Wpisy oznaczone tagiem "kosmetyki indyjskie" (2)  

hairlovelo
 
Kosmetyk o którym będzie mowa polecałabym wszystkim fanom naturalnej pielęgnacji zarówno od podstaw lub jako urozmaicenie dla drogeryjnych produktów. Indyjski typ włosów stanowi dla mnie wręcz ideał. Grube, ciemne, zazwyczaj proste i gęste. Czy ktoś kiedykolwiek widział kobietę z Indii z brzydkimi włosami?
IMAG1483.jpg
OPAKOWANIE
puder zapakowany jest w foliowy woreczek i kartonik, więc może nie najbardziej wygodnie ale mi to nie przeszkadza.

ZAPACH
no cóż... trzeba się przyzwyczaić, a to nie takie łatwe. Trudno mi określić czy zapach jest przyjemny czy nie, po prostu jest intensywny. Jeśli indyjskie zapachy kojarzyły wam się z ciężkimi i "dusznymi" nutami to ten puder mniej więcej oddaje te klimaty.

KONSYSTENCJA
łatwo wzbijającego się w powietrzu pudru. Kalpitone można rozrobić z czym tylko dusza zapragnie. Standardowo z wodą ale również z olejem, zwykłymi maskami/odzywkami czy wszelkiego rodzaju pielęgnacyjnymi kosmetykami płynnymi. Wszystko zależy jaki efekt chce się osiągnąć.

DOSTĘPNOŚĆ
tu raczej nie najlepiej ale pomocna rękę wyciągają sklepy internetowe i Allegro, oczywiście warto porównywać ceny. 100g/12zł

SKŁAD
IMAG1490.jpg
Każde z ziół posiada szerokie i warte zainteresowania właściwości szczególnie cenne w pielęgnacji włosów, jakbym chciała je opisać to musiałabym każdemu z osobna poświecić cały wpis. Odsyłam więc do internetu.

DZIAŁANIE
puder stosowała głownie na dwa sposoby:
*MASKA DO SKÓRY GŁOWY:
stosowałam po myciu włosów, proszek rozrabiałam z woda, czasem dodając olejków eterycznych. Raz w tygodniu po zmyciu szamponu nakładałam KalpiTone na skórę głowy i włosy u nasady, a na długość włosów zwykła odzywkę czy maskę. Po 0.5-1 h wszystko spłukiwałam.
Maska świetnie odświeża skór głowy i dzięki niej włosy dłużej były świeże (efekt był jednak doraźny, być może po kilku miesiącach stosowania byłyby bardziej długotrwały). Szczególnie przydatna dla posiadaczek cienkich włosów, ponieważ unosi u nasady i zwiększa objętość. Minusem może być, że trochę plącze włosy dlatego najlepiej używać w duecie z odżywczą maską (Kalpi tone na skalp, maska na włosy).
Nie zauważyłam wpływu na wypadanie, wzrost włosów, ale być może powinno stosować się ją dłużej w tym celu. Podczas spłukiwania nie zauważyłam by wypadało więcej włosów niż zazwyczaj.
IMAG1492.jpg
*MASKA DO WŁOSÓW
stosowałam przed myciem, czasem miksowałam z samym olejem (łatwo przesadzić z olejem w efekcie czego trudniej zmyć), jednak najczęściej i w ostatnim czasie regularnie (co rzadko mi się zdarza w odniesieniu do domowych zabiegów) miksowałam ją z: olejem, maską bez silikonów (Biovax do ciemnych), mgiełka proteinową Lactimilk (do czasu), dodawałam również olejków eterycznych, keratyny i gliceryny (jednak później pomijałam ostatnie). Maskę nakładałam 1-2 razy w tygodniu na 0,5-1 h.
Z efektów byłam bardzo zadowolona, włosy były niezwykle wygładzone i odżywione. Łatwiej się rozczesywały, niestety w tej postaci maska nie przedłużała świeżości włosów (nawet nie nakładałam jej na skalp). Nie ma chyba sensu się rozpisywać, po prostu dawno tak nie lubiłam się z domowymi maseczkami.

Efektów ubocznych takich jak przyciemnienie włosów, łupieżu, wzmożenia wypadania itd nie zauważyłam (zauważyłam lekkie rozjaśnienie włosów, ale to nie wina tej maski ponieważ teoretycznie może ona lekko przyciemniać włosy, radze uważać stosując na jasnych włosach).

PRODUCENT
Hesh Kalpitone jest naturalna mieszanką ziół takich jak: aloes, amla, brahmi, shikakai oraz innych ziół, które są znane od starożytności w pielęgnacji włosów. Puder rozrabiany jest jako pasta z woda lub olejem i przetrzymywany jest godzinę lub dłużej przed użyciem. Hesh Kalpotone nadaje naturalnego koloru włosom. regularne stosowanie może pomóc wzmocnić cebulki włosów lub zwalczyć problemy tj. łupież, wypadanie i przedwczesne siwienie włosów.
(Moja uwaga: nie trzeba maski odstawiać na godzinę przed użycie, jednak jeśli chce się uzyskać efekt lekkiego przyciemnienia włosów to lepiej tak postąpić.)

