Wpisy oznaczone tagiem "korund" (5)  

magda785
 
Kochane tak jak obiecałam zamieszczam wpis dotyczący mikrodermabrazji korundowej w warunkach domowych.
Wiadomo nie każdego stać na serię zabiegów mikrodermabrazji korundowej,czy to diamentowej w salonie kosmetycznym, gdzie koszt jednego peelingu oscyluje w cenie 100zł.
Wiadomo zabieg domowy nie jest tak efektywny jak zabieg wykonywany przez profesjonalistów specjalistycznym sprzętem, jednak jego koszt jest niebotycznie niższy.

Do naszego zabiegu potrzebujemy tylko dwóch produktów.  Korundu kosmetycznego, który ma postać białego drobnego proszku, którego kryształki mają właściwości bardzo mocno ścierające oraz wybranego żelu do mycia twarzy. Możemy również użyć mleczka do demakijażu, kremu ,czy balsamu, jednak uważam,że żel do twarzy nadaje się do tego idealnie. Ja używam żelu do higieny intymnej facelle, pewnie wiele z Was wybuchnie śmiechem, jednak jest to produkt bardzo delikatny nie zawierający SLS , który idealnie nadaje się do cer wrażliwych i problematycznych.

Mój duet

mikrodermabrazja.jpg


Taki oto duet mieszamy w stosunku 1:5 (jedna łyżeczka korundu na 5 łyżeczek żelu). Osobiście robię to "na oko", gdyż pod prysznicem nie mam możliwości dokładnego odmierzania produktów.
Taką mieszanką "szorujemy" twarz kilka minut i dokładnie zmywamy wodą.
Ja ten zabieg powtarzam minimum 3 razy w tygodniu.

Efekty
-cera jest widocznie oczyszczona
-produkty nakładane po peelingu lepiej się wchłaniają
-zaskórniki stają się mniej widoczne
-blizny potrądzikowe stają się mniej widoczne

Cena
Koszt dwóch produktów to około 5-6zł

Moja opinia

Myślę,że jest to zabieg wart wypróbowania, ja mam cerę naczyniową, nieco tłustą a ostatnio na niej mam sporo "nieproszonych gości". Cera po peelingu jest widocznie lekko zaczerwienione, krążenie jest pobudzone. Mam nadzieję,że przy dłuższym stosowaniu będę jeszcze bardziej zadowolona.

Jeśli macie jakieś pytania piszcie śmiało. Za niedługo mam zamiar zrobić sobie domową serię peelingów kwasami na twarz. Niestety dobijają mnie już zaskórniki zamknięte, blizny potrądzikowe, przebarwienia... moja cera potrzebuje widocznie porządnego kopa.

Z mniej przyjemnych informacji, mój Olek złapał chorobę Bostońską. Stan podgorączkowy, zapalenie gardła, bark apetytu i krostki na całym ciele szczególnie przy twarzy. Mam już czasem dość, mam nadzieję,że nowy rok zacznie się u nas spokojniej.
Buziaki
  • awatar Anablog: Ten Korund jest sprawdzony? Nie zrobi później krzywdy? Gdzie można go kupić?
  • awatar Blog na Szpilkach: @Anablog: @Anablog: w sklepach z pół produktami typu Zrób Sobie Krem, Mazidła , allegro
  • awatar Hope over!: Korund mam ,kiedya kupilam i nie uzywam :) ale napewno zaczne :D chetnie dowiem sie czegos o kwasach i przebarwieniach ,mam cala brode w bliznach :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

najlepszekosmetyki
 
Pierwszy wpis o tym niepozornym gościu znajdziecie tutaj - najlepszekosmetyki.pinger.pl/m/21531009 .

Dziś pora na aktualizację - jak sobie radzi, czy nie szkodzi, czy zostanie na dłużej ze mną?

Zapraszam na gryzmoły.

korund.jpg


Zanim przejdę do piania nad kolegą korundem, pasuje się pospowiadać z tego co trapi moją cerę i z czym kolega musi walczyć.

