Wpisy oznaczone tagiem "kid cudi" (53)  

swaggermind
 
swaggermind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

swaggermind
 
swaggermind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

swaggermind
 
swaggermind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

swaggermind
 
swaggermind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

wordsofwisdom
 
Obudził ją dźwięk dobiegający z sąsiedniego pomieszczenia. Otworzyła najpierw jedno oko, a później drugie. Nadal była w swoim wymarzonym świecie. Wszystko w dalszym ciągu było idealne. Wyszła z łóżka i spojrzała w lustro, które znajdowało się naprzeciw. Wyglądała dobrze. Od dawna nie prezentowała się tak jak teraz . Sińce pod oczyma zniknęły, a jej usta nabrały czerwonej barwy. Uśmiechnęła się do obicia w lustrze po czym spojrzała na drzwi, które przed chwilą zostały otwarte.
-Cześć Janet, wyspałaś się? Mam nadzieję, że jesteś głodna.-była to Michelle. Mimo wczesnej godziny prezentowała się tak, jakby kilka godzin stroiła się przed lustrem. Po mimo bujnych kształtów była atrakcyjna i elegancka. Miała na sobie sukienkę w kolorze pomarańczowym, a jej falowane, czekoladowe włosy opadały na ramiona.
Kobieta podeszła do Janet wręczając jej szlafrok, który wisiał na szafie. Dziewczyna założyła śnieżnobiałe nakrycie  i udała się za Michelle do jadalni.
-Dzień dobry wszystkim.-uśmiechnęła się niepewnie, kiedy kilka par oczu spojrzało w jej kierunku.
Usiadła na wyznaczonym  miejscu nie mogąc oderwać wzroku od stołu, na którym znajdowało się wiele, różnorodnych potraw z amerykańskiego, śniadaniowego menu.
-Nie wiedzieliśmy co lubisz, więc poprosiliśmy o przyrządzenie typowo amerykańskiego śniadania.-stwierdził Colin, który zawzięcie stukał coś na ekranie telefonu.
Dzieci mimo tego, że nadal się wstydziły uśmiechały się, kiedy Janet zerkała w ich kierunku.
-Po śniadaniu dam Ci czas żebyś mogła się rozpakować i zadomowić, a później spotkamy się na tarasie, dobrze? Musimy omówić grafik zajęć dzieci i oczywiście Twój.-w tym momencie Janet pokiwała potwierdzająco głową ustosunkowując się do wypowiedzi Michelle.

Kiedy była już pełna udała się do swojego pokoju. Nadal nie mogła wyjść w podziwu, jak piękne i nierealne jest obecnie jej życie. Usiadła przy łóżku i wystukała sms'a, w którym zapewniła swoją matkę, że wszystko jest w porządku, i że niedługo się odezwie. Po godzinie była już rozpakowana i dopiero teraz, gdy jej rzeczy znalazły się w pokoju poczuła się jak u siebie..chociaż w niewielkim stopniu.

Taras był niesamowicie wielki, a przy drewnianym stole siedziała już Michelle.
-W takim razie możemy zaczynać.-otworzyła swój notatnik po czym wyjęła grafik.
-Nie chcę żebyś przez cały czas u nas pracowała. Doskonale zdaję sobie sprawę, że opieka nad dziećmi nie jest jedyną rzeczą, dla której tu przyjechałaś, więc masz tutaj rozkład godzin, kiedy będziesz musiała zająć się dziećmi. Dodatkowo chciałbym żebyś poszła do tej szkoły.-w tym momencie przysunęła w stronę dziewczyny ulotkę, która prezentowała szkołę językową.
-Słyszałam, że jest jedną z najlepszych. Oczywiście my za wszystko zapłacimy. Poza tym będziesz traktowana jak członek rodziny, co tydzień dostaniesz kieszonkowe na wszystkie swoje wydatki..jak na pewno wiesz w razie rodzinnych wyjazdów będziemy zabierać się ze sobą. Mam nadzieję, że będzie Ci u nas dobrze. Nie chcielibyśmy stracić dziewczyny takiej, jak Ty.-uśmiechnęła się po czym podała jej lemoniadę, którą uprzednio przyniósł lokaj.
-Na prawdę bardzo się cieszę, że mogę tu być. Nie spodziewałam się takich warunków i póki co nie mogę wyjść z podziwu..-dziewczyna upiła łyk lemoniady i uśmiechnęła się pod nosem, co ostatnio dość często jej się zdarzało.