Zgodne z ajurwedą.

Zalecana próba uczuleniowa (nałożenie pasty za uchem, a po zmyciu obserwacja skory przez najbliższe 24h).

PODSUMOWANIE
uważam, że mieszanka ta jest idealna dla ciemnych i cienkich włosów, które pragną objętości i ograniczenia przetłuszczania się skory głowy. Oprócz tego idealna do pielęgnacji moich włosów.

Lubicie zioła lub indyjskie kosmetyki? :)
  • awatar AmericanVintage: O tak, Hinduski mają przepiękne włosy ♥
  • awatar blog.carolicious: kurde myślałam na pierwszy rzut oka, że to jakiś puder dla ciemnowłosych :D w sensie, że stosuje się go na coś w pudrowej konsystencji, a to do rozrabiania z wodą, maskami etc :) ale i tak bardzo ciekawy i wart wypróbowania produkt :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

hairlovelo
 
Kiedyś, kiedy jeszcze nie miałam styczności z kosmetykami z Indii (ogółem określę: z orientalnej części Azji) zawsze mnie one intrygowały. Wydaje mi się, że krąży jakaś umowna, niepisana opinia, że są to kosmetyki naturalne (a konkretniej z naturalnym składem bo mimo wszystko to nie to samo), z nutką magicznej mocy (dzięki owej naturalności), a co za tym idzie skuteczne.
Może to przez poczucie, że kometki które otaczają nas w zwykłej drogerii serwują nam samą chemie. Z resztą nie tylko kosmetyki bo jedzenie też. I jakoś tak może myślimy, że tamten świat przez to, że słabiej rozwinięty jest pozbawiony tej "całej chemii"?
Mówiąc ściśle, czy indyjskie kosmetyki są takie naturalne i niezwykłe jak mogłoby się zdawać?
India-mulheres.jpg
Odpowiem od razu: i tak , i nie. Przy czym pragnę zaznaczyć, iż nie jestem specjalistką od tych kosmetyków i wypróbowałam ich niewiele. Pragnę jednak przedstawić moje spostrzeżenia.

-OLEJE MINERALNE W INDYJSKICH KOMETKACH
parafina jest niezwykle popularna nie tylko w indyjskich kosmetykach ale także i naszych, europejskich. Czemu? Jest tania, skuteczna i bezpieczna (bardzo niskie zagrożenie alergią). Ponad to jeśli parafina jest tania u nas to co dopiero w tamtych rejonach. Nie każdym jednak włosom służy olej mineralny. Może być po prostu za ciężki, nadbudowywać się i źle się zmywać. Zanim kupimy orientalny olejek na parafinie za ponad przeciętną cenę (+ koszty przesyłki) lepiej dorwać na próbę oliwkę dla dzieci Bambino. Na parafinie oparte są niektóre oleje Dabur: Vatika, sławna Amla, KTC (m.in. też z amlą).

-SŁABO DOSTĘPNE SKŁADY
niestety nie każdy sklep podaje składy wszystkich swoich produktów. Nie każdy też producent umieszcza dokładny skład. Ta kwestia nie jest najwidoczniej prawnie uregulowana. Na opakowaniach "naszych" kosmetyków muszą być podane składniki według porządku: od największej do najmniejszej zawartości przy czym każdy z nich musi być uwzględniony. Niektóre indyjskie kosmetyki mają podany pełny skład, niektóre tylko składniki aktywne. Trzymam się zasady, że kupuje produkty z podanymi pełnymi składami.

-MOŻLIWE REAKCJE ALERGICZNE?
w tym przypadku nie ma znaczenia czy produkt pochodzi z Polski, Europu, Azji czy Afryki. Naturalne składniki (tj. zioła, ekstrakty roślinne) mają większe stężenie substancji aktywnych więc siłą rzeczy mogą uczulić każdego (i nie jest to wina delikatnej skóry czy składnika, jest to naturalne, przykładem może być aloes czy mocznik które dość często uczulają). Z tego powodu jeśli jakieś naturalne składniki widnieją dalej w składzie może niekoniecznie jest to minus.

-CENY
wbrew pozorom nie są to aż tak bardzo drogie kosmetyki. Czasem sprzedawcy żerują na ich unikalności i podnoszą ceny. Warto porównywać i szukać taniej. Oczywiście najtańsze są w krajach pochodzenia gdzie nie są doliczane kosztu transportu itd (dobry przykładem są kosmetyki Himalaya zdobywające popularność w PL, bywa że ich cena wzrasta u nas trzykrotnie), ale kto może sobie na to pozwolić?

