilku osób w samolocie. Nic dziwnego. Jest późno.
-Jestem Filip i mam dziewiętnaście lat. A ty co mi powiesz o sobie?
-Kamila siedemnaście lat. Numer buta też mam podać? - wycedziłam przez zęby.
-Oj nie spinaj się tak. Po prostu się nudzę. Dlaczego płaczesz? -  w tym momencie coś znowu zaczęło się we mnie łamać. Znowu miałam to uczucie... żalu, wyrzutów sumienia. Widok umierającej siostry, nagłówków gazet. Wszystko przeze mnie...
Czuje jak się staczam.
-Nie twój interes.- odpowiadam.
-Spoko. Dokąd lecisz?
-Do nowej rzeczywistości. Do miejsca, w którym mam nadzieje znajdę swoje miejsce na ziemi. - o dziwo się uspokoiłam. Moje oczy nadal się iskrzyły ale już nie tak bardzo. Może to dobrze, że się przysiadł.
-Takiego miejsca ze świecą szukać. Jesteś polką? Świetnie mówisz po polsku.-
-Tak, jestem z Sopotu. A ty? - spytałam zaciekawiona.
-Z polskiego miasta w stanie Waszyngton.
-Żartujesz? Też tam jadę. - dziwny zbieg okoliczności. Nie wierzę w zbiegi okoliczności.
-Nie, nie żartuje. Na serio tam mieszkam. Po co się tam wybierasz?
-Mam tam mieszkać z bratem. - odpowiedziałam.
-Na jakiej ulicy? - nie wiem dlaczego mu ufam. Moja kolejna wada. Za bardzo ufam ludziom.
- Chyba na zamiejskiej. A co Cię tak to interesuje?
- Nie wiem tak po prostu. Mieszkam niedaleko. Mogę Cię odwieść z lotniska. Jeśli chcesz oczywiście.- powiedział z uśmiechem.
-Dzięki, brat po mnie przyjedzie. Ale możemy się jeszcze kiedyś spotkać jeśli chcesz. Nie znam tam nikogo- no i palnęłam.

*    *    *

Wymieniliśmy się telefonami gadaliśmy przez cały lot. Mam nadzieje, że jeszcze go spotkam. Wydaje mi się, że skądś znam Filipa.
Nie to tylko moja chora wyobraźnia.

*     *     *
Gdyby istniała możliwość cofnięcia się do jednego wybranego momentu w życiu, jestem pewna, że każdy by ją wykorzystał. Znaleźlibyśmy się w chwili, gdy powiedzieliśmy o kilka słów za dużo, gdy poszliśmy w złą stronę, gdy zachowaliśmy się nieodpowiednio, gdy odpuściliśmy, gdy mogliśmy zrobić więcej, gdy przestaliśmy walczyć. Myślę, że każdy z nas naprawiłby swój błąd, udoskonaliłby przeszłość, znalazł nową ścieżkę i nie cofał się do momentu, w którym zniszczył wszystko.