* młodzieńczy trądzik odszedł w zapomnienie, ale nie oznacza to, że mogę cieszyć się gładką cerą, o nie...
* jestem, tzn. moja skóra jest niby bezproblemowa, a jednak robi mi różne psikusy. Łatwo łapie trądzik kosmetyczny, potrzebuje solidnej dawki nawilżenia, nie lubi się z peelingami gruboziarnistymi, łatwo ulega przepeelingowaniu i nieobce są jej drobne niedoskonałości, których się chyba nigdy nie pozbęde.
* dodatkowo po zimie straciła blask, zdrowy koloryt i wyglądała na zmęczoną.

Co robimy w takim przypadku? Zrzucamy skórę, aby ta "nowa", odświeżona cieszyła nas swoim widokiem. Byłam bliska zastosowania kuracji Artedermem; pomimo panicznego lęku o to co by się działo, bo jej efekty są mocno kuszące. Na szczęście obyło się bez dramatycznych widoków i bycia kobietą jaszczurką (artederm działa mocno złuszczająco), bo znalazł się korund i to za jego pomocą zrzucam niepotrzebne mi pozimowe, warstwy naskórka.

+ preparat (mogę go tak chyba nazywać?) jest bardzo tani biorąc pod uwagę jak na dodatek jest wydajny,

+ peeling wykonujemy sami w domu, przy pomocy dłoni/płatków kosmetycznych/chusteczek kosmetycznych. W moim przypadku najlepiej sprawdzają się duże i grube płatki. Sama wygoda.

+ moim ulubionym zestawem jest olejek różany Khadi + korund = odżywienie i wygładzenie,

+ na samym początku byłam mocno przewrażliwiona na punkcie proporcji korundu do kosmetyku wspomagającego peeling. Aktualnie wszystko idzie "na oko".

+ nastawiałam się na ultra-hiper-ekstra mocny peeling i byłam pewna, że raz w tygodniu spotkanie z nim mi wystarczy. Okazało się, że 2 razy na tydzień jest idealnie, a sam korund nie jest taki straszny!

+ mija 3 tydzień od kiedy stosuję go do peelingu i zdecydowanie, absolutnie, niezaprzeczalnie i niepodważalnie go polecam! Co robi?

* idealnie złuszcza,
* wyrównuje strukturę skóry,
* rozjaśnia,
* pomaga w walce z niedoskonałościami (oczywiście nie używamy go gdy na twarzy mamy ropne wypryski!)
* bardzoooo wygładza,
* zdecydowanie pomaga na zaskórniki; nie usuwa, nie niweluje, ale pomaga w walce z nimi,
* po 3-4 "zabiegu" skóra uzyskuje blask, jest promienna, napięta, świeża, "inna".
* działa zdecydowanie lepiej niż jakikolwiek peeling z jakim miałam do czynienia!
* aczkolwiek jeszcze nie stosowałam duetu savn noir + korund; to dopiero musi być akcja!
* po zabiegu skóra dosłownie pije kosmetyki,
* makijaż wygląda lepiej i utrzymuje się dłużej,
* skóra ma zdecydowanie lepszą jakość!

korund2.jpg


_________________________________________________________

Kolejny tegoroczny hit absolutny, zaraz po kremach BioLuxe... a co do nich - aloesowy jest niezastąpiony po peelingu korundem. Duet idealny!

:D
Pokaż wszystkie (7) ›
 

najlepszekosmetyki
 
Co łączy piaskowanie felg samochodowych z kosmetyką twarzy?

Korund.

A czym jest ten korund?

Jest to minerał, tlenek glinu, a jego stopień zmikronizowania rozróżnia typ i sposób jego użycia jako ścierniwa. W kosmetyce używany jest ten mikronizowany. Ma postać pyłku, pozornie ultradelikatnego. Tyle nam na razie wystarczy o nim wiedzieć...

korund.jpg


O korundzie słyszałam od jakiegoś czasu. Z każdej strony wyłapywalam wpisy na blogach, niektóre z was donosiły mi o tym "cudownym" sposobie na gładką skórę, opisy również kusiły, nie wspominając o cenie. Tylko wydawał mi się po prostu kolejnym ścieraczem, a przecież mój peeling z kawy mielonej tak dobrze się sprawdzał, więc po co miałabym znowu wywracać pielęgnację cery do góry nogami? Było tak aż do momentu gdy nagle zawitała wiosna, słońce rozjaśniło wszystkie kąty, i okazało się, że przyda mi się gruntowne odgruzowanie twarzy. Szperacz internetowy znowu wychwycił hasło "korund", a rozum stwierdził - raz kozie śmierć!