Minęły już dwa tygodnie. Wszystko w dalszym ciągu było idealnie, co prawda dzieciaki potrafiły dać dziewczynie w kość. Ciężko było poskromić gromadkę chłopców, ale jakoś dawała radę.
Zbliżała się godzina 18, co oznaczało, że niedługo rozpoczną się zajęcia. Wsiadła do metra, które miało ją zawieść pod szkołę.

Zajęcia były świetne i w przeciągu tych kilkunastu dni dziewczyna niesamowicie poprawiła swój język. Nie miała już oporów przed komunikowaniem się z rodziną czy też z nowymi znajomymi. Wiedziała, że musi rozmawiać, gdyż jednym z warunków jej bycia tutaj jest bycie otwartą i komunikatywną.

Dzisiaj wraz z grupką swoich znajomych miała wybrać się do eleganckiego klubu w centrum miasta. Nigdy wcześniej nie miała do czynienia z klubami jak ten, gdyż starała się oszczędzać. Oczywiście nie znaczyło to, że teraz szastała pieniędzmi na prawo i lewo, ale Michelle sama zaoferowała się żeby Janet wybrała się do klubu. W końcu przez dwa tygodniu pracowała niezwykle ciężko.

-Gotowa na podbój Cleveland?- roześmiała się Mary i wzięła Janet pod rękę. Mary była niewysoką afroamerykanką o bujnych lokach. Poznały się w drugi dzień po przyjeździe Janet, kiedy ta poszukiwała szkoły.
-Oczywiście, że tak! Dzisiejszej nocy parkiet będzie należał do nas.-uśmiechnęła się do koleżanki po czym cała paczka weszła do środka.
Klub był utrzymany w niezwykle tajemniczej atmosferze. Ściany były w ciemnych kolorach:  czerni oraz czerwieni. Wszyscy prezentowali się niesamowicie. Większość osób była w wieku Janet.

Atmosfera była niesamowita. Wszyscy doskonale się bawili. Alkohol lał się litrami, a ze sceny dobiegała wspaniała, soulowa muzyka.
Nagle wszystkie osoby znalazły się pod sceną, a na niej pojawił się szczupły afroamerykanin. Początkowo nie wiedziała, skąd w ludziach taki zachwyt, ale później doszła do wniosku iż ma do czynienia z niejakim Kidem Cudim. Kompletnie zapomniała, że pochodzi on z Cleveland, a nawet gdyby o tym wiedziała, na pewno nie pomyślałaby, że spotka go w rodzinnym mieście.
Janet była już po kilku drinkach i nie miała siły szaleć pod scenę w przeciwieństwie do jej znajomych, którzy bawili się w najlepsze. Usiadła więc przy stoliku sącząc pomarańczowy sok, kiedy ni stąd ni zowąd pojawił się on, Kid Cudi we własnej osobie.
-Można?- zapytał po czym przysiadł się, tak że siedzieli teraz na przeciw siebie.
-Jasne, że tak.-odpowiedział nieco onieśmielona towarzystwem mężczyzny. Cóż, nigdy wcześniej nie miała do czynienia z gwiazdorem.
-Jestem Scott.- wyciągnął dłoń w stronę dziewczyny, a ta uścisnęła ją niepewnie
-Janet.
-Nigdy wcześniej nie miałem okazji Cię zobaczyć w klubie, a znam tutaj wszystkich. Wychowałem się w Cleveland, a Ci ludzie traktują mnie jak każdego normalnego człowieka, nie jestem dla nich gwiazdorem...-uśmiechnął się niedbale po czym zamówił piwo.
Czy to aby na pewno się dzieje? Pytała siebie w myślach. Nie mogła uwierzyć, że ot tak dosiada się do niej znany raper i rozmawiają jakby od zawsze byli dobrymi znajomymi. Teraz na pewno śniła..była o tym przekonana.
-Jestem nowa. Kilka tygodni temu przeprowadziłam się z Włoch, a uściślając wzięłam udział w projekcie, który pozwolił mi na przyjazd właśnie tutaj.-dziewczyna czuła jak wszystkie mięsnie nagle się spinają, a jej język zaczyna się plątać. Był to znak, że wypiła za dużo alkoholu, o wiele za dużo.
-Ciekawe, ciekawe.- skwitował mężczyzna po czym roześmiał się dość głośno. Cóż, nie ma się czemu dziwić w końcu dziewczyna oddała się w objęcia Morfeusza i usnęła na stoliku w barze.
 

wordsofwisdom
 
Będąc małym dzieckiem Janet marzyła o księciu z bajki, który ją odnajdzie i zabierze ją, aby mogła poznać inny, lepszy świat, lecz kiedy dorosła przestała wierzyć w bajkę o księciu i postanowiła wziąć życie w swoje ręce i tak też uczyniła.
Dzisiaj był ten dzień, dzień w którym wszystko miało się zmienić. Dotychczasowe życie dziewczyny miało ulec zmianie o 360 stopi.

