Wpisy oznaczone tagiem "kosmetyki kolorowe" (262)  

rogataropucha
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

sabinq
 

Wpis tylko dla użytkowników pinger.pl

 

darkbeauty
 
Bez bazy ani rusz - tak w skrócie można określić moje powieki. Cokolwiek na nie nałożę po pewnym czasie z nich spłynie, zbije się w grudki i zbierze w załamaniu. Pzadko który cień pozostaje w znośnym stanie po kilku godzinach od wykonania makijażu, a kredki do oczu lubią "kserować" się powyżej załamania.
Dlatego absolutnie niezbędna jest baza pod cienie.

Po przygodzie z bazą Virtual postanowiłam sięgnąć po coś ciut droższego i łatwiejszego w obsłudze, gdyż produkt Yoko okazał się twardy i nieco toporny w nakładaniu. Z uwagi na łaty dostęp i przystępną cenę zwróciłam uwagę na kosmetyk marki Kobo.

*Opis producenta:*

Wygładzająca i utrwalająca baza pod cienie MONO EYE SHADOW i PURE PEARL PIGMENT. Poprawia intensywność koloru i ułatwia aplikację.
KOBO eyeshadow base.jpg

Jak już wspomniałam wyżej - bazę kupić dość łatwo, gdyż praktycznie w każdej Drogerii Natura znajdziemy szafę tej marki. Niezbyt wygórowana cena za kosmetyk o bardzo dobrej wydajności, to jej kolejny atut.

Opakowanie to niewielki, czarny słoiczek z nakrętką, łudząco podobny do podobnego produktu marki Art Deco. Zgrabne i poręczne, jednak nie pozbawione minusów. Przede wszystkim wieczko, które dość trudno  zakręcić, bo nie chce odpowiednio zaskoczyć gwinty. Bazę nabieramy [zazwyczaj] przy użyciu palca, zatem po pierwsze higiena, po drugie - wchodzenie bazy pod paznokcie, kiedy zagłębienie w niej znacznie się powiększy. Aczkolwiek z tym można powalczyć, np. wydobywając zawartość szpatułką. Napisy z czasem nieco się ścierają.

Wewnątrz czarnego słoiczka znajdziemy różowo-cielistą zwartą masę. Jej konsystencja - bajecznie miękka w porównaniu z bazą Virtual :). Jest jak aksamitne masełko. Wystarczy dotknąć i delikatnie prześliznąć opuszkiem po powierzchni, aby nabrać odpowiednią ilość produktu. Nałożenie go na powieki też nie sprawia problemu. Nie trzeba trzeć ani intensywnie wklepywać, chociaż bywają kłopoty z równomiernym nałożeniem warstwy. Nie jest to jednak nic bardzo uciążliwego i łatwo zniwelować ten efekt.

Cienie na bazie trzymają się bardzo dobrze. Mój makijaż bezproblemowo wytrzymywał od kilku do kilkunastu godzin, w różnych warunkach atmosferycznych, od chłodu aż po upały. Nie pamiętam niestety na ile baza podbijała kolor cieni [a teraz już nie sprawdzę, bo nie nadaje się do użytku, stąd i foto zaciągnięte z sieci :o].
Służyła mi długo, jest bardzo wydajna, posiada długi termin ważności. Niestety po pewnym czasie zaczyna podsychać, a wraz z utratą wilgoci kurczy się i odstaje od opakowania, tworząc ruchomą "skorupkę". Nadal nadaje się do używania [środek], ale staje się też coraz twardsza [brzegi].

Generalnie, mimo minusów, jestem zadowolona z tego produktu. Cena, dostępność, komfort używania i wywiązywanie się z zadania sprawiają, że uważam ją za dobry wybór.
Na chwilę obecną nieco kusi mnie wspomniana Art Deco [w opinii wielu osób dużo lepsza], jeśli jednak macie ograniczony budżet, warto sięgnąć po Kobo.

Cena: 16,99 zł /  6g
  • awatar Finezja**: miałam ją jakiś czas temu.na początku byłam nią zachwycona później tak zaczęła wysychać, że nie nadawała się do użytku, przez to już do niej nie powrócę...
Pokaż wszystkie (1) ›
 

darkbeauty
 
Lubię eyelinery w płynie/kałamarzu. Są łatwe w obsłudze i nie wymagają czyszczenia pędzelka ;) Dlatego chętnie sięgam po tego typu kosmetyk i zawsze mam go na podorędziu :)
Niniejszy produkt wrzuciłam do koszyka przy okazji jakiejś promocji w Rossmannie [akurat poprzedni był na wyczerpaniu] i  ostatnimi czasy intensywnie go używałam, czas więc na kilka słów recenzji.
Lovely eyeliner1.jpg

Tradycyjnie zaczynam od opakowania. Zazwyczaj takie eyelinery mają postać mini-kałamarza, tutaj jednak dostajemy smukłą, plastikową fiolkę o bardzo wąskiej podstawie. Bardzo nieporęczne rozwiązanie, bo praktycznie uniemożliwia odstawienie go na półkę podczas wykonywania makijażu. Trzeba się nieźle nagimnastykować, aby ustawić go w pionie. Całe szczęście otwór jest na tyle niewielki, że zawartość nie wycieka z wewnątrz, w razie gdyby doszło do przewrócenia. Innym minusem opakowania są ścierające się napisy - zarówno te nadrukowane na plastiku jak i te na białej naklejce, przez co po pewnym czasie użytkowania nie dowiemy się, jaka jest np. data ważności :/
Lovely  Eyeliner2.jpg

Pędzelek ma długą rączkę, jest elastyczny i bardzo wygodny w obsłudze. Można nim dowolnie manewrować i narysować precyzyjną linię, gdyż końcówka jest odpowiednio cienka. Trzeba odrobinę uważać, bo można przypadkowo "ufarbować" sobie rzęsy, ale wprawna ręka poradzi sobie z tym problemem :)
Lovely Eyeliner4.jpg

Sam eyeliner ma formę płynu, jak sama nazwa wskazuje ;) i jest nieco gęstszy od wody. Konsystencja odpowiednia - nie spływa, nie skapuje z pędzelka. Podczas malowania nie zostawia prześwitów, dobrze przystaje do skóry, pozostawiając jednolitą linię. Na powiece zasycha szybko i nie "kseruje" się, nawet przy tłustej powiece. Uważam, że jest całkiem trwały - wytrzymuje od rana do wieczora w stanie prawie nienaruszonym, o ile nie trzemy zbyt mocno powiek :)
Jego formuła nie jest wodoodporna, jednak zauważyłam, że jest w stanie przetrwać deszcz. Natomiast "chętnie" rozpuszcza się, gdy pojawia się łzawienie.
Lovely  Eyeliner3.jpg

Kolorystycznie to ładna, porządna, matowa czerń.
Bezproblemowo można pozbyć się go z oka podczas demakijażu. Daje mu radę zwykły micel, mleczko do demakijażu i dwufazy.
Krótko i na temat - naprawdę niezły produkt za przystępną cenę.

