Wpisy oznaczone tagiem "kocham moje dziecko" (1)  

szachimatona
 
Dziś byłam w ogródku. Muszę się przyznać że coraz bardziej jara mnie ogrodnictwo. Nigdy nie myślałam że ja- taki korpo szczurek :D Zawzięty pracownik biurowy wychowana i mieszkająca w wielkim mieście, odnajdę się w rękawiczkach z konewką i dziabką do chwastów a jednak! A jaka radość jest wielka jak się patrzy na rosnące warzywka kiedy sama siejesz je z nasionka a później są pierwsze kiełki że nie możesz za bardzo odróżnić tego warzywa od kiełkującego chwastu, potem gałązki są coraz większe aż pojawiają się kwiaty i owoce :)) satysfakcja to dla mnie większa niż pochwała od szefa :D W dodatku wszystko jest ekologiczne no i jestem zupełnie samowystarczalna. Przeżyłabym jedząc tylko to co mam w ogrodzie z niewielką ilością rzeczy ze sklepu. Do sklepu w sensie supermarketu chodzę tylko po przyprawy i oliwę z oliwek, ew olej kokosowy choć jak dla mnie jest za bardzo przetworzony i wolę piec na smalcu ( naturalnym) mąż mówi że lepiej smakują kotlety na smalcu :D Od takiej babuni ze wsi kupuję mleko i śmietanę, twaróg i jajka :) ma ładnie czysto i schludnie :) a ceny - śmieszne wręcz. Masło robię sama mikserem bardzo prosto się robi :)

Bardzo mnie też cieszy że mój synek lubi ogródek i ma możliwość wychowywania się wśród natury, oglądania jak roślinki rosną i ma możliwość codziennej obserwacji przyrody. Wie które zwierzę to ślimak, które to biedronka, wie jak wygląda pszczółka i motylek nie tylko z obrazka. Mam takie nieodparte wrażenie że ta przyroda strasznie pociąga moje dziecko i na tym etapie widać, że jest ono częścią natury. Mój synek zupełnie inaczej zachowuje się na placu zabaw a zupełnie inaczej w swoim ogródku. Tutaj zna każdy kącik. Rozkłada kocyk zrywa też źbła trawki i układa obok siebie. Tyle jest ciekawych patyków i kamyczków że plastikowe zabawki nie są przydatne. Mamy część ogródka warzywną i część wypoczynkową. Obie te części odgradza wąska piaskowa ścieżka. Dziś byłam świadkiem jak moje dziecko przepuściło żuczka :D na ścieżce :D Synek powiedział do niego "o pjosie" i zszedł na trawę, a owad zgrabnie popędził dalej, po czym synek wszedł na  ścieżkę i poszedł po swoją konewkę cały czas oglądając się na żuczka. Mam nieodparte wrażenie, że dzięki temu kawałkowi naszego nieba on czuje, że jest częścią natury i uczy się do niej szacunku :)

Nie uwieżycie co dziś zrobiłam. Kupiłam las :D Kawałek o wielkości jednego ara :D Małe sosny. Zamierzam ogrodzić ten las i tam postawić ul/ule. Moja działka jest częścią dużego lasu. Więc będę miała miód leśny! Ale to dopiero za rok :) Pszczelarstwo to niestety drogie hobby. Planuję też posadzić tam kilka leszczyn żeby pszczólki miały blisko no i może przyjdą do nas wiewiórki zimą? :)Ciekawe jak moje Małe Kochanie zareaguje na wiewiórkę :) jeszcze nie widział. Już sobie wyobrażam synka ubranego w puchową kurtkę i wycieczkę do lasu zimą :)

W następnym roku planuję kupić kurnik. Na allegro można dostać już za 1000 zł. Myślę że dziesięć kur znoszących jajka by moją rodzinę świetnie zaopatrzyło :) Babcia już się zadeklarowała że mi odsprzeda na drugi rok kurki :D zaklepałam też kaczkę i gęś. Tylko najgorsza trauma dla mnie będzie to że trzeba będzie je później zlikwidować :( :( już ustaliliśmy z mężem że jeśli nie będziemy mogli tego zrobić to oddamy je na zimę mlecznej babci jak my to mówimy :D Jednak człowiek przywiązuje się do zwierząt :) Niby rosołek pyszny ale może lepiej jednak będzie nam kupować mięso kiedy nie będziemy widzieć jak się ten żywot kończy? A może dorośniemy do tego żeby ... no wiecie :( nie wiem :)

Dieta:
Dziś przyniosłam z ogródka cały kosz pomidorków koktajlowych - smak... nie do opisania zupełnie inny od tego jaki znam z supermarketu. Nie wiem jak to określić ale każdy kto jadł takie pomidorki wie że te z własnego ogrodu smakują.. słońcem :)
Śniadanie:
I 20 takich pomidorków zjadłam przy śniadaniu :)
Moi mężczyźni jedli twaróg ze szczypiorkiem i śmietaną i chleb żytni na zakwasie ( sama robię ) z masłem i pomidorki z cebulą i śmietaną.
Obiad:
Na obiad zrobiłam mielone oczywiście na smalcu i bez żadnej mąki czy bułki tartej, ziemniaczki z koperkiem i masełkiem, i ugotowałam kukurydzę jemy ją z solą himalajską :)
Ja zjadłam tylko pół kolby kukurydzy - kupiłam nasiona bez gmo i pięknie wyrosła. Na jednym patyku mam po 5 kolb :) Moi faceci wsuwali aż im się uszy trzęsły. Synek objadł pięknie całą kolbę - bez soli :) kotleta mielonego i trochę ziemniaków :)
Kompot był dzisiaj mailinowo- jeżynowy.
I co najważniejsze - jedynie sól himalajska była z supermarketu :D
Jestem dumna.
Zjadłam dziś 200 kcal i koniec na dziś :)

Na kolację planuję zrobić dla nich pancakes z mąki jaglanej :) Kaszę jaglaną kupuję w młynie w wiosce i mielę w zwykłym tanim młynku z allegro :) Zrobię sos malinowy i podam je ze słodką śmietaną :)
Mam nadzieję że się nie skuszę.
Muszę wytrwać na diecie do grudnia :)
W następnym roku będzie wychodzenie z diety i małe porcje :)

Następny rok też będzie rokiem rewolucji. Przekonuję męża do kupna drewnianego domku na działkę ale ciężko i opornie mi to idzie. Twierdzi że nasz budżet tego nie wytrzyma :D a ja jestem zakochana w drewnianych pachnących domkach i co teraz? Chciałabym weekend wśród natury bez betonu i hałasu :) Jak przekonać M?


WAGA:
Ciekawe ile jutro pokaże waga :)
Nie mogę się doczekać ważenia.
Każdy spadek na wadze to dla mnie wielki sukces i krok do takiego wyglądu jaki mnie satysfakcjonuje.
Przechodząc obok sklepów z sukienkami mówię sobie ostatnio " ciebie kupię, ciebie też o i ciebie, już niedługo" hehe to dobry znak :D
 

 

Kategorie blogów