-SKŁADY
trafiłam na kosmetyki naturalne w 100% jak i w zupełnym przeciwieństwie zarówno osobiście jak i tylko przeglądając ich składy w sklepach internetowych. Naturalne będą wszelkie zioła i mieszanki ziołowe, a także henny (ale to nigdy nie jest regułą na 100%) np. od firmy Khadi czy Hesh. I to mogę polecić z czystym sumieniem jeśli ktoś lubi takie klimaty.
Oleje tak jak wspominałam wcześniej mogą ale nie muszą bazować na olejach mineralnych (co nie jest ani plusem ani minusem, wszystko zależy od tego co lubią włosy), często są to oleje ziołowe i mieszanki np. Sesa. Najpopularniejszy to oczywiście kokosowy.
Radzę ZACHOWAĆ OSTROŻNOŚĆ przy zakupie odżywek/masek, a szczególnie szamponów. Nie chodzi o to, że mogą być szkodliwe. Widziałam kiedyś skład odżywki Sesa, który był długi i ogólnie rzecz biorąc nieciekawy, więc po co przepłacać jak lepsze znajdziemy stacjonarnie? Szampony często zawierały silikony czy inne sub. filmotwórcze wysoko w składzie, równie wysoko sub. zapachowe, sub. naturalne na samym końcu: dla moich cienkich włosów nie jest to najlepszy wybór. Nie twierdze tym samym, że indyjski szampony/odżywki są do kitu, ale lepiej zajrzeć w skład żeby się nie rozczarować i nie brać pierwszego lepszego.

Tyle w teorii, a w praktyce wygląda to tak:
IMAG1091-1.jpg
czyli moje pierwsze wrażenia:
-olej koksowy Vatika: olej nierafinowany z dodatkiem ziół (bez parafiny). Bardzo go lubię chociaż dopiero raz olejowałam nim włosy (a mam go naprawdę długo). Używam na rzęsy i brwi a także na końcówki. Nie jest bardzo "tłusty" więc nie obciąża. Kilka razy stosowałam na twarz. Odżywczy olej który nigdy mnie nie zawiódł ale niestety nie jest dla każdego (zazwyczaj włosy wysokoporowate nie lubią o. koksowego, a moją znajomą "zapycha" na twarzy).

-Hesh: Amla i Kalpi Tone: czyli czyste zioła. Amle użyłam dopiero raz więc jeszcze się nie wypowiem. Kalpi tone sprawia, że mój skalp wolniej się przetłuszcza, a włosy zyskują na objętości. Niestety maja intensywne zapach i mogą plątać. Mimo wad zyskały moją sympatie.

-Vatika krem na noc: do olejowania włosów. Ja stosuje go na kilka godzin, ale nigdy na noc. Jest opary na oleju mineralnym, a jego działanie natłuszczające jest intensywne. Skład nie jest super, och!, naturalny. Czasem obciążał mi włosy, ale zawsze dobrze się zmywał. Teraz stosuje go co jakiś czas i zmywam mydłem Sesa dzięki czemu włosy nie są obciążone. Stosuje gdy chce dogłębniej odżywić włosy. Kolejny polubiony produkt.

-Sesa mydło w kostce do włosów: stosuje w drugim myciu. Dobrze myje włosy pozostawiając lekka warstewkę wyczuwalną w dotyku. Może lekko utrudniać rozczesywanie. Dodaje objętości przedłuża świeżość skalpu. Super się pieni i szybko zmywa, pozostawiając swój aromat na włosach (lekki, ziołowy). Bez wątpienia chce żeby to mydło zostało ze mną na dłużej.

-oprócz tego miałam przyjemność używać olejku migdałowego Vatika (którego dawno wykończyłam, stąd brak na zdjęciu), który oparty był na parafinie. Olejek ładnie pachniał, niestety oleje na parafinie są dla mnie za ciężkie i szybko się nadbudowują na moich włosach. Spisywał się dobrze ale stosowany tylko od czasu do czasu. Dobrze się zmywał.

PODSUMOWUJĄC
w praktyce produkty te maja swoje plusy i minusy jednak te pierwsze przeważają nad drugimi. Kiedy już wiem jak ich używać i jakiego działania mogę się spodziewać jestem zadowolona i chce wypróbować kolejne indyjski kosmetyki.

W teorii należy zachować czujność i pilnować składów. Najlepiej jednak poznać swoje włosy, wtedy ryzyko, że kosmetyk się nie spisze znacznie spada.

Zawsze sobie myślałam, że chciałabym mieć w swojej urodzie coś orientalnego, indyjskiego. Chociaż moje włosy nie są czarne to przynajmniej lubią indyjskie kosmetyki.

Znacie, stosujecie indyjskie kosmetyki? :)
  • awatar Mad Nina Blog: Bardzo lubię wselkie olejki do włosów (Amla etc) i urzeka mnie ich zapach xD aktualnie stosuję olejek Sesa na skalp i jestem bardzo ciekawa czy przyspieszy mi porost włosów jak to inni mówią xD
  • awatar Wiedźma1: Bardzo ciekawy wpis :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

Kategorie blogów