Cena: ok 8 zł / 2,5g
  • awatar Kleooooo: mój ulubieniec od lat ;)
  • awatar niezwyczajnie o zwyczajnym: ja mam niebieski z tej serii i tez bardzo lubie :)
  • awatar Dark Beauty: @Carpe diem: O, nawet nie wiedziałam, że są inne kolory, rozejrzę się :) @Kleooooo: Zdążyłam go polubić :) @NatuŚśśś: Kosmetyki Wibo i Lovely są naprawdę godne uwagi. Niewielka cena, a jakościowo naprawdę niezłe.
Pokaż wszystkie (5) ›
 

darkbeauty
 
I jeszcze jedna kolekcja limitowanych kosmetyków od Essence.
Tribal Summer składać się będzie z:

- kompletu 4 pigmentów
Essence Tribal Summer pigments.jpg

- dwóch pomadek w soczystych barwach
Essence Tribal Summer lipstick.jpg

- różu w płynie
Essence Tribal Summer blush.jpg

- pasiastego brązera
Essence Tribal Summer bronzing powder.jpg

- lakierów do zdobień
Essence Tribal Summer tip polish.jpg

- chusteczek matujących
Essence Tribal Summer blotting paper.jpg

- oraz pierzasto-włochatej ozdoby [inspirowanej skunksem ;)]
Essence Tribal Summer hair ext.jpg

W sumie pupska mi nie urwało :P
Mogłabym zainteresować się cieniem w kolorze koralu i tym nude. Ostatnio mam również słabość do czerwonych pomadek... Ale ile można ich mieć ;). Nie macie wrażenia, że ostatnio wszystkie produkty do ust są "longlasting"? ;) ;) ;)
Ciekawi mnie też prawdziwy odcień różu, ale wątpię, abym tym razem się na niego skusiła.
Reszta poza moim zainteresowaniem.

A jakie są Wasze typy? Będziecie na coś polować?
  • awatar Borusiowa: Mi się podobają pomadki :-)
  • awatar Finezja**: mi już od pewnego czasu przejadł się essence, przestałam nawet do natury chodzić bo nic mnie tam już nie ciekawi ... :/
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Wieści z frontu Essence - oczywiście chodzi o nową limitkę.
Lato nadchodzi wielkimi krokami [choć za oknem jakoś tego nie widać :/], pora na zimne słodkości, oto Me and My Ice Cream :)Wieści z frontu Essence - oczywiście chodzi o nową limitkę.
Lato nadchodzi wielkimi krokami [choć za oknem jakoś tego nie widać :/], pora na zimne słodkości, oto Me and My Ice Cream :)
Essence Me and My Ice Cream logo.jpg

W kolekcji znajdziemy:
- wypiekane cienie
Essence Me and My Ice Cream eyeshadows.jpg

- pastelowe balsamy do ust
Essence Me and My Ice Cream lip balm.jpg

- kremowy róż do policzków
Essence Me and My Ice Cream blush.jpg

- perełki rozświetlające
Essence Me and My Ice Cream pearls.jpg

- pastelowe lakiery do paznokci
Essence Me and My Ice Cream nail polish.jpg

- oraz nawilżane chusteczki do rąk i perełkowe naklejki na paznokcie
Essence Me and My Ice Cream hand wipes stickers.jpg

Lubię pastelowe odcienie, dlatego podoba mi się ta kolekcja.
Jest ciepła i miła dla oka i z chęcią zaopatrzyłabym się w większość produktów. Aczkolwiek zdrowy rozsądek podpowiada mi, że posiadam w swoich zbiorach kosmetyki, które dają podobny efekt.
Podejrzewam, że cienie do oczu będą dawać taki efekt, jak mój nabytek z MarbleMania.
Balsamy do ust kuszą i wyglądają przesłodko, aczkolwiek niezbyt często sięgam właśnie po nie :o
Róż mnie ciekawi, jednak na zdjęciu wygląda zupełnie na nie mój kolor - ciekawe, jaki będzie w rzeczywistości :)
Hitem kolekcji pewnie będą perełki [namiastka meteorów? ;)] i na nie pewnie będę polować :D
Z lakierów wpadła mi w oko pastelowa brzoskwinia, obawiam się jednak, że mam podobną...
A "bzdecików" nie potrzebuję.

Miło byłoby zobaczyć tę kolekcję w naszych drogeriach. Szczególnie liczę na Naturę, bo wciąż do Hebe mam zbyt daleko.
A jak Wy oceniacie Tę propozycję Essence?
  • awatar malgorzatad: fakt, te perełki są kuszące :d
  • awatar eles: perełki <3
  • awatar Monia-chan: fajne;) kojarzy mi się ta kolekcja z koreańskimi kosmetykami;D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
Skoro już w temacie Catrice jesteśmy :)...
W drogeriach pojawiła się lub też niedługo zagości zapowiadana niedawno Candy Shock.
Tak się stało, że nie dalej jak 3 dni temu zahaczyłam o Naturę, gdzie znalazłam świeżo wystawiony stand i choć pierwotnie miałam mieszane uczucia, to pastelowość tej kolekcji tak mnie urzekła, że...
W związku z tym przygotowałam kilka swatchy :)

Na początek cienie - swatch w słońcu:
Catrice candy shock eyeshadow swatch.jpg

- i w cieniu
Catrice candy shock eyeshadow swatch2.jpg

Od lewej: jasny beż/pomarańcz, róż, zieleń/srebro, ciemny beż/brąz

Realny poziom jasności wypiekanego różu i pudru rozświetlającego:
Catrice candy shock blush.jpg
Catrice candy shock powder.jpg

I swatche :)
- światło naturalne, cień
Catrice candy soch blush powder swatch2.jpg

- światło naturalne, ale mocno podciągnięte kontrasty, aby wydobyć kolor
Catrice candy soch blush powder swatch.jpg

- flash
Catrice candy soch blush powder swatch3.jpg

Pierwsze wrażenia?
Zaskoczyło mnie, że wszystkie kosmetyki wypiekane są aksamitne i miękkie. Spodziewałam się raczej suchej i szorstkiej powierzchni, tymczasem spotkałam się z przyjemną, kremową konsystencją. Brakuje w nich grubych drobin [jak w cieniach z Out od Space na przykład], są drobno zmielone, niemal miałkie ;)

Cienie w opakowaniach wyglądają uroczo, z chęcią wzięłabym wszystkie, ale... niestety kolory po aplikacji wyglądają bardzo podobnie. Nieznacznie różnią się odcieniem, ale, jak zresztą widać na swatchach, na oczach będzie to prawie niewidoczne. Zupełnie inaczej wyglądały na promocyjnych zdjęciach. Zieleń wygląda jak srebro, ładny róż z opakowania daje bardziej beżowy efekt.