*     *     *

Weź się w garść. Pozbieraj części siebie, które upadły. Weź głęboki oddech. Zapomnij o wszystkim, co ciągle ciągnęło cię w dół. Oderwij się od dawnej codzienności. Zawalcz o swoją przyszłość. Staraj się. Nigdy nie mów, że jesteś słaba. Nie wmawiaj sobie, że nie dasz rady. Zrób krok do przodu, a potem następny i jeszcze kolejny. Wygraj. Zostaw dawną siebie daleko z tyłu i wygraj. Przecież wiem, że potrafisz. Ale ja nie...
Możesz mi wierzyć albo nie, ale gwarantuję ci, że kiedyś będzie lepiej. Odnajdziesz to, czego ciągle szukasz i za czym czekasz, i stwierdzisz, że nie było warto. Spotkasz człowieka, którego utraciłaś gdzieś po drodze i zrozumiesz jak wielkim błędem to było. Wyjedziesz, daleko stąd i spojrzysz na swoje życie z zupełnie innej strony, a wtedy zrozumiesz, że wystarczy tylko trochę poczekać, a dostanie się to, czego od zawsze się pragnęło. Daj czas swemu szczęściu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Starłam się ale chyba nie wyszło. Zostawiam wam rozdział do oceny.  Z dedykacją dla Expirion.
  • awatar Expirion.: Zaskoczyłaś mnie dzisiaj totalnie! Czym? Otóż zapanował w dzisiejszym rozdziale spokój, przepełniający dogłębnie moje serce. Podoba mi się, że Twoja twórczość składa się głównie z Twoich określonych i charakterystycznych tylko dla Ciebie motywów. Forma pamiętnika lub czegoś w tym rodzaju, wszystkie myśli, sentencje i uczucia zawarte w tekście idealnie emanują <3 Nie widać u Ciebie pośpiechu, co mi się bardzo podoba. Mimo, ze piszesz o czymś tak naturalnym, oczywistym i banalnym w jednym to zaciekawiasz, przyciągasz uwagę czytelnika, dajesz do myślenia, bardzo wiele... :) Niezmiennie mi się podoba. Pokochałam już to, ze między tym wszystkim są przerwy w czasie. Jakby bohaterka pisała pamiętnik w swoich myślach, w głowie. Do tego piosenka tak idealnie dopasowana... Rozpłynęłam się. Birdy, kochana Birdy <3 Skarbie, wiem że moja ocena jest chaotyczna ale tylko i wyłącznie dlatego, ze nie wiem jak wyrazić to co czuję, czytając twoje dzieło. To jest piękne. :) I na samym końcu tak bardzo
  • awatar Expirion.: piękna niespodzianka. Dziękuję aniołku :* Matko nie zmieściłam się w jednym komentarzu.. ;_; Zła ja. xd HA, PIERWSZA. *.*
  • awatar Light Of The Night: Bardzo mi się podoba. Nie potrafię powiedzieć więcej na ten temat, bo się wstydzę, że także pisałam.... Tobie to wychodzi po prostu o wiele lepiej :D
Pokaż wszystkie (6) ›
 

ebook-audio
 
Autor: Aneta Krasińska  

Lektor: Joanna Domańska  

Kamila stara się być pilną studentką, idealną córką i doskonałą pracownicą, jednak umiejętne pogodzenie tych wszystkich obowiązków wymaga ogromu poświęcenia i w efekcie graniczy z cudem. Gdy do tego dochodzi jeszcze niespełniona, a może nieuświadomiona miłość z czasów studenckich, dziewczyna zaczyna się gubić w sieci własnych uczuć. Przypadek sprawia, że na jej drodze staje kolejny mężczyzna, ale ten związek szybko okazuje się toksyczny. Wbrew naciskom matki Kamila odważnie stawia swoje życie na głowie i pakuje walizki, chcąc poszukać swojego szczęścia zagranicą. W Berlinie musi się zmierzyć nie tylko z nowymi obowiązkami w pracy i z wielokulturowym społeczeństwem, ale również odnaleźć się w obcym kraju, gdzie tak trudno trafić na kogoś życzliwego. Kiedy wreszcie wydaje się, że pokonała już wszystkie schody w drodze na szczyt, zjawia się Tomasz i uświadamia jej, jak bardzo jej dotychczasowe życie było puste...


Szczegóły publikacji:
audiobook.masz24.pl/w_sieci_uczuc.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej audiobooków i innych publikacji znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

audiobook-obyczajowe
 
Autor: Virginia C. Andrews  

Lektor: Kamila Kuboth  

Piękna i dumna Heaven Leigh Casteel rozpoczyna nowy rozdział swojego życia. Uwolniwszy się od wpływu ojca i zdradliwego uroku Farthinggale Manor, wraca na Wzgórza Strachu, aby – tak jak zawsze marzyła – uczyć w szkole w Winnerow. Poślubia swoją dawną miłość, Logana Stonewalla i z nadzieją patrzy w przyszłość.
Niestety Heaven, ulegając Loganowi, zgadza się, aby przyjęli zaproszenie Tony’ego Tattertona i spędzili swój miesiąc miodowy w Farthy. Na wspaniałym weselnym przyjęciu Tony zwodzi Logana perspektywą zamieszkania w okazałej rezydencji i podjęcia lukratywnej pracy w Fabryce Zabawek Tattertonów.
Upiorna przeszłość po raz kolejny upomina się o Heaven, przejmując władzę nad jej losem i niszcząc z trudem wywalczone, kruche szczęście. Heaven musi zmagać się z demonami grzechu i zdrady, walczyć o własną niezależność. Nie poddaje się, ale czy wystarczy jej sił?