-Nigdzie nie jadę!-krzyknęła sama do siebie po czym usiadła przy stercie ciuchów, które leżały obok niej. Wszystkie emocje gromadzone od kilku dni w końcu znalazły ucieczkę i wydostały się na zewnątrz. Kilka dni temu odbyła się planowana rozmowa z rodzinami goszczącymi w Stanach. Po kilku godzinnych konwersacjach Janet ostatecznie zdecydowała się na rodzinę z Cleveland. Wszystko zostało już załatwione i zapięte na ostatni guzik. Jej american dream miał zacząć się z dniem dzisiejszym, ale póki co wszystko stawało jej na przeszkodzie, a przynajmniej ona tak myślała.
Kiedy nieco się uspokoiła ponownie wróciła do pakowania swoich rzeczy. Nie wiedziała co zabrać, wszystko wydawało się nie odpowiednie. Nie myśląc jednak długo wrzuciła wszystkie swoje ciuchy do dużej, bordowej walizki.
-I Ty przeciwko mnie?-można by uznać, że J. zaczęła świrować, gdyż rozmawiała ze swoją walizką, ale najwidoczniej nie chciała z nią współpracować. W celu zamknięcia owej nieposłusznej walizki dziewczyna przykucnęła na swoim bagażu i dopiero wtedy udało jej się zapiąć zamek.

Razem z mamą i ojczymem dotarła na lotnisko nieco spóźniona, gdyż tysiąc razy zmieniła ubranie i uczesanie. Swoje "nowe" życia chciała rozpocząć należycie, a miało one nastąpić wraz z wejściem na pokład samolotu.
-Będziemy tęsknić! Pamiętaj żeby na siebie uważać, dzwoń tak często jak tylko się da i nie wpadnij w złe towarzystwo.-poinstruowała matka przez łzy, które leciały niczym grochy z jej oczu. -I pamiętaj, bądź miła i nie zapomnij o nas!-teraz kobieta przytuliła córkę tak mocno, że dziewczyna ledwo co mogła oddychać, ale mimo to również przytuliła matkę i wyszeptała do jej ucha: -Kocham Cię mamo..
Pożegnała się z mamą i z ojczymem po czym udała się w stronę wyjścia prowadzącego do samolotu.

W jednej chwili była we Włoszech, a w następnej lądowała już na lotnisku w Cleveland. W dalszym ciągu nie docierał do niej fakt, że będzie w Stanach, a jej życie na zawsze zmieni swój bieg.
Po wyjściu z samolotu i udaniu się na lotnisko czuła się wspaniale. Nadal czuła smutek, ale radość z nowych perspektyw była w stanie przyćmić to uczucie. Chwilę rozejrzała się po lotnisku, kiedy w końcu znalazła swoją "rodzinę".
Ciemnoskóra kobieta o dość bujnej figurze za jedną rękę trzymała małego chłopca, a w drugiej biały kartonik z napisem "Witaj, w nowym domu J.".
Uśmiechnąwszy się szeroko szybkim krokiem udała się w stronę ludzi, od których biło niesamowite ciepło. Kiedy podeszła do rodziny nie zdążyła nic powiedzieć, gdyż owa kobieta rzuciła się na nią i złożyła kilka pocałunków na jej policzkach.
-Witamy naszą nową córkę.-powiedziała entuzjastycznie w języku, którego Janet prawie nigdy nie miała okazji słyszeć na żywo.
-Dzień dobry. Jestem Janet.-uśmiechnęła się do kobiety po czym przeniosła wzrok na mężczyznę ubranego w zwykłe dżinsy i koszulę w kratę. Podała mu rękę, a ten odwzajemnił jej gest i posłał dziewczynie przyjazny uśmiech.
W następnej kolejności przywitała się z dziećmi,a konkretniej z: Shadem, Scottem i Seanem.