Zaskoczył mnie bardzo róż z tej kolekcji. Spodziewałam się duplikatu kosmetyku z limitki Marblemania [Essence], bo na fotach promo wyglądał dość ciemno, a tymczasem okazał się o wiele bardziej jasny i pastelowy. Daje bardzo subtelny efekt, właściwie ledwo widoczny i raczej widziałabym go na bladej cerze. Na śniadej lub opalonej zniknie zupełnie, moim zdaniem.

Puder też daje bardzo delikatne wykończenie. Jest niewidoczny na twarzy, jednocześnie fajnie zmiękcza rysy i sprawia, że skóra wygląda promiennie. Taki mini photoshop :)

O ile cienie są mocno rozświetlające, to róż i puder, mimo iż zawierają drobinki, są niemal matowe :)
Dopiero flash lub bardzo mocne światło słoneczne jest w stanie je wydobyć. Nie obawiajcie się jedna efektu bombki i mega brokatu, nic z tych rzeczy. Oba kosmetyki są godne polecenia, zatem... spieszcie do drogerii ;)
 

darkbeauty
 
Essence poszalało [podwójnie!], ale Catrice też coś dla nas ma.
Być glamour w dżungli amazońskiej czyli Glamazona :)
Oto ona...

- cienie sztuk cztery, a jakże
Catrice Glamzona eyeshadow.jpg

- pomadki-kredki
Catrice Glamzona lip pen.jpg

- liguid gold topper czyli nie wiem co ;) - rozświetlacz w płynie czy inny maziaj
Catrice Glamzona lip topper.jpg

- róże do policzków
Catrice Glamzona blush.jpg

- lakiery, lakiery, lakiery, lakiery i krokodylowy crack
Catrice Glamzona nail polish.jpg

Od razu w oczy wpadł mi fioletowy cień. Co poradzę, że jak sroka do błyskotek, ja lgnę do fioletów.
I czerwieni ;) [czasami :P]. Albowiem czerwień z tej limitki to drugi kolor, jakiego zapragnęłam i rada byłabym bardzo, gdybym mogła do koszyka wrzucić wszystkie trzy produkty. Pomadka, róż i lakier pięknie wyglądają na zdjęciach. Na tyle dla mnie interesująco, że przyćmiewają pozostałe produkty z kolekcji.
O dziwo, zupełnie nie pociąga mnie ciekłe złoto ;), a takie produkty zazwyczaj cieszą się dużym zainteresowaniem. Ale to pewnie dlatego, że mam już dwa złote rozświetlacze :P

Będę zatem czekać na pojawienie się tej kolekcji, by zweryfikować swój pogląd na soczystą czerwień.
A Wy na który produkt czekacie?
  • awatar Kleooooo: a mnie ciekawi ten róż do policzków ;)
  • awatar In High Heels: mnie ciekawią te kredki do ust
  • awatar beautybypatrycja: fajny ten roz po lewej:)
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
I jeszcze jedna edycja limitowana, o której wspominałam wczoraj.
Tym razem wakacyjno-podróżnicza.
Essence Girls on Tour logo.jpg

Znajdziemy w niej:

- paletkę cieni
Essence Girls on Tour eyeshadow palette.jpg

- kremowy róż, który może posłużyć też za błyszczyk/pomadkę
Essence Girls on Tour blush.jpg

- cztery lakiery do paznokci
Essence Girls on Tour nail polish.jpg

- wodę perfumowaną
Essence Girls on Tour eau de toilette.jpg

- szczotkę do włosów z lusterkiem oraz bzdecik: zawieszkę do telefonu
Essence Girls on Tour mirror brush.jpg
Essence Girls on Tour phone charm.jpg

Z mojego punktu widzenia - co najmniej interesująca :)
Bardzo lubię pastele, dlatego od razu w oko wpadły mi dwa środkowe lakiery.
Moja mania na koralowe kosmetyki trwa w najlepsze, więc i różo-błyszczyk przykuł moją uwagę. Choć ta forma aplikacji nie przemawia do mnie jeśli chodzi o skórę [raczej tłusta formuła, co nie jest zbyt dobre w upalne dni], to ciekawi mnie kolor tego kosmetyku na ustach.
Paletka ładna, choć kolory nie wszystkie moje, więc pewnie się nie skuszę. Będzie dobra do lekkich, letnich makijaży.
Ciekawi również zapach, choć mój nos akurat nie ma szczęścia do kompozycji tej marki.

Podoba mi się też funkcjonalność zaproponowanych kosmetyków ;)
Szczorka+lusterko - 2w1 :) Podobnie omawiany już róż z funkcją koloryzacji ust.
Paleta oznacza brak konieczności zabierania kilku pojedynczych cieni.
A rozmiar perfum - zaledwie 10ml - idealny do torebki, nie zajmie zbyt dużo miejsca w bagażu i waży naprawdę niewiele.
  • awatar MałeSzczęścia: cienie fajne, ale w moim przypadku zielenie chyba odpadają :) za to szczotka warta pokuszenia się, bo ostatnio włosy mi się plątają na wietrze za mocno...
  • awatar allabout: Mnie zainteresowaly perfumy,bo mam i bardzo lubie :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Iiiiiiiii już jest :)
Kolejna limitowana edycja Essence [a nawet dwie, ale o tym jutro :)].
Oddech wakacji w kolekcjach czuć już pełną parą i po Sun Kissed przyszła kolej na kolejną letnią edycję.

