Wpisy oznaczone tagiem "kocham czytać" (3)  

malgorzata.g1
 
Jak można spędzić sobotnie,jesienne popołudnie? Oczywiście w towarzystwie ciekawej lektury!!!11 października 2017 roku miała premierę książka Jeff Giles pt. "Na krawędzi wszystkiego." To kolejna nowość od *wydawnictwa IUVI* iuvi.pl/
iuvi 2.jpg

Szczęście i cierpienie, światło i ciemność – dwa światy i ludzie na ich krawędzi. Zoe i Iks żyli w dwóch światach i nigdy nie mieli się spotkać.
Ale się spotkali.Tylko jak mają być razem, gdy oba światy sprzysięgły się przeciwko nim?
Zoe ma 17 lat, zwariowaną matkę wegankę, młodszego brata z ADHD i prawdziwą przyjaciółkę. Ma też za sobą trudny rok, kiedy tragicznie zmarł jej ojciec, a zaprzyjaźniona para staruszków z sąsiedztwa zaginęła bez śladu.
Jakby tego było mało, szukając brata podczas burzy śnieżnej, Zoe zostaje brutalnie zaatakowana i widzi coś, czego nie powinna widzieć. I kogoś. Nazwała go Iks. Zoe nie wie, że to łowca głów. Tajemniczy, przystojny i nękany losem, którego nie rozumie, pracuje na zlecenie lordów z Niziny – mrocznego i brutalnego miejsca, w które trafiają najgorsi szubrawcy. Tym razem przyszedł po bandytę, który zaatakował dziewczynę.
Iks i Zoe nigdy nie mieli się spotkać. Łowcy z Niziny nie mogą ujawniać się nikomu poza swymi ofiarami. Iks, by uratować Zoe, łamie wszystkie zasady Niziny. I ponosi brutalne tego konsekwencje.
Beznadzieja, samotność i ból – Iks zna tylko to. Zoe pokazuje mu, że może być inaczej. Kiedy X i Zoe dowiadują się więcej o ich swoich światach, zaczynają zadawać pytania o przeszłość, własny los i swoją przyszłość. Ale wyrwanie Iksa z Niziny i przecięcie więzów przeszłości, które pętają Zoe, będzie od obojga wymagać konfrontacji z własną ciemną stroną.
iuvi.jpg
  • awatar Zabeczkaa: ja zaczelam dwie książki na urlopie i wrocic nie mam kiedy do nich ...zawsze cos :(
  • awatar little_my: Masz rację książka + koc + herbatka = idealny jesienny wieczór :D Książka zapowiada się fajnie.
  • awatar Kashmirkaa: Brzmi ciekawie :)
Pokaż wszystkie (18) ›
 

anotherrandomidiot
 
Nie mogąc spać tej nocy, poczłapałem do mojego wiernego przyjaciela z lat gimnazjalnych i licealnych - regału na książki. Trudno byłoby mi znaleźć na nim coś czego jeszcze nie czytałem, więc postanowiłem szybko chwycić za coś lekkiego, żeby tylko zmęczyć wzrok i pacnąć w sen. Sięgnąłem po pierwszy i jedyny w moim posiadaniu tom Misia Paddingtona. Tak jest.

Z tą książeczką wiąże się zabawna historia - raz że jej nie dostałem tylko sobie sam sobie ją kupiłem, a dwa... że stało się to w klasie maturalnej. Parę lat temu w grudniu dostałem od mamy 20 złotych z okazji szóstego dnia tego miesiąca. Już się zastanawiałem nad kolejnym Pratchettem, Gaimanem albo innym Adamsem, kiedy z działu dziecięcego miasteczkowej księgarni zaczęła na mnie łypać pięknie wydana książeczka ze słodziaszczym (tak, właśnie to napisałem, get over it) misiem na okładce. Po chwili doszło do mnie na co właściwie patrzę, i zacząłem zastanawiać się chwilę nad tym jak to w dzieciństwie ani Kubuś Puchatek, ani Mikołajek niespecjalnie mnie porwali swoimi przygodami, a Paddington nigdy nie miał nawet na to szansy. Postanowiłem mu ją dać.

Teraz, parę lat później i o kilkanaście lat za późno, ta książeczka rozbawiła mnie przed snem historyjką o niedźwiadku z mrocznych zakątków Peru, który poślizgnąwszy się na dżemie wylądował jedną nogą w herbacie pana Browna.


efpaddington.jpg
  • awatar Ingebjorga: Też nigdy nie miałam książeczek o Misiu, ale kiedyś spędziłam całe popołudnie w Empiku zaczytując się w tych książeczkach. Bardzo brytyjskie.
Pokaż wszystkie (1) ›
 

 

Kategorie blogów