Ich dom wyglądał niczym rezydencja rodem wyjęta z hollywoodzkich filmów. Wjazd do domu od razu przywoływał na myśl bogatych ludzi, którzy pływają w morzu pieniędzy. Do domu prowadziła droga przebiegająca przez wielki ogród. Można było dostrzec niezwykle zieloną trawę, kolorowe kwiaty, a wszystko było utrzymane w perfekcji. To jednak nie było największym zaskoczeniem. Pomijając wjazd i garaż, który Janet wzięła za domek gościnny nic nie było w stanie przyćmić rezydencji państwa Houston.
Do wejściowych drzwi prowadziły białe schody. Cały dom na zewnątrz również był w tym kolorze. Kiedy Janet przekroczyła próg domu o mało nie dostała zawału. Parkiet w holu błyszczał tak, jakby nigdy nie był używany. Po obu stronach można było dostrzec wielkie drzwi, a na wprost schody, które prowadziły na piętro.
Na samym wejściu dziewczyną zajął się lokaj, który zabrał od niej walizki i zaniósł je do nieznanego miejsca.
-Rozgość się. Dzieci póki co jeszcze się wstydzą, ale na pewno szybko się przyzwyczają i będziesz miała ich dosyć.-roześmiała się kobieta po czym zaprowadziła Janet do salonu, który w niczym nie odbiegał od holu. Jego czystość mogła przerażać "zwykłego śmiertelnika". Janet zajęła miejsce na fotelu i rozejrzała się dookoła.
-Macie państwo piękny dom.-odparła z uśmiechem na twarzy.
-Mów mi Michelle.-odwzajemniła jej uśmiech. -Colin musiał wyjść do pracy, więc zostałyśmy same. Może chcesz zobaczyć swój pokój? Zresztą co ja pytam.. na pewno chcesz. Każę przygotować kąpiel, a później położysz się i odpoczniesz, dobrze?
-Dobrze..Michelle..-odpowiedziała niepewnie, a następnie udała się w kierunku kobiety.
Jej pokój był wielkości połowy domu we Włoszech. Nad wielkim łóżkiem znajdował się baldachim, a okno obok zajmowało większość ściany i prowadziło na balkon.
-Rozejrzyj się po pokoju, a zaraz ktoś zawoła Cię na kąpiel.

Leżąc w wannie Janet nie mogła uwierzyć w to co się właśnie dzieje. Cała ta historia była nierealna. Dziewczyna miała wrażenie, że za moment ktoś ją obudzi i wszystko pryśnie niczym bańka mydlana. Odprężyła się i przestała myśleć o tym, co było a zaczęła zastanawiać się, jak będzie.
Po godzinie wyszła z wanny i udała się do swojego pokoju, założyła piżamę, która leżała na łóżku po czym wsunęła się pod kołdrę i zapadła w błogi sen.
 

wordsofwisdom
 
Dźwięk budzika rozbrzmiał w całym pokoju. Z wielką niechęcią Janet przekręciła się na bok i zakryła twarz poduszką. Jednak budzik nie dawał za wygraną i dzwonił w najlepsze.
-Dlaczego akurat dzisiaj..?-zapytała samą siebie po czym wygrzebała się z spod kołdry w celu uciszenia natrętnego budzika, co zresztą uczyniła oddając w niego kilka ciosów pięścią. Srebrny budzik roztrzaskał się o podłogę z wielkim hukiem, ale równie szybko jak rozbił się ów przedmiot nastąpiła błoga cisza.
Janet w nadziei, że uśnie położyła się na bok i zamknęła oczy, ale sen nie nadchodził. Wszystko było drażniące, światło wpadające przez szparki pomiędzy oknem, a roletami, odgłos wydawany przez muchę, która próbowała wydostać się przez okno, a nawet tykający zegarek.
Po kilku próbach z zaśnięciem dziewczyna dała za wygraną. Próbując się podnieć Janet poczuła silny ból głowy..był to zwykły kac, spowodowany wczorajszymi wybrykami.
Z wielkim trudem J. wygrzebała się z łóżka. Podczas drogi do łazienki mimowolnie spojrzała w lustro, które doskonale prezentowało dziewczynę w całej okazałości. Wyglądała okropnie. Jej oczy były podkrążone, włosy straciły dawny blask, a kolor jej kształtnych ust stał się mętny. Janet wyglądała jak wrak człowieka, przypominała narkomankę, która poza ćpaniem i imprezowaniem nie robi nic.
Kiedy znalazła się już w łazience poraziło ją światło dobiegające z okna znajdującego się tuż nad pralką. Janet zasłoniła roletę i kiedy już nic nie stało jej na przeszkodzie pozbawiła się spranego t-shirtu oraz spodenek. Otworzyła szklane drzwiczki i weszła pod prysznic.
Krople wody działały kojąco. Właśnie tego potrzebowała, oczyszczenia. Po kilkunastu minutach kąpieli wyszła spod prysznica owijając się śnieżnobiałym ręcznikiem, a drugim nieco mniejszym owinęła mokre włosy. Podeszła do lustra i ponownie przeanalizowała swój wygląd, lecz nadal prezentowała się tak samo źle. Pozbyła się jedynie resztek wczorajszego makijażu.
Teraz szczoteczka do zębów wydała się być ostatnią deską ratunku. Marzyła o pozbyciu się smaku alkoholu ze swoich ust, którego wczoraj wypiła niezliczone ilości.
Kiedy znalazła się już w kuchni wstawiła wodę na kawę. To kofeina była teraz najbardziej pożądaną używką dla Janet, jak nic innego czarny płyn potrafił zdziałać cuda i postawić ją na równe nogi. Zagotowaną wodę wlała do kubka, w którym znajdowała się się już kawa i cukier po czym biorąc ze sobą napój usiadła prz stole i upiła kilka łyków gorącej kawy, co w konsekwencji skutkowało oparzeniem języka.
-Cholera..-odstawiła kubek i przyciągnęła bliżej siebie laptop firmy sony. Otworzyła go i uruchomiła system.
Kilka tygodni temu Janet skończyła szkołę. Zdała maturę i prawo jazdy. Od tego momentu planuje zmienić swoje życie, które opierało się głównie na siedzeniu w domu i chodzeniu od czasu do czasu na imprezy, gdyż tak na prawdę przez okres liceum nie potrafiła na tyle zaufać komukolwiek, aby wejść z nim w bliższe, przyjacielskie relacje. Jedyną jej przyjaciółką była mama-Kate.
Niecałe dwa tygodnie temu Janet zaczęła działać. Znalazła firmę, która zajmuję się tzw. au-pair. Cała podróż opiera się na wysyłaniu dziewczyn do amerykańskich rodzin, gdzie opiekują się one ich dziećmi, a przy okazji szkolą język pobierając różne lekcje. Nie myśląc długo wysłała zgłoszenie, a po kilku dniach miała już kilka propozycji. Teraz miała dokonać wyboru pomiędzy dwoma rodzinami. Jedna mieszkała w Cleveland i liczyła sobie pięc osób w tym trójkę dzieci do lat 12. Druga rodzina mieszkała w Atlancie i miała dwoje bliźniaków półtorarocznych. Dzisiaj Janet miała podjąć ostateczną decyzję w sprawie wyjazdu.
 