Essence Ticket to Paradise logo.jpg

Przyjrzyjmy się zatem bliżej :)

- cienie do powiek
Essence Ticket to Paradise eyeshadows.jpg

- żelowe błyszczyki do ust
Essence Ticket to Paradise lipgloss.jpg

- kredki do ust
Essence Ticket to Paradise lipliners.jpg

- shimmer powder - rozświetlacz? połyskliwy bronzer?
Essence Ticket to Paradise shimmer powder.jpg

- nie mogło zabraknąć oczywiście lakierów do paznokci
Essence Ticket to Paradise nail polish.jpg

Miło się patrzy na powyższą propozycję, chociaż nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest w niej wiele wtórności. Łącznie z nazwą. Pamiętacie "Return to Paradise"? No właśnie...
Ale jest to wtórność, która pierwotnie [że tak to określę] całkiem mi się podobała :)
Cienie przyjemne [przypominają Snow Jam], oby tylko pigmentacja nie była failem jak w przypadku Fruity. Jeśli byłyby tak dobre jakościowo, jak wycofane, to zgarnęłabym komplet :)
Błyszczyki od razu skojarzyły mi się z nieodżałowaną Coolibri [Catrice], która do nas nie trafiła. Intryguje niebieski :D
Pozostałe trzy produkty... kredek nie używam, na shimmer nie wiem, czy się skuszę, a lakierów mam nadmiar, więc pewnie podziękuję... Ale, kto wie ;)

A jakie są Wasze odczucia?
  • awatar Kleooooo: no jestem ciekawa tych cieni do powiek i kredki do ust ;)
  • awatar niezwyczajnie o zwyczajnym: ja sie zastanawiam nad cieniami i tym bronzero rozswietlaczem ;d
  • awatar Justyna :): ta nawet fajna ale druga limitka wcale nie powala :(
Pokaż wszystkie (5) ›
 

darkbeauty
 
Tak się dziwnie [?] składa, że najczęściej w cyklu "ładne kosmetyki" lądują róże. Tak będzie i tym razem.
Puzdereczko i jego zawartość od razu przykuły mój wzrok.
Skinfood Flora Tea blush.jpg

Może nie jest to naj-naj design jaki widziałam, ale wydał mi się wyjątkowo słodki. Może nawet nieco kiczowaty, przyznaję, ale niestety mam słabość do takich ;)
Na uwagę zasługuje także samo opakowanie, nie tylko wzorek na zawartości. Urzekające!
Generalnie cała kolekcja utrzymana jest w tym klimacie. O, tu jeszcze jeden przykład:
Skinfood Flora Tea eyeshadow.jpg

A żeby nie było, że tylko azjatyki i azjatyki, to powiem, że design różu z limitki Essence [Vintage District] też mi się bardzo podoba :) Może nawet bardziej niż tego od Skinfood.
Essence Vintage District blush.jpg

I bardzo żałuję, że to nie mój kolor, bo kupiłabym go na pewno :)

Macie w swoich zbiorach jakieś cudeńka, które cieszą oko?
  • awatar migus: Pięknie wyglądają, urocze kosmetyki.
  • awatar Dark Beauty: @migus: Aż mam ochotę kupić cień lub róż właśnie, dla samego opakowania :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
Hm... kolejna limitka Catrice, której nazwa tym razem zupełnie nic mi nie mówi ;)
Pierwsze skojarzenie z hip-hopem o__________o, drugie - trochę hippie, a tak w ogóle to ma nawiązywać do wiosenno-letnich festiwali w nadchodzącym sezonie.

Enyłej, nie ważne jak zwał, meritum sprawy jest jak zwykle kosmetyk, a nazwa to tylko dodatek ;)
A mamy tu:
- paletę cieni
Catrice Hip Trip eyeshadow palette.jpg

- tzw. sheer lip colour czyli półtransparentne pomadki
Catrice Hip Trip sheer lipstick.jpg

- satin blush [jakikolwiek kolor w sobie skrywa, najważniejsze, że jest satin :P]
Catrice Hip Trip Satin Blush.jpg

- nawilżający bronzer
Catrice Hip Trip hydrating bronzing powder.jpg

- lakiery do paznokci
Catrice Hip Trip nail polish.jpg

- okładka na paszport
Catrice Hip Trip passport cover.jpg

Tradycyjne słówko komentarza ode mnie :)
Może nie ma rewelacji, ale źle nie jest. Kilka ostatnich kolekcji dość mocno mnie rozczarowało. Ta całkiem wpadła mi w oko. Ciekawa jestem efektu, jaki będą dawać pomadki, wpadły mi w oko dwa kolory z prawej strony. Arcyciekawym produktem jest oczywiście róż, szczególnie... jego kolor :P. No cóż, producent średnio się popisał wybierając taką fotkę do promocji ;).
Natomiast bardzo, ale to bardzo spodobały mi się lakiery do paznokci: łosoś, róż i nude. Coś czuję, że siedzi w nich jakiś shimmer.
I choć zazwyczaj nie jestem fanką "bzdecika", który Cosnova ostatnio dodaje do każdej kolekcji ze swojej stajni, to passport cover chętnie bym przygarnęła. Wydaje się być całkiem praktyczny, a wizualnie trafia w moje [cukierkowe] gusta ;)

Podsumowując: chciałabym, aby trafiła na półki polskich drogerii i pewnie zostawiłabym za nią trochę groszaków w kasie. A Wy?
  • awatar In High Heels: mnie sie podobają te jasne lakiery :)
  • awatar Tęcza: Zapowiada się bardzo fajnie :)
Pokaż wszystkie (2) ›
 

darkbeauty
 
No, wreszcie się udało :)

Nadszedł czas na odroczoną wypadkiem losowym recenzję tuszu do rzęs.

Ciekawe?
Rimmel Extra Super Lash.jpg

*Opis producenta:*

Tusz do rzęs Extra Super Lash Curved Brush Black umożliwia nałożenie nawet kilku kolejnych warstw i stworzenie różnych typów makijażu, od bardzo dyskretnego po mocny i wyrazisty. Perfekcyjnie pogrubia i wydłuża rzęsy. Specjalnie opracowana szczoteczka pozwala na doskonałe podkreślenie rzęs. Trwały, utrzymuje się do 12 godzin. Kosmetyk przebadany oftalmologicznie.

Zaczynam tradycyjnie od opakownia, które jest... najzwyczajniejsze na świecie. Czarna, prosta tuba, srebrno-czerwony nadruk dobrej jakości, nie ściera się podczas użytkowania. Na nakrętce naklejka wskazująca na kolor tuszu i rodzaj szczoteczki, z którym będziemy mieli do czynienia. Mój wariant to 101 Black z zaokrągloną szczoteczką.
Rimmel Extra Super Lash brush.jpg

Szczoteczka o dość gęstym, regularnym skręcie wykonana jest z włosia. Wygięcie jest delikatne, ale moim zdaniem bardzo poręczne. Nie trzeba manewrować i zmieniać położenia szczotki [jak w przypadku tych prostych] - wystarczy odpowiednio przyłożyć ją do nasady, pociągnąć w górę i gotowe - mamy rzęsy pomalowane od nasady aż po końce :). Jest dobrze wyprofilowana, pasuje również do dolnych rzęs. Jedyne, do czego mam zastrzeżenia, to końcówka, która nabiera stanowczo za dużo tuszu, ale nie stanowi to dla mnie problemu.

Sam tusz początkowo wydał mi się zbyt rzadki i mokry, ale to wrażenie zniknęło po kilku aplikacjach. Trzyma się włosków, nie spływa z nich,dobrze pokrywa końcówki.