Za szaloną kwotę 3,50 zł kupiłam 50 gr korundu na Cytrynowej: cytrynowa.pl/pl/p/Korund-najlepszy-peeling-50g/333

korund2.jpg


Zdoktoryzowałam się kilkunastoma wpisami z blogów, namieszałam sobie kompletnie w temacie dozowania, używania, częstotliwości etc; i postawiłam na swoją kosmetyczną intuicję.

Co wyczytałam:

- używać raz w tygodniu,
- używać 2 razy w tygodniu,
- dozować w stosunku 1:3, 1:5, 1:6 ...
- skóra po zabiegu będzie mocno podrażniona,
- skóra po zabiegu będzie lekko czerwona
- nie wykonywać peelingu mocno,
- masować energicznie,
- uwaga; można zrobić sobie krzywdę!
- stosować z żelem myjącym/olejem/kwasem hialuronowym/mleczkiem do twarzy...
- stosować tylko z produktami naturalnymi,
- po zabiegu mocno nawilżać,
- po zabiegu nałożyć coś okluzyjnego,
- po zabiegu stosować tylko naturalne produkty...
- skóra jest bezczelnie gładka "po",
- efekt zadziwia, zaskakuje!

No i człowiek głupieje!

55693d74b20211e3b09c124f9765a15b_8.jpg


Na czym stanęło?

- wacik + olejek jojoba + korund...
- mniej więcej 1:3 - 1 (korund) : 3 (olejek)...
- skóra była wcześniej oczyszczona, rozmiękczona w kąpieli...
- no i do dzieła!
- masujemy, masujemy, ścieramy...
- przyjemne uczucie...
- coś "nie czuję" tego fenomenalnego ścierania,
- dodałam odrobinę korundu...
- chyba już dość, spłukujemy...
- mam korund w zębach...
- ok, gotowe, zaraz dziabnę kremu aloesowego (który tak na marginesie zrobił na mnie większe wrażenie niż sam korund!) tylko jeszcze kuknę do lustra jak tam efekt i czy przypadkiem nie straszę...

No właśnie, jaki był efekt?

Szczerze? Taki sobie, ale dający otwartą furtkę na coś więcej. Skóra nie była nawet zaczerwieniona, o podrażnieniu nie ma mowy. Gładkość? Tak była gładka. Do tego lekko rozjaśniona, bardziej promienna. Ale żadnego wielkiego wow, ah, oh! Natomiast... na drugi dzień rano było znacznie lepiej. Widać było po skórze, że coś zrobiło jej dobrze - w ogólnym rozrachunku. Zupełnie inna niż po "normalnym" peelingu. Zniknęła "po-zimowa" szarość i nijakość. Makijaż wyglądał lepiej. Oddałam część honoru korundowi, ale widocznie jako istota gruboskórna mogę pozwolić sobie na więcej, więc zaszaleję i pojutrze powtórzę proces, bo przecież tyle osób nie może się co do niego mylić!
  • awatar Pani Jones: ja korundu używam już z dwa miesiace z żelem do twarzy raz w tygodniu,potem nakładam algi,a potem smaruje twarz alantanem.jest spoko,ale czy sie jakoś specjalnie różni np.od peelingu z sorayi..jakos nie sądzę,tylko tyle ze jest drobniejszy.
  • awatar EasyFixx: korund to pikuś, peeling Jadwigi to prawdziwy hardcore...
  • awatar NieAnonimowa: @EasyFixx: ten ziołowy?
Pokaż wszystkie (21) ›
 

badgirl123
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 

Kategorie blogów