lamour
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga
Sens au coeur de la nuit l'onde d'espoir:

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

alltag
 
alltag ♥: it's amazing
I passed my exam although it was not easy
Thank you :P

 

brudnopisnastolatki
 
*Natasha Bedingfield - Again*

*Brandy - Long Distance*

*Flo Rida - Right Round*

*Flo Rida - Who Dat Girl*

*Sean Kingston- Innocent*

*Sean Kingstom - Island Queen*

*Sean Kingston - Tomorrow*

*Sugababes - Get Sexy*

*Sugababes - Killa On The Run*

*Sugababes - She's A Mess*

*Sugababes - Miss Everything*

*K'naan - Wavin' Flag*

*K'naan - Biscuit*

*K'naan ft. Adam Levine - Bang Bang*

*Jibbs ft. Lloyd - The Dedication (Ay DJ)*

*Far East Movement - 3D*

*Far East Movement - Girls On The Dancefloor*

*Far East Movement ft. Snoop Dogg - If I Was You (OMG)*

*Far East Movement ft. Ryan Tedder - Rocketeer*

*Bruno Mars ft. Charice - Before It Explodes*

*Bruno Mars ft. Alexandra Burke - Before It Explodes*

*Travie McCoy ft. Cee Lo Green - Dr. Feel Good*

*Travie McCoy - We'll Be Alright*

*Matisyahu - One Day*

*Shontelle - DJ Made Me Do It*

*Mike Posner - Bow Chicka Wow Wow*

*Cee Lo Green - Fuck You*

*Kid Cudi - Scott Mescudi vs. the World*
  • awatar Jula: Jauuuu ! Adam Levine . < 3 Świetnaa . :*
  • awatar Słodziak-z-niego: Właśnie w tej piosence z Adamem Levine to jak on śpiewa słychać takie leciutkie nutki jak w 'Runaway baby' nie wiem tak mi sie wydaje :D ale piosenka jest naprawde spoko :P :P
  • awatar It's Better If You Don't Understand: @Słodziak-z-niego: A ja kiedyś się tam nawet Bruna dosłyszałam w 0:13-0:14 : 'Get out the way Yo!' i tak na 99% wydaje mi się, że to Bruno :D
Pokaż wszystkie (8) ›
 

swaggermind
 
swaggermind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

swaggermind
 
swaggermind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

swaggermind
 
swaggermind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

swaggermind
 
swaggermind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

swaggermind
 
swaggermind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

swaggermind
 
swaggermind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

swaggermind
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

swaggermind
 
swaggermind:

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

 

Kategorie blogów