Produkt bardzo ładnie rozdziela rzęsy, nawet moje, a mają one tendencję do grupowania się w kępki.
Raczej nie pozostawia grudek
Na rzęsach trzyma się całkiem nieźle, wytrzymuje u mnie wiele godzin bez osypywania. No chyba, że utnę sobie drzemkę czy coś w ten deseń ;)
Rimmel naked eye.jpg

Pierwsza warstwa dobrze pokrywa rzęsy, pozostawiając delikatny efekt, w sam raz do dziennego makijażu.Włoski są dobrze rozczesane.
Rimmel Extra Super Lash 1l.jpg

Dwie warstwy podkreślają rzęsy mocniej, ten rezultat podoba mi się chyba najbardziej. Rzęsy stają się wyraziste, dobrze zaakcentowane, odpowiednio pogrubione, ale nie ma w tym przesady. Druga warstwa tuszu nie skleja rzęs.
Rimmel Extra Super Lash 2l.jpg

Trzy warstwy [na moje oko] tworzą już nieco teatralny look. Oczy podkreślone są dość mocno. W tym wariancie pojawiają się problemy z odpowiednim rozdzieleniem rzęs. Dodatkowo zaobserwować można tworzenie się grudek tuszu i efekt tzw. owadzich nóżek na końcówkach. Niemniej jednak jak ktoś lubi i ma wprawną rękę, może się pobawić :)
Rimmel Extra Super Lash 3l.jpg

To, czym tak naprawdę urzekł mnie ten tusz, to fakt, że wspaniale wydłuża rzęsy. Można rzec - po same brwi, choć tego efektu nie udało mi się uwiecznić na zdjęciach. Ale uwierzcie na słowo :) Nie wiem, czy to zasługa świetnej szczoteczki czy też samej formuły tuszu [lub obu tych rzeczy razem], ale bardzo podoba mi się to, co ów kosmetyk robi z moimi rzęsami :). Pogrubienie również oceniam bardzo dobrze.

Trwały, zarówno na rzęsach jak i w opakowaniu, bo jego ważność to aż 12 miesięcy od otwarcia. Swojego egzemplarza używam od kilku miesięcy [jeśli się nie mylę - 5], a on dalej świetnie się spisuje. Odrobinę podsechł, fakt, ale nie w stopniu, który uniemożliwiałby jego użytkowanie.
Rimmel Extra Super Lash1i.jpg

Rimmel Extra Super Lash 2i.jpg

Rimmel Extra Super Lash 3i.jpg


Biorąc go do ręki, nie spodziewałam się, że ten niepozorny tusz tak bardzo mnie zaskoczy :) Na plus oczywiście :D Cieszę się, że dzięki spotkaniu blogerek, trafił w moje łapki :)

Cena: 15 zł /  8ml
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
Kilka wolnych od pracy dni i świąteczne obżarstwo ;) poskutkowało mentalnym i fizycznym rozleniwieniem, toteż dzisiejszy post będzie typowo odtwórczy i nie wymagający wysiłku :P
Poniżej przedstawiam nową limitkową propozycję Essence - zainspirowaną motywem nielegalnych ogrodów miejskich -  Guerilla Gardening, a w niej:
- cienie
Essence Guerilla Gardening eyeshadow.jpg

- tusze do brwi
Essence Guerilla Gardening eyebrow mascara.jpg

- tzw. lip creamy czyli pomadki w płynie
Essence Guerilla Gardening Lip Cream.jpg

- kremowo-pudrowe róże do policzków
Essence Guerilla Gardening Blush.jpg

- lakiery do paznokci
Essence Guerilla Gardening Nail polish.jpg

- puszek do zdobienia paznokci
Essence Guerilla Gardening Nail Powder.jpg

- i pędzel do jego nakładania
Essence Guerilla Gardening Nail Brush.jpg

- oraz [z cyklu bzdecik ;)] gumki do włosów
Essence Guerilla Gardening Hair Ties.jpg

I znowu jestem trochę rozczarowana. Nie ma w tej limitce rzeczy, która rzuciłaby mnie na kolana, jak to czasem bywało. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zaprezentowana kolekcja to takie skrzyżowanie Wild Craft z Coolibri [Catrice] z odroiną Ready for Boarding.
Jeśli miałabym coś dla siebie wybrać, to sięgnęłabym po płynne pomadki i ewentualnie czerwony róż oraz lakier [wszystko zależy od ocienia i wykończenia]. Ewentualnie jasny cień.

A Was skusi coś tym razem?
  • awatar allabout: Bez szalu,a ten puszek mam zamiar na allegro zamowic :)
  • awatar gość: puszek ciekawi : )
  • awatar bravelittleangel: Zastanowiłabym się nad puszkiem :) Gumeczki wyglądają jak żelki-robaczki :D
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
O tym produkcie powiedziano już chyba wszystko... ale i ja dorzucę swoje trzy grosze :)

*Opis producenta:*

Gwiazda wśród wszystkich kredek do powiek: łatwy w użyciu ołówek dzięki idealnemu mechanizmowi wykręcania grafitu. Gwarantuje trwały rezultat. Modne kolory dodają spojrzeniu głębi i zmysłowości. Dostępna w 8 kolorach.
Essence Long Lasting Black.jpg

Odkąd  pamiętam, moje powieki były problematyczne z uwagi na ich tłustość i specyficzne osadzenie. Każdy cień nakładany bez bazy szybko osiadał w załamaniu. Każda kredka, z jaką miałam do czynienia prędzej czy później tworzyła nieestetyczne "ksero".
Kiedy więc przeczytałam wiele zachęcających opinii, mówiących o trwałości i niezawodności tego produktu, bardzo szybko zdecydowałam się na zakup.

Longlasting ma formę wykręcanej kredki. Mamy tu do czynienia z plastikową obudową ozdobioną srebrnymi nadrukami, które są bardzo trwałe i nie ulegają starciu :). Do tego tradycyjna skuwka. Wewnątrz skrywa się serce produktu - czyli rysik, który szybko wydobędziemy lekko przekręcając dolną część obudowy. Mechanizm działa bez zarzutu, nie zacina się i nie psuje [a jestem już przy końcu :)].
Essence Long Lasting Black2.jpg

Sama kredka jest miękka i dobrze mi się z nią współpracowało, przynajmniej na początku [ale o tym za chwilę]. Aplikacja nie sprawiała mi trudności - wygodna forma pozwala na narysowanie dość precyzyjnej kreski. Postawiłam na klasykę i wybrałam czarny wariant. Nie mam zastrzeżeń do koloru - ładna czerń, wygląda na matową, chociaż zauważyłam, że po roztarciu można dopatrzyć się maleńkich iskierek.
Essence Long Lasting Black3.jpg

Z niedowierzaniem i radością przyjęłam fakt, że namalowana na powiece kreska nie odbiła się :D, nie znika, pozostaje tak samo nasycona kolorem, jak po namalowaniu i wytrzymała do wieczora :) Kredka jakby zasycha na skórze. Dobrze współpracuje z cieniami.