Fenomen popularności V.C. Andrews trwa nieustannie od czasu wydania „Kwiatów na poddaszu”. Książki autorki, tworzące prawie dwadzieścia bestsellerowych serii, osiągnęły łączny nakład ponad 106 milionów egzemplarzy i zostały przetłumaczone na dwadzieścia dwa języki.
„Upadłe serca” to trzecia część cyklu o rodzinie Casteel.

Copyright © 1988 by Virginia C. Andrews Trust, Pocket Books, a Division of Simon & Schuster Inc. All rights reserved. Copyright © for the translation by Małgorzata Fabianowska. Copyright © for the audio edition by Prószyński Media Sp. z o.o.



Szczegóły publikacji:
aobyczajowe.masz24.pl/upadle_serca.html

--------------------------------------------------------------------------------------------------
Więcej audiobooków z działu "obyczajowe", znajdziesz tutaj:
masz24.pl/audiobooki-obyczajowe.html
--------------------------------------------------------------------------------------------------
 

epartnerzy
 
Nowy Jork to nie miejsce. Nowy Jork to stan umysłu. - Woody Allen

„Legenda Nowego Jorku oczarowuje nawet tych, którzy nigdy w nim nie byli”, pisze Kamila Sławińska. Nie inaczej: to Nowy Jork, a nie Chicago, jest częstym celem - może nawet jednym z najczęstszych - realnych i wymarzonych podróży młodych Polaków. Kiedy pod koniec lat ‘90 autorka z jedną walizką znalazła się w Nowym Jorku, miała o nim mgliste wyobrażenie, lecz od tamtej chwili starała się pojąć i opisać to wymykające się definicjom miasto. Dziś, po dziesięciu latach intensywnych wycieczek po Manhattanie, spokojnych spacerów po Central Parku, całodniowych wypraw do Soho, przejażdżek środkami komunikacji miejskiej i samochodem po Queens czy Brooklynie, mówi, że chyba rozumie - a na pewno po nowojorsku kocha swoje miasto. Opisuje miejsca, które tworzą nastrój Nowego Jorku i etniczne enklawy emigrantów, opowiada o doświadczeniach emigrantki z prowincji Europy w wielkim mieście i powolnym stawaniu się nowojorczykiem. Udaje jej się to, co jest niemożliwe i co sama uznaje za niemożliwe - całościowy opis nowojorskiego klimatu.
Jestem bardzo zadowolona z dokonania zakupu książki. Posiadając wiedzę stricte encyklopedyczną na temat miasta, nie byłam wstanie tak naprawdę poczuć magii miasta, na co pozwoliła mi autorka książki. Serdecznie polecam.
- Izabela Cichoń, ocena: 4/5

Książka w formacie EPUB (bez zabezpieczeń DRM) na PC, e-czytniki, smartfony i tablety. Zawiera zdjęcia.

Promocja tylko 15 marca 2012 r. - sprawdź na stronie:
epartnerzy.com/okazja-dnia.xml

Poza promocją publikację znajdziesz na stronie:
epartnerzy.com/ebooki/nowy_jork_p1764.xml

Pobierz darmowy fragment:
Pokaż wszystkie (2) ›
 

plotkara-ol
 
PlotkaraOl: Zauważono!

Światła pod Mc Donald's: Czerwony Vw Golf III, a w nim Czarny z tajemniczą blondynką. Co na to Kamila?
  • awatar gość: kamila pewnie jak zwykle jest karmiona bajkami a blondynka to siostra matka kuzynka hahaha
  • awatar gość: kamila naiwna i glupia jak pien
  • awatar gość: zawsze to samo :D ona juz mu z 10 zdrad wybaczyla jak nie wiecej :P
Pokaż wszystkie (3) ›
 

 

Kategorie blogów