Jak wspomniałam, byłam bardzo zadowolona, ale tylko na początku. Ale... pierwszym mankamentem produktu, który daje o sobie znać dość szybko, jest brak temperówki do rysika. Podobno stara wersja kredki takową posiadała, jednak [nie wiedzieć czemu] zrezygnowano z tego przydatnego narzędzia. Ostra końcówka szybko się ściera, przez co kredka traci na precyzji. Oczywiście można nabyć temperówkę oddzielnie ale może to stanowić nie lada problem, a po drugie oczekuję od produktu komplementarności, który zapewni z kolei jego funkcjonalność. Wybaczyć to można w przypadku zwykłych kredek, kiedy narzędzie do ostrzenia można dostać praktycznie w każdym kiosku, ale tutaj jest o nie wyjątkowo trudno :/. Inna metoda polega na ostrzeniu końcówki poprzez odpowiednie "przytarcie" boków rysika. Ale to generuje dość pokaźne straty i wpływa na zmniejszenie wydajności. Złośliwie można pomyśleć, że nowe opakowanie zostało tak zaprojektowane celowo, właśnie po to, aby kredkę szybko zużyć i napędzić sprzedaż. Khem...

Druga sprawa - po jakimś czasie niestety zauważyłam, że zjawisko "kserowania" wróciło. Nie wiem, może to wina tego, że moje powieki nagle stały się bardziej tłuste. Może. Enyłej, produkt przestał sobie radzić.

Po trzecie, mimo iż trwałość produktu wg instrukcji na opakowaniu to aż 36 miesięcy [a mniemam, że kredkę kupiłam świeżą, bo to dość popularny kosmetyk i szybko schodzi z półek], to moja kredka po jakimś czasie utraciła odpowiednią konsystencję. Wyschła. Teraz aplikuje się ją dużo gorzej.

Cena: 6,99 zł / 0,28g

Używałyście już słynnej LL? A może polecacie jakiś inny produkt?
  • awatar don't hide your feel: też ją mam i faktycznie to, że nie da sie zaostrzyć jest wielkim minusem produktu...
  • awatar beautybypatrycja: ja mam fioletowa wersje i jestem zadowolona i to bardzo, choc mam 2 kredki tego typu z innych firm i tam temperowka jest. ale ta z essence kupilam za 6.99 zl tak jak Ty i jestem zadowolona
  • awatar beautybypatrycja: mam wersje fioloetowa i sobie chwale, choc fakt nie ma temperowki a tego typu kredki z innych firm jakie mam jednak je posiadaja.
Pokaż wszystkie (4) ›
 

guciova
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

darkbeauty
 
Catrice szokuje cukierkami.
Cukierkowo szokuje.
Szokujące cukierki ;)

Popatrzmy, czym chcą zszokować nas tym razem :)

- cienie wypiekane x4
Catrice Candy Shock eyeshadow.jpg

- balsamy do ust x2
Catrice Candy Shock lipbalm.jpg

- peeling do ust x1
Catrice Candy Shock lip peeling.jpg

- rozświetlacz wypiekany x1
Catrice Candy Shock highlighter.jpg

- róż wypiekany x1
Catrice Candy Shock blush.jpg

- lakiery x4
Catrice Candy Shock nail polish.jpg

- kawior tudzież perełki x2
Catrice Candy Shock caviar.jpg


I jak? Czujecie szok ;) ;) ;)?

Kolekcja mi się podoba, ale emocji nie budzi. Jest po prostu ładna i tyle.
Podobają mi się kolory cieni, szczególnie brzoskwiniowy, jednak.. znając jakość i pigmentację wypiekańców Catrice nie wiem, czy się skuszę. Cieszy mnie fakt, że pojawiły się w bardziej różnorodnych kolorach, dotychczasowa oferta była dosyć zachowawcza.
Ciekawym produktem wydają się balsamy do ust, mają ciekawą formę. W bezbarwnej otoczce zatopiony jest kolorowy rdzeń. Nie wiem, czy się skuszę, bo wiecie, jaki mam problem z mazidłami do ust :o
Highlighter i róż wpadły mi w oko, ale chyba nie nakłonią mnie do zakupu. Dużo zależy od efektu, jak będą dawać. Obawiam się mnóstwa brokatu, ale kto wie? Cienie z Marblemanii [Essence, pokrewna marka] były przepięknie taflowe w efekcie, jaki dawały :) Swoją drogą róż bardzo przypomina ten z kolekcji Essence [odgrzewane kotlety, nie ;)?].
Lakiery moim zdaniem mają ładne kolory, ale za serce nie chwytają. Zobaczymy, zobaczymy...

A pamiętacie mój post o trendzie na udziwnione paznokcie? Here we go with the flow :D Catrice też sięgnęło do tego nurtu. Mnie osobiście nie przekonują wszelkie ozdoby na paznokciach, więc choć wietrzę, że będzie to hit kolekcji, ja na pewno kasy na nie nie wydam ;)

Ot, moich wywodów tyle. Po co Wy sięgniecie, jeśli kolekcja pojawi się w Polsce?

PS. Parę postów niżej, w cyklu "Ładne kosmetyki" prezentowałam kolekcję Etude House. To dopiero cukierkowy szok!
Zdaję sobie sprawę, że kosmetyki Catrice są profilowane pod trochę inną grupę konsumentów, ale mimo to wiele młodych dziewczyn chętnie po nie sięga i z całą pewnością odrobina szaleństwa nikomu by nie zaszkodziła ;)
  • awatar AGUŚKA18: ciekawe jaki ten rozświetlacz..:) zapraszam do sb
  • awatar bravelittleangel: Ja tam się pewnie skuszę na kawior i może któryś lakier :)
  • awatar jestemBasia: kiedy ta limitka ma sie pojawic??? :)
Pokaż wszystkie (6) ›
 

darkbeauty
 
Wpisy dotyczące kosmetyków kolorowych w tym miesiącu sponsoruje fiolet :D

Wczoraj lakier, dzisiaj eyeliner w tym samym kolorze. Zapraszam na krótką recenzję kosmetyku spod znaku BeautyUK.
Beauty UK eyeliner Purple Haze1.jpg

Zacznę od tego, że zapałałam wielką ochotą na jego posiadanie zaraz po tym, jak przypadkowo natknęłam się na aukcję ebay. Od razu wiedziałam, że chcę go mieć i to właśnie fiolet o nazwie Purple Haze przykuł moją największą uwagę.

Opakowanie ma ciekawy kształt, chociaż może  jest trochę przekombinowane; nie przeszkadza to przy malowaniu, rączka dobrze leży w dłoni.
Eyeliner ma płynną konsystencję, a po aplikacji szybko wysycha na skórze. Posiada piękny, głęboki, wibrujący odcień fioletu. Producent w nazwie zasugerował perłowy, ale dla mnie jest on raczej metaliczny. Zawiera w sobie maleńkie drobiny, ale po aplikacji zlewają się one w jednolitą kreskę.
Beauty UK eyeliner Purple Haze2.jpg

Eyeliner jest dość trwały o odporny na tarcie, ale... trzeba uważać, jeśli ma się problem z tłustymi powiekami.
Aplikator mi osobiście nie pasuje. Jest krótki, mało elastyczny, wręcz twardy i niewygodnie się nim operuje. Wolę pędzelki.
Beauty UK eyeliner Purple Haze brush.jpg

Druga z wad, to prześwity. Nie wiem, czy to kwestia aplikatora czy samego eyelinera, ale ciężko mi było namalować nim porządną kreskę, co zresztą widać na fotce. Kolor osadza się na zewnętrznych krawędziach linii, a środek pozostaje wybarwiony. Trzeba w to miejsce jeszcze raz nakładać kosmetyk i, co ważne - dopiero po wyschnięciu poprzednio nałożonej warstwy, bo inaczej znowu pojawi się prześwit. Aplikator należy w trakcie kilkukrotnie moczyć w kałamarzyku, bo nabiera za mało produktu. A potem kawałek po kawałeczku, etapami wypełniać docelowy kształt linii. Czasochłonne. Zrobienie kreski jednym pociągnięciem, jak w przypadku innych eyelinerów, z którymi się zetknęłam, jest niemożliwe. Ja nie umiem :(
Beauty UK eyeliner Purple Haze swatch.jpg

Gdy się już uporałam z jako takim nałożeniem, okazuje się, że czuję drobny dyskomfort. Po wyschnięciu kosmetyk jakby ściąga powiekę i czuję się, jakbym nad rzęsami miała coś w rodzaju naklejki.
Beauty UK eyeliner Purple Haze.jpg

Jak już wspomniałam, kreska jest odporna na tarcie, ale wilgoć i sebum potrafią w niej sporo namieszać. Wtedy po prostu się... kruszy :o. Nie rozmazuje, nie spływa, tylko rwie się na małe kawałeczki. To samo przy zmywaniu - na waciku dostrzec można jakby strzępki cienkiej folii, a nie rozpuszczony kolor. Weird.

Podsumowując: kolor piękny, ale reszta nieco rozczarowuje. Trzeba poświęcić sporo czasu, aby namalować perfekcyjną kreskę [moja celowo nakładana nie do końca prawidłowo, aby pokazać efekty szybkiej aplikacji z "dobrodziejstwem" inwentarza].

Cena: ok 13 zł
 

darkbeauty
 
Pamiętacie post o kolekcji Princess Etoinette?
Dla przypomnienia - tutaj: darkbeauty.pinger.pl/m/16010186

Dzisiaj chciałabym pokazać wam kolejną trend edycję. Tym razem słodkości. Od Etude House oczywiście :)
Uwaga, pikczer spam ahead ;) Cukierkowo do zemdlenia :P Upajajcie się >:D

Etude House Sweet Repicpe eyeshadow.jpg

Etude House Sweet Recipe chocolate eyeliner.jpg

Etude House Sweet Recipe chocolate eyes.jpg

Etude House Sweet Recipe lipstick.jpeg

Etude House Sweet Recipe candy stick.jpg

Etude House Sweet Recipe cupcake color.jpg

Etude House Sweet Recipe base1.jpg

Etude House Sweet Recipe chocolate highlighter.jpg

Etude House Sweet Recipe cookie pact.jpg

Etude House Sweet Recipe nail polish.jpg

Etude House Sweet Recipe puffs.jpg

Etude House Sweet Recipe cotton balls.jpg

Urzekły mnie metalowe pudełeczka na cienie i wielofunkcyjny kosmetyk w kremie. Pomysł na cienie i highligter w czekoladce też fajny [choć już znany]. Lakiery w kształcie lodów - jak wisienka na torcie! Ale w szczególności upodobałam sobie zdobienie na pomadkach. Może nawet uciułam trochę grosza na jej zakup [choć niespecjalnie jest mi potrzebna kolejna pomadka :P].

A co Wam spodobało się najbardziej?
  • awatar bravelittleangel: pięknie lakiery :) Chętnie bym zainwestowała, chociażby po to, żeby się ładnie prezentowały na półce :)
  • awatar choccolate: jakie cudeńka! Niech wszystkie firmy takie opakowania robią:D
  • awatar allabout: Uwielbiam takie cuda!
Pokaż wszystkie (8) ›
 

darkbeauty
 
Zima w pełni ;), ale Essence postanowiło już teraz zadbać o to, abyśmy odpowiednio wyposażyły się w odpowiednie kosmetyki na lato :P. Tudzież by już przy pierwszym powiewie wiosny nie wyglądać zbyt blado ;)

Na przełomie marca i kwietnia na półkach pojawi się limitowana edycja Sun Kissed [z linii Sun Club], której nazwa mówi sama za siebie.

Oto propozycje:
- trzy cienie w kremie
Essence Sun Kissed eyeshadow.jpg

- i dwa kolory kajali
Essence Sun Kissed kajal.jpg

- pomadki również z dwóch odcieniach
Essence Sun Kissed lipstick.jpg

- i jeszcze tinty do policzków
Essence Sun Kissed cheek tint.jpg

- odpowiedni błysk na twarzy musi być - rozświetlacz a raczej nabłyszczający shimmer
Essence Sun Kissed shimmer powder.jpg

- aby ciało nam błyszczało :P - shimmer w sprayu
Essence Sun Kissed shimmer spray.jpg

- i co by paszcza nie świeciła bladością = chusteczka brązująca
Essence Sun Kissed tanning wipe.jpg

- o słoneczne akcenty na dłoniach też zadbano - lakiery
Essence Sun Kissed nail polish.jpg

I co? Mój portfel piszczy z zachwytu, bo [chyba] nic z niego nie ubędzie. Ciekawią mnie jedynie cienie. Reszta w mojej opinii ciemna, brudna i zgaszona, szczególnie puder nabłyszczający i tóże w płynie. Może kupiłabym mgiełkę nabłyszczającą, bo w sumie lubię takie gadżety, ale mam już balsam ze złocistym pyłem, więc nie będę niepotrzebnie mnożyć kosmetyków.
Ofcourse mogę zmienić zdanie, w zależności od tego, co okaże się absolutnym hitem po konfrontacji na żywo :)
Na razie nic nie porywa [mnie].
A co Wy myślicie? Trafia do Was ta oferta?
/Essence+Sun+Kissed+nail+polish.jpg
Pokaż wszystkie (3) ›
 

darkbeauty
 
I jeszcze jedna limitka.
Tym razem zapowiedziana już przez Naturę [choć do tych zapewnień podchodziłabym z pewną dozą nieufności].

Floral Grunge :)

No to jedziemy :)
Na początek z dwiema paletkami cieni
Essence Floral Grunge eyeshadow palette.jpg

- i z naklejanymi kreskami :|
Essence Floral Grunge eyeliner sticker.jpg

- sety błyszczyków opakowane w urocze książeczki
Essence Floral Grunge lipgloss set.jpg

- oraz róż do policzków
Essence Floral Grunge blush.jpg

- tradycyjnie są też i lakiery do paznokci
Essence Floral Grunge nail polish.jpg


Pora na gadżety:
- farbujący puder do włosów
Essence Floral Grunge hair powder.jpg

- sztuczne tatuaże
Essence Floral Grunge tatoos.jpg

- i opaska z ćwiekami
Essence Floral Grunge headband.jpg

Kolejna propozycja, która mnie osobiście nie zachwyca. Poza kolorem różu do policzków, bo ten wydał mi się absolutnie zachwycający i niezwykle uroczy :)
Pchanie dosłownie wszędzie eyelinerowych naklejek to już lekka przesada.
Błyszczyki miłe dla oka, ale... to już było i chyba właśnie zostaje wycofane :/ A z lakierów przygarnęłabym chyba tylko biel, pod warunkiem, że będzie idealnie kryć bez smug. Kusi mnie koral, ale takich odcieni mam chyba za dużo, co chyba było widać w mojej kolekcji ;)

Puder do włosów to swoista ciekawostka, ciekawe tylko, czy sprawdzi się na ciemnych włosach... Jeśli tak, to może wezmę?
I tatuaże pewnie, bo takie gadżeciki lubię :P
Essence obudziło się też i postanowiło dorzucić swoje trzy grosze do wszechpanującego trendu wpinania we wszystko ćwieków. Może to i modne, ale do mnie nie przemawia... taka dziwna jestem ;) O!

A co Wam tym razem wpadło w oko? Uważacie kolekcję za nudną czy też trafiła w Wasze gusta?
  • awatar Cactus Spirit: ja zadzam sie z Yoshi, nie moge się doczekać ! No i mi podoba sie ten nietypowy set błyszczyków - musze odłożyc troche pieniedzy :)
  • awatar k.amila1987: A mi się znowu podoba większość :D I zaś wydatki trzeba będzie poczynić :P Set błyszczyków, tatuaże, kreski, dwa lakiery noi ten puder do włosów :P a wiadomo kiedy bedzie dostępna ta limitka?
  • awatar MałeSzczęścia: do mnie jakoś nic nie przemówiło, szału nie ma :(
Pokaż wszystkie (4) ›
 

darkbeauty
 
Trochę z opóźnionym zapołonem, bo oficjalne info pojawiło się już jakiś czas temu.
Niemniej jednak może jeszcze znajdzie się jakaś zbłąkana dusza, której nie dopadły dotychczasowe prezentacje i zajrzy do tego posta :)

Ostatnio pojawiły się dwie zapowiedzi kolekcji limitowanych Essence. Jedna z nich, to inspirowana filmem o czarnoksiężniku limitka "Oz the Great and Powerful".
Essence Oz logo.jpg

A składać na nią będą się:
- cienie
Essence Oz eyeshadow.jpg

- kredki do oczu
Essence Oz pencil.jpg

- zmieniające kolor pod wpływem ciepła balsamy do ust
Essence Oz lipbalms.jpg

- róż w kremie
Essence Oz blush.jpg

- rozświetlacz
Essence Oz highlighter.jpg

- i pękające lakiery :)
Essence Oz nail polish.jpg

- oraz bibelot w postaci naszyjnika
Essence Oz necklace.jpg

To by było na tyle.
Szczerze? Nic nie chcę chyba. Zaprojektowane kosmetyki wydają się być jakieś wtórne i nijakie. Żadnych interesujących kolorów, wszystko w zasadzie już było. Nawet jeśli nie u Essence, to w szeregach konkurencji. Od biedy i na siłę wybrałabym róż, bo ma kolor nawet-nawet [choć chyba mam podobny w innej postaci]. Rozświetlacz wydaje się być zbyt ciemny.
Wszystko zweryfikuje rzeczywistość, o ile będzie nam dane cokolwiek oglądać na żywo :]

A jak Wy zapatrujecie się na tę kolekcję?
Pokaż wszystkie (5) ›
 

darkbeauty
 
Sekret kosmetycznej szafy do końca obnażony.
Ostatnia część opery mydlanej o mazidłach zgromadzonych w mojej łazience :)
Oto i są - BB Creamy... [powiększcie foto :P]
pk bb creamy.JPG

- Elemong BB Cream
- Skin79 Oriental Gold BB Cream
- Skin79 Super Perfection
- Therapia Eco Feel
- Innisfree Eco Science White
- Skinfood Peach Sake
- Skinood Good Afternoon Berry Berry # 1
- Skinfood Good Afternoon Apple Cinnamon # 1
- Missha Vita Matte
- Missha Vita Moisture
- Skinood Mushroom # 1
- Mizon Snail Repair
- Mizon Watermax
- Mizon Hannavi
- Tony Moly Honey Bee Skin Solution
- Innisfree Trouble Care
- Lioele Dollish Veil Vita [green]
- BRTC Blemish Recover
- Dr Jart+ Silver Label
- Holika Holika Petit Clearing
- Holika Holika Baby Bloom Light
- Holika Holika Baby Bloom Moisture

Elemong pojawił się jako pierwszy w mojej kolekcji i... tak już zostało. Wciąż pałam do niego namiętnym uczuciem ;)
Potem były kremy Missha i Skin79 [w opakowaniach jakieś niedobitki już, w zasadzie w kolejce do wykończenia]. Reszta pokazanej tu kolekcji to w zasadzie nabytki z ostatniego roku :o Tu 5, tam 10ml... i chyba przesadziłam >:D

Nic to, teraz czas, żeby to wszystko ZUŻYĆ.
I nie nakupić nowych [zbyt wielu... ;)].

Oto i jest moje postanowienie noworoczne. Kropka.
  • awatar Lady92: A ja nie mam ani jednego bb :) pokaźna kolekcja :)
  • awatar pat18s: który jest twoim ulubionym?
  • awatar k.amila1987: łooo matko kobito ja niewiem gdzie Ty to wszystko trzymasz :P
Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

Kategorie blogów